Miłsny trókąt - prosze o rade....

10.07.10, 22:49
Wiem ze moj problem powinien byc skierowany raczej do seksuologa,
ale sproboje tu poszukac pomocy moze rady , moze ktoras z wszych
opini pomoze mi odnales droge...,
Jestem uwiklana w zwiazek z 2 facetami, raczej 2 zwiazki ale od
poczatku...
Od kilku lat posiadam meza, ktory na poczatku naszej znajomosc
zdradzal mnie, potem nie chcial naszego dziecka. W ciazy zgotowal mi
takie pieklo ze omal nie poronilam, potem tez nie bylo lekko....
Teraz po kilku latach wyszedl na prosta zmienil sie o 180 stopni
jest przykladnym ojcem i mezem.
Ja szalenczo w nim kiedys zakochana, wybaczalam i dawalam kolejne
szanse, obiecalam tez nie wracac do przeszlosci..... jednak nie
potrafie
Krzywdy mi wyzsdzone sa we mnie tak glebokie ze ciagle do mnie
powraca ta przeszlosci i nie umiem sie od tego uwolnic. Zaczelam z
czasem oddalac sie od meza i budowac mur miedzy nami.
Czym on sie bardziej sie stara tym ja bardziej od niego sie odsowam,
jego dobroc daje mi sile jego zaangazowanie daje i przewage i
jakbym podswiadomie dazyla do tego aby treaz jego skrzywdzic zeby
byc kwita...
Kiedys seks z nim byl dla mnie spelnieniem, dlas moglby nie istniecl
Nie pragne go, nie pociaga mnie fizycznie, nie umiem nawet udawac ze
mam ochote na seks z nim. On to odczuwa, ma pretensje, zal, zle sie
z tym czuje
Ja do pewnego momentu myslam, ze to moja psychika tak sie skrzywila
ze po tym co od niego przezylam moj oganizm zamknal sie na seks i
bliskosc fizyczna...
Jednak wszystko zmienilo sie pare miesiecy temu.....
Po kilku latach przerwy, zaczelam pracowac ponownie z mezczyzna
ktory kiedys byl moja wielka niespelniona miloscia...
Byl moim idalaem, byl nieosoagalny, zawsze wydawalo mi sie, ze
jestem dla niego zbyt pospolita, za mala interesujaca, za malo
fajna..,
Teraz po latach i po wszystkich zyciowych doswiadczeniach zmienilam
sie i nabralam wbrew calej sytuacji wiecej pewnosci siebie i...cos
zaiskrzylo...
Sama nie moglam w to uwierzyc ale zainteresowal sie mna i dzis
jestem dla niego nie tylko najlepsza przyjaciola i powiernica ale i
najwspanialsza kochanka.
Odkrylam ze seks dalej mnie interesuje, ze umiem pragnac i pozadac i
wbrew temu co powtaza mi moj maz, nie jestem seksualnym
impotentem...
Seks z NIM jest fantastyczny i wrecz mnie uskrzydla
A caly ten nowy "zwiazek" cholernie podniosl moja samoocene i
poczucie swojej wartosci,
Jest odskocznia od rutyny dnia codziennego od przyziemnych spraw i
problemow
Jednak cala ta sytuacja nie jest latwa...
Z jednej strony nie moge sie zakochac ani liczyc na cos wiecej z
jego strony, bo on ma swoja rodzine, male dziecko, konczy budowe
domu, i nie zostawi zony ktora jest bardzo w nim zakochana.
Z drugiej strony ja mam meza, syna ktory potzrerbuje ojca i pewna i
stabilna sytuacje finansowa przy mezu
Nie jest latwo to wszystko zburzyc przekreslic ale nie jest tez
latwo tak zyc.
Nie jest latwo zyc z mysla ze moze dzis kocha sie ze swoja zona, w
koncu to jego zona i ma do tego prawo, trudno nie byc zazdrosnym o
czas ktory spedza z rodzina i ktorego ma tak malo dla mnie ale
trudno tez jest zrezygnowac z emocji ktorych nie mam juz i
prawdopodobnir nie bede miala bedac z mezem.
Przez jakis czas myslam ze seks to tylko wartosc dodana, ze bez
niego mozna zyc, ze to zadna strata...
Teraz wiem jaki jesdt wazy jak zbliza ludzi i zaluje ze nie moge
przezywac i osiaganc tego co z nim z wlasnym mezem , ze nie umiem
wykszesac z siebie juz tej namietnosci zeby uleczyc swoje
malzenstawo.
Co robic???? w sumie tro jestem nieszczesliwa...
Jakiekolwiek rozwiazanie wybiore, zadno nie bedzie dobre dla mnie...
    • red.sarah Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 11.07.10, 00:11
      Rozwalasz dwie rodziny,żeby się dowartościować?Jak minie trochę
      czasu to i seks z kochankiem Ci się znudzi ale myślę,że raczej Ty
      sie pierwsza znudzisz jemu i wtedy dopiero Ci spadnie samoocena ale
      wtedy może być już za późno na ratowanie własnej rodziny i obudzisz
      się z ręką w nocniku.
    • deodyma Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 11.07.10, 18:46
      co Cie trzyma przy mezu?
      • j.k.k Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 11.07.10, 19:29
        trzyma mnie stabilizacja finansowa, dziecko ktore potrzebuje ojca na
        codzien, towarzystwo bo co tu duzo mowic zawsze we dwoje razniej i
        napewno poczucie ze bedac z mezem nie moge sie zakochac w tym drugim
        bo to zniszczyloby mnie sama i za bardzo by bolal ten "zwiazek"
        A tak wiem ze musimy sie rozstac i kaze z nas wraca do swojej
        rzeczywistosci cokolwiek ona oznacza.
        Bedac sama oczekowalabym duzo wiecej od NIEGO a zdaje sobie sprawe
        ze dac mi tego nie moze

        • ikame Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 11.07.10, 19:36
          j.k.k napisała:

          > trzyma mnie stabilizacja finansowa, dziecko ktore potrzebuje ojca
          na
          > codzien, towarzystwo bo co tu duzo mowic zawsze we dwoje razniej i
          >

          fajnie ma twój mąż, jest bankomatem, żona go zdradza.

          ale jemu też chyba żyje się raźniej, prawda?
        • marc.el Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 12.07.10, 10:08
          idźże do psychologa.
          Dziewczyno ty NIGDY NIE DAWAŁAŚ WASZEMU ZWIĄZKOWI SZANS.
          TY NIE WYBACZYŁAŚ MĘŻOWI I SOBIE....

          Wygodni ci jak jesteś skrzywdzona przez męża, kochanka??
          Ciekawe co Ci sie przydarzyło w młodosci że jesteś taka poplątana.
          Psycholog by ci dużo pomógł. Tobie pomógł , reszta sie jakoś przy okazji wyprostuje.
          Piszesz że to dla dobra dziecka ....gó- -o prawda!!!
          ciekawe, jak wyjdzie sprawa z kochankiem to dzieciak będzie miał piękny przykład
          z życia, albo z życi ;-P
          nooo i ty znów będziesz mogła użalać się nad sobą!!!

          Skoro tatus jest palant, to i ty musisz być?? Zemsta jest rozkoszą bogów .....
          ale ludzi zemsta niszczy ...

          Skoro nie chcesz robić tego dla siebie to zrób to dla dziecka.
          Stabilizacja to również alimenty ojca na dziecko, ty pracujesz ....
          Dzieci wyczuwają, że coś jest na rzeczy pomiędzy rodzicami.
          Lepiej aby ojciec był 3 razy w tygodniu, niz byle jak ....

          Zrób porządek ze sobą, reszta się ułoży
          • majka.m1983 Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 12.07.10, 12:29
            Powinnas wybrac sie na jakas terapie, moze nawet terapie z mezem?
            Skoro Twoj maz przez te lata sie zmienil, to daj mu szanse!! Widze,
            ze jestes typem osoby, ktora jak ma ciezko i dostaje po tylku, to
            tkwi przy takim mezczyznie i walczy, ale jak wszystko zaczyna sie
            ukladac, to sie zamyka i najchetnie by uciekla, bo nagle zaczely jej
            przeszkadzac doznane krzywdy. Bez pomocy specjalisty raczej sobie z
            tym nie poradzisz. Musicie z mezem otworzyc sie przed soba,
            przeanalizowac przeszlosc, zrozumiec ja, po to, zeby budowac
            bezpieczna przyszlosc. Skoro go tak kiedys kochalas, to daj mu
            szanse, choc rozumiem, ze po tych krzywdach jakie Ci wyrzadzil,
            bedzie Ci strasznie trudno. Ale zawsze powtarzam - WARTO walczyc. No
            chyba, ze przeanalizujesz i stwierdzisz, ze nic nie bedzie w stanie
            polaczyc Ciebie i meza, to wtedy pozostaje rozwod i bedziesz miala
            stabilizacje, o ktora tak sie boisz najbardziej (jak napisal marcel:
            alimenty, a i dziecko bedzie szczesliwsze, bo nie bedzie patrzyl na
            rodzicow, ktorzy sie nie kochaja, a tylko udaja).
            Ten zwiazek z kochanekiem jest powaznym bledem, a czym dluzej
            bedziesz w tym tkwic, tym gorzej.
            Oprocz tego, ze taka sytuacja szkodzi mocno Tobie, to szkodzi tez
            Twojemu kochankowi i jego rodzinie (b. czesto mezczyzna po tym jak
            poraz pierwszy zostaje ojcem zaczyna zdradzac, kobieta jest tak
            pochlonieta dzieckiem, ze podswiadomie odsuwa meza, a do tego
            dochodza inne czynniki tj. niska samoocena kobiety po porodzie
            <czuje sie mniej atrakcyjna, spada jej libido, po urodzeniu dziecka
            dosc dlugo dochodzi do pelnej nazwijmy to "seksualnej sprawnosci">,
            a mezczyzna ma w tym czasie takie same potrzeby jak i przed ciaza
            zony, przez narodzinami dziecka. W wielu przypadkach zaczyna
            zdradzac. Moja jedna znajoma w miare szybko sie zorientowala, ze
            zbudowala mur miedzy nia a mezem. Zaczela wszytsko analizowac.
            Odkryla, ze maz ponownie nawiazal kontakt z byla dziewczyna. Gdyby
            nie to, ze odkryla to b.szybko, to najprawdopodobniej by ja zdradzil
            (a tak skonczylo sie na tym, ze tylko pisali i dzwonili do siebie,
            pomogla tez dosc duza odleglosc miedzy niedoszlymi kochankami).
            Tylko madry mezczyzna, ktory wie co sie dzieje w takiej sytuacji w
            psychice zony, jest w stanie poczekac i pomoc jej szybciej dojsc do
            siebie.
            Nie wiem jaki jest powod zdradzania u Twojego kochanka, ale jesli
            ten, to predzej czy pozniej Cie zostawi. Skoro buduja razem dom
            (czyli cos wspolnego na przyszlosc), ma male dziecko (ktorego na
            pewno nie zostawi), to nie licz na to, ze sie zwiaze z Toba.
            Wlasciwie, on jesli mu zalezy na rodzinie, tez powinien pomyslec o
            jakiejsc terapii.
            Piszac, ze dzieki kochankowi podniosla Ci sie samoocena, masz wyzsze
            poczucie wartosci, poirytowalo mnie strasznie!! Jak mozna czuc sie
            lepiej majac swiadomosc tego, ze krzywdzi sie druga osobe (zona
            Twego kochanka, a do tego krzywdzisz tego maluszka!!).
            Pamietaj, to od Ciebie zalezy czy bedziesz szczesliwa. Szczescie
            musisz znalezc w sobie, nie mozna oczekiwac, ze szczescie i radosc
            zycia da Ci druga osoba. ZAWSZE trzeba zaczac od siebie. To ty sama
            sobie musisz dac szczescie i poczucie bezpieczenstwa. A skoro Twoj
            maz sie zmienil, to i Ty sprobuj sie zmienic.
            • marc.el Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 12.07.10, 13:02
              majka.m1983 napisała:

              > Powinnas wybrac sie na jakas terapie, moze nawet terapie z mezem?
              [..]
              Maju na terapię powinna pójść sama. Ona nie wie czego chce SAMA a co dopiero we
              dwoje??!! Terapia może być w tajemnicy przez małzem, ale zachęcałbym raczej do
              małego kłamstwa w kwestii powodu wizyt, ale o wizytach bym powiedział ... ale ja
              to dziwny jestem ;-P

              Za kilka miesięcy
              > Piszac, ze dzieki kochankowi podniosla Ci sie samoocena, masz wyzsze
              > poczucie wartosci, poirytowalo mnie strasznie!! Jak mozna czuc sie
              > lepiej majac swiadomosc tego, ze krzywdzi sie druga osobe (zona
              > Twego kochanka, a do tego krzywdzisz tego maluszka!!).

              Rybko nie jest Ci przyjemnie jak fakiś facet powie Ci ,że fajnie wyglądasz??
              Ona dała kilka kroków więcej ;-)
              Jak jestes zauroczona, to zakładamy różowe okulary .... potem sami się dziwimy
              że tak postępowaliśmy. Jak jest dobrze to sięnie mysli o krzywdzeniu innych ..
              orgazm wyłącza myślenie ...

              > Pamietaj, to od Ciebie zalezy czy bedziesz szczesliwa. Szczescie
              > musisz znalezc w sobie, nie mozna oczekiwac, ze szczescie i radosc
              > zycia da Ci druga osoba. ZAWSZE trzeba zaczac od siebie. To ty sama
              > sobie musisz dac szczescie i poczucie bezpieczenstwa. A skoro Twoj
              > maz sie zmienil, to i Ty sprobuj sie zmienic.

              Ludzie boją się zmian, czegos niepewnego ...
              daj możliwość zarobku 1000 zł za 3 miesiace
              a 10 zł teraz ..... większość ludzi wybierze 10 zł ....

              Ładnie to jest pokazane w dowcipie :
              Pewien facet co dzień modlił się aby wygrać milona w Totka ...
              przez 80 lat nigdy nie wygrywał ..
              w końcu usłyszał głos :
              ...
              kurde daj mi jedną szansę idź i wypełnij jeden kupon ... prosze ;-P
              • majka.m1983 Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 14.07.10, 12:07
                marc.el napisał:
                > Maju na terapię powinna pójść sama. Ona nie wie czego chce SAMA a
                co dopiero we dwoje??!!

                Mialam na mysli to, ze najpierw terapii powinna poddac sie autorka
                watku, a pozniej, jak juz pouklada sobie wszystko w glowie, zaprosic
                do niej meza.


                > Rybko nie jest Ci przyjemnie jak fakiś facet powie Ci ,że fajnie
                wyglądasz??
                > Ona dała kilka kroków więcej ;-)
                > Jak jestes zauroczona, to zakładamy różowe okulary .... potem sami
                się dziwimy, że tak postępowaliśmy. Jak jest dobrze to się nie mysli
                o krzywdzeniu innych .. orgazm wyłącza myślenie ...

                Jest mi przyjemnie, ale nie wskakuje takiemu facetowi do lozka!
                Takiemu mezczyznie dziekuje za komplement i tyle.

                Z autorka watku laczy mnie jedno: tez istnieje na tym swiecie facet,
                ktory jest moja niespelniona miloscia. Roznica polega na tym, ze jak
                spotkalam swojego obecnego meza, to tamten rozdzial automatycznie
                zamknelam. Zawsze jak bylam z kims w zwiazku, to inni faceci mogliby
                nie istniec. Jestem strasznie monogamiczna. Nawet jak miewalismy
                kryzysy w naszym malzenstwie, to przez mysl mi nie przyszlo, zeby
                isc do lozka z moja niespelniona miloscia czy z innym facetem.
                Dla mnie malzenstwo jest swietoscia.
                Takim diznozaurem jestem i juz.
                • marc.el Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 14.07.10, 13:58
                  majka.m1983 napisała:

                  > marc.el napisał:
                  > > Maju na terapię powinna pójść sama. Ona nie wie czego chce SAMA a
                  > co dopiero we dwoje??!!
                  >
                  > Mialam na mysli to, ze najpierw terapii powinna poddac sie autorka
                  > watku, a pozniej, jak juz pouklada sobie wszystko w glowie, zaprosic
                  > do niej meza.
                  >

                  Ok.masz rację.
                  > [..]
                  > Jest mi przyjemnie, ale nie wskakuje takiemu facetowi do lozka!
                  > Takiemu mezczyznie dziekuje za komplement i tyle.
                  >
                  > Z autorka watku laczy mnie jedno: tez istnieje na tym swiecie facet,
                  > ktory jest moja niespelniona miloscia. Roznica polega na tym, ze jak
                  > spotkalam swojego obecnego meza, to tamten rozdzial automatycznie
                  > zamknelam. Zawsze jak bylam z kims w zwiazku, to inni faceci mogliby
                  > nie istniec.

                  Mam tak samo, tylko że w druga stronę ;-P, Jest gdzies kobieta ... ale wolę aby
                  była w pamięci ...
                  >Jestem strasznie monogamiczna. Nawet jak miewalismy
                  > kryzysy w naszym malzenstwie, to przez mysl mi nie przyszlo, zeby
                  > isc do lozka z moja niespelniona miloscia czy z innym facetem.
                  > Dla mnie malzenstwo jest swietoscia.
                  > Takim diznozaurem jestem i juz.

                  A to widzisz jest nas więcej .. znaczy sie dinozaurów .. a podobno wygineły ...
                  • majka.m1983 Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 19.07.10, 18:20
                    ooo jak milo, ze nas dinozaurow jest jednak troche na tym swiecie :)
                    pozdrawiam!
            • j.k.k Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 16.07.10, 01:21
              majka.m1983 uwierz mi ja bym naprawde chciala zeby bylo inaczej,
              lepiej , tak jak powinno byc miedzy mezem a pewnie dlatego tak mi
              ciezko i miotam sie w calej tej sytuacji..
              Zastanawiam sie po co ja to robie, kim dla NIEGO jestem...
              Jak dlugo to potrwa, co bedzie dalej, czy uda mi sie to zakonczyc
              Mam milion pytan w glowie i wiele checi zrobienia porzadku w swoim
              zciu, lecz kiedy jestem blisko Niego to wszystko znika, odchodzi na
              plan dalszy. Jego glos, zapach,dotyk, poczucie humoru,sposob bycia
              hipnotyzuja mnie i wariuje....Chyba mnie zaczarowal ...
              • majka.m1983 Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 19.07.10, 18:24
                W takim razie nie rozumiem po co zalozylas ten watek.. Chcesz
                zmiany, ale z drugiej strony jej nie chcesz, wlasciwie wszyscy tutaj
                probuja udzielic Ci jakiejs rady, a Ty odpisujesz, ze nie dasz
                rady.. Wlasciewie szkoda naszego czasu.
          • j.k.k Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 16.07.10, 01:13
            cos w tym jest co piszesz marc.el ja zawsze lubialam trudne zwiazki,
            lubialam walczyc o faceta, zdobywac go...
            Jak bylo za latwo to bylo malo ciekawie i szybko sie nudzilam,
            jestem trudnym przypadkiem i uwierz mi byli psychologowie ktorzy nie
            dali rady pomoc mojej skomplikowanej psychice
    • radola1 Po co ci rada? sama wiesz... 12.07.10, 13:02
      Zawsze gdy czytam tego rodzaju posty to mam wrażenie że osoby je
      piszący oczekują wśród dziesiątek "nagan" jednej choćby "pochwały"
      czy zrozumienia aby móc postępować dalej tak samo.
      Gdybyś na prawdę miała rozterki to już dawno byś zrobiła kroki
      wkierunku rozstania z kochankiem.
      Nic cię nie usprawiedliwia. Żadne poczynania jednego z małżonków nie
      upowazniają drugiego do zdrady.

      Jest źle> "naprawiamy">jak nie pomaga rozstajemy się. KONIEC

      Potem budujemy nowy związek. Takie kobiety jak ty to dla mnie rodzaj
      podczłowieka.
      • zabcia35 Re: Po co ci rada? sama wiesz... 12.07.10, 15:12
        Jakiś czas temu Twoj mąż w ten sam sposob dowartosciowywał siebie,
        spełniał się w seksie i uskrzydlał w ramionach kochanki, bo
        brakowało mu tego, czego teraz Tobie.Obrzuciłaś go błotem za to, co
        teraz robisz sama. Czy widzisz to?
        Teraz widzisz jak biedny cierpiał, ale miał silę i wrócił do Ciebie
        mimo , ze jak widzisz nie jest łatwo wrócić do partnera bedac
        zafiksowanym na kogoś innego w zawiąku na boku w ostrej fazie
        namietności.
        Czy bedziesz umiała tak jak on ?
        • izabelski Re: Po co ci rada? sama wiesz... 12.07.10, 18:58
          abstrachujac od sytuacji zalozycielki tego watku - faceci inaczej zakrecaja sie
          w zwiazeku niz kobiety
          niejako z tego powodu jest im latwiej "odfiksowac" niz kobiecie

          ona pisze,ze dawala mezowi szanse wiele razy i on z niej nie skorzystal wtedy
          gdy ja mial dana tylko wtedy gdy mu pasowalo...

          gdy kobieta poszuje, ze zwiazek sie skonczyl, to raczej nie zapala na nowo
          miloscia do partnera, ktory ja zawiodl
          jesli sa razem to tylko dlatego jak pisze autorkka - z wygody i obowiazku wobec
          dziecka
        • j.k.k Re: Po co ci rada? sama wiesz... 16.07.10, 01:09
          wiesz zabcia35 kilka razy juz probowalam zakonczyc ten zwiazek i
          wrocic do rzeczywistosci ale stem slaba, nie mam silonej woli i
          pokusa jest zbyt duza puki co, moze jak troche emocje opadna i minie
          jeszcze troche czasu...bedzie latwiej i bede twardsza
    • aadzia21 Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 13.07.10, 15:48
      Facet Cię pociąga, bo jest dawną niespełnioną miłością, niegdyś
      nieosiągalnym, teraz na wyciągnięcie ręki. To gorący romans, a nie
      codzienne małżeńskie życie, nic więc dziwnego, że masz ochotę na
      seks. Gwarantuję Ci, że gdybyś rozwaliła oba związki i zamieszkała z
      owym panem, to po jakimś czasie Twoje libido gwałtownie by spadło.
      Jesteś nieszczęśliwa na własne życzenie. Po co się pchać w coś, co
      nie ma szans na powodzenie? To jakby wiedząc, że się oparzysz pchać
      rękę w ogień, a potem rozpaczać, że boli. Daj sobie z panem spokój i
      spróbuj ratować małżeństwo. Sztuką jest podtrzymać iskrę namiętności
      w wieloletnim związku (nie robiłaś tego dotąd, więc normalne, że
      wygasła), a nie szaleć z kochankiem.
      • j.k.k Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 16.07.10, 01:05
        wiem , to wszsytko prawda co piszesz aadzia21
        Zdaje sobie sprawe ze w malzenstwie sa problemyx dnia codziennego
        ktore zabijaja, namietnosc, emocje, ekscytacje
        Dlatego nie licze na cos wiecej z JEGO strony, bo mam swiadomosc jak
        by sie to skonczylo...
        Jednak tak trudno odebrac sobie ta odrobine przyjemnosci ktora daja
        mi te spotkania i te chwile z Nim spedzone mimo iz wiem ze nie
        postepuje dobrze i czasami lapie kaca moralnego...
        • mama303 Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 18.07.10, 09:18
          j.k.k napisała:

          > Jednak tak trudno odebrac sobie ta odrobine przyjemnosci ktora
          daja
          > mi te spotkania i te chwile z Nim spedzone mimo iz wiem ze nie
          > postepuje dobrze i czasami lapie kaca moralnego...

          Trudno? Jasne że trudno. Trzeba było sie nie wikłać w trójkąt. Z
          tego nigdy nic dobrego nie wychodzi. Pozostaje Ci zatem poczekać aż
          kochanek Cię oleje. Będzie straszaaaasznie bolało, zwłaszcza, że
          razem pracujecie.
          A jesli chodzi o męża, to uważam że jeśli jego obecność nie jest Ci
          tak straszna /jak piszesz/ to nie wszystko między Wami stracone.
          Będzie do kogo wrócić jak Cie tamten porzuci ;-)
    • doctor.no.1 Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 13.07.10, 16:31
      j.k.k. - a jak dlugo trwa Twój romans?
      • j.k.k Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 16.07.10, 00:59
        prawie rok...
        • gatta5 Re: Miłsny trókąt - prosze o rade.... 18.07.10, 20:50
          Jeśli mąż nie daje ci poczucia, że jestes dla niego atrakcyjna, a ty
          tego potrzebujesz, no i jeśli dodatkowo mocno cię skrzywdził, to
          jest to chyba bardzo naturalna reakcja. Męża mi nie szkoda, jedynie
          żony kochanka. Pewnie, jak sie kiedys dowie zemści się na swoim mężu
          znajdując sobie kochanka. Takie zycie:-)
Pełna wersja