chce oddać dziecko mojej matce!!!

19.09.10, 10:55
witam! mam dwutygodniową córeczkę, była chciana i planowana, razem z mężem zawsze zazdrościlismy innym że mają dziecko i tez chcielismy mieć...
Jednak po narodzinach coreczki stwierdzilam że to nie dla mnie;
zaczęło mnie to przerastać, denerwuje mnie to że jestem jej niewolnikiem któy musi sie do niej dopasowywać, dostosowywac, wstawać i biec na każdy krzyk i płacz!
Brak mi wolności , nawet do sklepu musze iść z nią w wózku i musze czekac az zasnie by móc ją włozyc do wozka i isc na zakupy czy spacer,a kiedys moglam isc beztrosko gdzie chcialam i nie bylam nikim uwiązana...
denerwuje mnie bardzo jak zmienie jej pampersa, nakarmię butelką, przebiorę a ona nadal krzyczy lub leży i nie chce zasnąc, wtedy musze ją nosic godzine dwie az zaśnie i to mi przeszkadza najbardziej... lakarka powiedziala ze dziecko zdrowe, ze nie ma kolek...
mam tak malo czasu dla siebie, jak mala usnie na dwie godzinki to ciesze sie ze moge poczytac gazete czy wejść do internetu... a kiedys moglam robic to zaawsze.
teraz zazdroszczę innym tym któzy dziecka nie mają!!!
jak ją np. karmię to myslę sobie : moze cie oddam mojej matce ...
dzwonilam do mojej matki (ona pracuje caly dzien ale powiedziala ze jesli zdecyduje sie dac jej dziecko na wychowanie na 6miesięcy to ona zwolni sie z pracy ale pod warunkiem ze ja bede pracowac i ze bedziemy z męzem dawali jej pieniadze na dziecko i pare zlotych za to ze dziecko wychowuje jak opiekunka.. dziecko mieszkaloby z nią a my z mężem osobno....
odwiedzalabym oczywiscie coreczke... codziennie myslę czy warto tak zrobic....
a moze dziecko jak wroci do mnie za pol roku to mnie juz nie pozna??
nie wiem co robic, ale mam tego dość, nie ma kto przyjsc mi pomóc, mąż calymi dniami w pracy i go nie ma... musi zarabiać na dziecko i na nas na podstawowe potrzeby bo ja nie mam nawet macierzynskiego, nic...
mąż nawet ostatnio powiedzial:" jak mam wracać do domu i patrzec na ciebie płaczącą calymi dniami nad dzieckiem to moze oddajmy to dziecko!"- dodał jeszcze że kocha mnie bardziej niz dziecko i ze jestem wazniejsza... zresztą ja tez do dziecka prawie nic nie czuje...
nie wiem co robic.. czy to dobry pomysl z tym wychowaniem dziecka przez mamę?
czasem nawet mnie nachodzą mysli zeby cos sobie zrobic, nie daje rady:(
zawsze bylam zadbaną osobą,a teraz nie mam na nic czasu, zakladam byle co, nawet nie ma czasdu obiadu zrobic...
matka powiedziala ze chetnie sie dzieckiem zajmie, ale czy to dobry pomysl?
    • azerus Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 11:10
      obrzydliwa ciebie osoba
      • smuti26 azerus 19.09.10, 11:18
        azerus napisała:

        > obrzydliwa ciebie osoba

        żal na takie trolle słów
        • azerus Re: azerus 19.09.10, 16:32
          gdybym przez sekundę podejrzewała że ta dziewczyna ma depresje poporodową to bym się nie wypowiadała. ale oddać dziecko bo nie może posiedzieć przed komputerem kiedy chce? bo kiedy płacze to musi ja nosić na rękach... bo z każdym wyjściem musi zabrać dziecko, no wybacz...
          skrajna niedojrzałość i obrzydliwy egoizm posunięty do granic obrzydliwości IMO
          • smuti26 Re: azerus 19.09.10, 17:21
            Wiesz, przypomniała mi się pewna sprawa- jakiś czas temu dziewczyna zabiła i siebie i dziecko jakieś 3tyg po porodzie-najprawdopodobniej depresja. W takiej chorobie jeśli rzeczywiście jest nie można mówić o dojrzałości lub nie... Napisałam jeśli jest bo nie wiem czy na prawdę wystąpiła czy tak jak mówisz to skrajna niedojrzałość
            • azerus Re: azerus 19.09.10, 17:43
              już dobre 3 lata podczytuje to forum, oczywiście nie uważam się za eksperta ale mam wrażenie że dziewczyny w depresji piszą inaczej, czasami to gniew czasami przerażenie czasami poczucie jakiś krzywd, W poście tej dziewczyny nie widzę tych uczuć, widzę tylko egoizm
              • ichi51e Re: azerus 26.09.10, 19:15
                moze i egoizm ale ma do tego prawo. Jesli matka chce wziac - oddaj na troche. Wbrew pozorom nie kazdy po porodzie od razu staje sie idealna mama. Zreszta, patrzac wstecz - NIGDY w historii matka nie byla zdana na samotne zajmowanie sie dzieckiem - byla matka, babka, siostra, inne dzieci. Takie male dziecko i tak nie bedzie pamietac (tak, tak i ci co twierdza ze istnieje magiczna wiez miedzy dzieckiem 0-3 a matka niech gryza paznokcie ze zlosci) - jesli wierzysz ze mama zajmie sie lepiej niz ty to EGOIZMEM jest trzymac dzieciaka przy sobie. Czasem kazdy z nas powinien umiec przyznac sie ze sam sobie nie radzi.
              • plec.na.plazy Brak odpowiedzialności 26.09.10, 19:40
                Nie tyle egoizm co ogromny brak odpowiedzialności.

                Przecież jeżeli ludzie decydują się na dziecko to raczej wiedzą co ich czeka.

                Poza tym, niby czemu babcia ma się zajmować dzieckiem? Nie lepiej wynająć opiekunkę? Kontakt z dzieckiem stały bo opiekunka przyłazi do dziecka.
                • basiamalinka Re: Brak odpowiedzialności 26.09.10, 21:53
                  Przecież to klasyka tematu - depresja poporodowaq, mikroelementy i lit w megadawkach i po dylemacie!!!
                • hella_79 Re: Brak odpowiedzialności 26.09.10, 22:40
                  a za opiekunkę kto zpłaci? mąż?
                  jeżeli laska nie ma macierzyńskiego,t o raczej nie pracowała nigdy na stałe (co jest w sumie zrozumiałe, jezeli 89 to rok jej urodzenia) i gdzie znajdzi pracę, zeby sfinansować opiekunkę?

                  lepiej już, zeby babcia wzieła młode i ogarnęła sytuację bo jak widać autorka nie do końca zdawała sobie sprawę co to znaczy mieć dziecko. pewnie myślała, ze bobasy to takie słodkie są i w ogóle a tu zonk. ale tak to jest z "przemyślanym i chcianym" macierzyństwem w młodym wieku, tylko niewiele osób ma odwagę sie do tego przyznać. a babcia, skoro wyraziła cheć wychowania wnuka, widocznie widzi, ze córka nie daje rady.

                  poza tym opiekunka jest środkiem doraźnym - nie wychowa dziecka. i sytuacja sie nie zmieni.

                  jeżeli babcia jest chętna do pomocy to nie ma co się ociągać, tylko to zrobić. bo w innym przypadku kończy się to jeszcze nieszczęsciem...
                  • plec.na.plazy Rozwiązanie 26.09.10, 23:11
                    hella_79 napisała:

                    > a za opiekunkę kto zpłaci? mąż?

                    No ale autorka sama mówiła, że babci będą płacić.

                    Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi autorki odnoszę wrażenie, że to nie dziecko jest tutaj problemem tylko sama autorka.

                    Skoro babcia sama (!!!) zaproponowała, że zabierze dziecko to strzelam, że to nie pierwszy raz jak wyręcza swoje dziecko. Albo więc jest nadopiekuńcza, albo jest osobą o dominującej osobowości. Widziałem ten typ - to ludzie, którzy najpierw wyręczają dzieci w lekcjach, w jedzeniu i w wiązaniu butów, a później dziwią się, że takie niezaradne dzieci mają i przez to dalej musza je kontrolować (vide krytykowanie autorki przez swoją matkę).
                    Stąd też pewnie podatność sugestie innych i brak pewności siebie.

                    Nie dziwota, że znalazła sobie męża, który ma również silną osobowość (robi co chce, olewa to co mu nie pasuje).

                    Innego rozwiązania niż rozmowa z psychologiem nie widzę....
              • sunflower03 Re: azerus 26.09.10, 19:57
                TO JEST PROWOKACJA!!!!
                TO KOLEJNE FORUM GDZIE CZYTAM TA HISTORIE!! NA KAZDYM FORUM W NIECO ZMIENIONEJ SCENERII...LUDZIE LITOSCI...ŁYKACIE WSZYSTKO JAK MŁODE PELIKANY...
          • milena9 Re: azerus 26.09.10, 18:18
            wiesz co mysle ze to dla malej lepsze wyjscie wychowywac sie z babcia ktora obdarzy ja miloscia niz glupi i nieodpowiedzialni rodzice jak wy,zrobiliscie sobie dziecko bo fajnie wyglada, jak psa ze sklepu a potem jak sie nie podoba to oddac.radze po pol roku nie ingerowac w zycie malej bo i tak w was nic sie nie zmieni,ku... jak cos takiego czytam to mysle ze powinniscie sie wykastrowac na przyszlosc aby drugi raz takiej glupoty nie popelnic.wspolczuje dziecku glupich rodzicow.
            • kaskapodkal Re: azerus 26.09.10, 19:10
              szok mam 4 dzieci i juz 8 lat siedze w domu maz tez pracuje calymi dniami ale w zyciu nie slyszalam cos takiego oczywiscie tez mam nerwy tez wyje czasami ale ze ten facet taki jakis nie taki
          • milena9 Re: azerus 26.09.10, 18:18
            wiesz co mysle ze to dla malej lepsze wyjscie wychowywac sie z babcia ktora obdarzy ja miloscia niz glupi i nieodpowiedzialni rodzice jak wy,zrobiliscie sobie dziecko bo fajnie wyglada, jak psa ze sklepu a potem jak sie nie podoba to oddac.radze po pol roku nie ingerowac w zycie malej bo i tak w was nic sie nie zmieni,ku... jak cos takiego czytam to mysle ze powinniscie sie wykastrowac na przyszlosc aby drugi raz takiej glupoty nie popelnic.wspolczuje dziecku glupich rodzicow.
          • milena9 Re: azerus 26.09.10, 18:18
            wiesz co mysle ze to dla malej lepsze wyjscie wychowywac sie z babcia ktora obdarzy ja miloscia niz glupi i nieodpowiedzialni rodzice jak wy,zrobiliscie sobie dziecko bo fajnie wyglada, jak psa ze sklepu a potem jak sie nie podoba to oddac.radze po pol roku nie ingerowac w zycie malej bo i tak w was nic sie nie zmieni,ku... jak cos takiego czytam to mysle ze powinniscie sie wykastrowac na przyszlosc aby drugi raz takiej glupoty nie popelnic.wspolczuje dziecku glupich rodzicow.
          • milena9 Re: azerus 26.09.10, 18:18
            wiesz co mysle ze to dla malej lepsze wyjscie wychowywac sie z babcia ktora obdarzy ja miloscia niz glupi i nieodpowiedzialni rodzice jak wy,zrobiliscie sobie dziecko bo fajnie wyglada, jak psa ze sklepu a potem jak sie nie podoba to oddac.radze po pol roku nie ingerowac w zycie malej bo i tak w was nic sie nie zmieni,ku... jak cos takiego czytam to mysle ze powinniscie sie wykastrowac na przyszlosc aby drugi raz takiej glupoty nie popelnic.wspolczuje dziecku glupich rodzicow.
            • ichi51e Re: azerus 26.09.10, 19:16
              lepiej sie poczulas wklejajac swoja pogardliwa opinie o ludziach o ktorych nic nie wiesz 4 razy?
      • hagi_no kolejna żałosna prowokacja 26.09.10, 17:28
        laska się nudzi to wpuszcza posta na forum by zrobić szum - pewnie teraz ma niezły ubaw widząc ilu ludzi się na to wzięło
      • heniahenkowska Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 19:20
        A Ty jesteś wyjątkowo durną ignorantką. To się nazywa depresja poporodowa.
        • karo240 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 20:34
          moim zdaniem masz depresje poporodową i przydala by ci sie pomoc terapeuty,bo to nie jest normalne ze chcesz oddac dziecko ,jesli nie zaczniesz leczenia moze byc jeszcze gorzej.
      • nessuno Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 21:40
        azerus napisała:

        > obrzydliwa ciebie osoba

        Dokładnie. Pewnie z mężusiem postanowili,że będą mieć dzidzię,bo przecież inni wokół już mają i tak fajnie to wygląda. Ta pinda i jej pajac mężuś nadają się na bycie rodzicami,jak ja do baletu. Takich ludzi powinno sie sterylizować.
        Mam nadzieję,że jeśli odda to biedne dziecko,to do adopcji a nie własnej matce,która JĄ tak wychowała,więc historia mogłaby się powtórzyć.
        Zasadniczo nie komentowałem wpisów na tym forum,głównie jako czytelnik byłem jeśli pokazało się na głównej.
        Tym razem jednak trudno nie reagować na głupotę pustej lali i tępego tatuśka. Ot,dzisiejsza młodzież.
      • alle_alle Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 07:06
        Jest tu coś, co mi nie pasuje. Jesteś dwa tygodnie po porodzie a piszesz jak byś opiekowała się dzieckiem prawie pół roku. Z Twoim podejściem do dzieka, podejrzewam ze sama jesteś jeszcze dziekiem i oczekujesz opieki od wszystkich.
    • smuti26 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 11:15
      Pierwsze dziecko urodziłam w twoim wieku. Też mi było ciężko tylko, że ja byłam sama-mi nikt nie chciał nawet na chwilkę pomóc wiem co oznacza bezsilność i żal, że tak wiele straciłam... Myślę, ze powinnaś wybrać się do specjalisty-może czytałaś o depresji poporodowej? Ona często się zdarza-może i tobie się przytrafiła... Wiem , że jest Wam trudno-ani Ty ani Twój partner nie potraficie się w nowej sytuacji znaleźć-to nie tak że nie kochacie i nie pokochacie dziecka miłości trzeba się uczyć Ty masz na razie instynkt, zeby się opiekować ja też tak miałam miłość przyjdzie z czasem. Co do oddania małej powiem tak-spróbuj dać mamie ją na 1weekend ty odpoczniesz, będziecie mieli czas dla siebie, nabierzesz sił... Boję się, ze jeśli oddasz ją na 6mies stracisz instynkt bo odwiedzanie to nie to samo.. Nie mówię, ze nie macie do tego prawa/pewnie zostanę zrugana/ ale to Wasza decyzja. Patrząc na nick jesteś bardzo młoda. Ciesz się tym, że masz osoby które choć na parę godzin mogą zostać z małą-zaangażuj męża. Powiedz skarbie chce dziś 2h na ploty z koleżankami zostań z małą w tych godzinach xx--xx. Powiedz, że jest to dla Ciebie ważne... Ale wydaje mi się, ze kluczowa będzie wizyta u specjalisty... 3MAJ SIĘ
    • kol.3 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 11:24
      Nie wiem czy to są objawy depresji poporodowej czy mega wygodnictwa i egoizmu. Nie wiem czy jesteś chora czy zdemoralizowana.
      Czy jak się decydowaliście na dziecko, to nie wiedzieliście, że noworodek wymaga opieki przez 24 godziny na dobę? Dziecko traktujesz jak przeszkadzający przedmiot - teraz wymaga opieki, więc jesteś gotowa je oddać, żeby mama wzięła na siebie największą czarną robotę ale chciałabyś mieć miłość tego dziecka.
      Nie masz macierzyńskiego więc domniemywam, że nie pracowałaś, oddasz matce dziecko a Ty co zamierzasz?
      Twój mąż też jest gotowy oddać dziecko. Kochany tatuś. Psa ze schroniska się lepiej traktuje.
      Skoro chcieliście mieć wolność i swobodę dysponowania czasem, trzeba było się nie decydować na dzieciaka.
      • smuti26 kol.3 19.09.10, 11:27
        Pomyśl jeśli dziewczyna ma depresję czy Twój post jej pomógł czy zaszkodził?
        • kol.3 Re: kol.3 19.09.10, 13:40
          A skąd wiesz że ma depresję? Stawiasz diagnozę na odległość nie bedac psychiatrą? Jej mąż też ma depresję?
          • smuti26 Re: kol.3 19.09.10, 17:18
            Mnie nie interesuje jej mąż. Napisałam, że jeśli ma to założenie nie teza-czytasz mało uważnie
            I sama widzisz nie stawiam diagnozy
            • kol.3 Re: kol.3 19.09.10, 17:56
              To co napisałaś nie ma sensu, czytaj to co sama piszesz.
              A mnie z kolei jej mąż interesuje, bo dziecko ma dwoje rodziców, którzy powinni się nim opiekować. Mam wrażenie że chodzi o dziecko z wpadki, którego ani tatuś ani mamusia nie chcieli, tylko po kiego grzyba się na nie decydowali.
              • smuti26 Re: kol.3 19.09.10, 18:02
                kol.3 napisała:

                > To co napisałaś nie ma sensu, czytaj to co sama piszesz.
                > A mnie z kolei jej mąż interesuje, bo dziecko ma dwoje rodziców, którzy powinni
                > się nim opiekować. Mam wrażenie że chodzi o dziecko z wpadki, którego ani tatu
                > ś ani mamusia nie chcieli, tylko po kiego grzyba się na nie decydowali.

                napisałam
                Mnie nie interesuje jej mąż. Napisałam, że jeśli ma(depresję bo o niej mówimy) to(jest to) założenie, nie teza(ŻE STWIERDZAM)-czytasz mało uważnie
                I sama widzisz nie stawiam diagnozy

                Czego tu nie rozumieć?
                A ty jesteś lekarzem, ze stwierdzasz jakie są objawy depresji? Uwierz mi są różne i nawet takie których byś się nie spodziewała-łącznie z siedzeniem na komputerze po 12h bo i o takim cudzie słyszałam
                • kol.3 Re: kol.3 19.09.10, 22:27
                  To stawiaj przecinki z łaski swojej.
                • kol.3 Re: kol.3 19.09.10, 22:32
                  Rozumiem, że chcesz się ze mną pokłócić, bo Ci nagadałam w sąsiednich w wątkach.
                  Nie kłoć się ze mną, tylko poczytaj co się dzieje jak się łapie faceta na dziecko, bo u Ciebie może być podobnie. W sumie ani Ty ani Twój facet nie chcecie dziecka.
                  • smuti26 Re: kol.3 20.09.10, 08:49
                    Weż się zastanów co ty piszesz kobieto paranoje masz? Nawet nie skojarzyłam, że coś mi powiedziałaś w moim poprzednim wątku JA NIE JESTEM Z TYCH, KTÓRE ZAKŁADAJĄ SOBIE NOWE KONTO KIEDY MAJĄ PROBLEM, ŻEBY NIE ŁĄCZYĆ ICH Z WCZEŚNIEJSZYM WĄTKIEM
                    Brak Ci argumentów, że wracasz do mojego zamkniętego już wątku?
                    Weż się zastanów... Bo na takich ludzi brak słów
                    A moje dziecko jest bardzo chciane i przeze mnie i mojego partnera A DYLEMATY RZECZ LUDZKA I KAŻDY MOŻE MIEĆ
    • demonsbaby Bez panicznych ruchów 19.09.10, 11:49
      Kobieto -matko - nikt nie napisał poradnika jak być dobrym rodzicem, a już szczególnie jak opiekować się małym dzieckiem ... To jest 2gi tydzień jej życia, masz prawo tak się czuć, wściekać, wyć na głos, etc. Składa się na to: 100% zmiana sposobu życia, rytm twojego życia dostosowany do dziecka, zmęczenie, niedosypianie, wariacje hormonalne i mąż, który w opiece tobie nie pomaga na co dzień.
      Spokojnie - głęboki wdech i przemyśl... dziecko do 8 miesiąca życia nie rozeznaje siebie jako odrębnej istoty, utożsamia się z tobą (nadal nierozerwalny organizm jak życie prenatalne).
      Dziecko płacze, krzyczy - bo to jedyna forma komunikacji. Poza tym twoja frustracja wpływa na nią, im bardziej się wqur..asz tym bardziej dziecko staje się płaczliwe, hałaśliwe, etc.

      Zacznij od przeanalizowania, czy na początek nie przyda ci się ktoś do pomocy (niekoniecznie babcia, której wręczysz dziecko i odbierzesz jak dorośnie - TO NIE JEST ZABAWKA) - ale osoba dochodząca w dzień, która odciąży ciebie przez 3-4 godziny i NAUCZY JAK OPIEKOWAĆ SIĘ DZIECKIEM. Żadna z nas matką nie została z urodzenia, każda się uczyła i nic w tym zdrożnego jeśli sobie nie potrafiła samodzielnie poradzić...

      Jeżeli narastają w tobie wszelkie emocje związane z negatywnym postrzegania opieki - zostaw dziecko, nawet jeśli płacze, połóż do łóżeczka - wyjdż na balkon / taras / łazienka (włącz pralkę / odkurzacz) - powydzieraj się, płacz i jak ci przejdzie pierwsze uderzenie "wścieku" - idż do dziecka, przytul, nakarm.

      Oboje z mężem działacie po omacku i chyba nie dojrzeliście do dziecka w domu, ale to nie oznacza, że nie macie do tego dojrzeć. Tata ma zostać włączony we wszelkie czynności przy dziecku. Powoli nauczysz się organizować sobie dzień. Karmisz piersią?
    • nutka07 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 12:21
      A jak sprawy z mezem? Pisalas w wakacje, ze macie problemy.
    • demonsbaby Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 13:04
      jak tata znajdzie chwilę, niech poczyta (albo ty w ciągu tych dwóch godzin kiedy chcesz skorzystać z internetu) - zaklinaczkę dzieci ;) tracy hogg "język niemowląt", możesz pobrać tutaj
      • nutka07 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 13:14
        Ta ksiazka jest kiepska. Jest bardzo przystepnie napisana ale nie polecalabym jej nikomu. Glupota jest na sile ustawiac dziecko kilkutygodniowe dziecko, ona samo zlapie swoj rytm. Poza tym tak male dzieci bardzo szybko sie zmieniaja.
        • demonsbaby Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 13:27
          nie mam zwyczaju stosować takich komentarzy wobec autorów publikacji, którzy mogą szczycić się konkretnymi osiągnięciami, niekoniecznie z zakresu zaklinania, ale poświecenia czasu i życia zawodowego obserwacji konkretnych zależności.
          Zatem dla mnie "głupia" nie jest o tyle, o ile jako niedoświadczonej matce pozwoliła spojrzeć na świat i zachowania dziecka inaczej, a nawet pojąć niektóre mechanizmy, stąd choćby moje reakcje stawały się dla mnie zrozumiałe.

          Nie wiem też czy ja do końca rozumiem co autorka ma na myśli mówiąc "oddać" bo ... nie kocham. Ciężko też jest rozmawiać o niesamowitej więzi już nawiązanej w wieku 2 tyg. Można sobie nie radzić, nie rozumieć ... nie widzieć wyjścia z sytuacji. Matka wracająca do pracy tuż po połogu jest nieodpowiedzialna?
          • verdana Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 14:13
            Przede wszystkim zobacz, czy nie masz depresji poporodowej. Pierwsze tygodnie zycia dziecka są bardzo ciężkie, potem jest już lepiej. Być może potrzebujesz leczenia.
            Natomiast dziecko to nie zabawka. Nie można go "oddawać" na pewien czas, a potem odbierać. Twoje dziecko pokocha babcię, a potem mu ją odbierzesz. Tak nie wolno.
            O ile jednak Twoja postawa jest w pewnym sensie zrozumiała, to postawa Twojego męża jest obrzydliwa. Widocznie kompletnie nie zalezy mu na dziecku, skoro po prostu uznaje, ze można je oddać. Tio nie jest żadna milość do Ciebie, to czyste wygodnictwo. Boję się, ze to nie jest facet, na którego można liczyć.
            Jezeli jednak nie masz depresji, tylko po prostu dziecko Ci przeszkadza - rzeczywiscie powinnaś je oddać. Ale nie na pół roku i nie matce, tylko do adopcji. Zrzeczenie się dziecka nie jest trudne, jest kolejka chętnych, ktorzy na małe dzieci czekają.
            Tylko już nigdy więcej nie decyduj się na dziecko.
          • nutka07 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 14:34
            Jak wiadomo, przedstawiam swoje zdanie a jest ono takie a nie inne. Pierwsze tygodnie zycia z dzieckiem zweryfikowaly dla mnie 'cudownosc' tej ksiazki. Pochlonelam ja bardzo szybko i byla wtedy dla mnie bardzo interesujaca, jednak wlasne przejscia sa najlepszym doswiadczeniem. Bardziej polecalabym posty matek piszacych na forum, to jest dla mnie skrabnica wiedzy. Radzilabym raczej potraktowac ta ksiazke jak inne kolorowe magazyny dla matek.

            Co do autorki to problemy miala juz wczesniej, przeczytalam jej wczesniejsze posty. Dotyczyly jej zwiazku i m.in. zmiany meza po zajsciu w ciaze. Ogolnie nie wyglada to wszytko ciekawie jak i ona sama na w miare dojrzala osobe.
            Ja nie bylam porazona piorunem milosci, kiedy urodzilam pierwsze dziecko. Zaczelam 'cos' czuc jak mala skonczyla 3miesiace. Niemniej nie wplywalo to na moja opieke nad nia.

            Dziecko ma 2tyg. a ona mysli o tym, zeby je oddac. Maz tez rzuca podobnym pomyslem. Dlaczego zadne z nich nie pomyslalo, jak mozna przez to przejsc, jak moze wygladac poczatek zycia z dzieckiem. Przeciez porod nie zaskoczyl ich z dnia na dzien. Mase kobiet poczatek przerosl, ja tez mialam wszystkiego dosyc ale tu nie widze chceci zmiany na lepsze, szukania rozwiazania dobrego dla wszystkich tylko chec pozbycia sie dziecka, ktore nie jest tu niczemu winne. Nad aboracja sie nie zastanawiala? A teraz mysli, zeby dzieciaka na pol roku oddac, a moze na rok? Dziecko podrosnie i beda nowe problemy. Jak bedzie miala trzylatke to co zrobi? Zaknebluje ja? Bedzie miala siedziec w kacie, zeby nie przeszkadzac? Wysle na polroczne ferie do babci?
            • nutka07 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 14:39
              Depresje tez podejrzewala juz wczesniej. W sumie czego oczekuje? Chyba przytakniecia i utwierdzenia jej w pomysle zrzucenia balastu-dziecka.
              • asiara74 Re: tanana 19.09.10, 14:53
                nie masz lepszych zajęć, tylko wymyślanie bredni na forum. Zrób cos konstruktywnego, od razu się lepiej poczujesz.
          • smuti26 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 17:26
            demonsbaby z mojej obserwacji te książki nie są dobre... Jestem pedagogiem-nie zmienisz natury na siłę. Tak jak ktoś powiedział każde dziecko ma swój rytm. Niedawno rozmawiałam z moją ex wykładowczynią-P.dr psychologii dziecięcej właśnie na temat takich publikacji (dokładniej było to seminarium-takie babskie w zaufanym gronie kadry) i książki te lub jakieś "supernianiowe" to komercja w czystej postaci to nie o to tu chodzi...
            Jednak powiem, ze dziecko wyczuwa nastrój matki i może tu jest problem bo na niechęć odpowiada tym samym...
            • demonsbaby ponownie mnie temat przerósł 19.09.10, 18:37
              nie mam nic do powiedzenia, sensownego. Poza oddaniem dziecka - babci i nie płodzeniem dzieci.
    • pearl3434 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 15:21
      Dawno nie czytalam wypowiedzi tak niedojrzalej osoby.( czytalam inne posty tez,tak dla klarownosci). Jakas pomieszana relacja z mezem.Chlopak,ktoremu dojrzewanie chyba zajmie nastepne 20 lat.Ja nie rozumiem co to znaczy oddac dziecko na pol roku babci,bo krzyczy i nie ma sie czasu dla siebie.Matko,co jest,dziecko to szczeniak? ( chociaz ja kocham psy nad zycie,glupie porownanie w moim przypadku..).Mam 2 dzieci.Jedno 3 lata,drugie 1,5.Istny hardcore w domu.Ale za cholere nie przyszlo mi mi do glowy,zeby oddac dzieci czy dziecko
      do babci na pare lat,zebym sobie mogla gazetke poczytac.Jestem w stanie zrozumiec niewyspanie,drazliwosc,absolutna zmiana rytmu zycia i podporzadkowanie dziecku.Poprostu sie wyspij w koncu.Oddaj babci na kilka godzin dziecko i legnij.A potem sie zastanow nad tym co dalej.Czytalas cos o dzieciach? Wiesz co to znaczy oddac dziecko?Przestaniesz byc dla niego\niej matka.Matka jest osoba,ktora sie opiekuje i KOCHA dziecko.I,zeby bylo jasne,nie jestem jakas nawiedzona mamusia.O nieee,bardzo kocham moje dzieci,ale czasami mam ich poprostu dosyc,halasu,klotni,bicia sie,upierdliwosci itp.Jak czara sie przelewa to jada na kilka godzin do babci i dziadka.......a po kilka godzinach,przy odbiorze tego towaru-nie ma nic piekniejszego niz ten tupot i krzyk-maaaamaaaa.Zastanow sie po co chcialas miec dzieci? Moze to Ci pomoze...Pozdrawiam
    • monzdr To oddaj 19.09.10, 15:27
      i nigdy już nie odbieraj,dla dobra dziecka.Chociaż nie jestem pewna,czy Twoja matka się sprawdzi.W końcu wychowała CIEBIE.
      • mawitka Re: To oddaj 19.09.10, 17:21
        Kiedyś w innym Twoim wątku (dot. problemów małzeńskich) napisałam, żebyś rozważyła oddanie dziecka do adopcji. Strasznie byłaś oburzona wtedy. Teraz widzę, że miałam rację. Rozważ to ponownie.
    • aga_agula82 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 17:53
      Nie potarfię tego czytac,a raczej domyslam się ,ze zbyt mało doswiadczyłam w życiu,poniewaz moja glowa nie pojmuje jak matka może oddac dziecko.teraz moja przyjaciółak czeka na Dzieciatko z adopcji,moze zgłos sie do fachowca (psychologa) i postawcie diagnozę: niedojrzała matka i nadęty ojciec albo niedojrzały ojciec i mama z depresją...współczuje szczerze Dziecku,szkoda,ze nie mozna bo mogłabym je wziać od zaraz i otoczyć miłoscią...serce pęka jak sie to czyta.diagnoza potrzebna natychmiast
    • deodyma Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 18:37
      napisze tylko tyle,ze Ty i mezus jestescie oboje POWALENI i to zdrowo.
      chcieliscie dzieciatko,to sobie zrobiliscie, boprzeciez inni mieli,wiec Wy tez musieliscie sobie sprawic dzidzi.
      teraz okazalo sie,ze dzidzia placze, trzeba sie nia zajmowac,w jakie=s sposob ogranicza, wiec dzidzi trzeba sie pozbyc, oddajac mamusi.
      brak slow na takie bezmyslne, glupie dzieci,ktore bawia sie w dom,w rodzicow.
    • deodyma Re: po przeczytaniu twoich watkow... 19.09.10, 18:45
      ktorymi bylas autorka moge napisac tylko tyle, ze glupoty na forum pieddzielisz,nudzi ci sie dzieciaku,albo masz pod kopula nierowno.
      zajmij sie zatem czyms pozytecznym, albo pofatyguj do PSYCHIATRY.
    • aga_agula82 idźcie do specjalisty jak najszybciej,,albo pozbaw 19.09.10, 19:31
      znalazłam ten watek,jest jeszcze jeden,po przeczytaniu tego nie ma wątpliwości: podejrzenia zdrady, cud kiedy maż dotyka brzucha...ludzie skad sie wzieliście,a raczej dlaczego zdecydowaliście się na dziecko!!!!

      forum.gazeta.pl/forum/w,898,114095245,114095245,Do_pani_psycholog_kontynuacja_o_mezu_pilne_.html
    • rosapulchra-0 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 19:38
      tanana89, po przeczytaniu twoich poprzednich postów i tego odnoszę wrażenie, że masz w sobie coś z mitomanki.. przerażający jest dla mnie sam pomysł oddania dziecka na jakiś czas, bo brakuje ci czasu na posiedzenie w necie, czy umalowanie się.
      • 3-mamuska Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 20:48
        Kobieto otrzasnij sie,ty chcesz sie pozbyc dziecka ,bo boisz sie ze facet cie zostawi,bo nie jestes dla niego tak jak wczesniej.
        Uciekaj bo to toksyczny zwiazek,szkoda tylko dziecka ze wogole sie pojawilo.
        Tatus jest niedojrzaly zatrzymal sie na etapie nastoletnim,dyskoteki,laski i te sprawy,a ty jestes dodatkiem.
        Oddaj dziecko, ale na stale do normalnej rodziny,lub odejdz od faceta i zajmij sie dzieckiem i soba,z tym facetem nigdy nie bedziesz szczesliwa.Chcesz byc atrakcyjna ,bo facet takie laski widuje na codzien w klubach i ty musisz sie dotosowac bo inaczej znajdzie sobie inna ladniejsza,a dziecko ci w tym przeszkadza.
    • kai_30 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 21:25
      A jeszcze w lipcu pisałaś tak:

      "nikt mi nie będzie nakazywał dać dziecko do adopcji!!!!!!
      bo nie po to je chciałam mieć żeby je oddawać! poza tym nie jestem
      jakąś narkomanką czy pijaczką która rzuci dziecko w kąt jak bedzie
      płakało!!!!!!! wypraszam to sobie.,.. "
      "zdaje sobie sprawę że dziecko to wieczne poświęcenia, wstawanie w
      nocy, robienie mleka, podawanie kilka razy w nocy i w dzien,
      przewijanie, opiekowanie sie jak jest chore... zdaję sobie z tego
      sprawe... nie mam 6lat!!!!!!! "

      No i co? No i jajco. Było się tak oburzać? Jest tak, jak dziewczyny Ci napisały. Oddaj dziecko - nie matce na pół roku, ale na zawsze, do adopcji, komuś, kto nie będzie miał do noworodka pretensji, że jest noworodkiem. Nie niszcz tej małej życia.
      • marzeka1 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 21:30
        W lipcu to m.in. ja radziłam adopcję, co spotkało się z mega fochem panny, teraz wypisuje takie głupoty, że oddanie dziecka nie matce, ale obcym ludziom na wychowanie na zasadach adopcji, byłoby dla tego dziecka wybawieniem, szansą na normalne życie. Bo panna ma kłopot ze sobą, na byle jakiego faceta, brak pracy, i dziecko nie pozwala pazurów pomalować.
        Oddaj to dziecko dla jego dobra, zrób dla niego chociaż tyle.
    • paul_ina Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 22:43
      Uważam, że to bardzo dobry pomysł. Jeśli nie chcesz zajmować się dzieckiem, a jednocześnie nie chcesz stracić z nim kontaktu, oddaj je swojej mamie na wychowanie, ale pamiętaj, że musisz jej regularnie płacić takie jakby "alimenty" - żeby mogła utrzymać siebie i dziecko.

      Powiem Ci jeszcze, że czytam teraz taką książkę o XIX-wiecznej Anglii i w jednym przypisie znalazłam informację, że w wówczas nic nie było dziwnego w tym, że oddawano (zwłaszcza zubożała szlachta) dzieci na wychowanie bogatym krewnym. Albo jak służące czy wieśniaczki rodziły dzieci panom z nieprawego łoża, to często brali je oni od maleńkiego do siebie (z daleka od matki) i wychowywali.

      A do forumowych ujadaczy - nie każdy jest taki bystry jak Wy, jak to już ktoś tutaj złośliwie napisał, internet trafił pod strzechy. To się ceni dziewczynie, że jest szczera, lepiej chyba, żeby dziecko wychowała babcia niż żeby np. zaniedbane wyło całymi dniami czy np. żeby noworodek zwiedzał całymi dniami galerie handlowe.
      • mgla_jedwabna Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 20.09.10, 01:14
        Tylko, że jeśli dziecko weźmie babcia, to najważniejsze decyzje w życiu dziecka będzie i tak podejmować nieodpowiedzialna mamusia. I jeśli zachce jej się np. odebrać dziecko z dnia na dzień, stawiając mu życie do góry nogami, to nikt jej w tym nie przeszkodzi. A babcia będzie odwalać całą czarną robotę nie mając wiele do powiedzenia w sprawie losów dziecka.

        • demonsbaby Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 20.09.10, 05:28
          nie wiem nawet czy babcia, sprawdzi się jako opiekun ... choć może doświadczenie jakie już ma za sobą pozwoli jej wychować wnuczkę, bo z córką nie wyszło. Przy nastawieniu, że dziecko jest przeszkodą w zrobieniu makijażu czy pogaduchach na czacie, sądzę, że szybko "w łaski matki nie wróci" o ile w ogóle wróci. na razie to sytuacja "dziecko ma dziecko", ale i tu bym polemizowała czy nawet nieletnie mamy nie są bardziej odpowiedzialne i mimo buntu nastolatka, uczą się przy wsparciu rodziców co oznacza "macierzyństwo". Zanim doczytałam poprzedni wątek autorki odbierałam to nastawienie jako przejaw niedoświadczenia i przerostu wszystkich emocji /obowiązków, itp. Niestety wątek mnie przerósł ponownie, a ogólny wniosek jest jeden. Znowu niewinna istota stała się ofiarą, w końcu sama na świat się "nie pchała", ktoś ją do życia powołał. Miała to nieszczęście, że akurat powołanie trafiło w rodzinie autorki.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 19.09.10, 23:34
      Tylko z ostrożności zawodowej prosiłabym o sprawdzenie diagnozy w kierunku depresji poporodowej. To, co Pani teraz przeżywa i jak to Pani opisuje wydaje mi się bardzo spójne tym jak Pani widziała i opisywała swój związek z mężem i dylematy z tym związane oraz jak Pani reagowała na wypowiedzi innych.
      Dlatego taki tymczasowy objaw jak depresja poporodowa u Pani chyba nie występuje.
      Po sposobie opisania problemu wydaje mi się, że na poważne życiowe sprawy patrzy Pani infantylnie i niedojrzale. Jest Pani bardzo skoncentrowana na sobie. Te cechy nie pozwalają Pani ocenić należycie rzeczywistości w jakiej się Pani znalazła i odpowiednio przewidywać przyszłość. Wydaje się, że od początku to co Pani nazywała planowaniem dziecka i jego pragnieniem nosiło cechy zabawy. Było raczej wpisane w seksualną przyjemność, a ta pod wpływem ciąży nie przerodziła się w dojrzałą rolę rodzica. Podobnie myślę o Pani mężu, czemu już wcześniej dałam wyraz. Dodatkowo podlega Pani impulsom i pod ich wpływem chce Pani podejmować decyzje. Skoro dziecko Panią nudzi, zniechęca czy denerwuje pierwszym pomysłem jest się go pozbyć. Wraz z pozbyciem się dziecka wydaje się Pani, że zniknął problemy bo dziecka nie będzie Pani już widziała czyli że go nie będzie. Tak myśli dziecko, które jak zakryje oczy to myśli, że inni go nie widzą. Refleksja , że trzeba zrobić coś ze sobą aby móc podjąć należycie swoja rolę matki nie przychodzi Pani do głowy.
      Pomysł oddania dziecka mamie z tych powodów jakie Pani opisuje jest złym pomysłem.
      Przewiduję poza tym, że z powodów które opisałam wyżej , decyzję tę może Pani za chwilę zmienić. Albo zacząć się kłócić z matką
      To, co powinna Pani zrobić , to dojrzeć. Podjęcie roli matki z całą determinacją może Pani w tym pomóc. Mimo, że jest Pani młoda, to nie aż tak bardzo, aby wiek usprawiedliwiał Pani zachowania.
      Pomysł z oddaniem dziecka do adopcji jest wprawdzie brutalny, ale wart rozważenia, w obliczu sytuacji, którą Pani stworzyła.
      To, co jednak pozwala mi myśleć, że może Pani skorzysta z tych rad, to to , że jest w Pani wahanie co do swojej decyzji i realizacji swoich pomysłów a to wskazuje na minimalną refleksję jakiej Pani doświadcza. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • oregano1 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 20.09.10, 00:08
        Kochana,myślę.że dopadła Cie depresja poporodowa,.Fakt,życie stało się inne,podporządkowane tej istotce,która nie prosiła się na świat,Warto,jeżeli możesz ,chociaż na chwilę skorzystać z pomocy ,Babci,czy innej osoby.Miałam ten ,czy podobny problem z córką,nawet kochający maz nie spowodował zmiany uczuć i spojrzenia na dzieciatko.Na szczeście ,te złe odczucia z pojawieniem się nowego członka Rodziny ,przeszły,dzisiaj synek ,a mój wnuk,kończy 3-m-ce-Kocham go bardzo,ale na szczęscie dostrzegłam,że Mama go kocha równie mocno.Zyczę powodzenia w wychowaniu i opiece dzieciątka.Zmobilizuj rodzinkę z tatą włącznie do opieki i czerp siłę z nawet małych oznak (pierwszy uśmiech,guganie i sam fakt istnienia małego człowieczka)istnienia i chęci polegania na tobie,.Pozdrawiam
        • monzdr to nie depresja 20.09.10, 08:22
          Wmawiacie jej depresję poporodową,a to moim zdaniem brak dojrzałości i odpowiedzialności,skrajny egoizm i głupota,co zresztą stwierdziła też pani psycholog.Kobieta w depresji napisałaby to wszystko inaczej,w innym tonie,nastroju,inaczej patrzyłaby na problem.Jeśli cała ta sytuacja jest prawdziwa,to mamy do czynienia z gó...arą,która dla własnych przyjemności i swobody chce się pozbyć dziecka,jak niektórzy pozbywają się pieska czy kotka,gdy okazuje się,że więcej z nimi obowiązków niż się spodziewali.W przypadku zwierzęcia to jest okrutne i podłe,a w przypadku dziecka brak słów na określenie zachowania "matki".Dla dobra dziecka powinna je oddać do adopcji i już nigdy przenigdy nie decydować się na dziecko.
          • deodyma Re: to nie depresja 20.09.10, 09:52
            a ja mysle, ze gnojowa siedzi na forum i wypisuje bzdety z nudow.
            wystarczy poczytac jej poprzednie watki.
            • monzdr Re: to nie depresja 20.09.10, 09:59
              Sam fakt,że ma takie pomysły,świadczy,że coś z nią nie tak.
              • irishprinces Re: to nie depresja 20.09.10, 12:38
                Tacy ludzie nie powinni mieć wogóle dzieci.Ludzie się starają latami żeby doczekać tego upragnionego dzieciątka,a to ma ledwo 2 tygodnie i matka chce je oddać.Ja tego nie potrafię pojąć na dzień dzisiejszy jak i wczorajszy bo od wczoraj czytam ten wątek.Czytał też mój mąż i się ....poryczał.Przyszły wspomnienia kiedy to on oczekiwał na córkę,przygotowywał się do tego,że pojawi się nowa istota.Jak już się urodziła to nie zawsze było różowo,trzeba było wstawać ,karmić,nosić jak płakała.A miłość też nie przyszła od razu,to następowało stopniowo,przychodziło z dnia na dzień,dopiero uczyliśmy się kochać tego małego człowieka.Z czasem jak rosła i była już bardziej komunikatywna ,było już tylko lepiej.Dziś Julia ma 3 latka i ani ja ani mąż nie wyobrażamy sobie życia bez niej.Przewróciła nam życie do góry nogami ,dużo się zmieniło w naszm życiu,ale na lepsze.Dzieci to cały sens życia,nasz dar od Boga.Nie dawaj dziecka mamie,zbuduj z nim więż i naucz się je kochać,to przyjdzie stopniowo.
                • monzdr Re: to nie depresja 20.09.10, 12:43
                  Daj spokój,albo to jakaś idiotka z nudów wymyśla takie historie,albo idiotka,która do macierzyństwa nigdy nie dorośnie.
                  • lawenda1610 Re: to nie depresja 20.09.10, 14:31
                    Dziewczyno wierzę w Twój obecny i wcześniejszy post.Strasznie Ci współczuję tej sytuacji.Wyszłaś za faceta,który okazał się nie do końca delikatnie mówiąc zainteresowany byciem ojcem itp.W głowie mi się nie mieści,żeby mąż do młodej zakochanej żony potrafił powiedzieć wynoś się...

                    Z jednej strony matka wyrzuciła Cię z domu...
                    Ale z drugiej widocznie naprawiłyście swoje stosunki skoro proponuje zaopiekować sę Twoim dzieckiem.

                    Potrafię zrozumieć teraz to,że jesteś teraz rzucona na głęboką wodę:sama z dzieckiem,którym nie wiesz jak się do końca zajmować...(ja terż bym ne umiała)
                    Jeżeli matka wyciągnęła do Ciebie rękę to jej nie odtrącaj,może dajcie pod opiekę mamy maleństwo na kilka dni tak na początek...Napewno to Wam dobrze zrobi,Ty odpoczniesz zrelaksujesz się,zadbasz o siebie,Może zrób w tym czasie jakąś romantyczną kolacyjkę tylko dla Was dwojga???Może odbudujecie Waszą miłość?

                    Zobaczysz jak malentwo znosi czas u babci...Po kilku dniach z pokładem nowych sił zajmiesz się dzieckiem...

                    Skąd jesteś.Może potrafię CI w jakiś sposób pomóc?Pozdrawiam

                    • falka32 Re: to nie depresja 26.09.10, 23:06
                      może dajcie pod opie
                      > kę mamy maleństwo na kilka dni tak na początek...Napewno to Wam dobrze zrobi,Ty
                      > odpoczniesz zrelaksujesz się,zadbasz o siebie,Może zrób w tym czasie jakąś rom
                      > antyczną kolacyjkę tylko dla Was dwojga???Może odbudujecie Waszą miłość?

                      Zakrztusiłam się ze śmiechu...
      • tanana89 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 20.09.10, 17:03
        tzn ja bardzo chcialam miec dziecko, ale jak sie pojawiło to nie umiem się nim zajmować, wydaje mi się ze wszystko robię źle....
        a nikt mi nie moze pomóc, pokazac co i jak...
        np. nakarmie ją, zmienie pampersa, ponoszę na rękach spokojnie, pobujam, polulam w wózku a ona nie chce zasnąć i potem krzyczy... a ja nie moge jej przeciez 5 godzin na rekach nosic!
        i to mnie denerwuje , ta bezradnosc i nieumiejetnosc opieki nad nią...
        chcialabym nauczyc sie co i jak robic by bylo najlepiej, czytalam na internecie jak sie zajmowac noworodkiem ale nie działają te metody usypiania na moje dziecko...
        denerwuje mnie też że siedze zaniedbana w domu, nie mam czasu sie umyc, umalowac bo dziecko placze, bo coś chce a ja nie wiem czego chce skoro wszystko zrobilam,a lekarka wykluczyła kolki...
        a m0ja matka do mnie przyszla na jeden dzien to tylko mnie krytykowala że wszystko źle robie, ze ona wie najlepiej i zebym jej oddałą dziecko..
        • morekac Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 20.09.10, 17:12
          czytalam na internecie
          > jak sie zajmowac noworodkiem ale nie działają te metody usypiania na moje dzie
          > cko...
          Jakby to napisać: noworodki mają internet w głębokim poważaniu, po prostu go nie czytają i nie wiedzą, że powinny usypiać po tej czy tamtej metodzie ;-)
        • smuti26 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 20.09.10, 17:37
          > tzn ja bardzo chcialam miec dziecko, ale jak sie pojawiło to nie umiem się nim
          > zajmować, wydaje mi się ze wszystko robię źle....

          To normalne przy 1 dziecku

          > np. nakarmie ją, zmienie pampersa, ponoszę na rękach spokojnie, pobujam, polula
          > m w wózku a ona nie chce zasnąć i potem krzyczy... a ja nie moge jej przeciez 5
          > godzin na rekach nosic!

          Możesz, możesz nawet więcej kwestia wprawy

          > denerwuje mnie też że siedze zaniedbana w domu, nie mam czasu sie umyc, umalowa
          > c bo dziecko placze, bo coś chce a ja nie wiem czego chce skoro wszystko zrobil
          > am,a lekarka wykluczyła kolki...

          Umalować? Kobieto ja się nie kąpałam po tydzień bo nikt na chwilkę nie chciał zostać z małym który miał zespół nieprzystosowania to dopiero był czad... mała śpi 2h? dziewczyno ciesz się bo to moje nie spało dłużej niż 10min 3 razy zemdlałam przez pierwsze 2tyg a dodam ci, że ja leżałam na OIOMIE, poprzeczna cesarka więc średnio się czułam a dałam radę

          Wiesz co było dla mnie lekarstwem na te dni? To, że każdego dnia wiedziałam, ze on jest starszy o jeden dzień bo tak to trzeba przetrwać.
        • lawenda1610 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 20.09.10, 17:42
          Masz prawo się denerwować,młoda mama też chce zrobić makijaż czy chodzić fajnie ubrana,w końcu jesteś kobietą i masz do tego prawo.Nie musisz od razu ubierać worka po ziemniakach i chodzić bez makijażu tylko dlatego,że masz dziecko...

          Ile dziennie zajmowało Ci zrobienie makijażu?
          Rozumiem,że chcesz podobać się mężowi...

          A między Tobą ,a mężem jest lepiej,czy tak jak pisałaś wcześniej...

          Skąd jesteś?
        • sueellen Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 20.09.10, 19:55
          To minie. Mała skończy 8 tygodni a potem pomalu zacznie być coraz lepiej. W pierwszych 3 tyg po porodzie nie bylo dnia abym nie płakała. Niemowlę to niezla szkoła życia.
        • demonsbaby to o czym piszesz 21.09.10, 10:09
          świadczy tylko o dysfunkcji tej rodziny. Zachowanie twoje, męża i matki jest karygodne. Jeżeli babcia twierdzi, że wie lepiej to niech zademonstruje, a nie chwali się nabytym doświadczeniem. Jeśli to ją przerasta to o kant dupy potłuc taką pomoc.

          Jeżeli jest jak piszesz i nie potrafisz sobie z niczym dać rady ani też nigdzie znaleźć pomocy, to:
          1. zastanowiłabym się w miarę możliwości nad zatrudnieniem profesjonalnej opiekunki, która będzie Ciebie przede wszystkim uczyć opieki nad dzieckiem;
          2. nie wiem czy nie szukałabym pomocy w instytucjach jak miejskie/ gminne ośrodki interwencji kryzysowej w rodzinie - jako, że właśnie uzyskałaś status "samotnej matki" bez prawnego odzwierciedlenia tyt. świadczeń alimentacyjnych;
          3. przemyślałabym gruntownie nad sobą i czego oczekuję od siebie jako matki

          Jedno jest pewne - bez chęci - nic się nie zmieni.
          Świat po przyjściu dziecka zmienia się o 100% i to ty musisz się dostosować do rytmu dziecka póki nie jest samodzielne i nieprzerwanie wymaga twojej opieki. I uważaj, z tym da się żyć i czerpać przyjemność, że już o górnolotnych stwierdzeniach jak: miłość, troska i poświęcenie nie wspomnę.
        • alicjann Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 18:31
          Drogie dziecko,
          niemowlaki płaczą przez długi czas, niemowlaki wymagają ciągłego noszenia na rękach.
          Nikt ci wcześniej tego nie mówił...?

          Ja nosiłam swoje do 14- mca życia, potem już sam zaczął chodzić. A zaniedbanie w tym okresie to tym bardziej norma.
      • gacusia1 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 04:40
        Chryste,co za brednie! Mam nadzieje,ze Agnieszka Iwaszkiewicz nie ma nic wspolnego z psychologia! Zabierzcie te kobiete bo doprowadzi autorke do samobojstwa!
        • kochamkotyijuz Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 06:12
          Acha skoro brednie to moze wysililabys sie bardziej i poradzila cos SENSOWNEGO autorce watku a nie strzelasz komentarz ktory nic(oprocz zamieszania) nie wnosi do sprawy.
      • prawdziweja Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 16:59
        Brawo! Nie ma to jak diagnoza postawiona na podstawie jednego postu przez internet
        i okraszona ujadaniem wszystkowiedzących matek polek. Szczególnie, iż dziecko ma dopiero dwa tygodnie, więc o wiele za wcześnie aby okrzyknąć autorkę wątku wyrodną matką. Nie ma to jak nazywać kogoś infantylną i zaraz później infantylnie doradzać w forumowym poście (sic!) ODDANIE DZIECKA. Brawo :)
    • kai_30 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 20.09.10, 14:38
      Ja jeszcze chciałabym zwrócić uwagę na jedno - wydaje Ci się, że oddasz dziecko na pół roku i dostaniesz z powrotem odchowane, grzeczne i niewymagające Twojej ciągłej uwagi? Buahahahaha. Rozczaruję Cię - półrocznym niemowlęciem też trzeba się zajmować. Dziewięciomiesięcznym też. I starszym również.

      Mój najmłodszy syn ma w tej chwili 15 miesięcy. Nie mogę go spuścić z oka na sekundę nawet, bo ma dzikie pomysły. Bywają dni, że obiad robię na raty, bo mały trzyma się mojej nogi i nie chce puścić, a jak go biorę ze sobą do kuchni wywala wszystko z szafek i szuflad. Z kolei najstarszy ma 12 lat - i co, myślisz, że już nie trzeba się nim zajmować?

      Jak się ma dzieci, to wolność taka jak wcześniej się kończy. Koniec z beztroską i chodzeniem gdzie się chce i kiedy się chce. Jest się uwiązanym, w większym lub mniejszym stopniu. To nie dla Ciebie, mówisz? Szkoda, że nie uświadomiłaś sobie tego, zanim bezmyślnie nie powołałaś na świat tego dziecka, z infantylnej zazdrości, że inni mają.

      Im wcześniej to do Ciebie dotrze, tym lepiej dla Twojej córki. Daj jej szansę na bycie częścią normalnej rodziny, w której rodzice akceptują to, że w momencie pojawienia się dziecka kończy się beztroska i robienie tego, na co się ma ochotę.
    • mara_jade73 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 21.09.10, 11:20
      Mam nadzieję, ze jesteś trolem bo jak nie to po prostu podłą kobieta którą sie powinno wysterylizować. jak można chceć oddać własne dziecko???
      • rumpa no tak 21.09.10, 12:00

        Dziewczyna jest jaka jest. Może za mało prolaktyny, może głupia matka, może zerowe IQ. Nie wnikam, bo nie o to mi chodzi. Dodatkowo udana mamusia i tatus dzieciątka. Innymi słowy, zero wsparcia w sytuacji jaka ja przerasta. Mam w nosie czy chodzi o poswięcenie dla dobra ludzkości czy malowanie paznokci. Fakt pozostaje faktem - sytuacja jest dla niej cięzka i z różnych powodów sobie z nią nie radzi. Mysli o oddaniu dziecka i słyszy brednie o podłości, okrucieństwie itd tudzież teksty - ja na oiomie dałam radę - cheche.
        A teraz zostawmy to dziecko i tę kobietę - jak pisałam w innym watku, nie masz prawa się przyznać że na matkę się nie nadajesz, że masz dość, że nie chcesz być matką, że chcesz dziecko oddać. Opryskanie pianą gotowe. Kochające mamusie wybaczą że dziecko bite, lekceważone itd, byle oczywiście ubrane i nakarmione :)))), a nawet i to wybaczą, ale nigdy nie wybaczą że kobieta dziecko oddała - obelgi, pogarda dla podłej suki itd.
        a potem słyszymy o kolejnym zatłuczonym dziecku, o dziecku porzuconym w pokoju pełnym zabawek, upokarzanym, lekceważonym, o kobietach masowo usuwajacych ciążę.
        Dlaczego? bo w otoczeniu tych gejzerów świetojebliwej moralności lepiej udawać dobra matkę i w zaciszu domowym odreagowywać na dzieciaku, lepiej się wyskrobać ciszkiem, niż dać dziecku nie tylko życie ale i szansę na dobre życie - czyli adopcję.
        • monzdr same skrajności 21.09.10, 12:37
          Dziecko to nie buty,które można oddać,gdy okazuje się,że nie są wygodne.W życiu trzeba mieć jakieś zasady i poczucie odpowiedzialności.Dziewczyna najpierw stara się o dziecko,a później chce je oddać na jakiś czas,bo nie ma czasu się umalować albo wyjść na imprezę.Z jej słów nie wynika,że ma depresję poporodową (co zresztą stwierdziła też pani psycholog),to nie są słowa zrozpaczonej kobiety,ale infantylnej osoby,która myślała,że będzie jak na serialu,gdzie dzieci nigdy nie płaczą,a mamy są zawsze zadbane i mają na wszystko czas.Jeśli ktoś żyje jak listek na wietrze,łatwo,lekko i przyjemnie,to niestety,ale w końcy zderzy się z twardą rzeczywistością i okaże się cała prawda o nim i jego wartości.Szkoda tylko,że ucierpi na tym zupełnie niewinna istota,która sama się na ten świat nie przyniosła.Jeśli widze taką sytuację:z jednej strony nieodpowiedzialna,infantylna matka,a z drugiej bezbronne dziecko,to zawsze dla mnie ważniejszy będzie los tego dziecka.I uwierz mi,nie jestem świętojebliwa,nie biegam z różańcem i nie opluwam kobiet,które z różnych przyczyn mają problemy z macierzyństwem.Uważam tylko,że w życiu trzeba MYŚLEĆ i jeśli ktoś nie myśli,a przez jego bezmyslność cierpią inni,to najpierw współczuję tym innym i ich los bardziej mnie interesuje.Moim zdaniem lepiej byłoby,gdyby ona oddała dziecko,tylko nie jej matce,bo wydaje się równie mało odpowiednia osobą do wychowywania dzieci jak ona sama,ale dla dziecka porzucenie jest zawsze wielką traumą i nic tego nie zmieni,żadne słowa o prawach kobiet do bycia pustymi lalami.Bicia dzieci i żadnej innej formy przemocy wobec nich nie tylko nie popieram,ale potępiam z całego serca.W życiu nie istnieją tylko skrajności,jest wiele różnych sytuacji pomiędzy nimi.
          • rumpa Re: same skrajności 21.09.10, 12:52
            chyba nie o tym pisałam, moze jestem nieprecyzyjna i pisze niejasno, ale chwilowo nie mam czasu na tłumaczenie

            • monzdr zwracam honor 21.09.10, 13:03
              A wiesz co,przeczytałam jeszcze raz dokładnie i faktycznie,chyba nie o tym pisałaś;p Tylko mnie szlag trafia,jak widzę dookoła siebie pełno takich bezmyslnych lekkoduchów skoncentrowanych na sobie,którzy nawet nie dostrzegają,ile wyrzadzają krzywdy.
              Jest wiele osób,które czekają na dzieci i mogliby dać im dobrą,normalną rodzinę.I nie jest ważne,kto dziecko spłodził,ale kto je kocha,szanuje i dobrze wychowa.
        • mgla_jedwabna Re: no tak 22.09.10, 00:16
          Ale tu kilka osób pisało, że lepiej byłoby dla tego dziecka, gdyby je oddała do adopcji. Tylko, że autorka wątku jeszcze przed rozwiązaniem broniła się rękami i nogami, że tego nie zrobi. Poza tym sytuacja ją przerasta m.in. z powodów, które są do usunięcia. Mam wrażenie, że tu oprócz zwykłego zmęczenia młodej matki dochodzi rozczarowanie, że nie wszystko jest takie różowe, jak by się chciało: nie ma czasu na makijaż i rozrywki, a czynności pielęgnacyjne to umiejętności do nabycia w pocie czoła (ona pewnie myślała, że jak już urodzi, to spłynie na nią oświecenie z niebios i od razu będzie umiała zająć się dzieckiem). Więc to nieradzenie sobie nie tyle wynika z obiektywnych trudności, co z bzdurnych wyobrażeń.
        • ledzeppelin3 Re: no tak 27.09.10, 20:08
          Kochające mamusie wy
          > baczą że dziecko bite, lekceważone itd, byle oczywiście ubrane i nakarmione :))

          I w czapce, przede wszystkim w czapce. Prz KAŻDEJ pogodzie.
    • rumpa Apel do autorki 21.09.10, 12:14
      - wóz albo przewóz - chcesz być matką - zaciskasz zęby i jak radziła inna forumka - szukasz wsparcia. jesli masz kasę - psychologa.
      Walczysz.
      Ja sama gdy małe były małe problemów nie miałam, za to teraz jest mi bardzo ciężko. Ile razy mam ochotę wyjść i spieprzyć na drugi koniec świata - nie policzę. Nie odczuwam spełnienia jako matka, ale staję na głowie aby moje dzieci odczuły to w jak najmniejszym stopniu. Nie ich wina że mamunia sie pomyliła i źle obliczyła siły. ale ja jestem z masochistek :)
      Co do wyjść - chusta , dziewczyno, chusta, po co taszczyć wózek, to bez sensu - zawinąc dzieciaka i jesteś znowu mobilna - poszukaj na Allegro albo w sklepach dla matek. Możesz jej używać tak długo aż mała zacznie chodzić.
      Dzieciak się drze bo może jednak nie jesteś aż taka spokojna i twój wkurw wewnetzrny czuje. Muzyka relaksacyjna?
      wizyta w pobliskim lesie i wrzask?
      list do samej siebie , do dziecka,w którym wyrzucisz wszystko co cię teraz martwi, niszczy, czego sie boisz, czego nie chcesz? cały bunt?
      niektóre dzieci tak mają że się drą, dziecko znajomej pielęgniarki nie przespało jednej nocy do końca drugiego roku życia.

      ale jeśli nie - to absolutnie nie oddawaj dziecka matce - to nie zabawka, nie daje sie na przechowanie, i wcale nie bedzie mnie absorbujące, wręcz więcej - wiesz jak to się mówi - małe dziecko - mały kłopot, duże dziecko - duży kłopot.
      I dodatkowo, nie będziesz go znała i rozumiała, zmiana otoczenia, zapachów to też będzie dodatkowy zapalnik problemów - może być nawet gorzej niz jak się teraz przemęczysz i wejdziesz w rytm małej.
      Choc pewnie będziesz miała więcej czasu.
      Nie chcesz byc matką, ok. Ale skoro dałaś jej życie - zadbaj też o jego jakość, o normalną rodzinę, gdzie nie będzie ciężarem i nigdy nie usłyszy gorzkich słów, nie poczuje że jest niekochana, zbędna, przeszkadza, NIEWAŻNE W CZYM, do moralistek tutaj, nieważne czy w ratowaniu świata, karierze naukowej czy malowaniu paznokci.
      Oddaj małą do adopcji i niech wam obu się wiedzie jak najlepiej, tak jak to rozumiecie.
      • a-inka Re: Apel do autorki 21.09.10, 12:31
        świetny pomysł,moja siostra też przywiozła na chwilę swego xzasu swoją pieciomiesięczną córkę do mojej mamy i młoda tam została,do dziś-ma siedem lat...w tak zwanym międzyczasie urodziła inne dzieci,ale małej nie zabrała...ach,jak ona deklarowała,jak to będzie dziecko odwiedzać ,dbać o kontakt itd,skończyło się na tym,że jak zobaczy córkę raz na dwa miesiace to jest dobrze.
        Proszę wybaczyć,rzadko się tutaj wypowiadam,ale po przeczytaniu takiego posta-zatrzęsło mną.
        Dziecko to nie zabawka,któraś z użytkowniczek ma bardzo trafna sygnaturkę:dziecko jest jak tatuaż na twarzy,dlatego zastanów się,zanim podejmiesz decyzję,aby je mieć.
        Pozdrawiam i życzę więcej rozwagi.
      • tanana89 Re: Apel do autorki 21.09.10, 21:15
        od dwoch dni staram sie pokochać dziecko... staram się do niej mówić, lulac, nosić na rękach, ale jedno jest niezrozumiałe dla wszystkich (dla mojej matki, dla mnie, dla babci, dla znajomych i nawet dla poł0żnej) dlaczego dzieccko nie chce w dzien spać!
        w dzien wogole nie śpi , nawet godzinki! bujanie na rękach, wozenie w wózku i bujaczek nic nie pomaga by ją uspic, nawet jak jej sie spokojnie spiewa kolysanki nic nie dziala!!!
        moze byc przewinięta i najedzona i przytulona a nie chce spać, a ja bym chciala zeby chociaz 3 godziny w dniu spała, bo nie chodzi tu o malowanie pazurów, lecz o to że przez to ze ona nie śpi nie mogę zrobic podstawowych czynności: nie moge ugotowac obiadu, wykąpać się, nie mogę wziąsc jej do wózka i wyjsc na spacer bo śpi godzine w wózku i budzi sie, butelka z mlekiem nie pomaga! lekarka wykluczyła kolki!!! i to mnie denerwuje najbarsdziej, a kazdy mówi ze dziecko powinno w dzien tez spać tym bardziej ze to noworoddek, powinna budzic sie nawet co godzine czy dwie ale powinna spac budzic sie zjesc itd i znów spać a nie całymi dniami ją nosić na rękach! przez to nie mozna nic zrobic w domu, nie mozna sie ubrac, umyc nic!!! to mnei załamuje, podejrzewam tez depresje u siebie: chodze smuitna, zdolowana, czuje ze wszystko co robię to robię źle, czuje sie brzydka, nieatrakcyjna, zaniedbana, ponura, deneerwuje mnie wszystko i wszyscy:(/// mogę sie patrzyc w jeden punkt i o niczym nie myslec, łzy mi lecą nawet bez powodu....
        najgorsze jest tez to że jestem sama... sama w domu, a mąż dzisiaj jeszcze dołozył mi kolejną nowinkę , że zapisał sie na karate żeby cwiczyc! a to oznacza że juz calikiem go nie bedzie w domu i albo bedzie na silowni albo w pracy albo na tym karate! nigdy go nie bedzie, porazka, nawet obiadu nie zrobi, nic, a ja nawet chwili nie mam dla siebie, teraz mogę tu na neta wejść na chwilkę bo mała zasnęła (wieczorem i w nocy spi) ...
        • aryanna Re: Apel do autorki 21.09.10, 21:28
          Jeśli to Cię pocieszy - ciesz się, że Mała W NOCY śpi. Moja córcia (obecnie lat 7), nie przespała do ukończenia 3 miesiąca życia ani jednej nocy nawet we fragmencie. Po prostu odwróciła sobie rytm - spała w dzień, żeby w nocy sobie "pobuszować", co objawiało się ostentacyjnym domaganiem się noszenia na rękach. Jakoś wytrwałam, dzięki pomocy mojej mamy, z którą się zamieniałyśmy, jedna z nas spała, druga nosiła Młodą. Dzisiaj śmiejemy się z tego obie z Młodą, gdy jej o tym opowiadam, bo od ok. roczku śpioch się z niej zrobił nieprzeciętny, potrafiła spać nawet 12 godzin bez przerwy, a na nocne karmienie nastawiałam sobie budzik w telefonie, a Młoda jadła przez sen, bez mrugnięcia oczkiem.
          Jak widzisz, z wiekiem dzieci się zmieniają i to bardzo. Cierpliwości życzę zatem.
        • marzeka1 Re: Apel do autorki 21.09.10, 21:40
          Dziewczyno, no to masz dziecko, ktore nie potrzebuje snu w dzień, ale to nie znaczy, że nie możesz niczego zrobić dla siebie, tylko trzymać ją na rękach non stop! Wykończysz się tak.
          Kup leżaczek, super pomoc. Gdy moi synowie byli mali, mogłam zrobić całkiem sporo i w domu, w dla siebie, bo wkładałam w leżaczek i wszędzie po domu przenosiłam: gotowałam obiad, leżaczek stał obok na stole; kąpałam się, myłam włosy, malowałam paznokcie- dziecko w leżaczku obok. Leżaczek był dla mnie wybawieniem, bo mam kłopoty z kręgosłupem, więc noszenie na rękach długo- odpadało.
          Warto poszukać takiego leżaczka nie niezbyt grubych łozach, takiego, na których dziecko machając nóżką, może samo się bujać.
          • aryanna Re: Apel do autorki 21.09.10, 21:59
            Popieram - leżaczek to pomoc nieodzowna, u nas też się bez niego nie obyło. Spróbuj sobie (i Małej) zorganizować życie tak, by Wam było jak najlżej. To prawda, nie jest łatwo..., trudno zliczyć ile ja przekleństw po cichu puściłam w powietrze, też chodziłam po domu z tłustymi włosami, a paznokcie bez komentarza, bo w wolnej chwili wolałam się wyspać niż cokolwiek robić. Trzeba się wszystkiego nauczyć, "wyczuć" i poznać soje dziecko, żaden podręcznik ani internet Ci w tym nie pomoże. Dasz radę. Jeśli chcesz pogadać gg 23835544. Jeśli złapiesz "dołek" - napisz.
            • rumpa Re: Apel do autorki 21.09.10, 22:28
              popieram leżaczek, też był w użyciu, dzieciaka brałam nawet do klopa
              chusta w domu - dlaczego nie?
              żadnych filmów nie oglądałas etnograficznych?
              urlop macierzynski to wymysł naszej cywilizacji, wszędzie na świecie kobiety z dzieckiem na plecach pola uprawiają :)))
              podobno, Waris Dirie tak twierdzi, matki są w stanie wyczuć, że dziecko chce nie tylko kupkę ale i siku - pieluch przeciez nie mają
              noszenie na rekach wykonczy ci kregosłup, ale prawidłowo zawiazana chusta rozwiąze ten problem
              trzymaj sie dziewczyno, szukaj rozwiazań!!! pytaj!!! nikt nie rodzi się z całą wiedzą świata a zwłaszcza z wiedzą potrzebna do bycia matką.

              ps współczuję męża, nie masz jakiegos faceta z którym małzonek się liczy żeby nim nieco wstrząsnął?
        • mgla_jedwabna Re: Apel do autorki 22.09.10, 00:24
          Leżaczki, chusty i takie tam... A tobie przede wszystkim faceta w domu brakuje! Nie masz czasu się umyć, a on będzie sobie na treningi biegał... Brak słów normalnie. To on powinien zajmować się takimi rzeczami, jak gotowanie obiadu albo sprzątanie. Brakiem czasu się nie wykręci, skoro był w stanie wygospodarować czas na karate i siłownię. Potem wróci i pewnie jeszcze jako zmęczony będzie się domagał obsługi, no super.

          Uświadom panu, że bycie tatusiem nie polega wyłącznie na wstawianiu zdjęć z dzieckiem na Naszą Klasę. Na dobry początek możesz go wysłać z nakarmionym i przewiniętym dzieckiem na spacer, a sama w tym czasie się wykąpać i umyć włosy. A, i niech jeszcze zakupy po drodze zrobi. Jak wróci, to ty przejmiesz dziecko, a on do kuchni obiad gotować, a nie na żadne karate.
        • morekac Re: Apel do autorki 22.09.10, 00:25
          Cóż, moja starsza nie wiedziała, że niemowlę powinno spać w ciągu dnia. Sypiała w dzień 2 razy po 15-20 minut... Są dzieci, które tak mają.
          Młodsza sypiała po 5 godzin - wręcz trzeba ją było budzić na jedzenie.

          powinna budzic sie nawet c
          > o godzine czy dwie ale powinna spac budzic sie zjesc itd i znów spać
          Czy ktoś widział takie cudo? ;-)
          Jeśli młoda nadmiernie nie ryczy - zostaw ją w wózeczku/łóżeczku/leżaczku/na kocu i zrób, co tam masz do zrobienia. Ewentualnie wynajmij panią do sprzątania.
          Z doświadczeń rodzinnych:
          - mojej kuzynce stawiano obok łóżeczka włączone radio. To było dawno, więc było więcej gadania, a mniej muzyki (najlepsze były podobno długie publicystyczne ględzenia ). Wyłącznie wtedy leżała spokojnie. Też była z tych upiorów, co nie lubią spać...
          - druga kuzynka wstawiała wózek do łazienki i puszczała wodę.
          W dalszej z kolei rodzinie jeden młody ryczał z powodu nietolerancji laktozy. Poprawiło mu się, jak zmienili mieszankę.
          Na jakiej podstawie lekarka wykluczuła kolki? Czy młoda przypadkiem nie łyka powietrza podczas karmienia?

          -
          - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
        • miacasa Re: Apel do autorki 22.09.10, 08:39
          ale jedno jest niezrozumiałe dla wszystkich (dla mojej matki, dl
          > a mnie, dla babci, dla znajomych i nawet dla poł0żnej) dlaczego dzieccko nie ch
          > ce w dzien spać!
          > w dzien wogole nie śpi , nawet godzinki! bujanie na rękach, wozenie w wózku i b
          > ujaczek nic nie pomaga by ją uspic, nawet jak jej sie spokojnie spiewa kolysank
          > i nic nie dziala!!!


          Poproś koniecznie o skierowanie do neurologa, zaburzenia snu są (często) spowodowane niedotlenieniem w okresie okołoporodowym. Neurolog zbada odruchy i jeśli coś go zaniepokoi pokieruje Cię na usg przezciemiączkowe by sprawdzić czy dziecko nie miało wylewów.
        • e.i.t.h.e.l Re: Apel do autorki 26.09.10, 15:28
          Najbardziej martwi mnie Twoja relacja z mężem. Powinniście się szybko udać po jakąś pomoc, bo inaczej niedługo nie będzie czego naprawiać. Jeśli w tej kwestii by się polepszyło, to myślę, że i Twój stosunek do dziecka by się zmienił. A tak to jeszcze jesteś gotowa obwinić dziecko za zachowanie męża. Nie czytałam wcześniejszych Twoich postów, więc nie wiem jak to z Wami było, czy on w ogóle chciał tego dziecka? Zachowuje się tak, jakby zrobił je z łaski, bo Ty miałaś taką zachciankę i teraz wrócił do swojego życia zostawiając opiekę Tobie. Tak czy siak, biegnijcie po pomoc, ktoś musi Wam obojgu wytłumaczyć jak być rodzicem, a przede wszystkim partnerem dla siebie nawzajem.
        • pisanie81 pomoge ci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.09.10, 23:04
          hej, masz typowe objawy depresji poporodowej, ja tez mam male dziecko tylko to moje 2gie i wszystko jest lepiej teraz! Napisz mi na mejla pisanie81@gazeta.pl napisz swoj nr tel (najl. stacjon) to chetnie zadzwonie i pogadamy, nie martw sie i nie oddawaj dzidzi a zobaczysz ze ci sie pozytywnie odwdzieczy. pozdr
        • angelinax Re: Apel do autorki 27.09.10, 08:05
          Przypomniało mi się właśnie, jak mój syn był mały i potrafił cały dzień na mnie "wisieć" (karmiłam piersią). Całymi dniami chodziłam w piżamie, z małym na ręku, czasem mogliśmy się razem położyć i to był luksus. Mój syn też nie spał zbytnio w dzień i zapewniam Cię, że był i jest zdrowy. Nie każde dziecko jest książkowe, ot co.

          A i tak jak wtedy było mi ciężko (bo mąż wraza z pracy a w domu bajzel, brak jedzenia i ja w nieumytych włosach i wczorajszej piżamie bo pójście do toalety było sukcesem) to dziś wspominam to z łezką w oku, bo wiem, że byliśmy z synem NAPRAWDĘ blisko.

          Ładne, zadbane i wiecznie uśmiechnięte mamy, szczupłe już tydzień po porodzie to głównie w TV są.
      • demonsbaby rozwiązania 22.09.10, 07:43
        leża w twojej gestii autorko. Niestety brak wsparcia w rodzinie owocuje twoim zagubieniem i przewagi czarnej dziury nad rzeczywistością.
        1) adopcja - zrzekasz się praw rodzicielskich, dziecko kierujesz do rodziny zastępczej. Pytanie czy nie obudzisz się za pół roku, że jednak dorosłaś do macierzyństwa i zacznie się dramat twój i dziecka, do którego sąd może przywrócić ci prawa.
        2) oddanie dziecka babce - nie bardzo rozumiem jak to widzisz? Babka na wcześniejszą emeryturę (jeszcze to jest możliwe?) bo nie przysługuje jej prawo do urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego. Więc jak babka widzi własną przyszłość? Zostaje na waszym utrzymaniu, z płaceniem ZUSu łącznie? Do obecnego miejsca zatrudnienia raczej nie wróci, nawet przy założeniu uzyskania urlopu bezpłatnego do 6mcy, pracodawca w tych czasach ma rynek pracownika i nawet przy zastępstwie, babka po powrocie do pracy może zderzyć się ze ścianą. Już tu forumki sugerowały jak to się zakończy, a przynajmniej ma duże szanse, że małą ty sama olejesz, choć nie jest powiedziane.
        3) opieka przy wsparciu w postaci niani / osoby pomagającej i gościa, któremu się pomylił dom w zabawę w dom, a jest twoim mężem. Jakie on ma obowiązki po powrocie do domu? Nie masz czasu / siły na ugotowanie obiadu / posprzątanie - co jest naturalne i dużo kobiet taki etap przechodziło. Szanowny mąż i tatuś rusza dupę, żeby dom ogarnąć czy wychodzi z założenia, że to on wraca zmęczony z pracy a ty tylko siedzisz z dzieckiem? Niech się szanowny tatuś zderzy z rzeczywistością i dojrzeje do zagadnienia, że opieka nad dzieckiem- to też ciężka praca. Zatem tatuś dostosowuje się do nowego rytmu, póki ty się nie nauczysz organizacji dnia. Rozwiązaniem może być osoba tobie pomagająca w ciągu załóżmy 5godz. dziennie przy dziecku przez 5 dni w tyg., a w weekendy angażuje się tatuś w taką rolę.

        Etap, który przechodzisz dziewczyno, przechodzi każda kobieta, która po raz pierwszy staje się matką. Ta też szuka sposobów, żeby sobie ułatwić życie.

        Dziecko: płacze / drze się / nie śpi.
        1) połóż ją do łóżeczka i nie podchodź kiedy się zdenerwowałaś sama. Dziecku nie dzieje się krzywda. Komunikuje się tylko w znany jej sposób, a to, że podchodzisz do niej wściekła, naładowana emocjami, ryczysz - to twoje dziecko chłonie twój stan jak gąbka więc się ciebie boi. Stąd zamykasz błędne koło. Wyjdż do innego pomieszczenia - rycz/ wściekaj się i wróc do niej jak ci pierwsze uderzenie minie. Nie załamuj się. Mała nadal krzyczy / płacze - weż na ręce, przytul do siebie, zanuć jej coś, przemawiaj łagodnie - nie działa. połóż i wyjdż -ochłoń. Rzecz w tym, żebyś to ty się nie nakręcała.

        2) Dziecko nie płacze jak kołyszesz, nosisz na rękach - rozwiązanie: leżaczek - bujaczek, chusta do przywiązania na siebie z dzieckiem, a może sam wózek wystarczy. Do dziecka mów, opowiadaj cokolwiek - łagodnie, bez emocji. Ona zna twój głos doskonale (ojca też) - przy tobie czuje się bezpieczna. Dźwięki jakie słyszy w domu będą jej znajome - słyszała je będąc w twoim brzuchu, ale nie potrafi ich przypisać działaniom. Innymi słowy - to, że pracuje pralka, odkurzacz nie musi jej "straszyć" - czasami wręcz odwrotnie. Radio, telewizja, które słyszy ... etc.

        3) Karmienie jest b. ważne przy nawiązywaniu więzi, kiedy karmisz piersią - szczególnie. Jeżeli karmisz butelką i konkretną mieszanką - sprawdź proporcje - ustal z pediatrą. Może twoje dziecko nie czuje się nasycone albo odwrotnie jest to dla niej ciężko - strawne. Butelka jaką karmisz - może stosować anty-kolkową. Jak je - połyka powietrze? Karmisz butelką, przytul ją tak, jakbyś karmiła piersią, sprawdzaj czy aby nie je zbyt łapczywie, czy ten smoczek dobrze leży w buzi (nie wpychaj za bardzo, nie wyciągaj też, żeby nie jadła z powietrzem). Nakarmisz, chwilę odczekaj, połóż na ramieniu, niech powietrze odejdzie. Połóż małą na wznak, pomasuj brzuszek delikatnie (bardzo delikatnie) palcami (opuszkami palców) albo uprasuj tetrową pieluchę i taką ciepłą połóż jej na brzuszek (ciepłą / nie gorącą). Zobacz jak wtedy reaguje. Przytul, zanuć coś, pomrucz do niej, porozmawiaj - włóż do wózka, pokołysz / pojeździj po pokoju (albo opcja chusty / leżaczka). Tylko niech to nastąpi po odstępie w czasie po karmieniu, np. pół godzinki.

        4) przewijanie. obserwuj czy z wydalaniem małej wszystko w porządku, w sensie barwy i konsystencji. Możliwe, że ma problem ze stolcem. Nie szarp za nóżki (nie rób świecy), delikatnie tą pupę też wycieraj, nawilżaj,etc.

        Żadna (pierworódka) matka nie zna / nie potrafi wykonać podstawowych czynności. Działa bardziej instynktownie. Każde dziecko jest różne i inaczej reaguje na wszystkie bodźce.
        Stąd pomoc już matek doświadczonych jest nieodzowna. Oczywiście są mamy, które sobie radzą doskonale - inne nie, a jeszcze inne w ogóle nie potrafią się odnaleźć.
        Rzecz w tym, że twoje dziecko wymaga 100% twojej opieki, jako, że jest zależne w pełni od ciebie. Etapy absorbowania ciebie w tą opiekę będą się zmieniać zgodnie z etapami rozwoju dziecka. Za 3 miesiące ta opieka będzie wyglądać inaczej, za pół roku inaczej, za 9 miesięcy inaczej, za rok, półtora i dwa też inaczej. W końcu zacznie się usamodzielniać i twoja rola też ulegnie zmianie.
        Mój syn zmienił sobie całkowicie system spania - dzień był nocą, noc była dniem. Ja musiałam zrobić to na równi. Przybijałam dechy do parkietu, żeby mój syn w wózku skakał na muldach - bo okazało się, że to jest dla niego środek usypiający i trwało to 2 miesiące. Jak już nie dawałam rady, ojciec brał małego do samochodu i jeździł gdziekolwiek., dziecko spało, ja miałam czas dla siebie (wózek i spacer z ojcem trwał całe pół godziny, a potem był wrzask do cycka). Karmiłam piersią, a mój syn nie umiał zasnąć bez obecności sutka - ot maminsynek, który wcale nie jadł, ale musiał w buzi sutka mieć, a smoczek nie był żadnym akceptowalnym dla niego zastępstwem. Stąd wyjęte miałam z życiorysu prawie 4mce, po których wróciłam do pracy i system opieki również uległ zmianie. Ta 4miesięczna absorbująca opieka owocowała babybluesem, moim niedosypianiem, zaniedbaniem, nieumiejętnością organizacji dnia, przemęczeniem - to z czasem i doświadczeniem uległo zmianie.


        Jednym słowem - rzeczywista pomoc w domu zatrudniona, tatuś skończył strugać idiotę.
        • izabela_adam Re: rozwiązania 22.09.10, 08:23
          proponuje taka hustawke. jest rewelacyjna. moja coreczka uwielbiala jak ja nosilam. najlepiej caly dzien. i ta hustawka bardzo mi pomogla. nina nie tylko grzecznie w niej siedziala ale i spala w dzien ladnie. tutaj masz akurat nowa ale mozesz poszukac uzywanej i bedzie taniej. hstawkajest na baterie.mozesz ja przenosic do pokoju, kuchni czy gdzie tam chcesz
          allegro.pl/fisher-price-hustawka-t4522-z-projektorem-na-prad-i1223082638.html
        • demonsbaby kwestia "zatrudnienia" 22.09.10, 09:25
          babci...
          Nie wiem kto i co tu przemyślał z waszej trójki, ale:
          1) babci jak rozumiem źródłem dochodu jest obecnie wynagrodzenie za pracę, którą wykonuje w danym przedsiębiorstwie / instytucji? Babcia ma dziadka czy jest kobietą samotną?
          2) przy opcji, że dziadka nie ma - sytuacja powierzenia pod opiekę babci dziecka będzie obarczona:
          a) rezygnacją z pracy, tudzież urlopem bezpłatnym, w czasie którego pracodawca nie ma obowiązku odprowadzenia świadczeń / składek społecznych, etc.
          b) dostarczaniem comiesięcznego wynagrodzenia babci, ale nie tylko tyt. opieki nad dzieckiem, ponieważ przy założeniu, że żyje sama - musicie ją utrzymać w realiach: opłat za mieszkanie, wyżywienie, zaspokajanie potrzeb babci, możliwość odciągnięcia składek i ubezpieczenia, (nie wiem czy należy do OFE, ale zakładam, że tak - więc i ten dodatek), zaspokajanie potrzeb dziecka. Przyjmuję, że min. wynagrodzenie za taki układ to 2tys zł/ miesiąc, przyjmując, że dziecku i tak osobno zapewniacie jakieś "extra wydatki".
          c) teraz ty jako osoba wcześniej nie pracująca,przy założeniu, że otrzymasz pracę zaczynasz od umowy o pracę (oczywiście przyjmuję pracę legalną i w firmie działającej zgodnie z kodeksem pracy) na czas próbny (tudzież jak wszystkie firmy ochrony zastosowany zostaje wybieg w postaci umowy zlecenia) - przy założeniu min krajowego - otrzymujesz przez okres 3miesięczny ok. 1300-1400zł netto, po przejściu na czas określony pensja (podstawa) nie musi iść w parze z podwyżką, ta może (i znów nie musi, ale najczęściej odpowiada regulaminowi wew. najpewniej objęcie zadań na zaszeregowanym stanowisku taką podwyżką pensji skutkuje) - przy założeniu, że okres określony trwa pół roku (można przedłużyć o kolejne pół) ulec zmianie przy objęciu wynagrodzenia na czas nieokreślony. Zatem realnie masz możliwość uzyskiwania wynagrodzenia w granicach 1600- 1800zł mcznie (np. na stanowisku młodszego / bądż referenta) uzyskiwać przez ponad 15mcy, przy dobrych żaglach po 9m-cach. Jak zatem utrzymasz i babcię i dziecko?
          3) babcia ma dziadka, dziadek bierze na siebie utrzymanie domu, natomiast was nie omija: utrzymanie babci i utrzymanie dziecka.
          4) zostaje opcja zatrudnienia niani - która za opłatą (możliwe, wykonalne, stosowałam) 500- 800zł m-cznie będzie ci pomagać 5-8g przez 5 dni w tyg. - najczęściej kobiety mające emerytury, ale aktywne i lubiące dzieci. Wtedy opcja - 500zł z pensji męża bądż zatrudnienia się na dodatkowy etat wydaje się nie do tego stopnia przerastająca siły na zamiary.

          Jednak to wy musicie wszystko przekalkulować.
    • lejdi111 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 22.09.10, 07:37
      Moje dziecko w okresie niemowlęcym też nie spało w dzien. Lekarka stwierdziła, że to taki typ. Wciąż musiał być do mnie przytulony i wtedy drzemał sobie. Wystarczyło, że chciałam go odłozyć do łóżeczka to momentalnie wrzeszczał. Noce przesypiał całe na szczęście. Ja przez pierwsze tygodnie wyglądałam dosłownie jak cień człowieka ale nawet przez moment nie pomyslałam aby się go pozbyć. To mu przeszło. A za to potem niektóre dzieci przestały w dzień spac już przed skończeniem pierwszego roczku a mój synuś sypiał w południe po 2 godziny do ok 4 lat. Nie oddawaj dziecka matce. Uzbrój się w cierpliwość. Uśmiech dziecka wynagradza wszystko.
    • tanana89 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 22.09.10, 22:47
      powiem tak:
      -na opiekunke mnie nie stać! -> mąż nie da na to pieniędzy
      -leżaczek bujaczek kupilam używany i nawet fajny ale nie robi na dziecku wrażenia, uspokaja ją na 15minut potem znow krzyk itd.
      -pomysł z oddaniem dziecka mojej matce już mi minął, mysle ze to bylby zbyt desperacki ruch, co by o mnie ludzie pomysleli, rodzina, sąsiadki itd... i ja sama bym sie żle z tym czula, dzisiaj bylam na chilkę z męzem na spacerze sami (zwerbowalam babcie z innego miasta do nas na 3 dni...) i caly spacer myslalam o malutkiej!!!
      jednak nie moglabym jej oddac, bo mysle o niej....
      - butelke i smoczki antykolkowe mamy tzn : lovi canpol, avent, dr brown itp.
      (smoczki te najmniejsze rozmiar 0+)
      -sucho ma, czesto ją przewijam, nawet jak ma troszenkę mokro to zmieniam pampersy i nie oszczedzam na pampersach bo nie chce zeby miala odparzenia...
      -kolki to nie są bo gdyby byly kolki to by ją bolało by krzyczala strasznie, kopala nózkami, kulila sie, a to kolki nie są... widocznie to taki typ co w dzien spac nie chce!
      wg mnie głównym problemem jest pseudo mąż który :
      - woli isc na silownie i karate by nie pomóc nic w domu
      -woli uciec do pracy (jak nigdy dotąd nabral tyyyle pracy ile sie da, a nawet za kolegów bierze prace!!!)
      - nie ma go w domu w sumie nigdy! od 9tej do 13stej-na silowni, od 14 do 16 w domu potem idzie do roboty, a jak nie idzie poiopoludniu do robotyy to idzie na karate!!!
      z dzieckiem z wózkiem sam nie wyjdzie! twierdzi ze to nie dla nieego!
      on sie nie nadaje na ojca, ale nic nie poradze, dobrze że kupuje dla dziecka , że co trzeba to kupi... i to sie liczy:) on sie rządzi, nie mam nic do powiedzenia w tym domu, nie moge powiedziec że jest coś zle i że cos mi nie pasuje, bo wtedy slysze tylko :" wynos sie jak ci nie pasuje"! dzisiaj zrobilam dziecku mleko i nie dopiło do konca i on mi powiedzial:" to włóz to mleko do lodowki i jej potem dasz"
      a ja mu na to:" że nie mozna starego mleka dawac kolejny raz, bo tak jest napisane na opakowaniu..." a on na to ;" marnujesz mleko, bo nie ty na to zarabiasz!!! i sie darł:( o wszystko ma pretensje do mnie....


      • morekac Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 22.09.10, 23:04
        kolki to nie są bo gdyby byly kolki to by ją bolało by krzyczala strasznie, ko
        > pala nózkami, kulila sie, a to kolki nie są
        Kolki są różne... moja starsza nie kopała nóżkami, nie kuliła się - a kolki miała.Tak na serio: przez ile minut lekarka widziała małą?
        • mazanet Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 09:05
          Widzisz! problem nie polega na tym ze dziecko placze , tylko na tym ze nie ma wsparcia w mezu!!!!!! Ja mojemu zakazałam wychodzenia na siłownie, . A jak twoj chce zaoszczedzic to takze niech z tego zrezygnuje .!!!
      • lotos7 tanana - dziekuje 22.09.10, 23:37
        Pewnie to co napiszę, nie będzie popularne. ALe trudno! Tanana dziekuje ci bardzo. Dziękuje za to, że odważyłaś sie napisać parę przykrych słów prawdy. Niestety my kobiety XXI wieku robimy kariery, mamy równouprawnienie i ogromną wolność a potem macierzyństwo nas zabija. Tak zabija nas. No przynajmniej ten stan uśmiercenia trwa jakiś czas. Na szczęscie to mija. Piszę tu z własnego doświadczenia. Mam córke - planowaną itd itd. Liczyłam sie z tym, że będe musiała przeorganizować swoje życie .... ale nie sądziłam, że aż tak. Nie czułam specjalnie instynktu macierzyńskiego, nawet jak młoda pojawiła sie juz na świecie. Zresztą wszytko było nie tak. Począwszy od porodu, chaiałm sn a tu złośliwośc losu i cc. Kolezanki karmiły swoje dzieci odkładały do łózeczka a dziecko zasypiało samo. A moje? wogóle nie chciało w dzień spac. Wcale! A jesli juz to u mnie na rękach. STopniowo moje małe nawet polezec 5 minut nie chcialo samo. Tylko ciągle ja i ja. Tanana zgadzam sie z tobą to frustrujące, że nie można nawet spokojnie wejsc pod prysznic.... nie mówie juz o spokojnym wypiciu filiżanki herbaty. Z czasem bylam coraz smutniejsza mialam coraz czesciej mysli, że jestem złą matką i ze może powinnam dziecku zapewnić lepszą przyszłość - oddać ją komus dobremu... Ale jakoś przetrwałam. Rozbawiło mnie troche to co napisałas o mężu ze nie chce wyjsc z dzieckiem na spacer.Rozbawiło mnie bo przypomniałam sobie moje doswiadczenia Spokojnie mój mąż tez nie chcial prowadzić wózka. Jakos chyba bylo mu dziwnie, że męzczyzna i wózek na spacerze . A teraz dumny tata z córeczką - jego oczko w głowie. Daj męzowi czas. I jeszcze coś nie tłumacz za dużo męzowi, ze wylewasz mleko bo dziecko nie zjadło itd itd. Raczej zastosuj zasade co z oczu to z serca. Rób tak jak uwazasz i juz. I jeszcze coś misia ma teraz rok i dwa miesiace a ja dopiero teraz czuje jakbym własnie została matką. Jednak odpusciłam sobie pewne rzeczy jak porzadki:) i zaakceptowalam, ze dziecko mnie potrzebuje ciagle w praktyce oznacza to ze potrafi spedzic u mnie na rekach cały dzien.
        Moze włąsnie odpowiedzialnosc za te małą istotke zmusza cie do refleksji ze chcesz dla niej jak najlepiej? I moze własnie dlatego miałas takie mysli- o oddaniu dziecka? niestety prawda jest smutna dziecko to naprawde rewolucja w zyciu. Ale jak sie te rewolucje przejdzie to potem jest dobrze. I wiesz co tanana cóż z tego ze masz nieposprzątane nieugotowane itd. Na pocieszenie napisze ci, że nie jest mi łatwo, naprawde. Nie mam absolutnie zadnej pomocy. Przez pierwsze 4 tyg zycia małej jedna lub druga mama dostarczała nam obiad i czasem pranie zrobiły i to bylo koniec pomocy. A potem... Cóż... musiałam sobie radzic sama. Oczywiscie do tej pory nie jest mi łatwo ale daje rade!!! Mam wrazenie, że możesz byc perfekcjonistka. Napisałas cos o tym ze nie masz kiedy ugotowac i posprzątac. Rozumiem cie doskonale. Ja zawsze mialam wszystko zrobione.. a teraz ... eh ale najwazniejsze ze zaczynam wierzyc ze naprawde bedzie lepiej. i ty tez spróbuj. dziekuje ci jeszcze raz ze napisałas jak trudne jest macierzynstwo. Pewnie wiele osób tak mysli ale boja sie do tego przyznac. pozdrawiam i zycze ci wiecej wiary w siebie
      • mgla_jedwabna Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 22.09.10, 23:50
        -na opiekunke mnie nie stać! -> mąż nie da na to pieniędzy

        W tej sytuacji możesz wystąpić o alimenty na dziecko i na siebie, skoro jeste tym dzieckiem uziemiona. Nie musisz mieć rozwodu, żeby dostać alimenty.
      • mgla_jedwabna Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 23.09.10, 00:07
        Przeczytałam jeszcze raz.

        Nie wiem, czy wiesz, ale jesteś ofiarą przemocy. Przemoc jest nie tylko fizyczna (bicie), ale również psychiczna ("on sie rządzi, nie mam nic do powiedzenia w tym domu", "" wynos sie jak ci nie pasuje" itp.) i ekonomiczna - i to, że facet kupuje coś dla dziecka, nie ma tu nic do rzeczy. Ofiarą przemocy ekonomicznej można być nawet w rezydencji milionera, jedząc kawior i popijając go szampanem. Nawet złota klatka to tylko klatka.

        O przemocy w ogóle poczytaj tutaj: www.skuteczna-psychoterapia.pl/a_czy-to-juz-przemoc.php i o przemocy ekonomicznej www.niebieskalinia.pl/newsy.php?id=2131&w=1920.

        Jeśli możesz, to wracaj do rodziców,a jeśli nie, to nawet w domu samotnej matki będzie ci lepiej, niż z nim. I natychmiast zakładaj sprawę o alimenty, jak gościa stać (finansowo i wydolnościowo) na siłownię i karate, to na alimenty też. Zauważ, że to są podwójne wydatki, bo koleś nie dość, że płaci za te hobby, to jeszcze marnuje na nie czas, który uczciwi ludzie spędzają w pracy.

        Przy sprawie o alimenty możesz wnioskować o natychmiastowe zabezpieczenie środków, wtedy należy ci się wypłata od razu, a nie dopiero po zakończeniu postępowania. Z tak małym dzieckiem, bez jakiejkolwiek możliwości zarobkowania nie powinnaś mieć problemów z dostaniem alimentów i na siebie i na dziecko.
        • demonsbaby Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 23.09.10, 06:24
          mgla_jedwabna napisała:

          > Przeczytałam jeszcze raz.
          >

          > Jeśli możesz, to wracaj do rodziców,a jeśli nie, to nawet w domu samotnej matki
          > będzie ci lepiej, niż z nim. I natychmiast zakładaj sprawę o alimenty, jak goś
          > cia stać (finansowo i wydolnościowo) na siłownię i karate, to na alimenty też.
          > Zauważ, że to są podwójne wydatki, bo koleś nie dość, że płaci za te hobby, to
          > jeszcze marnuje na nie czas, który uczciwi ludzie spędzają w pracy.
          >
          > Przy sprawie o alimenty możesz wnioskować o natychmiastowe zabezpieczenie środk
          > ów, wtedy należy ci się wypłata od razu, a nie dopiero po zakończeniu postępowa
          > nia. Z tak małym dzieckiem, bez jakiejkolwiek możliwości zarobkowania nie powin
          > naś mieć problemów z dostaniem alimentów i na siebie i na dziecko.

          PODPISUJĘ SIĘ 4 KOŃCZYNAMI. Kobieto, jeśli go stać na zaspokajanie swoich potrzeb, to w orzecznictwie ewentualnym, sąd będzie się o to opierał przy zasądzeniu alimentów, oprócz moralizatora, który walnie tatusiowi, aż w pięty pójdzie.

          Możesz w trakcie trwania małżeństwa żądać alimentów na siebie i dziecko, jako, że mąż nie wywiązuje się z obowiązków, do tego nie potrzeba rozwodu. I tym się kieruj - jak tatuś ma na karate i siłownię - to ma i na opiekunkę do dziecka.
          • lotos7 tanana jak się czujesz 26.09.10, 09:30
            tanana odezwij się. Napisz jak się czujesz? czy jest już lepiej? Jak twój mąż, czy zmienił swoje postępowanie wobec ciebie i dziecka? trzymam kicuki za ciebie, że twój świat powoli wraca do równowagi a ty razem z nim.
    • fo.xy troche bezmyslna jestes... 26.09.10, 11:52
      opisalas cala sytuacje w takim swietle, jakbys byla kompletnie niedojrzala gowniara... bezmyslna dziewucha po prostu...

      Zobaczylas dziecko u kogos - o jaki slodki bobasek... ja tez chce... :/ co to ma byc - moda jakas?
      nie wiem, czy moze byc cos glupszego. Potraktowalas dziecko jak zwierzatko wziete na wiosne - bo tak fajnie pojsc na spacer jak ladna pogoda, a potem jak sie znudzi to wywiezc do lasu albo zostawic przy drodze.

      Jesli twierdzisz, ze sobie kompletnie nie radzisz, to moze jakas terapia, psycholog?
      Czyzbys byla owocem jakiegos bezstresowego wychowania, jedynaczka, ktora zawsze dostaje, co chce? Mamusiu, mam dziecko, ale mi sie znudzilo, moze wezmiesz? A mama od razu chce rzucac swoja prace i wychowac wnuka :/ Twoja matka nie widzi w tym problemu? W taki sposob wychowala Cie i przygotowala do doroslego zycia - odsuwajac kazdy problem od Ciebie?

      Jesli nie probujesz prowokowac na tym forum, to co to ma byc - zabawa w dom? dzisiaj bawimy sie w dom i dziecko, ale jutro bedziemy sie bawic w beztroskie malzenstwo, a dziecka sie jakos pozbedziemy...
    • marco35 Zgnojcie ją!!! 26.09.10, 12:48
      Jacy wszyscy na forum są pryncypialni. Jak można lepiej się poczuć. A fe a fe gó...ara jedna głupia egoistyczna, a my tacy moralni i prawi. "Głupia jesteś obrzydliwa" itd. Jeżeli to nie jest troll to dziewczyna ma totalnego doła. Być może jest w depresji. Nie radzi sobie w nowej roli, nikt (głównie mąż) jej nie pomagają. Odbieram ten wpis (oczywiście jeżeli to nie lipa) raczej jako krzyk rozpaczy. Dziewczyna potrzebuje wsparcia i pomocy. Być może za kilka tygodni w tv powiedzą jak młoda dziewczyna zabiła dziecko a potem siebie. I znajomi, sąsiedzi będą mówili "Taka dobra rodzina była, nie mamy pojęcia co się stało, przecież była matką to musiała być taka szczęśliwa..."
    • canuck_eh Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 13:39
      Albo prowokacja, albo masz depresje poporodowa i idz do lekarza nie tylko z dzieckiem ale ze soba.
      Dziecko moze sie tez drzec bo wyczuwa u ciebie niepokoj, zmeczenie, podenerwowanie - dzieciak jest jak barometr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja