Chcę drugie dziecko, mąż nie...

20.07.10, 10:37
Wiem, że tu nie znajde wyjścia z sytuacji, ale chciałam się wygadać
i być może podzielicie się swoimi podobnymi przeżyciami.

Mamy synka 5 letniego. Mam 28 lat, mąż 35. Jestem zdecydowana, że
chce mieć drugie dziecko. Mąż nie, ale pogodził się z tym, że ja
chce i już nie protestuje, aczkolwiek nie podziela mojego zdania.
Myślę, że jak maleństwo już sie pojawi na świecie, to nigdy nie
będzie żałował swej decyzji. A może się mylę? Może nie powinnam go
zmuszać o tej decyzji? Z drugiej strony co ze mną?
Byłyście w podobnej sytuacji?
    • carrie78 Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 10:47
      Ja tez chcę a mąż nie.
      Ostatnio tez zmienił nieco front i zaproponował, żeby mieć.
      Nie zgodziłam się.
      Dziecko to ogromna odpowiedzialność. Jeśli druga strona nie jest do
      tego przekonana całym sercem to ładujesz się w wielkie g...
      Bo z niespaniem, zmęczeniem, lataniem po lekarzach będziesz sama. I
      jeszcze się dowiesz, że przecież sama chciałaś.
      Istnieje malutka szansa, że jak dziecko się pojawi to on oszaleje na
      jego punkcie. Ale czy dla tej szansy zaryzykujesz małżeństwo i dobre
      samopoczucie tego dziecka, które już jest na świecie?
      • m_aggi Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 11:00
        a jeśli nie zaryzykuje, to mogę żałować tego do końca życia ...?
        Początki bywają trudne dla wszystkich, ale mijają.
        Nie wierze, że mąż nie pokocha drugiego dziecka, a tym samym nie
        będzie chcial iść z nim np. do lekarza.
        Niestety zegar biologiczny tyka. Czuje, że jeśli nie zdecyduje się
        na dziecko w najbliższym czasie, nie zrobie tego nigdy.

        carrie78 czy Wy macie już dzieci?
        • carrie78 Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 12:10
          Mamy córkę, 7 lat. Ja mam 32 lata, mój zegar biologiczny nie tyka
          tylko dzwoni. Ale nie mam poczucia bezpieczeństwa i drugiego dziecka
          już pewnie nie urodzę. Jeśli czujesz, że mimo oporów masz w mężu
          oparcie to może próbuj.
          Ja może zbyt dużo się nasłuchałam o scalaniu związku dzieckiem i
          opłakanych tego efektach.
          Sorry za pesymizm.
      • verdana Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 11:03
        Jeśli się zgodził, to nie jest tak bardzo przeciwny. Uwazam, ze
        jest bardzo duże prawdopodobieństwo, ze jak sie dziecko urodzi, to
        będzie jak najbardziej OK. Nie ma obowiazku entuzjastycznie
        podchodzić do kolejnego ojcostwa, ale nie musi mieć to żadnego
        przełożenia na stosunek do dziecka.Co innego, gdyby był zdecydowanym
        przeciwnikiem, a Ty wmanewrowałabys go w ciążę. Albo wymusiła
        szantazem zgodę.
        Dlaczego "malutka szansa"? - na świecie jest ogromna ilość dzieci z
        wpadki, gdzie oboje rodzice nie mieli na dziecko cienia ochoty, a
        potem nie widzieli żadnej różnicy pomiedzy nim, a zaplanowanymi.
        Sama jedno takie mam:)
        • m_aggi Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 11:35
          No i pięknie :) Nasze pierwsze dziecko tez było taką małą wpadką.
          Pisze małą, bo na zasadzie "a niech się dzieje co chce". Obydwoje
          baliśmy się świadomie zdecydować na ciążę. Mój mąż jest bardzo
          dobrym człowiekiem i ojcem. Bardzo zadaniowo podchodzi do tematu
          drugiego dziecka. Ma obawy, np. że nie podołamy finansowo. Rozumiem
          jego obawy, ale o naszym życiu nie może decydować strach. Jedynie
          dzięki niemu jesteśmy bardziej świadomi i odpowiedzialni...

        • sebalda Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 11:44
          Wiele zależy od tego, jakie są powody niechęci męża do pojawienia się drugiego
          dziecka. Czy są to powody wyimaginowanie, że sobie nie poradzicie emocjonalnie
          na przykład, czy realne, bo boi się, że nie podołacie finansowo, mężczyzna
          patrzy na takie rzeczy bardziej pragmatycznie i konkretnie, może ma niestabilna
          pracę, może jest aż nazbyt odpowiedzialny (a może nie nazbyt, tylko zwyczajnie).
          Czy Wasze małżeństwo jest udane? A może są nieporozumienia i on się boi jeszcze
          bardziej wiązać? A może są nieporozumienia w kwestiach wychowawczych, Ty jesteś
          na przykład zbyt wyrozumiała w jego pojęciu, a on zbyt surowy w Twoim, bądź
          odwrotnie? Może kłócicie się o wychowanie już istniejącego dziecka? Może być
          bardzo wiele przyczyn takiej postawy męża. Znasz je, rozmawialiście? Może
          wystarczy rozwiać jego obawy, wytłumaczyć, że dacie radę, że im jesteście młodsi
          tym więcej sił i zapału i przede wszystkim, że dwoje dzieci lepiej się chowa, że
          z drugim człowiek znacznie mniej się cacka (to trochę żart, a trochę prawda,
          doświadczenie już się ma i jest znacznie łatwiej:). Dwoje dzieci to fantastyczna
          sprawa, mniejsza różnica wieku też.
          Jak u Was z rodzeństwem? Mąż jedynak czy z większej rodziny?
          • m_aggi Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 12:37
            Obydwoje mamy stałe zatrudnienie. Finansowo kolorowo nie jest, ale
            radzimy sobie i powiedzialabym, że źle nie jest. Mój mąż był dość
            rozpieszczany przez swoich rodziców. Matka wyręczała w wielu
            sprawach. Teraz gdy jest problem od razu się podłamuje i psioczy na
            cały świat. Nasz syn urodził się z wadą stóp, swoje przeszliśmy i to
            męża tym bardziej zniechęca do drugiego dziecka, bo się boi. Ja też
            sie boje, ale nie na tyle.
            On ma siostrę o 3 lata starszą. Ja mam dwie siostry (o 13 i 15 lat
            starsze) i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Jesteśmy bardzo zżyte
            ze sobą. Gdy pojawia się problem dzwonimy do siebie, spotykamy się
            wspólnie z rodzicami. Widze same korzyści z rodzeństwa, niestety mąż
            nie bardzo (on nie jest tak zżyty z siostrą). Widze same dobre
            strony, on widzi same ograniczenia :)
            Ze trzy lata temu, przez krótki czas baliśmy się, że jestem w ciąży.
            Wówczas strasznie bym tego nie chciała - synek mały, ja dopiero
            wróciłam do pracy. A mój mąż, ku mojemu zdziwieniu śmiał się z
            sytuacji i podchodził do tego lekko-na zasadzie "stało się, będzie
            fajnie". Nie był jakiś tam mega przeszczęśliwy, ale był zadowolony.
            To ja chodziłam struta przez kilka dni, do czasu zrobienia testu
            ciążowego.
            Jeśli chodzi o kwestie wychowawcze, to owszem mieliśmy z tego powodu
            zgrzyty, ale minęło, ja wyluzowałam. Teraz dyskutujemy, ustalamy,
            ale nie kłucimy się z tego powodu.
            • sebalda Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 14:22
              Twoje wyjaśnienia wiele wytłumaczyły. Przeszkody, o ktorych piszesz, są takie
              bardziej z nieco irracjonalnego lęku niż rzeczywistych przeciwwskazań. Musisz
              próbować mężowi wszystko wytłumaczyć.
              Moja starsza córka po urodzeniu tez była bardzo chora, prawie umierająca, stąd
              mój lęk przed drugim dzieckiem, ale poniewaz przyczyna była zewnętrzna, nie
              wrodzona, jakoś po prawie 4 latach ten lęk oswoiłam. Rozumiem, że u Was też nie
              ma obciążeń genetycznych, więc lęk jest bezpodstawny.
              Dzieci lepiej się rozwijają we dwójkę, uczą się wielu rzeczy, ktorych by nie
              nabyły samotnie. Ja jestem jedynaczką i bardzo z tego powodu cierpię. Byłam tez
              za bardzo skupiona na córce i bałam się, że to się źle na niej odbije. Ponadto
              drugie dziecko naprawdę z reguły przysparza mniej problemów, bo rodzice
              podchodzą do wielu spraw bardziej lajtowo, już się tak nie trzęsą o każde
              kichnięcie, o niezjedzenie zupki, są bardziej doświadczeni i wyluzowani przy
              drugim.
              Może przekonaj męża, że nie musicie mieć najdroższego wózka i sprzetu dla
              dziecka, jeśli będziesz karmić piersią, co jest naprawdę dobre dla dziecka, to
              na jedzenie też dużo nie pójdzie, a może macie kogoś w rodzinie, kto ma do
              oddania/pożyczenia rzeczy po dziecku, są tez chyba miejsca w sieci, gdzie można
              się wymieniać. Podejdź do tego zadaniowo.
              Mam nadzieję, że jakoś go przekonasz, bo lepiej go przynajmniej częściowo
              przekonać, niż potem kiedyś w trudnym momencie (a takich w życiu wszak nie
              brakuje) usłyszeć wymówki, że to była tylko Twoja decyzja, że Ty masz ponosić
              całą odpowiedzialność.
              Życzę szczęścia, ja, matka cudownej, choć już "starej" dwójeczki:)
              Dodam tylko na zakończenie, że u nas też się nie przelewało i nie przelewa, ale
              dajemy radę:)
              • verdana Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 15:59
                A ja uwazam, ze przekonywanie męża, ze drugie dziecko będzie
                wychowywane taniutko, więc nie musi się martwić jest nie do
                przyjęcia. Bo jeśli zaklada się,z e drugiemu dziecku trzeba
                ograniczać wydatki, aby aby mąż się nie przejmował, to lepiej
                dziecka nie mieć. A co będzie, jak się okaże, ze karmić nie mozesz,
                na lekarza trzeba wydać majątek, a przedszkole tylko prywatne? Nie
                mówiąc już o tym, ze jak oszczęzać, to chyba na obojgu dzieciach - a
                chyba nie powie się "Jak urodzi się nastepne, to starszemu bedziemy
                kupowac mniej".
                Takie obietnice, że nie trzeba bedzie dużo wydawać są bez pokrycia.
                Gorzej - jesli mąż uwierzy, to potem może mieć słuszne pretensje, ze
                go oszukałaś - wozek był tani, ale specjalna odżywka - droga jak
                nieszczęście.
                • sebalda Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 16:13
                  Verdano, może przegiełyśmy w obie strony. Facetowi, ktory się martwi o finanse
                  idiotyzmem byłoby teraz opowiadanie, że dziecko może być chore i trzeba będzie
                  wydać majątek na leki i lekarzy, wtedy on już na pewno rzuci się z entuzjazmem
                  do robienia drugiego dziecka, no kamon.
                  Nie napisałam, że dziecko będzie wychowywane taniutko. Pamiętam jedynie, jak
                  urodził się nam syn, jak do roku dostawaliśmy ubranka po synku siostry męża, bo
                  takie maleństwa w ogóle nie niszczą ubrań, jak nie wydałam złotówki na jedzenie,
                  bo karmiłam piersią, a wózek kupiliśmy używany, ale śliczny i dziecko naprawdę
                  nie kosztowalo majątku na początku. Ale znam rodziny, gdzie dziecko musi mieć
                  wszystko i to nowe i w najlepszym gatunku. Wtedy to rzeczywiście kosztuje majątek.
                  Może trochę umiaru w tym wszystkim.
                  • verdana Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 16:42
                    Cóż, dla mnie szczerość jest absolutną podstawą - czyli facet, ktory
                    się martwi o finanse, powinien jak najbardziej zdawać sobie sprawę,
                    ze ma się o co martwić. Zresztą, o ile nie jest uposledzony i tak o
                    tym wie. Ukrywanie "zlych scenariuszy" jest najgorsza metodą, wtedy
                    rzeczywisci można powiedzieć "Nie tak miało być, chcialaś, to się
                    teraz martw". Decyzję o dziecku powinno się podejmować z pełną
                    świadomoscia, a nie dyskretnie ukrywając to, co jest dla nas
                    niewygodne.
                    Myslę, ze rozsadny człowiek prędzej zdecyduje się na dziecko, mając
                    realne wyobrażenie o tym, co go czeka, niż gdy zdaje sobie sprawę,
                    ze jest manipulowany.
                    Moje dziecko nie mialo niemal nic nowego, ale tanio i tak jest tylko
                    pare miesiecy. Okazało się,z ę jest na diecie bezmlecznej - i co?
                    tanio przestało być bardzo szybko. Potem dochodza wydatki - na
                    nianię, złobek, przedszkole itd.
                    • sebalda Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 16:50
                      Verdano, masz rację, ale tu chodzi o przekonanie pana, a nie skuteczne
                      wystraszenie. Jeśli kobieta przedstawi najczarniejsze scenariusze, jak osiągnie
                      swoje marzenie - drugie dziecko? Może nie koloryzować i umniejszać, ale też nie
                      dramatyzować i piętrzyć przeszkody. Gdyby on chciał, a ona nie chciała, to może
                      mogłaby go w ten sposób skutecznie odstraszyć, ale przecież tutaj chodzi o coś
                      odwrotnego, nieprawdaż?
                      • verdana Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 17:11
                        Wiesz, myslę, ze tak. Choćby dlatego, ze facet jest osobą jmuślacą i
                        będzie miał pewność, ze zona wie, o czym mowi. I że też się
                        przejmuje sytuacją - ja bym na miejscu faceta najbardziej bała się
                        beztroski i powiedzenia "zobaczysz, będzie dobrze, wszystko się
                        ułozy".
                        Dramatyzować? Nie, ale pogadać o różnych scenariuszach.
                        przeciez ojciec jednego dziecka i tak świetnie wie, co go moze
                        czekać. Próby "namawiania" poprzez piokazywania optymistycznej
                        wersji na 90% go nie przekonaja - będzie wiedział, że to tylko
                        namawianie, a nie rzeczowa dyskusja.
            • mruwa9 Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 20.07.10, 16:57
              Mysle, ze Twoj maz jest na dobrej drodze do zaakceptowaia drugiego
              dziecka :-)
              Mysle, ze nie pozostaje nic innego, jak kontynuowac rozmowy na ten
              temat, rozwazajac rozne za i przeciw.
              I nie ma sie co czarowac, dzieci to zawsze jest wysilek, finansowy
              (choc nie az taki, jak przy pierwszym dziecku, jesli ma sie
              zachowana wyprawke, ciuchy itd), organizacyjny (noworodek, niemowle
              ma swoje potrzeby i ma gleboko konkurencje w osobach rodzenstwa),
              czasowy (choc opieka nad dwojka dzieci nie oznacza podwojnej pracy,
              tylko - nieco wiecej pracy, niz przy jednym dziecku). Ale jesli ma
              sie stala prace, to mozna sobie dac rade. Podobnie, jak radza sobie
              miliony wielodzietnych rodzin na calym swiecie.
    • kol.3 Re: Chcę drugie dziecko, mąż nie... 22.07.10, 19:11
      Jestem osobą, która zawsze przewiduje pesymistyczne warianty, dlatego
      rozumiem obiekcje Twojego męża. Jeśli teraz z jednym dzieckiem
      finansowo nie jest Wam lekko (a pracujecie oboje), to z dwojgiem będzie
      zdecydowanie ciężko. Dziecko to nie tylko wydatek na wyprawkę, ale
      grube wydatki na najbliższe 25 lat. Warto sprawę obgadać, a nie
      traktować męża jak osobnika, którego trzeba "urobić".
Pełna wersja