chihuahuaa
16.08.10, 10:40
....według mojego męża. Niezaradna, leniwa, pozbwiona instynktu
macierzyńskiego egoistka. Cały czas słyszę tylko jaka jestem nie do życia. jak
ma mnie dosyć. Przykładów można by wymienić i wymieniać.
Muszę się wyżalić bo czuję że niedługo zwariuję. Myślałam już nawet o wizycie
u psychologa. Cały czas chodzę zdenerwowana.
Nie czuję żebym była aż taka zła a wręcz przeciwnie.
Pracuje na dwa etaty bo spłacamy kredyt na mieszkanie. Do tego zajmuję się
dwójką dzieci - jedno w wieku szkolnym a drugie w przedszkolnym. To ja wstaje
codziennie rano i podaję im śniadanie podczas gdy mąż się wyleguje w łóżku! To
ja ich opieram, ja prasuje, ja gotuje!!!!!! A ten cholerny leń jest wiecznie
zmęczony i wiecznie niezadowolony! Wyobrażacie sobie to???
Owszem zarabiam połowe tego co mąż, ale staram się- pracuje do tego dorabiam
po godzinach i jeśli mogę sprzedaję przez internet. To wszystko kosztuje mnie
mój wolny czas, ale on tego nie widzi bo leży na kanapie przed tv.
Nie mogę powiedzieć bo mąż zajmuje się rachunkami domowymi i ogarnia kredyt.
Ale nic poza tym! A ja nigdy nie powiedziałam mu że jest źle zorganizowny, że
coś robi nie tak!
Podczas gdy ja wkołko słyszę tylko obelgi!
Myślę sobie że chyba lepiej byłoby się rozstac i mieć spokój. Szkoda mi
siebie, że moj mąż mnie nie docenia - za to docenia wszystkich ludzi na
około.... tylko nie własną zonę. myślę sobie że może jeśli byśmy się rozstali
to wkońcu by zobaczył co stracił.
Mam już dość, chyba powinnam wybrać się na terapię bo czuję, że niedługo
kompletnie sfiksuje :((
pozdrawiam