Potrzebuję spojrzenia z boku

24.08.10, 20:57
Witam i proszę o obiektywne spojrzenie i poradę.
Mam dość męczący problem z moją starszą o 10 lat siostrą. Otóż nasze
relacje są bliskie acz burzliwe, przede wszystkim z tego powodu, że
czuję się zawłaszczana przez siostrę i bronię się przed tym, jednak
poczucie winy mnie dobija. Siostra byla dla mnie autoryterem mniej
więcej do wieku lat 16-tu, potem jakoś mi minęło. Siostra często
zachwuje się w stosunku do mnie raczej jak wymagająca matka niż jak
siostra - partnerka. Od lat walczę z tym, ze:
- siostra wie lepiej - wie lepiej jak wygladało moje życie, co
czułam, co pamiętam i w kim kochałam się w 4c - mimo moich protestów
ona nawet w towarzystwie mnie poprawia, że to co ja pamiętam
wyglądało inaczej nawet jesli jej przy tym (o czym opowiadam) nie
było,
- wciąż mowi mi jak mam wyglądać, że mam schudnąć, że mam zmienic
wystrój mieszkania, fryzurę itp.,
- jest strasznie nerwowa, i nawet kiedy widzę, ze coś u niej nie tak,
nie opowie mi co się dzieje, bo uważa to chyba za zachowanie slabej
osoby? albo uznaje, ze ja nie jestem odpowiednią osobą do
wysłuchiwania o jej problemach? Nie wiem, wiem natomiast, że nie ma
przyjaciółki, której mogłaby się wyżalić. Żali się pierdołach ale w
poważnych sprawach nie.
- najgorsze jest jednak to, ze moja siostra nie uznaje odmowy. Bardzo
często prosi mnie o rózne przysługi, nieraz bardzo kłopotliwe,
wymagające dużo wysiłku, czasu i wiążące się z mojej strony np. ze
zwolnieniem z pracy, albo pokonywaniem codziennie wielu km. żeby np.
nakarmić kota, bo oni wyjechali na kilka tygodni - mimo że w okolicy
ma znajomych oraz naszego brata, któremu taka przysługa zajęłaby
mniej wysiłku niż mnie. Często zgadzam się na jej "prośby" (raczej
żądania) dla świętego spokoju, ale czasem budzi się we mnie diabeł i
odmawiam. No i właśnie przed chwilą, po kilku miesiącach spokoju
znowu doszlo do zwarcia - otóż zaprosiła do siebie na weekand naszą
daleką rodzinę, kuzynkę z mężem - jej rówieśników, z którymi ja nie
mam nic wspólnego, nie utrzymujemy kontaktów, po prostu jakoś tak
wyszło - ani ja nie mam o czym z nimi rozmawiać ani oni ze mną. Ale
moja siostra wymysliła, że bedzie dobrze jak ja przyjadę w ten
weekand do niej, własnie z powodu tych gości. Już kilka dni temu mi o
tym powiedziała, ale wtedy delikatnie jej odmówiłam, tłumacząc że mam
inne plany na weekand, z poza tym nie utrzymuję z nimi kontaktów, nie
sa to ludzie których muszę zobaczyć itp. Wydawało mi się ze temat
zakończony, ale nie - przed chwilą przez tel usłyszałam że MUSZĘ
przyjechać, odmówiłam dodając że i piątek i sobotę mam zajętą. W
odpowiedzi usłyszałam, ze mam odwołać, przeciez moge się z
przyjaciółmi spotkać kiedy indziej. Nie zgodziłam się no i
usłyszalam, że ja nigdy, że ja zawsze, że czemu ja nie mogę spełnić
jej "prośby" (wszystko podniesionym głosem), ze moi znajomi kiwną
palcem i ja lecę, a ona to się nie liczy itp.... Ręce mi opadają, nie
wiem jak się bronić, czy jest w ogóle taka szansa abym miała prawo do
odmowy i ona to zaakceptowała? Co robić? Mogę 10 razy zgodzić się na
jej "prośby" a za 11 razem odmówić i jest afera, krzyki, wyrzuty,
wypominania oraz foch i obraza.
Czy ja jestem czarna niewdzięcznica (siotra parę razy mi pomogła, np
pożyczyła pieniądze, albo zgodziła sie przyjąć psa na parę dni, przy
czym odmawia za każdym razem kiedy mialoby to od niej wymagać
jakiegoś wysiłku, np specjalnie podjechać do mnie do domu) czy moja
siostra próbuje mnie zawłaszczać?
Dziękuję za przeczytanie (wiem, że długie alem wzburzona) i za radę.
    • marzeka1 Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 24.08.10, 21:19
      Jak dla mnie to dosyć dziwne relacje, a już żądanie, ze "musisz, bo
      tak ci każę" w stosunku do własnej siostry to jakiś kosmos.Moim
      zdaniem masz problem z asertywnością,spełniasz rozkazy "dla świętego
      spokoju", a to błąd. Też jestem starszą siostrą i dla mnie takie
      zachowania są nie do przyjęcia.Nie daj się zastraszać, ustawiać do
      pionu, odłożyłabym słuchawkę, gdyby ktoś w ten sposób ze mną
      "rozmawiał".
      • smietana33 Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 24.08.10, 22:11
        Dziekuję marzeka1 za odpowiedź.
        Uszczegóławiając - ona nie formułuje tego takimi slowami (każę ci)
        tylko próbuje wzbudzać we mnie poczucie winy tekstami typu "nie możesz
        spełnić mojej prośby? dla mnie nie mozesz tego zrobić?" i często
        zaczyna wypominac mi swoją pomoc dla mnie (kiedyś pomagała mi więcej,
        od paru lat to się zmieniło, ja tez rzadko ją proszę, mając nadzieję,
        że zrozumie, że nie jesteśmy uzaleznione od siebie).
        Często rzeczywiście odkladam sluchawkę, choć dziś to ona nią rzuciła.
    • annb Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 24.08.10, 21:58
      po usłyszeniu że musisz-wyłaczasz telefon
      stajesz przed lustrem
      i patrząc na siebie mowisz
      jestem dorosła
      jestem dorosła
      jestem dorosła
      nic nie muszę
      i tak do skutku

      może do Ciebie dotrze
      bo do siostry zapewne nigdy
      ale przecież najwazniejsze w tym momencie jest
      abyś przestała czuc się winna że nie tańczysz jak ci siostra zagra
      • smietana33 Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 24.08.10, 22:15
        Dziekuję za odpowiedź annb. wiem, ze jestem dorosla i staram
        się tak mysleć, choć te sytuacje są dla mnie trudne tym bardziej, ze
        w mojej rodzinie przyjęło się że ja jestem agresywną czarną owcą, a
        moja siostra ma zawsze rację, i ponieważ moi rodzice zawsze stawali
        po stronie mojej siostry, czasem razem z nią obrażając się na mnie
        solidarnie, chyba utwierdziło ją to w przekonaniu, że ma monopol na
        rację.
        Problemem jest to, że ja już próbowałam wielu metod - np. odmawiałam
        a potem ignorując jej obrażanie, starałam się rozmawiać w miarę
        normalnie. Przestałam prosić o pomoc kiedy tylko mogę poradzić sobie
        inaczej, ale takie metody skutkują tylko chwilowo. Obawiam się, ze
        jeśli zacznę się zachowywać tak jak radzisz (wyłączać tel, ignorować)
        to nasze kontaktu po prostu umrą :((
        • verdana Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 24.08.10, 22:35
          Myśle, niestety, ze pora na wykrecanie się i delikatne odpowiedzi
          minęła.
          Twoja siostra traktuje Cię jak dziecko i ty się dostosowałaś.
          Tłumaczysz sie z rzeczy, z ktorych nie musisz i nie powinnaś się
          tłumaczyć - a to siostra słusznie interpretuje jako słabość i
          poczucie winy.
          Siostra zaplanowała sobie Twój weekend. nie mow "Nie mogę
          przyjechać, nie mam o czym z tymi ludxmi rozmawiać, za daleko".
          Powiedz prosto i wyraźnie "Nie przyjadę, bo nie chcę. Mam inne plany
          i nie zmienię ich dlatego, ze Ty zapraszasz gosci. Jestem na Ciebie
          obrazona, ze nalegasz i nie myślisz o mnie i o moich planach."
          Nie sądze, aby kontakty wtedy umarły. Masz jak w banku, ze siostra
          się obrazi i ze kontakty nieco osłabną - ale chyba to i dobrze.
          Takie, jak są teraz nie są dobre dla żadnej ze stron.
          • annb Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 25.08.10, 08:04
            verdana ma rację

            przeczytaj jeszcze raz to

            > Twoja siostra traktuje Cię jak dziecko i ty się dostosowałaś
            .Tłumaczysz sie z rzeczy, z ktorych nie musisz i nie powinnaś
            się tłumaczyć - a to siostra słusznie interpretuje jako słabość i
            > poczucie winy.
            > Siostra zaplanowała sobie Twój weekend. nie mow "Nie mogę
            > przyjechać, nie mam o czym z tymi ludxmi rozmawiać, za daleko".
            > Powiedz prosto i wyraźnie "Nie przyjadę, bo nie chcę. Mam
            inne . plany i nie zmienię ich dlatego, ze Ty zapraszasz gosci
            . .Jestem na Ciebie obrazona, ze nalegasz i nie myślisz o mnie
            > i o moich planach."
            > Nie sądze, aby kontakty wtedy umarły. Masz jak w banku, ze siostra
            > się obrazi i ze kontakty nieco osłabną - ale chyba to i dobrze.
            > Takie, jak są teraz nie są dobre dla żadnej ze stron.
            >

            osłabną a jeśli siostrze NAPRAWDĘ zależy to kiedyś ożyją i być może,
            jeśli załozycielko wątku będziesz konsekwentna, będą wyglądały tak ,
            jak wyglądać powinny
            Nie można całe życie się dostosowywać do cudzych pragnień i
            oczekiwań bo mamy tylko jeno życie.
    • olilala Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 24.08.10, 23:32
      to manipulacja poczuciem winy. brak Ci tez asertywnosci.
      poczuj sie w porzadku, nic jej nie jestes winna i ochlodz kontakty az siostra
      zrozumie.
      • smietana33 Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 24.08.10, 23:52
        Już ochładzałam kilka razy. Nawet kiedyś nie mialysmy kontaktu przez
        sporo miesięcy. Jednak kiedy znów zaczęłysmy sie kontaktować spadła
        ilość "próśb" jednak reakcja na odmowę nie zmieniła się wcale.
        Nie mam pojęcia co robić oprócz doradzonego tu ignorowania, ktore
        przychodzi mi z wielkim trudem, wiedząc, ze za chwilę oprócz fochów
        siostry spadną na mnie też fochy rodziców. Poza tym nie czuję się
        dobrze w sytuacjach konfliktowych i dążę do ich zakończenia, zeby się
        nimi nie dręczyć - pewnie na tym polega mój główny problem. Nie wiem
        jednak jak go w sobie zwalczyć. Myslę, że verdana ma dużo
        racji - i siostra i rodzice traktują mnie jak dziecko mimo, że jestem
        po trzydziestce a samodzielna finansowo jestem od jakichś 10-12 lat.
        Oni tworzą taki parasol zależności - my ci pomagamy (nawet jeśli nie
        proszę, np. kupując mieszkanie, w którym moge mieszkać, ale ktore
        nie jest moją własnością, i raczej nigdy nie będzie - mimo, że
        wcześniej odmówili mi pomocy w dostaniu kredytu na to samo mieszkanie
        - mówiąc że to rudera na ktorą nie warto grosza wydać. Dodam, ze to
        było mieszkanie siostry i jej męża, ktore rodzice zakupili dopiero
        wtedy kiedy siostra kupowala dom, i potrzebowala gotówki.), ale ty
        musisz być posluszna i wdzięczna. rodzice nieco odpuścili ostatnio bo
        się stawiałam strasznie, ale oni chyba nie chcą mnie ranić aż tak
        bardzo i czasem zdarza im sie sluchać, natomiast moja siostra nie
        slyszy niczego. Ta sieć zalezności mnie wykańcza. Pewnie powiecie, ze
        mam się wyprowadzić... a to złamie serce moim staruszkom, są już w
        okolicach 70-tki. Echhh...
        • annb Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 25.08.10, 08:06
          gdyby serca się tak łatwo łamały, to rasa ludzka już dawno by
          wyginęła
          • asiara74 Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 25.08.10, 09:10
            Może spróbuj rozmawiając z siostrą mówić o tym jak się czujesz kiedy ona tak się
            zachowuje. Powiedz jej, ze kochasz ją bardzo i potrzebujesz w swoim życiu ale to
            co wyprawia to próba zawładnięcia Twoim życiem a ty tego nie chcesz i nie
            pozwolisz na to. I że jest Ci przykro że wasze relacje psują się przez to.
            Naprawdę nie masz obowiązku zabawiać cudzych gości, a ona nie ma prawa
            organizować Ci czasu.
    • tully.makker Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 25.08.10, 09:56
      Jak wspomnialy przedmowczynie, masz problem nie z siostra, a ze
      soba.

      Ręce mi opadają, nie
      wiem jak się bronić, czy jest w ogóle taka szansa abym miała prawo
      do
      odmowy i ona to zaakceptowała?

      Masz prawo do odmowy - zawsze. Kwestia tego, czy siostra ja
      akceptuje, czy nie, to juz nie twoj problem, a jej...
      metoda zdrtej plyty: Niestety nie moge, mam inne plany.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 29.08.10, 21:58
      Wydaje mi się, że siostra traktuje Panią jak dziecko, ale Pani daje się tez tak
      traktować. Siostra jakby nie wyszła ze swojej roli z dzieciństwa.
      To Pani powinna popracować nad swoją odrębnością i separacją od siostry. Zmiany
      po jej stronie trudno oczekiwać, bo ona nie ma do tego motywacji. Jej pozycja
      jest lepsza i daje jej gratyfikacje. Wiec Pani musi być bardziej skoncentrowana
      na sobie niż na niej. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • smietana33 Re: Potrzebuję spojrzenia z boku 03.09.10, 21:31
        Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi, i za zainteresowanie Pani ekspert.
        Moja pewność siebie w konfliktowych sytuacjach z najbliższą rodziną jest tak naznaczona poczuciem
        winy, że nie potrafię zobaczyć u siebie tego co tak łatwo widzę u innych... jakież to banalne... i
        jakie trudne zarazem.
        Macie wszyscy rację - muszę uwierzyć w prawo do własnego życia i walczyć z poczuciem winy.
        Siostra jeszcze trzeci raz spróbowala mnie nakłonić do przyjazdu budząc mnie telefonem w niedzielę
        rano, wyrażając jednocześnie oburzenie, że moja bratowa cyt. "nie raczyła" się u niej pojawić w ten
        weekand i wyjechała sobie w odwiedziny do swojej mamy... Chyba nie tylko ja jestem postrzegana
        przedmiotowo przez nią. Niestety nie umiałam po prostu powiedzieć - nie nie przyjadę, już Ci to
        mówiłam, tylko zaczęłam się tłumaczyć - a miałam naprawdę napięty grafik bo za parę godzin miala u
        mnie awaryjnie zlądować koleżanka z rodzinnego miasta, która została przedwczesnie wypisana ze
        szpitala po urodzeniu 29-tygodniowego wczesniaczka... Na to wytłumaczenie usłyszałam tylko "No
        wiesz?" i trzask słuchawki. Echhh...
        Musze się skupić na sobie i nie przejmować się tym, że jest na mnie obrazona.
        Każde Wasze słowo, wspierające mnie, pozwala mi złapać dystans i być konsekwentną w obronie
        siebie.
        Dziękuję :)
Pełna wersja