czubata
21.07.10, 19:17
Niedawno rzuciłam pracę. Musiałam zając się dziećmi.Wcześniej pomagał mi mój
ojciec,mieszkał u nas.Ale mąż ciągle na niego narzekał,nie mogli się
dogadać.Mąż miał do mnie pretensje i niemalże codziennie psioczył.
Teraz siedzę w domu,jest uprane,posprzątane,codziennie jest obiad,dzieci
zadbane,ojca mojego nie ma,ale mąż psioczy dalej bo z kolej według niego
siedzę i nic nie robię. Czepia do szczegółow i robi awanture ze wszystkiego,z
niedoładowanego telefonu,że nie kupiłam papieru toaletowego,że kupiłam
jedzenie na wynos bo było za gorąco na siedzenie w garach.Że nie ugotowałam
psom chociaż mają pełne gary bo nie dojadają przez upał.Że dzieciom bedzie
trzeba kupić książki do szkoły a tylko jedna wypłata,zaznaczam że on i tak ma
dobre zarobki,z głodu nie umieramy i mogę sobie pozwolić na jedzenie na wynos.
Pracy ciężkiej nie ma,bo wiem gdyż pracowałam w tej samej firmie.Codziennie
jest to samo,jego powrót i awantura o byle co.To jest poprostu człowiek który
musi się czepiać,zachowuje się zupełnie tak jak jego ojciec w stosunku do
teściowej.Jesteśmy małżeństwem 8 lat.Po raz pierwszym postanowiłam że
przestanę się odzywać zupełnie,jakby go nie było,bo żadne argumenty nie
docierają,więc może moje milczenie go skłoni do refleksji.Nigdy u nas nie było
milczących dni,ale ja mam dość.