ojciec

27.08.10, 13:23
Mój ojciec miał (ma?) kłopoty z alkoholem. Całe moje dzieciństwo co
jakiś czas (średnio raz w tygodniu) były awantury, bicie, trzaskanie
talerzami - klasyka gatunku. Mama nie odeszła i tak tkwiłyśmy w tym
układzie.

Dzisiaj on się zmienił, jest lepszy, stara się zwłaszcza jak chodzi
o wnuczkę (moją półroczną córkę). Ale ja nie potrafię już odbudować
z nim więzi, często nie odbieram telefonów od niego, odsuwam się gdy
chce mnie przytulić, spinam się jak wchodzi do domu, nie czuję przy
nim swobody. Myślę, że po prostu go nie lubię. Kocham po swojemu ale
nie lubię. Drażni mnie. Mam w sobie dużo żalu, złości. Kiedyś z nim
o tym rozmawiałam, ale nie przyniosło mi to ulgi, niczego nie
wyjaśniło - on wie, że źle robił i wie, ża ja mam mu to za złe, ale
mnie to nie oczyściło.

Najgorsze, że mam wyrzuty sumienia, że tak myślę, że nie potrafię
dać mu szansy. Jak pomóc sobie?
    • blue_romka Re: ojciec 27.08.10, 15:14
      W najblizszej poradni AA powinna byc grupa DDA (dorosle dzieci
      alkoholikow). Zapisz sie koniecznie. Terapia jest bezplatna.
      • agata01234 Re: ojciec 27.08.10, 15:29
        chyba nie chcę; kiedyś widziałam spotkanie AA i jeśli spotkanie DDA
        wygląda podobnie, to wiem na pewno, że to nie dla mnie
        • roz.maryn Re: ojciec 28.08.10, 09:08
          Jak nie chcesz to nie zadawaj już pytań
    • ruda110 Re: ojciec 31.08.10, 15:02
      Nie musisz być koniecznie w grupie DDA. Nad pewnymi sprawami można
      pracować podczas terapii indywidualnej. Nikt Ci tutaj nie napisze
      jak sobie pomóc. To dość długi i mozolny proces. Chcę Ci tylko
      powiedzieć, że emocje, które odczuwasz w kontakcie z ojcem są
      naturalne. Pewnie w związku z nimi włącza Ci się poczucie winy,
      przkonanie, że to nie w porządku, bo przecież tata się zmienił. To
      jednak nie ma większego znaczenia dla zranionego w Tobie dziecka.
      Przyjmij te emocje, są i koniec, nie ma co z nimi walczyć i idź na
      terapię ;)
    • anielka05 Re: ojciec 01.09.10, 10:21
      Mysle, ze nie powinnas miec wyrzutow sumienia, takie sa Twoje
      uczucia, zreszta uzasadnione. Ciezko odbudowac dobre relacje po
      takich przezyciach, nie wymagaj nagle od siebie zbyt wiele. Mozecie
      ulozyc sobie poprawne relacje miedzy soba, ale nie musisz od razy
      tryskac miloscia. Nalezy docenic fakt, ze Tato sie zmienil i stara
      sie, ale tez nie da sie zapomniec tego co bylo.
      Ja bylam w identycznej lub bardzo podobnej sytuacji. Ciagle picie,
      awantury, wyzwiska pod katem mamy i moim, generalnie koszmar dla
      dorastajacej osoby.
      Dzisiaj moj ojciec nie zyje juz 9 lat, mimo wszystkich krzywd
      psychicznych jakie mi wyrzadzil opiekowalam sie nim do samej
      smierci.
      Teraz patrzac z perspektywy czasu zadaje sobie czasm pytanie co
      czulam i czuje do mojego ojca? I nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
      Byl moim ojcem. Czy go kochalam, lubilam? Raczej nie, chyba ze
      gdzies bardzo gleboko w podswiadomosci. Wcale nie wstydze sie moich
      uczuc, takie po prostu sa. Na sile ich nie bede ich zmieniac.
Pełna wersja