do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pytanie)

13.07.10, 22:33
Witam! dziękuję, że zainteresowała się Pani moim problemem, że
odpisała Pani na mój list...
Uważam że ma Pani jednak rację, że aby ratować ten związek
musiałabym na wszystko się zgadzać co by wymyślił mąż...
dzisiaj zadzwonił i zapytałam go jak mu idzie myślenie nad nami ,
czy mniej więcej wie co dalej będzie itd,...
a on odpowiedział :" tak , mysle sobie nad tym wszystkim,,chcialbym
dobrze,mysle że wszystko saie jakoś ułoży... a dzisiaj bylem z
kolegami nad wodą (znów był nad wodą z kolegami, a ze mną to juz od
dwoch miesiecy nigdzien nie chciał isc)
a w przyszlym tygodniu jadę z nimi do holandii na dwa dni poszaleć!
jak to usłyszalam to znów sie zdenerrwowałam, myslalam że on troszkę
juz zaczął rozumieć, że przesaqdza,że zachowuje sie jakby był
samotny...
powiedzialam mu że rozumiem że facet musi mieć kolegów, że nie bede
mu nigdy zabraniala by poszedł na bilard czy na piwko z kolegami ale
na wyjazd za granice czy do innego miasta beze mnie?? ma jechac sam
z samotnymi facetami ?????(pozatym znam tych ludzi i wiem że
namawiali by go do samych złych rzeczy...)
on powiedział jeszcze:" ale to nic złego że tam jadę, ty mi
wszystkiego zabraniasz, czepiasz się, zachowujesz się jak matka
KTÓRA poucza synka !!!ja sam bede decydował o sobie..."
więc mu powiedziałam:" decydował byś sam o sobie gdybyś nie miał
slubu , zony i dziecka w drodze!!! jak sie jest razem podejmuje sie
wsystkie decyzje razem żeby nikt się nie męczył i żeby nikomu nie
było przykro!!!"
a on powiedział:" mam cie dość, cały czas sie czepiasz.."
a ja na to:" nie czepiałabym sie gdybys nie miał głupot w głowie!! a
ty miesiąc przed porodem takie dziwactwa wyczyniasz...!!!"
on powiedział:" dobra, juz nie bede dzwonil do konca miesiaca ani
razu , odezwe sie 30stego lipca i sie zdecydujemy czy mieszkasz ze
mną czy u matki"...

CO PANI O TYM MYŚLI???
POWIEDZIAŁA MI PANI OSTATNIO COŚ W STYLU ŻE ZWIĄZEK MA SZANSĘ JEŚLI
PÓJDĘ NA USTĘPSTWA I POZWOLE MU NA PEWNE RZECZY....
TERAZ SIĘ ZASTANAWIAM CZY TO DOBRY POMYSŁ...
JEŚLI NP. MU POZWOLĘ POJECHAĆ GDZIEŚ Z KOLEGAMI NA PARE DNI TO
BEDZIE MI Z TYM ŹLE, BEDE MARTWILA SIE ZE MNIE ZDRADZA, ŻE WYCZYNIA
GŁUPOTY, BĘDE CZUŁA WSTRĘT DO NIEGO, BRAK ZAUFANIA,
Z TEGO ZAMARWIANIA SIĘ TO DOSTANĘ JAKIEJŚ NERWICY, DEPRESJI...

Z DRUGIEJ STRONY JAK ON ZOBACZY ŻE MU NIC NIE ZABRANIAM I ŻE MAM
JEGO GŁUPOTY GDZIEŚ, ŻE NIE OBCHODZI MNIE TO CO WYCZYNIA, DO TEGO
ZOBQACZYŁBY ŻE NIM SIE NIE INTERESUJE TYLKO DZIECKIEM TO MOŻE WTEDY
SIĘ OCKNIE BO ZOBACZY ŻE ZYCIE NIE KRĘCI SIĘ TYLKO WOKÓŁ NIEGO???
MOŻE POWIEM MU POD KONIEC MIESIĄCA ŻE WRÓCE DO NIEGO JEŚLI BEDZIEMY
SPEDZALI RAZEM CZAS(ALE NIE WYMUSZONE) I BEDZIE MIAL CZAS I DLA MNIE
I DLA KOLEGÓW I DLA DZIECKA...
WPROWADZĘ SIĘ DO NIEGO NA NOWO, ZOBACZĘ JAK SIĘ BEDZIE ZACHOWYWAŁ,
ZOBACZĘ CZY BĘDZIE MI POMAGAŁ PRZY DZIECKU, CZY BĘDZIE JE KĄPAŁ, CZY
POJEDZIE TAXOWKĄ PO LEKI JAK BEDZIE CHORE CZY COŚ, CZY BEDE MOGLA
LICZYC NA NIEGO,..(BO OPOWIADAŁ ZE BEDZIE JE KĄPAŁ, UBIERAŁ, CHODZIŁ
DO APTEKI, DAWAŁ PIENIADZE NA LEKI ITD)...
WIĘC MOŻE RZECZYWISCIE SIE "NAWRÓCI" JAK ZOBACZY DZIECKO, JAK WCZUJE
SIĘ W TO WSZYSTKO..?
DZISIAJ POWIEDZIAŁ MI ŻE NIE STANIE NIGDY W BURDELU I GO-GO, ŻE
BEDZIE STAŁ NA BRAMCE W DYSKOTECE JAK DO TEJ PORY I BEDZIE JEZDZIL
NA INTERWENCJI W OCHORNIE I CZASEM W TYM AUCIE Z ROZRYWKAMI..
MOJA MAMA TEŻ MÓWI ŻE POWINNAM TROCHE ODPUSCIĆ, ŻE POWINNAM
SPRÓBOWAĆ OSTATNI RAZ I ZOBACZYC JAK BEDZIE JAK SIE WPROWADZE NA
NOWO I JAK SIE DZIECKO URODZI...(MOJA CIOTKA MIAŁA MĘZA KTORY PIŁ I
SIE AWANTUROWAŁ A JAK SIE DZIECKO URODZIŁO TO PRZSESTAŁ!!!!!!!!)WIĘC
MOZE I TEN MÓJ SIĘ POPRAWI??


JAK MAM Z NIM ROZMAWIAĆ /POSTĘPOWAĆ? MAM MU ULEGAĆ? PRZYTAKIWAĆ NA
WSZYSTKO? MAM BYĆ ULEGŁA?
MAM MU STAWIA C WARUNKI(CHYBA NIE POMAGA)?
MAM GO ZAPYTAC JAK WIDZI TO WSZYTSKO..?? BO MI SIE WYDAJE ZE DAŁOBY
RADE Z NIM SIE DOGADAĆ.. TYLKO JA CHYBA NIE UMIEM Z NIM ROZMAWIAC..
MOZE ROBIĘ JAKIŚ BLĄD??? MOŻE JESTEM ZA BARDZO ZAZDROSNA??????
NAPRAWDĘ NIE WIEM CO ROBIĆ...
BO TAK MYSLE ZE CZEMU NIE MIALABYM SPROBOWAC OSTATNI RAZ I
ZAMIESZKAC, URODZI SIE DZIECKO, A JAK ON BEDZIE ZŁY, NIE POPRAWI SIĘ
TO WE WRZESNIU MOGE OSTATECDZNIE SIE WYNIESC DO MATKI...
CO PANI NA TO??? (TO OSTATNI LIST ... NIE BEDE JUZ PANI ZAMĘCZAĆ TYM
PROBLEMEM -CHCIALABYM ŻEBY POMOGLA MI PANI TO POUKŁADAĆ...
CHCIALABYM WIEDZIEC JAK SIE MAM ZACHOWYWAC WOBEC TAKIEGO CZLOWIEKA??
CO NA NIEGO MOZE NAJBARDZIEJ ZADZIALAC??
DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDŹ...!!! (BARDZO MI PANI POMAGA)
    • ki_czort Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 13.07.10, 23:04
      Myśl.
      Czy jego obchodzi Twoje zdanie na temat wyjazdu do Holandii?
      Nie.
      Czy woli towarzystwo Twoje czy kolegów?
      Kolegów.
      Czy razem mieszkacie?
      Nie.
      Jeszcze Ci mało?
      Ty mu po prostu NIE MOŻESZ niczego zabronić, rozumiesz? On ma gdzieś Twoje
      zdanie. Jeśli związek ma trwać, musiałabyś zgadzać się na wszystko, bo to jedyne
      co możesz zrobić.
      Koleś zostawia Cię w ciąży i sobie gdzieś jedzie a potem rzuca, że zadzwoni pod
      koniec miesiąca. A Ty masz wątpliwości. Spadłaś z księżyca, ze Ci się wydaje, że
      będzie chciał mieszkać z Tobą i drącym się dzieciakiem? Dzieci to nie tylko
      'spacerki' i 'witaminki' i nie znikają jak tatuś nie ma ochoty się z nimi bawić.
      Ogarnij się wreszcie dziewczyno, bo ten infantylizm trudno zdzierżyć.
      • tanana89 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 13.07.10, 23:11
        ale on wcale nie powiedział mi nigdy ze dziecko to tylko miłe
        spacerki, sam mi mówił że bedzie cięzko, że wie że dziecko trzeba
        kąpać, przewijać, dbać o nie, uważac jak się je trzyma żeby nic sie
        nie stało itd.. on o tym wie... wie że dziecko płacze dniami i
        nocami. on zdaje sobie z tego sprawe...

        ja sie tylko zastanawiam jak to ratować... bo cały czas sobie tak
        mysle że mialabym wielkie wyrzuty sumienia że wyprowadzilabym sie
        przed porodem do matki a on po porodzie byłby "poprawiony w
        zachowaniu"/// bo sam zresztą pisze że chce dobra dzicka itd.. że
        bedzie sie starał...

        zastanawiam się jak mam z nim rozmawiać, jak sprawić by zrozumiał że
        koledzy to nie wszystko (wczesniej nie liczył się z nimi)...
        wczesniej tylko moje zdanie się liczyło!!!
    • bacha1979 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 08:07
      To nie może być prawda co ty wypisujesz.
    • enith Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 08:29
      Przeczytałam wszystkie trzy wątki, które założyłaś na tym forum i wprost brak mi słów. Wykazujesz się tak potworną naiwnością, żeby nie napisać głupotą, że wierzyć mi się nie chce, że jesteś dorosła. Pani Agnieszka napisała grzecznie, ale widzę, że trzeba napisać ci to dosłownie. Twój facet to nic nie warty, nie dojrzały do roli męża i ojca łachman. Każda rozmowa z nim, którą przytaczasz, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że wyszłaś za dzieciucha, któremu tylko imprezki w głowie, a ciężarna żona to balast, którego należy się wstydzić. Facet nie zrobił ABSOULTNIE NIC dla ciebie i dziecka. Jego bzdetne i rzewliwe esemesy i telefony to, za przeproszeniem, nie warte splunięcia g...o, bo napisać i powiedzieć można wszystko. To nic nie kosztuje, a tobie daje złudną nadzieję, że facet się zmienił. No i co? Jest z tobą czy też wybywa za granicę z kumplostwem mając głęboko w d...e twoje zdanie na ten temat? Niech no tylko dziecko dostanie pierwszej kolki, a twój pożal sie boże mąż zapomni górnolotne zapewnienia, zwinie manatki i zostawi cię samą. Weź się ogarnij i kopnij dziada w cztery litery, zanim do reszty spieprzy życie tobie i dziecku. Ten pan się nie zmieni, będziesz mieć z nim wyąłcznie zgryzoty. Takiego życia chcesz dla siebie i dziecka?
    • amb25 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 08:49
      Wiesz ja nie mialabym nic przeciwko wyjazdowi mojego meza na pare
      dni z kumplami. Nawet fajnie by bylo, ale on nie chce:( . Jak
      pojechal w zeszlym roku na wakacje z dzieckiem to tez bylo super!
      Mnie nie podoba sie jego sposob zarabiania na zycie (bo ochroniaze
      to chyba glownie pracuja wieczorami?) i (moze przesadzam) kontakty
      ze swiatem przestepczym (bo to chyba masz na mysli namaiwanie do
      zlego).
      I chyba tez nie chodzi o to, zeby mu wszystkiego zabraniac albo na
      wszystko pozwalac. Przedewszystkim sama sie zastanow czego bys od
      niego chciala.
      A ze zmiana faceta po urodzeniu dziecka moze byc roznie. Moze sie
      zmienic moze sie nie zmienic tego nikt nie jest w stanie przewidziec.
      • kochamkotyijuz Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 09:49
        Oj dziewczynko dziewczynko.Pani Agnieszka napsala ci ,ze aby
        utrzymac ten zwiazek musialabys sie na wszystko zgadzac, to taki
        smutny fakt a nie rada na rozwiazanie problemu malutka kobietko.
        Ja ci powiem dobitniej choc juz wczesniej znakomicie napisala ci
        enith z ktora sie w 100% zgadzam.
        Niedojrzala, mloda osobka jestes caly czas skupiona na jakims nic
        niewartym gosciu.Choc mysle ,ze do ciebie nic nie dotrze to jednak
        napisze.Z takim dziadem to tylko CESARSKIE CIECIE!!!!!Wtedy moze on
        cos zrozumie i to nie tak od razu, ale po latach.Moze ocknie sie ,ze
        ma potomka dla ktorego warto zmienic priorytety w zyciu i koledzy
        sami pojda w odstawke.Narazie to on ma wszystko w glebokim powazaniu
        i twoje kombinowanie na nic sie tu zda.
        Co ci radze to skup sie nad tym co cie czeka.Zamiast tu wypisywac o
        jakims skrajnym egoiscie poczytaj troche o porodzie, pierwszysch
        dniach z dzieckiem itp.To powinno zakrzatac ci teraz glowe a nie
        jakis facio ktory jedzie z kolezkami sie zabawic do Holandi.

        Czytajac cie rece opadaja,naprawde!!!!!Podbuduj swoje ego,kopnij go
        w cztery litery i badz dobra matka-tego ci zycze!
      • mehil.dam Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 10:03
        Co do zmiany faceta po urodzeniu dziecka mam przykład, pewna osoba, którą
        znam też tak myślała, a o to historia w skrócie:
        Zawsze lubił imprezować z kolegami, popić sobie, ale przecież jak się
        dziecko urodzi, to się wszystko zmieni. Gówno prawda, dalej były
        imprezki, koledzy, a żona niech siedzi w domu i niańczy, zresztą w
        napadach złości okazywała się k...ą, która choć nie wychodziła z domu to
        dziecko z kimś innym sobie zrobiła. Za parę lat urodziło się kolejne,
        ciężko chore. Do lekarza jeździł, jeśli był w domu, bo niekiedy wiele dni
        się nie pojawiał, jak był to awantury itp. A jego chora córka wstawała w
        nocy żeby sprawdzić czy nie zostawił włączonego gazu, odpalonego
        papierosa... I wiecznie jakieś obietnice niedotrzymane, jak miał dobre
        dni to przekupywał prezentami. Była jeszcze taka sytuacja, że kobieta do
        szpitala trafiła, a on sobie wyjechał na "imprezkę" i zostawił małe
        dzieci same na kilka dni (!!) w domu, dobrze, że babcia była niedaleko...
        Od tego wszystkiego jego żona tylko się nabawiła choroby psychicznej...
    • tanana89 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 10:29
      wam to tylko najłatwiej powiedzieć" rzuć go"...
      a nie myslicie o tym że jak go "rzucę" to u matki w domu też nie mam
      spokoju i mieć nie będę , bo cały czas mi sie wtrąca do wszystkiego,
      jak dziecko sie urodzi i by podrosło to będzie podważała przy nim
      mój autorytet, bedzie mówila że wszystko robie źle, dziecko mnie nie
      bedzie szanowało, ona bedzie mówila że pod złym kątem je kąpie, że
      je przegrzewam itd (wiem to na 100%% bo widzialam jak postępowała w
      innych przypadkach u ludziz rodziny , zawsze wszystko wie
      najlepiej, do tego codziennie mi powtarza że nie chce zebym z nią
      mieszkała, że jestem jej problemem itd.. że powinnam do niego wrócić
      i tam mieszkać, bo dziecko go zmieni a jak nie to wg niej powinnam
      pol roku u niego siedziec i znalesc prace, a dziecko do złobka i
      wtedy moge sie do niej wyniesc, bo ona pomagać mi nie bedzzie, bo z
      jakiej racji ma mi kase na jedzenie dawac"!-to był jej cytat...
      u niej teź nie mam spokoju, dlatego tak "na siłę" chcę pogodzić się
      z nim i dlatego mam nadzieje ze bedzie lepiej....
      a nie piszcie mi o domu samotnej matki, bo byłam tam dwa dni i już
      wolę z matką lub z nim w najgorszej męce siedzieć niż w ty, domu
      samotnej matki, tam jest sama patologia, kobiety krzyczą, kłócą sie,
      panuje znieczulica (wg opowiadań mialo tam byc zupelnie inaczej)...
      • gonia_29 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 11:29
        Z całym szacunkiem teoretycznie to jesteś dorosła. Sama nawarzyłaś tego piwa.
        Twój facet to delikatne określenie:osioł. Ty wcale nie jesteś lepsza. Teraz to
        taka jesteś biedna a nie wiedziałaś jak to naprawdę będzie?
        Więc nie nie rzucaj go skoro uważasz, że osoby Ci tu radzące gucio wiedzą.
        Mogłabyś zacząć układać wszystko po kolei - np. kontynuować naukę/pracę jak
        trochę odchowasz dziecko -porozmawiać z matką - może jak zobaczy faktyczne
        ustalenia będzie lepiej. I jak zaczniesz działać w postanowionym kierunku
        zobaczy, że nie będziesz jej na głowie siedzieć. Ale Ty tego nie zrobisz. Lepiej
        mieć takie życie jak masz -bo raz zmiana to trudna rzecz, dwa myślisz, że go
        dziecko zmieni -o naiwności!
        Twoja Matka jeśli będziesz samodzielna/na swoim może sobie gadać. Cała ta
        sytuacja jest tragiczna. Ty jesteś przede wszystkim infantylna -i to prawda, że
        antykoncepcja winna być darmowa -bo sorry po co Ci to dziecko?
        Chcesz sobie i jemu zapewnić "komfort" przede wszystkim psychiczny żyjąc z kimś
        takim i samej nie za dużo reprezentując swoim zachowaniem? To tylko dawca spermy
        ten facet a Ty masz chyba zaniżone poczucie własnej wartości {to tez problem},
        że chcesz coś takiego ciągnąć. Spełnienia, zdrowych relacji Ci to nie
        przyniesie. Ani dziecku. Karuzela uczuć jest dobra w kinie nie w realnym
        życiu.Dostałaś tu rady -ale nic nie zrobisz więc przestań pisać, że potrzebujesz
        pomocy od gadania nic się nie zmienia-chyba wiesz to po smskach Twego faceta,
        nie?? Jeśli FAKTY do Ciebie nie przemawiają to co? Będzie jeździł po Tobie jak
        po burej suce a Ty będziesz niosła swój krzyż -gratulacje.
      • kochamkotyijuz Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 11:32
        Wiem ,ze radzic to najlatwiej,ale ty opisalas swoja sytuacje dosc
        szczegolowo i jasno wynika ,ze facet jest NIC niewarty.Kazdy tutaj
        wyraza jedynie swoja opinie a ty zrobisz jak bedziesz chciala w
        koncu twoje zycie, twoje malpy, twoj cyrk!!!
        Chcialabym ,zebys jednak wiedziala ,ze zadna z wypowiadajacych sie
        dziewczyn zle tobie nie zyczy.

        A z twoja mama mam jakies dziwne nieodparte przeczuie, ze wcale nie
        jest tak zle jak nam tu opisujesz.Mam wrazenie ,ze to ty nie chcesz
        z mama mieszakc bo bedziesz musiala sie dostosowac.Mloda
        jestes ,wiec rady mamy jak najbrdziej ci sie przydadza i jej pomoc
        rowniez.Od niego nie oczekuj zadnej pomcy to mniej sie
        rozczarujesz.Czy ty myslisz ,ze opieka na niemowleciem to jakas
        fraszka???Taka czujesz sie na silach samej temu podolac???oj zebys
        sie nie zdziwila.
        Czas przestac myslec o sobie i zaczac myslec o dziecku-to naprawde
        duza odpowiedzialnsc!!!!!!!!!
        • gonia_29 to poszukaj 14.07.10, 12:25
          org. która może Ci pomóc skoro uważasz, że np. Z Mama może być kiepsko -innych
          domów samotnych matek/ w trudnej sytuacji itp. po jednym razie nie ma co się
          zrażać. I nie zgadzam się akurat w jednym z Kochamkoty - warto myśleć o sobie bo
          prócz tego, że będzie matką musi różne rzeczy uporządkować sama ze sobą. Dziecko
          nie zapełni tego co jest niedobre - nie ma co tego oczekiwać/ani nawet tak
          sądzić. Facet ewidentnie się nie daje do roli ojca/partnera.
          Poszukaj w swojej okolicy REALNEGO wsparcia.
          • rumpa Re: to poszukaj 14.07.10, 13:05
            a tam chrzanić faceta, ONA się nie nadaje na matkę, dawno nie miałam
            kontaktu z czymś takim, i wcale nie ma zaniżonej samooceny, ona po
            prostu jest potwornie głupia i tyle.
            Możecie sobie darowac teksty o uporządkowywaniu różnych rzeczy sama ze
            sobą, dla niej to abstrakcja, ma być jak lalunia chce, nikomu nie
            uwierzy, bo jej tak wygodniej i ma wymówkę na całe życie - matka zła,
            mąż zły a ona tylko chce dobrze.
            • marzeka1 Re: to poszukaj 14.07.10, 13:54
              Ty nie możesz istnieć naprawdę, musisz być trollem, bo szokuje mnie myśl, że
              ktoś taki przekazuje dalej swoje geny.
              Związałaś się z byle jakim facetem, który ma cię centralnie w zadzie, dostajesz
              konkretne rady i dalej gadasz jak potłuczona. Naprawdę nie możesz być prawdziwa.
      • ula-lo Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 14:33
        tanana89
        - o ile nie jesteś trollem, bo wierzyć mi się nie chce, że ktoś tak infantylny
        istnieje -
        chapeaux bas przed Twoja matką. Powiedziałabym Ci to samo: szukać pracy, dziecko
        do żłobka, usamodzielniasz się i wtedy możemy rozmawiać. Zdaje się, że ona chce
        (m.in.), żebyś przestała być bezwolnym dzieciakiem, który umie tylko wisieć na
        innych.
        ps. I wcale się nie dziwię, że nie chce Ci dawać pieniędzy na jedzenie. Od tego
        masz: 1) dwie własne ręce, 2) męża ("męża"). Też miałam rentę po ojcu - szła na
        potrzeby domu i mojego wykształcenia, a nie do łapki niedojrzałej panienki na
        ciuchy i kosmetyki.
    • tanana89 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 17:08
      do pracy chętnie bym poszła nawet zaraz po porodzie, ale nie mam z
      kim zostawić dziecka!!!!!! moja mama tez szuka pracy i bedzie
      musiala pracować zapewne na dwie zmiany (bo w sklepach tak zazwyczaj
      jest, a gdzie indziej jej nie chcą wziąśc), do żłobka dziecko mozna
      dac najwczesniej jak ma 5 miesięcy!!!! a za co będę życ przez te pół
      roku zanim dam dziecko do złobka i p0jde do pracy??????????
      z mopsu dostane jedynie 100zł (bo sie dowiadywalam) noi alimenty
      400zł'więc razem 500zł i to będzie tylko na dziecko, bo: 150zł
      pampersy (i to wcale nie oryginalne, ale jakies z biedronki itp)
      oliwka, krem do buzi typu bambino, mydelko lub plyn do kąpieli,
      chusteczki, mleko, glukoza, herbatka ziołowa,

      i nie piszcie mi takich rzeczy typu :po co ci to dziecko"??
      bo dziecko chcielismy miec oboje, a to juz nie moja wina że jemu
      nagle to nie na rękę!!!!
      • gonia_29 Sorry ale albo spamujesz 14.07.10, 17:27
        trolujesz albo jesteś głupia? Przecież będąc w takim układzie je się hormony jak
        cukierki/lub stosuje inne metody antykoncepcji bo ANI TY, ANI on nie nadajecie
        się do opieki nad czymkolwiek - macie źle pod kopułą. Jesteś z dupkiem i
        głupkiem i oczekujesz, że matka winna skakać z radości, że będzie musiała
        utrzymywać Ciebie i dziecko. Nie dziwię się, że nie jest jej na rękę bo jak się
        czyta Twój post to serio uciekać NALEżY GDZIE PIEPRZ ROŚNIE.Ja NAWET NIE SĄDZĘ
        za bardzo że to spam bo często się takie osoby jak Ty spotyka w życiu.
        PS. Z całym szacunkiem jemu nie nagle się odwidziało ON tAKI ZAWSZE był.Ty wcale
        nie lepsza. Dlatego pytam po co Ci dziecko -nie masz partnera ok {nawet w min.
        stopniu, sama jesteś infantylna jak cholera} jakie wartości i co chcesz
        przekazać dziecku?
        Wiesz co to planowanie? Robisz sobie dziecko z dupkiem bo on chciał. Wiesz co to
        REALIZM bynajmniej nie w malartswie
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 14.07.10, 20:43
      Wszystko co Pani napisał po raz kolejny o swoim mężu potwierdza, to co napisałam
      i uzasadnia twarde słowa z innych wpisów.
      Ale dość już o mężu, tu złudzeń ma mam i czas aby się Pani ich też pozbyła.
      Nie ma co się rozpisywać także o Pani sytuacji i powodach, z których się Pani w
      niej znalazła. To też jest dość oczywiste.
      W ten związek weszła Pani z naiwności wynikającej po części z młodości, a po
      części pewnie z Pani sposobu postrzegania świata.
      Słowa, " chcę mieć z Tobą dziecko" są często wypowiadane w chwili miłosnego czy
      seksualnego uniesienia ( raczej to drugie ) i mają pokazywać siłę pożądania, a
      nie są planowaniem dziecka. Mogę się mylić, ale zdaje się, że tak to było w
      Waszym przypadku. Tyle tylko, że w części związków ( na szczęście w większej )
      jest przynajmniej odrobina gotowości do przyjęcia realizacji tych uniesień i
      przyjęcia pojawiającego się dziecka. I to widać gołym okiem jak zachodzą zmiany
      w rodzicach, jak się przygotowują do swoich ról. Państwo oboje tego nie robicie,
      tylko dalej wykazujecie się naiwnością, infantylną wzajemną roszczeniowością i
      opieraniem się na iluzjach.
      Napisałam, że jest szansa na związek jak się Pani zacznie na wszytko zgadzać, bo
      to jest prawda. Ale to nie oznacza, że to jest, tym samym, szansa na dobry i
      dojrzały związek. Nie, to nie jest taka szansa.
      Co Pani ma robić ? Myślę, że wrócić do męża, zamieszkać w mieszkaniu, które Pani
      opuściła i zacząć wymagać od męża poważnych zachowań, pieniędzy strategii i
      organizacji wspólnego życia. To jest szansa na zobaczenia w naturze czy i jak
      się mąż zmienił, na co może Pani liczyć itp. Jeśli sytuacja będzie nadal podobna
      Pani pójdzie do pracy, dziecko do żłobka i tym samym Pani zacznie się
      uniezależniać i wtedy podejmie decyzje co do związku. Trzeba, choćby taką
      metodą zmusić męża do odpowiedzialności i utrzymania finansowego Pani i
      dziecka. On musi poczuć, że jest mężem, również w postaci ewidentnego ciężaru.
      Pani też musi dojrzeć, niestety i wiedzieć, że bez względu na to jak potoczy się
      sytuacja, to Pani zostanie z dzieckiem.
      I jeszcze 2 krótkie uwagi.
      Mamie Pani się nie dziwię. Proszę ją zrozumieć. Wyglądało, że Pani się
      usamodzielnia i zaczyna własne życie. Dla niej, osoby tez szukającej pracy a
      więc jak rozumiem z kłopotami, wyglądało to na ulgę. A teraz ma Panią w ciąży
      być może na swoim też utrzymaniu. A wtrąca się, bo Pani zachowania nie zawsze
      są racjonalne. To wtrącanie się jej to cena Pani zależności od niej.
      Podobnie można widzieć sprawę męża i jego rozrywek w sytuacji, gdy Pani jest w
      przed rozwiązaniem. Pani naciska i zabrania, bo on się zachowuje niedojrzale.
      Im bardziej on się zachowuje jak dziecko, tym bardziej Pani zachowuje się jak
      matka.
      Trzeba tylko umieć dostrzec te zależność.Nie wiem czy mąż zechce zobaczyć swój
      udział w tak wyglądającej relacji. Agnieszka Iwaszkieiwcz
      • mawitka Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 07:45
        Uważam, że z takim podejściem powinnaś rozważyć adopcję. Obydwoje jesteście
        kompletnie niedojrzali, nieodpowiedzialni i nie macie warunków na wychowanie
        dziecka.
        Bo uwierz mi, że pierwsze miesiące z maleństwem nie wyglądają jak na
        amerykańskich filmach, gdzie śliczne niemowle w koronkowych beciku słodko śpi w
        różowej kołysce, a Ty w pełnym makijażu leżysz odpoczywasz i wpatrujesz się w
        dziecko.
        Nie zdajesz sobie sprawy kompletnie co Cię czeka. Ty w ogóle o tym nie myślisz.
        Skupiasz się tylko na jakiś durnowatych smsach.
        Pewnie to nie jest miłe co jeszcze raz napiszę, ale ani Ty ani Twój 'mąż' nie
        nadajecie się na rodziców i pewnie prędzej czy później pozbawią Was praw
        rodzicielskich. Tylko dziecka szkoda.....
      • asia_i_p Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 09:09
        Pani Agnieszko, niech Pani będzie ostrożna. Ta kobieta w zasadzie żąda od Pani,
        żeby Pani pokierowała jej życiem - opisuje kolejne sytuacje i pyta, co teraz. Za
        moment będzie tu wypisywała pretensje, że jej Pani rozbiła małżeństwo. Nie wiem
        na pewno, ale może lepiej byłoby podkreślić, że to ona odpowiada za swoje życie,
        bo jak na razie, to mnie się wydaje, że ona usiłuje tę odpowiedzialność
        przekazać Pani.
        • doctor.no.1 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 09:35
          Asia_i_p zgadzam się w 100 procentach

          Tanana to ksieęniczka na ziarnku grochu, która oczekuje od
          wszystkich i rości sobie pretensję, ale sama z siebie niewiele
          daje...
          • to_la1 Brak słów!!! 15.07.10, 09:59
            Podpiszę się pod wypowiedziami innych osób, że dosłownie nie da się
            tego czytać! Może i chcesz stworzyć dobrą, kochającą i szczęśliwą
            rodzinę, ale nie z tym panem! Dziewczyno ogarnij się. Jeśli mąż chce
            Cię zostawić w ciąży i wyjechać na kilka dni poszaleć to jest już
            odpowiednim momentem na ROZWÓD. Z tego co napisałaś to na 100% Twój
            mąż się nie zmieni. Musisz w to uwierzyć, bo jeśli zdecydujesz się
            na wspólne życie z tym gościem to późniejszy rozpad małżeństwa
            odczujesz 100 razy dotkliwiej. Przekonasz się jaki z
            niego "kochający" tatuś. W tej chwili dziecko jest w drodze to
            powinien dbać o Ciebie bo to TY nosisz To Dziecko pod srecem.

            Ja sama wyszłam za mąż dość w cześnie bo w wieku 21 lat. Mąż miał
            wtedy 22 lata. Oczywiście, że wszyscy wokoło chcieli wybić nam ten
            pomysł z głowy, ale byliśmy zakochani. Ja doskonale wiedziałam czego
            chcę w życiu. Zdecydowaliśmy się z mężem na dziecko 2 lata po ślubie
            (urodziłam mając 23 lata). Dziecko było bardzo chciane i wyczekane.
            Jest dla nas całym światem! W czasie ciąży kończyłam jeszcze studia.
            Mąż pomagał mi bo wiedział, że jest to dla mnie bardzo ważne. Mam
            rodzinę i szczęśliwe dzicko. Wróciłam do pracy. Co z tego, że
            byliśmy tak młodzi zakładając rodzinę, ale wiedzieliśmy czego
            chcemy. Dojrzeliśmy do tego. Chcę napisać, że wiek nie zawsze idzie
            w parze z dojrzałością. Można mieć po 30 lat i pstro w głowach. Twój
            mąż - niestety - jest tego przykładem i nie wierz, że po narodzinach
            dziecka się zmieni. TAK NIE BĘDZIE! Jeśli już teraz nie mieszkacie
            razem to gdyby chciał coś zmienić to zrobiłby wszystko abyś do niego
            wróciła, ale NIE. On chce się wyszaleć.

            Szkoda tylko dziecka i Ciebie bo dalej pewnie go kochasz i czekasz
            na jego przemianę. Życzę Ci szczęścia. Dziecko doda Ci sił. Sama się
            o tym przekonasz.
    • izabelski Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 10:18
      tak jak ktos napisal - zastanow sie powaznie nad oddaniem dziecka do adopcji
      jesli maz nie da ci wsparcia, nie pracujesz (czyli nie bedziesz miala zasilku
      macierzyskiego), moze przyjsc taki moment,ze znienawidzisz dziecko za to, ze
      jest i ze musisz sie mu podporzadkowac
      nie chcesz sie podporzadkowac mamie, wiec wizja zmuszania sie do robienia czegos
      pod presja posiadania niemowlecia bedzie podobna
      tyle,ze nie bedziesz mogla go zostawic i sobie pojsc, bo odpowiedzialnosc cie
      przytloczy...
      • tanana89 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 11:25
        nikt mi nie będzie nakazywał dać dziecko do adopcji!!!!!!
        bo nie po to je chciałam mieć żeby je oddawać! poza tym nie jestem
        jakąś narkomanką czy pijaczką która rzuci dziecko w kąt jak bedzie
        płakało!!!!!!! wypraszam to sobie.,..
        to że ktoś ma 21lat i rodzi dziecko to nie jakaś tragedia... bo
        tragedią jest jak sie rodzi dziecko w wieku 16 czy 17lat!
        bo nie wiek decyduje o tym czy dana osoba będzie dobrą matką czy nie
        pokochałam to dziecko, czuje jak sie rusza, chce sie nim opiekować
        jak najlepiej, jest wiele osob w trudnej sytuacji i wcale nie oddają
        dziecka !!!!! przecież nawet jak dojdzie do rozwodu to dostane 400zł
        alimentów (bo mi tak obiecał) i do tego rodzinne 80zł i jakas
        zapomoga 100zł, więc spokojnie na dziecko wystarczy!!! przeciez mogę
        je wychować skromnym sposobem, wazniejsza jest milosc do dziecka niż
        jakies firmowe ciuszki czy gadzżety!
        zdaje sobie sprawę że dziecko to wieczne poświęcenia, wstawanie w
        nocy, robienie mleka, podawanie kilka razy w nocy i w dzien,
        przewijanie, opiekowanie sie jak jest chore... zdaję sobie z tego
        sprawe... nie mam 6lat!!!!!!!
        najwazniejsze jest dla mnie tylko zeby sie wyjasnila ta cała
        sytuacja, poslucham rad pani Agnieszki, zreszta moja mama radziła mi
        podobnie, żebym wrocila do niego jesli on tego zechce i zebym
        sprobowala z nim wychowywac dziecko, a jesli on sie jednak nie
        sprawdzi w tej roli to wezmę sie za szukanie pracy (obojętnie
        jakiej) jak dziecko bedzie mialo pol roczku i dam je do żłobka i
        wtedy wyniose sie do mamy na stałe i wezme rozwód, wtedy bede
        niezalezna, nie bede dla nikogo problemem....
        • douglas.beauty Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 12:04
          > nikt mi nie będzie nakazywał dać dziecko do adopcji!!!!!!
          > bo nie po to je chciałam mieć żeby je oddawać! poza tym nie jestem
          > jakąś narkomanką czy pijaczką która rzuci dziecko w kąt jak bedzie
          > płakało!!!!!!! wypraszam to sobie.,..
          > to że ktoś ma 21lat i rodzi dziecko to nie jakaś tragedia... bo
          > tragedią jest jak sie rodzi dziecko w wieku 16 czy 17lat!

          Najwieksza tragedia jest twoja bezgraniczna glupota...
        • gonia_29 to jest przerażające 15.07.10, 12:13
          Nie mam dzieci. Ale ktoś słusznie powiedział kiedyś, że aby mieć prawo jazdy
          trzeba zdać egzaminy, aby być dr też etc. a aby dziecko mieć niczego nie trzeba
          - i Ty właśnie nic nie masz. Nie rozumiesz jednego - nie trzeba być
          alkoholiczką/narkomanką aby być złą matką. Fundowanie dziecku takich rodziców to
          już jest zły pomysł -zwłaszcza takiego Tatusia/braku stabilizacji
          uczuciowej/finansowej.
          Ja znam biednych ludzi, prostych którzy nie mają kokosów ale bardzo im na
          dzieciach zależy/ wiedzieli na co się porywają no i są bardziej stabilni
          emocjonalnie niż WY. Bieda/brak wykształcenia/ani wiek - wiesz nie wiesz czy dla
          tych 16 to nie jest szczęście prócz tego, że ludzie paluchami wytykają/lub zły
          język rozpuszczają bo tak się dzieje niestety cały czas. Dla Ciebie nawet 40 to
          nie byłby dobry wiek bo nie wiadomo czy Ci się "poprawi" - możesz być głupia i
          roszczeniowa/vel księżniczka całe życie. I masz rację w tym jednym, że wiek o
          niczym dalej świadczyć nie musi, ale Ty się po prostu nie nadajesz. Samo Ci się
          nie odmieni - bo będziesz starsza - niestety to wcale tak nie działa.
          Kolejnym Twoim idiotyzmem jest to, że on Ci obiecał 400zł alimentów -czy Ty
          naprawdę w to co piszesz wierzysz? Czy Ty wiesz ile panien się przejechało na
          czymś takim? Mam nadzieję, że się mylę ale jakoś w szczęśliwe zakończenie nie
          wierzę. Oby było inaczej.
          • mawitka Re: to jest przerażające 15.07.10, 12:43
            Nie denerwuj się tak. Napisałam, zebyś rozważyła czy adopcja nie będzie
            najlepszym rozwiązaniem, a nie żebyś oddała dziecko. Przemyśl to tylko. Jeżeli
            wierzysz, ze dasz radę zapewnić dziecku stabilizację emocjonalną oraz materialną
            to świetnie. Trzymam kciuki.
            I nie chodziło mi tylko o Twoją sytuację materialną - też nie kupuję dziecku
            gadżetów, ale ogólnie o całokształt.
            Zdecydowałaś się wrócić do pseudo-męża, bo wierzysz, ze dziecko go zmieni.
            Osobiście w to nie wierzę, ale cuda podobno się zdarzają.
            My z mężem obydwoje chcieliśmy dziecka, czekaliśmy na nie, ale jak się pojawiło
            na świecie, to obydwoje czasem mieliśmy dość. Gwarantuje, ze Twój 'mąż' bedzie
            mieć dosć po tygodniu.
            Obym się myliła.
        • izabelski Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 21:31
          a dlaczego zakladasz "mleko" a nie karmienie piersia?
        • mmk9 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 22:10
          tanana89 napisała:

          >
          > zdaje sobie sprawę że dziecko to
          > robienie mleka,

          no popatrz, zdziwisz się może, ale można wychowac 10 dzieci
          bez "robienia" mleka, hehe
    • black_smirnovka Re: do tanana89 15.07.10, 20:34
      tanana89 niestety w życiu bywa tak że podejmujemy złe decyzje.
      Z tego co piszesz - podjęaś złą decyzję wiążąc się akurat
      z tym panem.

      On się nie zmieni
      Zawsze będzie zwalał winę na Ciebie.
      Będzie robił tak jak jemu jest wygodnie.

      Myśl o sobie i dziecku.
      I o tym jak na nowo ułożyć sobie życie.
      Inaczej ten człowiek zrobi z Twojeo życia piekło.
    • waszahanusia Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 21:19
      nie ma sensu odpowiadac na watki tej dizewczyny bo do niej nic nie
      dociera. Nawet jakby dostała w gebe (jesli juz nie dostała,a
      dostanie predko jak jej facet nacpa sie stojac na bramce, a do
      Holandii jedize tulipany ogladac...) to sobie i tak jakos to
      wytłumaczy. Jest dizecinna, głupia i naiwna. 400zł jej obiecał matko
      jakas Ty głupia dizewczyno...
    • enith Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 15.07.10, 22:38
      Dziewczyno, jesteś młoda, jesteś głupia, a twoje wyobrażenia o życiu, małżeństwie i macierzyństwie są wprost niewyobrażalnie infantylne. W twoich wątkach wypowiedziały się żony i matki. Rzeczowo i wyczerpująco odniosła się do twojej sytuacji pani psycholog i to kilkukrotnie. A ty nadal nic nie rozumiesz, nie wyciągnęłaś żadnych wniosków, a teraz piszesz, że "mąż obiecał ci alimenty". Wiesz, co myślę? Że jesteś typem kobiety, która o konsekwencjach swoich debilnych życiowych decyzji będzie się musiała zwyczajnie przekonać na własnej skórze. To, że przy okazji przekona się też twoje bogu ducha winne dziecko, to już trudno. Widać tak musi być. A więc zostań ze swoim mężem i nadal pozwól się traktować, jak szmata. Wiś na nim finansowo, nie szukaj jakiekolwiek niezależności. Może, MOŻE za parę lat pojmiesz, w jakie wdepnęłaś gó... i w jakie gó... wciągnęłaś dziecko. I może to cię pchnie do zmiany siebie, swojego nastawienia, swojego i dziecka życia. Oby prędzej, niż później, czego ci z całego serca życzę.
      • mehil.dam Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 16.07.10, 12:43
        I radzę jeszcze się bardziej z cenami zapoznać. My wydajemy jakieś 300zł
        miesięcznie na mleko, bo akurat takie córka powinna jeść.
        • klimkabb Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 18.07.10, 23:52
          Rzeczywiście może popełniłaś parę błędów, miałaś trudna sytuację w dzieciństwie
          i masz teraz.
          Któż z tych osób, które tak Cię zjechali nie popełnił błędu? Czy wszyscy
          rzeczywiście tacy dojrzali?
          OK. Sytuacja jest trudna. Ja nie wiem co powinnaś zrobić ale wiem, ze dasz radę,
          ze się ułozy i za kilka lat będziesz szcęśliwą mamą swojej córeczki:-)
          Byc może dla Twego męża ta sytuacja też go jakoś przerosła... Pewnie gdzies tam
          sa jakieś pokłady dobrych intencji.
          Powodzenia :-)
    • mad98 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 19.07.10, 12:14
      Jedyną istotą, której szkoda mi w tej całej sytuacji jest twoje dziecko. Ty - z
      cała swoja głupota, nieodpowiedzialnością i naiwnością powinnaś dostać, to o co
      sama się usilnie prosisz. Mam dziecko, mam męża, pracę, budowę domu za sobą,
      jestem w kolejnej ciąży i już trochę wiem na czym polega małżeństwo i problemy.
      Nie powinnaś szukać tu pomocy,bo każda z nas otwarcie i dobitni napisała co
      sądzi. A więc wracaj do mężusia. Jestem pewna jaki będzie rezultat, ale
      zasługujesz na to! Szkoda mi tylko waszego dziecka.
      • tanana89 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 19.07.10, 12:49
        ciekawe jak wy się bedziecie zachowywać jak bedziecie miały za parę
        lat jakiś problem z męzem (zacznie was zdradzać, oszukiwać, a;lbo
        opusci was bez słowa itd...) ciekawe jak wtedy będziecie gadać
        mądrale... zaczniecie sie użalać na forum a ja wam doradzę:" weź do
        rzuć, mieszkaj na ulicy na pksie skoro nie masz dokąd iść i juz"-
        najłatwiej tak powiedziec!!!!!!!!!!!!
        NIGDY NIC NIE WIADOMO jaki będzie wasz mąz za parę lat (mój tez byl
        do czasun chodzącym ideałem ale wasza bajka tez sie moze skonczyc i
        napewno bedziecie chcialy to ratować probować rózmych metod a nie od
        razu zostawiać i iść do matki która codziennie by wam mówiła że
        jestescie jej problem życiowym!! co to za matka? ja bym mojej corce
        nigdy tak nie powiedziała, przyjęłabym ją, pomoglabym, a pozatym
        miałabym nowego faceta zeby móc córkę wspierac jak bedzie potrzeba
        bo samemu cięzko, a moja matka wolała z wlasnego wyboru sama
        siedziec bez faceta i się uzalać jaka to ona biedna jest, wolała
        ciągnąc pieniądze od swoich rodzicow(moich dziadkow) i nigdy nie
        chciała pracowac!!!-nawet jak chodzilam do liceum to zawsze mówila
        ze pracy nie ma dla niej( a ma wyzsze wyksztalcenie, a naweet w
        sklepie mogla pracować bo noworodka nie miala!!!!)....
        NIE BEDE JUZ SIE TU ROZPISYWAĆ, BO WIEKSZOSC OSOB ATAKUJE TYLKO...AZ
        ŻAL... MYSLALAM ŻE COS MĄDREGO SIE DOWIEM, NIEKTORZY FAJNIE
        DORADZILI, A RESZTA TO SAME ATAKI..
        • gonia_29 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 19.07.10, 13:04
          W życiu różnie bywa. Tyle tylko, że ty chcesz pałac budować na gó...e uważając,
          że fetor zniknie bo to przecie pałac. Podstawy masz marne, pretensje do innych
          do siebie żadnych. On nie był żadnym ideałem etc. raz, że takowe nie istnieją
          dwa nie ma co/czego ratować i tyle. To nie mieszkaj na ulicy mieszkaj sobie z
          nim z pełną świadomością aby stamtąd czmychnąć choć i tak tego nie zrobisz nawet
          po czasie. Zajmij się sobą a nie swoją matką i jej problemami lub ich brakiem -
          to temat zastępczy. Twój tok myślenia jest przerażający. I jeśli nie trollujesz
          to straszne rzeczy wypisujesz. Mieszkasz na wulkanie i nie oczekujesz wybuchu,
          ciekawe? Po co napisałaś? chciałaś aby pogłaskano Cie po głowie i powiedziano,
          że będzie ok? Nie będzie. Póki sama czegoś nie zdziałasz.
    • tanana89 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 19.07.10, 13:36
      onia 29!!!! mam coś zdziałąć wg Ciebie? ale co?? bo jak do tej
      pory to mówisz tylko "rzuć go, oddaj dziecko itd">....
      więc co mam niby zdziałac??jakieś mądre rady?
      • mmk9 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 19.07.10, 14:36
        tanana89 napisała:

        >
        > więc co mam niby zdziałac??jakieś mądre rady?

        Moim zdaniem nie za wiele możesz teraz zdziałać, a jesli, to dla siebie
        i dziecka. Naprawianie męża sobie daruj, jego ciągoty rozrywkowo-
        kryminalne prawdopodobnie zaprowadzą go w konflikt z prawem
        poważniejszy niż notowanie za pobicie. Gdzieś musisz sie z dzieckiem
        podziać, może przy odrobinie dobrej woli jednak dogadacie sie z matką i
        wspólnie dacie radę zarobić na życie i dopilnowac dziecka. Jeśli nie -
        pozostaje dom samotnej matki, jakoś tam Toba pokierują, bo taka jest
        potrzeba. Byleś chciała. A nie masz jakiejś dalszej rodziny, ktora by
        Ci pomogla w zamian za np opiekę nad staruszką, pomoc w domu itp ?
      • gonia_29 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 19.07.10, 14:41
        Nie pisałam nic o oddaniu dziecka.Zapytałam się grzecznie po co Ci one? Ktoś
        inny doradzał adopcje etc. Dostałaś też namiary/próby ukierunkowania od pani
        psycholog. Pytanie co Ty z tym zrobisz? Może jeszcze jesteś za mało
        zdesperowana. W życiu nie wróciłabym do takiego faceta. Wolałabym Matkę {i
        przedstawiłabym jej konkrety jak zamierzam uporać się z sytuacją}, lub Dom
        Samotnej Matki . I bez obrazy ale mądre rady nic tu nie dadzą. Dla Ciebie raz
        one wcale nie są mądre, dwa nie widzisz, że to głównie Ty ponosisz odp za to jak
        masz teraz w życiu -ciągle piszesz o matce/facecie. Co TY zrobiłaś i TERAZ
        robisz aby było lepiej? Co z tego co Ci pisała pani psycholog/radzili inni
        wprowadziłaś w życie?
    • mala.czarnaa tanana89 19.07.10, 15:21
      ... uwierz w siebie, dasz rade. Zapomnij o tym facecie, zasługujesz
      na coś lepszego. Teraz Twoje maleństwo jest najważniejsze.

      Powodzenia!
    • tanana89 Re: do Pani Agnieszki Iwaszkiewicz (ostatnie pyta 20.07.10, 11:17
      wczoraj wprowadzilam sie do niego (bo powiedzial mi przez tel
      zebym wrocila sie rozpakowala i zobaczymy czy nam wyjdzie czy nie-
      taka ostatnia próba)...
      przyszlam, rozpakowalam wszystkie rzeczy, poukladalam i jak na razie
      on jest miły, czuły, zobaczymy co będzie dalej...
      mam taki plan: poczekam aż urodzi się dziecko, zajme sie dzieckiem i
      na nim się skupię, a jak on mi nie bedzie w niczym pomagał, nie
      bedzie go nigdy w domu lub bedzie prowadzil kawalerskie zycie to
      wyniosę sie ostatecznie do matki i wezmę rozwód... -tak tez
      powiedzialam mamie:)
      zobaczymy co bedzie dalej. trzymajcie kciuki!!!
      p.s;" a jutro jade juz do babci na tydzien żeby jeszcze bardziej
      tęsknił-zauwazylam że rozstania dobrze nam robią...
Pełna wersja