życie po ślubie

27.06.10, 18:10
Jak zmieniło się wasze wyobrażenie o wspólnym życiu po ślubie? Czy
zmieniło się na lepsze czy gorsze? I w jaki sposób?
    • santo_inc Re: życie po ślubie 27.06.10, 18:17
      Nic się nie zmieniło, bo wcześniej rok mieszkaliśmy razem.
      • lizard.1 Re: życie po ślubie 27.06.10, 18:56
        Ale jesteś szcześliwa/y? Właśnie "tak" wyobrażała/es sobie życie we
        dwoje?
        • santo_inc Re: życie po ślubie 27.06.10, 20:44
          Jestem szczęśliwy. :)
    • paulunia8713 Re: życie po ślubie 27.06.10, 20:24
      U mnie także się nic nie zmieniło. Nadal jest miłośc, zaufanie,
      troska o siebie. Jest cudownie mimo że narazie tylko dwa latka
      jesteśmy małżeństwem.
    • marzeka1 Re: życie po ślubie 27.06.10, 20:45
      Jest dobrze, w tym roku 21 lat małżeństwa.
      • verdana Re: życie po ślubie 27.06.10, 20:58
        Nie, gorzej sobie wyobrazałam zycie po slubie, niz jest naprawdę.
        Wydawało mi się znacznie większym ograniczeniem prywatnosci.
    • foczkaka Re: życie po ślubie 27.06.10, 22:25
      Dawno temu ktos mi powiedział że słowa które najczęściej wypowiada się w
      małżenstwie to "przepraszam" i "wybaczam". Dopiero po ślubie okazało sie ze to
      prawda, i ze AZ TAK czesto.
      Czy jest inaczej niz sobie wyobrażałam? Codzienność widziałąm własnie tak jak
      jest. PO prostu jak sie jest z kimś długo i tak blisko to z czasem przychodzą
      trudne sprawy, czasem trzeba pozbyc sie złudzen albo mocno wysilić.

      Aha i jeszcze dodam że mieszkaliśmy razem przed slubem, ale tak jak pisałam to
      nie robi róznicy, bo codziennosc jest taka jak sobie wyobrazałam wczesniej.
    • cibora Re: życie po ślubie 28.06.10, 13:08
      Witam!
      Po ślubie zmieniło się to, że zamieszkaliśmy razem. I było/jest lepiej niż to sobie wyobrażałam. Jesteśmy już 12 lat po ślubie.
      Za to po urodzeniu dziecka! ho ho ho Życie przerosło moją wyobraźnię :-))
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • deodyma Re: życie po ślubie 28.06.10, 14:49
      nie rozumiem, skad to przekonanie, ze po slubie cokolwiek powinno
      sie zmienic?
      • verdana Re: życie po ślubie 28.06.10, 14:56
        Może dlatego, ze są jeszcze osoby, ktore dopiero po slubie zaczynają
        razem mieszkać? I nawet nie ma ich tak mało?
        A wspólne zamieszkanie sporo zmienia.
      • santo_inc Re: życie po ślubie 03.07.10, 21:29
        > nie rozumiem, skad to przekonanie, ze po slubie cokolwiek powinno
        > sie zmienic?

        Kobiety tak mają, że zdaje im się, że po ślubie partner się zmieni.
    • serendepity Re: życie po ślubie 28.06.10, 16:25
      Bez zmian, poniewaz mieszkalismy razem, a po drugie slub to bylo dla nas
      podpisanie papierow. W zwiazku z tym, nic sie nie zmienilo po wizycie w USC.
      Nie wspomne o tym, ze nigdy nie myslalam o slubie, ani zyciu po slubie.
      • kochamkotyijuz Re: życie po ślubie 28.06.10, 16:40
        U mnie tez nic sie nie zmienilo ,bo wlasnie no wlasnie przed slubem
        3 lata mieszkalismy razem i nasz slub to byla tylko
        formalnosc,papierek.W niczym specjalnie mnie moj maz po slubie nie
        zaskoczyl,ale pamietam ,ze poczatki wspolnego mieszkania byly trudne
        i troche dotarcia sie nas to kosztowalo ; )))
        • sebalda Re: życie po ślubie 02.07.10, 11:12
          Zmieniło się bardzo wiele. Przed ślubem nie mieszkaliśmy razem, wychowywałam się
          praktycznie bez ojca, mama nie pracowała zawodowo, więc nie wlączała mnie w
          prace domowe, zatem ugotowanie w sobotę rosołu zajmowało mi 3 godziny (rosół
          musi się ciągnąć, tak stało w Kuchni Polskiej:), co mnie bardzo irytowało. Mąz z
          kolei pochodzi z rodziny wielodzietniej, gdzie mama nie pracowała zawodowo,
          jedynym żywicielem i panem był ojciec, zatem panował raczej patriarchalny model
          rodziny. Chciałam być dobrą żoną i to mnie zgubiło;)
          Jako katoliczkę niepokoi mnie wspólne mieszkanie młodych przed ślubem, jako
          kobieta z całego serca radziłabym dzieciom sprawdzenie się w praktyce przed
          ostatecznym związaniem się węzłem małżeńskim. Jetem w kropce.
    • default Re: życie po ślubie 02.07.10, 12:41
      Nic się nie zmieniło, wzięliśmy ślub po 21 latach konkubinatu :) W
      ogóle w naszym związku nie było jakiejś takiej granicznej daty, od
      której coś by się zmieniło radykalnie, bo mieszkać razem
      zaczynaliśmy jakoś tak "stopniowo", więc kiedy zamieszkaliśmy na
      stałe razme we wspólnym mieszkaniu, to też nie był to jakiś
      szczególny przełom.
    • tully.makker Re: życie po ślubie 02.07.10, 17:50
      Moj Ex kilk dni po slubie stwierdzil, zejuz nie musi sie starac,bo
      przeciez sie ze mna ozenil.

      Sens tej glebokiej mysli pozostaje dla mnie nieco niejasny. na
      wszelki wypadek z aktualnym od prawie 10 lat nie biore slubu.
    • jusiakr Re: życie po ślubie 04.07.10, 09:36
      U nas się nawet polepszyło po ślubie. Nie, żeby wcześniej było źle,
      ale mam wrażenie, że ślub nas zbliżył do siebie.
      (mimo, że mieszkaliśmy razem przed ślubem)

      Kongo zaczyna się przy dziecku (i w ciąży).
      • lizard.1 Re: życie po ślubie 04.07.10, 21:18
        Ale czy rzeczywiście jest tak, że jak jest dziecko to już jest źle?
        Że kryzys, że dziecko staje sie ważniejsze od męża/żony? Czy mimo
        posiadania dzieci możecie sobie pozwolić na swobodę, własne
        zachcianki? Noe ukrywam, że nie mam jeszcze dzieci, a boję się tego,
        że utraci się tą swobodę, którą mam teraz gdy jestem odpowiedzialna
        tylko za siebie, że zabraknie czasu na własne przyjemności. Czy
        często zdarza sie kryzys w małżeństwach?
        • sebalda Re: życie po ślubie 05.07.10, 10:40
          Jeśli przed dzieckiem małżeństwo kuleje, dziecko sprawy raczej nie poprawi,
          wręcz przeciwnie, może jeszcze poglębić konflikt. I odwrotnie, kochające się i
          szanujące nawzajem małżeństwo powinno wyjść obronną ręką z zawirowania, jakim
          bez wątpienia jest pojawienie się dziecka. Pierwszy rok jest trudny, ale mąż
          szanujący żonę, dający jej wsparcie, może zdziałać cuda i ten najtrudniejszy
          okres może nie być wcale taki straszny. Potem powinno być z górki:)Znam rodziny
          wielodzietne, gdzie normalne i naturalne było to, że mężczyzna włączył się w
          opiekę nad dziećmi, wszystkie te małżeństwa się ostały i należą do zgodnych i
          zgranych. Może należałoby to uświadomić i przedyskutować z mężczyzną jeszcze
          przed ślubem, a juz z pewnością przed planowanym poczęciem. Kobiety myślą
          życzeniowo i nawet przez myśl im nie przejdzie, że ich kochany miś po urodzeniu
          się dziecka będzie uciekał z domu jak najdalej. Uważają, że jeśli mąż kocha ją,
          to automatycznie pokocha od razu dziecko i będzie przy niej oparciem i pomocą.
          Tak często nie jest, bo miłość do dziecka nie rodzi się w facecie automatycznie,
          a świadomość, jak bardzo kobieta go potrzebuje w tym okresie jest nikła,
          wypierana często przez wygodnictwo i przyzwyczajenie do lekkiego życia sprzed.
          Rozmawiać dużo przed poczęciem. Dziecko nie musi być ciężarem, jeśli jego opieką
          i wychowaniem małżonkowie się dzielą. Każda ciężka praca przy wsparciu osób
          trzecich przestaje być ciężarem ponad siły. Proste.
          • urquhart myślenie życzeniowe 05.07.10, 11:34
            sebalda napisała:
            > Kobiety myślą
            > życzeniowo (...) uważają, że jeśli mąż kocha ją,
            > to automatycznie pokocha od razu dziecko i będzie przy niej oparciem i
            > pomocą.

            Niektórzy mężczyźni myślą życzeniowo i uważają że jeżeli kobieta kocha ich, pożąda i odwzajemnia uczucia to po dziecku będzie tak samo...
            Tymczasem ich kobiety oczekują już tylko oparcia i pomocy, żeby miłość to już od tego momentu była skierowana gdzie indziej :)
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
            • sebalda Re: myślenie życzeniowe 05.07.10, 15:25
              > Niektórzy mężczyźni myślą życzeniowo i uważają że jeżeli kobieta kocha ich, poż
              > ąda i odwzajemnia uczucia to po dziecku będzie tak samo...
              > Tymczasem ich kobiety oczekują już tylko oparcia i pomocy, żeby miłość to już o
              > d tego momentu była skierowana gdzie indziej :)

              Jakie jest zatem rozwiązanie tego odwiecznego konfliktu:
              kobieta-mężczyzna-dziecko? Zawsze kobieta jest winna temu, że przelewa uczucia
              na dziecko? Musiałaby być niespełna rozumu, żeby odwracać się od dobrego,
              oddanego, kochającego i szanującego ją mężczyzny. A może ten mężczyzna często
              nie jest ani dobry, ani oddany, ani kochający i już z pewnością jej nie szanuje?
              I wtedy najbardziej naturalnym odruchem kobiety jest skupienie się na dziecku,
              które jej nie wyzwie od najgorszych i które będzie ją kochać bezwarunkowo.
              Kobiety przelewają całą miłość na dziecko z reguły wtedy, gdy ich mężowie są
              wyłącznie roszczeniowi, jaki byłby sens olewania męża dobrego i oddanego?
              Podcinanie gałęzi, na której się siedzi? Lekceważenie dobra własnego i dziecka?
              Po co, dlaczego?
        • cibora Re: życie po ślubie 05.07.10, 17:29
          lizard.1 napisała:
          > Ale czy rzeczywiście jest tak, że jak jest dziecko to już jest źle?
          E nie. Po jakimś półroczu jest dobrze, a potem coraz lepiej :-)

          > Że kryzys, że dziecko staje sie ważniejsze od męża/żony?
          A to zależy w jakim małżeństwie. Na początku to pewnie wszędzie jest ważniejsze, bo noworodka TRZEBA nakarmić i nie wiadomo dlaczego wrzeszczy, a mąż może się sam obsłużyć i zazwyczaj wiadomo dlaczego wrzeszczy :-))

          >Czy mimo posiadania dzieci możecie sobie pozwolić na swobodę, >własne zachcianki? Noe ukrywam, że nie mam jeszcze dzieci, a boję >się tego, że utraci się tą swobodę, którą mam teraz gdy jestem >odpowiedzialna tylko za siebie, że zabraknie czasu na własne >przyjemności.
          Licz się z tym, że na początku nie będziesz miała czasu na NIC, a jedyne zachcianki jakie będziesz miała to przespanie pięciu godzin bez pobudki i szybkiego prysznica/korzystania z toalety bez wrzasków zza drzwi. No chyba, że od początku będziesz miała przynajmniej 12 godzinną pomoc mamy/teściowej.
          Potem jest coraz lepiej, ale życie zmienia się diametralnie. Zazwyczaj, bo np. moja znajoma zawiozła kilkumiesięcznego synka na pół roku na wieś do babci, mówiąc, że jest mu potrzebne świeże powietrze. I odwiedzała go raz na 2-3 tygodnie. Miała czas na zachcianki i dla siebie :-)

          >Czy często zdarza sie kryzys w małżeństwach?
          Podobno w większości małżeństw, ale mało kto się przyznaje :-) My przez dziesięć lat małżeństwa mogliśmy zliczyć na palcach nasze kłótnie. A po narodzinach Stasia kłóciliśmy się właściwie ciągle o wszystko, a najbardziej o drobiazgi. Byliśmy po prostu przemęczeni, zmordowani i ledwo żywi, wszystko nas wyprowadzało z równowagi. Ale wróciło do normy :-)
          Poczytaj sobie książki Leszka Talko "Dziecko dla odważnych", "Ratunku, jestem tatą" naprawdę świetnie oddaje klimat życia z dzieckiem.
          A słowa "mamusia jest najlepsza" "kocham cię mamula" - bezcenne :-))
          Pozdrawiam.
          Agnieszka
          --
          Staś (03.05.2008)
          • lizard.1 Re: życie po ślubie 05.07.10, 17:43
            Przyznaje, że obawiam sie wywrócenia życia do góry nogami, bo boję
            sie zmian. I nie jestem w stanie przewidzieć tego co będę kiedyś
            czuła. A czy miłość do dziecka czuje sie od razu czy przychodzi z
            czasem? I czy to normalne, że miłość przyjdzie za jakiś czas
            dopiero? Dziękuję za książki :)
            • cibora Re: życie po ślubie 05.07.10, 19:32
              Wiesz, ja się zdecydowałam na dziecko mimo, że w ogóle nie czułam czegoś, co się nazywa "instynkt macierzyński". Ale stwierdziłam, że mam 32 lata i jak za 5 lat się okaże, że jednak chcę mieć dziecko, a nie będę go miała to co będzie? Mój mąż chciał już od jakiegoś czasu, ale mnie nie naciskał. I naprawdę teraz jakbym mogła cofnąć czas to miałabym pierwsze dziecko mając ok. 25-26 lat. Teraz staramy się o drugie, a jak zdążymy to może później i trzecie :-))
              Miłość do dziecka przychodzi z czasem, przynajmniej tak było u mnie. Poczucie odpowiedzialności natychmiast, jak tylko stwierdziłam, że jestem w ciąży. To samo było z moim mężem:-) Zaczął jeździć, jak z jajkiem 40 na godz. I tak mu zostało :-))
              To jest wywrócenie życia do góry nogami, rewolucja. Ale jak ogarniesz ten najgorszy początkowy okres to zaczyna być miło :-) Nie wierz, że to sama słodycz, sama słodycz to podobno jest z wnukami, ale naprawdę ta malutka łapka, która Cię łapie i "kocham cię mamulu" są warte tego wysiłku.
              Agnieszka
              --
              Staś (03.05.2008)
              • lizard.1 Re: życie po ślubie 05.07.10, 20:28
                Dziękuję Ci bardzo za taką optymistyczną odpowiedź. Źyczę Ci duzo
                szczęścia i zadowolenia z pociech :)
Pełna wersja