tanana89
13.07.10, 22:33
Witam! dziękuję, że zainteresowała się Pani moim problemem, że
odpisała Pani na mój list...
Uważam że ma Pani jednak rację, że aby ratować ten związek
musiałabym na wszystko się zgadzać co by wymyślił mąż...
dzisiaj zadzwonił i zapytałam go jak mu idzie myślenie nad nami ,
czy mniej więcej wie co dalej będzie itd,...
a on odpowiedział :" tak , mysle sobie nad tym wszystkim,,chcialbym
dobrze,mysle że wszystko saie jakoś ułoży... a dzisiaj bylem z
kolegami nad wodą (znów był nad wodą z kolegami, a ze mną to juz od
dwoch miesiecy nigdzien nie chciał isc)
a w przyszlym tygodniu jadę z nimi do holandii na dwa dni poszaleć!
jak to usłyszalam to znów sie zdenerrwowałam, myslalam że on troszkę
juz zaczął rozumieć, że przesaqdza,że zachowuje sie jakby był
samotny...
powiedzialam mu że rozumiem że facet musi mieć kolegów, że nie bede
mu nigdy zabraniala by poszedł na bilard czy na piwko z kolegami ale
na wyjazd za granice czy do innego miasta beze mnie?? ma jechac sam
z samotnymi facetami ?????(pozatym znam tych ludzi i wiem że
namawiali by go do samych złych rzeczy...)
on powiedział jeszcze:" ale to nic złego że tam jadę, ty mi
wszystkiego zabraniasz, czepiasz się, zachowujesz się jak matka
KTÓRA poucza synka !!!ja sam bede decydował o sobie..."
więc mu powiedziałam:" decydował byś sam o sobie gdybyś nie miał
slubu , zony i dziecka w drodze!!! jak sie jest razem podejmuje sie
wsystkie decyzje razem żeby nikt się nie męczył i żeby nikomu nie
było przykro!!!"
a on powiedział:" mam cie dość, cały czas sie czepiasz.."
a ja na to:" nie czepiałabym sie gdybys nie miał głupot w głowie!! a
ty miesiąc przed porodem takie dziwactwa wyczyniasz...!!!"
on powiedział:" dobra, juz nie bede dzwonil do konca miesiaca ani
razu , odezwe sie 30stego lipca i sie zdecydujemy czy mieszkasz ze
mną czy u matki"...
CO PANI O TYM MYŚLI???
POWIEDZIAŁA MI PANI OSTATNIO COŚ W STYLU ŻE ZWIĄZEK MA SZANSĘ JEŚLI
PÓJDĘ NA USTĘPSTWA I POZWOLE MU NA PEWNE RZECZY....
TERAZ SIĘ ZASTANAWIAM CZY TO DOBRY POMYSŁ...
JEŚLI NP. MU POZWOLĘ POJECHAĆ GDZIEŚ Z KOLEGAMI NA PARE DNI TO
BEDZIE MI Z TYM ŹLE, BEDE MARTWILA SIE ZE MNIE ZDRADZA, ŻE WYCZYNIA
GŁUPOTY, BĘDE CZUŁA WSTRĘT DO NIEGO, BRAK ZAUFANIA,
Z TEGO ZAMARWIANIA SIĘ TO DOSTANĘ JAKIEJŚ NERWICY, DEPRESJI...
Z DRUGIEJ STRONY JAK ON ZOBACZY ŻE MU NIC NIE ZABRANIAM I ŻE MAM
JEGO GŁUPOTY GDZIEŚ, ŻE NIE OBCHODZI MNIE TO CO WYCZYNIA, DO TEGO
ZOBQACZYŁBY ŻE NIM SIE NIE INTERESUJE TYLKO DZIECKIEM TO MOŻE WTEDY
SIĘ OCKNIE BO ZOBACZY ŻE ZYCIE NIE KRĘCI SIĘ TYLKO WOKÓŁ NIEGO???
MOŻE POWIEM MU POD KONIEC MIESIĄCA ŻE WRÓCE DO NIEGO JEŚLI BEDZIEMY
SPEDZALI RAZEM CZAS(ALE NIE WYMUSZONE) I BEDZIE MIAL CZAS I DLA MNIE
I DLA KOLEGÓW I DLA DZIECKA...
WPROWADZĘ SIĘ DO NIEGO NA NOWO, ZOBACZĘ JAK SIĘ BEDZIE ZACHOWYWAŁ,
ZOBACZĘ CZY BĘDZIE MI POMAGAŁ PRZY DZIECKU, CZY BĘDZIE JE KĄPAŁ, CZY
POJEDZIE TAXOWKĄ PO LEKI JAK BEDZIE CHORE CZY COŚ, CZY BEDE MOGLA
LICZYC NA NIEGO,..(BO OPOWIADAŁ ZE BEDZIE JE KĄPAŁ, UBIERAŁ, CHODZIŁ
DO APTEKI, DAWAŁ PIENIADZE NA LEKI ITD)...
WIĘC MOŻE RZECZYWISCIE SIE "NAWRÓCI" JAK ZOBACZY DZIECKO, JAK WCZUJE
SIĘ W TO WSZYSTKO..?
DZISIAJ POWIEDZIAŁ MI ŻE NIE STANIE NIGDY W BURDELU I GO-GO, ŻE
BEDZIE STAŁ NA BRAMCE W DYSKOTECE JAK DO TEJ PORY I BEDZIE JEZDZIL
NA INTERWENCJI W OCHORNIE I CZASEM W TYM AUCIE Z ROZRYWKAMI..
MOJA MAMA TEŻ MÓWI ŻE POWINNAM TROCHE ODPUSCIĆ, ŻE POWINNAM
SPRÓBOWAĆ OSTATNI RAZ I ZOBACZYC JAK BEDZIE JAK SIE WPROWADZE NA
NOWO I JAK SIE DZIECKO URODZI...(MOJA CIOTKA MIAŁA MĘZA KTORY PIŁ I
SIE AWANTUROWAŁ A JAK SIE DZIECKO URODZIŁO TO PRZSESTAŁ!!!!!!!!)WIĘC
MOZE I TEN MÓJ SIĘ POPRAWI??
JAK MAM Z NIM ROZMAWIAĆ /POSTĘPOWAĆ? MAM MU ULEGAĆ? PRZYTAKIWAĆ NA
WSZYSTKO? MAM BYĆ ULEGŁA?
MAM MU STAWIA C WARUNKI(CHYBA NIE POMAGA)?
MAM GO ZAPYTAC JAK WIDZI TO WSZYTSKO..?? BO MI SIE WYDAJE ZE DAŁOBY
RADE Z NIM SIE DOGADAĆ.. TYLKO JA CHYBA NIE UMIEM Z NIM ROZMAWIAC..
MOZE ROBIĘ JAKIŚ BLĄD??? MOŻE JESTEM ZA BARDZO ZAZDROSNA??????
NAPRAWDĘ NIE WIEM CO ROBIĆ...
BO TAK MYSLE ZE CZEMU NIE MIALABYM SPROBOWAC OSTATNI RAZ I
ZAMIESZKAC, URODZI SIE DZIECKO, A JAK ON BEDZIE ZŁY, NIE POPRAWI SIĘ
TO WE WRZESNIU MOGE OSTATECDZNIE SIE WYNIESC DO MATKI...
CO PANI NA TO??? (TO OSTATNI LIST ... NIE BEDE JUZ PANI ZAMĘCZAĆ TYM
PROBLEMEM -CHCIALABYM ŻEBY POMOGLA MI PANI TO POUKŁADAĆ...
CHCIALABYM WIEDZIEC JAK SIE MAM ZACHOWYWAC WOBEC TAKIEGO CZLOWIEKA??
CO NA NIEGO MOZE NAJBARDZIEJ ZADZIALAC??
DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDŹ...!!! (BARDZO MI PANI POMAGA)