Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił.

31.05.10, 11:38
Witam wszystkich serdecznie.
Chciałabym przedstawić sytuację jaka panuje w naszej rodzinie i
prosić o opinie, bo ja już nie mam sił i pomysłów.

Wraz z mężem jesteśmy bardzo szczęsliwi w naszym związku. Mmay
synka, a niebawem urodzi się nasza córeczka. Między nami jest
wszystko ok, ale nasze mamusie - co jedna to lepsza. Opiszę relacje
z każdą z nich.

Zacznę od mojej mamy. Nigdy nie byłam z nią związana emocjonalnie, a
to dlatego, że nie liczyła się nigdy z moimi uczuciami.Dla niej
zawsze ważna była tylko jej mama(moja babcia). Zostawiła mnie bez
środków do życia i jakiejkolwiek opieki w wieku 18 lat z ojcem
alkoholikiem, który nie poczuwał się nigdy do obowiązku wychowania
dziecka.Zostawiła mnie bez skrupułów w pustym pokoju, nawet tv mi
zabrała.Oczywiście wyprowadziła się do babci.Na ślub przyszła tylko
do kościoła bo tak wypadało, ale z taką miną, że wolałabym żeby jej
tam nie było.Na przyjćie nie chciała przyjść, bo nie było zrobione
wg jej na odpowiednim poziomie. Nie stać nas wtedy było na wystawne
wesel, więc zrobiliśmy skromne przyjęcie w domu.Pojechaliśmy do niej
z mężem poprosić żeby jednak przyjechała- efekt...nie otworzyła
drzwi.Było jeszcze kilka takich sytuacji, które w głowie się nie
mieszczą, że matka moze tak zrobić swojemu jedynemu dziecku. No ale
tak jak pisałam na początku - najważniejsza jej mamusia.Relacje z
naszym synem -żadne.Poszła z nim pierwszy raz na spacer jak miał
prawie 6 lat.Chyba sytuacja ją zmusiła bo teraz została sama jak
palec(babcia zmarła).Urodziny synka, przyszła z prezentem. Dziecko
prosi ją, żeby pobawiła się z nim w jego ulubioną grę.Oczywiście
padło suche babcia jest zmęczona. Siadła przed tv i oglądała M jak
miłość. Kurcze ręce mi opadły. To po co przychodziła,pytam?Umęczyła
nas swoją wizytą.Była taka wymuszona i sztuczna jak te całe relacje
z wnukiem i nami.Oczywiście mogę zapomnieć o jakiejkolwiek kobiecej
pomocy.Mówię jej, że nie mam siły, źle się czuję(końcówka ciąży), a
muszę poprasować wszystkie ubranka, mieszkanie wysprzątać po
remoncie - słyszę śmiech i nic.Pomoże mi mąż, ale na moją pomoc
niech też już nie liczy. Mam wrażenie, ze ona jest zwyczajnie
zazdrosna o to,że nam z mężem się układa, wiedzie a ona miała takie
szare i smutne życie.No przecież to nie moja wina, ze wolała z
mamusią mieszkać, prawda?


Czas przejść do teściowej...Temat rzeka.Od samego początku nie było
jej na rękę, że syn chce założyć swoją rodzinę.Padały potajemne
sugestie, żeby się zastanowił i czy jest pewny ślubu(syn miał
wówczas już 2 lata)więc pobraliśmy się świadomie i z wielkiej
miłości a nie wpadki.Po ślubie przez jakiś czas było ok.Wróciłam do
pracy zawodowej i się zaczęło wtrącanie.Fakt,że przez jedne wakacje
zajmowała się synem, ale ile nas to nerwów kosztowało, to głowa
mała.Mijaliśmy się z mężem w drzwiach, taką mieliśmy
pracę.Oczywiście jak nie miała humoru to padały hasła do mojego męża
jak odbierał syna, typu "niech mamusia wie,że ma dziecko w domu". W
dupie miała to, ze na twarz padaliśmy ze zmęczenia.Miała wtedy nad
nami przewagę,bo byliśmy od niej zależni pod względem opieki nad
małym(sama zadeklarowała pomoc, zeby nie było).Po jakimś czasei
zaczęły się naloty w naszym domu, sprawdzanie zawartości lodówki
itd.Próba ustawienia nas pod swój rytm dnia i życia. Nie widziała
tego, że ona nie pracuje i ma czas na sprzątanie od samego rana i w
ogóle na taki dopracowany tryb życia. My żyjemy po swojemu i dla
siebie, ale ona nie portafiła tego uszanować.Przeszła samą siebie
dzwoniąc do mnei pewnego dnia i krzycząc mi do słuchawki, że mam się
zastanowić co robię bo dziecko jest głodzone w domu i takie
tam.Obydwoje z mężem oddalibyśmy wszystko dla naszych dzieci,a ona w
taki sposób zagrywa.Jak tak można?Wtedy mały chodził już do
przedszkola.Od tego czasu minął rok.Kontaktu zero.Mąż próbował
wyciągną rękę, ale foch.Na śweita Bożego narodzenia wciągnęła w
swoje rozgrywki ciocię,opowiadając jej przez telefon jak ona to
liczy na to,że przyjedziemy do niej złożyć życzenia bo ona taka
samotna.Mówię, dobra jedziemy ze względu na dziecko.Chęć pogodzenia
była ale tylko z moim mężem.W jej przekonaniu to ja ją powinnam
przeprosić,za to, że oskarżyła mnie że głodzę własne dziecko-żenada!
Padła deklaracja zgody, ok.Trwało to miesiąc, po czym powiedziałam o
nie! Dalej tak nie będzie.W jakichkolwiek kontaktach zwracała się
tylko do mojego męża i syna.Mamusi nie było.Mamusia niewidoczna,
pomijała mnie celowo.A w imię czego mam dawać się tak poniewierać?
Przecież ja nic złego nie zrobiłam.Minęło kolejne pół roku bez
żadnego kontaktu, po czym zadzwoniła z informacją, zeby syna
przyprowadzić do jedengo z centrum handlowego bo chce mu kupić
zaległy prezent na urodziny.No czujecie?Poszłam z mężem, a co.Brzuch
wiszy ode mnie, ale żadnej reakcji, pytania o wnuczkę.Nic.


Powiedzcie sami, czy to my z mężem jesteśmy nienormalni czyte babcie
mają niepokolei w głowach? Ani jedna ani druga nie potrafią cieszyć
się z naszego szczęścia i z tego, że dajemy sobie w dzisiejszych
trudnych czasach radę. Siedzą obydwie same w swoich domkach i jedną
skręca z zazdrości a druga jadem tryska na kilometr.
Postanowiliśmy z mężem odciąć się od nich bo tylko krew psują a
pożytku żadnego.A może mamy je przeprosić za to, że jesteśmy
szczęśliwi a im się nie udało? (teściowa też po rozwodzie).
Też tak macie? Ja wiem napewno, moje dzieci zawsze będą mogły liczyć
na mnie i męża.Do końca dni naszych.
    • verdana Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 12:52
      Współczuję. Decyzja o odcięciu się jest wg. mnie bardzo słuszna. Po
      co macie się denerwować? Najwazniejsze, ze u Was w rodzinie wszystko
      jest OK.
    • mgla_jedwabna Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 13:08
      Tak, jesteście nienormalni. Że jeszcze nie spuściliście obu babć po brzytwie. Życzę szybkiego powrotu do normalności.

      Jak urodzisz dziecko, to akurat będzie dobry pretekst, żeby uciąć kontakty. "bo my tacy zajęci", "bo my tacy zmęczeni" itd. Jeśli w ogóle potrzebujesz jakiegoś pretekstu.

      Dzieciom raczej nie będzie brakowało babć, które i tak je olewają.
    • marzeka1 Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 13:19
      Jak dla mnie nienormalni jesteście, że tak długo sobie na takie
      jazdy pozwalaliście i tyle.
      Odcięcie się, przy takim nastawieniu babć, jest najlepszym
      rozwiązaniem. To mąż i dziecko są dla ciebie najbliższą rodziną,
      tworzycie udany związek, po co wpuszczać do niego truciznę? Cóż, nie
      każdemu dana jest szczęśliwa rodzina, gdzie dziadkowie, rodzice i
      wnuki tworzą dobre relacje, warto z tym się pogodzić, zamiast znosić
      takie jazdy.
      • ona1.23 Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 13:38
        Tylko dlaczego one nas obarczają poczuciem winy? Nie widzą, albo nie
        chcą widzieć swoich błędów. Nic od nich nie chcieliśmy, tylko ot
        normalnych fajnych relacji.Nie da się, więc już nic na siłę robić
        nie będziemy. Przykro się jednak robi, że u nas tak jest jak widzę,
        czytam o fajnych relacjach z teściowymi, mamami. Ehh...:( Widać tak
        jak pisała marzeka1 nie każdemu jest dane szczęśliwą rodzinę (babcie
        i rodzice). Musimy się z tym pogodzić a życie samo kiedyś
        zweryfikuje ich zachowanie i odwdzięczy się na stare lata. Bo na
        kogo będą mogły liczyć? Na dzici które olewały, czy na wnuki których
        nie znają? Odpowiedź jest jasna.
        • bracialwieserce Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 14:21
          Bo ten typ tak ma! I dziwić się można, że Ty się dziwisz! Już po tym jak Cie
          matka potraktowała można było wyczuć, że raczej lepiej nie będzie, prawda? Nie
          Twoja wina i teraz zwłaszcza nie jesteś odp. za DOrosłe losy/poczynania Twej
          Rodzicielki!
          Ciesz się, że nie jesteś taka sama/że widzisz jej negatywne zachowanie bo
          najczęściej córki tym sposobem chowane/olewane etc. są takie jak mamusie!
          One się nie zmienią - raz trzeba wiedzieć co jest nie tak, dwa przepracować
          problem -a tu się może zawsze wyszukać uspr. typu bo ja już stara jestem
          czego Ty chcesz to wszystko Twoja wina
          o co Ci chodzi etc.
          NIE będziesz miała z nimi db. relacji i lepiej aby Twoje dzieci nawet styczności
          z osobami takiego pokroju nie miały- szczerze!
          I naprawdę nie daj się zdeptać jedyne co Ci pozostało z tych starych lat to, że
          chciałabyś mieć z nimi lepsze układy! Droga koleżanko to są procesy
          międzyludzkie i Ty nie jesteś w stanie sprawić aby one dostrzegły pewne rzeczy,
          nie TWOJA wina. Zrobiłaś co mogłaś i tak za dużo. Czasem się tacy rodzice
          trafiają ale nie jest Twoją winą, że oni są jacy są! A Ty dbaj o siebie i swoich
          bliskich-mąż/dzieci i Resztą się nie martw{a nawet lepiej nie pozwól aby ich
          humory- nawet najbliższych teoretycznie Ci osób sprawiły abyś zaczęła odczuwać
          wyrzuty sumienia za ICH złe zachowanie - matki/teściowej}.
          Po prostu wbij sobie do głowy i powtarzaj jak mantrę - że nie będzie dobrze z
          nimi i nie masz co liczyć na nie, ot co! Co nie oznacza, że Ty masz sobie
          przegwizdać życie bo one są takie jakie są i NIE zmienią się!
        • p_wolf Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 15:01
        • p_wolf Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 15:23
          > Nic od nich nie chcieliśmy, tylko ot
          > normalnych fajnych relacji.Nie da się, więc już nic na siłę robić
          > nie będziemy.


          A ja mam wrażenie że jednak chcieliście, i to bardzo namolnie chcecie.
          Otrzymałaś już 1000 razy odpowiedź, a mimo to zadajesz to samo pytanie po raz
          1001. Po co? Może babcie są zawistne, i nie mogą znieść tego, że Wam się
          wiedzie? Może nie mają sił, nie chcą zajmować się wnukami? Może Ty masz trudny
          charakter, co jako że jesteś DDA nie byłoby dziwne?

          Człowiek ma prawo nie chcieć utrzymywać relacji z dorosłym, samodzielnym
          dzieckiem. Przykre to, ale nic nie poradzisz, zaakceptuj to. Szkoda twoich
          nerwów, ich nerwów, nerwów twojego męża i dzieci. Przestań się narzucać, nie
          dopasujesz całej rodziny do bajkowego wzorca na siłę.
          • ona1.23 Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 19:18
            p_wolf napisał:

            Człowiek ma prawo nie chcieć utrzymywać relacji z dorosłym,
            samodzielnym dzieckiem.

            Moja matka akurat nigdy nie miała takiej potrzeby i to boli. Dla
            mnie to nie jest normalne, bo wiem ile miłości zyskuję od swojego
            syna dając mu to samo i to jest piękne.Czy szacunek powinien być
            okazywany matkom tylko dlatego, że nas urodziły? Dzieci same na
            świat się nie pchają a na szacunek pracuje się przez całe życie.Nie
            tylko do 18 roku życia bo potem to już się im należy jak psu buda.
            • marzeka1 Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 19:37
              Ona, matek nie zmienisz: twoja matka zostanie taka, jaka była,
              teściowa też, jedyne, co możecie zrobić, to odciąć się, odseparować
              i żyć swoim życiem. W ogólnym rozrachunku, to przecież one stracą. A
              utrzymywanie kontaktu z toksycznymi osobami, które rujnują nam
              psychikę,uważam za niepotrzebny masochizm życiowy.
              • ona1.23 Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 20:00
                marzeka1 napisała:

                > Ona, matek nie zmienisz: twoja matka zostanie taka, jaka była,
                > teściowa też, jedyne, co możecie zrobić, to odciąć się,
                odseparować
                > i żyć swoim życiem. W ogólnym rozrachunku, to przecież one stracą.
                A
                > utrzymywanie kontaktu z toksycznymi osobami, które rujnują nam
                > psychikę,uważam za niepotrzebny masochizm życiowy.



                Oczywiście masz rację. Pogodziłam się z tym, ale nie do końca
                rozumiem takiego podejścia. Skąd biorą się takie zachowania w
                stosunku do najbliższych? Najważniejsze, że między mną a mężem
                jesteśmy szczęśliwi i kochamy nasze dzieci.
                • marzeka1 Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 20:27
                  "Najważniejsze, że między mną a mężem
                  jesteśmy szczęśliwi i kochamy nasze dzieci."- i tego się trzymaj i
                  na tym buduj własne szczęście.
                  Cóż, są matki, które matkami nie powinny być, a są, a potem krzywdzą
                  dzieci, które z pewnymi zachowaniami pogodzić się nie potrafią,
                  nawet gdy są dorosłe- co widać po twoim przykładzie.
                • bracialwieserce Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 31.05.10, 20:28
                  Można by tony książek na ten temat przeczytać - bo są tam wyjaśnione mechanizmy
                  takich hm...zaburzeń? Można pogadać z psychologiem i ona Ci też to wytłumaczy!
                  Jednak najgorszą robotę musisz odwalić TY, kumasz? Nigdy nie będziesz miała
                  takich relacji z teściową a także swoją własną matką jak TY masz z dziećmi
                  swymi - ludzie różnią się między sobą, niektórzy rodzą się z daltonizmem,
                  achromatyzmem etc a u Tych kobiet brak takich uczuć i TY żebyś nie wiem jak się
                  starała nie zrozumiesz tego, ok? Zaakceptuj i zmieniaj SIEBIE - bardzo dobrze,
                  że nie jesteś taka jak one to naprawdę duży sukces mając za matkę taką kobietę!
                  To smutne, straszne i na pewno bolesne dla Ciebie ale TY poszłaś krok dalej one
                  nigdy go nie zrobią!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wypowiedzcie się, bo ja już nie mam sił. 04.06.10, 00:52
      Może warto, przy okazji tego wątku, przypomnieć, że inaczej jest się matką
      rozkosznego maluszka, podporządkowanego, zależnego. Ma się dużo nadziei, że
      będzie on wykonany na wzór i podobieństwo rodzica i do tego jest wyraźne dążenie.
      A dorosłe dziecko jest odseparowane, odrębne , samodecyzdujące. A co najgorsze
      nie zawsze powiela rodzicielski wzór.
      Dlatego łatwo się na takie dorosłe dziecko obrazić. A okazać to jego rodzinie.
      Jeśli to co robią Wasze mamy jest dla Państwa nie do przyjęcia, a tak wynika z
      treści, nie warto już tego analizować i przeżywać. Skoncentrować się na swoim
      zadowoleni, utrzymywać poprawne stosunki z mamami w ramach warunków jakie
      wyznaczają . Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja