pongielka
10.08.10, 19:42
witam i prosze o pomoc.
mam cudownego męża, 2 dzieci(5i 2latka).mamy ulozone zycie, pracujemy, dzieci chodza do przedszkoli a obowiazki domowe dzielimy na pół. zawsze uwazalam i uwazam ze jestemy naprawde dobrym małżeństwem. takie dwie pokrewne dusze z którymi ,,mozna konie kraść,,
Czesto nam sie zdarza dzwonic do siebie w tej samej sekundzie, zaczynac spiewac ta sama piosenke, takie przeznaczone sobie osoby. Kochamy sie naprawde mocno, ale ja mam wielki problem. Jestem strasznie zazdrosna co psuje relacje pomiedzy nami. nnasililo sie to po 2 dziecku gdzie teraz mam wrazenie ze kazda kobieta,młodsza ,,laska,, jest dla mnie konkurencja. i tak to sie nasilalo, i nasilalo... ale tez nie zawsze mialam powody np gdy mąż pracował wsrod mężczyzn. ale od jakiegos czasu sie zmienilo. maz sie rozwija w dobrej firmie gdzie pracuje z nim w biurze ok 15 dziewczyn na 20 osob, czyli wiekszosc jego wspolpracownikow to kobiety. a co gorsza to zadna nie ustatkowana, sa to takie panienki, podlotki a moj mąż w tej grupie jest najstarszym, z rodzina ,,bagażem,,
Nie moge sobie z tym poradzic, wiedzac z opowiadan np kolezanek badz mediów co sie wyprawia w biurach i ze tam sie zaczyna 90% romansów.
ufam mężowi, ale nie ufam tym ,,siksom,,
tymbardziej ze moj maż jest bardzo kulturalnym i przemilym czlowiekiem i ta jego uprzejmosc boje sie ze sotanie zle odebrana przez jakąś małolate.
cały czas chodze na ,,nerwie,, juz tak pół roku, chyba mam depresje ze on ma taka grupe nowych znajomych a moja praca jest niezbyt ciekawa. Widze nad ranem jak sie stroi w garnitur, krawat itd i juz od rana sie zastanawiam, denerwuje. to wszystko powoduje ze sie kłócimy, bo ja zaczynam, wiem o tym. czasem chcialabym go nie kochac,byloby mi latwiej-tzn nie obchodziloby mnie to wtedy. jestesmy tak dobrym małżenstwem gdy ja nie swiruje...
prosze nie piszcie ze jak nie skoncze to facet odejdzie, ja naparwde jestem swiadoma co ja robie, ze go ranie, ze to jest brak szacunku nie ufac mu choc nigdy nic nie zrobil.
juz nawet zaczelo mnie denerwowac jak kolezanki mowia ,,no ten twoj maz to niezle ciacho,,- nie denerwuje mnie kolezanka bo nie jestem o nia zazdrosna ale chodzi o samo stwierdzenie, ze jest to mi przypominane. a ja? jestem atrakcyjna, chyba nawet bardzo, a moj maż wogole nie jest zazdrosny, to tez mnie denerwuje...
nie wiem co mam ze soba zrobic, podchodzi to pod nerwice.
prosze o jakies rady, pocieszenie