Problem z dzieciństwa - jak pomóc?

24.06.10, 21:19
Witam,
zwracam się z prośbą o pomoc, które spotkały się z takim przypadkiem
(pewnie nie trodno o taki, niestety) lub są psychologami. A może
inni też będą mogli pomóc...

Otóż mój chłopak miał bardzo "trudnego" ojca, co sprawiło, że jego
dzieciństwo było dużo gorsze niż jego rówieśników.
Ojciec jego ma bardzo władczy charakter i wierzy, że jest nieomylny.
A także, że był i jest najlepszym ojcem na świecie. Kilka
przykładów, aby zobrazować jakim był i jest człowiekiem:

1. Dzieci przez większą część czasu (dnia, tygodnia) miały tylko
obowiązki: pomagać w domu, sprzątać, czyścić samochód, naprawiać
płot (jeśli czegoś nie mogły jeszcze same zrobić, to MUSIAŁY
asystować i patrzeć jak to się robi). Niby nieźle, ale generalnie
nie starczało czasu na dziecięce zabawy z rówieśnikami.

2. Nie miały prawa wyboru przez całe życie, nawet zajęcia
pozalekcyjne i kierunek studiów były wybrane przez ojca (niezgodnie
z ich zainteresowaniami tylko jego marzeniami).

3. Nigdy nie okazywał im uczuć, nie chwalił. Za to zawsze ganił przy
najmniejszej pomyłce i oczekiwał natychmiastowej poprawy.

4. Dzieci co roku musiały być najlepszymi uczniami w klasie (w
zakładzie pracy były paczki dla tych pierwszych, więc on zawsze
musiał być na topie siłami dzieci).

5. Zawsze przez kilka dni przed wszystkimi egzaminami (w szkole
średniej i na studiach) urządzał dzieciom awantury o błahostki,
przez co dzieci miały czasem niezaliczone egzaminy, bo się nie mogły
uczyć lub skoncentrować. A potem kolejna awantura o niepowodzenia.

Długo by wymieniać, ale nie o to chodzi, żeby się na niego skarżyć.
Aktualnie jego rodzice się rozwodzą i mam nadzieję, że uda im się
całkiem zerwać kontakt z ojcem. Ale niestety problem pozostaje.
Mój chłopak często wpada w stany depresyjne nawet po najmniejszych
niepowodzeniach. Bardzo boi się jakichkolwiek egzaminów (ogromny
stres dla niego). Ma "uczulenie" na jakiekolwiek przejawy "rozkazów"
(nawet banalne typu "pozmywaj, proszę naczynia po obiedzie").

Jesteśmy na etapie rozmów o wizycie u psychologa, w 100% zdaje sobie
z tego sprawę, jaki jest jego problem. Myślę, że psycholog to
kwestia czasu (po prostu musi się przygotować na "grzebanie" we
wspomnieniach, co na początku bardzo boli).

Moje pytanie jest takie: w jaki sposób JA mogę mu w tym pomóc?
Jak traktować, jak się zachowywać. I przede wszystkim czego nie
robić, żeby nie pogarszać. Mamy bardzo dobre relacje, wie że
zawsze może ze mną porozmawiać o wszystkim, jesteśmy prawdziwymi
przyjaciółmi.
Proszę o porady.
    • doctor.no.1 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 24.06.10, 21:31
      heh :) taka pierwsza moja prowokatywna myśl...
      toksyczni / neurotyczni ludzie się przyciągają :) pytanie dlaczego
      akurat Ciebie wybrał na swoją partnerkę?


      Jak pomóc? Traktując jak NORMALNEGO dorosłego człowieka, który ma
      tak prawo do realizacji własnych potrzeb, jak i obowiązki życiowe
      wynikające z pełnenia różnych ról. Na pewno też potrzebne mu
      wsparcie i zrozumienie, jednak nie pomyl tego z wyręczaniem go i z
      pobłażliwością
      • toya666 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 24.06.10, 22:05
        Dzięki za odpowiedź.

        doctor.no.1 napisała:
        > jednak nie pomyl tego z wyręczaniem go i z pobłażliwością

        Oj, co to, to nie ;) Moja mama uwielbia wszystkich wyręczać, co
        bardzo mnie denerwuje, bo zostaje ze wszystkimi obowiązkami, ięc jej
        przykład nauczył mnie wiele (aby tak nie robić).

        Nie dopisałam, że na co dzień świetnie sobie radzi z tym problemem -
        nie myśli o tym, normalnie pracuje, wypełnia obowiązki domowe, jest
        czuły i kochany. Wszystko super.
        Problemem są sytuacje stresowe lub telefony od ojca (na szczęście
        rzadkie), gdy ten mówi jak mojemu chłopakowi życie się nie potoczy,
        bo odtrącił super-ojca i że ja na pewno tak wychowam nasze dzieci,
        aby zrobiły to samo.
        Wiem, że wtedy bardzo potrzebuje mojego wsparcia i nie chcę czegoś
        spaprać.
        Jak pomóc mu w wymazaniu tych złych chwil z pamięci i
        destrukcyjnych myśli?
        • emli7 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 24.06.10, 22:19
          Oj, już pomagasz tyle, ile trzeba. Jak potrzebuje twojego wsparcia,
          to jesteś. Słuchasz, jak się chce wygadać. Zaskarbiłaś sobie jego
          zaufanie na tyle, że wiesz to wszystko, co tu napisałaś. Do
          psychologa jesteś skłonna z nim pójść.
          Ma facet szczęście. Naprawdę więcej nie trzeba.
          Pilnuj też tego, żeby i Tobie było w tym związku dobrze. I pamiętaj,
          że ta terapia, to ma być jego terapia.
          Bo ja kiedyś o tym zapomniałam - patrzyłam tylko, czy skutecznie
          pomagam.

          • sebalda Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 24.06.10, 22:53
            Koniecznie lektura książki Toksyczni rodzice. Tam na wielu przykładach opisane
            są mechanizmy rządzące takim rodzinami, a w drugiej części sposoby radzenia
            sobie z tego typu problemami. Bardzo konkretne rady, jak się odciąć, pozbyć
            poczucia zależności i jak doprowadzić do skutecznej konfrontacji. Polecam
            gorąco, w takiej sytuacji to lektura obowiązkowa.
        • malwa200 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 08:59
          wiesz, co? bardzo Ci sie dziwię, ześ do tej pory z tym wrednym
          dziaadem nie pogadała i zdrowo go nie opier....a za to, jak nadal
          krzywdzi swego syna, szantażując go emocjonalnie. zagroź mu, ze
          pożałuje jak sie nie odczepi! co za swinia z tego ojca!
          • toya666 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 10:08
            Dzięki za odpowiedzi.

            Na szczęście jego mama wzięłą wreszcie sprawy w swoje ręce i złożyła
            pozew o rozwód. Lepiej późno niż wcale. Myślę, że teraz nie będą już
            utrzymywać z nim kontaktu.

            Bardzo dziękuję za polecenie lektury. Mam nadzieję, że znajdę ją po
            angielsku - mój chłopak nie mówi po polsku. Ale podejrzewam, że jest
            to amerykańska książka, więc na pewno znajdę. Zaraz poszukam!!

            A w związku jestem bardzo szczęśliwa, dlatego chcę walczyć. Bo
            warto :)
          • triss_merigold6 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 10:51
            A na jakiej podstawie ona miałaby rozmawiać z kompletnie obcym
            facetem na temat jego metod wychowawczych?
            • sebalda Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 14:55
              Toksyczni rodzice to książka jednej z najbardziej znanych amerykańskich
              psychoterapeutek, także ze znalezieniem jej w dowolnej księgarni po angielsku
              nie będzie problemu: www.dobreksiazki.pl/b525-toksyczni-rodzice.htm
              Dzięki niej na przykład wiem, że czasami stanie po stronie współmałżonka w
              różnych kwestiach wychowawczych, żeby było konsekwentnie, jest bardzo niedobre.
              To się nazywa przemoc pasywna i bardzo kaleczy dziecko, jeśli jedno z rodziców
              jest w jakiś sposób toksyczne (a jest wiele rodzajów toksyczności), to drugie,
              normalne, musi stanąć po stronie dziecka. To naprawdę niezła książka, a ja nie
              należę do osób bezkrytycznie przyjmujących wszelkie prawdy objawione w
              podręcznikach, bo pewne metody są kwestią mody bądź jakiejś niesprawdzonej
              teorii. Ta książka taka nie jest, moi zdaniem.
              • toya666 Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 15:19
                Szukałam tej książki już w empiku, trzeba zamówić, ale to nie
                problem.
                Myślę, że taka lektura przyda się każdemu, bo czasem nie zdajemy
                sobie sprawy jak bardzo jesteśmy toksyczni, choć wszystko robimy w
                dobrej wierze.

                • sebalda Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 25.06.10, 15:46
                  W pewnym sensie ja też jestem toksyczną matką, bo czasami w przypływie uczuć
                  mowię swoim dzieciom, że są całym moim światem. To też jest przejaw zbyt dużego
                  wpływu na dzieci, bo zanadto je od takiej matki uzależnia. Ale jak o tym
                  powiedziałam koleżankom w pracy, to mnie wyśmiały. Ich matki nigdy tak nie
                  mówiły i im tego bardzo brakowało. Nie można dziecku tego stale okazywać, jak
                  bardzo stały się dla nas sensem życia, bo to utrudni im wyfrunięcie z gniazda,
                  ale z drugiej strony chyba nie ma w tym nic strasznego, jak dzieci wiedzą, że są
                  dla nas bardzo ważne.
                  Tak czy inaczej, to nie jest takie proste, istotna jest równowaga i umiar.
                  A książka daje świetne rady, jak się wyzwolić z nadmiernego (w każdą stronę)
                  wpływu rodziców. I to jest w niej ważne. Z Twojego opisu wynika, że chłopak ma
                  się z czego wyzwalać.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Problem z dzieciństwa - jak pomóc? 27.06.10, 19:54
          toya666 napisała:
          Jak pomóc mu w wymazaniu tych złych chwil z pamięci i
          > destrukcyjnych myśli?[/b]

          W tym właśnie Pani osobiście nie może pomóc partnerowi. To jest zakres jego
          zobowiązań wobec przeszłości i odpowiedzialność o swoją przyszłość, w tym o
          przyszłość z Panią.
          Rozumiem Pani troskę podyktowaną współczuciem dla losów i doświadczeń partnera,
          ale to on musi uporać się z ze swoimi problemami z dzieciństwa sam, nawet wtedy,
          gdy droga do tego będzie trudna.
          Pani musi zdawać sobie sprawę z pewnych konsekwencji związku z takim partnerem.
          Część z nich już Pani odkryła. One mogą się pojawiać jako przeszkoda w związku.
          Może być Pani wyrozumiała i tolerancyjna dla depresyjnej części partnera, ale to
          nie oznacza pobłażliwości.
          Pisze Pani, że związek jest dobry i satysfakcjonujący dla Pani. Jeśli
          depresyjna część partnera da znać o sobie, trzeba mu przypomnieć, że jest
          terapia, z której może skorzystać lub lektury, które są pomocne.. Nie powinien
          obciążać tym Pani, bo Pani jest jego partnerką a nie terapeutką, wybawicielką
          lub matką. A co za tym idzie ma Pani prawo wymagać od niego pracy nad sobą także
          dla wspólnego dobra. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja