mój mąż przyjaciel mnie zawiódł

25.08.10, 23:27
Było tak: moja mama i mój mąż lubili się i mieli ze sobą dobry kontakt. Mama na stałe mieszka daleko, ale przez ostatnie miesiące mieszkała u nas, pomagała w opiece nad dziećmi po moim powrocie do pracy. Mimo że nie miała osobnego pokoju wszystko układało się dobrze, wiedzieliśmy że to tylko tymczasowe rozwiązanie - planowaliśmy kupić mamie mieszkanie w pobliżu. Byliśmy zgodni co do tego, że musimy trzymać się razem - mama przy dzieciach czuła się świetnie, w przeciwieństwie do czasu spędzanego samotnie setki kilometrów od nas.
właśnie mieliśmy wrócić z dziećmi i mamą z wakacji spędzanych u niej. Niestety, pomiędzy mężem a mamą doszło do nieprzyjemnej wymiany zdań, w wyniku której mój mąż poczuł się bardzo urażony.Całe to zajście z kolei było skutkiem wcześniejszego zranienia uczuć mamy przez męża, z czego on nie zdawał sobie sprawy. Dla mojej mamy było to bardzo silne emocjonalnie zdarzenie. Padło wiele słów, mama próbowała mu wytłumaczyć, ze są sytuacje w których zachowuje się źle (chodzi o stosunek do dzieci) i że trzeba to przemyśleć, natomiast mój mąż zrozumiał, że w oczach teściowej to on jest winien wszystkich złych zachowań dzieci...

Moja mama przeprosiła swojego zięcia za swój "wybuch", bo faktycznie sama forma jej ekspresji nie była zbyt elegancka i próbowała jeszcze z nim romawiać, żeby wyjaśnić mu faktyczny sens jej słów.
A mój mąż? Powiedział, że mama nie będzie już wychowywać jesgo dzieci, że owszem może przyjeźdzać do nas w odwiedziny, ale nie w takim charakterze jak byla u nas do tej pory, bo on będzie musiał się wyprowadzić.
Nie wyraził skruchy, za swoje faktycznie kiepskie zachowanie, nie powiedział słowa przepraszam. Nie próbował uspokoić roztrzęsionej kobiety, ale jeszcze podsycał jej emocje.
Z dnia na dzień przestał lubić, cenić i szanować moją mamę. Teraz szuka dla dziecka przedszkola oraz niani, która by dzieci prowadziła do szkoły i inne zajęcia. Nie interesuje go to co się stanie z moją mamą, kiedy zostanie sama tak daleko stąd.
Nie intersuje go to co ja czuję w związku z ta całą sytuacją.
A ja nie rozumiem jak można tak potraktować człowieka, na dodatek starszą osobę, która falktycznie miała chwilę słabości, i nie radzę sobie z tym , ze mama go przeprosiła a on nie. Kiedy teraz próbuję mu tłumaczyć, co mama miała faktycznie na myśli to twierdzi, że ją wybielam. Najważniejsze jest tylko to że to on został urażony.

Mama twierdzi, że w każdej chwili może przyjechać, że nie gniewa się na niego i że nic z jej strony się nie zmieni. Ale jego to nie interesuje.
Co mogę zrobić w tej sytuacji? Z mężem rozmawiam tylko wsprawach organizacyjnych i dotycząych dzieci. Myślę, że nie moge mamy tu sprowadzić, nie dlatego że mężowi nie chcę się przeciwstawić, ale nie chcę w domu jeszcze gorszej atmosfery niż jest teraz ( ze względu na dzieci), poza tym byłoby to nie w porządku wobez mamy, źle by się czuła wiedząc że jest niechciana przez zięcia.
największy problem mam z tym, że w ciągu jednej doby okazało się że nie znam mojego męża, człowieka którego zawsze uważałam za przyjaciela i z którym świetnie się rozumiałam. Nie sądziłąm, że stać go na coś takiego. Nie wiem zupełnie co będzie dalej i nie mam tu na mysli tego kto się będzie opiekował naszymi dziećmi ani co będzie z moją mamą, ale co się stanie z naszą rodziną. Jak można zyć z kims kto nie potrafi po pierwsze wyrazic skruchy, po drugie wybaczyć, a bez skrupułów tak fatalnie traktuje drugiego człowieka
    • verdana Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 25.08.10, 23:37
      Trudno coś powiedzieć, nie wiedząc o co poszło...
      Tak czy inaczej, sytuacja jest niedobra. Nie tylko dlatego, że Twój
      mąż być może zawinił, ale dlatego, że niezaleznie od kłótni on ma
      jednak rację.
      Twoja mama wprowadzona została do Waszej rodziny jako trzeci,
      równorzedny partner, ktory miał mieć takie same prawa, takze jeśli
      chodzi o wychowywanie dzieci, jak rodzice. Nie wiem, czy gdyby to
      teściowa mieszkała z Wami, bylabyś z tego zadowolona - ze mąż bierze
      jej strone, ze to ona ma z Wami miesdzkać i wychowywać dzieci, że
      spięcia między Toba a nią, niezaleznie przez kogo zawinione - trzeba
      grzecznie przeczekiwać.
      Ja rozumiem troskę o mamę, ale akurat zajmowanie się dziećmi nie
      może byc terapią na mamy samotność. Mąż prawdopodobnie nie ma
      ochoty, aby dzieci wychowywał na codzień ktoś inny niż Wy - i to
      jest zrozumiałe.
      Oczywiscie, nie mogę wypowiadać się tu na temat potraktowania Twojej
      mamy - niewiele o tym wiemy, byc moze bylo okropne. Weź jednak pod
      uwagę, ze taka sytuacja - mama w mieszkaniu mlodej rodziny, na
      stałe, bez własnego pokoju - jest dla większośći współmałżonków nie
      do zniesienia.
      • black_bagira Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 08:29
        dziękuję za odpowiedź
        mój mąż nigdy nie wyrażał niezadowolenia z tego że mieszka z nami mama, wręcz przeciwnie. Zawsze moją mamę otaczał troską. Poza tym to wspólne mieszkanie było tylko tymczasowe, bo mamę mieliśmy przeprowadzić w pobliże i to było oczywiste dla nas wszystkich.
        Chodzi o to, że nie rozumiem jak można tak zmienić myślenie w jednej chwili. Czy nie powinien tego uzgodnić ze mną? nie powinien wziąć pod uwagę tego, że dzieci też są przywiązane do babci? A on "zezwolił" tylko na odwiedziny mamy u nas, jak przyjedzie na dłużej, to on się wyprowadzi...
        Zadzwonił po swoją mamę i teraz ona przyjechała i nam pomaga. Moja mama dostała "karę za złe zachowanie". Tak to wygląda z mojego punktu widzenia
      • mister_yeasy Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 08:42
        Verdana ma rację.Poza tym, to na pewno nie ten jeden incydent zmienił postawę męża, widać to uczucie niechęci, niezadowolenia narastało i doszło do wybuchu.Nie możesz zwalać winę na męża, za tę sytuację jesteście odpowiedzialni wszyscy, Ty , mama, mąż.Wzięcie mamy do siebie było nieprzemyślane do końca, nie wzięliście pod uwagę wielu ważnych spraw.I teraz ponosicie konsekwencję. Verdana ma rację, pisząc że żyjecie w "trójkącie". To zrozumiałe że Mama chce się czuć jak pełnoprawny członek rodziny, skoro ma obowiązki to musi mieć też prawa.I ona sama te prawa ustaliła. Ale taki układ nie jest zdrowy i nie działa na dłuższą metę. Co zresztą sama widzisz.Pomoc rodziców może i powinna być doraźna a nie na takich zasadach.Dlatego właśnie lepiej jest wynająć kogoś za pieniądze do pomocy, bo wtedy ma się jasną sytuację. Można stawiać wymagania, można jasno i konkretnie określić zakres obowiązków i praw.
        • black_bagira Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 09:01
          ja się z tym wszystkim zgadzam, jeszcze raz podkreślam, że mama miała z nami być
          tylko na razie, w ciągu kilku miesięcy chcieliśmy ją przeprowadzić. Ona też się
          u nas na stałe nie widziała.
          Chodzi mi o problem potraktowania człowieka,że nie radzę sobie z jego
          bezwzględnością i z tym że jeśli nawet w wyniku tej jednej sytuacji poczuł nagle
          taką straszną niechęć, to nie jest w stanie się nagiąć
          • black_bagira Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 09:11
            cd. i że nie widzi w tej sytuacji swojej winy, tylko mamy. Mama go przeprosiła a
            on nie potrafi wybaczyć. Powiedział, że mama jest fałszywa, bo do tej pory
            wszystko było dobrze, a teraz okazało się , ze jednak ma do niego jakieś uwagi.
            A czy jego postawę wobec mamy nie można okreslić fałszywa? Jak się kogoś lubi,
            szanuje i ceni ( a taki miał do tej pory stosunek do mamy) to jak można go tak
            radykalnie przekreślić po jednej wymianie zdań? Na dodatek większość ze słów
            mamy zinterpretował po swojemu, a teraz nie chce zrozumieć że nie to mama miała
            na myśli
            • wielbicielnaruto nie widziałem pytania 26.08.10, 16:01
              ZDRADA BOLI NAJBARDZIEJ. Zniósłbym grę w otwarte karty - nie lubi
              mnie i krytkuję. Fałszywców nie lubię. Od nich jak najdalej.
          • triss_merigold6 Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 09:14
            Ulało mu się po prostu. Miał dosyć obecności Twojej mamy już od
            dawna, ale się powstrzymywał uprzejmie. Daj mu spokój i przestan się
            obrażać.
        • mister_yeasy Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 09:14
          I jeszcze jedno. Wyjątkowo stronniczo podchodzisz do problemu. Widzisz "krzywdę"
          Mamy, dzieci, swoją.Dla Mamy znajdujesz usprawiedliwienie,wyrozumiałość,
          pobłażliwość.Męża jedynie krytykujesz ostro, oskarżasz,stawiasz zarzuty, nie
          próbujesz wczuć się w jego sytuację, zrozumieć jego postawę. Nie jesteś
          obiektywna. Sama piszesz że mąż był zawsze przyjacielem, dobrym człowiekiem,
          ojcem, mężem.To nie mogła być poza, taki był w rzeczywistości. Ale każdy
          człowiek ma swoją granicę bólu i wytrzymałości.Skoro Twój mąż, człowiek do tej
          pory spokojny i rozsądny tak gwałtownie zareagował, to znaczy że te granice
          przekroczyłyście, Ty i Mama.Sama piszesz, że mąż nie zabrania kontaktów, i w/g
          mnie bardzo rozsądnie to rozegrał, tak jak być powinno.Dlaczego boisz się o
          Waszą rodzinę?Gdzie widzisz niebezpieczeństwo? W tym że mąż chce byście żyli,
          decydowali samodzielnie? że nie chce by teściowa w jego własnym domu go
          krytykowała i wytykała mu popełnione czy niepopełnione winy? Ma do tego pełne
          prawo i Ty musisz to respektować jeśli chcesz by rodzina istniała i żyła w
          zgodzie.Zdobądź się na więcej obiektywizmu, Twój mąż jest nadal Twoim
          przyjacielem i najbliższym człowiekiem, ale musisz go respektować, z nim
          związałaś swoje życie, z nim masz dzieci nie z Mamą.
      • tully.makker Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 09:21
        Mąż prawdopodobnie nie ma
        > ochoty, aby dzieci wychowywał na codzień ktoś inny niż Wy - i to
        > jest zrozumiałe.

        jesli maz nie ma ochoty, by dzieci wychowu=ywal ktos inny, to jest
        na to prosty sposob - zwlaniamy sie z pracy i zajmujemy sie
        dcdziecmi 24/4, wlacznie z homeschooling. Opps, nie ma na to kasy?
        |No to trzeba sie pogodzic z mysla, ze na dzieci bedzie mial wplyw
        gros innych ludzi, wlaczajac w to babcie. ktora chyba jednak da
        dzieciakow wiecej tego co potrzebuja, niz najsympatyczniejsza nawet,
        ale obca niania.

        Ponadto, jesli maz ma takie wizje, to trzeba bylo je omowic z zona
        duzo wczesniej, a nie zmieniac plany w ostatniej chwili pod wplywem
        zlych emocji. Uwazasz, ze to jest wychowawcze? {rzewracanie dzieciom
        zycia do gory nogami, bo duze dziecko strzelilo focha?
        • miacasa Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 10:13
          moim zdaniem zamienił stryjek siekierkę na kijek... teraz żona potnie się z
          teściową a potem mąż wyloguje się z rodziny

          gość nie potrafi wytyczać granic, gdy te zostały przekroczone to śmiertelnie się
          obraził bez prawa łaski dla zdrajcy (sztywna postawa to raczej przejaw słabości
          w tym przypadku a nie siły, wolał się całkowicie odciąć niż na co dzień
          wypracowywać kompromisy z obcą kobietą, teraz przywiózł swoją mamę i będzie mu
          łatwiej)
          • lenka037 Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 10:34
            Przerażający jak dla mnie jest brak wybaczania ze strony męża.
            Rozumiem, może poczuł się dotknięty uwagą ze strony teściowej ale w każdej
            rodzinie zdarzają się nieporozumienia.
            Nie wierzę, że nigdy żaden zięć nie ściął się ze swoją teściową.
            Wystarczy porozmawiać przeprosić się i sprawę zakańczamy.
            Tutaj mąż wykazuje wyjątkową zaciętość oraz zawziętość i to jest przerażające.
            Jak nie miał kasy na nianię to teściowa była dobra do wychowywania mu dzieci,
            teraz jak może posłać dzieci do przedszkola to wykorzystał pretekst aby teściową
            na "zbity pysk" wywalić z domu z groźbami wobec żony, że jak jej matka
            przyjedzie na dłużej to się wyprowadzi.
            W chwili gdy teściowa przestała być mu potrzebna to poczuł się panem i władcą w
            domu nie biorąc pod uwagę uczuć żony.
            Jeżeli nie chce aby dzieci chowała mu teściowa to nawet po kłótni i
            przeprosinach powinien wybaczyć teściowej a z żoną na spokojnie porozmawiać o
            tym, że chce aby tylko we dwoje wychowywali dzieci i obmyślić plan jak pogodzić
            pracę z opieką nad dziećmi.
    • filetta Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 11:31
      Myśle, że Twój mąż miał po prostu serdecznie dosyć całej tej
      sytuacji. Widocznie wczesniej mu juz przeszkadzało to, że Twoja mama
      z Wami mieszka. Wykorzystał tę awanturę, by rozwiązać problem, który
      mu sie pewnie już czkawka odbijał lub po nocach śnił. Dlatego jest
      taki nieugięty, żeby tylko zakończyć tą niewygodną dla niego
      asymilację Twojej mamy z Waszą rodziną. Jeszcze dał Ci
      posmakować "swojego chleba", wprowadzając w Wasze życie swoją mamę.
      Bardzo mozliwe, że mieszkając z teściową poznasz na własnej skórze,
      jak to jest żyć w trójkącie.
      Coś mi się wydaje, że ktoś tu zaczął dbać o zdrowe relacje i układy
      pomiędzy członkami bliższej i dalszej rodziny. Ale mogę się mylić :)
      • kochamkotyijuz Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 12:19
        Zgadzam sie w 100% z filetta.
        Moze Twoja mama miala czesciej roznego rodzaju wstawki,zbedne
        komentarze,byla wszechwiedzaca,nieomylna i pouczajaca?Tak mu sie juz
        zbieralo od jakiegos czasu a ty tego nie dostrzeglas.W koncu wybuch
        nastapil gdy podwazyla jego kompetencje jako ojca.
        Mysle,ze towj maz boi sie faktu pojednania z tesciowa bo nie chce
        doprowadzic do sytuacji,ze skoro juz sie pogodzili to do kupna
        mieszkania wszystko powinno wrocic do normy.
        Tak przynajmniej jest poklocony isprawa jest jasna.Wcale nie
        uwazam ,ze ladnie sie zachowuje ale mysle ,ze to jest nastepstwo
        jakis tam czynnikow.
        A ja zapytam tylko jak dlugo mama z wami mieszkala i kiedy
        planowaliscie kupic mieszkanie.
    • cahir4 Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 12:01
      No dobrze, ale na czym konkretnie to wybaczenie miałoby polegać? Na
      doprowadzeniu do powrotu do stanu poprzedniego i radosnym przyjęciu
      deklaracji, że "z jej strony nic się nie zmieni"? Ani wstępu do
      mieszkania, ani kontaktu z wnukami Twojej mamie nie zabronił. Może
      powinien przeprosić, ale na temat samego konfliktu trudno coś
      wyrokować, bo raz, że piszesz mało konkretnie, dwa, że Twoja
      stronniczość bije po oczach. Piszesz, że mąż był Twoim przyjacielem.
      A mnie tłucze się po głowie pytanie, czy Ty byłaś przyjacielem dla
      swojego męża? Czy w całym tym układzie on miał kogoś, kto by go
      wspierał i rozumiał?

      Twoja mama "próbowała mu wytłumaczyć, że są sytuacje, w których
      zachowuje się źle (chodzi o stosunek do dzieci)" i, jak
      przyznajesz, "forma jej ekspresji nie była zbyt elegancka". Ale mama
      jest usprawiedliwiona, bo "całe to zajście z kolei było skutkiem
      wcześniejszego zranienia uczuć mamy przez męża". Jeśli zachował się
      niewłaściwie w stosunku do Twojej mamy, to reakcja (Twojej mamy, a
      jeszcze lepiej Twoja) powinna dotyczyć tego faktu, a nie w odwecie
      podważania w niezbyt eleganckiej formie jego kompetencji
      wychowawczych.

      Czyli tak:
      a) mąż nieswiadomie uraża uczucia Twojej mamy,
      b)Twoja mama odreagowuje uraz za pomocą "wybuchu" dotyczącego złego
      podejścia Twojego męża do dzieci (jego dzieci),
      c) mama ma prawo odreagować zranione uczucia, natomiast Twój mąż
      powinien potrafić nie tylko zapanować nad swoimi uczuciami (jeśli w
      ogóle ma prawo do takowych), ale jeszcze odpowiada za stan jej
      emocji - jego winą jest dodatkowo to, że nie potrafił się skupić na
      uspokajaniu "roztrzęsionej kobiety".

      Nie jestem w stanie zrozumieć Twojej stronniczości. Skupiasz się
      tylko i wyłącznie na uczuciach matki, punkcie widzenia matki,
      potrzebach emocjonalnych matki. Myślę, że to rani Twojego męża o
      wiele bardziej, niż słowa Twojej matki.

      Czego Ty oczekujesz? Że ją przeprosi? Pewnie powinien. Szybciej by
      poszło, gdybyś go nie przekonywała, że ona miała rację. Bo, wiesz
      co? On nie musi liczyć się z jej zdaniem. Może, ale nie musi. Ja 90%
      rad mojej teściowej na temat wychowania dzieci puszczałam uprzejmie
      mimo uszu. Co innego zdanie męża - to my byliśmy rodzicami: ja i on.
      Jak mu opadną emocje, to pewnie przeprosi. Ale na powrót jej w
      wersji "z mojej strony nic się nie znieni" raczej się nie zgodzi. A
      w każdym razie, jeśli mu zależy na rodzinie, nie powinien.

      Mam też hipotezę (nie musi być prawdziwa, ale się nad nią zastanów),
      że Twój mąż przenosi na Twoją mamę pretensje, jakie ma do Ciebie. O
      to, że zamiast układu WY: przyjaciele, małżonkowie i TEŚCIOWA, ma
      układ TY z MAMĄ plus ON, ten trzeci, dobry, dopóki nie wchodzi Wam w
      drogę i godzi się ze wszstkimi Waszymi poglądami, zły, kiedy zaczyna
      się buntować.
    • marzeka1 Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 12:24
      Wiesz, po prostu myślę, że mąż miał dosyć kilkumiesięcznego
      pomieszkiwania twojej mamy. Od zawsze mieszkamy z mężem osobno i nie
      wyobrażam sobie, by nagle ktoś na parę miesięcy do nas się
      wprowadził Myślę, że zwyczajnie znosił tę sytuacją, aż nie
      wytrzymał.
    • ssnn Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 12:47
      Jak rzadko kiedy, mam silną ochotę poznać dwie pozostałe wersje.
      A zwłaszcza wersję męża.
    • kati1973 Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 12:57
      poza cala dyskusja, zauwaze fakt, ze nie liczy sie rowniez z opinia
      zony.
    • matylda07_2007 Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 15:37
      A może mąż poczuł się tak bardzo urażony, bo nie spodziewał się takiej krytyki ze strony osoby, której bardzo zaufał i polubił? Wtedy uwagi bardziej bolą.
      Twoja mama zresztą nie powinna była się wtrącać. Może jeszcze zwróciła mężowi uwagę przy Tobie? Jeśli tak, poczuł się dodatkowo poniżony. Stanęłaś wówczas w jego obronie?
      Spróbujcie pogadać, ale nie zaczynaj od tłumaczenia zachowania Twojej mamy. Zapytaj o niego. Niech się małżonek wypowie i swoje uczucia nakreśli. Później próbujcie łatać relacje z mamą.
      • marzeka1 Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 26.08.10, 15:55
        Znamy na razie wersję jednej strony, ale dla mnie nie do pojęcia
        jest sprowadzenie sobie do mieszkania na parę miesięcy czy to matki,
        czy teściowej w sytuacji, gdy jest się niezależnym i mieszka
        osobno.Mnie by to zwyczajnie przeszkadzało, możliwe, że jej mężowi w
        końcu też.
      • wielbicielnaruto przeżyłem podobną sytuację, 26.08.10, 15:57
        a jak poczułabyś się, kiedy osoba bliska ci mówi, że tak na prawdę
        myśli że jesteś złym mężem, świnią i jeszcze gorsze. Od FAŁSZYWCÓW
        jak najdalej. Zrobiłem dokładnie to samo co twój mąż - albo ja albo
        kochana mamunia. Dla mnie okazała się osobą bardzo fałszywą, a
        zaufanie jak dziewictwo traci się tylko raz. Po roku jestem dla niej
        grzeczny i miły, ale na dystans. NIGDY, powtarzam nigdy jej nie
        zaufam.
        • black_bagira Re: przeżyłem podobną sytuację, 26.08.10, 20:32
          mama nie powiedziała mężowi, że jest złym mężem itd., nigdy tak nie myślała. Moja mama stanęła w obronie swoich wmuków, ale nie naszych dzieci, do których mój mąż nie żywi wielkiej sympatii i czesto robi im jakieś przytyki, żartuje sobie z nich lub niemiło komentuje ich zachowanie. Ja rozumiem, że ich nie lubi, ale starał się, kiedy byliśmy wszyscy razem, ja to widziałam. Nie zawsze jednak mu się udawało. On zresztą nie uważał, że zachowuje się niestosownie i twierdził, że jak dziecko wchodzi do mieszkania z naburmuszoną miną to on ma prawo skomentować jego zachowanie mówiąć o nim głośno: ale to dzik! Zawsze starałam się jakoś łagodzić jego słowa, obracałam to w żart, moja mama nie raz prosiła go żeby się tak nie zachowywał, bo to niewychowawcze a poza tym ją to boli. No i po prostu, kiedy usłyszała, że nasze dzieci trzeba rozdzielić, bo kiedy bawią się razem z tamtymi, później źle się zachowują, wtedy jej się wylało.
          Nie bronię tu mamy bo nie powinna była robić awantury i podnosić głosu, ale stało się. Każdemu się zdarza.
          Kolejną rozmowę, w której mój mąż miał zamiar załagodzić sytuację rozpoczął od słów : nie życzę sobie takiego zachowania. Nie przeprosił, nie zrozumiał, że to mamę zabolało, ale twierdził, że to były tylko żarty .
          mama z kolei powiedziała, że też sobie nie życzy - całe zajście miało miejsce u niej w domu. Mama zwróciła mu uwagę że jako dorośli jestemy odpowiedzialni za wychowanie wszystkich dzieci w rodzinie i że zamiast komentować zachowanie dziecka, należy mu wytłumaczyć. On na to że nie będzie wychowywał obcych dzieci. Mama na to że takie ocenianie i komentarze sttresują dzieci i moze to jest przyczyną tego, że nie potrafią się z wujkiem przywitać czy powiedzieć przeprasszam, kiedy chcą przejść. I tak dalej się toczyło. Mój mąż zrozumiał z tej rozmowy tyle, że to on jest winien złego zachowania wszystkich dzieci w rodzinie i że wszyscy się przez niego stresują:)
          Kiedy z nim romawiałam o tym zdarzeniu i kiedy później mama też próbowała mu to tłumaczyć on twierdził, że dobrze wie co usłyszał i że teraz wybielamy sprawę.
          Kiedy mama go przepraszała, on nie zrobił tego samego, ale powiedział, że "nie zabrania mamie kontaktów z dziećmi i że może mama przyjeżdzać w odwiedziny".
          Nie chciałam tego pisać tak dokładnie na początku, bo nie sądziłam że to ma znaczenie o co poszło. Ale wielu z Was jadnak nie rozumie mojego problemu twierdząc, że mąż miał prawo do takiego załatwienia sprawy i potraktowania tak swojej teściowej, która się wtrąca. Według mnie nie miał prawa. Mąż ma ewidentne problemy z przyjęciem krytyki i to jest nasz problem.
          Proszę Was tylko poradźcie jak ja mam sobie z tym poradzić. To że mama już nie będzie z nami jest dla mnie oczywiste. A co dalej z nami? Boli mnie to że nie zapytał mnie o zdanie i że tak totalnie zmienił stosunek do mamy.
          • marzeka1 Re: przeżyłem podobną sytuację, 26.08.10, 20:38
            " Mama zwróciła mu uwagę że jako dorośli jestemy odpowiedzialni za
            > wychowanie wszystkich dzieci w rodzinie "- ty tak serio???
            Osobicie uważam, że jestem odpowiedzialna za wychowanie i
            zachowanie moich dzieci, inne- zwracam uwagę, jak przekraczają
            granicę, która mi nie odpowiada, zwracam uwagę, ale "nie mój cyrk,
            nie moja małpa".I mąż miał rację: on nie jest od wychowywania
            obcych dzieci!
            I tak, mąż miał prawo mieć dosyć kilkumiesięcznego pomieszkiwania
            teściowej we własnym domu: to coś zupełnie innego niż nawet
            kilkudniowa wizyta.
            Co teraz? Nic, po prostu emocje muszą opaść, dajcie sobie wszyscy
            czas.
            • bmk13 Re: przeżyłem podobną sytuację, 26.08.10, 21:28
              marzeka1 napisała:
              I mąż miał rację: on nie jest od wychowywania
              > obcych dzieci!


              Marzeka1, pozwolę sie nie zgodzić:) Kąśliwe uwagi męża na temat zachowania
              wnuków teściowej były nie na miejscu i, co więcej, zahaczały o próbę
              wychowywania nieswoich dzieci. I teściowa miała prawo zwrócić zięciowi uwagę, że
              jego zachowanie jest niestosowne (co innego forma). Jak dla mnie, to mąż
              zachowuje się jak burak, bo nie dość, że, sam przeproszony przez teściową, nie
              umie wykonac podobnego gestu, to jeszcze stawia zonie ultimatum: albo mama w
              naszym domu, albo ja. W małżeństwie nie tak rozwiązuje się konflikty, że jedna
              strona grozi drugiej i nie słucha jej argumentów. To buractwo.

              Ale masz racje, emocje muszą opaść, bo próba pogodzenia zwaśnionych stron w
              obecnej chwili, a w szczególności gdy obie strony obarczają się nawzajem winą za
              powstałą sytuacje, nie ma sensu.
              • verdana Re: przeżyłem podobną sytuację, 26.08.10, 23:11
                Jestem za, a nawet przeciw.
                Z jednej strony jestem przeciwniczka komentowania zachowania cudzych
                dzieci, a szczególnie złosliwosci pod ich adresem. Z drugiej te
                dzieci rzeczywiście, sadząc z postu, świętego by wyprowadziły z
                równowagi - naburmuszone, nie mowiące przepraszam itd. - a biorące
                udział w zyciu rodzinnym chyba dosyć często.
                I co uderza, a jest wyjątkowo grożne na przyszlość - autorka ma
                rodzinę - mamę, siostrzeńców - i oni sa dobrzy. Ich niewlasciwe
                zachowanie jest usprawiedliwiane (bo maż straszy dzieci, bo mama
                starsza i pomocna) i męża, który wlasciwie na usprawiedliwienie nie
                zasluguje. Sprawia to wrażenie jakby autorka miała swoją ukochaną
                rodzine, ktorą rozumie i ktorej jest skłonna pobłazać i męża, który
                jest spoza niej i zamiast tę rodzinę kochać - jej nie rozumie,
                wtraca się, gdy nie powinien. Odnioslam wrażenie intruza,
                wpychającego się do kochającej rodziny, ktorej potrzeby sa na
                piwerwszym miejscu, a mąż powinien to zaakceptować i zrozumieć.
                Obawiam się, ze tu lezy sedno problemu.
            • black_bagira Re: przeżyłem podobną sytuację, 26.08.10, 23:09
              marzeka1 napisała:

              > " Mama zwróciła mu uwagę że jako dorośli jestemy odpowiedzialni za
              > > wychowanie wszystkich dzieci w rodzinie "- ty tak serio???

              Chodzi o to że zachowania ludzi dorosłych maja wpływ na dzieci, które są swiadkami tych zachowań.
              • verdana Re: przeżyłem podobną sytuację, 26.08.10, 23:20
                Mysle, ze gdyby mama nie czuła się odpowiedzialna za wychowywanie
                Twojego męża, byłoby lepiej. To znaczy akurat po takim tekscie
                tesciowej mnie też by trafił szlag.
              • marzeka1 Re: przeżyłem podobną sytuację, 26.08.10, 23:22
                Tyle że matka oczekiwała, by twój mąz wychowywał także inne dzieci
                w rodzinie- tak napisałaś. A dla mnie to śmieszne.Od tego mają
                swoich rodziców.
                Bardzo mocno usprawiedliwiasz wszystko, co dotyczy twojej rodziny-
                zauważyła to już verdana, a mąż- ten dobry i przyjacielski mąż-
                zasługuje tylko na krytykę. Zrozum, twoją NAJBLIŻSZĄ rodziną jest
                ten mąż i dziecko, nie mamunia i reszta, a ty zafundowałaś swoje
                rodzinie-niezależnej- parę miesięcy mieszkania z matką, to nie
                była nawet wizyta. I to dla jest niezrozumiałe.
                Takie rzeczy "buzują", aż wybuchną i masz efekt. Nie wtrącaj się w
                ten spór, nie stawaj teraz po czyjejś stronie, emocje-rozedrgane-
                muszą się uspokoić.
                • helusia007 Re: przeżyłem podobną sytuację, 26.08.10, 23:49
                  A mi sie wydaje, ze wiekszosc wypowiadajacych sie tu osob
                  tendencyjnie wsiadla na autorke watku i z gory zaklada jakies
                  przymierze matki i corki przeciwko zieciowi. Matka mieszka kilkaset
                  kilometrow, wiec jej wplyw na malzenstwo corki jest raczej znikomy.
                  Opisana sytuacja z krytyka dzieci miala miejsce w domu tesciowej.
                  Ziec przyjezdza i krytykuje i wbija szpile innym dzieciom, bo ma
                  kaprys ich nie lubic i jeszcze chce wprowadzac segregacje dzieci w
                  rodzinie na lepsze i gorsze. Przeciez tesciowa jest babcia
                  wszystkich tych dzieci i chyba naturalne jest, ze ja boli jak jedne
                  sa cholubione, a drugie wiecznie krytykowane. Ponadto tesciowa
                  PRZEPROSILA ziecia, czego wypowiadajace sie forumowiczki zdaja sie
                  nie dostrzegac. Ziec natomiast nie przeprosil i wyjasniajaca
                  rozmowe W DOMU TESCIOWEJ zaczal od wyjasnienia, czego on sobie nie
                  zyczy.
                  Poza tym czytam to forum od jakiegos czasu i bylo sporo watkow o
                  traktowaniu dzieci i nastolatkow. Wiekszosc dawanych rad ograniczala
                  sie do rozmow, tlumaczenia, etc., nawet w przypadku nastolatkow
                  nader burzliwie przechodzacych okres dojrzewania (ktore moga byc
                  mocno meczace). Natomiast wieczna krytyka byla tu juz okreslana jako
                  przemoc slowna albo psychiczna. W tym watku mowa jest o DZIECIACH.
                  Jezeli ziec nie skory do wychowywania cudzych dzieci, to niech je
                  zostawi w spokoju i nie dogryza im na kazdym kroku. Bo dla takiego
                  prfidnego wujka moze po prostu nie chca byc mile.
                  • lusitania2 Re: przeżyłem podobną sytuację, 27.08.10, 09:43
                    helusia007 napisała:

                    > A mi sie wydaje, ze wiekszosc wypowiadajacych sie tu osob
                    > tendencyjnie wsiadla na autorke watku i z gory zaklada jakies
                    > przymierze matki i corki przeciwko zieciowi.

                    o jaka to trudna sztuka, czytanie ze zrozumieniem:(

                    >Matka mieszka kilkaset
                    > kilometrow, wiec jej wplyw na malzenstwo corki jest raczej
                    znikomy.

                    matka autorki przez ostatnie miesiące mieszkała z autorką i jej
                    mężem
                    , oraz były plany kupienia jej mieszkania blisko
                    nich.

                    itditd.


                    • miacasa Re: przeżyłem podobną sytuację, 27.08.10, 11:20
                      > matka autorki przez ostatnie miesiące mieszkała z autorką i jej
                      > mężem
                      , oraz były plany kupienia jej mieszkania blisko
                      > nich.

                      Warto pamiętać, że mamę zaproszono do niańczenia wnucząt by ich rodzice mogli
                      bez stresu chodzić do pracy, a plany z przeprowadzeniem jej w bliskie sąsiedztwo
                      były ściśle związane z koncepcją odprowadzania/przyprowadzania do i z placówek
                      oświatowo-wychowawczych oraz serwowania im obiadków i opieki gdyby się
                      pochorowały. Facet nie ma klasy by w domu teściowej przezywać jej wnuki i nie
                      życzyć sobie by te bawiły się z jego dziećmi. Moja mama nie żyje ale gdyby mój
                      szwagier w domu mojego ojca szykanował moje dzieci i sugerował odseparowanie ich
                      od swoich to najprawdopodobniej naraziłby się na wybuch złości urażonego dziadka.
                • wielbicielnaruto moja propozycja: rozmawiać 27.08.10, 18:06
                  rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać?
                  Kłótnie to normalna sprawa, trzeba tylko umieć je zakończyć.
                  A to tematy:
                  Dlaczego czuje się tak urażony?
                  Czy zdaje sobie sprawę, że Twoja mama chwilowo jest wam potrzebna do
                  opieki nad dziećmi?
                  Jeżeli nie chce mamy, to co zamierza zrobić aby zapewnić opiekę
                  dzieciom?
                  Czy zamierza porozmawiać z Twoją mamą (bez Twojego udziału).
                  Takie samo pytanie do mamy.
          • premeda Re: przeżyłem podobną sytuację, 27.08.10, 12:59
            A kiedy on tak odnosił się do tych dzieci z rodziny to ty reagowałaś
            w jakikolwiek sposób, czy tobie to nie przeszkadzało? Bo jeśli mój
            facet, w ten sposób odnosiłby się do mojego bratanka to bym mu
            powiedziała że ma tak nie robić. Po drugie coś mi się wydaje, że mąż
            jest przemęczony, przeładowany, przeciążony, dlatego tak ostro
            zareagował na tekst o wychowywaniu dzieci. Swoją drogą (jeśli opis
            jest obiektywny) miał trochę racji, bo nie wiem jak określić
            dziecko, które nie umie powiedzieć "przepraszam", bo chce przejść.
    • blue_romka Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 27.08.10, 09:55
      Mnie sie wydaje, ze maz zareagowal nieadekwatnie do sytuacji.
      Wlasciwie to nieporozumienie to drobiazg, nawet jesli padly przykre
      slowa. Dlatego sadze, ze mezowi chodzi o cos innego. Cos, co
      narastalo w nim od dawna i teraz eksplodowalo. Pogadajcie o tym.
    • tully.makker Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 27.08.10, 10:00
      No coz, musisz sie pogodzic z faktem, ze twoj maz to infantylny
      burak. Krytykowanie cudzych dzieci w obecnosci ich bliskich to pewna
      droga do awantury, czego kazdy czlowiek o minimalnej emocjonalnej
      dojrzalosci moglby sie spodziewac, uzywajac funkcji zwanej empatia.

      Mam wrazenie, ze czeka cie wiele nieprzyjemnych rozmow z mezem,
      zanim ta sprawa sie wyjasni, a poki co - korzystaj z obecnosci
      tesiowej i relaksuj sie, skupiaj na dzieciach i sobie. Znalezienie
      przedszkola i niani pozostaw mezowi, by odczul, ze za decyzje ponosi
      sie odpowiedzialnosc.

      I chyba musisz sobie wybic z glowy koncepcje, ze twoj maz jest twoim
      przyjacielem. Nawet jesli poprzedni uklad doskwieral mezowi, jako
      twoj przyjaciel znalazby sposob, by to taktownie z toba zalatwic,
      nie raniac wxszystkich wokol.
      • black_bagira Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 27.08.10, 17:16
        I chyba musisz sobie wybic z glowy koncepcje, ze twoj maz jest twoim
        > przyjacielem. Nawet jesli poprzedni uklad doskwieral mezowi, jako
        > twoj przyjaciel znalazby sposob, by to taktownie z toba zalatwic,
        > nie raniac wxszystkich wokol.


        I to jest mój problem: jak mam sobie z tym poradzić. jak żyć z facetem, który w jednej chwili okazał się człowiekiem innym niż go znałam. Gdyby nie to, że są dzieci, już by mnie tu nie było. Jak pogodzić się z tym że tak mnie potraktował, ze podjął decyzję za całą rodzinę?
        • marzeka1 Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 27.08.10, 17:45
          To NIE JEST powód do odejścia, do rozwodu, do spokojnego wyjaśnienia
          -tak. Bo jeśli wcześniej mąż był inny, czułaś, że był przyjacielem,
          to MUSI być jakiś powód, ze jego reakcja jest/była tak drastyczna.
        • misiamama Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 27.08.10, 18:24
          Weź się kobieto uspokój i nie reaguj tak histerycznie.
          "okazał się człowiekiem innym niż go znałam" - jakie to dziecinne!
          Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. W takiej sytuacji
          zaregował w taki sposób - i poznałaś go od kolejnej strony, w nowym
          układzie. Będzie jeszcze milion nowych sytuacji i układów w życiu,
          w których będziesz poznawała męża. Chcesz zostawić ojca swoich
          dzieci, który przez X lat był dobrym mężem ("przyjacielem"), bo nie
          był dość subtelny w relacjach z twoją rodziną? Zastanów się, z kim
          budujesz związek i na czym chcesz go opierać. Co jest ważniejsze -
          dobre samopoczucie twoich sostrzeńców/ bratanków, którzy (jak wynika
          z postu) faktycznie są niewychowani i mają jakiś ujemny wpływ na
          zachowanie twoich dzieci, czy ta rodzina, jaką tworzysz ty, mąż i
          wasze dzieci? Zajmij się ustaleniem kwestii, kto, jak często i na
          jak długo ma wizytować mame i wnuki (bo tu był problem "techniczny"
          i do rozwiązania), zamiast snuć - wybacz - dywagacje wokół
          zburzonego mitu doskonałego porozumienia między małżonkami.
    • kobieta_z_polnocy Re: mój mąż przyjaciel mnie zawiódł 27.08.10, 20:22
      Twój mąż wyraźnie fochuje, bo nawet po przeprosinach ze strony twojej mamy nie
      ma zamiaru przestać wymierzać kary. To zachowanie zupełnie nieadekwatne do całej
      sytuacji, zwłaszcza że jego komentarze wobec nieswoich dzieci były niegrzeczne.

      A że zmiana taka nagła? Niektórzy słabi ludzie umieją doskonale się maskować.
      Jednak kiedy tylko dochodzi do konfrontacji, wychodzi cała ich słabość. Spięcie
      z teściową, a on już śmiertelnie obrażony? Tak reaguje człowiek przewrażliwiony.
Pełna wersja