jedyny.diana
29.05.10, 21:14
Witam. Zdecydowałam ,że napiszę bo już nie daję sobie rady.Może wasze świeże spojrzenie mi pomoże. Mam męża od 9 lat i dwójkę synów(8 lat i 6 lat). Mąż nie pije, nie bije, nie chodzi na imprezy z kolegami.Ale czuje że nie interesuje się mną jako osobą.Nie interesuje go co mam do powiedzenia, a jak wydaje mi się że słucha to póżniej wychodzi, że nie pamięta o czym była rozmowa. Nie są to rozmowy o zakupach, tylko np. o ustaleniach planu następnego dnia( kto odbiera dzieci od niani itp.).Nie czuję się przy nim ani bezpieczna, ani kochana. Nasze wspólne wyjścia ze znajomymi parami do pubu, kończą się tak że mąż gdzieś znika a ja zostaje sama.Albo ustalamy coś np mąż ma przypilnować fachowca który wstawia okno, po skończonej pracy okazuje się ,że fachowiec ledwo trzyma się na nogach bo jest tak pijany, pianka montażowa wszędzie, a mąż na to " przecież nie jestem jego ojcem".Było całe mnóstwo rozmów które ja zaczynałam i poprawa na chwile. Mam wrażenie że albo on nie wie o co mi chodzi, albo zwyczajnie ma to gdzieś. Po ostatniej rozmowie dałam mu do przeczytania książkę" Męższczyżni są z marsa, kobiety z wenus",bo może faktycznie nie rozumie o co mi chodzi a w tej książce jest wszystko jak chłop krowie. Powiedziałam, że jest dla mnie naprawdę ważne żeby to przeczytał. Obiecał,że przeczyta. Minął prawie rok, przeczytał jeden rozdział. Do niczego go nie zmuszam,chce żeby sam podjął decyzje. No i chyba podjął.Tylko cały czas twierdzi że mnie kocha, że mu zależy, że się stara. Nie licząc krótkich przebłysków nic takiego nie zauważyłam. Wytłumaczcie mi proszę o co mu chodzi.Jak to wszystko mam rozumieć? Od dłuższego czasu w naszym domu jest cisza( nie ciche dni), wymieniamy się tylko informacjami do obsługi domu. Szkoda mi dzieci bardzo, ale nie potrafię się przemóc na nic więcej. O rozwodzie myślę już od dwóch lat ale ciągle liczę sama już nie wiem na co,chyba na to że go nagłe olśnienie dopadnie i będzie dobrze.Może ja za dużo wymagam? Może to tak już jest w związkach?