niech ktoś mnie z tego wyleczy!

10.08.10, 19:42
witam i prosze o pomoc.
mam cudownego męża, 2 dzieci(5i 2latka).mamy ulozone zycie, pracujemy, dzieci chodza do przedszkoli a obowiazki domowe dzielimy na pół. zawsze uwazalam i uwazam ze jestemy naprawde dobrym małżeństwem. takie dwie pokrewne dusze z którymi ,,mozna konie kraść,,
Czesto nam sie zdarza dzwonic do siebie w tej samej sekundzie, zaczynac spiewac ta sama piosenke, takie przeznaczone sobie osoby. Kochamy sie naprawde mocno, ale ja mam wielki problem. Jestem strasznie zazdrosna co psuje relacje pomiedzy nami. nnasililo sie to po 2 dziecku gdzie teraz mam wrazenie ze kazda kobieta,młodsza ,,laska,, jest dla mnie konkurencja. i tak to sie nasilalo, i nasilalo... ale tez nie zawsze mialam powody np gdy mąż pracował wsrod mężczyzn. ale od jakiegos czasu sie zmienilo. maz sie rozwija w dobrej firmie gdzie pracuje z nim w biurze ok 15 dziewczyn na 20 osob, czyli wiekszosc jego wspolpracownikow to kobiety. a co gorsza to zadna nie ustatkowana, sa to takie panienki, podlotki a moj mąż w tej grupie jest najstarszym, z rodzina ,,bagażem,,
Nie moge sobie z tym poradzic, wiedzac z opowiadan np kolezanek badz mediów co sie wyprawia w biurach i ze tam sie zaczyna 90% romansów.
ufam mężowi, ale nie ufam tym ,,siksom,,
tymbardziej ze moj maż jest bardzo kulturalnym i przemilym czlowiekiem i ta jego uprzejmosc boje sie ze sotanie zle odebrana przez jakąś małolate.
cały czas chodze na ,,nerwie,, juz tak pół roku, chyba mam depresje ze on ma taka grupe nowych znajomych a moja praca jest niezbyt ciekawa. Widze nad ranem jak sie stroi w garnitur, krawat itd i juz od rana sie zastanawiam, denerwuje. to wszystko powoduje ze sie kłócimy, bo ja zaczynam, wiem o tym. czasem chcialabym go nie kochac,byloby mi latwiej-tzn nie obchodziloby mnie to wtedy. jestesmy tak dobrym małżenstwem gdy ja nie swiruje...
prosze nie piszcie ze jak nie skoncze to facet odejdzie, ja naparwde jestem swiadoma co ja robie, ze go ranie, ze to jest brak szacunku nie ufac mu choc nigdy nic nie zrobil.
juz nawet zaczelo mnie denerwowac jak kolezanki mowia ,,no ten twoj maz to niezle ciacho,,- nie denerwuje mnie kolezanka bo nie jestem o nia zazdrosna ale chodzi o samo stwierdzenie, ze jest to mi przypominane. a ja? jestem atrakcyjna, chyba nawet bardzo, a moj maż wogole nie jest zazdrosny, to tez mnie denerwuje...
nie wiem co mam ze soba zrobic, podchodzi to pod nerwice.
prosze o jakies rady, pocieszenie
    • verdana Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 10.08.10, 19:52
      Rada - idź do terapeuty, psychologa - bo taka zazdrość zniszczy
      małżeństwo. Wobec tego, ze jest irracjonalna, sama sobie z nia nie
      poradzisz. I nie mozemy nie pisać,lże facet odejdzie - bo odejdzie,
      bo go nie szanujesz. Bo traktujesz go jako człowieka
      nieodpowiedzialnego, bezrozumnegio idiotę.
      A poza tym - nie bardzo rozumiem, jak możesz kochać faceta, do
      którego, jak widać, nie masz cienia zaufania. jak bys sie czula,
      gdyby to Twój mąż uwazał, ze puscisz się z kazdym facetem, ktory
      będzie Cię podrywał w pracy, gdyby wątpił w to, ze masz jakiekolwiek
      zasady i moralność? Że najwazniejsza dla Ciebie jest dobra, za
      przeproszeniem, męska d..., a nie on? Że nie umiesz panowac nad
      sobą? Sądzę, ze uznalabys to nie tylko za brak zaufania, ale za
      pogardę, za uznanie, ze nie myślisz, tylko szukasz przygód. Gdyby to
      własnie Ci mowił, sugerując, ze jesteś zwykłą dziwka...
      Jak najszybciej do fachowca, póki facet nie uzna, że nie musi tego
      znosić. Bo nie musi.
      • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 10.08.10, 19:57
        akurat ja nie mówie tego tak ostro ja Ty, ale dziekci za szczerosc. ja sie nie boje ze on kogos przeleci, bardziej jak sobie pomysle ze przez jego uprzejmosc jakas laska sobie cos wbije do glowy. takich mysli nie moge zniesc, ze sie tam w tej grupie smieje, ma fajne kolezanki- zawsze ja bylam dla niego najfajniejsza.
        ale to prawda co piszesz,
        ale czy terapeuta wyleczy zazdosc? szkoda ze nie istnieje jakas tabletka...bo pewnie sesji trzeba wziac kilka i pewnie sa one drogie.
        • verdana Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 10.08.10, 20:33
          To znaczy, ze Twój mąż jest człowiekeim, ktoremu nie zalezy na
          rodzinie? Przeleci, bo jak zobaczy ładną d..., to oczywiscie nie
          będzie mogł (chciał) sie powstrzymnać? No zlituj się... Jesli tak,
          to wyszłaś za nieodpowiedzialnego idiotę, któremu nie zalezy ani na
          Tobie, ani na dzieciach, jedynie na przeleceniu dowolnej panienki.
          Przeciez chyba znasz swojego męża - czy naprawde sadzisz, ze jemu
          jest kompletnie wszystko jedno, z kim sypia? Że chce z kazdą, bo
          tak? Żeby zaliczyć?
          A ze śmieje się z kolezankami, to i dobrze - nie chodzi przeciez o
          to, by był z Tobą, bo jesteś jedyna na pustyni, tylko dlatego, ze
          jesteś najlepsza.
          Terapeuta moze Ci pomoc - bo podejrzewam, ze nie zazdrość, a
          niewiera w siebie jest Twoim największym problemem.
        • ladyvadera Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 10.08.10, 21:36
          ze przez jego uprzejmosc jakas laska sobie cos wbije do glowy

          No i co z tego? To jej problem a nie wasz.

          Jeżeli chodzi o twoja zazdrość:
          kiedyś usłyszałam opowieść kobiety bardzo podobna do twojej i później komentarz doświadczonego człowieka : " Ciesz się nim póki możesz - i tak odejdzie". Coś w tym jest. Jak verdana pisała: bezwzględnie terapia, ZANIM odejdzie do innej
          • ladyvadera Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 10.08.10, 21:36
            I to nie do lepszej, ale dlatego, ze go sama "wygonisz"
            • kochamkotyijuz Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 07:30
              <ufam mężowi, ale nie ufam tym ,,siksom,,>

              Nie !ty nie ufasz wlasnie mezowi ! bo myslisz ,ze poleci na jakas
              tam sikse jesli ona tylko zarzuci na niego swoje sidla.Ufasz moze w
              tym sensie ,ze on pierwszy nie bedzie flirtowal ,ale obawaisz sie,ze
              jak juz ktoras sie zawezmie to biedny zuczek w koncu peknie.

              <Nie moge sobie z tym poradzic, wiedzac z opowiadan np kolezanek
              badz mediów co sie wyprawia w biurach i ze tam sie zaczyna 90%
              romansów>

              No sa sa romanse,byly i beda, choc zdziwilabys sie jak wielu
              mezczyzn przestrzega zasade, ze <tam gdzie pracujesz chu...jem nie
              wojujesz>.
              Poza tym bzykniecie takiej wolnej siksy to same klopoty ,najlepiej
              do tego nadaja sie stateczne zony ktorym rownie bardzo zalezy na
              dyskrecji i nie oczekuja one niczego wiecej.Tylko ,ze ty chyba nie
              obawiasz sie ,ze maz jedynie przeleci takiego podlotka ,ale,ze
              opetany zostawi cie dla niej.A to juz inna bajka.

              <tymbardziej ze moj maż jest bardzo kulturalnym i przemilym
              czlowiekiem i ta jego uprzejmosc boje sie ze sotanie zle odebrana
              przez jakąś małolate>

              No ,ale przeciez to nie twoj ani meza problem.Madra kobieta nie
              pakuje swoich uczuc w zonatego, szczeliwego mezczyzne.I uwierz mi
              mozna byc milym i kultularnym, ale dac jasno do roumienia
              zaiteresowanej kobiecie ,ze na nic wiecej nie ma szans.

              <Widze nad ranem jak sie stroi w garnitur, krawat itd>

              On sie nie stroi,on sie ubiera do pracy w ktorej musi porzadnie
              wygladac.


              1.<chyba mam depresje ze on ma taka grupe nowych znajomych a moja
              praca jest niezbyt ciekawa.>
              2.<mam wrazenie ze kazda kobieta,młodsza ,,laska,, jest dla mnie
              konkurencja>
              3.<a moj maż wogole nie jest zazdrosny, to tez mnie denerwuje...>

              Koniecznie biegiem do terapeuty nie tyle leczyc sie z wyimaginowanej
              zazdrosci, ale przede wszystkim podbudowac swoje poczucie wartosci.


              <juz nawet zaczelo mnie denerwowac jak kolezanki mowia ,,no ten
              twoj maz to niezle ciacho,,>

              Dlaczego cie to denerwuje??Powinnas byc szczesliwa ,ze w zyciu ci
              sie tak poszczescilo,ze nie dosc ,ze trafilas na swoja polowke to
              jeszcze w dodatku na atrakcyjnego mezczyzne.

              prosze nie piszcie ze jak nie skoncze to facet odejdzie

              Ok napisze inaczej.Moze byc ,ze nie odejdzie bo kochajacy facet
              naprawde duuuuzo moze zniesc,ale jesli nie przestaniesz "swirowac"-
              jak to sama okreslilas, to twoje na dzien dzisiejszy-

              < zawsze uwazalam i uwazam ze jestemy naprawde dobrym małżeństwem.
              takie dwie pokrewne dusze z którymi ,,mozna konie kraść,,
              Czesto nam sie zdarza dzwonic do siebie w tej samej sekundzie,
              zaczynac spiewac ta sama piosenke, takie przeznaczone sobie osoby.
              Kochamy sie naprawde mocno>

              -fajne,szczere i udane malzenstwo zamieni sie w pieklo.

              To co ty tu opisalas to juz nie jest zwykla zazdrosc.To przerodzilo
              sie w jakas obsejsje,piszesz,ze -wolalbys go w ogole nie kochac to
              wtedy nie cierpialabys tak strasznie! Az strach pomyslec co by sie
              dzialo gdyby maz czyms sie narazil-trzepanie kieszeni,wachanie
              koszul,kntrolowanie korespondencji,warowanie pod praca??

              prosze o jakies rady, pocieszenie

              Pcieszyc cie moge tym ,ze to bardzo dobrze ,ze zdajesz sobie sprawe
              ze swojego problemu i chcesz cos z tym zrobic.Zatem do dziela!
              • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 08:08
                dzieki super odpowiedz.
                warowanie pod pracą? szperanie w komórce? nie, nie zniżyłam sie tak jeszcze a wiem ze kobiety potrafia. dziwnie zabrzmi jak napisze ze to byl juz szczyt braku szacunku czytac np jego smsy.
                jestem jeszcze na tyle trzeźwa ze tego nie robie. i mam nadzieje ze nie zczne. ogolnie nie jestem zrzeda, ale jak mamy gorsze dni to sie wtedy wyrzywam, a w lepsze nasze dni poprostu nie mówie mu o moim lęku i tym co czuje w środku- niepewność wieczną.
                tylko to takie dziwne, wiem ze terapeuta wzniesie moja wartosc ale dziwne ze jej nie mam-slysze od meza ze jestem atrakcyjna itd, bardziej mnie wierci fakt ze ja juz taka jestem matka, z bagazem, a te mlode jedrne, beztroskie, usmiechniete bez problemów-o nie sie boje. o takie np ,,galerianki,, ktore nie maja zadnych zasad czy zonaty czy wolny.
                • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 08:08
                  czy teapeuta to to samo co psychiatra? czy z mężem czy sama?
                  • alinka_li Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 12:00
                    > czy teapeuta to to samo co psychiatra?

                    Nie, zdecydowanie nie to samo. Idź do psychoterapeuty.

                    czy z mężem czy sama?

                    Sama.
    • brak.polskich.liter Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 09:13
      Popracuj nad poczuciem wlasnej wartosci. Koniecznie. Jesli tego nie zrobisz (a)
      kazda kobieta (ladna, brzydka, mloda, stara, singielka, mezatka - wsio rawno)
      bedzie Ci spedzac sen z powiek, (b) rozwalisz swoje malzenstwo.
      • sebalda Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 09:59
        To, co opisujesz, to chora, obsesyjna zazdrość. Jestem akurat tą drugą stroną, o
        którą chłopak, a potem mąż był tak właśnie zazdrosny. I mogę Ci powiedzieć, że
        to jest bolesne, a jednocześnie bardzo podkopuje szacunek do takiej osoby. Kiedy
        uśmiechnęłam się na ulicy do znajomego mężczyzny, ktory mnie pozdrowił, było
        przesłuchanie: kto to, skąd go znasz? dlaczego tak się do niego uśmiechasz? Sama
        przyznaj, czy to nie głupie? Dopiero jak urodziłam dzieci i zostałam z nimi w
        domu, bez pokus, trochę się polepszyło. Zresztą nie o mnie tu ma być.
        Potrzebujesz pilnie terapii. Ty sama, ciągnięcie na nią męża byłoby totalnym
        nieporozumieniem, bo to Ty masz problem, nie on i nie Wy razem. To już nie jest
        zwykła zazdrość, z którą sama mogłabyś sobie poradzić, to rodzaj obsesji, której
        wyleczenie musisz powierzyć fachowcowi. Tak jak są terapie radzenia sobie ze
        stresem, z agresją, z brakiem poczucia własnej wartości, tak zapewne są terapie
        radzenia sobie z chorobliwą zazdrością. Może jak nasza Pani ekspert wroci z
        urlopu, odpowiednio Cię skieruje.
        Taka obsesyjna zazdrość z reguły wynika z braku poczucia własnej wartości, z
        kompleksów; terapeuta pomoże Ci to zdiagnozować, może w domu rodzinnym często
        byłaś krytykowana, może rodzice mieli wobec Ciebie zbyt wygórowane wymagania,
        może jesteś perfekcjonistką i nigdy nie jesteś do końca z siebie zadowolona, a
        to powoduje obawy o to, czy utrzymasz przy sobie męża, czy jesteś dla niego dość
        dobra. TO wszystko powinno wyjść w terapii, a jak dokopiesz się do źródeł
        problemu, łatwiej będzie z nim walczyć.
        Tymczasem staraj się trzymać nerwy na wodzy, szkoda by było takiego dobrego
        małżeństwa i szkoda Ciebie, bo to Cię wykańcza, jak sama przyznajesz. Życzę
        powodzenia:)
        • mehil.dam Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 10:56
          A ja znowu byłam w sytuacji takiej koleżanki. Przyjaźniłam się kiedyś z
          pewnym facetem, naprawdę świetny człowiek, oboje w stosunku do siebie nie
          czuliśmy żadnej chemii, tak jakbym przebywała z bratem, czy kuzynem,
          zresztą już wtedy byłam w związku z moim obecnym mężem. On po pewnym
          czasie zaczął spotykać się z pewną dziewczyną. Za jakiś czas uznała, że
          "Jemu ufa mężowi, ale mi nie". Jej chorobliwa zazdrość aż bulgotała, bo
          nie był na każde jej zawołanie, witał się ze mną cmokiem w policzek (ja
          się ze wszystkimi lepszymi znajomymi tak witam, on zresztą też). W końcu
          zagroziła, że jak nie zarwie ze mną całkowicie (nawet "dzień dobry" do
          mnie mówić nie mógł" to UWAGA - zabije się. Do tej pory nie wiem, czy on
          nie jest z nią, żeby sobie jakiejś krzywdy nie zrobiła, czy ją na prawdę
          kocha (a łatwo nie ma, bo każde jej rozkazy musi wypełniać). Wszyscy (a
          mamy wielu wspólnych znajomych uważają ją za wariatkę...
          Chorobliwa zazdrość to równia pochyła i trzeba jak najszybciej się
          uwolnić, nim sięgnie się dna.
          Życzę Ci, żebyś jak najszybciej miała pewność, że mąż przed którym cycata
          seksbomba rozłoży nogi, wstanie, wyjdzie i wróci do Ciebie, bo tak na
          pewno jest (znaczy z powrotami a nie seksbombami).
          • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 19:54
            tak, napewno jestem perfekcjonistka, i staram byc sie super zoną, i w sumie znajomi nie znjąc naszego problemu/mojego widzą zgraną fajną pare.
            • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 23:27
              tak, tak, jest coraz gorzej!
              wiem, wlasnie znow przed chwilka dalam temu ujscie. robilismy rekrutacje(razem) do jego firmy, sam przyniosl dokumenty do domu, dziki bogu, i w tej rekruacj? same młode pipy! wszytskie ale to wszytskie 22letnie badz 20, 24, niezalezne itd. no kurde , nie potrafie byc opanowana , boze nie umiem!
              i co sie stało? oczywiscie kłótnia! o on wybral jakąś laske z beznadzienym cv a dla mnie po zdjeciu laska prawie rozebrana była do odrzucenia...no nic trudno...kwestia gustu.
              oczywiscie przy rozmowie naszej jak zwykle - jaka to ja tępa jestem. i ja juz nie wiem czy on mnie tak wyzywa bo tak lepiej, i juz sie przyzwyczaił czy co?
              moje poczucie wartosci jak piszecie- oczywiscie jest nie na miejscu- ale... ja kochająca zazdrosna żona, przy jakiejs kłótni( nie o baby) 1.zostałam zostawiona na trasie sama-chciałam w łotni wysiasc, i zostawił mnie tak na głownej trasie 200km od domu)
              2. mielismy jechac na domek sami bez dzieci, wyszło tak ze jedzimy z dziećmi-ok, bedzie fajnie... rano kłótnia a moj mąż pakuje dzieci i jedzie. nawet nie raczy sie pogodzic , poprostu wyjezdza...a co ja robie? oczywiscie błagam go o pzebaczenie, a potem jestem wsciekła ze przyszłam w łache!! i sama siebie za to nie szanuje!
              jest tyle rzeczy , sytuacji do opowiedzenia i zrozumienia..
              to nie jest tak ze zazdrosć mi sie zieła,, ot tak'' !!!
              ja sama mam już dość!
              • verdana Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 11.08.10, 23:38
                Cóż, teraz jestes wiecej niż niesprawiedliwa. Teraz po prostu
                obrazasz ludzi, kompletnie Ci nieznanych, ze zwyklej zawisci o to,
                ze są od Ciebie mlodsi.
                Moja córka ma 23 lata. Kiedy myslę, ze jakaś kobieta uzna ją za
                pipę, bo śmiała byc na zdjęciu rekrutacyjnym, ktore oglada jej mąż,
                to mi się nóż w kieszeni otwiera. Rozumiem, że Ty w tym wieku
                puszczalas się z kazdym zonatym facetem i dlatego uwazasz, ze to
                normalne?
                Moja córka tak samo nie jest młoda pipą, jak Ty nie jesteś starym
                babsztylem nadajacym się na zlom. I chyba nie chciałabyś, aby ktoś
                ogladając Twoje zdjęcie tak o Tobie myslal i pisał.
                • kochamkotyijuz Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 03:40
                  sam przyniosl dokumenty do domu, dziki bogu

                  Dzieki Bogu w jakim sensie???bo tyko sprobowalby nie przyniesc,
                  czy ,ze liczy sie z Toba???
                  Mysle,ze twoj maz przyniosl te papiery dla swietego spokoju zebys
                  miala wglad jak sie sprawy maja,kogo chce zatrudnic i ,ze nic nie ma
                  do ukrycia itp.Po co to zrobil Bog raczy wiedziec .Cel sluszny -
                  uniknac problemow ,ale jesli ma zone niezrownowazona swiruske to
                  powinien trzymac ja z dala od takich wyzwalaczy adrealiny i sam
                  podejmowac decyzje -najlepiej jeszcze z drugim kolega ha ha.
                  • kochamkotyijuz Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 03:44

                    i w tej rekruacj? same młode pipy! wszytskie ale to wszytskie
                    22letnie badz 20, 24, niezalezne

                    Ty nie jestes zadrosna - ty jestes chora psychicznie!

                    i co sie stało? oczywiscie kłótnia! o on wybral jakąś laske z
                    beznadzienym cv a dla mnie po zdjeciu laska prawie rozebrana była do
                    odrzucenia...no nic trudno...kwestia gustu.

                    A znasz sie na tyle na pracy meza zeby mu profejonalnie doradzac w
                    kwestii CV??Kwestia gustu???A w jakich kategoriach ty gustowalas i
                    przebieralas oferty??
                    Im brzydsza kandydatka tym fajniejsze CV??


                    Piszesz o waszych klotniach.Takie zycie!!Ludzie sie
                    kloca,godza,robia sobie na zlosc,jednak po twoim ostatnim poscie
                    doszlam do wniosku ,ze ty juz wykonczylas swojego meza.
                    Jesli nie zrobisz czegos ze soba zostaniesz kobieta ktora na wlasne
                    zyczenie zrojnowla malzenstwo i stracila meza.Bo to juz tylko
                    kwestia czasu.
                    • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 07:55
                      tak, macie racje, to idzie juz na w strone dna. jest coraz trudniej sie powsyrzymac tymbardziej ze maz jest bardzo opanowana osoba i malo uczuciowa. jakos na co dzien jak sie nie upomne o czulosc czy zainteresowanie to go poprostu nie dostje.
                      dobrze chociaz ze przynjamniej wiem co robie źle i sama juz nie mam sił sie tym zamarwtiać. nie lubie zmian a ostatnio jest ich zbyt wiele na jak na mają głowe- chorą, i z tym tez sie czuje gorsza, ze ja taka swirująca a on taki stojący na ziemi twardo.
                      nie, nie pusczalam sie z innymi w wieku 22 lat. zaszlamw ciaze w wieku 20 z pierwszym dzieckiem a moj mąż był moim drugim partnerem łózkowym- takze chyba w miare grzecznie...
                      • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 07:59
                        a o pindzie z cv pisałam tyle, ze na zdjęciu laska miała top plażowy czy tam dyskotekowy. no ludzie! ja jestem moze swirnieta ale chyba kazda by to wysmiala kiedy rekrutacja jest do oddziału banku?
                        tak, ale ja sie moglam zamknać i nie komentować.
                        ale takie zycie, ze sie odrzuca cv np żle skonstruowane, niechronologicznie itp..
              • brak.polskich.liter Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 14:15
                To chore, co piszesz. Naprawde chore i obrzydliwe.

                > oczywiscie przy rozmowie naszej jak zwykle - jaka to ja tępa jestem. i ja juz n
                > ie wiem czy on mnie tak wyzywa bo tak lepiej,

                Po przeczytaniu Twojego wpisu rozne okreslenia Twojego zachowania przyszly mi do
                glowy. Na ich tle "tepota" jawi sie jako niemalze komplement.

                > zostałam zostawion
                > a na trasie sama-chciałam w łotni wysiasc, i zostawił mnie tak na głownej trasi
                > e 200km od domu)

                Chcialas wysiasc, to wysiadlas. Czego sie spodziewalas? Jestes az tak zaburzona,
                ze nie kontrolujesz swojego zachowania?

                Ale zaczynam troche rozumiec Twoje obawy. Majac w chalupie cos tak
                popieprzonego, niezrownowazonego i zaborczego, JAKIKOLWIEK facet, prezentujacy
                nieco mniej odchylow, jawilby mi sie jako ideal. Nawet, gdyby wygladal jak
                Quasimodo.

                Swoja droga, zastanawiam sie, co jest nie tak z Twoim mezem, skoro tkwi w czyms
                takim?

                Rany, niezla parka.
    • black_smirnovka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 10:16
      Pongielka, wszystko zależy od p. widzenia i od tego co masz w głowie.
      Wierz mi że dla wielu kobiet "młoda pipa" to największe zagrożenie dla związku w ich mniemaniu, a dla wielu facetów ich własna piękna żona i mama ich dzieci to obiekt największej zazdrości i zaborczości, a inne "młode pipy" to nic więcej jak obce inne "młode pipy".

      Dlaczego uważasz że dla mężczyzny -własna -kochana -sexowna żonka i mamuśka, -partnerka i -przyjaciółka w jednym kontra "młoda pipa" jest z góry na przegranej pozycji???


      Nie ma innego wyjścia jak tylko wzmocnić obraz samej siebie,
      i poczucia własnej wartosci i unikalności
      której nie zastąpi nikt inny.
      Nie ma.

      Koniecznie odwiedź terapeutę, zadbaj o siebie, bądź dla samej siebie
      tą sexy mamą.
      Doceń swoją wartość kochana...
      • verdana Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 10:52
        Masz powazny problem, nie tylko wszedzie wietrzysz zagrożenie, ale
        źle myslisz o wszystkich, przypisujesz ludziom zle intencje. Obawiam
        się,z e niedlugo okaże się, ze nie tylko wszystkie mlode dziewczyny
        to podejrzane puszczalskie (z racji samego wieku, wiadomo kto mlody,
        ten zly), ale że inne dzieci, lepiej uczace się od Twoich to
        wstretne bachory, o9d ktorych nalezy odseparować wlasne dzieci, ze
        nauczyciele to banda idiotow niedoceniających Twego potomstwa itd. A
        już niedlugo moze się okazać, ze i Twoje dzieci sa złe , bo "za
        Twoich czasów nie tak bywalo, ludzie nie tak sie ubnierali i
        zachowywali" - widze już pewne przeblyski takiego zachowania.
        Ty, jak bylas mlodsza, bylaś "grzeczna" - teraz sa same "mlode
        pipy". Potem to samo bedzie w pracy - będziez nienawidzila
        wszystkich młodszych, bo zagrazają, będziesz z kazdym rokiem
        bardziej w oblężonej twierdzy.
    • blue_romka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 11:43
      Poza wszystkim, co już tu zostało napisane, zastanawia mnie Twoje
      podejście do koleżanek męża. W Twoich oczach to jakieś dziw.., które
      patrzą tylko jak wskoczyć komuś do łóżka. To, że są młode, być może
      atrakcyjne nie czyni z nich kur.. Nie twierdzę, że nie zdarzają się
      romanse w pracy, ale bez przesady. Obrażasz nie tylko męża, ale
      także te kobiety.
      • brak.polskich.liter Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 14:47
        Maly szczegol: te kobiety to nie byly kolezanki jej meza. Ich przestepstwo
        polegalo na tym, ze - bedac ladniejsze od Quasimodo (w kazdym razie w oczach
        autorki watku) smialy ubiegac sie o prace w firmie, w ktorej pracuje jej maz.
        Karygodne, zaiste.
    • asik_20 Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 15:25
      Tak na pocieszenie Ci napiszę, że mój mąż pracuje w firmie gdzie jest
      zatrudnionych 1400 kobiet na 1500 pracowników:) Najważniejsze, że masz zaufanie
      do męża. Ja kiedyś straciłam i wierz mi, że przeżywałam to strasznie. Odkąd
      odzyskałam zaufanie(udało się po 2 latach) jest ok.
      • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 15:44
        no ja mam wrażenie że juz nigdy zaufania nie odzyskam, i cholernie cięzko tak życ
        a co do cv- to wybieralam rowniez ladne mlode dziewczyny ladnie ubrane mające np koszule. nie jestem zazdrosna o wszytskie, tylko o te mlode glupie-galerianki- ktorym jest wszytsko jedno czy facet ma zone czy faceta :)
        jeszcze rok temu bylam pena siebie osoba, krzyczaca swiatu ze jestem wyjatkowa, a teraz czuje sie jak wrak ktory ma burdel w glowie.
        • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 15:45
          asik
          czy Twoj mąż cos przeskrobał? ze to trwalo az 2 lata, boze za dwa lata z mojego małżenstwa nie bedzie co zbierac
          • verdana Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 16:12
            Będzie. O ile natychmiast pójdziesz na terapie.
            Pracowników dobiera się nie po ubraniu, tylko ze wzgledu na CV.
            • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 20:54
              uwierz mi, ze własnie pierwsza selekcja jest dosc mocna. jestem od drugiej strony i wiem jak sa odrzucane stosy cv. ja wybieram wpierwszej selekcji i przekzuje dalej. gdybym znisła szefowi taka bladź dostaloby mi sie.
              moze poprostu nie zdajesz sobie sprawy jak wyglada wiekszosc rekrutacji, no i pewnie to zalezy od firm i stanowiska. bo do biedronki, nie mialabym duzych wymagac jako rekrutujaca.
              • verdana Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 22:02
                Ależ ja rozumiem, ze można odrzucić podanie, bo na zdjęciu
                dziewczyna jest niestosownie ubrana. Ale - nie dyskwalifikuje to
                wcale dziewczyny, jako potencjalnego pracownika, być moze byłaby
                lepsza od tej zapiętej pod szyję, poza tym nie daje podstaw do jej
                oceny - najwyżej można powiedzieć, ze jest niedoswiadczona.
                Myslę, że mówienie o kimś na podstawie zdjęcia "taka bladź"
                dyskwalifikuje Ciebie, jako kogoś, kto moze oceniać ludzi do pracy.
                Bo dla Ciebie ważne jest tak naprawde jedno - niech będzie
                ktokolwiek, byle nie był atrakcyjny - niech spieprzy pracę, ale maż
                będzie bezpieczny.
                • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 13.08.10, 07:06
                  i tu sie mylisz, bo wybieram wiele atrakcyjnych dziewczyn, ale poprosu ubranych a nie prawie nagich jakby z plazy wrócili.
        • aadzia21 Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 17:38
          A czy Ty znasz te dziewczyny, żeby tak je obrażać? "Młode, głupie
          galerianki, którym jest wszystko jedno czy facet ma żone"?!! Na
          jakiej podstawie tak o nich mówisz?! Na podstawie tego, że
          dziewczyna w CV złożyła zdjęcie w topie? No nie najmądrzej
          postąpiła, widocznie nie ma doświadczenia i wiedzy w zakresie zasad
          rekrutacji, ale to całkiem co innego niż chęć na seks z każdym
          facetem. A wiesz w ogóle kim jest galerianka? To nieletnia,
          najczęściej gimnazjalistka, która w galerii handlowej szuka
          mężczyzny, który za "lekki" seks (czyli niekoniecznie zbliżenie)
          kupi jej coś ładnego. To się nijak ma do kobiet, o których piszesz.
          Wiem jedno- takie myślenie i mówienie o innych na pewno się na Tobie
          zemści.
          • verdana Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 18:10
            Masz córke?
            Chcesz, aby ktoś tak ja traktował, jak Ty traktujesz te dziewczyny?
            Wychowujesz ja tak, aby szla do łóżka z kazdym facetem, byle był
            żonaty? Ubierasz tylko w dlugie rekawy i suknie do ziemi, aby gdy
            dorosnie nie była atrakcyjna dla zadnego żonatego mężczyzny, ktory
            zobaczy ja przypadkiem?
            Masz syna? Wychowujesz go na faceta, na ktorego wystarczy kiwnąć,
            bez zadnych zasad moralnych? Dla ktorego włożenie przez dziewczne
            topu jest wystarczajacym powodem, aby porzucić zonę i dzieci?
            Nie? A wiesz, ze o Twoich dzieciach ktoś kiedyś bedzie myslał tak
            samo - zatem wychowujesz mloda dziwke i mlodego erotomana bez
            sumienia????
          • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 20:59
            tak wiem kto to galerianka :)
    • paul_ina Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 12.08.10, 23:58
      Hej, doskonale Cię rozumiem, wydaje mi się, że mam podobny problem, choć może
      lepiej sobie z nim radzę, a może tylko mi się tak wydaje. Kiedyś byłam gruba,
      wobec tego poczucie mojej wartości mocno opiera się na moim wyglądzie - walczę z
      tym, ale niestety tak jest. Po urodzeniu dziecka zostało mi parę kilogramów, no
      i zdołowało moje poczucie wartości. Mój mąż jest bardzo atrakcyjny, dość długo
      był sam, miał za to mnóstwo dziewczyn, do niektórych ciągle nie trafiło, że już
      jest w małżeństwie. Staram się pracować nad sobą, żeby wzmocnić poczucie swojej
      wartości. Co do zaufania to akurat uważam, że to forma okazywania lub nie
      szacunku drugiej osobie, więc to mi też pomaga. O potencjalnej sytuacji, w
      której mąż odchodzi do innej kobiety, myślę - "nie będę stała na drodze do jego
      szczęścia" albo "jeśli odrzuci to, co jest między nami, to po prostu nie był
      tego wart" - i pomaga. Staram się koncentrować na nas, na naszym szczęściu,
      żebyśmy byli blisko i budowali na prawdzie.

      Przepraszam, że tak chaotycznie, ale już późno. Jutro jeszcze coś napiszę, dobranoc.
      • pongielka Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 13.08.10, 07:07
        fajnie ze sa podobne osoby :) my tez mamy lepsze i gorsze dni
        • paul_ina Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 13.08.10, 10:01
          hej, no a nawiązując do tytułu Twojego posta - sama musisz się z tego wyleczyć,
          jeśli sama nie zrobisz ze sobą porządku to nikt tego za Ciebie nie zrobi. To co
          się dzieje z Tobą zatruwa nie tylko Wasze życie rodzinne (na tym efekcie Ty się
          koncentrujesz), ale przede wszystkim Tobie odbiera radość życia i siłę potrzebną
          do tego, żeby z radością przeżyć każdy dzień.

          Z największej perspektywy wygląda to tak - każdy człowiek jest wolny, ma wolną
          wolę i robi ze swoim życiem to, co chce. Jeśli Twój mąż zechce rozbić Waszą
          rodzinę - albo nawet nie chcąc po prostu sobie na to pozwoli - to ma do tego
          prawo, ma prawo postąpić wbrew zobowiązaniom, jakie na siebie przyjął (że będzie
          Cię kochał i szanował aż do śmierci), a Ty nie dysponujesz środkami
          zapobiegawczymi. Nie zamkniesz go w domu w klatce. Jedyne, co możesz zrobić to
          cieszyć się dniem dzisiejszym, dbać o Waszą relację i dbać o siebie, żebyś była
          szczęśliwa i silna.

          Każdy związek przeżywa góry i doły, Wasz też, tak jak zmieniają się ludzie,
          zmieniają się i potrzeby. Napisałaś, że mąż jest osobą, która nie okazuje
          czułości sama z siebie. To poważna wada, może właśnie takie podejście kochanej
          osoby aktualnie wzbudza w Tobie niepewność i różnego rodzaju lęki. Może kiedyś
          umiałaś żyć bez tego, a dziś, kiedy musisz mieć dodatkową energię, żeby odnaleźć
          się jeszcze w roli matki, od męża potrzebujesz więcej dowodów miłości niż
          kiedyś. Ludzie różnie okazują uczucia, mój mąż zapytany kiedyś czym jest dla
          niego małżeństwo powiedział, że zobowiązaniem do zapewnienia bezpieczeństwa dla
          mnie i dla naszej córeczki - gdzie ja bym w życiu na to nie wpadła, bo też
          pracuję i nieźle zarabiam, ale dla mnie małżeństwo to bliskość (przyjaźń) i
          czułość. To mi kolejny raz uświadomiło, jak różnie myślą kobiety i mężczyźni.
          Przemyśl swoje potrzeby i opowiedz o nich mężowi, ale spokojnie, a nie w
          histeryczno - wymuszający sposób.

          Nie zachowuj się irracjonalnie. Zapewniam Cię, że nawet święty wysadziłby Cię
          wtedy z tego auta i nawet święty z przyjemnością udałby się na weekendowy wyjazd
          tylko z dziećmi, z daleka od histeryczki, zwłaszcza po tygodniu ciężkiej pracy.
          W dobrym związku człowiek odpoczywa, a nie huśta się na emocjach. Związek to
          jest coś takiego jak system operacyjny w kompie, musi działać stabilnie i bez
          zakłóceń, żeby wszystkie inne aplikacje prawidłowo działały - z kolei jak on się
          psuje, to nic człowieka nie cieszy. Piszesz, że Twój mąż jest cudowny, że to
          bratnia dusza - jeśli rzeczywiście tak jest, to idź do niego po pomoc,
          porozmawiaj z nim, opowiedz o tym, co przeżywasz, ale ciągle pamiętaj, że tylko
          Ty możesz się sama z zazdrości wyleczyć. Nie przerzucaj na niego
          odpowiedzialności za swó stan, ale spróbujcie racjonalnie pomyśleć, co on mógłby
          dla Ciebie zrobić.

          Czasem w związku przerzucamy na drugą osobę własne pragnienia i lęki, a może
          paradoksalnie to Ty jesteś wodzona na pokuszenie albo czujesz, że w razie pokusy
          zdrady mogłabyś się komuś nie oprzeć - i przekładasz na męża swoją słabość?

          Kończąc, w życiu spotykamy różne osoby, Ty też pewnie masz grono kolegów i
          przyjaciół odmiennej płci, przed którymi nie rozkładasz nóg ani się do nich nie
          łasisz, ale przyjemnie z nimi rozmawiasz, dzielicie się różnymi informacjami,
          niektóre są może nawet i o charakterze intymnym (np. przyszedł do mnie ostatnio
          kolega i się pożalił, że żona zapowiedziała mu, że po piwie nie ma seksu - czy
          podnieciła mnie ta informacja? nie! rozśmieszyła? trochę. poradziłam mu, żeby
          wyznał żonie, że tak naprawdę po alkoholu facet jest trochę znieczulony i seks
          dzięki temu dłużej trwa - i to była normalna biurowa rozmowa, żadne z nas nie
          flirtowało ani nie podniecało się przy tym!) - więc dopuść możliwość, że Twój
          mąż też ma koleżanki z pracy i to jest normalne. A nawet jeśli któraś z nich się
          w nim zakocha i mu to wyzna siedząc w mini na jego biurku, to jest to ciągle ten
          sam facet, który ślubował Ci przed ołtarzem, który w domu ma ciepłą i atrakcyjną
          żonę i dwójkę dzieci, i który jest na tyle mądry żeby wiedzieć, who's who, co
          ryzykuje i co może stracić. Jeśli podejmie niewłaściwą decyzję, to będzie jego
          strata, po prostu.

          Rozpisałam się, ale chciałam Ci tylko napisać moje przemyślenia, wykombinowałam
          to wszystko sama, bez pomocy terapeuty, za to z pomocą mojego męża i dziś jest
          ok. Ale sama pamiętam czasy, kiedy żałowałam, że tak mocno go kocham i
          zazdrościłam parom, między którymi emocje już opadły i są ze sobą z
          przyzwyczajenia. Tak więc nawet z największego bagna można wyjść, otrzepać się i
          zacząć nowy dzień, powodzenia :)
          • ladyvadera Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 13.08.10, 10:47
            Paulina...
            nic dodać, nic ująć...RESPECT dla Ciebie za ten post!
            • sebalda Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 13.08.10, 11:23
              Pongielka, czy Ty wszystko nam napisałaś? W pewnym miejscu napisałaś, że
              straciłaś zaufanie do męża. Na jakiej podstawie? Można się obawiać, że jakaś
              kobieta uwiedzie Twojego męża, bo jest przystojny, ale żeby do kogoś stracić
              zaufanie, to ten ktoś musi na to zaslużyć. Najprościej: czy mąż Cię kiedyś
              zdradził, masz na to dowody i przez to stracilaś do niego zaufanie? Albo czy
              chociaż w Twoje obecności uwodzil jakąż kobietę? A może ktoś znajomy Ci doniósl,
              że w pracy uwodzi panienki? Co sprawiło, że straciłaś do niego zaufanie? Do tego
              muszą być jakieś racjonalne podstawy, jeśli ich nie ma, bezwzględnie musisz iść
              do dobrego specjalisty, natychmiast!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: niech ktoś mnie z tego wyleczy! 28.08.10, 08:51
      Wydaje mi się, że podstawowy problem leży w dość rozbudowanych uczuciach
      rywalizacyjnych u Pani. Problem tym większy, że w swoich myślach i fantazjach
      głównie przegrywa Pani rywalizację. Rywalizacja dotyczy zarówno tej całej gamy
      atrakcyjnych kobiet ale też i męża.
      Jest też w tym wątek pewnej ukrytej niechęci czy wręcz agresji do kobiet, które
      wszystkie jawią się Pani jako ulegające wyłącznie impulsom seksualnym,
      niepohamowane, zaborcze, agresywne, bez granic.
      Delikatnie tylko napomknę, że część tych Pani myśli może mieć charakter
      projekcji własnych wypartych treści związanych z Pani psychicznymi
      doświadczeniami. Ale to jest do sprawdzania.
      Dlatego warto porozmawiać z psychologiem a lepiej z psychoterapeutą żeby odkryć
      źródło takiej konstrukcji psychicznej. Sprawa mniej dotyczy Pani męża i Waszej
      relacji, choć zewnętrznie tak się właśnie manifestuje. Praca psychologiczna nad
      sobą może odkryć przed Pani i inne obszary Pani świata wewnętrznego, które warto
      badać, a to może Panią tylko ubogacić. Warto tez rozważyć terapię grupową. W
      Laboratorium Psychoedukacji organizowane są Grupy Otwarcia, pięciodniowy
      intensywny trening psychologiczny. Grupy są wyjazdowe i dostępne dla osób z
      całej Polski i nie tylko. Od tego można zacząć. Decyzja należy do Pani.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja