blondgirl
24.06.10, 12:02
Ja 29. Bezdzietna panna.
On 38. Rozwodnik. Ma 14-to letniego syna z poprzedniego małżeństwa.
Jesteśmy ze sobą od prawie 6 lat, a od 2 mieszkamy razem.
Jest nam razem cudownie. Czuję, że mnie kocha. Dba o mnie. Więc w czym
problem? Ano, nie chce się żenić. Nie mówi kategorycznie NIE, ale że nie jest
jeszcze gotowy, boi się itp. Przyparty do muru twierdzi, że od jego ex różnię
się tylko tym, że bardziej mi na nim zależy. Czym się nie różnie? W jego
opinii nic mnie w domu nie interesuje - za rzadko sprzątam (raz w tyg.), za
rzadko piorę (raz w tyg.), nie pomagam w ogródku, nie gotuję (on gotuje) itd.
W mojej opinii jest to krzywdzące. Choć nie jestem matką-polką, co to pyłek
spod stóp Pana sprzątnie, to staram się dbać o dom.
Pracuje. Codziennie wstaję o 4.30. Uczę się języków. Ostatnio skończyłam
studia podyplomowe.
I mimo, że go kocham, to jego opór przed małżeństwem ze mną powoduje, że
gasnę. Wszystko mi obojętnieje. Nawet on.
I co tu zrobić? Chyba zostaje mi tylko odejść i jeszcze raz poszukać
szczęścia, gdzie indziej. A może zaakceptować jego zdanie i czekać?