Do pani psycholog- kontynuacja o męzu...(pilne)

12.07.10, 20:44
WITAM! załozylam wątek o męzu który się zmienił gdy zaszłam w
ciąże... (mój nick tanana89)
napisała mi Pani ,że on się już nie zmieni, że bedzie chciał się
rozstać jesli mu nie pozwolę na pewne rzeczy...
napisała mi pani również że ten zwiazek nie ma szans, ze dziecko
jest dla niego zabawką itd...

a on dzisiaj napisał mi rano smsa:" chciałbym dobra naszego i
dziecka, przepraszam cię że tak sie zachowywałem, że cie raniłem,,
mam nadzieje ze mi to wybaczysz, że z czasem o tym złym zapomnisz,
bo ja chce zeby sie polepszyło, dwa tygodnie do konca miesiąca mamy
na przemyślenia, ja mam jakieś swoje uczucia, swoje sumienie,
dlatego napisałem, chcialbym, wychowywac dziecko razem , chodzic z
nim na spacerki itd jak planowalismy..."

co pani o tym sądzi????

dzisiaj poszlam do jego domu na chwilę tzn żeby zabrac sobie buty na
zimną pogodę( bo zostały w walizkach ktore lezą skakowane jak mi
powie wpod koniec miesiaca ze chce sie rozstac), wzielam te buty, a
on dał mi pieniadze, wogole zapytał jak sie czuję, kupił mi witaminy
z apteki, powiedzial ze jest raczej za tym by sie pogodzić, ze mamy
czas do konca mies., na przmeyslenia.
nawet mi brzucha dotkął, a ja poszlam,nie pokazywalam zadnej zlosci,
bylam obojętna i tyle.

co pani o tym sądzi>?????? nadal nie ma szansy na to że bedzie
lepiej? nie ma szansy na to że sie dogadamy????

bo ja mu powiem pod koniec miesiąca że może stać na bramce na
ochronie na dyskotekach, moze stać w kasynach, salonach gier itp,
moze jezdzic na ochronie an interwencji, ale na burdele i gogo sobie
nie pozwole nigdy!! tak jak nigdy nie pozwolilabym sobie na wyjazd
faceta za granice czy na jezdzenie tirem bo wiedzialabym ze bedee
się męczyć...

co pani o tym mysli?? moze jest szansa że on zatęskni przez ten
miesiąc i bedzie chcial znów mieszkac razem? moze rzeczywiscie
stwierdzi że gadał głupoty... ??
bo naprawdę on byl kiedys taki kochany i idealny, cala rodzina go
lubiła!!! naprawde nigdy nie miał w głowie takich głupot , takiochj
dziwnych pomysłów....

w dodatku dzwonin do mnie, pyta co mnie gdy siedze u matki...
chyba by nie dzwonił gdyby mu calkiem nie zalezało?>?
co pani o tym mysli( szczerze))???


a moze ja jestem jakaś zazdrosna?? bo czemu miałby mnie zdradzic w
partycarze( tym aucie-busie z rurką i plazmą i innymi rozrywkami)??
przeciez na dyskotece tez moglby kogos znalesc...
przeciez nawet informatyk czy jakis lekarz czy tkokolwiek moze byc
sponsorem czY typem zdradzającego i wcale nie musi byc ochroniarzem..

co pani o tym mysli??? bo ja sie tak tym martwię ze placzę całymi
nocami .... chyba mam depresję... nigdzie nie chce mi się wychodzic,
z nikim rozmawiac, jak ktos cos do mnie powie to krzycze na ludzi,
na babcie, na kolezanke na wszystkich!!!
    • ladyjay Re: Do pani psycholog- kontynuacja o męzu...(piln 12.07.10, 21:31
      Nawet Ci brzucha dotknal? No to w takim razie napewno wszystko bedzie dobrze.
      Nie wiem czy powaznie piszesz, ale ten sms nic nie znaczy. Latwo sie pisze
      takie rzeczy. Widac ze czekasz na jakiekolwiek mile slowo z jego strony i
      bierzesz to za dobra monete, ale to naprawde niewiele go kosztowalo.
      A wogole nie wierze w takie ustalanie np. 2 tygodnie na namyslenie sie. Widac po
      twoim poscie ze juz podjelas decyzje o powrocie skoro chcesz dyskutowac o jego
      pracy i gdzie bedzie mogl stac na bramce.
      Ale czy naprawde chcesz spedzic zycie z kims takim? (pobicia, etc., stanie na
      bramce, praca zeby sie nie narobic)
      • tanana89 Re: Do pani psycholog- kontynuacja o męzu...(piln 12.07.10, 21:38
        chcialabym spedzic z nim zycie jesli by;by dobry taki jak kiedys i
        nie przeszkadzało by mi to że stoi na bramce na dyskotece, w
        kasynie, salonie gier, moze stac wszedzie tylko nie w burdelu i gogo.
        tak, czekam na dobre słowo z jego strony, licze na to że on to
        przemysli ze powie ze bedzie jak dawniej itd... że znow zaczniemy
        razem sp[edzac czas chociaz dwa razy w tygdoniu...
        wróce do niego jesli by powiedzial pod koniec miesiąca że bedzie
        taki jak dawniej tzn czuly, kochamy, nie bedzie robił tajemnic,
        bedzie mnie szanował........wtedy naprawde był idealny dla mnie!
        wszyscy go lubili, wszyscy znajomi, wszystkie kolezanki, nawet
        rodzinka! kazdy widzial że on się starał,....
        nie rozumiem dlaczego jeszcze dwa miesiace temu bylo ok, a pptem
        nagle sie zmienił!???? zastanawiam sie co bedzie dalej....
        • marzeka1 Re: Do pani psycholog- kontynuacja o męzu...(piln 12.07.10, 21:47
          Nie rozumiesz jednego: powiedzieć można WSZYSTKO, napisać można WSZYSTKO, a tak
          naprawdę nie tyle liczy się, że ktoś powie ci "kocham cię", ale JAK zachowuje
          się, czyli liczą się czyny, a ty budujesz zamki na lodzie na podstawie
          dotknięcia brzucha i smsa.
          • tanana89 Re: Do pani psycholog- kontynuacja o męzu...(piln 13.07.10, 09:48
            no ale on teraz codziennie dzwoni mimo ze mielismy sie nie odzywac
            do konca miesiąca, powiedzial że nie moze wytrzymac i ze musi
            dzwonic chociaz raz dziennie... a chyba by nie dzwonił gdyby mu nie
            zalezało? a on dzwoni i pyta co u mnie, czyu dziecko się rusza itp.
            • kapyl Re: Do pani psycholog- kontynuacja o męzu...(piln 13.07.10, 11:00
              Faceci nie zmieniają się z dnia na dzień. Nawet jeżeli teraz się interesuje, za
              miesiąc może się już nie interesować.
              Jak się urodzi dziecko pojawią się nowe wyzwania - niemowlę płacze, miewa kolki,
              nie śpi w nocy. Wątpię, czy Twój Mąż odniesie się do tego z zainteresowaniem i
              zrozumieniem.
        • zielona.wrona Re: Do pani psycholog- kontynuacja o męzu...(piln 13.07.10, 12:07
          chcialabym spedzic z nim zycie jesli by;by dobry taki jak kiedys
          ................
          Widzisz, to sie nigdy nie stanie, bo nie da sie czasu wrocic i nigdy
          nic nie bedzie "jak bylo". Ty tez nie jestes taka sama, jak kiedys
          bylas. Ty nie jestes juz ta beztroska, szczupla dziewczyna, ktorej
          jedyna radoscia bylo sprawiac mezowi przyjemnosc. Ty jestes teraz
          kobieta w ciazy, za niedlugo bedziesz matka. Twoje mysli sa inne,
          Twoje zmartwienia sa inne, Twoja figura jest inna. Ty sie zmienilas,
          poszlas w innym kierunku, niz Twoj maz. tego nie zmienisz i to
          musisz zrozumiec. Ty czepiasz sie mysli, ze Cie gladzi po brzuchu i
          dzwoni codziennie. Ale to nie sa przeslanki, zeby zbudowac stabilna
          rodzine. Ty sie boisz wrocic do matki. Ty sama w sobie i ze soba nie
          masz nic,choc piszesz nieglupio. Ty chcialabys, zeby on sie
          zmienil.On juz sie zmienil, tylko poszedl w innym, niz Ty kierunku.
          I to musisz zrozumiec. Musisz liczyc na siebie. Sama dla siebie byc
          wazna a nie czepiac sie jakiego´s chloptaszka, ktory dojrzewa
          dopiero. Ty bedziesz matka i po urodzeniu dziecka dopiero Ci swiat
          na glowie stanie. Zacznij OD SIEBIE i DLA SIEBIE i Twojego dziecka.
          A potem zobaczysz co bedzie.
          Pozdrawiam cie milo, bo jakos mi na glupia nie wygladasz. Tylko
          bardzo, bardzo zagubiona.
          Wrona
    • radola1 Re: Do pani psycholog- kontynuacja o męzu...(piln 13.07.10, 18:31
      tanana89 napisała:

      ..."wychowywac dziecko razem , chodzic z
      nim na spacerki
      itd jak planowalismy..."

      Tak własnie wychowanie dziecka widzi twój mąż. Wyobraża sobie że
      będzie jadło i spało w zakupionej przez niego wyprawce a jedyna
      czynnoscią będzie wychodzenie na spacerki.
      Wychowanie dziecka to także /na sam początek/:
      1. Bezsenne noce
      2. Płacz z powodu kolki
      3. Możliwe różne alergie/biegunki, wysypki, itd./
      4. Spadek ochoty na seks matki /z róznych względów/
      5. Niemozność odpoczynku wtedy kiedy potrzeba tylko kiedy dziecko na
      to pozwoli.
      6. Koniec wieczornych wyjść do kafejek i pubów z resztą dziennych w
      wiekszości też/chyba że z dzieckiem/

      Ogólnie można to ująć dziecko wszystko wyznacza: i porę snu rodziców
      i porę jedzenia, a nawet czasem porę skorzystania z toalety. Dopóki
      się nie pojawi na świecie nie można nic deklarować.
      Sama nie wiesz jak ty się będziesz zachowywać i co czuć, a wierzysz
      chłopu, który nie wziął pod uwagę że posiadanie dziecka wiąże się z
      dolegliwościami ciążowymi kobiety /tycie/ i się jej zwyczajnie
      wstydzi? Ty mu uwierzysz na słowo? Niech teraz pokaże jakim będzie
      ojcem ale pokaże a nie powie to wtedy zobaczysz i
      zdecydujesz.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Do pani psycholog- kontynuacja o męzu...(piln 13.07.10, 18:37
      Niestety moja szczera, jak się Pani domaga odpowiedź, nie ucieszy Pani. Nie
      cofam niczego z tego co napisałam w odpowiedzi na Pani wcześniejszy wątek, a
      to co Pani napisała w tym, tylko potwierdza moje stanowisko.
      Mąż żyje w określony, jak dla mnie, w dość wyrazisty sposób. Obraca się w kręgu
      ludzi, gdzie istnieje model zachowania ,w który wpisuje się Pani mąż. Praca
      wymagająca siły i zgody na agresywne zachowania, głównie nocny tryb życia,
      kobiety na usługach mężczyzn i dla ich przyjemności, przyglądanie się cały czas
      zabawie.
      Nie wartościuję tego, ale trzeba to wziąć pod uwagę, bo inaczej wyciąga Pani
      niepełne wnioski z życia męża i jego funkcjonowania.
      Jego zachowanie wobec Pani i dziecka nosi w sobie pewien rzewny -
      charakterystyczny dla tego kręgu - idealizm ( będę chodził z dzieckiem na
      spacerki, kupię mojej kobiecie witaminy, bo to moja kobieta i moje dziecko ),
      który w żadnym stopniu nie przeszkodzi mu kazać się Pani wyprowadzać, gdy mu z
      Panią nie będzie po drodze albo gdy nawet ten spacerek , nie wspominając o
      całym dziecku , nie będzie konkurował z jego potrzebami.
      Te smsy, głaskania po brzuchu, troskliwość wynikają raczej z chwilowego
      rozczulenia, niż z przemyślanej zmiany postawy męża.
      Gdyby ta zmiana nastąpiła naturalnym by było, że mieszkacie razem, czas
      przemyśleń nad przyszłością jest wspólny, mąż zauważyłby Pani depresyjny nastrój.
      Pani widzi męża fragmentarycznie, jego pojawiające się na chwilę przyjemne
      kawałki i na tym opiera jego wizję. Całość, a tym samym rzeczywistość wygląda
      całkiem inaczej.
      Dzieje się tak też dlatego, że jest Pani bardzo młoda i naiwnie wierzy, że on
      się raptem zmienił. A naprawdę było tak, że Pani nie doceniła sygnałów
      zapalającej się czerwonej lampki ( jeśli w ogóle się paliła ), bo przeczyło to
      temu co Pani wtedy chciała.
      To wszystko nie oznacza, że związek nie ma szans. Ma szanse, ale dzięki Pani
      uległości i zgodzie na taki tryb życia.
      To co Pani pozwoli na to, to Pani energia i chęć bycia razem a nie męża. Dlatego
      będzie Pani ulegać. Do tego Pani wizja wspólnego życia też jest troszkę jeszcze
      dziecinna. Ot, pochodzić sobie do kina, do restauracji żeby maż zabrał. To są
      oznaki, ze jest dobrze. Są, ale proszę pamiętać, jedynie powierzchowne.
      Nie dziwię się, że ma Pani depresyjny nastrój. Zderzenie się idealizacji z tak
      niestabilną rzeczywistością musi rodzić spadek nastroju. Nie myślę, aby była to
      depresja, choć jeśli Pani ma wątpliwości, proszę iść do lekarza psychiatry lub
      nawet ginekologa.
      Nie znam skali Becka, bo nie pracuję poznawczo, więc nie chcę Pani wprowadzić w
      błąd.
      Przykro mi, że moja odpowiedź Pani nie pociesza, ale ja wraz z Panią nie mogę
      sprzyjać iluzji.
      Choć cudowne przemiany się zdarzają, to jednak proszę kierować się zasadą
      rzeczywistości, mimo, że jest Pani młoda i pewnie chciała inaczej. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
Pełna wersja