Granice wolności w związku

29.05.10, 19:06
Na ile pozwalacie swoim mężom/żonom działać w pojedynkę? Wyjście do pubu w
towarzystwie koleżanek/kolegów raz na miesiąc, tydzień, rok??? Samodzielny
wyjazd na weekend czy na dwa tygodnie?
Chciałabym znać wasz stosunek do życia prywatnego waszego partnera bez was.
pozdrawiam
    • rosapulchra-0 Re: Granice wolności w związku 29.05.10, 19:32
      Mój mąż był poza domem ponad dwa lata. Ufałam mu bezgranicznie, ok, mój błąd.
      Doszło do zdrady. Teraz ma bardzo krótką smycz.
      • verdana Re: Granice wolności w związku 29.05.10, 19:46
        Nie rozumiem w ogole słów "pozwalam/nie pozwalam" w związku. Mój mąż
        jest dorosłym facetem, nie potrzebuje mojego pozwolenia. Moge
        najwyżej powiedzieć, ze z czegos nie jestem zadowolona, ale zdarza
        mi się to rzadko.
        Mąż sam chodzi przede wszystkim do swoich rodziców. przez całe lata
        sam chodził na wszystkie niemal imprezy - nie było z kim zostawić
        dzieci, a mnie samej chodzić się nie chcialo. Sam wyjeżdża czasem na
        kilka dni, na wycieczkę- od paru dni do dwóch tygodni (mnie tez sie
        zdarza, ale rzadziej). Sam takze chodzi na spotkania ze swoją byłą
        wielką miłoscią, kiedy ta czasem przyjeżdża do Polski, a ja tylko
        pilnuję, aby porządnie wtedy wyglądał.
        Nie zalezy mi na facecie, ktory nie zdradzi, bo nie może. Tylko na
        takim, co nie zdradzi, bo nie chce.
        • marzeka1 Re: Granice wolności w związku 29.05.10, 19:59
          "Nie zalezy mi na facecie, ktory nie zdradzi, bo nie może. Tylko
          na
          takim, co nie zdradzi, bo nie chce. "- święte słowa.
          Gdzie są granice? Jakoś nie wyobrażam sobie związku z panem, który
          mimo bycia ojcem i mężem, chce wieść życie beztroskiego singla,
          którego żona i dzieci "ograniczają". Nie oczekuję też
          symbiotycznego związku z mężem: zdarza się, że sama jeżdżę na
          wycieczki, a on zostaje z synami, wyjeżdżam też sama do siostry,
          chodzimy też czasem osobno do swoich znajomych. Dużo czasu
          spędzamy też razem, bo zwyczajnie lubimy.
        • krzysztof-lis Re: Granice wolności w związku 29.05.10, 22:55
          > Nie rozumiem w ogole słów "pozwalam/nie pozwalam" w związku.

          A ja rozumiem. Zwłaszcza w sytuacji, w której ktoś musi zostać z dzieckiem,
          decyzja o tym, czy jedna osoba może sobie gdzieś sama pójść, powinna być wspólna.
          • a.nancy Re: Granice wolności w związku 31.05.10, 21:50
            krzysztof-lis napisał:

            > > Nie rozumiem w ogole słów "pozwalam/nie pozwalam" w związku.
            >
            > A ja rozumiem. Zwłaszcza w sytuacji, w której ktoś musi zostać z dzieckiem,
            > decyzja o tym, czy jedna osoba może sobie gdzieś sama pójść, powinna być wspólna.

            no właśnie, a "nie pozwalam" to nie jest wspólna decyzja, to jest decyzja jednej
            strony, nie liczącej się kompletnie ze zdaniem drugiej.
        • warszawianka1982 Re: Granice wolności w związku 31.05.10, 02:32
          "Nie zależy mi na facecie który nie zdradzi, bo nie może . Tylko na takim, co
          nie zdradzi, bo nie chce" Ja też popieram.Nie wyobrażam sobie związku bez
          zaufania, i pytania czy mogę wyjść z koleżanką? czy ze znajomym z pracy?Jak
          byliśmy młodsi to rzeczywiście on w swoją ja w swoją i każdemu pasowało,no
          czasem tez razem oczywiście ale generalnie każdy chadzał gdzie mu pasowało i z
          kim.Teraz natomist tylko razem każda chwila razem jest cenna i każda minuta...
        • aandzia43 Re: Granice wolności w związku 02.06.10, 23:02
          > Mąż sam chodzi przede wszystkim do swoich rodziców. przez całe
          lata
          > sam chodził na wszystkie niemal imprezy - nie było z kim zostawić
          > dzieci, a mnie samej chodzić się nie chcialo.

          Chodził sam na wszystkie niemal imprezy do rodziców, czy na imprezy
          w ogóle?
          • verdana Re: Granice wolności w związku 03.06.10, 14:05
            Na imprezy w ogóle. Mogłam iść ja (a on by został z dziećmi, nieraz
            mi proponował), ale po prostu samej mi się nie chciało...
      • tautschinsky Re: Granice wolności w związku 29.05.10, 20:20
        rosapulchra-0 napisała:

        > Doszło do zdrady. Teraz ma bardzo krótką smycz.



        Nie potrafię zrozumieć mężczyzn, którzy sobie
        na to pozwalają, żeby kobieta im dyktowała, co
        mają i kiedy robić i tłumaczyć się jak dzieci
        przed mamusią :-) A wiem, że takie pociotki istnieją
        i że nie są to tylko przechwałki kobiet.
        Zero szacunku dla siebie.
        Można kimś takim nie gardzić? :-)
        Bo ja wiem, że może być wygodnie mieć kogoś takiego
        zdominowanego -
        to jedno, taki posłuszny piesek, hau-hau,
        ale widzisz jeszcze w nim mężczyznę?
        • rosapulchra-0 Re: Granice wolności w związku 01.06.10, 12:53
          Chyba nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi i gratuluję taktu.
    • tully.makker Re: Granice wolności w związku 29.05.10, 22:19
      Nie ma co ograniczac faceta, warto natomiast obserwowac, co jest dla
      niego w zyciu wazne i wyciagac wnioski. Od pierwszego dnia
      znajomosci.
    • krzysztof-lis Re: Granice wolności w związku 29.05.10, 22:53
      > Na ile pozwalacie swoim mężom/żonom działać w pojedynkę?

      Chyba na dość dużo.

      > Wyjście do pubu w towarzystwie koleżanek/kolegów raz na miesiąc,
      > tydzień, rok???

      Raz na miesiąc i chyba nie częściej. No i tylko w takie dni, kiedy następnego
      dnia nie muszę wstawać do pracy.

      > Samodzielny wyjazd na weekend czy na dwa tygodnie?

      Nie było okazji w sumie, bo tylko ja raz pojechałem na tydzień na wycieczkę, ale
      tak samo zgodziłbym się na jej wyjazd na tydzień czy dwa.

      > Chciałabym znać wasz stosunek do życia prywatnego waszego partnera
      > bez was.

      Jestem ciekaw, co robi, ale nie dopytuję za bardzo. :)
    • deodyma Re: Granice wolności w związku 30.05.10, 09:09
      moj maz to typowy domator i jesli idzie na piwo z kolegami, to 2-3
      razy do roku.
      chocbym chciala, za cholere go z domu nie wypchne.
      powiem Ci tylko tyle, ze jak facet bedzie chcial wyjsc z domu do
      pubu, na impreze a Ty nie bedziesz sie na to zgadzala, jeden ustapi
      dloa swiwtego spokoju i zostanie a inny pojdzie, gdyz pod pantoflem
      trzymac sie nie pozwoli.
      to tak z obserwacji znajomych i ich partnerow.
    • serendepity Re: Granice wolności w związku 30.05.10, 23:09
      Z przyjemnoscia "pozwolilabym" mezowi na wyjscia, gdyby tego chcial, ale on nie
      chodzi nigdzie sam, co najwyzej na imprezy firmowe.

      Ja natomiast "pozwalam" sobie na wyjazdy na weekendy, a czasami na tygodniowe
      wypady. Jak do tej pory bylam dwa razy sama na urlopie, a na weekendach wiele
      razy. Moj maz nie podziela mojego hobby, wiec jezdze sama na rozne zloty i
      spotkania, czasami przez cala Europe. Moje hobby bylo pierwsze, przed mezem i
      nie widze powodu, zeby zamknac sie w domu czy rezygnowac, bo maz sie nie
      interesuje tym tak jak ja.
    • doctor.no.1 Re: Granice wolności w związku 01.06.10, 18:24
      Jakie są granice wolności w związku? RÓŻNE. Zależą one od obojga
      małżonków. Sa takie, jak odpowiadają OBOJGU. Niektórzy ludzie
      potrzebują bardzo silnych więzi i wszystko robią razem. Inni cenią
      sobie wysoki poziom niezależności i chętnie podejmują aktywności
      niezależnie od siebie.

      Ważne jest, by ustalić taką formę związku, która zapewnia szczęście
      oraz poczucie bezpieczeństwa i żonie i mężowi.
      • pendzacy_krolik Re: Granice wolności w związku 06.06.10, 22:17
        doctor.no.1 napisała:

        > ""Niektórzy ludzie > potrzebują bardzo silnych więzi i wszystko
        robią razem. "

        Wlasnie ja mialam zawsze taka potrzebe,a moj maz tylko deklarowal,a
        robil i tak po swojemu.

        > Ważne jest, by ustalić taką formę związku, która zapewnia
        szczęście > oraz poczucie bezpieczeństwa i żonie i mężowi.

        A jak ie nie da ustalic? 20 lat probowalam i nic.

        Za maz wyszlam dlatego,aby miec z kim chodzic na imprezy i spedzac
        wieczory (poza uczucie oczywiscie i checia stworzenia rodziny).Nie
        rozumiem ludzi,ktorzy pisza o osobnych wyjsciach.To po co im
        partner? Do seksu wylacznie?

Pełna wersja