tanana89
19.09.10, 10:55
witam! mam dwutygodniową córeczkę, była chciana i planowana, razem z mężem zawsze zazdrościlismy innym że mają dziecko i tez chcielismy mieć...
Jednak po narodzinach coreczki stwierdzilam że to nie dla mnie;
zaczęło mnie to przerastać, denerwuje mnie to że jestem jej niewolnikiem któy musi sie do niej dopasowywać, dostosowywac, wstawać i biec na każdy krzyk i płacz!
Brak mi wolności , nawet do sklepu musze iść z nią w wózku i musze czekac az zasnie by móc ją włozyc do wozka i isc na zakupy czy spacer,a kiedys moglam isc beztrosko gdzie chcialam i nie bylam nikim uwiązana...
denerwuje mnie bardzo jak zmienie jej pampersa, nakarmię butelką, przebiorę a ona nadal krzyczy lub leży i nie chce zasnąc, wtedy musze ją nosic godzine dwie az zaśnie i to mi przeszkadza najbardziej... lakarka powiedziala ze dziecko zdrowe, ze nie ma kolek...
mam tak malo czasu dla siebie, jak mala usnie na dwie godzinki to ciesze sie ze moge poczytac gazete czy wejść do internetu... a kiedys moglam robic to zaawsze.
teraz zazdroszczę innym tym któzy dziecka nie mają!!!
jak ją np. karmię to myslę sobie : moze cie oddam mojej matce ...
dzwonilam do mojej matki (ona pracuje caly dzien ale powiedziala ze jesli zdecyduje sie dac jej dziecko na wychowanie na 6miesięcy to ona zwolni sie z pracy ale pod warunkiem ze ja bede pracowac i ze bedziemy z męzem dawali jej pieniadze na dziecko i pare zlotych za to ze dziecko wychowuje jak opiekunka.. dziecko mieszkaloby z nią a my z mężem osobno....
odwiedzalabym oczywiscie coreczke... codziennie myslę czy warto tak zrobic....
a moze dziecko jak wroci do mnie za pol roku to mnie juz nie pozna??
nie wiem co robic, ale mam tego dość, nie ma kto przyjsc mi pomóc, mąż calymi dniami w pracy i go nie ma... musi zarabiać na dziecko i na nas na podstawowe potrzeby bo ja nie mam nawet macierzynskiego, nic...
mąż nawet ostatnio powiedzial:" jak mam wracać do domu i patrzec na ciebie płaczącą calymi dniami nad dzieckiem to moze oddajmy to dziecko!"- dodał jeszcze że kocha mnie bardziej niz dziecko i ze jestem wazniejsza... zresztą ja tez do dziecka prawie nic nie czuje...
nie wiem co robic.. czy to dobry pomysl z tym wychowaniem dziecka przez mamę?
czasem nawet mnie nachodzą mysli zeby cos sobie zrobic, nie daje rady:(
zawsze bylam zadbaną osobą,a teraz nie mam na nic czasu, zakladam byle co, nawet nie ma czasdu obiadu zrobic...
matka powiedziala ze chetnie sie dzieckiem zajmie, ale czy to dobry pomysl?