Rodzina (prawie?) patologiczna

25.06.10, 15:48
Potrzebuję porady jak pomóc jednej z najbliższych osób. No więc:
pochodzę z rodziny w której od zawsze były kłótnie,awantury i bijatyki. moi
rodzice zupełnie do siebie nie pasowali: ojciec- tyran i pijak, dla którego
zawsze ważniejsi byli koledzy niż żona i dzieci(do tej pory twierdzi że
dzieciom nie pomoże bo jego rodzice nie pomagali jemu, a koleżkom stawia
piwka). Wielokrotnie bił matkę, w stosunku do nas też stosował kary cielesne
nawet o błahostki. Wiele razy straszył nas ze idzie się wieszać, a my dzieci
baliśmy się jego. Z kolei matka- wykształcona kobieta dawała sobą pomiatać,
dla ,,dobra" dzieci trwała w tym związku. Z drugiej strony to perfekcjonistka
i pedantka, oraz manipulantka- nastawiała dzieci przeciw ojcu, jak z ojcem
było ok, a któreś dziecko coś przeskrobało, to nakłaniała ojca aby nas ukarał
spuszczając lanie. W tej chwili jest ciężko chora, porusza się na wózku, a
dalej potrafi dyrygować własnymi dziećmi aby robiły wszystko tak, jak ona tego
chce.
Ja mam już swoją rodzinę, nie mieszkam z nimi, ale moi bracia tak, jeden ma
dopiero 14 lat. Matka potrzebuje pomocy, nie radzi sobie sama ze sobą- potrafi
się rozpłakać jak dziecko i oczekuje że ktoś za nią rozwiąże problemy, do tego
jest osobą z ciężką chorobą, grozi jej całkowity paraliż. Podejrzewam ze ma
depresję, ale o psychologu nie chce słyszeć. - ojciec w tej chwili juz jej nie
bije, ale pije dalej, awantury tez urządza, podczas których potrafi np czymś
rzucić, stłuc szybę, itp. Szkoda mi matki, wzięłabym ją do siebie, ale mam złe
warunki, ponadto jak juz wspomniałam- to osoba dosć toksyczna- wszystko musi
być po jej mysli, krytykuje wychowanie mojego dziecka, wszystko wie lepiej (
czasem mnie dziwi że tak mądra osoba dawała sobą tak pomiatać). ponadto już
kiedyś mieszkałam z nimi i wiem ze nigdy więcej się na wspólne mieszkanie nie
zgodzę.
Zastanawiałam się nad wynajęciem kobiety ktora będzie się nią opiekować, ale
jest ociec, który może się na to nie zgodzić. Wiem ze w ich przypadku bardzo
potrzebna jest pomoc psychologa, ale naprawdę ja nie mam siły tego wszystkiego
załatwiać (sama dopiero co skończyłam się leczyć na depresję). Powiedzcie jak
im pomóc?
    • verdana Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 25.06.10, 16:26
      Pomoc nalezy sie 14-leniemu bratu. Gdybys jego mogła zabrac, to
      pewnie uratowalabys przyszlość jednego dziecka.
      Twoja rodzina nie jest "prawie" patologiczna - to ciężka patologia,
      przy czym i ojciec i matka są winni. Ratuj przede wszystkim siebie,
      swoją rodzine, a jak możesz to brata. Obawiam się, ze matce nie
      pomożesz, a sama się wykonczysz. Jedyna pomoc , ktorej moglabys
      udzielić, to finansowa - ale nie wiem na ile Cię stać.
      • onka262 Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 25.06.10, 18:35
        Napisałam prawie patologiczna, bo patologia to z reguły bród, smród i ubóstwo. z
        racji tego ze matka pedantka- nie było mowy o brudzie, smród- chyba że od
        pijanego ojca, ubóstwo- nigdy nam na chleb nie brakowało. Owszem żadne z dzieci
        (4 nas jest) nie było nigdy na wakacjach, ale to tylko w mysl tatusia zasady
        ,,ja nie miałem i wy nie będziecie mieli". W tej chwili finansowo rodzice stoją
        lepiej ode mnie. mają ładny, duży dom, lepsze auto( którym brat jeździ).
        Wszystko dzięki temu ze matka zanim zachorowała miała dobrze płatną posadę.
        Ponadto ojciec jako budowlaniec też całkiem dobrze zarabia. Tyle tylko że sporą
        kwotę pensji tatuś przeznacza na fundowanie kolegom rozrywek. W ten sposób stara
        się dowartościować.
        Co do brata- niestety zaczynają się z nim problemy. Zaczyna wagarować, źle się
        uczyć. Ojciec nie wtrąca się w jego wychowanie, matka na zmianę płacze, krzyczy,
        szantażuje. Żali się ze nie daje sobie z nim rady i oczekuje że ja, albo ktoś
        inny coś z tym zrobimy. Nie ma pojęcia o wychowaniu dziecka.
        No i w takiej sytuacji czuję się odpowiedzialna za brata, tyle ze ja mam
        dopiero 25 lat. Naprawdę nie potrafię im pomóc. Nie wiem jak. Zastanawiam się
        czy czasem nie zabrać go na jakąś terapię do psychologa.
        Co do matki- to jest mi jej szkoda. Sama nie chciałabym nigdy znaleźć się w
        takiej sytuacji. Nie rozumiem jak można zyć z kimś kto się nad tobą znęca, kto
        nie rozumie że jesteś ciężko chora, ze potrzebujesz spokoju. Z kolei- jak juz
        pisałam- matka też swięta nigdy nie była.
        • verdana Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 25.06.10, 18:41
          Bród, smród i ubostwo to jest bród , smród i ubóstwo - a wcale
          jeszcze nie patologia. W takiej rodzinie może być całkiem OK.
          Patologia to jest dokładnie to, co opisujesz. Matka-pedantka moze
          byc bez porównania głębsza patologią niż nigdy nie sprzątąjca (ja
          np.). Może nie starczać na niemal nic, a rodzice troszcza się o
          dzieci i zadnej patologii nie ma, chocby okna były od trzech lat
          niemyte. Bo patologia dotyczy nie warunków, w jakich żyje rodzina,
          ale samej rodziny.
          W tej sytuacji zajmij się bratem i tylko bratem. Psyholog to b.
          dobry pomysł. Trudno, abys wzięła brata do siebie, ale przynajmniej
          może będziesz w stanie zapewnić mu bezpieczna przystań - kogos, do
          kogo zawsze moze przyjść i zyskać wsparcie.
          Idealny byłby internat, ale wiem, ze to trudne do załatwienia.
          • doctor.no.1 Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 25.06.10, 19:58
            bród i smród to jednak jest patologia :)
            • verdana Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 25.06.10, 20:05
              Nie. To jest zaniedbanie.
            • aniaidaniel Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 29.06.10, 13:10
              doctor.no.1 napisała:

              > bród i smród to jednak jest patologia :)

              patologia to nauka o cierpieniu. Być może niektórym żyje się dobrze w brudzie...
        • rumpa Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 25.06.10, 22:33
          ratuj brata!
          Psycholog, internat, może zabrać do siebie?

          A szanowna mamusia...
          ten sam poziom co tatuś i płakac nad nią nie ma co, jak dla mnie,ma
          na co sobie zapracowała.
          Nie widze też potrzeby finansowania jej - moga sprzedać dom,
          przenieść się do mieszkania na parterze a z nadwyzki niech oplaci
          opiekunkę.
    • ikame Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 25.06.10, 21:58
      niestety znam przypadek podobny, chłopiec stracił ojca alkoholika, miał
      wtedy 12 lat, mama nie radziła sobie z wychowaniem, brał narkotyki, a
      teraz jest w więzieniu. Naprawdę łatwo wejść dziecku w tym wieku na
      drogę, z której trudno zawrócić. Ratuj brata.
      i to niestety też była rodzina mocno patologiczna, choć w domu był
      błysk, obiad z dwóch dań i wesoły piesek.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 28.06.10, 16:53
      Pani patrzy na swoją rodzinę, w tym na małżeństwo rodziców, z perspektywy
      trochę zdystansowanego ale jednak członka rodziny.
      Chce Pani ratować jedną wybraną osobę, a tu niestety źle działa cały system.
      Pani widzi w mamie największą ofiarę i chce , mimo własnych trudności ( przeszła
      depresja, złe warunki jak sądzę lokalowe ), opiekować się nią. Jednak mama
      świadomie decydowała się na bycie z ojcem. W małżeństwie, jak rozumiem jeszcze
      nie starych i nie całkiem niedołężnych ludzi, to małżonkowie się sobą opiekują
      albo decydują o pomocy z zewnątrz. Mogą poprosić o wsparcie dorosłe dzieci,
      naradzić się rodzinnie w tej sprawie, ale inicjatywa w takim wypadku należy do nich.
      Rozumiem, że ten system rodzinny jest zaburzony, ale to nie Pani ma go leczyć
      jeśli on jest w takim stanie.
      Ciekawe też jest dla mnie, że chce Pani pomagać mamie, a nie na przykład ojcu,
      który być może, cierpi ma chorobę alkoholową . Pomoc jemu byłaby lepsza dla
      rodziny i dla mamy w dalszej perspektywie. Lub zagrożonemu 14 - latkowi.
      Rozumiem to tak, że to właśnie mama jest w pozycji rodzinnej ofiary.
      Reasumując, może Pani pomóc zajmować się mamą w sensie organizacyjnym i
      zdrowotnym i to za zgodą jej i reszty dorosłej rodziny.
      Reszta spraw należy do nich. Mama zajęła taką pozycję w rodzinie, bo może
      nieświadomie jest dla niej wygodna i ma z tego profity. Inaczej coś by z tym
      zrobiła już dawno. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • onka262 Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 28.06.10, 18:15
        Chcę pomóc matce, gdyż jest mi jej żal. Może gdyby była zdrowa, sprawa miałaby
        się inaczej. po prostu nie wyobrażam sobie siebie samej ciężko chorej, nie
        mającej wsparcia wśród najbliższych, gdzie dodatkowo mąż praktycznie co tydzień
        pijany urządza awantury (do domu wraca tylko na weekendy). Ja widzę w niej
        ofiarę, nad którą wiele lat znęcał isę ojciec. W mojej pamięci jest wiele scen,
        których dziecko oglądać nie powinno. W nich to matka jest ofiarą, a ojciec
        katem, który bił i na trzeźwo, bo jak mówił jest bardzo nerwowy.
        ojcu pomagać nie mam zamiaru chociażby dlatego że sie z nim nie odzywam. Nie
        pamiętam żebym miała w nim jakiekolwiek kiedykolwiek wsparcie. Ponadto, ciężko
        mi darzyć szacunkiem tego człowieka. Dużo by się rozpisywać, a wspomnienia bolą.
        Wiem że z zewnątrz ta sytuacja może inaczej wyglądać. Wiem że matka też jest
        winna. Na pewno tego, że wiele lat tkwiła w tym związku, ze pozwalała patrzeć
        dzieciom na przemoc, że pozwalała słyszeć najróżniejsze wyzwiska i posądzania o
        zdrady, z opisywaniem wręcz szczegółów, tj z kim, co i kiedy( niestety te osoby
        były nam znane).
        Tak jest do dziś. Matka potrafi przy najmłodszym bracie opowiadać o tym ze
        ojciec ma kochanki. Nigdy nie zważała na to ze dzieci słyszą coś, co może źle
        wpłynąć na ich późniejsze podejście do zycia.
        Ale ciągle, mimo woli staram się ją usprawiedliwiać, mimo że zdaje sobie sprawę
        z jej błędów.
        • doctor.no.1 Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 29.06.10, 09:44
          przeczytaj ten watek, równiez dotyczy postregania mattki jako ofiary
          potrzebującej pomocy
          forum.gazeta.pl/forum/w,898,112066415,112066415,przez_ojca_miala_za_sama_3_proby_samobojcze_i_zawa.html

    • bozenka78 Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 29.06.10, 12:04
      Rowniez uwazam, ze kierujesz swoja chec pomocy w zupelnie zla strone.
      Mama jest dorosla osoba, odpowiedzialna za podjete wczesniej decyzje.
      Jej nie pomozesz chocbys bardzo chciala. Twojemu bratu mozna pomoc, to
      trudniejsze niz wynajecie jakiejs pani na kilka godzin,ale warte
      wysilku, mozesz uratowac jego zycie.
      Pisze to jako kilka lat starsza siostra. Naprawde mozesz duzo zrobic.
      • onka262 Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 29.06.10, 12:42
        Też chyba powoli zaczynam zauważać ze zupełnie ktoś inny potrzebuje pomocy.
        Musze pomóc bratu. On już powoli wchodzi w złe towarzystwo. Do tej pory uważałam
        ze matka poświęcała się dla nas, więc to my musimy w zamian jej pomóc.
        Ponadto przeczytałam ten wątek. Ja wraz z moim rodzeństwem wiele razy prosiliśmy
        matkę aby odeszła, a to ona nigdy nie chciała. Ostatnio gdy zaczęła płakac i się
        żalić jak jej z nim źle to zapytałam czemu ona jeszcze do tego nie przywykła. Że
        to przecież ciągnie się latami- a ona na to - że ciagle ma nadzieję ze on się
        zmieni. Nadzieja matką głupich...
        Gdy mieszkaliśmy z nimi, podczas jednej z awantur wezwałam policję. (od tamtej
        pory ojciec nie podniósł na matkę ręki). Ojciec miał założoną niebieską kartę
        (chyba tak się ona nazywa), miał też kuratora. Niestety jak ta pani przyjechała
        do matki to ona broniła ojca, Później mi mówiła że zrobiła to specjalnie, bo jak
        ojca zamkną, a jej coś się stanie to brata zabiorą do domu dziecka. Pamiętam
        tylko ze gdy ja miałam 15 lat, to nienawidziłam rodziców tak bardzo że do domu
        dziecka trafić bardzo chciałam..
        • aniaidaniel Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 29.06.10, 13:08
          Smutna Twoja historia, wg mnie wycierpiałaś zarówno ze strony ojca jak i matki,
          której zadaniem jest obrona dzieci. Nie jesteś im nic winna - pamiętaj o tym.
          Masz prawo się odseparować i żyć własnym życiem. Ewentualnie można próbować
          pomóc bratu, to jeszcze bardzo młody człowiek, a w tym środowisku na pewno nie
          jest mu dobrze, to źle na niego wpływa... ale tylko jeśli on się zgodzi.
          • iaia80 Re: Rodzina (prawie?) patologiczna 30.06.10, 20:32
            Zgadzam się z osobami, które twierdzą, że to nie matce powinnaś
            pomóc.
            Jesteś nadal szantażowana emocjonalnie przez matkę- wieczną ofiarę.
            Znam to z własnego domu, z tego się dłuuugo wyrasta- u mnie stało
            się to ddaleko po 25 urodzinach.
            Bardzo ci współczuję tej sytuacji i uważam, że to ,co robiła Twoja
            matka jest dla mnie równoznaczne z tym, jak zachowywał sie Twój
            ojciec- po prostu miała inny styl znecania się nad rodziną....
Pełna wersja