Nie chce rozwodu

10.07.10, 17:53
Jestesmy malzenstwem z 3 latnim stazem,dzieckiem 2 latnim i moja corka z
poprzedniego zwiazku lat 12 .
Maz chce rozwodu ,ale czy ja musze sie na niego godzic?
Kocham meza i nei rozumiem jego ciaglych pretensji,niezadowolenia ..juz nawet
nie pamietam kiedy zrobilam cos dobrze .Jakis czas temu proponowalam mu
terapie w poradni malzenskiej ale oczywiscie ja jestem nie normalna a on ideal
. Popelniam bledy jak kazdy.
On gra dzieckiem,jak cos sie zaczyna dziac ,zabiera mi go sila ,wrecz przemoca
i wywozi do swojej rodziny ,bywa ze nie mam kontaktu z synkiem 8-9 dni .
Ja nie pracuje,zajmuje sie domem i dziecmi ,on pracuje ,ma ciezka prace i ja
to rozumiem ale jestem czlowiekiem ,potrzebuje czasem uslyszec mile slowo a
nie tylko szmato czy ku... ...
Nie potrafie sie z nim porozumiec ,albo udaje ze mnie slucha albo siedzi w
tych swoich grach w internecie ,nie zauwaza problemow,ani kiedy sie zle poczuje .
Ostatnio pojechal z synkeim (oczywiscie bez mojej zgody )wrecz sila zabral
dziecko do rodzicow ,nasz kontakt to wystukanie mojego nr tel i podanie
dziecku sluchawki ,zebym wiedziala ze zyje .Wyjezdzajac nie zostawil nawet zl
na zycie,stwierdzil ze bedzie patrzyl jak zdycham ...nic nie jem juz jakies 2
tyg ,zapozyczam sie zeby corka miala co jesc ,a on sie swietnie bawi ze swoja
rodzina ktora ja nigdy nie bylam .
Mimo wszystko nie chce rozwodu ,kocham go ,ale nie wiem co robic i jak
poradzic sobie z ta sytaucja .
    • verdana Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 18:25
      Cóż, ty nie chcesz rozwodu z facetem, ktory najwyraźniej nie tylko
      Cię nie kocha, ale chyba nawet nienawidzi. naprawdę, chcesz z nim
      przeżyć reszte zycia? Chcesz, aby dzieci nadal widziały, jak jesteś
      poniżana? Po co?
      problem w tym, ze mozesz różnymi metodami uniknąć rozwodu, nie
      bardzo jednak mozesz sprawić, aby mąż chciał być z Toba. Może odejść
      i bez rozwodu. Może odejść, nie zostawiając Ci grosza i zabierając
      dziecko, bo przezieź jest jego ojcem -ma do niego pełne prawa, a gdy
      nie ma rozprawy, nie ma też ustalone, z kim dziecko ma być...
      Naprawde, chcesz resztę życia spędzić z kimś, kto Ciebie nie lubi?
      • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 18:52
        tak wiem,ze moze zabrac dziecko ale prawo jest tez moje . jestem matka a on sie
        nie liczy ze mna,nawet mnie nie zapyta .
        Kazde swieta spedzam sama bo on sie zabiera i wyjezdza do swojej rodziny ,a ja
        ...czuje ze nigdy nie bylam jego rodzina .
        Ale go kocham ,niestety wciaz bardzo .
        • verdana Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 18:58
          Tak, tylko skoro nie masz rozwodu i nie umiesz się mężowi
          przeciwstawić - to jakie widzisz rozwiązanie? To, ze go kochasz ma
          tu niewielkie znaczenie, bo do milosci faceta nie zmusisz - jak
          bedzie chciał odejść, to odejdzie. na razie pewnie mu nie warto, bo
          ma w domu darmową służącą, z ktorą w dodatku nie musi się liczyć.
          nawet zywić jej najwyraźniej nie musi i tak będzie posłuszna.
          Cóż, Ty masz prawo marnować sobie życie. Na razie jednak, w imie
          chorej milosci poswięcilas córke, która ledwo ma co jeść, która
          widzi co się dzieje, która nie moze byc pewna, co będzie jutro w
          domu. Nie tylko Ciebie biowiem mąż nie uważa za swoją rodzinę - jej
          także. Nie liczy się nie tylko z Toba - to brat Twoojej córki nie
          spedza z siostrą świąt.
          QW takim domu nie ma szans, aby wyrosla zdrowa psychicznie,
          szczęśliwa dziewczyna. Tylko ona chyba nie bardzo się liczy nie
          tylko dla ojczyma, ale dla Ciebie też.
          • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 19:32
            To troche nie tak...
            Moj maz potrafi byc naprawde czuly ,pamietam jeszcze jaki potrafi byc.
            Nawet ostatnio tez bywaly dni ze byl mily chwilami . Potrafi mnie przytulic
            ,nie jest zupelnie taki zimny i obojetny ,dlatego nie rozumiem tego co sie
            dzieje . Jestesmy tacy mlodzi,3 lata to przeciez krotki okres,mamy wspamniale
            dzieci ,wiec dlaczego sie tak psuje ...dlaczego potrafi podniesc na mnie reke i
            mnie zwymyslac?

            Dzieci a dla mnie najwazniejsze,,chce zeby mialy rodzicow a nie co chwile kogos
            innego..
            Ta sytuacja doprowadzi mnie do takiego stanu ze wkoncu cos sobie zrobie ,bo juz
            neimam dluzej sily.
    • rumpa Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 19:30
      ja trochę nie rozumiem jednego - jak w takiej sytuacji możesz nie
      pracowac?
      i jestem strasznie ciekawa czy ta "miłość" dalej by była taka wielka,
      gdybyś miała własną kasę.
      Z opisu - czysta patologia. a co było powodem poprzedniego rozwodu?
      • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 19:35
        Patologia to nie dba o dzieci,pije itd
        mylisz watki

        poprzedni zwiazek to nie byl zwiazek,po prsotu bylam mlodziutka,szalona i stalo
        sie ,ale dziecko wychowuje,nie zostawialm na ulicy jak niektore matki ....
        • rumpa Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 19:39
          .dlaczego potrafi podniesc na mnie reke i
          mnie zwymyslac?

          ja nic nie mylę
          to tobie się już wszystko pomyliło
          i to jest patologia - w czystej postaci
          • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 19:44
            to gdzie nastapila ta patologia?
            ze mam dzieci i jestem w rozsypce to od razu patologia ?

            no chyba nie !

            tysiace kobiet jest w takiej sytuacji i nie sadze aby byla w Polsce tylko patologia ,kazdy czlowiek ma swoej problemy,gdybym taka madra to bym nie pisala tu ,tylko sama rozwiazala problem.
            • verdana Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 20:10
              Nie tylko bicie i picie jest patologią.
              patologia to takze zabieranie bez pytania matce dziecka na święta.
              Małego dziecka - i uczenie go, ze w swieta mama nioe jest do niczego
              potrzebna, ze można je doskonale spedzać bez niej.
              Patologią jest głodzenie dziecka partnera.
              Żyjesz w patoliogicznym związku i uwazasz, ze dla Twojej corki
              lepjej jest nie jeść, nie spe4dzać swiąt z bratem, być traktowanym
              przez ojczyma jako "nie rodzina" - niż miec spokojny, normalny dom,
              bo mama kocha faceta, ktory uwaza, ze dziecko bedzie jadło tylko
              wtedy, gdy on na to łaskawie pozwoli.
              • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 20:18
                To co mam zrobic aby wszyscy byli szczesliwi ??
                • verdana Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 20:30
                  Mysleć nie tylko o sobie, ale także o starszej córce.
                  • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 20:34
                    Mysle caly czas,dzieci sa dla mnie najwazniejsze,mezoi zalozylam sprawe (w
                    zwiazku z zabieraniem bez mojej zgody synka)ale na sprawe musze poczekac a
                    sytaucja sie pogarsza..
                    Do niego juz chyba nie trafi nic ,a ja co ja moge zrobic?
                    • verdana Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 20:55
                      Nie zawsze mozna cos zrobić. Sądzisz, ze mąż, który tak się
                      zachowuje i ktoremu założylaś sprawę się zmieni? Przecież sama
                      widzisz, że jemu nie zalezy na Tobie, zalezy na synu i na kimś, kto
                      prowadzi dom.

                      Sa sytuacjie, ktore nie mają idealnego rozwiazania. Małżenstwo,
                      ktore sprawy miedzy sobą załatwia za pośrednictwem sadu jest raczej
                      nie do uratowania. Wydaje mi się,że tu trzeba atowac co się da - a
                      wiec przede wszystki znaleźć pracę, aby mieć sie z czego utrzymać po
                      rozwodzie. Bo czy go chcesz czy nie - do niego może dojść. A jesli
                      nie dojdzie, to masz wszelkie szanse, ze mąż odejdzie sam - z
                      dzieckiem.
                      • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 21:09
                        Jakim cudem sad przyzna opieke ojcu a nie matce ,ktora zajmuje sie domem i dziecmi ?
                        a ojciec,ktory pracuje 12 godz dziennie,jak wraca gra w necie w swoje gry i
                        swiat tu sie konczy .
                        nie pomagal mi nigdy w prowadzeniu domu,dla niego pojscie do marketu np po
                        zakupy czy pieluszki dla dziecka to tylko wtedy gdy w grze sie nic nie dzieje .

                        Nie dba o dom i dzieci ,nie mowic zeby wyjsc na spacer z rodzina,bo przeciez w
                        dniu slubu ja zalozyl ,czy tez sie myle?
                        • verdana Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 21:25
                          A dlaczego nie ma przyznać ojcu, skoro dziecko jest bardzo związane
                          z ojcem (spedza z nim swięta, bez matki, a matka to toleruje?).
                          Najwyraźniej jednak zajmuje się dzieckiem i chce to robić. Sad racej
                          nie będzie wnikał, kto chodzi do supermarketu, zresztą jak widac
                          czasem chodzi. Przy takim podziale ról w rodzinie może być uznane za
                          normalne, ze ojciec zarabia, a matka robi zakupy. Sad nie uzna, ze
                          facet, ktory bierze dziecko na święta czy zabiera je regularnie ze
                          sobą wyjeżdżając do rodziny nie dba o dziecko. Niezależnie od tego,
                          jak to wygląda na codzień. Bo rzeczywiście, zarabia na dziecko, jest
                          gotow zajmować sie dzieckiem samodzielnie na wyjazdach - więc
                          obiektywnie rzecz bioprac dba. Nie dba o córkę.

                          No i pytanie, ktore na pewno zainteresuje sąd z czego matka, bez
                          pracy i dochodów utrzyma dwoje dzieci?
                          Obawiam się, ze się możesz mylić - Twój mąz zdecydowanie nie dba o
                          Ciebie, ale dziecko go interesuje.
                          • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 21:43
                            to nie wyglada tak ,ja opisalam wstepnie sytuacje ale w rodzinie jest dwoje
                            dzieci. sam chcial zeby corka traktowala go jak ojca,mowila tato,a gdzy to
                            osiagnal stopniowo odsuwal sie od niej .
                            Kochajacy tez maz i ojciec gdy urodzi sie mu syn czy corka ,przychodzi do
                            szpitala i ceszy sie z tego faktu a nie jedzie na brydza i sobie gra,a ze
                            szpiatala zal mu wydac 10 zl na taksowke tylko 50km przyjezdza moj tata ,zeby
                            nas zabrac do domu.

                            Sad zainteresuje tez chyba fakt,ze ja nie pracuje nie od dzis tylko od
                            pazdziernika ,a on pracuje i niezle zarabia .
                            kochajacy tez ojciec nie pozbawia dzieci energii elektrycznej ,nie odcina gazu i
                            pradu i nie zrywa umowy mieszkaniowej w mieszkaniu w ktorym jest zameldowany ,a
                            po 3 m-cach nieobecnosci wraca i korzysta z czego chce ....
    • rosapulchra-0 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 21:35
      czy przed ślubem też tak się wobec Ciebie zachowywał? może były jakieś symptomy?
      nie mogę pojąć, jak pozwalasz zabierać mu wasze dziecko siłą, jak i również nie
      rozumiem, że nic nie robisz, żeby ratować dziecko przed takimi patologicznymi
      zachowaniami?

      generalnie jestem w szoku o_O
      • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 21:50
        no wlasnie ,przed slubem wszyscy byli bardzo szczesliwi i zazdroscili mi ze mam
        takiego super faceta . Nie pije ,nie pali ,ideal ,ja sama w to wierzylam ,ale po
        slubie zaczely sie czeste wychodzenai z domu ,potem moja ciaza,moze stalam sie
        nie atrakcyjan i wogole .
        On jezdzi do rodzicow ,jest tam nastawiany i buntowany ,ma 31 lat ,tesciowie
        nigdy nie byli u nas,on unika mojej rodziny jak ognia ....
        przed slubem nic nie wskazywalo na to co teraz jest.

        Wystapilam do sadu ,bo kazda moja dobrowolna proba rozmowy z nim konczy sie
        fiaskiem ,on nawet nie slucha co mam do powiedzenia .

        co do synka to nawet lekarz pediatra ma o nim zle zdanie,a wrecz byla sytuacja
        ze dostawalam zaswiadczenie ,ze dziecko musi przebywac z matka w domu .
        Nie chce awantur ,bo dzieci to przezywaja....

        • zalotnica_niebieska Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 22:02
          Akurat dla sądu będzie tez miało znaczenie, które z rodziców moze
          dziecku zagwarantowac byt. Ty, chyba nie masz takich mozliwości, to
          kwestia i pieniędzy i mieszkania. czasem przy najszczerszych
          intencjach matek, sądy zasądzaja miejsce pobytu dziecka przy ojcu,
          bo własnie on jako pracujący, zarabiający jest w stanie zaspokajac
          potrzeby dziecka. Co powiesz w sądzie, ze czym i za co wykarmisz
          siebie, córke i synka? I gdzie będziecie mieszkać? Nie wiem, czy
          masz takie atuty do praw do opieki nad synkiem..
          I co jeszcze ma zrobic Twój mąz, byś zrozumiała, że obecną
          uległościa, masochizmem nic nie wskórasz..
          teraz chyba tylko pozostaje mu znaleźć sobie babę, bo już
          manipuluje, bije, nie liczy się z Tobą.
          Kobieto, obudź się! Pomysl jakie przemocowe wzorce dajesz córce,
          synowi. Ją uczysz ze kobietę mozna traktowac jak mebel. Syn znwou
          widzi,ze to norma, ze tak traktuje sie kobiety. Za kilkanascie lat
          może i syn podniesie na Ciebie rękę? Skoro to cos zwyczajnego..
          • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 22:20
            troche masz racje,tylko ze moj maz kiedy rezygnuje z najmu mieszkania ,a na
            umowie jestesmy razem ,nie liczac sie ze mna i dziecmi to raczej narusza prawo i
            dobro dzieci. poza tym sam zostanie bezdomnym .
            Ma niebieska karte za przemoc w rodzinie zalozona w zeszlym roku ,wiec nie wiem
            czy dla sadu taka osoba jest dobrym ojcem ,sa jeszcze swiadkowie .

            poza tym wczesniej zgadzal sie ze ja jestem w domu a on pracuje,a nagle to zle .
            kilka razy tez wzywalam policje i tym razem tez bym tak zrobila i dziecka by nie
            zabral,tylko ze byl madrzejszy i w nocy schowal mi tel . a kochajacy ojciec
            zrywa dziecko o 7 rano i bez sniadania jedzie pksem 42 km ,no gdzie tu logika.
            Umyslnie tez naraza dziecko na zagrozenie zycia ,bop u synka stwierdzono
            padaczke neurologiczna,z tym ze on twierdzi ze lekarze sa nienormalni i wmawiaja
            dziecku chorobe ,maluszek powinien nosic okularki ale moj kochany az i tatus
            twierdzi ze dziecko widzi mimo ze okulista przepisuje okularki na stale .
            no przepraszam czy ze mna jest cos nie tak czy z nim?

            czy ja nie dbam o dzieci czy on ??

            • verdana Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 22:35
              No wiesz - obudzenie dziecka o siodmej rano i przejazd 40 min-
              godzine PKSem, to naprawde nie jest znęcanie się nad dzieckiem.
              najpierw piszesz, ze nie ma patologii, potem - że zglaszałas
              przemoc.
              Nie bardzo też wierze w pediatrę, ktory pisze, ze dziecko ma być z
              matką. Wierze, ze pediatra zawiadamia policję, ale takie
              zaswiadczenie moze wypisać ew. psycholog, po zbadaniu nie dziecka, a
              całej rodziny.
              • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 22:40
                takich zaswiadczen mam 3 ,od pediatry
                byla zima,ojcie nie stosuje sie do zalecen lekarzy ,i otrzymalam takie
                zaswiadczenei ,bo dziecko na dodtaek bylo chore ...
                nie potrzebny jest psycholog ,wystarczy lekarz kontaktowy ,znajacy dziecko.
            • zalotnica_niebieska Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 22:47
              > czy ja nie dbam o dzieci czy on ??


              Oboje nie dbacie. Ty nie dabasz przez to ze zezwalsz na takie
              traktowanie. O dobor dziecka zadaba tylko przytomny dorosły. Twój
              mąz jest małoprzytomny, uzywa dzieciaka. Ty na jakims poziomie
              widzisz bardzo wiele- i to jest zaskakujące, bo autentycznie
              rejestrujesz nieprawidłowości- a z drugiej strony dajesz bierne
              przyzowolenie ze dziecko z padaczką, wada wzroku nie jest właściwie
              zaopiekowane.
              Sorry, ale to jest podstawa by OBOJGU rodzicom ograniczac władze
              rodzicielską. I zapewniam Cię (zawodowe doświadczenie) ze
              tym "dobrym matkom", prawa są ograniczane. Twoje dziecko/ dzieci
              jest bardzo zaniedbane emocjonalnie. Zyje w totalnym chaosie.Świecie
              bez bezpieczeństwa. I okazuje się, ze wcale nie jestes taka ofiarą
              skoro wiesz ze isteniej coś takiego jak Niebieska Karta. problem z
              Niebieska karta polega jednak na tym,z e ona nie jest żadnym dowodem
              dla sądu. Toz alezy wyłacznie od dobrej woli sądu by uznać to jako
              dowód. I dlasadu ani on ni jest dobrym ojcem ( stosuje przemoc) ani
              Ty (pozostajesz w tej przemocy)
              jak zaczynałaś watek pytałas co masz robić. Ja spytam o co pytasz:
              co robic,żeby co się stało?
              jakiego typu pomocy potrzebujesz?
              • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 22:54
                chodzilo mi o to ,co mam jeszcze zrobic aby uwolnic sie od niego,mam wiecznie
                uciekac z dziecmi?
                przeciez to niczego nie zalatwi

                chce uchronic dzieci przed cierpieniem ale jak mam to zrobic ?

                uciekac,gdzie ?
                • julinekk Re: Nie chce rozwodu 11.07.10, 12:11
                  W pierwszym poscie napisalas ze maz chce rozwodu a ty nie chcesz mugo dac, bo go
                  kochasz, a teraz piszesz "jak mam sie od niego uwolnic". To moze jednak daj mu
                  ten rozwod i bedzie po sprawie.
      • ki_czort Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 21:53
        Pokaż no autorko prawdziwą patologię, jeśli Twój dom jest normalny.

        Facet siłą (?!) zabiera dzieciaka na tydzień, starsze dziecko ma w dupie na
        tyle, że nawet go nie interesuje co będzie jadło, życzy Ci 'zdechnięcia' a Ty
        wspominasz, jak to drzewiej bywało...?

        Masz delikatny problem z oceną sytuacji.


    • qwa84 Re: Nie chce rozwodu 10.07.10, 21:49
      Hej Agnieszko. Patrząc na to z boku strasznie mi Was zal. Masz
      racje kazdy ma jakies problemy,ale one sie ciagna, dlatego,ze je
      tolerujemy i nic z tym nie robimy. Skoro maz zabiera Waszego syna
      do tesciow, to dlaczego nie wsiadziesz w autobus i nie pojedziesz
      tez do nich skoro nie pracujesz? Jak mozesz nie jesc? Masz dzieci,
      dla ktorych musisz byc zdrowa i silna, musisz żyć. Czego uczysz
      swoje dzieci pozwalając się tak traktować? Córka może wyjść za mąż
      za podobnego typa, a syn z kolei moze nie szanowac swojej
      malzonki, nie mowiac juz o tym,ze nie bedzie szanowal Ciebie,jak
      jeszcze troche podrosnie i bedzie patrzyl na to co sie dzieje w
      Twoim malzenstwie. Moim zdaniem powonnas sie rozwiesc, jak
      najpredzej pojsc do pracy,malego zapisac do przedszkola. I nie ma
      na co czekac. Trzeba to zrobic jak najszybciej. Jak ktos, kto
      mowi,ze bedzie patrzyl jak zdychasz, moze Cie kochac? On Cie
      poniza i pewnie tak to wszystko Ci potem tlumaczy, ze czujesz sie
      Ty winna i mu wybaczasz. Nie widze dla was wspolnej
      przyszlosci.ZADNEJ...A Twoj maz tak na marginesie powinien sie
      zglosic do poradni psychiatrycznej...
      • phantomka Re: Nie chce rozwodu 11.07.10, 00:56
        Boze dziewczyno, zalewasz fora swoimi zalami od prawie 2 lat! Zyjesz
        w jakiejs niewyobrazalnej patologii jezeli chodzi o zwiazek. I mimo
        wszystko, ciagle tu wracasz i pytasz, jak ratowac malzenstwo? Sama
        jestes osoba niezle pocharatana przez zycie. Piszesz o 2 dzieci, a
        masz przeciez trojke. Czy nie widzisz, ze dokonujesz zlych wyborow i
        moze czas najwyzszy chociaz ta dwojke dzieci probowac uratowac? Z
        dala od toksycznych zwiazkow. Ty musisz isc na terapie, bo uwierz
        mi, ze Twoj zwiazek wcale nie jest normalny. Nie, w normie nie
        miesci sie wyzywanie, obrazanie, ignorowanie rodziny. To jest
        wlasnie patologia i dopoki tego nie zrozumiesz, bedziesz w tym
        tkwic, a razem z Toba dzieci.
        • rumpa Re: Nie chce rozwodu 11.07.10, 01:08
          ale ona taka sama toksyczna jak on...
          święta ofiara
    • kai_30 Re: Nie chce rozwodu 11.07.10, 14:42
      Najpierw w kwestii "odebrania" Ci dziecka: myślę, że dla sądu istotne może być
      nie tylko to, że Ty nie jesteś w stanie zapewnić dziecku przyzwoitych warunków
      do życia, ale też to, że to Twój mąż był na wychowawczym (pogrzebałam w
      wyszukiwarce) i to on zajmował się Waszym synkiem, oraz to, że masz jeszcze
      jednego syna, którego nie wychowujesz, na którego nigdy nie płaciłaś alimentów
      (i jesteś święcie przekonana, że się nie należą), i z którym nie masz kontaktu
      (chyba że coś się od zeszłego roku zmieniło).

      A z pracy zrezygnowałaś w związku z informacją od komornika, że ściągnie Ci
      zaległe alimenty z wynagrodzenia, czy z innego powodu?

      No wybacz, ale masz troje dzieci, każde z innym ojcem, jedno z tych dzieci
      oddałaś na wychowanie ojcu, jak miało ok. siedmiu lat, nie pracujesz i masz dług
      u komornika z tytułu niepłaconych alimentów - to nie jest patologia?

      Jeszcze jedno mnie uderzyło:
      > On gra dzieckiem,jak cos sie zaczyna dziac ,zabiera mi go sila ,wrecz przemoca
      > i wywozi do swojej rodziny ,

      Jak co się zaczyna dziać? Bo może Twój mąż chce za wszelką cenę ochronić Wasze
      dziecko, co?


      Radziłabym spróbować porozumieć się z mężem "po dobroci", może poszukać terapii
      rodzinnej lub mediacji, bo krzykiem i awanturami nic nie osiągniesz, nic nie da
      też Twój brak zgody na rozwód. Lepiej przeprowadzić go polubownie.
      • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 11.07.10, 14:52
        od tamtego czasu zmienilo sie wiele
        z dzieckiem mam kontakt ,widuje,do pracy ide od wrzesnia a synek do zlobka(ma
        juz zreszta zalatwiony,szkoda ze nie przezz tatusia )
        byl na wychowawczym 8 m-cy ,to chyba jednak nie wiele zeby moc wszystko ,a
        zabieranie dziecka matce ,niejest takie proste ,nawet jak chce wyjechac to
        powinien poinformowac ,a nie robic po swojemu ...
        poza tym kiedy on sie zajmie dzieckiem p[racujac po 12 godz albo i lepiej ,no
        haloo gdzies tu czegos nie rozumiem.
        • kai_30 Re: Nie chce rozwodu 11.07.10, 15:16
          > od tamtego czasu zmienilo sie wiele
          > z dzieckiem mam kontakt ,widuje,do pracy ide od wrzesnia

          To bardzo dobrze.

          > byl na wychowawczym 8 m-cy ,to chyba jednak nie wiele zeby moc wszystko

          Nie. Ale póki co Twój mąż ma pełnię praw rodzicielskich i aktywnie włącza się w
          wychowywanie syna, nie można mu zarzucać, że się nim nie interesuje. Zatem może
          dokładnie tyle, co i Ty.

          > poza tym kiedy on sie zajmie dzieckiem p[racujac po 12 godz albo i lepiej ,no
          > haloo gdzies tu czegos nie rozumiem.

          A jak się zajmują dzieckiem samotne matki? Zapominasz o tym, że rodzic
          opiekujący się dzieckiem ma prawo do alimentów, które niejednokrotnie pozwalają
          zmniejszyć wymiar etatu. A może poprosi o pomoc swoją rodzinę i dziecko będzie z
          babcią?

          agarusz, ja nie twierdzę, że tak będzie. Chcę Ci tylko uzmysłowić, że Twój mąż
          ma takie same prawa do dziecka jak i Ty. I jak widać, na synku mu zależy,
          potrafi się też nim zająć. Więc zamiast z nim walczyć i ryzykować przegraną,
          lepiej dogadać się po dobroci, np. korzystając z pomocy mediatora. Może opieka
          naprzemienna byłaby dobrym rozwiązaniem?
          • agarusz77 Re: Nie chce rozwodu 11.07.10, 15:36
            wszystko super ale sa pewne ale..
            on nie moze sobie zmienic godz pracy ,taki po prostumaja grafik ,potrafi nie byc
            13-14 godz ,wracac z pracy i zamiast przytulic czy pobawic sie z synkiem ,1
            rzecza ktora robi to siada do laptopa ,siedzi w necie 3 godz okolo,potem i je i
            na tym zycie sie konczy .

            jego rodzice mieszkaja na wsi ,maja u siebie 2 wnukow ,nigdy nie zajmowali sie
            dzieckiem naszym,nie sadze zeby zdobyli sie na opieke,a gdyby zamieszkal tam to
            dziecko by go wogole nie widywalo,np zmiane rano ma od 8 ,musialby wyjechac o 5
            ,zeby dojechac ,z pracy wyjdzie o 20 zanim dojedzie 22 ,gdzie tu wychowywanie
            dziecka?

            a czy teraz tez jest taki swiety ze nie odbiera tel i nie informuje mnie o
            dziecku a dokladnie co 2 godz loguje sie w swojej grze -time edge?
            moze widze to inaczej,ale juz nie mysle.

            proponowalam mu pojscie do psychologa ,zebysmy sie wypowiedzieli razem,ale
            skonczylo sie na mojej propozycji,wiec co ja jezcze mam zrobic?

            problem w tym ze jak siedzi w domu ,ok 1,2 m-ce nie jezdzac do swojej rodzinki
            to jest zupelnie innym czlowiekiem ,a jak tam pojedzie i wraca to zupelnie obcy
            inny czlowiek ,znow zaczynaja sie pretensje o wszystko ,nic mu sie nie podoba .
            proponowalam mu zeby zmienil prace,tak bysmy na zmiane zajmowali sie dzieckiem i
            odbieralize zlobka ,ale po co ?
            ja od wrzesnia ide do pracy a synek do zlobka ,a dzie tu jego udzial w zycie?
            rzucil tez ostatnio ze mam znalezc inne mieszkanie ,no prosze ,te sie znudzilo a
            co ja jestem cudotworca?
            nie roziwazuje sie umowy nie majac nic w zanadrzu .
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nie chce rozwodu 13.07.10, 17:31
      Przeczytałam Pani wpisy oraz wpisy innych w tym wątku i to co widać na pierwszy
      rzut oka, to chaos, który panuje realnie w Pani życiu a który widać również w
      treści Pani różnych odpowiedzi.
      Nie chce Pani rozwodu, deklaruje miłość do męża, ale nie jest Pani w stanie
      dogadać się z nim jakie są zasady opieki nad dzieckiem i musi w tym brać udział
      sąd za Pani sprawą.
      Myślę, że oboje Państwo dajecie sobie komunikaty o stanie swoich wzajemnych
      uczuć nie poprzez rozmowę, ustalenia a następnie ich konsekwentne wykonywanie,
      ale poprzez działania. A te działania zarówno z Pani strony jak i z męża
      pokazują wzajemną niechęć, agresje i chęć odwetu. Te działania to wyjazdy męża
      na kilka dni z synem i nieutrzymywanie kontaktu z Panią, to kierowanie przez
      Panią sprawy do sądu w sprawie opieki nad dzieckiem, które mieszka z Wami, to
      wyzwiska i rękoczyny męża . Nie twierdzę, że nie ma działań pozytywnych jak
      nagła czułość. Ale żaden z tych stanów nie trwa długo. Ich wzajemne przeplatanie
      się tworzy właśnie chaos, w którym trudno się Pani rozeznać czy mąż jest godny
      miłości czy też jest wrogiem, przeciwko któremu trzeba wysłać sąd
      Potwierdzeniem mojej tezy jest fakt, że w dość młodym wieku na Pani już za sobą
      3 związki i w każdym z nich dziecko. To świadczy o niestabilności, w której
      Pani samej trudno żyć.
      Poleciłabym Pani psychoterapię, ale obawiam się czy Pani mogłaby w niej wytrwać
      i czy pierwotnej motywacji starczy na jej kontynuowanie, a nie zrywanie jej jak
      swoich związków.
      Wiem, że to jest surowa opinia, ale warto wziąć ją po uwagę. Musi Pani zacząć
      przypatrywać się konsekwencjom swoich zachowań, brać za nie odpowiedzialność,
      szukać ich źródeł, a nie jak chyba do tej pory, szukać złego czy wroga na
      zewnątrz. W mężu, jego rodzinie, byłych partnerach. Nie twierdzę, że oni są
      idealni, ale myślę, że Pani działanie splata się z ich odpowiedziami. I żyjecie
      w takim niestabilnym tyglu, który od czasu do czasu potężnie wybucha.
      Kolejnym potwierdzeniem moje tezy jest fakt, że nie sprzyjają Pani refleksji
      nad związkiem agresywne czy nawet wrogie zachowania męża wobec Pani czy jego
      często nieodpowiedzialne zachowania. Niejedną kobietę to by bardzo
      zastanowiło, dlaczego takie mężczyznę wybrała i deklaruje do niego miłość.
      Agnieszka Iwaszkiewicz

Pełna wersja