jak zaakceptować?

04.06.10, 12:07
Chciałabym zasięgnąć waszej opinii odnośnie zdarzenia, które ma właśnie
miejsce w moim życiu, a z którym kompletnie nie potrafię sobie poradzić.Około
tygodnia temu, w wyniku pewnych zdarzeń dowiedziałam się o kontaktach mojego
męża z pewną kobietą, z którą pracuje. Od razu chciałabym zaznaczyć, że nie
chodzi tu o żaden romans ani o zdradę.Kiedy poprosiłam mojego męża o to żeby
zerwał te kontakty bo stanowczo mi się to nie podoba on oznajmił mi że ta
kobieta jest dla niego czymś więcej niż tylko koleżanką z pracy jest jego
przyjacielem, który go rozumie,akceptuje, pokazuje mu rzeczy jakie może robić
w życiu jednym słowem jest jego pokrewną duszą. Jednoczenie zaznacza,że bardzo
mnie kocha i wie,że tylko ze mną chce spędzić życie.Ja mu wierzę jednocześnie
nie ukrywam,że taka więź mojego męża z inną kobietą jest dla mnie nie do
zaakceptowania. Od tygodnia czuję się fatalnie i oczekuje od niego, że mimo
wszystko zakończy tę znajomość.Dzisiaj rano mąż widząc jak to na mnie wpływa
obiecał mi że to zrobi.Jednak zastanawiam się czy ja w ogóle mam prawo go tego
pozbawiać bo widzę że jemu też nie jest z tego powodu łatwo a wręcz bardzo
ciężko. Moje uczucia są takie że czuje się głęboko zraniona samym istnieniem
takiej relacji, tak głębokiej więzi z kimś innym, jednocześnie wręcz
zaszokowana że mój mąż oczekuje iż zaakceptuje taki stan rzeczy.Może ja jednak
przesadzam,jestem w dziewiątym miesiącu ciąży i wiem że moje uczucia i myśli
są częściowo podyktowane hormonami i zmianami jakie we mnie zachodzą w związku
z narodzinami dziecka, może gdybym dowiedziała się o tym w innym okresie
mogłabym to przyjąć inaczej.
Do tej pory nie rozmawiałam o tym z nikim oprócz mojego męża. Chciałabym,żeby
ktoś spojrzał na to z boku i powiedział co o tym myśli. Czy my możemy
funkcjonować jako zgodnie małżeństwo i ta przyjaźń to nie jest żadna zdrada w
stosunku do mnie a jeżeli tak to jak mogę to zaakceptować.
    • triss_merigold6 Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 12:13
      A po co miałabyś to akceptować? Jesteś w końcówce ciąży i masz prawo
      do wyłączności na uczucia i zainteresowanie męża. Qrde biduś
      pokrewnej duszy sobie poszukał... Smycz mu skróć natychmiast, bo
      inaczej Ty będzie z niemowlakiem w domu uwiązana, a on będzie z
      koleżanką przyjaźń pogłębiał.
      • lo-lu Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 12:26
        chodzi mi bardziej o odpowiedz na pytanie czy tak relacja może istnieć
        równolegle z naszym małżeństwem, czy można tych dwóch rzeczy nie mieszać i
        dobrze się z tym czuć
        tu nie chodzi o to że mój mąż chce się z nią spotykać po pracy, razem wychodzić
        itp. dla niego ta przyjaźń wyglądałaby raczej jako rozmowy wymianę
        doświadczeń,wspólne zainteresowania
        • triss_merigold6 Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 12:30
          Dla jednych może, dla innych nie. Mnie by zaniepokoiło, że taka
          relacja zaistniała akurat wtedy kiedy Ty jesteś w ciąży.
      • asiara74 Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 12:35
        Skoro z nią pracuje to kontaktu z nią nie zerwie, jest to technicznie
        niemozliwe. Przyznał sie, że to taka pokrewna dusza? Na pewno więc kontaktów nie
        zerwie, nie licz na to, a ona postara sie o to, zeby byla jeszcze bardziej
        pokrewną duszą. Brutalne to ale tak często wygląda życie małżeńskie po
        kilku(nastu) latach.

        Jedyna rada jaka mi przychodzi do głowy jest taka: skoro panu męzowi znudził sie
        domowy rosół i szuka pomidorówki bo ona przecież smaczniejsza to postaraj sie mu
        tę pomidorówkę dać podwójnie. Teraz będzie ciężko boś w ciąży ale nie zapominaj,
        że oprócz dziecka będziesz miała też faceta w domu. Nie zaniedbuj go, pokaż ze
        pomimo ciąży i połogu widzisz w nim faceta, którego chcesz i pragniesz(nie
        zapominaj o seksie, to że jesteś w ciązy nic nie przeszkadza w seksie oralnym),
        chwal go czasem za byle co. Jeśli ty tego nie zrobisz zrobi to tamta. Przykre to
        ale niestety prawdziwe. Lamenty i prośby na nic sie zdadzą, on zrobi i powie
        wszystko żebys mu tylko nie marudziła. Bądz nieufna, ale też działaj
        Moja koleżanka przeżywa od 2 lat dramat bo facet zostawił ją praktycznie w
        ciąży, bo miał taka właśnie pokrewna duszyczkę w pracy.
        • triss_merigold6 Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 12:47
          Tu i na forum rozwodowym jest do cholery i trochę takich kobiet,
          których mężowie poszukali sobie pokrewnej duszyczki właśnie wtedy,
          gdy żony były w ciąży.
          Panu w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnić niestosowność jego
          zachowania, bez płaczów i próśb tylko z buta.
          • krzysztof-lis Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 21:05
            > Panu w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnić niestosowność jego
            > zachowania, bez płaczów i próśb tylko z buta.

            Czekaj, czy to nie Ty pisałaś, że nic Ci po facecie, który Cię nie zdradzi, bo
            nie ma okazji?
    • rosapulchra-0 Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 12:33
      Około
      tygodnia temu, w wyniku pewnych zdarzeń dowiedziałam się o kontaktach mojego
      męża z pewną kobietą, z którą pracuje. Od razu chciałabym zaznaczyć, że nie
      chodzi tu o żaden romans ani o zdradę.


      nie bądź naiwna, proszę
    • brak.polskich.liter Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 13:07
      Wyglada na to, ze Twoj maz zadurzyl sie w pani. To, ze - poki co - relacja jest
      nieskonsumowana (o ile faktycznie tak jest), nie ma wiekszego znaczenia.

      Nie zrozum mnie zle. Przyjaznie, zazylosci budowane na plaszczyznie np.
      wspolnoty hobby, czy inne "pokrewienstwa dusz" sa jak najbardziej OK i
      _same_w_sobie_ nie zagrazaja zwiazkowi. Normalna rzecz w relacjach
      miedzyludzkich. Jedno "ale": przyjaciele raczej nie chowaja sie po katach przed
      partnerem/malzonkiem ktorejkolwiek ze stron (chyba, ze partner/malzonek
      chorobliwie zazdrosny, wtedy nalezy zmienic na lepszy model, tj. taki bez wady
      fabrycznej). Sam sposob, w jaki dowiedzialas sie o zazylosci meza i tej pani
      (mimo, ze opisalas to b. ogolnikowo) swiadczy o tym, ze cos jest na rzeczy. Mnie
      osobiscie sytuacja by zaniepokoila, a podejrzliwa czy zaborcza nie jestem, od
      relacji towarzysko-przyjacielskich rowniez nie stronie.

      Bardzo nie spodobalby mi sie fakt takiego, hmmm, poglebiania znajomosci przez
      meeza/partnera w czasie, kiedy jestem w koncowce ciazy, niemalze tuz przed
      porodem. Bardzo.

      Nie, nie musisz byc wyrozumiala, akceptowac (niby z jakiej racji?) ani godzic
      sie na cos, na co nie masz ochoty. Trudno mi radzic cos konkretnego, poza
      zadbaniem o stosowne dociazenie pana meza obowiazkami okolodzieciecymi w
      niedalekiej przyszlosci.

      Pozdro,

      bpl
    • p_wolf Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 13:44
      > Może ja jednak
      > przesadzam,jestem w dziewiątym miesiącu ciąży i wiem że moje uczucia i myśli
      > są częściowo podyktowane hormonami i zmianami jakie we mnie zachodzą w związku
      > z narodzinami dziecka, może gdybym dowiedziała się o tym w innym okresie
      > mogłabym to przyjąć inaczej.


      Napewno odrobinę przesadzasz i napewno nie masz prawa zabraniać mężowi
      posiadania przyjaciół, także płci żeńskiej. To działa w obie strony, mąż również
      nie ma prawa zabraniać posiadać przyjaciół facetów Tobie.

      Nakazanie mężowi zerwania kontaktów jest zwyczajnie głupie, gdyż kontakty z tą
      osobą będzie miał i tak, siłą rzeczy, ze względu na wspólną pracę. Jedyne co w
      ten sposób osiągniesz to przyzwyczajenie męża do stanu "permanentnej ściemy", do
      tego że codzienne oszukiwanie Ciebie to norma.

      Jedyne co możesz w tym momencie zrobić, to jasno, spokojnie zakomunikować
      małżonkowi swoje uczucia i emocje.
      Myślę, że dodatkowo nie byłoby głupim pomysłem gdybyś np. zaprosiła ową
      przyjaciółkę na obiad. Jeśli przyjdzie być może nie ma złych intencji, jeśli zaś
      razem z mężem zaczną coś kręcić to trzeba będzie się zastanowić co jest grane.
      Good luck :)
      • kikki123 Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 23:05
        >Jedyne co możesz w tym momencie zrobić, to jasno, spokojnie zakomunikować
        > małżonkowi swoje uczucia i emocje.
        Myślę, że dodatkowo nie byłoby głupim pomysłem gdybyś np. zaprosiła ową
        > przyjaciółkę na obiad. Jeśli przyjdzie być może nie ma złych intencji, jeśli za
        > ś
        > razem z mężem zaczną coś kręcić to trzeba będzie się zastanowić co jest grane.

        Z jednej strony szczere powiedzenie o swoich uczuciach a z drugiej (w podtekście
        akceptujące znajomość) zaproszenie na obiad? wyglada to na sprzeczne sygnaly i
        zachodzi ryzyko, ze mąż uczepi się tego który będzie dla niego najwygodniejszy.
        Mam wątpliwości co do skutków ubocznych takiego testu z zaproszeniem. Jeśli mąż
        jet zadurzony i sam siebie oszukuje, ze to tylko "przyjaźń" to takie zaproszenie
        będzie dla niego pretekstem do kontynuowania znajomości (i rozwoju zadurzenia) -
        przecież nic zlego się nie dzieje, wszystko jest jawne, pod kontrolą.
    • anielka05 Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 13:47
      Moze wyjde na egoistke, ale ja nie potrafilabym zaakceptowac
      takiej "pokrewnej duszy"(kobiety). Mysle, ze powiedzialabym od razu
      mezowi co o tym sadze i poprosilabym o ukrocenie tej zazylosci.
      Razem pracuja, wiec widywac sie beda, tego nie zmieni, ale niech te
      kontakty prywatne sie ogranicza. Mysle, ze kontynuacja tej blizszej
      znajomosci moze sie zle skonczyc dla waszego malzenstwa.
      Poza tym, musze powiedziec, ze byloby mi bardzo przykro gdybym
      uslyszala od mojego meza, ze ta
      > kobieta jest dla niego czymś więcej niż tylko koleżanką z pracy
      jest jego
      > przyjacielem, który go rozumie,akceptuje, pokazuje mu rzeczy jakie
      może robić
      > w życiu jednym słowem jest jego pokrewną duszą.
      Wydaje mi sie, ze to Ty powinnas byc jego pokrewna dusza. Nie
      powinien fundowac Ci takich wrazen kiedy jestes w ciazy, zreszta
      nawet gdybys nie byla tez nie powinien. Takie jest moje zdanie.
      • mulka1 Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 14:01
        Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Wcześniej czy
        później to i tak kończy się romansem.
        • brak.polskich.liter Re: jak zaakceptować? 04.06.10, 15:04
          mulka1 napisała:

          > Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Wcześniej czy
          > później to i tak kończy się romansem.

          Pozwole sobie nie zgodzic sie. Lubienie sie, porozumienie, podobne spojrzenie na
          zycie to jedno a pociag seksualny to drugie. Bywa, ze chodza w parze, ale nie
          zawsze. No i 'przyjazn" to b. pojemna kategoria, rozni ludzie roznie ja definiuja.
          Poza tym nie wszyscy ludzie to heteroseksualisci. Chyba nie sadzisz, ze
          facet-gej kiedykolwiek nabierze ochoty na romans ze swoja przyjaciolka hetero?
          Nawet, gdyby owa przyjaciolka wizualnie byla klonem Moniki Bellucci?
    • demonsbaby będą kolejną brutalną ... 04.06.10, 15:00
      i oprócz tego, że potwierdzę wszystkie powyższe opinie, to niestety doleję oliwy
      do ognia.

      Jeśli jeszcze Ciebie nie zdradził,to tylko kwestia czasu, albo już do tego doszło.

      Nie ma pokrewnych dusz, a już szczególnie w pracy, szczególnie kosztem własnej
      kobiety w domu, a ponad wszelką miarę ciężarną. Koleżaneczka z pracy ostrzy
      pazurki. Jeżeli masz do niej nr telefonu to bez aprobaty męża, zadzwoń do niej i
      powiedz jak krowie na rowie, że właśnie dwuznaczność układu się zakończyła, a ty
      jej obecności w tej postaci, w życiu swojego męża za cholerę sobie nie życzysz.
      A jeżeli pańcia ma problemy ze zrozumieniem co do niej rozmawiasz to jej
      uświadom,że możesz jej to wyjaśnić osobiście, gdziekolwiek.
      • chloe30 Re: będą kolejną brutalną ... 04.06.10, 15:49
        demonsbaby napisała:

        > Jeżeli masz do niej nr telefonu to bez aprobaty męża, zadzwoń do
        niej
        > i
        > powiedz jak krowie na rowie, że właśnie dwuznaczność układu się
        zakończyła, a t
        > y
        > jej obecności w tej postaci, w życiu swojego męża za cholerę sobie
        nie życzysz.

        A pańcia powie "pi...ol" się i autorka przedwcześnie rodzić zacznie.
        Naprawde wierzysz w czarodziejską moc takiego telefonu?? Dopóki
        mężuś autorki nie skóńczy pokrewieństwa dusz, dopóty pańcia może sie
        śmiać z telefonów zeschizowanej żonci.
        >
        • demonsbaby Re: będą kolejną brutalną ... 04.06.10, 15:50
          należę raczej do hien, broniących swojego terytorium, więc nie obawiałabym się
          takich ruchów owocnie (w moim przypadku) wykonywać. Co do reszty, zawsze do
          tanga trzeba dwojga, nie mniej skoro mężuś nie jest lojalny, to można mu pomóc i
          w ten sposób.
        • asiara74 Re: będą kolejną brutalną ... 04.06.10, 17:25
          A pańcia powie "pi...ol" się i autorka przedwcześnie rodzić zacznie.
          > Naprawde wierzysz w czarodziejską moc takiego telefonu?? Dopóki
          > mężuś autorki nie skóńczy pokrewieństwa dusz, dopóty pańcia może sie
          > śmiać z telefonów zeschizowanej żonci.

          Niech sobie mówi co chce, to żony nie powinno interesować nadmiernie. Ważne żeby
          do takiej właśnie pańci dotarło że żona czuwa i na łeb sobie wejść nie da. Ważne
          też że mąż staje się świadomy dokładnie tego samego. Sytuacja jest o tyle trudna
          że razem pracują.
    • demonsbaby akceptowalny jest układ 04.06.10, 15:35
      - kiedy kumpel w spódnicy twojego męża, dązy do poznania również ciebie,
      - bywa gościem w waszym domu;
      - wypadacie wspólnie z "pokrewnymi duszami" jak i zezwalasz na samotne wypady
      "pokrewnych dusz", ponieważ masz możliwość konfrontacji tej pokrewnej duszy;
      - przede wszystkim akceptujesz "takiego kumpla", a o szacunku do ciebie
      wspominać nawet nie będę.

      Pokrewne dusze się ujawniają, a nie szanowna ciężarna małżonka, dowiaduje się
      przypadkowo o wielkich zażyłościach ... no to jest szyte grubymi nićmi i daleko
      "nie tak", że z pokrewieństwem i przyjaźnią to mało ma wspólnego nie wspomnę.

      Mężusiowi jasne warunki gry zostają postawione w innym razie zacznij szukać
      swojej pokrewnej duszy, bo ta co robi w ten sposób w wała, prawdopodobnie ją nie
      jest.
      • verdana Re: akceptowalny jest układ 04.06.10, 15:49
        Cóż, ja sama znacznie łatwiej wybaczylabym przelotny romans, czy
        przespanie się z jakąś kobietą, bo się spodobała i tyle, niż
        zaprzyjaźnienie się z kimkolwiek (płeć obojętna) bardziej niż ze
        mną. Jak mąż prześpi się raz czy drugi z dziewczyna, to mnie nie
        ubędzie:) , ale jak zacznie się komus zwierzać i szukać życiowych
        porad i wskazówek poza domem - to żona przestaje być w ogole ważna,
        staje się w małżenstwie "tą trzecią". Dla mnie jest to największe
        zagrożenie małżeństwa, jakie być może. Bo sprawy, ktore powinny być
        omawiane w domu, są omawiane z obcą osobą, przyszłość męża zalezy
        nie od niego i moich wyborów, rad, wskazówek i ustaleń, tylko od
        kogoś, kto ze mną i z naszym małżenstwem nie musi się liczyć.
        Innymi słowy - w tej sytuacji sam seks uwazam za zdecydowanie
        drugorzedny - a facetowi kazałabym wybierać.
      • brak.polskich.liter O to to 04.06.10, 15:59
        Ciekawe, czy pan maz bylby zachwycony wiescia, ze zone i jej znajomego polaczyla
        "szczegolna przyjazn" i "pokrewienstwo dusz"? Jakos, qrde, nie sadze.
        Tyle, ze srednio widze kobiete, ktora - w koncowce ciazy (a w niedalekiej
        przyszlosci udupiona pologiem i swiezym macierzynstwem), zmartwiona i
        przestraszona - ma power i glowe do organizowania sobie "pokrewnej duszy" w
        celach edukacyjno-poznawczych.

        Dlatego tez proponuje zorganizowanie wkrotce-juz-tatusiowi czasu i wypelnienia
        go pod katem budowania wiezi z potomkiem. Zeby sie nie obudzic - bedac dobra,
        madra i wyrozumiala dla potrzeb meza kobieta - za pare miesiecy z reka po lokiec
        w nocniku.
        • demonsbaby Re: O to to 04.06.10, 16:28
          brak.polskich.liter napisała:



          > Tyle, ze srednio widze kobiete, ktora - w koncowce ciazy (a w niedalekiej
          > przyszlosci udupiona pologiem i swiezym macierzynstwem), zmartwiona i
          > przestraszona - ma power i glowe do organizowania sobie "pokrewnej duszy" w
          > celach edukacyjno-poznawczych.

          No raczej niewykonalne to fakt, ale etap połogu, babybluesa i reszty rewelacji
          mija z czasem.

          >
          > Dlatego tez proponuje zorganizowanie wkrotce-juz-tatusiowi czasu i wypelnienia
          > go pod katem budowania wiezi z potomkiem.

          Hehehe ... no, żeby nie było, że tatuś się przemęczy przy "wyrodnej mamie",
          która zawala go niemowlęcymi obowiązkami i będzie musiał coraz częściej
          odpoczywać poza domem.

          Jasny, zdecydowany komunikat: KONIEC ZAŻYŁOŚCI Z KOLEŻANECZKĄ i takie jest twoje
          ultimatum. Gdziekolwiek, jakkolwiek, ktokolwiek serdeczny ponownie Ci wyjawi
          pokrewieństwo dusz w pracy twojego żonkosia - Ty już przestajesz mu tłumaczyć
          czym jest lojalność małżeńska, a wytłumaczy mu to z chęcią pan / pani w todze.
          • e.logan Re: O to to 04.06.10, 17:47
            No to po kiego wala mu taka zona??
            - rozmawiac owszem ale o pie...ch , bo od waznych rozmow jest ONA.
            -Kieynkowywac w zyciu, pokazywac ,cele Ty nie bo od tego jest ONA.

            Mi sie zawsze wydawalo ze wlasnie o takich rzeczach maz rozmawia ze
            mna a ja znim i to napsze intymne sprawy. To my podejmujemy decyzje
            takie badz siakie..A nie pan maz i ONA.


            A Ty co prac , rodzic dzieci i gotowac??

            Wiesz zdrada skok w bok nie jest zagrozeniem dla zwiasku tak wielkim
            jak taka"przyjazn".

            W wielu wypadkach to z tej przyjazni powstaja nowe zwiaski.-Bo on
            bidulek nie byl zrozumiany przez zone...itd..

            Sorki ale maz wmawia ci na dyrdymaly i znajduje usprawiedliwienie
            dla siebie w jakiejs pseudo przyjazni.
    • krzysztof-lis nie masz prawa tego od niego wymagać 04.06.10, 21:09
      Do tej pory tylko jeden głos rozsądny w dyskusji, więc i ja nie mogłem się nie
      wypowiedzieć.

      Nie masz prawa wymagać od niego zrywania takich kontaktów z kimkolwiek.

      No chyba, że zarezerwowałaś sobie takie prawo wtedy, gdy decydowaliście się na
      wspólne życie i ustalaliście różne kwestie.

      Nie dowiedziałaś się pewnie dlatego, że był świadomy tego, że jakiekolwiek
      kontakty z kobietą inną niż Ty będą dla Ciebie powodem do zazdrości i scen. I
      miał rację.
      • warszawianka1982 Re: nie masz prawa tego od niego wymagać 05.06.10, 01:53
        Nie wiedzieć czemu moja znajoma ma identyczną sytuację.Ona w ciąży (7m-c)a pan M
        co? zapoznał sobie przez internet "znajomą" której mógł się wyżalić,która go tak
        wspaniale rozumiała,z którą rozmawiał o wszystkimi i niczym-przyjaciółka? i od
        rozmów przeszli krótką drogą do łóżka? hello goń tą przyjaciółkę koleżankę z
        pracy i to jak najszybciej. Bo takie przyjaciółki żle wróżą.Oni teraz się
        rozstali ta jego przyjaciółka ma taki wpływ na niego że on sam nie umie podjąć
        żadnej racjonalnej decyzji kurcze i to ma być dorosły chłop? Słów mi brak na
        takich idiotów.A pan Szanowny Krzysztof... niech dilera wreszcie zmieni bo już
        gdzie niegdzie straszne brednie wypisuje.Pozdrawiam
        • evenjo Re: nie masz prawa tego od niego wymagać 05.06.10, 09:13
          a jak już szczęsliwie uda sie przegonić cyniczną koeżanke, która poluje na zajetego mężczyznę, to małżonkowie będą żyli dlugo i szczęśliwie-?. Do następnego zauroczenia-pana lub pani. Żenujące są te "porady na zdrady".
          • demonsbaby Re: nie masz prawa tego od niego wymagać 06.06.10, 10:13
            to co może od razu rozwód w twojej wizji?
      • kikki123 Re: nie masz prawa tego od niego wymagać 05.06.10, 09:51

        > Nie dowiedziałaś się pewnie dlatego, że był świadomy tego, że jakiekolwiek
        > kontakty z kobietą inną niż Ty będą dla Ciebie powodem do zazdrości i scen. I
        > miał rację.

        sposób w jaki autorka opisuje sytuację raczej za tym nie przemawia. Chorobliwy zazdrośnik nie zastanawiałby się nad ewentualnym wpływem swoich hormonów i nie rozważałby czy jego uczucia faktycznie są uzasadnione i jak inni je widzą.
        • tiana77 Re: nie masz prawa tego od niego wymagać 05.06.10, 21:28
          Jak ja dowiedziałam się że mój M również wdał się w bliższy kontakt
          z koleżanką z pracy, i okazałam swoje "niezadowolenie" jemu oraz tej
          pani (rozmawiałam z nią i w czasie rozmowy pytała się mnie czy nie
          może sobie z nim utrzymywać kontaktu? że do różnych osób pisze sms'y
          i dzwoni i ma do tego prawo), to po pewnym czasie odkryłam że mój
          mąż ma osobną komórkę tylko do kontaktów z nią ( o której ja nie
          wiem...)a ona bezczelnie mówi mi że się z nim nie kontaktuje, tak
          jak ja sobie życzyłam... Po pewnym czasie przecztałam jej sms'a do
          niego przypadkiem że go kocha. Mój mąż wypiera się że ma inny
          telefon, nosi go przy sobie, więc co mam go wyjąć mu z kieszeni i
          dać mu do ręki...? Wszystkie wasze rady są do dupy.
          • aryanna Re: nie masz prawa tego od niego wymagać 05.06.10, 22:34
            Do autorki wątku:
            Rób to, co Ci każe intuicja. Jeśli czujesz, że w Twoim związku dzieje się coś
            złego, działaj. Ale w pierwszej kolejności powinnaś otwarcie porozmawiać ze
            swoim mężem i postawić sprawę jasno. To nic, że on tu żadnego problemu nie
            widzi, ale TY widzisz i masz prawo żądać od niego absolutnej lojalności. Jeśli
            będzie mu na Tobie zależało, zerwie kontakt, albo przynajmniej ograniczy go do
            niezbędnego minimum (sprawy służbowe, nie żadna przyjaźń, zwierzanie się sobie z
            problemów). Jeśli kontaktu nie przerwie- uprzejmie wystaw mu walizki za drzwi.
            Rozwiązywanie problemu "na własną rękę" poprzez kontakt z tą panienką nie ma
            sensu, bo w oczach Twojego męża będziesz chorobliwym zazdrośnikiem, a mężulek za
            kilka miesięcy przygrucha sobie następną laskę bo to najwyraźniej typ babiarza,
            a winą obarczy Ciebie, bo z chorobliwym zazdrośnikiem żyć się nie da. Powodzenia
            i dyplomacji życzę.
            • krzysztof-lis Re: nie masz prawa tego od niego wymagać 06.06.10, 15:06
              > To nic, że on tu żadnego problemu nie widzi, ale TY widzisz i masz
              > prawo żądać od niego absolutnej lojalności.

              Właśnie NIE MA prawa tego żądać.

              On jest jej mężem, partnerem, a nie własnością.
              • demonsbaby Re: nie masz prawa tego od niego wymagać 07.06.10, 05:27
                krzysztof-lis napisał:

                > > To nic, że on tu żadnego problemu nie widzi, ale TY widzisz i masz
                > > prawo żądać od niego absolutnej lojalności.
                >
                > Właśnie NIE MA prawa tego żądać.
                >
                > On jest jej mężem, partnerem, a nie własnością.
                >

                Lojalność jest jedną z cech związku małżeńskiego. Lojalność nie jest
                odpowiednikiem uczciwości partnerskiej wyznającej JEDYNĄ zasadę nie dopuszczania
                się zdrady "partnera" w innym razie definicja związku partnerskiego musiałaby
                brzmieć inaczej, a z pewnością związek małżeński i związek partnerski nie jest
                tym samym, jako, że małżeński jest odpowiednikiem jedności i wspólnoty, na którą
                ludzie niby decydują świadomie. Ta jedność i wspólnota nie ma oznaczać "nie
                będziesz mieć przyjaciół przede mną", ale nie "będziesz przede mną kłamać i mnie
                oszukiwać".
                A tu odgrywa ewidentnie taką rolę, biedny mężuś, któremu ty mister foxie
                przypisujesz cechy biednego faceta, chorującego na lęk przed zazdrością żony.
                Sytuacja ta nie nosiłaby żadnych znamion braku lojalności, gdyby szanowny mąż
                (nie tylko partner) istnienia osoby płci przeciwnej przed swoją małżonką nie
                ukrywał. Skoro jednak twierdzi, że guru przewodnim jest nowa przyjaciółka,
                przecinająca mu smutny żywot u boku żony, która to przyjaciółka zna lekarstwo na
                biedę życia i wyjście na świetlaną przyszłość, to małżonka ma prawo żądać od
                niego lojalności wobec niej samej, jako, że dotychczas właśnie ten wątek był u
                niego systematycznie pomijany. I to również dotyczy: "żegnam guru", bo guru nie
                jest przewodnikiem samotnego wilka, a stada, a ten związek właśnie tu nie
                zaszedł. I tak wygląda zasada jedności małżeńskiej.
          • demonsbaby Re: nie masz prawa tego od niego wymagać 06.06.10, 10:16
            a dlaczego masz go nie skonfrontować, dowody zebrać i stawić pod ścianą w
            sądzie? Masz problem z racjonalnym postępowaniem?
    • mgzocha Re: jak zaakceptować? 05.06.10, 23:27
      Kochana
      mój niemąż też miał "pokrewną duszę" w pracy... skończyło się
      jak "popłyneli" na pępkowym organizowanym dla znajomych z pracy gdy
      ja leżałam po porodzie w szpitalu tak, że z mojego doświadczenia
      jasno wynika, że najlepiej tą sprawę zakończyć jednym szybkim
      cięciem, zresztą ja nie wierzę w przyjaźń męsko-damską
    • tully.makker Re: jak zaakceptować? 07.06.10, 10:02
      kowo nieCzytalam ostatnio ksiazke brytytjskiego teraputy
      malzenskiego, ktory szczegolowo opisuje psychologiczne mechanizmy
      zachodzace podczas takiej poczatkowo niewinnej znajomosci,
      doprowadzajace do zaangazowania uczuciowego - co u ciebie juz sie
      stalo - oraz do zdrady fizycznej. Opisuje jak w pulapke takiego
      zaangazowania pozazwiazkowego wpadaja nawet najbardziej lojalne
      osoby, ktorych jedyna wina jest glupota, naiwnosc i neizrozumienie
      samego siebie i swoich uczuc.

      Znamienne, ze ten, jak to ow terapeuta okresla, inappropriate
      relationship, przydarza sie wlasnie wtedy, gdy ty jestes w ciazy.
      Brrrrr.

      Rada? W krotkich zolnierskich slowach wyjasniasz malzonkowi, ze
      sobie nie zyczysz. Jednoczesnie zabezpieczasz material dowodowy. W
      razie oporu udajesz sie do przelozonego meza i wyjasniasz, ze
      wskazane byloby, zeby w godzinach pracy malzonek nie zajmowal sie
      omawianiem wizji z panienka, tylko wzial sie do roboty,
      przedstawiajac stosowne dowody na zastapowanie pracy romasowaniem ze
      wspolpracownica.
      • urquhart inappropriate relationship 07.06.10, 11:05
        tully.makker napisała:

        > Czytalam ostatnio ksiazke brytytjskiego teraputy
        > malzenskiego, ktory szczegolowo opisuje psychologiczne mechanizmy
        > zachodzace podczas takiej poczatkowo niewinnej znajomosci,
        > doprowadzajace do zaangazowania uczuciowego

        Najlepszym zabezpieczenie przed taka sytuacja jest zaangażowanie UCZUCIOWE w związku, ale jak wszytko inne jest ważniejsze dla kobiety, wiadomo natura nie znosi próżni.
        Świerze mamusie nie ukrywają że przy dziecku relacja UCZUCIOWA z facetem idzie całkiem na trzeci plan, bo oczywiście dziecko najważniejsze.
        Takie inappropriate relationship to przynajmniej u tych co nie są pod pantoflem jakieś wypracowywanie równowagi chroniące przed ostawieniem na tatusiowy boczny tor :)
        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
        • tully.makker Re: inappropriate relationship 07.06.10, 11:09
          No ja wiem, ze misio dopieszczania potrzebuje na kazdym kroku, i co,
          moze on ma sie baba w 9 miesiacym ciazy opiekowac? Poprzewracalo sie
          w glowie! Dalej jazda z brzuchem czy bez skakac kolo misia, a juz
          jak sie dziecko urodzi to oddac do mamki i poswiecic sie wylacznie
          dogadzaniu misiowi, bo jak misio nie bedzie mial dosc uwagi, to
          pojdzie na bok i nie ma na to sily, bo taka misia natura.

          Dlatego zalecam wiazac sie z mezczyznami, a nie z misiami.
          • urquhart Re: inappropriate relationship 07.06.10, 11:22
            tully.makker napisała:

            > Dlatego zalecam wiazac sie z mezczyznami, a nie z misiami.

            Trafna uwaga Tully, każdy facet angażujący się w dziecko i dom przeżywa
            dramatyczny spadek poziomu testosteronu i chcąc nie chcąc staje się misiem. A z
            misiami jak sama zauważasz wiązanie się nie cieszy...
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
            jest dojrzała - by kawitator
            • tully.makker Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikatora 07.06.10, 11:58
              > Trafna uwaga Tully, każdy facet angażujący się w dziecko i dom
              przeżywa
              > dramatyczny spadek poziomu testosteronu i chcąc nie chcąc staje
              się misiem.

              Twierdzenia z uzycuiem duzego kwantyfikatora bardzo latwo
              sfalsyfikowac, wystraczy wskazac jeden przyklad ktory pod
              stwierdzenie nie podpada.
              A tak sie sklada, ze mam taki przyklad w domu od lprawie 10 lat.
              Moze wytlumaczenie jest takie, ze mial na wejscu tyle testosteronu,
              ze nawet jego spadek nie zamienil go w misia.

              Co jeszcze raz potwierdza moja teze, ze trzeba sie wiazac z
              MEZCZYZNAMI. Ale co ty mozesz o tym wiedziec, najpewniej MEZCZYZNY
              na oczy nie widziales.
              • urquhart Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 08:56
                tully.makker napisała:
                > A tak sie sklada, ze mam taki przyklad w domu od lprawie 10 lat.
                > Moze wytlumaczenie jest takie, ze mial na wejscu tyle testosteronu,
                > ze nawet jego spadek nie zamienil go w misia.

                Twój men jest absolutnie wyjątkowy i zaiste słusznie go doceniasz. Sądząc po ilości jadu który żywisz dla mężczyzn na forumach, nie ma lekkiego życia a jakoś to wytrzymuje. No z tym że tak wysoki testosteron ma wadę: agresywność. Ale o tym już przecież wiesz...

                > Co jeszcze raz potwierdza moja teze, ze trzeba sie wiazac z
                > MEZCZYZNAMI. Ale co ty mozesz o tym wiedziec, najpewniej MEZCZYZNY
                > na oczy nie widziales.

                No, faktycznie kreowanej wizji "mężczyny" zaspokajającego oczekiwania "prawdziwych kobiet" i nie mającego własnych niekomplementarnych (oczywiście niedojrzałych) potrzeb, oczekiwań, uczuć nie kumam i nie trawię.
                Dobrze że i takiej KOBIETY na oczy nie muszę widywać.
                _____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
              • p_wolf Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 09:28
                A ja się zastanawiam, czy gdyby identycznego posta co autorka wątku napisał
                facet, to czy gros pań w tym temacie pisałaby to samo? Czy z równie
                hunwejbinskim zapałem co teraz wołałyby o "skrócenie żonie smyczy natychmiast" i
                ostrzegały, że przyjaźń żony z kolegą pewnikiem prowadzi do łóżka.

                Coś mi mówi, że jednak nie :/
                • tully.makker Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 09:41
                  przyjaźń żony z kolegą pewnikiem prowadzi do łóżka.

                  No ale przeciez tak wlasnie jest, prawda? Ja rozumiem zagrozenia,
                  nie chce ranic mojego mezczyzny, i sama skracam sobie smycz, bo
                  wiem, czym sie takie historie koncza.

                  mam kolezanke ktora specjalizuje sie w pocieszaniu panow
                  nieszczesliwych w zwiazkach - bo to daje jej poczucie wyzszosci i
                  lepszosci od kobiet tychze facetow. I chociaz ona ogranicza sie
                  do "rozumienia" i nie uprawia z tymi facetami sexu, to zniszczyla
                  kilka zwiazkow wlasnie przez to, ze zaburzyla wiez i intymnosc
                  miedzy partnerami wciskajac facetom,, ze zasluguja na lepsza
                  partnerke, za sa tacy wspaniali, a ich kobiety takie okropne.
                  mam okazje ja obsrwowac od lat - zgorzkniala, zakompleksiona i
                  zalatwiajaca swoje problemy emocjonalne kosztem innych kobiet i de
                  facto takze ich partnerow.
                  • p_wolf Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 10:11
                    tully.makker napisała:

                    > przyjaźń żony z kolegą pewnikiem prowadzi do łóżka.
                    >
                    > No ale przeciez tak wlasnie jest, prawda? Ja rozumiem zagrozenia,
                    > nie chce ranic mojego mezczyzny, i sama skracam sobie smycz, bo
                    > wiem, czym sie takie historie koncza.


                    Nie, nie prawda. Ludzie są różni i relacje między nimi również są różne, nie
                    można ich wszystkich wsadzać do jednej szufladki. Są ludzie (obojga płci)
                    których konstrukcja psychiczna pozwala na przyjaźń damsko-męską bez podtekstów,
                    są tacy którzy takiego układu nie potrafią zbudować i popłyną w niewłaściwym
                    kierunku. Jeżeli Ty czujesz, że jesteś tym drugim typem, i ściągasz hamulce
                    bardzo wcześnie - chwała Ci za to.

                    Czy bycie w związku wyklucza posiadanie przyjaciela/przyjaciółki? Czy wyklucza
                    więź emocjonalną z innym człowiekiem? Oczywiście że nie. To nie działa tak, że
                    im bardziej kochasz tatę tym mniej kochasz mamę, i analogicznie im bliżej jesteś
                    przyjaciół tym dalej partnera.

                    Zdrowy związek to nie jest izolacja emocjonalna od innych ludzi.
                    • demonsbaby Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 10:40
                      p_wolf napisał:


                      >
                      > Czy bycie w związku wyklucza posiadanie przyjaciela/przyjaciółki? Czy wyklucza
                      > więź emocjonalną z innym człowiekiem? Oczywiście że nie. To nie działa tak, że
                      > im bardziej kochasz tatę tym mniej kochasz mamę, i analogicznie im bliżej jeste
                      > ś
                      > przyjaciół tym dalej partnera.
                      >
                      > Zdrowy związek to nie jest izolacja emocjonalna od innych ludzi.

                      I tu nikt nie sugeruje izolacji, ale zdecydowanego "cięcia".
                      Z prostej przyczyny - opisywana przez autorkę "przyjaciółeczka, guru jej męża,
                      znająca wszelki lek na nieszczęsny żywot biednego małżonka u boku żony, dzieląca
                      radość płynącą z bycia kimś o podobnych poglądach" jest jej zna z dosłownego
                      uprzejmego i życzliwego doniesienia od osób trzecich - ale nie od osby, która
                      taką zażyłość w pracy winna jej był dawno wyjawić.

                      Nie opowiadaj zatem bzdur o więziach emocjonalnych z płcią przeciwną, bo kobieca
                      natura jest drastycznie rożna od męskiej. I niestety ten ośrodek emocjonalny w
                      naszym mózgu jest dwukrotnie bardziej aktywny niż popęd seksualny, który ma
                      wskaźnik z kolei u was dwukrotnie bardziej zawyżony. Gdyby nie "nasze ośrodki
                      emocjonalne" miałybyśmy takie same predyspozycje do macierzyństwa i czułości jak
                      wy, ale natura wyposażyła nas inaczej.
                      Niestety, mężczyzn w szybkim tempie daje się sprowokować co z kolei jest
                      podyktowane "waszą naturą". I nie opowiadaj mi bzdur, że nie wpływa na żadnego
                      faceta kobiecy i atrakcyjny wdzięk, a już szczególnie celowo eksponowany i niech
                      on się kryje pod "wspólnym poglądem życiowym". A dopełnieniem wszystkiego jest:
                      mało atrakcyjna żona z rosnącym brzuchem, której kształty uległy zmianom, popęd
                      seksualny wygasa, a dolegliwości potrafią dobijać. I niestety mamy jako kobiety
                      tego świadomość, wszak nasze ciężarne wdzięki nie prowokują obcych facetów.
                      Dochodzi do tego jeszcze połóg, baby blues, zaangażowanie macierzyńskie, walka z
                      samymi sobą, często frustracje z powodu naszego zaniedbanego przez jakiś czas
                      wizerunku tyt. opieki nad dzieckiem i zmęczenia, które nam nie odpuszcza i bywa,
                      że również niechęci do zbliżeń ty. szału hormonalnego lub podobnego. I każda z
                      nas ma wtedy świadomość jak nisko nasze notowania spadają! Więc jak ma
                      którakolwiek spać spokojnie jak mężuś znajduje oparcie i pocieszenie u innej
                      kobiety, która z brzuchem lub dzieckiem karmionym piersią pod bokiem nie chodzi?
                      Której istnienie nie jest znane od męża ... bo co? Nie doprowadzać do zazdrości?
                      No jeszcze lepiej.
                      Gdyby opisywana przez autorkę miła koleżanka miała uczciwe zamiary -
                      zagościłaby już dawno w ich domu i tam żonie przedstawiona jako kumpel. Sądzisz,
                      że nie dajecie się wprowadzić łatwo w maliny? Otóz wyprowadzam Ciebiwe z błędu -
                      w bardzo szybkim tempie, nie łapiąc co i kiedy - jecie nam z ręki.
                      Takie sytuacje są akceptowalne, ale nie ukrywanie znajomości / zażyłości,
                      jakkolwiek działa to w obie strony. Jeżeli żona ukrywa tego "guru" przed mężem
                      to z pewnością jej planowanie w kwestii podtrzymywania takiej znajomości nie
                      wiąże się z "cichym przyjacielem u boku" podpowiadającym jak żyć. No chyba
                      uczciwość małżeńska jest wystarczającym argumentem.

                      Jeżeli twierdzisz, że akurat taki tryb (jak opisany) jest jedynie podszyty
                      "niewinnymi skojarzeniami dwojga ludzi odrębnych płci" to chyba jesteś naiwny.
                      • p_wolf Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 11:01

                        > I tu nikt nie sugeruje izolacji, ale zdecydowanego "cięcia".
                        > Z prostej przyczyny - opisywana przez autorkę "przyjaciółeczka, guru jej męża,
                        > znająca wszelki lek na nieszczęsny żywot biednego małżonka u boku żony, dzieląc
                        > a
                        > radość płynącą z bycia kimś o podobnych poglądach" jest jej zna z dosłownego
                        > uprzejmego i życzliwego doniesienia od osób trzecich - ale nie od osby, która
                        > taką zażyłość w pracy winna jej był dawno wyjawić.


                        Jak już ktoś wcześniej zauważył, przyczyną może być wysoki poziom zazdrości. To jest niestety naturalne, że zazdrosnemu partnerowi nie opowiada się o kontaktach poza domem z płcią przeciwną.



                        > Nie opowiadaj zatem bzdur o więziach emocjonalnych z płcią przeciwną,
                        A Ty nie pisz z takim poziomem agresji.
                        Rozmawiając w realu też rzucasz interlokutorowi na dzień dobry z "nie opowiadaj bzdur"?
                        Nie piszę bzdur, choć mogę się mylić. Tak jak i Ty.



                        I nie opowiadaj mi bzdur, że nie wpływa na żadnego
                        > faceta kobiecy i atrakcyjny wdzięk, a już szczególnie celowo eksponowany i niec
                        > h
                        > on się kryje pod "wspólnym poglądem życiowym".


                        Czytam posta autorki już trzeci raz i nie widzę ABSOLUTNIE żadnych wzmianek o celowo eksponowanych "atrakcyjnych wdziękach".
                        Czemu dokonałaś tej nadinterpretacji? Przenosisz na ten przypadek jakieś doświadczenia ze swojego życia?


                        Sądzisz
                        > ,
                        > że nie dajecie się wprowadzić łatwo w maliny? Otóz wyprowadzam Ciebiwe z błędu
                        > -
                        > w bardzo szybkim tempie, nie łapiąc co i kiedy - jecie nam z ręki.


                        Mężczyźni zawsze robią to, kobiety zawsze robią tamto.
                        Szufladkujesz i uogólniasz. To cecha słabych umysłów.



                        > Jeżeli twierdzisz, że akurat taki tryb (jak opisany) jest jedynie podszyty
                        > "niewinnymi skojarzeniami dwojga ludzi odrębnych płci" to chyba jesteś naiwny.
                        >


                        Jeśli sądzisz, że nie zakładanie a'priori dążenia do zdrady w tym temacie musi oznaczać, że piszący jest facetem, to myślisz potwornie szablonowo.
                        • demonsbaby Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 11:56
                          p_wolf napisał:


                          >
                          > Jak już ktoś wcześniej zauważył, przyczyną może być wysoki poziom zazdrości. To
                          > jest niestety naturalne, że zazdrosnemu partnerowi nie opowiada się o kontakta
                          > ch poza domem z płcią przeciwną.

                          I jak wspomniałam wcześniej, ukrywanie / oszukiwanie ma gorsze konsekwencje w
                          oczach "zazdrośnika" niż mówienie prawdy. Czyli znowu wracamy do kolokwializmów
                          pt. "uczciwość małżeńska". Choć i osobom bez tendencji do zachowań skrajnych, w
                          tym zazdrości, taki układ wzbudziłby słuszny niepokój. Autorka jak widać, nie
                          zasila grona zazdrośników, co można łatwo wywnioskować po tonie "wypowiedzi".

                          >
                          >
                          >
                          > [i]> Nie opowiadaj zatem bzdur o więziach emocjonalnych z płcią przeciwną,
                          >
                          > Nie piszę bzdur, choć mogę się mylić. Tak jak i Ty.
                          I to przyjmuje do wiadomości, poza negacją, że zażyłość zakwitła w pracy
                          małżonka, akurat w czasie kiedy u żony dochodzi do niezaprzeczalnych zmian w
                          wyglądzie fizycznym i stanie emocjonalnym.

                          >
                          > I nie opowiadaj mi bzdur, że nie wpływa na żadnego
                          > > faceta kobiecy i atrakcyjny wdzięk, a już szczególnie celowo eksponowany
                          > i niec
                          > > h
                          > > on się kryje pod "wspólnym poglądem życiowym".

                          >
                          > Czytam posta autorki już trzeci raz i nie widzę ABSOLUTNIE żadnych wzmianek o c
                          > elowo eksponowanych "atrakcyjnych wdziękach".
                          > Czemu dokonałaś tej nadinterpretacji? Przenosisz na ten przypadek jakieś doświa
                          > dczenia ze swojego życia?
                          Cóż, wówczas predysponowałoby mnie jedynie do rzeczowych i popartych faktami
                          stwierdzeń. Tyle, że nie należę do naiwnych, a umiejętność obserwacji otoczenia
                          i zachowań pozwala mi na trzeźwe, a nie naiwne spojrzenie.


                          >
                          > Mężczyźni zawsze robią to, kobiety zawsze robią tamto.
                          > Szufladkujesz i uogólniasz. To cecha słabych umysłów.

                          Absolutnie nie, raczej umiejętność odkrywania zależności społecznych. Owszem nie
                          każda ma predyspozycje do zasilania szeregów koła gospodyń domowych, często
                          objawiając przydatność w komponentach bojowych SZRP, stąd daleko jestem od
                          generalizowania predyspozycji. Niestety, kłamstwo lub oszustwo można szybko
                          zdemaskować, jak i tutaj autorka doznała objawienia od osób trzecich.

                          >
                          > oznaczać, że piszący jest facetem, to myślisz potwornie szablonowo.
                          wybacz piękna płci zatem.
                          • p_wolf Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 12:12
                            demonsbaby napisała:

                            Autorka jak widać, nie
                            > zasila grona zazdrośników, co można łatwo wywnioskować po tonie "wypowiedzi".


                            Czemu "wypowiedzi" wzięłaś w cudzysłów??
                            Whatever.

                            Po jednym, kilku-zdaniowym poście na forum nie można zbyt wiele dowiedzieć się o tym, jaki naprawdę jest ten kto go napisał. Nawet jeśli jesteś super doświadczoną znawczynią życia i ludzi.

                            > Tyle, że nie należę do naiwnych, a umiejętność obserwacji otoczenia
                            > i zachowań pozwala mi na trzeźwe, a nie naiwne spojrzenie. (...)
                            > tutaj autorka doznała objawienia od osób trzecich.


                            :)))
                            • demonsbaby Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 12:21
                              uprzejmie rozwijam myśl przewodnią objawienia:
                              - o zażyłości w pracy kobieta dowiaduje się przypadkiem i jak zrozumiałam, nie
                              od męża. Znowu punkt wyjścia: "uczciwość małżeńska" się kłania.
                              I chyba umknął gdzieś wątek związany z akceptacją takich zażyłości przy
                              obopólnej aprobacie. Po za tym, akurat autorka wątku stanęła w trudnej sytuacji
                              i oczekiwania lojalności wobec niej, kiedy za chwilę nadejdzie okres w jej
                              życiu, że naturalnie mąż zostanie odsunięty na boczny tor tytułem macierzyństwa
                              i ten stan ma prawo potrwać do czasu nabycia wprawy w organizowaniu sobie dony
                              przy małym dziecku. Zatem jej trud w próbie odegrania roli tej osoby, którą
                              chciałaby być ("pokrewną duszą") w najbliższym czasie spali na panewce.
                      • urquhart Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 12:24
                        demonsbaby napisała:
                        > podyktowane "waszą naturą". I nie opowiadaj mi bzdur, że nie wpływa na żadnego
                        > faceta kobiecy i atrakcyjny wdzięk, a już szczególnie celowo eksponowany i niec
                        > h
                        > on się kryje pod "wspólnym poglądem życiowym". A dopełnieniem wszystkiego jest:
                        > mało atrakcyjna żona z rosnącym brzuchem, której kształty uległy zmianom, popęd
                        > seksualny wygasa, a dolegliwości potrafią dobijać. I niestety mamy jako kobiety
                        > tego świadomość, wszak nasze ciężarne wdzięki nie prowokują obcych facetów.

                        Nie rozumiem wszakże jednego , dlaczego na przykład francuzeczki potrafią być w ciąży niesłychanie erotyczne, wyzywająco obciśle sie ubierać, pokreślać duże piersi dekoltami i brzuch jakrawą chustą, być bardzo erotyczne, co było dla mnie kiedyś olbrzymim zaskoczeniem, u nas zaś martyrologia matki polki wymaga ogrodniczek ,ścinania włosów, obżerania się i rzeczywiście oderotyzowania stanu ciąży?
                        Inne podejście? Rzekoma wada może być zaletą? Mogą prowokować i być erotyczne jak cholera...
                        _____________________________________
                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                        • demonsbaby Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 12:32
                          Najwyraźniej Polki to różni od Francuzek, że posiadają gust i smak, zatem są
                          atrakcyjnymi kobietkami, a intymność ciąży zachowują dla siebie. Widać nie bez
                          podstaw, Polki zyskują sobie sympatię wśród rzeszy mężczyzn rożnych narodowości
                          jako typowe boginki ognisk domowych, biorące na siebie trud opieki i
                          wychowywania dzieci, żeby mężowie mieli czas na siebie. Francuzeczki, zaganiają
                          chłopów do pieluch, żeby wyjść na fitness, a obiadu jak sobie sami nie ugotują,
                          to mają jeszcze fast foody ... innym słowem - co kraj to obyczaj. ;)
                          • urquhart Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 12:42
                            demonsbaby napisała:

                            > Najwyraźniej Polki to różni od Francuzek, że posiadają gust i smak, zatem są
                            > atrakcyjnymi kobietkami, a intymność ciąży zachowują dla siebie.

                            A to mnie rozbawiłaś. Chyba raczej składają w całopalnej ofierze...

                            > wychowywania dzieci, żeby mężowie mieli czas na siebie. Francuzeczki, zaganiają
                            > chłopów do pieluch, żeby wyjść na fitness, a obiadu jak sobie sami nie ugotują,

                            Widać ich Fracuzom bardziej zależy na ładnej dupie niż na zupie. Mam wrażenie że
                            obracam się wśród samych francuzów :)

                            _____________________________________
                            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                            jest dojrzała - by kawitator
                            • demonsbaby Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 12:45
                              hahaha może obracasz :)) Zapominasz jednak, że to jakie jesteśmy wynosimy z
                              domu. Skoro w domu obserwowałyśmy krzątającą się mamę wokół taty i szczęśliwy
                              dom, to samo będziemy wcielać we własne życie, czyż nie?
                              • urquhart Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 13:11
                                demonsbaby napisała:

                                > hahaha może obracasz :)) Zapominasz jednak, że to jakie jesteśmy wynosimy z
                                > domu. Skoro w domu obserwowałyśmy krzątającą się mamę wokół taty i szczęśliwy
                                > dom, to samo będziemy wcielać we własne życie, czyż nie?

                                Słusznie, słusznie. Ale jak widzieliśmy mamusię Matkę Polkę dla której dziecko
                                było najważniejsze, a tatuś w cieniu , wycofany i nadąsany zrozumiany przez
                                przyjaciółki to jaką wizję związku wyniesiemy?
                                _____________________________________
                                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                                jest dojrzała - by kawitator
                                • demonsbaby o własnie 08.06.10, 13:33
                                  I doszliśmy do sedna. We wszystkim należy znać umiar, zgadza się? Natomiast
                                  ponad wszelką wątpliwość kluczem do rozwiązania wszelkich niejasności tych wizji
                                  jest KOMUNIKACJA. "nie podoba mi się to / widzę to tak / zmieńmy to tak", etc.
                                  Niestety, etap macierzyństwa, wczesnego macierzyństwa zazwyczaj (wymaga to
                                  zapewnienie stabilnego rozwoju emocjonalnego dziecka) wiąże się przez pewien
                                  okres (ten tez bywa różny bo zależy od zaradności mam oraz tendencji do
                                  nadopiekuńczości) z niezastąpioną obecnością mamy w życiu dziecka. Ten stan z
                                  kolei wymaga umiejętności, którą chciał nie chciał trzeba niestety nabyć (a to
                                  oznacza jakiś okres czasu) - zorganizowania sobie doby przy niemowlęciu i małym
                                  osesku. Wszak tata piersią nie karmi (przy założeniu, że mama oczywiście jest
                                  karmiąca), a jak urodzi się "żarłoczek" albo synuś lubiący wisieć na cycku mamy
                                  ;) to nie da się taty zrywać co 2, godzinę lub pól do karmienia, żeby mama
                                  odpoczęła / spała. Również nieunikniona do tego dochodzić może emocjonalno -
                                  hormonalna mieszanka wybuchowa ;) Musimy mieć czas to sobie poukładać, zwalczyć
                                  i wchodzimy z powrotem na tory. Tylko tata winien nam jest okazać zrozumienie i
                                  cierpliwość dla stanu odmiennego. Tyle, że jeśli zaczynamy grać do jednej
                                  bramki, a nie strzelamy sobie gole, to niestety tatuś może zostać usunięty w
                                  cień, a mama się skupi dalej w 100% na dziecku. Jedne mamy nie wyobrażają sobie
                                  odpuszczenia urlopu wychowawczego i siedzą z dzieckiem w domu, inne mamy wracają
                                  po macierzyńskim na tory i próbują pogodzić rolę w czterech osobach: matki,
                                  żony, kochanki i zawodowego eksperta. Dlatego, panowie, więcej zrozumienia dla
                                  nas, mam ;) i nie bać się nam KOMUNIKOWAĆ w czym rzecz, zamiast szukać pociechy
                                  w pracy.
                                  • demonsbaby oops 08.06.10, 13:35
                                    demonsbaby napisała:

                                    Tyle, że jeśli zaczynamy grać do jednej
                                    > bramki, a nie strzelamy sobie gole, to niestety tatuś może zostać usunięty w
                                    > cień, a mama się skupi dalej w 100% na dziecku.

                                    Szyk miał być odwrotny. "jeśli zaczynamy sobie strzelać gole, zamiast grać do
                                    jednej bramki" ;)
                                  • urquhart Re: o własnie 08.06.10, 14:05
                                    demonsbaby napisała:
                                    > Dlatego, panowie, więcej zrozumienia dla
                                    > nas, mam ;) i nie bać się nam KOMUNIKOWAĆ w czym rzecz, zamiast szukać pociechy
                                    > w pracy.

                                    Oj Demonsbaby, a jakąkolwiek książkę różnicach miedzy Marsjaninami i
                                    Wenusjankami czytałaś? Mężczyźni mają beznadziejny kontakt ze swoją
                                    emocjonalnością. I nie wiedzą CO komunikować, bo w odróżnieniu od kobiet są
                                    nieświadomi swoich emocji które trzymają po skorupą. Do otworzenia się i
                                    uświadomienia swojej wrażliwości potrzebna jest im kobieta i sprzyjające
                                    okoliczności. Przyjaciółka. Idealnie już jak to przyjaciółka jest żoną :)
                                    _____________________________________
                                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                                    jest dojrzała - by kawitator
                                    • demonsbaby Re: o własnie 08.06.10, 14:10
                                      stąd odpowiedz sobie sam na pytanie, czemu was traktujemy jak dzieci, dajemy
                                      zakazy i nakazy ;) (posiadając w tym rozeznanie i umiar). Skoro sami nie wiecie
                                      o co wam chodzi, to identycznie jak nasze maluchy - same musimy odgadywać,
                                      zamartwiać się i ułatwiać ;) Tylko, zobacz jak łatwo zrzucacie na nasze barki
                                      odpowiedzialność za wasze szczęście i łatwo rzucacie oskarżenia, że się "czepiamy".
                                      Co do różnic - to szczególnie w odniesieniu do tych ośrodków i ich aktywności
                                      zdążyłam się rozeznać. Wierność i przywiązanie nas nie boli, ale już wasza
                                      marsjańska rasa miewa z tym problemy ;)
                                      • urquhart Re: o własnie 08.06.10, 14:33
                                        demonsbaby napisała:

                                        > stąd odpowiedz sobie sam na pytanie, czemu was traktujemy jak dzieci, dajemy
                                        > zakazy i nakazy ;)

                                        To że kobieta jest mężczyźnie potrzebna jest żeby się otworzył, to co innego niż
                                        dążenie po wsadzenia męża pod pod pantofel :)

                                        > Wierność i przywiązanie nas nie boli, ale już wasza
                                        > marsjańska rasa miewa z tym problemy ;)

                                        To akurat mit, u mężczyzn dominującym instynktem jest seks , u kobiet znacznie
                                        silniejszym silniejszym macierzyństwo, fakt, ale statystycznie z wiernością i
                                        przywiązaniem obie płcie mają podobne problemy
                                        _____________________________________
                                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                                        jest dojrzała - by kawitator
                                        • demonsbaby Re: o własnie 08.06.10, 14:41
                                          urquhart napisał:

                                          > demonsbaby napisała:
                                          >
                                          > > stąd odpowiedz sobie sam na pytanie, czemu was traktujemy jak dzieci, daj
                                          > emy
                                          > > zakazy i nakazy ;)
                                          >
                                          > To że kobieta jest mężczyźnie potrzebna jest żeby się otworzył, to co innego ni
                                          > ż
                                          > dążenie po wsadzenia męża pod pod pantofel :)

                                          ach, stąd zaznaczyłam z umiarem. Bycie jednością, nie oznacza zachować odrębność
                                          i szacunek dla własnych poglądów.

                                          >
                                          > > Wierność i przywiązanie nas nie boli, ale już wasza
                                          > > marsjańska rasa miewa z tym problemy ;)
                                          >
                                          > To akurat mit, u mężczyzn dominującym instynktem jest seks , u kobiet znacznie
                                          > silniejszym silniejszym macierzyństwo, fakt, ale statystycznie z wiernością i
                                          > przywiązaniem obie płcie mają podobne problemy

                                          Niekoniecznie macierzyństwo, z pewnością emocje to główny tor nasz przewodni.
                                          Stąd mamy potrzebę "gadania" (u was odczytywane jako: ględzenie, narzekanie,
                                          etc.). To nie zmienia postaci rzeczy, że w licytacji nad obowiązkami, rolę muła
                                          odgrywa częściej kobieta niż mężczyzna. Ok, statystycznie tendencję do zdrad
                                          przejawiamy może podobną, choć kobieta jest częściej tym stworzeniem rodzinnym
                                          niż mężczyzna.
                    • tully.makker Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 10:48
                      To nie działa tak, że
                      > im bardziej kochasz tatę tym mniej kochasz mamę,

                      Badacze zjawiska milosci odrozniaja uczucie miedzy dzieckiem a
                      rodzicami od milosci erotycznej, ktora ma zupelnie inny charakter.
                      Przeksztalcenie sie milosci do malzonka w milosc taka, jaka sie zywi
                      do rodzica jest czesto powodem rozpadu zwiazku.

                      Czy mozna zyc w zwiazku i miec prztyjaciol? tak. jednego wybranego
                      przyjaciela plci przeciwnej, ktorego nie zna nasz partner i z ktorym
                      zaprzyjazniamy sie w sytuacji, gdy partner przezywa trudne chile, np
                      ciaze - nie. ja mam sporo przyjaciol plci obojg, jedna z moich
                      dobrych przyjaciolek jest lesbijka. zapraszam ich wszystkich do
                      domu, by moj mezczyzna mogl ich poznac, a oni jego, dazac do tego,
                      by stali sie rowniez jego przyjaciolmi. Sa sfery mojego zycia,
                      ktorych z nimi nie omawiam, ktore sa zarezerwowane dla partnera.
                      gdybym byla postawiona przed wyborem - przyjazn czy spokoj ducha
                      mojego chlopa, postawilabym na to drugie.

                      czujesz roznice?

                      Aaaaa, i jeszcze jedno - gdybym zaczela sie zaptrzyjazniac z zonatym
                      facetem, to dazylabym do poznania rowniez jego zony i wlaczenia jej
                      w te znajomosc. Poniewaz zdaje sobie sprawe, ze inaczej mogloby to
                      byc przykre dla niej i destrukcyjne dla jego zwiazku, a tego
                      przeciez nie zycze mojemu przyjacielowi i najblizszej mu osobie,
                      zwlaszcza gdyby byla w koncowce ciazy.

                      Zwiazek, ktory opisuje autorka watku IMHO przekroczyl granice
                      przyjazni.
                      • p_wolf Re: Niebezpieczenstwa uzywania duzego kwantyfikat 08.06.10, 11:32
                        tully.makker napisała:

                        > To nie działa tak, że
                        > > im bardziej kochasz tatę tym mniej kochasz mamę,
                        >
                        > Badacze zjawiska milosci odrozniaja uczucie miedzy dzieckiem a
                        > rodzicami od milosci erotycznej, ktora ma zupelnie inny charakter.
                        > Przeksztalcenie sie milosci do malzonka w milosc taka, jaka sie zywi
                        > do rodzica jest czesto powodem rozpadu zwiazku.


                        Ale dlaczego piszesz mi banały z których każdy rozgarnięty człowiek zdaje sobie sprawę? Mój przykład nie miał na celu porównania miłości erotycznej do więzi z rodzicami, tylko wskazanie, że suma uczuć nie jest limitowana.



                        > Czy mozna zyc w zwiazku i miec prztyjaciol? tak. jednego wybranego
                        > przyjaciela plci przeciwnej, ktorego nie zna nasz partner i z ktorym
                        > zaprzyjazniamy sie w sytuacji, gdy partner przezywa trudne chile, np
                        > ciaze - nie.


                        OK, zgadzam się, jest to okoliczność obciążająca.
                        Chociaż nie wiemy jak długo ta znajomość trwa, oraz tego, czy autorka wątku nie jest chorobliwie zazdrosna.
                        Dodatkowo, masa panów ma irytującą manierę nie wspominania o tym, że w domu czeka na nich żona, zarówno w rozmowach z koleżankami jak i z kolegami w sumie też. Być może owa (domniemana?) przyjaciółka zwyczajnie nie wie o istnieniu żony, i dlatego nie dąży do tego by ją poznać?

                        Zaproszenie jej do domu przez żonę wydaje mi się dobrym pomysłem. To naprawdę rozwieje masę wątpliwości.



                        > Zwiazek, ktory opisuje autorka watku IMHO przekroczyl granice
                        > przyjazni.
                        >


                        A IMO jest zbyt mało przesłanek by stawiać kategoryczne sądy :)
    • alexa0000 Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 09:49
      Skoro prosisz o spojrzenie z boku, to odpowiem. Takie "pokrewienstwo
      dusz" to najprostsza droga do zadurzenia i skończenia w łózku. O ile
      juz do tego nie doszło. Nie wierz w brednie o pokazywaniu nieznanych
      dróg, akceptacje-śmiechu warte. W męż juz zapewne buzują
      neuroprzekazniki, uzalezniajace go coraz bardziej od tej relacji.
      Wiem,co mówie, sama byłam w sytuacji twojego męża, a była to
      znajomośc na odległość! Zle,że pracują razem. Tnij "przyjazn" bez
      litości, rozegraj to mądrze, to twoje terytorium. Będziesz zaraz w
      połogu, z osłabiona pozycją; przypomnij sobie o tym,że masz zęby i
      pazury.
      • verdana Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 10:17
        Ja w ogóle problem widze inaczej. Bo tu jakoś wszyscy sie
        zastanawiają nad tym, czy skonczy sie w łóżku czy nie, jakby to było
        jedyne wazne. Dla mnie natomiast na tym etapie jest to nieistotny
        szczegół - ktoś, kto szuka "pokrewnej duszy", porad i pokierowania
        jego życiem poza domem - już zdradził swoje małżenstwo. Małżenstwo
        to przede wszystkim bliskość i związek, wspólne decyzje, a nie tylko
        seks.
        Owszem, facet może przyjaźnić się z kobietą, ale warunkiem jest
        jednak, aby najblizszą jego przyjaciółką i osoba, ktorej sie radzi i
        ktorej sie zwierza byla żona.
        • p_wolf Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:11
          > Owszem, facet może przyjaźnić się z kobietą, ale warunkiem jest
          > jednak, aby najblizszą jego przyjaciółką i osoba, ktorej sie radzi i
          > ktorej sie zwierza byla żona


          A moim zdaniem jest to tylko jeden wariant, który nie wyklucza istnienia innych typów związków.
          Jest cała masa kobiet, dla których psiapsiółki są osobami dużo bliższymi niż partner, którym zwierzają się z marzeń, obaw i zmartwień o których partner nigdy nie usłyszy. Są też tacy faceci którzy o tym co ich boli powiedzą kumplowi, a nie własnej partnerce.
          17% kobiet i 9% mężczyzn w tym cudownym kraju krępuje się nawet przebrać przy współmałżonku, co dla mnie jest paranoją, ale jak widać dla milionów - nie.

          Myślę że model dwa w jednym partner+przyjaciel jest naprawdę świetny, aczkolwiek można chyba mieć szczęśliwy związek bez tego.
          • aggu Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:30

            >Sa sfery mojego zycia, ktorych z nimi nie omawiam, ktore sa
            zarezerwowane dla partnera.
            gdybym byla postawiona przed wyborem - przyjazn czy spokoj ducha
            mojego chlopa, postawilabym na to drugie.<

            dokładnie! i obojętnie, czym ta "przyjaźń" jest dla męża, na
            pierwszym miejscu powinien być spokój żony - obojętnie, czy
            ciężarnej, czy nie. Podejrzewam, że jeśli takie mu życie bezsensowne
            bez bratniej duszy, to żona też nią być musiała, skoro zdecydował
            się na życie z nią własnie. Dlaczego więc ważną część energii ze
            związku małżeńskiego wynosi i wkłada w relację z inną kobietą?

            >Są też tacy faceci którzy o tym co ich boli powiedzą kumplowi, a
            nie własnej partnerce.<

            a niech sobie gada z kumplami, ile wlezie! ktora kobieta ma z tym
            problem? ;)
          • aggu Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:34
            >Jest cała masa kobiet, dla których psiapsiółki są osobami dużo
            bliższymi niż partner<

            nie wiem, jak funkcjonują takie małżeństwa, ale chyba niezbyt
            szczęśliwie... Zrozumiem jeszcze zwierzanie się przyjaciółce i
            oczekiwanie porad (choć sama nie stosuję i uważam, że moje ew.
            problemy z mężem załatwiamy sami, bez pomocy życzliwych
            przyjaciółek), ale sytuacja, w której przyjaciółka jest bliższa od
            męża jest chyba patowa...
        • alexa0000 Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:22
          Verdano, niby tak. Konsumpcja fizyczna często jednak pogłebia
          intymnośc, stan zadurzenia, zbliża ludzi bardziej. Przekroczenie tej
          bariery może spowodowac jeszcze wieksze ugrzęzniecie w takiej
          relacji. Nie mówiąc o konekwencjach ciążowych.
          • p_wolf Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:34
            > Nie mówiąc o konekwencjach ciążowych.

            Mamy 2010 rok. Nieświadome konsekwencje ciążowe?
            • demonsbaby Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:40
              przed chwilą problemem był ciemnogród pt. "zawstydzający negliż" pomiędzy
              dwojgiem małżonków, dlaczego niechciane ciąże / wpadki mają nie istnieć w 2010r?
              • p_wolf Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:52
                demonsbaby napisała:

                > przed chwilą problemem był ciemnogród pt. "zawstydzający negliż" pomiędzy
                > dwojgiem małżonków, dlaczego niechciane ciąże / wpadki mają nie istnieć w 2010r
                > ?


                Verdana pisała o jedno-dwukrotnym szybkim skoku w bok. Pozwolić sobie na niechcianą ciąże w takiej sytuacji to oznacza że albo jest się idiotą, albo ma się pecha symetrycznie wielkiego do farciarzy wygrywających w lotto.
                • demonsbaby Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:10
                  p_wolf napisał:

                  > demonsbaby napisała:
                  >
                  > > przed chwilą problemem był ciemnogród pt. "zawstydzający negliż" pomiędzy
                  > > dwojgiem małżonków, dlaczego niechciane ciąże / wpadki mają nie istnieć w
                  > 2010r
                  > > ?

                  >
                  > Verdana pisała o jedno-dwukrotnym szybkim skoku w bok. Pozwolić sobie na niechc
                  > ianą ciąże w takiej sytuacji to oznacza że albo jest się idiotą, albo ma się pe
                  > cha symetrycznie wielkiego do farciarzy wygrywających w lotto.

                  Otóż to, podobnym idiotyzmem można się wykazać przed osobą, wobec której
                  szanowny idiota przysięgał lojalność i uczciwość. Ja niestety, wierzę że logika
                  z rozładowaniem napięcia seksualnego nie z żoną może mieć mało wspólnego.
                • tully.makker Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:48
                  Verdana pisała o jedno-dwukrotnym szybkim skoku w bok. Pozwolić
                  sobie na niechc
                  > ianą ciąże w takiej sytuacji to oznacza że albo jest się idiotą,
                  albo ma się pe
                  > cha symetrycznie wielkiego do farciarzy wygrywających w lotto.

                  No widzisz, zycie chyba przekracza twoje oczekiwania, bo to wlasnie
                  fart przydarzyl sie mojemu Exowi.
                  • urquhart Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 14:44
                    tully.makker napisała:
                    > No widzisz, zycie chyba przekracza twoje oczekiwania, bo to wlasnie
                    > fart przydarzyl sie mojemu Exowi.

                    O rzesz ty!
                    No, ale jak widziałem sobie doradzają babki na emamach szczęściu w takich
                    sytuacjach czasem trzeba nieco dopomagać, bo mężczyzna nie rozumie co dla niego
                    dobre :)
                    _____________________________________
                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                    jest dojrzała - by kawitator
            • alexa0000 Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:46
              Kto mówił o nieświadomych?
              • p_wolf Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:53
                alexa0000 napisała:

                > Kto mówił o nieświadomych?


                Kto świadomie robi dziecko w czasie incydentalnego skoku w bok?
                • alexa0000 Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:01
                  Ja nie pisałam o jednorazowym skoku w bok. Pisałam o rozwijającej
                  sie fascynacji, która prowadzić może do przespania sie ze soba.
                  Wielokrotnego. Logicznym jest,że męzowi nie pilno do zrobienia
                  dziecka koleżance. Jakos tak jednak sie dzieje,że koleżanki zachodzą
                  czasem w ciąże w takich sytuacjach.
                  • p_wolf Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:20
                    alexa0000 napisała:

                    > Ja nie pisałam o jednorazowym skoku w bok.


                    Czyli verdano, niby tak, ale napiszę o zupełnie czym innym niż Ty.
                    Wybacz, nie dało się tego wyczytać z kontekstu.



                    > Jeśli komuś w związku zaczyna czegoś brakować, to raczej jest to
                    > temat do rozmowy i naprawy, a nie szukania bratniej duszy na boku.


                    Posiadanie bratniej duszy oznacza, że czegoś brak w związku?
                    • alexa0000 Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:29
                      Jacie, no. Mój pierwszy post nie był odpowiedzią na pierwszy post
                      Verdany, w kórym wspominała o jednorazówce. Nastepnie ona
                      odpowiedziała na mój post, nie wspominając o tejże jednorazowej
                      przygodzie.Pisała ogólnie o pójściu do łozka.

                      > > Jeśli komuś w związku zaczyna czegoś brakować, to raczej jest to
                      > > temat do rozmowy i naprawy, a nie szukania bratniej duszy na
                      boku. [/i]
                      >
                      > Posiadanie bratniej duszy oznacza, że czegoś brak w związku?

                      A to juz cytat nie z mojej wypowiedzi.
                    • aggu Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:38

                      >Posiadanie bratniej duszy oznacza, że czegoś brak w związku?<

                      Jeśli posiadanie bratniej duszy w postaci przyjaciółki to właśnie
                      to, co opisuje autorka, czyli wspólne pasje, zainteresowania,
                      wytyczanie sobie nawzajem ciekawych ścieżek w życiu, zawsze ciekawe
                      rozmowy... to czegoś chyba w związku brakuje, prawda? Bo jeśli mąż
                      wszystko to, co powyżej, wyniósł ze związku, to co w nim zostało?
                      rozmowa o pogodzie i pytanie, co na obiad???
        • urquhart Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 11:50
          verdana napisała:
          > Owszem, facet może przyjaźnić się z kobietą, ale warunkiem jest
          > jednak, aby najblizszą jego przyjaciółką i osoba, ktorej sie radzi i
          > ktorej sie zwierza byla żona.

          Zaraz zaraz...
          Co jednak kiedy jego sprawy ją nie interesują bo ma teraz ważniejsze?
          Czy dbanie o bliskość , tematy do zwierzeń poszukiwanie wspólnej przetrzebi i uczuć zobowiązuje raptem tylko mężczyznę?
          Rozumiem, mężczyzna nie zrozumie nigdy siły macierzyństwa, bliskości z dzieckiem, uczucia ich łączącego, narasta wzajamne niezrozumienie i pokusą są "normalne" kobiety z którymi ma wspólne tematy.
          Czy to nie wspólna wzajemna odpowiedzialność za dbanie o bliskość?
          _____________________________________
          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
          • aggu Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:06
            a czy autorka wątku napisała, że mąż jej nie interesuje, rozmowy z
            nim ją nudzą, nie ma ochoty słuchać o jego pasjach czy problemach,
            dzielic jego zainteresowań??? Nie. A jeśli tak było, to rozumiem, że
            kobieta ma się domyślać, jakie problemy emocjonalne przeżywa mąż? W
            przeciwieństwie do mężów, którym trzeba wykładać kawę na ławę?

            Jeśli komuś w związku zaczyna czegoś brakować, to raczej jest to
            temat do rozmowy i naprawy, a nie szukania bratniej duszy na boku.

            A tak na marginesie, kobieta zaczyna się skupiać na dziecku raczej
            po porodzie...
            • urquhart Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:36
              aggu napisała:
              > A jeśli tak było, to rozumiem, że
              > kobieta ma się domyślać, jakie problemy emocjonalne przeżywa mąż?

              Przyjaciółeczka jakoś się domyśliła i trafiła widać w sedno.
              Jednym z możliwych wyjaśnień jest to ze pani oczekuje tylko domyślania się
              swoich problemów...
              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
              jest dojrzała - by kawitator
              • demonsbaby Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:42
                urquhart napisał:

                > aggu napisała:
                > > A jeśli tak było, to rozumiem, że
                > > kobieta ma się domyślać, jakie problemy emocjonalne przeżywa mąż?
                >
                > Przyjaciółeczka jakoś się domyśliła i trafiła widać w sedno.
                > Jednym z możliwych wyjaśnień jest to ze pani oczekuje tylko domyślania się
                > swoich problemów...

                Niekoniecznie. Zapominasz chyba, że przygotowuje się na przyjście na świat
                dziecka, zatem jej głowa jest zaprzątana głównie tym. Mąż chyba jednak też ma
                problem z sygnalizowaniem potrzeb ciężarnej, skoro nie szuka przyjaciela w domu.
                Prawda jest taka, że rożnie przechodzimy ten brzemienny stan, ale z pewnością
                gro stanów emocjonalnych jest raczej wspólna. Na pewno przez to kogo nosimy pod
                sercem robi,y się ckliwe, wymagamy bliskości i czułości, a szczególnie
                zainteresowania. Niestety bajzel jaki się dzieje w stanie fizycznym i
                emocjonalnym nie pozwala nam na nadawanie wyraźnych komunikatów "o co nam
                chodzi". Tyle, że chyba facet nie jest ciężarny i tego problemu z komunikacją
                nie ma ...
              • aggu Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:46

                >Przyjaciółeczka jakoś się domyśliła i trafiła widać w sedno. <

                proszę Cię...
                I jaka życzliwa ta przyjaciółka, tylko żonie życie ułatwia
                rozwiązując problemy męża i dbając o jego wszechstronny rozwój. No
                nic, tylko pozazdrościć ;)
                • urquhart Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 13:07
                  aggu napisała:
                  > I jaka życzliwa ta przyjaciółka, tylko żonie życie ułatwia
                  > rozwiązując problemy męża i dbając o jego wszechstronny rozwój. No
                  > nic, tylko pozazdrościć ;)

                  Mieć taką przyjaciółkę w żonie, to dopiero pozazdrościć. Ot co!

                  Tylko jak ją odnaleźć pomiędzy roszczeniowymi sekutnicami :)
                  _____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                  jest dojrzała - by kawitator
                  • aggu Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 13:17
                    >Mieć taką przyjaciółkę w żonie, to dopiero pozazdrościć. Ot co! <

                    Zgadzam się. I każda żona powinna dążyć do takiej sytuacji, podobnie
                    jak każdy mąż. I może sytuacja, w jakiej znajduje się teraz autorka
                    wątku jest dobrym powodem, żeby obie strony zdały sobie sprawę, kim
                    chcą dla siebie być? Dlatego też uważam, że mąż powinien wrócić ze
                    sferą bratniej duszy do własnego małżeństwa, a zerwanie zbyt
                    bliskiej więzi z przyjaciółką nie powinno być dla niego problemem...
                    • urquhart Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 13:57
                      aggu napisała:
                      > Dlatego też uważam, że mąż powinien wrócić ze
                      > sferą bratniej duszy do własnego małżeństwa, a zerwanie zbyt
                      > bliskiej więzi z przyjaciółką nie powinno być dla niego problemem...

                      Jeżeli od żony może liczyć podobną bliskość, uznanie, zainteresowanie i
                      wsparcie, pewno tak.
                      Jeżeli żona jedynie będzie roszczeniowo oczekiwać że on ją powinien tym obdarzyć
                      (bo jak nie PMS to ciąża potem małe dziecko) to raczej problem będzie ...

                      BTW: Udzielanie rad, powinna zakazać, zabronić, naskarżyć szefowi, to moim
                      zdaniem pomylenie ról partnera z rodzicem i prowadzi do wniosku jak udzielające
                      je panie pod pantoflem trzymają lub chciałyby trzymać życiowych partnerów.
                      _____________________________________
                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
                      jest dojrzała - by kawitator
                      • tully.makker Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 15:08
                        jak udzielające
                        > je panie pod pantoflem trzymają lub chciałyby trzymać życiowych
                        partnerów.

                        Uwazasz, ze oczekiwanie wiernosci i lojalnosci jest trzymaniem pod
                        pantoflem? W ogole o tym pantoflu strasznie czesto piszesz,
                        odreagowujesz cos?

                        Moj chlop otrzymal jasna informacje na poczatku naszej znajomosci -
                        nie mozna miec mnie i innych kobiet jednoczesnie. Oferuje
                        wylacznosc, ale i jej oczekuje i jest to warunek bycia ze mna w
                        zwiazku. I tyle.
    • blue_romka Re: jak zaakceptować? 08.06.10, 12:23
      Nie czytałam wypowiedzi powyżej, więc przepraszam, jeśli powtórzę coś, co
      już zostało powiedziane.
      Dziwi mnie tak bliska relacja męża z inną kobietą. Przecież takie
      pokrewieństwo dusz jest obok seksu podstawą udanego związku. Kompletnie
      nie rozumiem, jak on może twierdzić, że chce być z Tobą, a jednocześnie
      inna kobieta jest jego pokrewną duszą. Więc z Tobą co go łączy?
      Druga sprawa jest taka, że od takiego porozumienia do związku jest mały
      krok, a wręcz kroczek. Bo on dojdzie zaraz do takich wniosków jakie
      opiałam powyżej.
      Po trzecie, jesteś w trudnym momencie życia, bardzo ważnym i mąż
      bezwzględnie powinien zająć się wyłącznie Tobą.
      Podsumowując- nie powinnaś mu pozwolić na tę znajomość.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak zaakceptować? 11.06.10, 00:18
      Więź bliskiego mężczyzny z inną kobietą uruchamia uczucia rywalizacyjne. Kobiety
      częściej w takiej sytuacji czują się zdradzone, bo częściej mają potrzebę
      wyłączności. Częściej też wybaczą zdradę fizyczną niż tak zwaną "emocjonalną". W
      tym ostatnim przypadku odczuwają zagrożenie, odrzucenie, spada ich poczucie
      wartości. Nie warto lekceważyć tych uczuć. Dlatego dobrze jest, tak jak zrobiła
      to Pani, powiedzieć mężowi o swoich obawach.
      Trudne i polemiczne jest zabranianie mężowi takich kontaktów. Jest dorosły i
      powinien sam znać swoje granice. Nie musi być kontrolowany i podlegać
      manipulacji jak dziecko. Choć oczywiście życie zna dużo przypadków, w których
      partnerzy prowokują takie zachowania, aby być wobec nich w relacji rodzic -
      dziecko. Wybór przyjaźni, sposobu jej realizacji oraz potrzeb w niej zawartych
      jest integralnym wyborem każdego dorosłego człowieka. Zabranianie realizowania
      się w takiej sferze, może wydawać się zawłaszczające.
      Taka sytuacji nie może być oceniana jedynie z perspektywy męża.
      Istotna jest też perspektywa kobiety - przyjaciela. Na ile ona akceptuje granice
      męża i Pani, jakie są jej zamiary. Na ile są one zbieżne z tym co czuje mąż.
      To zaś może być rejon zupełnie niedostępny dla Pani.
      Dobrym "papierkiem lakmusowym" dla takiej sytuacji jest zaproponowanie mężowi
      aby wpuścił przyjaciółkę do domu. Niech i Pani będzie mogła skorzystać z jej
      dobroczynnego wpływu z jakiego korzysta mąż. Może warto poznać taką szczególną
      i wartościową osobę, o jakiej mówi mąż. Niech będzie dostępna Wam obojgu .
      Reasumując; zabraniać nie warto, akceptować warto do pewnego stopnia, śledzić
      sytuację i reagować na bieżąco. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • urquhart Re: jak zaakceptować? 11.06.10, 08:56
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:
        > Trudne i polemiczne jest zabranianie mężowi takich kontaktów. Jest
        dorosły i
        > powinien sam znać swoje granice. Nie musi być kontrolowany i
        podlegać
        > manipulacji jak dziecko. (...) Wybór przyjaźni, sposobu jej
        realizacji oraz potrzeb w niej zawartych
        > jest integralnym wyborem każdego dorosłego człowieka. Zabranianie
        realizowania
        > się w takiej sferze, może wydawać się zawłaszczające.

        jakże ciekawe spojrzenie pani Agnieszki w którym mężczyzna ma też
        jakieś prawa i uczucia.
        Jakże inne od dominującego tu spojrzenia na związek w którym naturalnym miejscem mężczyzny jest bycie pod pantoflem :)
        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z
        definicji jest dojrzała - by kawitator
    • virtual_moth Re: jak zaakceptować? 11.06.10, 02:08
      Sytuacja jest niestety bolesnie banalna.
      Czy mi się zdaje, czy autorka juz się nie odzywa w tym wątku?

      Anyway nie polecam konfrontacji z owa przyjaciółką, jak ktos tu radzil. Ja to zrobiłam i okazało się, że to wzmocniło tę wspaniałą przyjaźń (czy wspomniałam, ze byłam w 8 miesiącu ciąży?). Osobiscie radze wstrzymanie się z czymkolwiek do czasu usamodzielnienia się finansowego (czyli jakies kilka lat realnie) + oczywiście obserwacja. W zadnym razie zwierzanie się partnerowi z wyników obserwacji.
    • kobieta_z_polnocy Re: jak zaakceptować? 12.06.10, 12:00
      Żadna z powyższych rad nic nie da, bo najgorsze już się stało. Facet znalazł
      sobie bratnią duszę i, co najważniejsze, postanowił zataić fakt jej istnienia.
      Co można poradzić na to, że własny mąż postanowił w tak ciężkim dla żony
      momencie (końcówka ciąży) skupić się na sobie i nowej przyjaciółce? JUż się
      stało, facet wyznaczył swoje priorytety i tyle. Dzwonienie, ignorowanie, zakazy,
      tolerowanie - to nic nie da, bo nie naprawi źródła problemu, czyli postępowania
      męża.
      Mi też byłoby bardzo przykro i źle, gdyby w tak ważnych chwilach facet
      pielęgnował bractwo dusz z inną kobietą, omawiał z nią swoje problemy, zwierzał
      się z małżeńskich problemów, itd.
      Zdradzi nie zdradzi? On już zdradził.
      • verdana Re: jak zaakceptować? 12.06.10, 14:58
        Otóż to właśnie...
Pełna wersja