j.k.k
10.07.10, 22:49
Wiem ze moj problem powinien byc skierowany raczej do seksuologa,
ale sproboje tu poszukac pomocy moze rady , moze ktoras z wszych
opini pomoze mi odnales droge...,
Jestem uwiklana w zwiazek z 2 facetami, raczej 2 zwiazki ale od
poczatku...
Od kilku lat posiadam meza, ktory na poczatku naszej znajomosc
zdradzal mnie, potem nie chcial naszego dziecka. W ciazy zgotowal mi
takie pieklo ze omal nie poronilam, potem tez nie bylo lekko....
Teraz po kilku latach wyszedl na prosta zmienil sie o 180 stopni
jest przykladnym ojcem i mezem.
Ja szalenczo w nim kiedys zakochana, wybaczalam i dawalam kolejne
szanse, obiecalam tez nie wracac do przeszlosci..... jednak nie
potrafie
Krzywdy mi wyzsdzone sa we mnie tak glebokie ze ciagle do mnie
powraca ta przeszlosci i nie umiem sie od tego uwolnic. Zaczelam z
czasem oddalac sie od meza i budowac mur miedzy nami.
Czym on sie bardziej sie stara tym ja bardziej od niego sie odsowam,
jego dobroc daje mi sile jego zaangazowanie daje i przewage i
jakbym podswiadomie dazyla do tego aby treaz jego skrzywdzic zeby
byc kwita...
Kiedys seks z nim byl dla mnie spelnieniem, dlas moglby nie istniecl
Nie pragne go, nie pociaga mnie fizycznie, nie umiem nawet udawac ze
mam ochote na seks z nim. On to odczuwa, ma pretensje, zal, zle sie
z tym czuje
Ja do pewnego momentu myslam, ze to moja psychika tak sie skrzywila
ze po tym co od niego przezylam moj oganizm zamknal sie na seks i
bliskosc fizyczna...
Jednak wszystko zmienilo sie pare miesiecy temu.....
Po kilku latach przerwy, zaczelam pracowac ponownie z mezczyzna
ktory kiedys byl moja wielka niespelniona miloscia...
Byl moim idalaem, byl nieosoagalny, zawsze wydawalo mi sie, ze
jestem dla niego zbyt pospolita, za mala interesujaca, za malo
fajna..,
Teraz po latach i po wszystkich zyciowych doswiadczeniach zmienilam
sie i nabralam wbrew calej sytuacji wiecej pewnosci siebie i...cos
zaiskrzylo...
Sama nie moglam w to uwierzyc ale zainteresowal sie mna i dzis
jestem dla niego nie tylko najlepsza przyjaciola i powiernica ale i
najwspanialsza kochanka.
Odkrylam ze seks dalej mnie interesuje, ze umiem pragnac i pozadac i
wbrew temu co powtaza mi moj maz, nie jestem seksualnym
impotentem...
Seks z NIM jest fantastyczny i wrecz mnie uskrzydla
A caly ten nowy "zwiazek" cholernie podniosl moja samoocene i
poczucie swojej wartosci,
Jest odskocznia od rutyny dnia codziennego od przyziemnych spraw i
problemow
Jednak cala ta sytuacja nie jest latwa...
Z jednej strony nie moge sie zakochac ani liczyc na cos wiecej z
jego strony, bo on ma swoja rodzine, male dziecko, konczy budowe
domu, i nie zostawi zony ktora jest bardzo w nim zakochana.
Z drugiej strony ja mam meza, syna ktory potzrerbuje ojca i pewna i
stabilna sytuacje finansowa przy mezu
Nie jest latwo to wszystko zburzyc przekreslic ale nie jest tez
latwo tak zyc.
Nie jest latwo zyc z mysla ze moze dzis kocha sie ze swoja zona, w
koncu to jego zona i ma do tego prawo, trudno nie byc zazdrosnym o
czas ktory spedza z rodzina i ktorego ma tak malo dla mnie ale
trudno tez jest zrezygnowac z emocji ktorych nie mam juz i
prawdopodobnir nie bede miala bedac z mezem.
Przez jakis czas myslam ze seks to tylko wartosc dodana, ze bez
niego mozna zyc, ze to zadna strata...
Teraz wiem jaki jesdt wazy jak zbliza ludzi i zaluje ze nie moge
przezywac i osiaganc tego co z nim z wlasnym mezem , ze nie umiem
wykszesac z siebie juz tej namietnosci zeby uleczyc swoje
malzenstawo.
Co robic???? w sumie tro jestem nieszczesliwa...
Jakiekolwiek rozwiazanie wybiore, zadno nie bedzie dobre dla mnie...