sylwia_hali
07.09.10, 14:55
Już sama nie wiem jak reagować na komentarze (świadome / nieświadome????) mojej teściowej na temat pójścia mojego 3-latka do przedszkola. Od „zawsze” mówiłam, że maluch, jak będzie mieć 3 lata, to pójdzie do przedszkola, bo będzie się lepiej rozwijać i uspołeczniać (mieszkamy w domku i maluch nie mało możliwości zabaw z innymi dzieciaczkami, czego bardzo żałuję), itd.
No i poszedł - najpierw w sierpniu na trzy dniowe zajęcia adaptacyjne, od 1 września - na 5 godz (przed leżakowaniem jest zabierany, bo chcę go przyzwyczajać do przedszkola powoli). Każdego dnia od teściowej słyszę, jak moje dziecko cierpi z powodu przedszkola - źle śpi, źle je, powiedziało babci, że "tylko z nią chce być do końca życia", że "nie chce do przedszkola, tylko chce zostać w domku", czyli z babcią. I tak w kółko każdego dnia.
Dodam, że panie nauczycielki bardzo chwalą malucha; generalnie tylko troszkę rano pomarudzi i jest naprawdę bardzo dzielny; także rano, jak zaprowadzam go do przedszkola, nie jest tragicznie; trochę w domu popłakuje, ale sam idzie do samochodu i w przedszkolu już jest OK (sam idzie do sali). Jak z nim rozmawiam o przedszkolu, to mi opowiada, że ma kolegów, że wybudował wielką wieżę, itd - oczywiście też mi mówi, że "do przedszkola jutro może NIE?", ale wtedy mu odpowiadam, że na pewno będzie fajnie itp. Teściowa jak z nim rozmawia o przedszkolu, to rozmowa wygląda tak "nie płakałeś? czy ktoś cię uderzył? tęskniłeś za babcią?".
Wczoraj nie wytrzymałam - wróciłam z pracy (teściowa odebrała malucha z przedszkola) i zaczęłam pytać, jak minął dzień, itd. Od razu otrzymałam informację, że maluch źle spał (miał złe sny o przedszkolu) i może by go zostawić jeszcze na rok w domu. Zirytowałam się - powiedziałam jej, że i dla niej i dla mnie jest to trudny okres, że mam świadomość, że maluszek jest trochę nieszczęśliwy, ale mimo to proszę ją, aby nie "bombardowała" mnie codziennie samymi negatywnymi informacjami o reakcji mojego dziecka na przedszkole, bo nikomu to nie pomoże, a mnie wpędzi w depresję (że jestem taką wyrodną matką).
Bardzo się obraziła - generalnie nie wie, o co ja mam w ogóle do niej pretensje (przy czym mówiłam to w formie prośby, a nie pretensji).
Czy u Was babcie też tak reagują na pójście malucha do przedszkola? Jak jej wytłumaczyć, że w tych dniach obie powinnyśmy się wspierać, że maluch sobie poradzi i będzie szczęśliwy w przedszkolu.