nikao22
05.06.10, 19:12
Jesteśmy małżeństwem 14 lat. Na początku było super - ciepło,
sympatycznie, naprawdę rodzinnie. Wspólne plany, urlopy, dzieciaki
(teraz 13 i 9 lat). I......... od jakiegoś czasu - koniec domowej
atmosfery. Mieszkamy od 6lat w nowym domu, wybudowanym za wspólne
pieniądze, ale......... mąż jest dyrektorem - ja tylko specjalistą w
budżetówce. I może dlatego się ze mną wogóle nie liczy? Nie
rozmawia? O niczym nie informuje? Ma swoje konta - do jednego dał mi
wspaniałomyślnie pełnomocnictwo, chyba tylko na odczepnego. Na inych
ma spore lokaty - na swoje nazwisko. Dzieci nastawia przeciwko mnie,
nie pilnuje aby pamiętały o różnych moich świętach. I oczywiście nie
sypiamy ze sobą. Mnie to strasznie męczy, bo mam `raptem 40 lat i
swoje potrzeby. Zasypiam placząc i budzę się płacząc. A on spokojnie
na to patrzy. Zrobilam się nerwowa, płaczliwa, wiecznie zła.
Nieszczęsliwa....... A on nic. Jemu dobrze, on myśli tylko o sobie.
chyba powinnam zakończyć tą farsę, ale szkoda mi dzieci. On jest
najlepszym tatusiem. Zwlaszcza dla corki. I troche sie boje czy dam
sobie rade.........