ssssssssssdddddddddas
16.09.10, 00:14
Czesc, pisze tu, bo mam wrazenie, ze Wy i tylko Wy pojmiecie, i jednoczesnie nie pojmiecie jak ulotne jest zycie.
Straciłyście partnerów, i wiele z Was spędza lata w tej żałobie, na forach, badz nie medytując na tym faktem. Do tej pory tez myslslam, ze taka strata to najgorsze zlo, jakie moze kobietę spotkać. Zresztą kobieta jest szczegolna istotna, bo zawsze najweicej w nia uderza i najwięcej czuje.
Jakos ostatnio, tzn. przez ostani rok mi sie tak porobilo, ze przestalam i Was i wszystkich innych tak postrzegac. Teraz wiem, ze to co przezywacie, mozna przezyc, mozna zyc dalej, tylko jest sie poranionym. Wlasciwie to malo kto zdaje sobie sprawe, ze smierc, spotka kazdego. Kazxdego. Jedni odchodza szybciej, inni wolniej, ale dotyka to kazda jednostkę. Wyjatkow nie robi.
DOsyc mocno przemowilo to do mnie w ostatnim rokuy, kiedy zupelnieo bcy, a znani mi z widzenia ludzie odcohdizli. i niem owie tu o aktorce zk lanu czy pisoenkarzu z USA, ale o np. sasiedzie. Ja wiem, ze ludzie sie ordza, ze tap ustka maleje z czasem, ale takich smaych ludzi juz nie bedzie.. Trzeba nad tym glowe pochylic, trzeba oddac sie zadumie, ale nie wolno zapominac, ze MY tez odcohdzimy. Ze ludzkie zycie jest bardoz krotkie. Ze mal imit, ze sie konczy i ze nie ma takiej tragedii na tym padole, ktora jest gorsza od ŚMIERCI. Nawet Borysewicz spiewa, ze nie pamieta, by bylo cos cenniejszego/ważniejszego niz czas w jego zyciu. Zadne tam smierci, zadne chroboy, gdzie wypadaja rece i nogi. Z cala pewnoscia najgrosza jest msierc bo nieodrwacalna, a do tego jedna weilka niewiadoma. To jest pewen pocieszenie w tym wszystkim. Zaczelam suzkac w tym nadziei. Zaczelam bac sie mseircvi. Nieuniknionej. Te frazesy, ktore na jej temat do mnie docieraly, to byla farsa. Dotknela mnie gdy umarl mi pies i sasiad. Gdy mnie cos boli, i wdize ze juz nie przebiegnę maratonu, mimo ze jeszcze 5 lat temu miałam najlepszy czas z biegow. To mnie przeraza, to mnie boli. Ta nieuchronnosc. Ludzie pisza takie rzeczy na forach. Oburzamy sie, ze zycza komus smeirci, albo smieja sie z kalekiego dziecka, ale przeciez to jest bez sensu. Przeminą. Za te slowa ciagamy ich po sądach. Tyle ludzkiej emnergii jest psozytkowane na bzdury, na rzeczy nieistotne
Pamietam, jak mi matkam owila, ze trzeba sie uczyc. Ja sie uczylam. Uczylam. A teraz widze, ze oprcoz samorozwoju, to naprawde nic mi nie dalo. Stracilam na te nauki-studiowalam to, co bylo potrzebne kilkanascie lat. Podstawówke podporządkowalam temu, co bede orbila jako dorosla osoba. Nie poszlam na rower-co pamietam, bo uczylam sie do religii. Tak do religii, bo mialam miec sprawdzian z przypowiesci. Widze teraz, jakie to bylo wszystko bezsensowne. Daremne. po nic. Tyle sil, tyle stresu dla tej 7 latki. Niepotrzebnego. Po co to komu? Wystarczy mi wiedzieć o podstawowych faktach. Wiecej mi nie trzeba. Śmierć wszystko zrówna i wyrowna. Patrze na te niby nieszczelswie dzieci z zespołem downa.. I tej nieszczęśliwosci w nich nie widze-przeciwnie one na sowj sposób sa szczęśliwe. Nawet jezlei bede zyla 90 lat (chociaz pewnie tyle zyc nie będę) to zostalo mi tylko ponad 60 lat. Matko boska. Co to jest.