sellaronda
22.08.10, 16:42
Moi rodzice się rozwodzą. Matka ma kochanka, dla kochanka
postanowiła porzucić ojca. Ja jestem dorosła, mieszkam poza domem.
Młodsze rodzeństwo (też nie małe, bo w trakcie studiów) wyprowadziło
się z domu rodzinnego razem z ojcem. W domu kiedyś rodzinnym mieszka
obecnie matka z kochankiem.
Odkąd ojciec i rodzeństwo się wyprowadziło, odetchnęliśmy trochę
psychicznie. Ojciec i rodzeństwo nie muszą siedzieć w jednym domu z
matką, w wyniszczającej i toksycznej atmosferze. Każdy (ojciec,
rodzeństwo, ja) chcę się zająć swoimi sprawami i w końcu po
miesiącach przestać żyć tematem rozpadu rodziny. Jednocześnie mi i
rodzeństu zależało na tym, żeby relacje ze wszystkimi były w miarę
ok. I tu pojawia się kłopot. Matka po wyprowadzeniu się rodzeństwa
ciągle dzwoni wypytuje się co słychać, opowiada jaka to jest
osamotniona i proponuje spotkania - kawy zakupy i inne. No i ok.
Okazało się jednak, że z jednej strony niby chce dobrych relacji, z
drugiej jednak prowadzi wojnę podjazdową, wypłakując się swojej
matce, a naszej babci, jakie to wstrętne dzieci się wyprowadziły i
ją porzuciły (biedną z kochankiem), jaki to wstrętny mąż (który w
całej sytuacji zachowuje max klasy, a teraz, jak przestają mieć
wspólne sprawy, przestaje się kontaktować z matką i zajmuje się
swoim życiem) zabrał jej (dwudziestokilkuletnie) dzieci, i w ogóle
jaki to on zawsze był zły i wstrętny, więc ona biedna musiała go
porzucić i związać się z cudzym mężem. Na co babcia, nasłuchawszy
się, zapuszcza atak na wnuki (które po to się wyprowadziły, żeby w
końcu mieć święty spokój) i wrzuca im, jakie to są złe i niedobre,
oraz niesłusznie po stronie ojca, zamiast po stronie matki i
kochanka.
A pytanie jest - jak się zachowywać w takiej sytuacji? Robić nadal
dobrą minę do złej gry, konwersować o sprawach bieżących z matką i
babcią (mimo że matka jedno mówi nam, a potem co innego za plecami
opowiada babci) i stawać na głowie starając się, żeby
było 'względnie normalnie', co jakiś czas dostając po głowie? Czy
olać temat, powiedzieć, że są nie w porządku, nielojalne i toksyczne
i przestać się w ogóle z nimi komunikować - poza imieninami,
urodzinami itp?
Rozpad rodziny spowodowała matka. Po miesiącach walki o rodzinę
wszyscy pogodzili się, a przynajmniej starają się pogodzić z nową
sytuacją, oprócz matki - która najpierw chciała nowego życia z
kochankiem, a teraz, jak już mnie ma, ciągle wydzwania do dzieci,
ewentualnie na okrągło konwersuje na temat dzieci i - prawie już
byłego - męża.