alawinx
22.07.10, 08:45
Mąż się denerwuje i ma rację. Ale potrafi tak się zdenerwować że
godzinę przed pobudką nie spimy wszyscy.
Wiem, to tylko moja wina.
Na poczatku synek ulewał w nocy, więc chciałam go mieć przy sobie.
Potem karmiłam piersią więc nie chciało mi się wstawać, potem budził
mi się po nocach i nie chciało mi się pół nocy siedzieć przy jego
wąskim łózku lub kursować tam i spowrotem gdy do pracy trzeba wstać o
5.30 rano.
Takie moje przerywane spanie po nocach ciągnęło sie chyba pół
roku więc w końcu wzięłam go do siebie.
I został do dzisiaj.
A efekt jest jaki jest. Nie chce sam spać. Boi się, nawet jak go
przeniosę to się budzi z płaczem w nocy.
Nie wiem jak mu wytłumaczyć, że musi spać sam.
Może ma Pani jakiś pomysł jak go nauczyć spać cała noc w swoim łóżku,
bez budzenia się co 2 godziny w nocy?
Tylko proszę o powstrzymanie się od komentarzy forumowiczy, że to moja
wina.
Ja to wiem.