problem z mężem

21.07.10, 19:17
Niedawno rzuciłam pracę. Musiałam zając się dziećmi.Wcześniej pomagał mi mój
ojciec,mieszkał u nas.Ale mąż ciągle na niego narzekał,nie mogli się
dogadać.Mąż miał do mnie pretensje i niemalże codziennie psioczył.
Teraz siedzę w domu,jest uprane,posprzątane,codziennie jest obiad,dzieci
zadbane,ojca mojego nie ma,ale mąż psioczy dalej bo z kolej według niego
siedzę i nic nie robię. Czepia do szczegółow i robi awanture ze wszystkiego,z
niedoładowanego telefonu,że nie kupiłam papieru toaletowego,że kupiłam
jedzenie na wynos bo było za gorąco na siedzenie w garach.Że nie ugotowałam
psom chociaż mają pełne gary bo nie dojadają przez upał.Że dzieciom bedzie
trzeba kupić książki do szkoły a tylko jedna wypłata,zaznaczam że on i tak ma
dobre zarobki,z głodu nie umieramy i mogę sobie pozwolić na jedzenie na wynos.
Pracy ciężkiej nie ma,bo wiem gdyż pracowałam w tej samej firmie.Codziennie
jest to samo,jego powrót i awantura o byle co.To jest poprostu człowiek który
musi się czepiać,zachowuje się zupełnie tak jak jego ojciec w stosunku do
teściowej.Jesteśmy małżeństwem 8 lat.Po raz pierwszym postanowiłam że
przestanę się odzywać zupełnie,jakby go nie było,bo żadne argumenty nie
docierają,więc może moje milczenie go skłoni do refleksji.Nigdy u nas nie było
milczących dni,ale ja mam dość.
    • verdana Re: problem z mężem 21.07.10, 19:44
      bardzo trudno coś radzić, znając tylko relację jednej strony. Część
      pretensji męża wydaje się absurdalna, jednak część zupełnie
      rozsądna. Przy utrzymywaniu się z jednej pensji, nawet dobrej,
      sytuacja zawsze nie jest pewna i mąż ma prawo niepokoić się
      wydatkami.
    • marzeka1 Re: problem z mężem 21.07.10, 20:13
      Jeśli mąż taki okropny, jak opisujesz, to rezygnacja z pracy i
      finansowa zależność od niego, to najgorsza rzecz, którą mogłaś
      zrobić.
    • ask29 Re: problem z mężem 21.07.10, 21:53
      A ja Cię doskonale rozumiem, dlaczego zrezygnowałaś z pracy. Dzieci
      są najważniejsze, spędzone z nimi chwile bezcenne, a człowiek też
      musi wypocząć, naładować akumulatory. Głowa do góry, wszystko się
      ułoży. Porozmawiaj z mężem, na pewno była to Wasza wspólna decyzja.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      Ania
      • verdana Re: problem z mężem 21.07.10, 22:04
        A mąż nie człowiek ? Dla niego chwile z dziećmi nie są bezcenne i on
        wypoczywać nie musi?
        Pomijajac driobny fakt, że jeśli siedzenie w domu z dziećmi ma być
        wypoczynkiem, to niewiele w domu będzie zrobione i niewiele dzieci
        na tym skorzystają.
        • ask29 Re: problem z mężem 21.07.10, 22:27
          Verdano, miałam na myśli wypoczynek od pracy zawodowej. Gdy pracuje
          się intensywnie, często wykonując dodatkowe fuchy, można się wypalić
          zawodowo. Zwłaszcza dotyczy to kobiet, które łączą karierę z
          macierzyństwem, nauką i prowadzeniem domu i we wszystkim starają się
          być doskonałe. Jeśli dziewczyna zrezygnowała na jakiś czas z pracy
          zawodowej, zakładam, że była to wspólna decyzja obojga, a
          przynajmniej powinna być. Po urodzeniu dziecka przez 2 lata
          pracowałam na część etatu, miałam więcej czasu dla dziecka i dla
          siebie np. na dokształcanie i nie żałuję tej decyzji. Czasem
          zastanawiam się po co tak gonić za pieniędzmi, kupować kolejne
          dobra, gdy w życiu tak naprawdę liczy się rodzina, miłość.
          • czubata Re: problem z mężem 21.07.10, 23:06
            To jasne że to była nasza wspólna decyzja,i nie chodziło tylko o dzieci ale
            głównie o niezadowolenie męża,bo nie mógł się dogadać z moim ojcem.Wydaje się że
            po prostu że nie sposób go zadowolić,że zawsze znajdzie jakieś ale,że ma takie
            usposobienie i musi narzekać w wszczynać sfary,nawet kiedy nie ma o co,bo
            zwyczajnie nie ma o co.Przeprosił mnie.
            Ale szybko zapomni o przeprosinach i znowu będzie narzekał.
            • m_aggi Re: problem z mężem 22.07.10, 11:54
              Jeden dzień naprawdę nic nie rób, jak zarzuca Ci mąż, a wtedy może
              do niego coś dotrze.
              Praca w domu jest ciężka i należy Ci się także szacunek.
            • tautschinsky Re: problem z mężem 22.07.10, 11:55
              czubata napisała:

              > To jasne że to była nasza wspólna decyzja,




              No co ty opowiadasz :D Wystarczy w wyszukiwarce znaleźć, co pisałaś o swojej pracy - że nie chce ci się pracować, bo to i tamto, a mąż chce, żebyś pracowała. Kiedy już łaskawie poszłaś do pracy to szukałaś wymówek, by się z niej zwolnić. To w końcu zrobiłaś.

              Kobieto! Mamy XXI wiek - łaski nie robisz, że masz pracować zawodowo.

              A twój "misiek" - bo tak go określasz - jasno mówi, czego nie chce: żebyś siedziała w domu.

              Chce, żebyś pracowała.

              Więc po co te fałszywe żale i zrzucanie winy na złego męża, kiedy problem tkwi w tobie, w twoim wygodnictwie?

              • czubata Re: problem z mężem 22.07.10, 14:51
                tautschinsky napisał: > Więc po co te fałszywe żale i zrzucanie winy na złego
                męża, kiedy problem tkwi
                > w tobie, w twoim wygodnictwie?

                Wyczytałeś tylko to co chiciałeś wyczytać,o problemie niezgody mojego męża z
                ojcem również pisałam.Bo mi się nie chce pracować,owszem,wolę być w domu z
                dziećmi,gdyż praca nie zając, a czas spedzony z dziećmi jest ważniejszy.(ponadto
                mam problemy zdrowotne które komplikują mi na tyle życie że nie zawsze jestem
                zdolna do pracy)A decyzja była podjęta wspólnie.Mąż chciałby wszystko,i to bym
                pracowała bo wiecej pieniędzy,ale przeszkadza mu wszystko inne,że mniej mam
                czasu dla domu i dzieci,że musi się dzielić obowiązkami,no i że ktoś trzeci
                dokłada swoje 3 grosze,ale chyba należy zdać sobie sprawę że osoba trzecia jest
                potrzebna do pilnowania dzieci kiedy my jesteśmy w pracy.Nie zrezygnowałam z
                pracy bo mi sie nie chciało,ale dlatego że miałam dosyć atmosfery panującej w
                domu.A nie o wszystkim musiałam pisać na forum,odnośnie tego jak ta atmosfera
                wyglądała. I nikomu by się pracować nie chciało gdyby widział jak to się odbija
                na domu dzieciach oraz biednym mężu.
                Nawet w śmiechu może boleć serce, a radość kończy się smutkiem
                • tautschinsky Re: problem z mężem 23.07.10, 12:28
                  czubata napisała:

                  >Bo mi się nie chce pracować,owszem,wolę być w domu z
                  > dziećmi,gdyż praca nie zając, a czas spedzony z dziećmi jest ważniejszy.



                  Nie chciałbym usłyszeć jazgotu, jaki by powstał, gdyby to "miś" tu się pojawił z takim tekstem:


                  Żona pracuje, zarabia tyle, że możemy za to sobie żyć. Ale mam problem: ona chce, żebym pracował i zarabiał! A ja chcę siedzieć w domu, z dziećmi. Praca w końcu to nie zając, nie ucieknie!

                  - Na głowę upadłeś?! Co to, żeby kobieta na chłopa pracowała!

                  - Chyba masz nieźle popiep... Do roboty,
                  leniu śmierdzący itd...

                  - takie byłyby reakcje. Chamskie, ale słuszne. Bo - jak to często można przeczytać - dzieci muszą jeść a dorosła osoba to nie dziecko na które ktoś musi zarobić.



                  >A decyzja była podjęta wspólnie.




                  Kobieto, czytałem twoje żale, że "misio" chce, żebyś pracowała, że cię dopinguje do pracy, że jest szczęśliwy, że podjęłaś pracę a potem, kiedy już ci się praca po bardzo krótkim czasie znudziła (jakaś 3zmianowa) to misio jest przeciw temu, byś z niej rezygnowała itd. Po co więc teraz kłamiesz, że to wasza wspólna decyzja?



                  > I nikomu by się pracować nie chciało gdyby widział jak to się odbija
                  > na domu dzieciach oraz biednym mężu.


                  Bardzo niewielu ludziom chce się być w kieracie pracy, ale to nie wybór tylko obowiązek - zarabiać na siebie i na dzieci a nie zwalać na drugą stronę sprawy utrzymania, bo praca nie taka, bo na kimś coś się odbija itd. Jeśli praca zła - zmienić na inną.
                  Nie ma zmiłuj, twój mąż też nie ma wyboru. Grunt to żeby nie żerować na innych.



                  • marzeka1 Re: problem z mężem 23.07.10, 12:53
                    Czubatka, czytając twoją odpowiedź i czytając o zachowaniu męża,
                    jestem pewna, że decyzja o rezygnacji z pracy NIE BYŁA wspólna, bo
                    mąż, który chce, aby żona była z dziećmi zachowuje się inaczej.
                    Sama strzelasz sobie w kolano, chociaż tego jeszcze nie wiesz.
                    • kosmak1 Re: problem z mężem 23.07.10, 15:48
                      A je myśle że decyzjz mogła być wspólna. Nie wiem czemu tak wszyscy do Ciebie sie czepiaja. Myśle ze po prostu twój mąż jest osobą która po prostu musi sobie ponazekac. Moze to jest tez gorszy czas dla niego. Moze uświadomil sobie ze teraz utrzymanie rodziny jest tylko na jego barkach. Mysle ze najlepsze beda wspolne wakacje, wspolny wyjazd i odpoczynek pozwala sie troche zblizyc do siebie i spojzec na rozne rzeczy z innej strony. A wspolnie spedzony czas jest bezcenny.
                      • sebalda Re: problem z mężem 23.07.10, 16:20
                        A jak mąż się o wszystko czepia, to Ty co? Najpierw mu tłumaczysz, zaczynając
                        często: "ale ja chciałam tylko..." on na to podniesiony jeszcze bardziej ton, Ty
                        znowu go przekonujesz, na co on już krzyczy, zatem Ty też krzyczysz i awantura
                        gotowa. I jemu o to właśnie chodzi, żeby okazać swoją dominację. A wystarczy
                        powiedzieć: dość i wyjść z pokoju. Zobaczysz, jaką minę zrobi.
                        Ja się dopiero uczę takich zachowań, to jest bardzo trudne, ale wierz mi,
                        tłumaczeniem się i jemu nic nie zdziałasz, tylko go pobudzasz.
                      • tautschinsky Re: problem z mężem 23.07.10, 17:45
                        kosmak1 napisała:

                        > A je myśle że decyzjz mogła być wspólna.



                        Wszystkie posty, jakie dotąd przeczytałem (wrzuć
                        "czubata" do wyszukiwarki) mówią zupełnie co innego.

                        Jej mąż w tej sprawie jest, co sama pisała, całkowicie zdecydowany: chce, żeby
                        kobieta pracowała zawodowo.

                        Decyzja jest jej. Próbuje wszelkimi sposobami tego swojego "misia" zmusić, by
                        zaakceptowała jej lenistwo, a kobieta ma dopiero 26 lat! więc nie mamy tu
                        zmęczonej pracą w domu 55latki, której mąż nagle sobie zażyczył po latach jej
                        siedzeniu w domu, by poszła do pracy.




                        >Myśle ze po prostu twój mąż jest osobą która po prostu musi sobie
                        > ponazekac.




                        Co byś ty robiła, narzekała, gdyby twój mąż ociągał się z pracą, potem ją rzucił
                        i oznajmiał raz po raz, że do pracy nie pójdzie bo nie?

                        Podejrzewam, że nie byłyby to tylko "narzekania",
                        ale i straszenia rozwodem itd.




                        > Moze to jest tez gorszy czas dla niego. Moze uświadomil sobie ze ter
                        > az utrzymanie rodziny jest tylko na jego barkach.




                        Ten czas ciągle jest dla niego gorszy - z małym wyjątkiem - kiedy ona po wielu,
                        wielu prośbach i namowach rodziny - poszła do pracy.

                        Cały czas poza tym sobie uświadamia jej mąż, że jest - a nie chce, więc nie
                        ma mowy o wspólnej decyzji!

                        - jedynym na którym całe utrzymanie się znajduje. A pracę wedle słów czubatej ma
                        męczącą, wyczerpującą, czasochłonną, przy której jej praca to była bułka z
                        masłem, co sama przyznawała.




                        Mysle ze najlepsze beda wspol
                        > ne wakacje, wspolny wyjazd i odpoczynek pozwala sie troche zblizyc do siebie i
                        > spojzec na rozne rzeczy z innej strony. A wspolnie spedzony czas jest bezcenny.




                        A potem szara rzeczywistość? Dalej on w tyry do pracy od rana do nocy a ona w
                        domciu? Jak długo potrwa powakacyjna idylla?



                        • ikame Re: problem z mężem 23.07.10, 19:08
                          a zwróciłeś uwagę na jakich forach jest obecna autorka? Jest chora,
                          więc porównywanie jej z 55 letnią umęczoną kobietą jest mocno nie na
                          miejscu.
                          pewnie problem jest głębszy -na ile mąż akceptuje chorobę autorki. No,
                          ale ona o tym nie mówi tutaj, więc dajmy spokój
                          • tautschinsky Re: problem z mężem 23.07.10, 19:40
                            ikame napisała:

                            > a zwróciłeś uwagę na jakich forach jest obecna autorka? Jest chora,
                            > więc porównywanie jej z 55 letnią umęczoną kobietą jest mocno nie na
                            > miejscu.



                            Tak - i jeślibyś dokładniej poczytała i to byś dowiedziała, że zmieniono jej
                            diagnozę: z Chad na psychopatię. Pierwsze jest chorobą, drugie
                            - skrzywieniem osobowości. Wściekała się na tę
                            zmianę na forum psychologia bodaj. Zaznaczę jeszcze,
                            że Chad jest - na które, jak się ostatecznie okazało,
                            czubata nie cierpi - takim schorzeniem, że ludzie niemal normalnie pracują
                            (absolutna większość) i mają bardzo dobre wyniki. Wielu osobom twórczym
                            doskwierała ta dolegliwość i żyli i to bardzo twórczo. Z nazwisk współczesnych i
                            dość dobrze znanych wymienię Wojciecha Młynarskiego, któremu lenistwa nie można
                            zarzucić. Ale... chad czubatej nie dotyczy, więc to tak marginesie, jednak
                            ważnym marginesie - wszak mowa o jej uchylaniu się od pracy.







                            • ikame Re: problem z mężem 23.07.10, 19:50
                              nie jestem lekarzem czubatej, ale jak już się powołujesz na wiedzę o
                              chad, to zapominasz, że jest kilka jej odmian i być może akturat
                              dobre funkcjonowanie społeczne dotyczy osób z łagodną odmianą.
                              Pierwszy link z brzegu mówi, że
                              "w jednym z ważnych badań (Chicago Folloow-up Stady), obejmujących 10
                              lat obserwacji chorych na CHAD, dobrze funkcjonowała mniej niż połowa
                              chorych na te chorobę"
                              to która połowa jest tą większą hę?

                              • tautschinsky Re: problem z mężem 23.07.10, 20:02
                                ikame napisała:

                                > nie jestem lekarzem czubatej, ale jak już się powołujesz na wiedzę o
                                > chad, to zapominasz, że jest kilka jej odmian i być może akturat
                                > dobre funkcjonowanie społeczne dotyczy osób z łagodną odmianą.



                                Powołuję się na jej własne słowa, w których napisała, że była hospitalizowana i wynik tego był taki, że lekarz zmienił jej diagnozę z chad na psychopatię.
                                A więc nie po pięciominutowej rozmowie w przychodni, ale w wyniku szpitalnej obserwacji. Tak tak a propos różnych odmian chadu - czubata nie choruje na to.






Pełna wersja