kocham męza-nie kocham jego rodziny

13.06.10, 18:48
Źle postąpiłam, tak teraz myśle... ponieważ po ślubie przeniosłam
się do męża, a mogłam poczekać aż urodze. W domu miałabymm to samo.
Mamy jeden pokój i kuchnie z teściową, która ma dwa pokoje i nie
może sie w nich pomieścić bo w kuchennych meblach trzyma buty. na
pietrze mieszka siostra z rodziną i my w tym pokoiku i dzidzia za
chwile. . Mąż robi same nocki, i nudzi mu za głowa to i tamto, a
ostatnio było dużo jeżdzenia do szpitala ze mną bo jestem w 39
tyg.ciąży i upały a ona mu nudzi wysiec trawe. I przychodzi
niedziela a ja nie mam męża bo nie ma siły wstać z łóżka. Teraz jest
niedziela i zrobili ze mnie tego co pilnuje domu, siostra gdzieś
pojechała, teścoiwa też pojechała a ja siedze sama. Nie mam
pretensji ale gdyby coś mi sie zaczeło dziać to nie ma mi kto pomóc.
A mieszkam na uboczu. Ale kogo to obchodzi w sumie. Chociaż mąż
powiedział dzwoń gdyby sie cos działo. A moja biedna mama dzwoni
codziennie i pyta czy wszystko ok. Potrafiła jechać ze mną rano do
szpitala a potem isc do pracy na popołudnie. Moze ja jestem zła
wytłumaczcie mi bo nie wiem......
    • verdana Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 18:58
      Nie bardzo rozumiem.
      Mieszkasz u teściowej. Mąż także. Wysianie trawy czy pilnowanie domu
      jest obowiązkiem domowników. Czy tesciowa ma to wszystko robic sama,
      a Wy nie poczuwacie się do niczego? Czy teściowa ma obowiązek oddać
      Wam dwa pokoje i wyrzucic swoje rzeczy?
      Cóż, jak się u kogos mieszka, to się ma obiowiązki, a nie tylko
      mieszkanie za darmo.
      • madziula2121 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:16
        Tak tylko jej własna córka nie pomogła jej siana składać i nie ma
        jej praktycznie w domu i nie mieszkamy za darmo dajemy więcej niż
        ona na opłaty i jeszcze je płacimy, robimy zakupy i je razem z nami.
        Nie musi nic nam dawać. Jest tak cudownie, że druga córka nawet do
        niej nie zadzwoni na swięta... a ja mam czuc sie domownikiem.
        • miacasa Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:23
          To jak teściowa układa sobie relacje ze swoimi córkami to nie Twoja sprawa.
          Powinnaś zamieszkać u swojej mamy bo po urodzeniu dziecka problemy zdecydowanie
          się nasilą.
    • enith Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:13
      Ja też nie bardzo zrozumiałam ten bełkot. O co ci chodzi? O to, że teściowa wymaga od męża, by pomógł w obejściu? To wasz obowiązek, w końcu też w tym domu mieszkacie. O to, że jesteś w domu sama? Nie jest normą, żeby przy ciężarnej kobiecie zawsze ktoś warował. Mąż jest pod telefonem, jak zaczniesz rodzić, dzwoń po niego, tak, jak macie to umówione. Ciasno wam u teściowej? Nie wytykaj jej butów w szafkach kuchennych, tylko się wynieś do większego lokum, albo wróć do mamusi. Dostaliście dach nad głową, a tobie nie dość, że mało, to jeszcze się czepiasz, że macie w domu obowiązki z domem związane. Przestań się czepiać i się zrelaksuj, ciesz się końcówką ciąży i nie szukaj problemów tam, gdzie ich nie ma.
      • madziula2121 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:22
        Z miła chcecia bym sie wyprowadziła ale musiałbym wnieśc o rozwód,
        bo mój mąż nie chce przeciąć pępowiny. Widać ja jestem winna.
        Ciekawi mnie tylko ja byście wy gotowały obiady jak zamiast garnków
        macie misie w kuchni....
        • deodyma Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:31

          > Ciekawi mnie tylko ja byście wy gotowały obiady jak zamiast
          garnków
          > macie misie w kuchni....


          ???
          nic z tego nie rozumiem.
          swoja droga jak wiedzialas, ze maz jest takim maminsynkiem, czemu
          zdecydowalas sie zamieszkac u jego matki?
        • enith Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:35
          No, ale co, do nas masz pretensje o to, że twój mąż to maminsynek? Do nas masz pretensje, że w kuchni teściowej leżą misie? A przed ślubem i przeprowadzką ślepa byłaś?
          • madziula2121 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:49
            Nie mam pretensji do was, przepraszam jak byłam ostra. Dlatego
            przyszłam do niego ponieważ siostra miała sie wyprowadzić. Moze
            byłam slepa, ale nie chce nikomu źle. Niech teśiowa ma kwiatki i
            misie ale ja chce mieszkać osobno. Bo to jest rodzina.
            • enith Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:56
              Jeśli u twoich rodziców będziecie mieć więcej miejsca, to namawiaj męża na przeprowadzkę. Po co gnieździć się w jednym pokoju z dzieckiem, jeśli są realne szanse na większe lokum? Choć oczywiście będziesz musiała sie liczyć z tym, że mąż będzie często gęsto wzywany do teściowej do pomocy. Tego nie da się raczej uniknąć, zwłaszcza, że, jak piszesz, reszta rodzeństwa męża nie bardzo się poczuwa do obowiązku pomocy mamie. Uważam jednak, że mimo to powinniście się wyprowadzić. Pod jednym dachem teściowa, syn z synową i wkrótce dzieckiem, siostra z rodziną... Co za dużo, to nie zdrowo.
          • rosapulchra-0 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 20:13
            Drogie Panie, uwielbiam wasz brak empatii i ocenianie niemalże sytuacji w
            kolorach czarno - białych. Może niech któraś z was wyrżnie w końca baranka o ścianę?

            Po pierwsze dziewczyna jest w końcówce ciąży, więc ma pełne prawo oczekiwać
            od swoich bliskich troski i opieki. To, że wprowadziła się do domu teściowej,
            nie oznacza, że ma zostać jej poddaną. Mąż autorki posta, moim zdaniem, wcale
            nie jest maminsynkiem, cała sytuacja jest trudna
            , a nie każdy, jak Wy
            domorosłe psycholożki naszpikowane pseudo-psychologicznymi poradnikami kupionych
            w promocji w supermarkecie, jest w stanie zastosować Wasze kontrastowe porady,
            które mają się tak z życiem jak grubas z aktywnym baletem.

            Proponuję jeszcze raz przeczytać jej posta, bo nie jest to żaden bełkot, tylko
            skarga, że życie nie ułożyło się tak jak chciała, a jest dopiero na jego
            początku. I ma do tego pełne prawo.
            • enith Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 20:28
              Posłuchaj własnej rady i sama wyrżnij baranka o ścianę. Wszystko od samego początku wskazywało na to, że zamieszkanie u teściowej to zły pomysł. Siostra męża miała się wyprowadzić, trzeba więc było poczekać, aż to zrobi, a nie teraz ustyskiwać, że mało miejsca. Teściowa jest bałaganiarą i to na pewno nie od momentu przyjścia młodych pod jej dach, ale od zawsze. A autorka wątku sama przyznaje, że przypuszczała, że przeprowadzka do teściowej to może być zły pomysł i okazuje się, że miała rację. Niech wiec teraz albo się do złej sytuacji przystosuje, albo niech ją zmieni, najlepiej wraz ze zmianą miejsca zamieszkania.
              >To, że wprowadziła się do domu teściowej, nie oznacza, że ma zostać jej poddaną...
              W jaki sposób, twoim zdaniem, objawia sie to "poddaństwo", co? Tym, że dziewczyna pilnuje domu, w którym mieszka? Tym, że musi tolerować bałagan teściowej w jej własnej kuchni? No, jak się głupio zgadza na wspólną kuchnię z teściową bałaganiarą, to takie są tego efekty. Gdzie to rzekome "poddaństwo"?
              • rosapulchra-0 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 20:40
                enith - siostra 'dobra rada', gratuluję :sciana
                Najpierw szczujecie na autorkę posta, wręcz szczekacie na nią jak zgłodniałe
                kundle, a potem udajecie, że problem jest gdzie indziej. IQ godne przedszkolaka.
            • gugulek2 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 22:29
              rosapulchra-0 napisała:

              > Drogie Panie, uwielbiam wasz brak empatii i ocenianie niemalże sytuacji w
              > kolorach czarno - białych. Może niech któraś z was wyrżnie w końca baranka o śc
              > ianę?
              >
              > Po pierwsze dziewczyna jest w końcówce ciąży, więc ma pełne prawo oczekiwać
              > od swoich bliskich troski i opieki. To, że wprowadziła się do domu teściowej,
              > nie oznacza, że ma zostać jej poddaną. Mąż autorki posta, moim zdaniem, wcale
              > nie jest maminsynkiem, cała sytuacja jest trudna
              , a nie każdy, jak Wy
              > domorosłe psycholożki naszpikowane pseudo-psychologicznymi poradnikami kupionyc
              > h
              > w promocji w supermarkecie, jest w stanie zastosować Wasze kontrastowe porady,
              > które mają się tak z życiem jak grubas z aktywnym baletem.
              >
              > Proponuję jeszcze raz przeczytać jej posta, bo nie jest to żaden bełkot, tylko
              > skarga, że życie nie ułożyło się tak jak chciała, a jest dopiero na jego
              > początku. I ma do tego pełne prawo.



              brawo!!!podpisuję się pod każdym słowem!!!poprostu brak wyczucia u niektórych osób!
              Przecież ona jest w końcówce ciązy, powiedzcie ze ma jeszcze sadzić kwiatki tesciowej albo trawę kosić???
              madziula2121 trzymaj się dzielnie i jak tylko uporządkujesz sobie wszystko po porodzie, to pomyśl o wyprowadzeniu się od tesciów, oczywiście wraz z mężem;-);-) pozdrawiam i życzę powodzenia!!!
        • aryanna Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:57
          Kwestie mieszkaniowe się chyba przed ślubem załatwia? Nie sądzisz?
    • deodyma Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 19:29
      a musicie mieszkac z rodzina meza?
    • marianka_marianka Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 20:02
      Przeprowadź się do mamy w te pędy. Nawet bez męża. Jako argument podaj, ze mama pomoże Ci przy maluszku, no i nie każe Ci trawy wysiewać:D

      A tak serio, bądź rozsądna i zobacz w co się wpakowałaś. Mieszkasz u teściowej, źle Ci tam, a nawrzucać jej nie możesz - na co Ci to? Poczekaj, aż zacznie się wtrącać w wychowywanie dziecka. Wtedy dopiero zaczniesz fiksować.
      Ja też miałam wybór przed urodzeniem pierwszego dziecka: maleńki pokoik u mamy, lub salony u teściowej.
      Zostałam u mamy i Tobie też to radzę.
      • madziula2121 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 20:24
        Dlaczego sama sobie skąplikowałam życie, nie wiem? zawsze tak
        robiłam jakby sobie na złość-teraz nie jestem szczęśliwa.
        Wyprowadziłam się z domu przez brata który zrobił przed ślubem
        awanture i połamał tacie żebra. Uciekłam. I sie pogubiłam...
      • p_wolf Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 20:24
        Mieszkanie z rodzicami skutecznie rozpieprzyło nie jeden kochający się związek,
        w większości przypadków jest to pomysł delikatnie rzecz ujmując nie najlepszy.
        Ale gnieżdżenie się kątem u teściowej i dodatkowo płodzenie w takich warunkach
        dzieci to nie jest pomysł kiepski, tylko tragiczny.

        Powstawanie kolejnego rodzinnego piekiełka in progress.
        • marianka_marianka p_wolf 13.06.10, 20:31
          Ależ my dojrzali i rozsądni to wiemy:D
          W pogmatwanej sytuacji Autorki jedynym wyjściem jest powrót do mamy, z którą ma poprawne układy. Co nie zwalnia jej z obowiązku usamodzielniania się.
          • p_wolf Re: p_wolf 13.06.10, 20:39
            marianka_marianka napisała:

            > W pogmatwanej sytuacji Autorki jedynym wyjściem jest powrót do mamy, z którą ma
            > poprawne układy. Co nie zwalnia jej z obowiązku usamodzielniania się.


            100% zgody.
            Męża kopnąć w rzyć, aby zainteresował się kwestią samodzielnego lokum też nie zaszkodzi.
          • madziula2121 Re: p_wolf 13.06.10, 20:53
            Nie boje sie pracy. I wolałąbym żebysmy byli sami. Chciałabym wrócić
            i pracować iwypiąc d...na teściową, która ciągle mówi że ona ma
            gospodarstwo i przekazuje mi ze nie bedzie miec czasu żeby
            przypilnować dzidzie. Moja mama mówi, że chęnie bedzie zostawać
            gdybym chciała cos zrobić dla siebie. Choc pracuje i wcale nie
            lekko. Jak miałam 2 latka to poszła do pracy i babcia zostawała ze
            mną pomimo ze mniała gospodarke a wtedy to było coś. dzis jest to
            nie opłacalne, i czasem uważam, że tesciowa chce mi wykończyć męża.
            A jestśmy młodzi powinnismy mieć marzenia i cieszyć sie życiem. A
            nie słuchac że ziemniaki nie urosły.A to wszystko i tak jest niczyje
            bo nie jest nikomu rozpisane a mój mąż sie morduje i morduje.
            Zamiast byc usmiechnietym icieszyc sie, że bedzie tatą.
            • enith Re: p_wolf 13.06.10, 21:02
              Nikt nie zabrania wam mieć marzeń czy cieszyć się życiem, ale dopóki będziecie w jakimś stopniu zależni od teściowej, rodziców czy szwagierki, z tych marzeń nic nie będzie. Kto ma zmienić wasze życie, jak nie wy sami, co? W czym pomoże ci narzekanie na obecną sytuację? To WY odpowiadacie za dobrostan waszej rodziny! I dopóki się nie usamodzielnicie, będziecie, za przeproszeniem, w dupie. Weź pogadaj z mężem o tym, dokąd w tej chwili zmierza wasze małżeństwo i jak wyobrażacie sobie wasze życie za dwa, pięć czy 10 lat. Przecież to oczywiste, że obecna sytuacja nie może trwać w nieskończoność. Powinniście odejść z gospodarki, choćby i na wynajmowane, ale we własnym gronie, tylko wy troje, tak, jak powinno być, a nie oglądać się całe życie na teściów, rodziców czy bóg wie kogo.
            • jansen25 Re: p_wolf 13.06.10, 21:29
              madziula2121 napisała:
              ... czasem uważam, że tesciowa chce mi wykończyć męża...
              ...A to wszystko i tak jest niczyje, bo nie jest nikomu rozpisane a
              mój mąż sie morduje i morduje...

              Ty tak serio? To może rzczej się nie wypowiadaj i lepiej posłuchaj o
              tych ziemniakach, które nie urosły.
      • rosapulchra-0 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 20:59
        może jeszcze napiszcie za autorkę posta pozew rozwodowy i złóżcie w sądzie..
        • marzeka1 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 21:21
          Rospulchra, masz PMS czy ot tak postanowiłaś walić na odlew?
          No wkopała się dziewczyna: mieszka z teściową, której nie lubi, w
          rodzinnym domu- brat awanturnik który ojcu żebra połamał-
          kanał.Najlepsze, co można zrobić, to wyprowadzka, chociażby na małą
          kawalerkę czy wynajęty pokój, byle samemu. Znam dwa związki, które
          przez mieszkanie z rodzicami/teściami rozpadły się, dlatego uważam,
          że to zły pomysł.
          • rosapulchra-0 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 21:41
            nareszcie ktoś w końcu w miarę rozsądnie odpisał!
            marzeka1 - nie mam PMS, wkurza mnie doradzanie młodej mężatce, w ostatnim
            trymestrze ciąży, kochającej swojego męża, żeby się wyprowadziła do mamy, bo z
            nią lepsze stosunki, a męża w rzyć kopnęła!
            Najpierw została oceniona jako idiotka, która daje sobą kierować, a jej mąż
            maminsynkiem, przecież to totalna bzdura! Znacie wzajemnie stosunki tych młodych
            ludzi? Skąd wiecie, że to maminsynek, a ona głupia? Zero empatii w Was!
            Dziewczyna, powtarzam po raz kolejny, jest w ciąży i zaraz będzie rodzić! A wy
            co doradzacie? Wyprowadzkę bez męża? Która z Was by się odważyła na ten krok?
            Niewielki procent! Ochłońcie z tą waszą jawną nienawiścią do ludzi, i
            przestańcie postrzegać świat i życie w barwach czarno - białych. A tym bardziej
            doradzać takie głupoty, j/w.
            • verdana Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 21:57
              Rada zaiste marna.
              Ale rada, aby autorka wzięła pod uwagę, ze mieszka u teściowej, ze
              kazdy w domu musi do tego domu się dołozyć, także pracą, ze dziecka
              teściowa pilnować absolutnie nie musi, a pretensje o to sa
              nieuzasadnione, zę cieszyć się życiem można, ale na własny rachunek,
              a nie kosztem rodziców - to już zupełnie co innego.
              Mam jednak wrażenie, ze autorka uważa, ze mieszkając u kogoś, nie ma
              sie zadnych zobowiązań, a rodzice powinni zdjąć z niej ciężar
              samodzielnego wychowanie dziecka...
            • enith Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 21:58
              > maminsynkiem, przecież to totalna bzdura! Znacie wzajemnie stosunki tych młodyc
              > h
              > ludzi? Skąd wiecie, że to maminsynek,

              Ty, mądra, a przeczytałaś aby wszystkie posty autorki? Nie? No to przytaczam jej słowa:
              "Z miła chcecia bym sie wyprowadziła ale musiałbym wnieśc o rozwód,
              bo mój mąż nie chce przeciąć pępowiny."
              Nadal uważasz, że to MY wypowiadające się w tym wątku zrobiłyśmy z jej męża maminsynka? Czy też SAMA to napisała?
              > przestańcie postrzegać świat i życie w barwach czarno - białych. A tym bardziej
              > doradzać takie głupoty, j/w.
              A ty co jej doradziłaś? NIC. Ja i kilka dziewczyn przynajmniej miało jaja i odwagę, żeby napisać o wyprowadzce, czy to do mamy, gdzie atmosfera na pewno będzie bardziej sprzyjająca wychowywaniu dziecka i dochodzeniu do siebie po porodzie, czy też nawet na wynajmowane. Ty natomiast walisz na odlew i to na dodatek kompletnie od czapy. Nic dziewczynie doradziłaś poza pogłaskaniem po głowie, czego ona akurat nie ptorzebuje, bo to w niczym jej fatalnej sytuacji nie poprawi. A dziewczyna za chwilę rodzi i w domu teściowej jeszcze prawodpodobnie się problem nasili, zwłaszcza, że teściowa już z góry zapowiedziała, że w kwestii pomocy przy wnuku nie ma nawet na nią liczyć.
              • marzeka1 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 22:03
                "zy to do mamy, gdzie atmosfera na pewno będzie bardziej
                sprzyjająca wychowywaniu dziecka i dochodzeniu do siebie po
                porodzie, "-

                w domu rodzinnym jest brat awanturnik, który własnemu ojcu żebra
                połamał, TO mają być warunki do życia z noworodkiem???

                Tylko wyprowadzka, jeśli chce się uratować związek, bo na razie
                młodzi żyją w kołchozie: teściowie, młodzi, siostra, która się nie
                wyprowadziła- to koszmar jakiś.
                • enith Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 22:32
                  Mea Culpa. Zapomniałam, że w jej domu rodzinnym też nie było lekko. Na to wychodzi, że zamieniła dziewczyna jeden toksyczny dom, na drugi. A więc faktycznie jedyne wyjście to wyprowadzka z dala tak od teściowej, jak i rodziców.
              • rosapulchra-0 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 22:10
                nie, nie doradziłam, bo uważam, że do rady jest potrzebny specjalista, a nie
                pożal się boże, domorosłe wszystkowiedzące psycholożki. Gdzie masz jaja? Bo się
                wypowiadasz w sposób autorytatywny? Byłaś kiedyś w podobnej sytuacji?
                Powiedzenie musiałbym wnieśc o rozwód,
                > bo mój mąż nie chce przeciąć pępowiny.
                nie oznacza wcale, że autorka postu
                chce tego rozwodu, więc może trochę rozważniej wylewaj na klawiaturę swoje
                przemyślenia. Poza tym każdy medal ma dwie strony, a my widzimy sytuację opisaną
                tylko przez jedną. A wy co zrobiłyście pokazując swoje jaja? Doradzacie
                rozstanie, rozwalenie rodziny, jeszcze przed narodzeniem dziecka. Rady godne
                pożałowania.
                • aryanna Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 22:31
                  Jeśli autorka będzie nadal mieszkała u teściów, tym większe prawdopodobieństwo,
                  że rodzina się rozpadnie. Powinna spróbować namówić męża, by zmienił nastawienie
                  i "przeciął pępowinę".
                  To jedyna rada.
            • p_wolf Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 22:04
              rosapulchra-0 napisała:

              > nareszcie ktoś w końcu w miarę rozsądnie odpisał!
              > marzeka1 - nie mam PMS, wkurza mnie doradzanie młodej mężatce, w ostatnim
              > trymestrze ciąży, kochającej swojego męża, żeby się wyprowadziła do mamy, bo z
              > nią lepsze stosunki, a męża w rzyć kopnęła!


              W kwestii formalnej, "w rzyć kopnęła" to taka niezwykle trudna do zrozumienia przenośnia była, oznaczająca zmobilizowanie męża do zainteresowania się tematem samodzielnego zamieszkiwania, a nie zachęta do użycia przemocy bezpośredniej.

              W kwestii merytorycznej - jedyną osobą w całym wątku która nie napisała literalnie nic ad meritum jesteś Ty. Jedyne co robisz to się ciskasz i z wysokiego stołka "baranki" rekomendujesz. Może zimnej wody się napij?


              • rosapulchra-0 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 22:46
                to poczytaj uważnie ten wątek.
              • gugulek2 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 22:54
                wyżej nie napisałam ale byłam w podobnej sytuacji, zamieszkalismy po ślubie u
                tesciów, którzy mają też gospodarkę (ja nie pochodzę z gospodarki i tu już był
                problem, bo miałam własną pracę,taką że mnie po 10 godzin nie było), tylko
                zamiast siostry mój mąz ma brata, który też nie wniosił za dużo do ich domu, ale
                różnica u mnie była taka ze ja mam walniętego teścia a nie tesciową (ją mogę na
                rękach nosić), i wiesz ja dla świętego spokoju sprzedawałam owoce, dźwigając w
                końcówce ciąży, ale najpierw siałam i sadziłam aż skończyło się leżeniem do
                porodu...i co mi to dało, nawet dziękuje nie usłyszałam.
                Porozmawiaj z mężem i spytaj się jak sobie wyobraża Wasze małżeństwo i dalsze
                mieszkanie z jego rodzicami, niech sie w końcu określi.
                Ja tak zrobiłam... nie mogłam patrzeć jak mój mąż najpierw do swojej pracy szedł
                a potem w gospodarstwie pomagał, w więc spotykaliśmy się przy póżnej kolacji.
                Od trzech lat mieszkamy osobno, owszem jak jeżdzimy to pomagamy ale dopiero po
                przeprowadzce odżyłam i zaczęłam ratować nasze małżeństwo...płacimy za
                mieszkanie ale osobno mieszkamy.
                Najważniejsze bys porozmawiała ze swoim mężem co dalej, zwłaszcza teraz przed
                porodem, ponieważ jak pojawi się małe dziecko to może być gorzej choć nie musi...
                Trzymaj się dzielnie!pozdrawiam
    • marianka_marianka Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 13.06.10, 23:41
      Osobiście, czerpiąc z własnych życiowych doświadczeń doradzam Autorce przeprowadzkę do mamy.
      Po ślubie też mieszkałam z mamą i to, że widziałam męża bardzo rzadko nie zaważyło na naszym dzisiejszym pożyciu małżeńskim.
      Po urodzeniu dziecka sytuacja się nie zmieniła, byliśmy zmuszeni żyć na odległość jeszcze kilka miesięcy. Z moją mamą dogadywałam się dobrze, więc naprawdę było łatwiej, niż gdybym siedziała kołkiem u teściowej.
      Madziulu - pomyśl będziesz mieszkała u teściowej, urodzi się dziecko, a Twój mąż i tak nie będzie się nim cieszył, bo będzie harował na gospodarstwie. I świątek i piątek i nie ma zmiłuj. A teściowa wtrącać się będzie, wpadniesz w depresję dziewczyno...
      Jeżeli i tak masz być sama, to lepiej przeprowadź się do mamy. A z mężem przeprowadź poważną dyskusję na temat usamodzielnienia się i uniezależnienia od rodziców.
      Jeżeli mama Ci pomoże przy opiece nad dzieckiem, szybciej możesz znaleźć pracę - to też bardzo ważny argument.
      Na wiosce zabitej dechami pracy nie znajdziesz.
      • kochamkotyijuz Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 14.06.10, 00:41
        Przyjumje,ze Madziula ma 21 lat,wiec jak dla mnie dziecko rodzi
        dziecko. Hormony jej buzuja i wymysla.Nie lubi tesciowej bo trzyma
        buty w kuchni ;) albo ,ze pojechala bo miasta zalatwiac swoje sprawy
        a ona zostala sama w domu ...no cholera SKANDAL jakis!!!!Takie
        obowiazki na niej ciezarnej spoczywaja ,ze szok.Tak, tak wynos sie
        do mamy.Moze twoj brat malemu zebra polamie ,bo placze.
        • madziula2121 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 14.06.10, 18:47
          Mam wiecej lat a gdybym napisała madziula 4747 to oceniono by mnie
          że mam menopauze i zachciewa mi sie dzieci na starość, a teścoiwa
          jest święta a mna targają hormony, bo nie biore climea. Bedąc w domu
          moja teściowa nie ugotowała zupy własnym rodzicą tylko wysłała
          mojego męża do baru mlecznego po litr zupy bo była zajęta łażeniem
          po sąsiadkach. I nie oceniaj mnie że jestem głupia, bo moze mam
          wiecej klepek niż ty, potrzebowałam wygadania a nie pisania głupot z
          twojej strony. tobie napewno sie układa wszystko bo takie idały tak
          mają... mi sie nie układa. Dziekuje wszystkim normalnym za pomoc.
          • marianka_marianka Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 14.06.10, 21:40
            Mam wiecej lat a gdybym napisała madziula 4747 to oceniono by mnie że mam menopauze i zachciewa mi sie dzieci na starość, a teściowa jest święta a mna targają hormony, bo nie biore climea.


            Ha ha ha:D Dokładnie:D

            --


            Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
            • pudelek09 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 15.06.10, 19:53
              My tez po porodzie mieszkalismy osobno przez kilka miesiecy(ja ze
              swoimi rodzicami,on z ojcem i siostra).Nie bylo innej mozliwosci.Na
              szczescie bardzo blisko siebie.Po pracy M prychodzil do nas,potem
              jeszcze sprawy zalatwial(rozkrecal firme)i wieczorem do nas.Jak mala
              usypiala to szlismy na spacer,zeby byc choc troche sami,pogadac
              itd,a w cieplejsze wieczory kapalam ja,potem na spacer(nawet do
              polnocy spacerowalismy!po parku)i po powrocie tylko do lozeczka i
              spala.
              Ja bym Ci polecila-przeprowadz sie do rodzicow(pod pretekstem-mam
              pomoze przy dziecku na poczatek...),on niech Was odwiedza,potem
              coraz czesciej zostaje na noc,na weekendy.Jak zobaczy,ze tam
              lepiej,swobodniej dla Ciebie,dziecka,moze sam sie przekona i latwiej
              go przekonasz.Zycze pomyslnego rozwiazania sprawy i zdrowka dla
              Ciebie i malenstwa!
              • verdana Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 15.06.10, 20:17
                A u rodziców brat-bandyta... Super.
                • madziula2121 Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 16.06.10, 14:40
                  Czyli taka edypowa wina, mój mąż ma dobre serce dla mamy ale
                  uwierzcie mi strasznie nie chce być złośliwa ale dziś poddałam sie.
                  Chciałam posprzątać jakąś szafke ale zrezygnowałam: za dużo tego
                  wszystkiego, nawet znalazłam takie pufki od bluzki w kuchni. Może
                  mnie źle wychowano, albo już nie wiem. I cokolwiek kupie to i tak
                  zawsze kłade w złym miejscu i jest przestawiane.Raz moje nowe klapki
                  wylądowały w piwnicy bo chyba przeszkadzały....i pewnie nie ma na to
                  sposobu... ale jeżeli sytuacja sie nie unormuje to sie wyprowadze...
                  • annb Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 16.06.10, 15:36
                    Nie unormuje sie
                    Lepiej zacznij się pakować.
                    Nie stawiaj sobie sama warunków
                    za długo tam mieszkasz aby mysleć że pani się odmieni i zmieni.
                    Pani starsza się nie zmieni bo niby dlaczego ma się zmieniac?
                    Jej jest tak dobrze i wygodnie.
                  • miacasa Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 16.06.10, 16:06
                    I cokolwiek kupie to i tak
                    > zawsze kłade w złym miejscu i jest przestawiane

                    Musisz mieć swoją przestrzeń w kuchni, choćby to były 2 szafki ale mają być
                    Twoje, bo tak jak jest się nie sprawdza i już. Poproś męża o załatwienie tego z
                    mamą bo i tak po jakimś czasie będzie potrzebna półka na żywność dla niemowlęcia
                    a w obecnym bałaganiarskim systemie narażać się wszyscy będziecie nawzajem na
                    zbędne przepychanki. I pamiętaj: po dobroci, z uśmiechem na ustach odstawiaj
                    rzeczy, które będą się "pojawiać" na Twoich szafkach. Najlepiej by było gdybyś z
                    mężem kupiła coś nowego z mebli.
                  • enith Re: kocham męza-nie kocham jego rodziny 16.06.10, 16:47
                    Dwie gospodynie w jednej kuchni? Zły pomysł. Teściowa ma swoje nawyki, ustalone miejsce dla każdego garnka, miśka czy innego bibelotu. A ty wchodzisz do kuchni i co? Mieszasz, zaburzasz porządek. A masz przecież prawo mieć kawałek własnego miejsca w tej kuchni na własne garnki i utensylia. Ja, żeby być w stanie coś ugotować, muszę mieć do dyspozycji całą, dobrze wyposażoną kuchnię. To, co dzieje się u ciebie, zwyczajnie nie mieści mi się w głowie. Stąd ja wiem, że nigdy bym się na podobny układ nie zgodziła, bo byśmy się z tą drugą gospodynią (czy byłaby to moja mama, czy teściowa czy ktokolwiek inny) pozabijały w tej kuchni.
                    Czy istnieje jakakolwiek szansa na wydzielenie ci własnej, nawet maciupkiej kuchenki, żebyście się nie musiały z teściową w tej kuchni spotykać?
Pełna wersja