bronia_ella ja podziwiam autorkę... 26.09.10, 22:48 A wiecie co? Ja podziwiam autorkę tego wątku, że potrafiła się przyznać do takich uczuć. Myślę, że wiele matek doświadcza takich uczuć i ma takie myśli tylko nie ma odwagi się do tego przyznać. Nie powiecie mi Matki Polki cudowne, że nie miałyście nigdy takich myśli i chwil zwątpienia...;-) Doświadczanie braku miłości do własnych dzieci jest jednym z wielu tematów tabu w naszym kołtuńskim, tradycjnym społeczeństwie. Niestety wielu ludzi tego doświadcza. Myślę też, że autorka tego wątku ma poprostu depresję poporodową i stąd te problemy. Nie przejmuj się dziewczyno. Daj sobie trochę czasu na odnalezieniu się w nowej roli, cudownej roli. Odpocznij. Zostaw dziecko na kilka godzin mamie i pójdź do kina, poczytaj, porób to co robiłaś kiedyś, co lubiłaś robić. Należy Ci się to. Po pojawieniu się dziecka trzeba wykazać się umiejętnościami organizacyjnymi i nie trzeba wcale z wszystkiego zaraz rezygnować. Zobaczysz, że zatęsknisz do małej. A jak nie zatęsknisz to obejrzyj film "Godziny" Michaela Cunninghama . "Godziny" relacjonują historię trzech odmiennych kobiet, które łączy głębokie przekonanie, że żyją dla kogoś innego, zamiast siebie samych. Wątek o gospodyni domowej w latach 40ych, która zostawia męża z dwójką dzieci (w tym jednym nowonarodzonym) i odchodzi na zawsze... przemyśl to. Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki żeby się wszystko ułożyło dla Ciebie i Twoich bliskich. Pozdrawiam, Ela mama Mateusza, mojej wielkiej miłości... Odpowiedz Link Zgłoś
lilith_dclxvi Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 23:41 Witaj tanana!- pozwolę sobie ta małą diagnozę, a później trochę rad- mam nadzieję, że konstruktywnych. Po pierwsze Twój stan nie wygląda na depresję poporodową, to zaczęło się sporo wcześniej. Nie obraź się-piszę szczerze i bez owijania w bawełnę- ale mama prawdopodobnie zafundowała osobowość zależną (psychiatrą nie jestem, ale byłam bardzo dobra z diagnostyki, a i na pediatrii człowiek sporo się naoglądał i nasłuchał). Najpierw toksyczna matka pewnie wmawiała Ci, że jesteś beznadziejna i do niczego się nie nadajesz,sama sobie z niczym nie poradzisz - rozładowywała na Tobie swoje frustracje, byłaś jej potrzebna, bo miała alimenty. Chciała Cię zatrzymać przy sobie, ale jej się nie udało. Zdecydowałaś się odejść - co było całkiem rozsądne - ale trafiłaś pod skrzydła faceta, który chciał sobie podłechtać ego zgrywając supermana. Niestety to wyrośnięty dzieciak, któremu już znudziła się zabawa w dom. Nie dostałaś akceptacji i bezwarunkowej miłości od matki, myślałaś, że dostałaś się ją wreszcie od faceta- a tu figa. A teraz piszesz na forum, bo podświadomie chcesz usłyszeć, że dobrze zrobisz oddając dziecko matce, czyli znowu podporządkować się woli matki i męża. Dziecko też mieliście, bo inni mają - chęć robienia tego co inni- podporządkowanie się presji otocznia. Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to zbyt melodramatycznie, ale paka jest prawda. Część forumowiczów nazwała to 'gównarzerią' - teraz jest modne słówko 'zewnosterowność'- dostosowujesz się do oczekiwań innych zamiast sama na nich wpływać ( patologia leży w proporcji między rządzeniem a byciem rządzoną). A teraz kilka prostych rad - niestety nie prostych do wprowadzenia w życie. 1. Pomyśl, co tak naprawdę liczy się dla Ciebie? Pewnie jednak szczęście Twoje i Twojej córeczki. Oddając ją do matki w dłuższej perspektywie skrzywdzisz ją i siebie. Twoja matka nie weźmie jej do siebie z miłości- tylko z wyrachowania, dostanie kasę i będzie siedzieć w domu. Myślisz, że będzie bardziej troskliwa niż dla Ciebie? Nie sądzę. Dobrze wspominasz dzieciństwo? Czułaś się przez nią kochana? Do końca życia będzię tę 'przysługę' wypominać Tobie i małej - nie odkleisz się. Dziecka nie dostaniesz po pół roku- mężowi nadal będzie przeszkadzać, mama będzie chciała kasy, a Ty jak wcześniej się nie nauczyłaś nią opiekować tym bardziej się z dnia na dzień nie nauczysz. Dziecko będzie tylko coraz bardziej rozedrgane i pewnie mu to zafunduje jakieś ciekawe symptomy - moczenie nocne, dolegliwości psychosomatyczne. Jak już będzie w wieku nastoletnim może znienawidzieć Cię, że oddałaś je apodyktycznej babci, zamiast opiekować sie nim (ale to później- najpierw nie będzie Cię poznawać, albo będzie całymi dniami gapić się w okno i pytać 'kiedy przyjdzie mamusia?'). Jak dla mnie to dość traumatyczna opcja- zwłaszcza dla małej. Adopcja?- dziecko będzie miało szczęśliwe dzieciństwo, gorzej jak się dowie, odnajdzie Cię i zapyta 'dlaczego?' przy okazji przechodząc kryzys osobowości i zawalając szkołę. Oczywiście, jak w głębi serca jednak jej pragniesz sama będziesz bardzo cierpieć- znienawidzisz siebie i osoby, które Cię do tego zmusiły. A teraz opcja trzecia- walczysz o Wasze szczęście, może i trudne, ale Wasze. Z całą pewnością zostawiona sama sobie nie dasz rady - frustrację zaczniesz nieświadomie rozładowywać na młodej, pewnie jak Twoja matka- a mała nie jest niczemu winna. Zdystansuj się od matki, jeśli tylko krytykuje zamiast pomagać - ktoś Ci musi pomóc- może babcia(jak jeszcze się trzyma), starsza kuzynka, przyjaciółka- chodzi o pokazanie, asystę, miłe słowo, a nie o odwalanie całej roboty. Punkt kolejny- zaangażuj męża, bo na razie ucieka od obowiązków w pracę. Musisz wyegzekwować aby zajął się małą codzinnie powiedzmy na 2 godziny - w tym czasie odpoczywasz lub nadrabiasz zaległości. Zamiast kolegów rodzinne spacery- Ty nie masz czasu dla koleżanek. Musi mieć ustawowo jeden dzień wolny od pracy w tygodniu - niech odeśpi nawet do tej 13, ale potem to Ty masz zupełnie wolne popołudnie- spanie, fryzjer, koleżanki- tylko dla siebie. Gorsza opcja - jak jest taki pracuś to niech zarobi na opiekunkę - 3h dziennie, a Ty nadrabiasz zaległości. Jak facet chce pobalować wieczorem- to opiekunka i idziesz z nim. Naucz się stawiać rozsądne granice i warunki- nie pozwól sobą rządzić. Potrzebne jest wspólne konto - na prowadzenie domu i dziecko- nie możesz błagać o każdą złotówkę- na budowanie oszczędności na przyszłość, a nie przepuszczanie kasy z kumplami. Czy Twoja teściowa jest rozsądną kobietą? Może spróbuj zbudować z nią wspólny front- razem możecie bardziej wpłynąć na męża. jeśli nie mieszkają bardzo daleko to zostawiajcie małą na popołudnie + wieczór, aby mieć trochę czasu sam na sam?(oczywiście jak się na to zgodzą- to nie ich obowiązek). Ostatni punkt- ogarnij się trochę z tym wszystkim- skorzystaj z rad innych forumowiczek jak prowadzić dom i zajmować się małym - padały propozycje typu chusty, leżaczki. Coś na pewno się sprawdzi. Nie od razu, ale wypracujesz jakiś styl bycia mamą i godzenie tego wszystkiego. Po prostu potrzebujesz jak każdy czasu, by zaznajomić się z sytucją, zacząć rządzić własnym życiem- czego serdecznie Ci życzę. P.S. Potem przydałaby się jakaś terapia, abyś zaczęła stawać na nogi, świadomie i spokojnie stawiać innym swoje warunki - bo teraz wszystko dusisz w sobie, a potem próbujesz z siebie wyrzucić i inni widzę Cię jako niedojrzałą histeryczkę. Terapia też pomoże dziecku- byś nie powieliła schematu Ty-Twoja matka, swoją ewentualną frustracją przez pseudomęża możesz wyrządzić krzywdę dziecku. P.S.2 Jak młoda ryczy i już nie dajesz rady- niech sobie chwilę popłacze, a Ty wyjdź na balkon/ do kuchni uspokój się i dopiero do niej idź. Odpowiedz Link Zgłoś
easyas Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 23:46 nie oddawaj dziecka z kazdym dniem bedzie bardziej samodzielne bedziesz miala wiecej czasu dla siebie niestety nie jest rozowo ale jak sie chce to wszystko sie da duzo usmiechu zycze codziennie bedzie lepiej :) Odpowiedz Link Zgłoś
stasinkaa Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 26.09.10, 23:52 ja czegos glupszego w zyciu nie slyszalam,dziecko to zywa istota nie przedmot ktory mozna oddac,skoro to byla swiadoma ciaza to niech wychowanie tez bedzie swiadome,kobieto wez sie w garsc i zacznij wychowywac anie szukac sposobu jak sie pozbyc dziecka,przy dobrym zoorganizowaniu znajdziesz czas na wszystko!! Odpowiedz Link Zgłoś
megblabla Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 00:52 albo to faktycznie blef, albo autorka jest zepsutym do szpiku kości ścierwem, bo człowiekiem jej nie nazwę. planowałaś dziecko, to co, myślałaś, że będzie spało dzień i noc, żebyś mogła w tym czasie nowe tipsy kleić czy zabawiać się w komputerze? znałaś sytuację, że dzieckiem głównie Ty będziesz musiała się zajmować? no i co, jest trochę inaczej, niż myślałaś, dziecko wymaga więcej uwagi, niż sądziłaś i nie masz kiedy nowego tipsa przykleić... jeśli cierpisz na depresję, potrzebny specjalista, ale moim zdaniem Twój główny problem to bezmózgowie. dziecka nie można sobie zrobić, bo taka moda, potem mieć ochotę je oddać, bo się znudziło. to jest człowiek, któremu dałaś życie i za którego jesteś odpowiedzialna, ale jeśli tego nie rozumiesz, oddaj do adopcji, niech ma prawdziwą matkę, a nie takie g...o jak Ty. na miano matki trzeba sobie zasłużyć, nie wystarczy samo powołanie do życia! teraz na oczy przeglądasz, że mąż Cię źle traktuje? a wcześniej to tylko nieba przychylał? czy dopiero jak Cię zacznie lać zastanowisz się, po co się z nim zwiazałas? i w ten sposób szerzą się patologie, psze państwa... Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_zoska Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 01:15 No ale dlaczego autorka watku ani razu sie nie odezwala??? Mam nadzieje, ze tak naprawde nie istnieje i ze to po prostu trolllll. Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 04:02 Albo troll albo burza hormonów. Autorko odstaw od piersi i daj butelkę, moze płacze bo Twój pokarm jej nie odpowiada. idz tez do lekarza zbadac hormony - depresja poporodowa to skutek wahania hormonow (najczesciej). W zyciu trzeba byc egoistą bo tylko wtedy moznba osiagnac to co się chce a ojciec dziecka jest takim samym rodzicem jak matka. [url=http://apostazja.pl][img]https://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png[/img][/url] Odpowiedz Link Zgłoś
angelinax Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 07:43 Najpierw to idź do psychologa - to nie wstyd. Może masz depresję? Dla mnie też pierwsze tygodnie z wiecznie krzyczącym dzieckiem nie były łatwe, ale dziś mam najfajniesze dziecko na świecie:). A może by ci pomogło jakbyś raz na jakiś czas mogła wyjść sama gdzieś? Na godzinę-dwie? A i dziecko wyczuwa, że jest coś nie tak i może dlatego jest marudne.. Reasumując - moim zdaniem powinnaś zawalczyć o miłość "matka-dziecko" bo warto. I tak, jak oddasz na pół roku dziecko babci, to dla dziecka to babcia będzie najważniejsza, a ty będziesz na drugim planie. Idź do psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
amj6 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 08:01 powinnaś je oddać do adopcji - a nie do matki aby później jak już będzie umiało podstawowe rzeczy wziąć sobie takiego małego parobka. coś Ci się dziecko (tak - dziecko!) pomyliło! "Dziecko" - to nie zabawka, a Wasze zachowanie w stylu "inni mają, ale im fajnie - też sobie zróbmy" jest infantylne. Na dziecko trzeba być gotowym, trzeba wiedzieć jak wielka to odpowiedzialność, ile niesie ze sobą obowiązków, z jak wielu rzeczy trzeba zrezygnować. Chyba myśleliście z mężem (rany, 18 lat macie?), że dziecko to taki fajny mały bobasek, co robi śmieszne minki i jest super... Widać, że na "dziecko" nie jesteście jeszcze gotowi, i nie wiem czy z takim podejściem kiedykolwiek będziecie. Nie krzywdźcie go bardziej niż zrobiliście płodząc go :/ Oddajcie go, ale nie mamie na wychowanie (bo w ten sposób rozumiem, że chcecie sobie w domu zapewnić już "odchowanego" młodego człowieka... do czego? do pomocy w domu? do tego żebyście sami nie siedzieli zawsze? żebyście mogli się chwalić przed znajomymi, że też "macie"?) - ale do domu dziecka, skoro jest takie małe ma dużą szansę że zostanie zabrane przez kogoś kto go naprawdę chce, i będzie miało normalną rodzinę a nie mamę-nastolatkę która nie potrafi się nim zająć i jest tak głupia że nie wiedziała z czym się wiąże macierzyństwo i teraz nagle ma żal do całego świata, że biedna nie ma dla siebie czasu, a nawet nie pracowała zanim je (dziecko) miała. Nie każdy jest stworzony do bycia rodzicem, nie każde małżeństwo musi posiadać dziecko. Kupcie sobie jakiegoś kota i już (broń boże psa! z nim trzeba wychodzić regularnie na spacery, w tym także wcześnie rano, i trzeba po nim sprzątać itp). jasne, że mama by wolała wziąć to dziecko, w końcu to jej wnuczek/wnuczka - ale ona już swoje wychowała (najwidoczniej po Twoim poście sądząc, średnio jej się to udało - więc lepiej dziecko oddaj innym rodzicom - czyli dom dziecka - tak żebyś nie wiedziała w jakiej rodzinie się później znajdzie) z drugiej strony można by pomyśleć że masz depresję poporodową, ale wydaje mi się jednak, że nie jesteś ani Ty, ani Twój mąż wystarczająco dojrzali a to co niesie ze sobą wychowanie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
juzia46 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 08:23 Ty idź do psychiatry - to żaden wstyd a widać, że bez tego się nie obejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mazanet Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 08:59 Twoja coreczka nie prosiła sie na ten swiat ! A ty odrzucasz ja jak psa albo kota , bo jest malutka , i potrzebuje twojej uwagi ! Ja takze byłam sam w domu i nadal jestem ! M pracuje od rana do nocy , ja z dzieckie , nie mam tu gdzie mieszka ani tesciowe , ani mamy , nie mam ogolnie t jakiejkolwiek rodziny! ale wiesz co ! Jestem na wychowawczym z moim syneczkiem , bo nie wyobrazam sobie oddac go do złobka!!!! Fakt moze chdze troszaczke zanidbana , mam tradycyjnie spiete wlosy , a nie jak wczesnie elegancką fryzurke , ale mam to gdzieś! Dziecko jest teraz najwazniejsze ! Potrzebuje miłosci , czułosci Ty jestes jej całym swiatem!Ta mała istotka potrzebuje mamy, tak samo jak powietrza!Ona Ciebie juz teraz bardzo kocha i che bys je przytuliła , chce byc blisko Ciebie!Nie potrafi powiedziec , ze ja cos boli , Male dzieci nie tylko maja kolki! zwroc uwage czy boli przy siusianu , czasami dziewczynki maja zapalenie cewki moczowej i to bardzo boli - a biedna nie powie o tym ! Pomysl jakby Ciebie ktos połozył nieruchomo i zakneblował by Ci usta! Pokochaj swoje dziecko , i pomysl o niej ,jaką mozesz jej krzywde zrobić tym odrzuceniem!!!! Wiem , ze jestes zmeczona , wszystkie jestesmy ! Ale jak możesz tak krotkowzrocznie mysleć! Ja mojego syneczka nonstop biore na rece i mowie mu ze go bardzo kocham , i ze jest moim skarbem . A musze dodac ze był nie planowany , przedslubny - moje słonezko! Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 09:25 Troll czy nie troll, sytuacja jest jak najbardziej prawdopodobna. Nie rozumiem, czemu zdaniem niektórych w grę wchodzi albo niedojrzałość i egocentryzm, albo depresja poporodowa? Moim skromnym zdaniem jak najbardziej jest możliwe, przynajmniej technicznie, żeby osoba niedojrzała i egocentryczna cierpiała na depresję poporodową. Zatem oceny "nie masz żadnej depresji, jesteś po prostu niedojrzała" albo "nie jesteś niedojrzała, tylko masz po prostu depresję" brzmią dla mnie dziwacznie. Można mieć równocześnie jedną i drugą przypadłość. Dla mnie sytuacja wygląda tak: - bohaterka młoda, niedojrzała i egocentryczna, ma mentalność ofiary i jest, jak ktoś słusznie napisał, dramatycznie zewnątrzsterowna. Po prostu dziecko we mgle. - ma męża przemocowca i prawdopodobnie psychopatę - ma walniętą matkę - nie ma własnej kasy, jest zależna od innych - jest dwa tygodnie po porodzie, hormony jej szaleją, ma ciężkiego baby bluesa albo początki depresji poporodowej - ma - jak na swoje możliwości - dość wymagającego noworodka, który daje jej popalić No i chciała dobrze a wyszło jak zwykle. Na szczęście nie karmi piersią, bo w tej sytuacji murowane byłyby jeszcze większe problemy ze sobą, z dzieckiem, z mężem. Napiszę, co moim zdaniem należałoby zrobić, zdając sobie sprawę, że jest to lista pobożnych życzeń. 1. Nie podejmować żadnych, ŻADNYCH życiowych decyzji o długich skutkach, dopóki nie skończy się połóg (min. 6 tygodni) i nie uspokoi się jej gospodarka hormonalna. Odwiedzenie psychiatry (choćby i z dzieckiem na rękach) też nie byłoby od rzeczy, mały, słodki antydepresant nie zaszkodzi a pomoże ogarnąć się nieco i spojrzeć na świat bardziej racjonalnie. Chociaż ciut. 2. Opanować sytuację z dzieckiem. Dwa tygodnie po pierwszym w życiu porodzie to trudny okres nawet dla dojrzałych kobiet w komfortowej sytuacji życiowej. Niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która w tym okresie nigdy nie doświadczyła stanu histerii "ratunku, nie chcę, nie umiem, nie mogę, zabierzcie mnie stąd, co się stało z moim życiem". Trzeba siedzieć na forach, czytać, czytać, uczyć się, dowiedzieć się jak sie zachowuje noworodek. Dowiedzieć się, że jej noworodek zachowuje się tak, jak trzeba. Dowiedzieć się, jakie są potrzeby noworodka, oprócz jedzenia i leżenia na suchym - bo są. Dowiedzieć się, jak sobie radzą inne matki i wybrać (tu najtrudniejsze zadanie) najlepszą dla siebie metodę. Nauczyć się wiązać chustę, pokochać smoczek, obserwować dziecko, żeby wiedzieć, kiedy będzie wyło a kiedy będzie siedziało spokojnie (20 minut to bardzo długo) i według tego sobie planować prysznice i te sprawy. Tabelkę zrobić z zapisami, kiedy spało, kiedy jadło, ile czasu spało, ile nie spało - wtedy widać, jak wygląda rytm dziecka i mozna się do niego dostosować. Wiedzieć, że ten rytm będzie się zmieniał i że raz na jakiś czas dziecko będzie się przez parę dni zachowywało jak głodny wariat a potem w ciągu jednej nocy wyrośnie ze wszystkich ciuchów - i wiedzieć, że to normalne, bo dzieci tak właśnie rosną, skokowo. Wiedza, wiedza, wiedza. Praktyczna. Nie masz od kogo się uczyć, to ucz się od innych kobiet w internecie, bo tam jest ich najwięcej. Jak się uspokoisz, to powoli się zorganizujesz i histeria minie. To jest może trudne, ale nie aż tak bardzo, jednak większość kobiet daje radę. Studia są trudniejsze. 3. Odkochać się w tym psycholu, który jest twoim mężem. Odwiedzić linkowane wyżej strony o przemocy domowej, dowiedzieć się, jak wygląda przemoc. Pójść (z dzieckiem na ręku) na choćby państwową terapię dla ofiar przemocy, bo taką ofiarą jesteś i byłaś gotowa nią zostać, zanim jeszcze męża poznałaś. Takich facetów się nie zmienia ani nie leczy, od nich się ucieka, jeżeli nie chce się mieć zmarnowanego życia. Oni nie mają uczuć, potrafią je tylko udawać, jeżeli na coś im się to przyda. Działają według schematu. Nawet jeżeli mówi że cię kocha, to to jest nieprawda. Nie kochał cię, nie kocha i nigdy nie pokocha, ani nikogo innego. Życie masz tylko jedno, powtórek nie będzie. Z nim dziecka nie wychowasz, to są tylko złudzenia naiwnej dziewczyny. Posłuchaj starszych i doświadczonych, posłuchaj eksperta, ona się co do niego nie myli, świetnie to opisała. Bez tego nie poradzisz sobie. Nawet jak za miesiąc będzie lepiej i odzyskasz nadzieję, to za dwa miesiące będzie jeszcze gorzej. 4. Ustalić sobie plan rozstania - gdzie będziesz mieszkać, za co żyć. Nawet, jeżeli ma to oznaczać wejście w układ z matką, będzie to lepsze, niż mieszkanie z tym facetem i bycie od niego zależną. Oddanie dziecka matce to pomysł tak desperacki, że aż głupi, chociaż rozumiem, że teraz wydaje ci się dobrym wyjściem. Dziecko do ciebie nie wróci, bo jego kupy będą coraz bardziej śmierdziały mężowi. Twoja matka też nie jest czułą i kochającą babcią, która się nim lepiej zajmie. Będzie z tego dramat dla wszystkich. Oddanie dziecka do adopcji - jeżeli nic się w twojej sytuacji życiowej nie zmieni (nie chodzi mi o wrzask dziecka, bo to akurat jest jedyna rzecz, która się zmieni z czasem na lepsze), to może i lepiej, bo sama będziesz obrywała w zęby od swojego pana i władcy a dziecko nie bedzie musiało żyć w cieniu psychopaty. Ale jeżeli znajdziesz w sobie za jakiś czas siłę, żeby się otrząsnąć i coś zmienić, albo choćby pan i władca cię rzuci dla innej pięknej, albo jeżeli dorośniesz i zaczniesz myśleć jak osoba dorosła a nie jak 15-latka, to będziesz miała bardzo ciężko z myślą, że oddałaś swoje zdrowe, normalne dziecko dlatego, że ktoś cię do tego zmusił. Bo że cię zmusza, to widać. Korzysta z twojego stanu chwilowej niepoczytalności, żeby cię wkręcić w pozbycie się kłopotu, którym jest dla niego dziecko. Dlatego powtórzę punkt 1 - nie podejmuj żadnych decyzji o oddaniu dziecka teraz, choćby wszyscy naokoło ci mówili, że tak będzie najlepiej i że to dla twojego dobra. Poczekaj jeszcze chociaż miesiąc, niech ci opadną hormony. Odpowiedz Link Zgłoś
anka_cyganka35 przeczytajcie jej wczesniejszą wypowiedz 27.09.10, 09:32 forum.gazeta.pl/forum/w,898,113732826,113732826,powazne_klopoty_z_mezem.html tak sie niestety dzieje gdy dwoje nieodpowiedzialnych młodych ludzi robi sobie dziecko i chce bawić sie w rodzinę. strsznie to smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: przeczytajcie jej wczesniejszą wypowiedz 27.09.10, 09:53 Czytałam wszystko, zanim napisałam swój post. Odpowiedz Link Zgłoś
lilith_dclxvi Re: przeczytajcie jej wczesniejszą wypowiedz 27.09.10, 17:37 Do Falki: Dlaczego "albo-albo" ? Podstawy stawiania diagnozy- szukamy takiej jednostki, która tłumaczy wszystkie objawy. Dopiero jak wszystko się wyczerpie to możemy zdiagnozować kolejne- chyba, że od razu mamy objawy patognomoniczne dla różnych jednostek. Musimy też odróżnić schorzenie podstawowe od powikłań, a także zaostrzenie choroby przewlekłej od nowej choroby, która się nakłada. Powrócę do mojej hipotezy- dziewczyna ma osobowość zależną- tego się nie zmieni, ale może popracować nad asertywnością, wyuczyć się pewnych prawidłowych schematów zachowań ( nie chowa głowy w piasek, nie wybucha płaczem- tylko próbuje spokojnie wyartykułować swoje racje), ćwiczyć samodzielność i tą nieboską "wewnątrzsterowność". Czytając inne jej wątki problem nie zaczął się od ciąży- był o wiele wcześniej. Teraz na ciężką sytuację zareagowała tak jak umie -> nieporadnością. Im ciężej tym bardziej nieporadna i szuka psychicznego wsparcia u innych ( a mamusia i mąż nie bardzo się nadają na doradców). Nie ma co dokładać do tego depresji ani magicznych, kolorowych pastylek (jakby karmiła piersią to w ogóle by nie mogła nic łykać). Jakby trafiła na faceta dominującego, ale w pozytywnym sensie nawet takiego nadopiekuńczego całkiem dobrze by się w tym układzie czuła- facet by od razu po pracy leciał do żonki i dzieciaka, utrzymywał cały dom, nianie by miała tylko po tym jak o tym wspomni albo i wcześniej. Gdyby w tym przypadku czułaby się zniechęcona to wtedy by można pomyśleć o depresji. W tym przypadku raczej skłaniam się do nasilenia objawów w odpowiedzi na sytuację. A nawet jeśli ta depresja się dokłada najpierw należy pomyśleć o psychoterapii - 60% depresji wystarczy leczyć dobrą psychoterapią, dać wsparcie, pokazać możliwości wyjścia z sytuacji. (Depresja poporodowa jest egzogenna, więc pewnie jeszcze lepiej reaguje, ale nie znam statystyk, o lekach można pomyśleć znacznie później, bo do hormonów dołączymy jej jeszcze całe spektrum działań niepożądanych). Jak zajmiemy się podstawowym problemem to te "zaostrzenie/depresja" też ustąpi :) Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: przeczytajcie jej wczesniejszą wypowiedz 27.09.10, 21:12 > Musimy też odróżnić schorzenie podstawowe od powikłań, a także zaostrzenie chor > oby przewlekłej od nowej choroby, która się nakłada. Toteż o tym właśnie piszę. Weź osobowość taką, jaką ma ta dziewczyna (niekoniecznie musi to być jednostka kliniczna), dodaj do tego powikłanie (czyli postać jej męża) i wrzuć w to hormonalny koktajl Mołotowa dwa tygodnie po porodzie. W takiej kombinacji nie ma siły, żeby się czuła inaczej, niż się czuje i była w stanie racjonalnie ocenić rzeczywistość i swoje emocje. I to ta kombinacja czynników osobowościowych, sytuacyjnych i fizjologicznych określa jej stan. Jak to rozdzielić? I przede wszystkim, po co? To można tylko obrać jak cebulę z warstw, zaczynając od najbardziej widocznej, czyli aktualnego stanu emocji. > Powrócę do mojej hipotezy- dziewczyna ma osobowość zależną- tego się nie zmieni > , ale może popracować nad asertywnością, wyuczyć się pewnych prawidłowych schem > atów zachowań ( nie chowa głowy w piasek, nie wybucha płaczem- tylko próbuje sp > okojnie wyartykułować swoje racje), ćwiczyć samodzielność i tą nieboską "wewnąt > rzsterowność". Ta dziewczyna w danej chwili nie jest w stanie tego zrobić i nawet tego nie zrozumie. Ja dwa tygodnie po porodzie nie byłam w stanie spokojnie wyartykułować swoich racji i wybuchałam płaczem, a mam milion razy bardziej uporządkowaną głowę i samoświadomość, plus wiedzę teoretyczną i praktyczną. To, co proponujesz, to jest projekt dla osoby, która ma wstępnie przywróconą poczytalność i moim zdaniem to powinien być priorytet. > Czytając inne jej wątki problem nie zaczął się od ciąży- był o wiele wcześniej. > Teraz na ciężką sytuację zareagowała tak jak umie -> nieporadnością. Im ci > ężej tym bardziej nieporadna i szuka psychicznego wsparcia u innych ( a mamusia > i mąż nie bardzo się nadają na doradców). Nie ma co dokładać do tego depresji > ani magicznych, kolorowych pastylek (jakby karmiła piersią to w ogóle by nie mo > gła nic łykać) Czytałam poprzednie wątki. Uparcie nie bierzesz pod uwagę tego, że dziewczyna do tego wszystkiego jest w połogu. Brzytwa Ockhama. To jest okres, w którym nawet nie można jeszcze się oficjalnie zrzec praw do dziecka, bo nawet prawo uwzględnia stan psychiczny kobiety w tym okresie i jej czasową "niepoczytalność", chwiejność emocjonalną i problemy z racjonalną oceną sytuacji. Jest totalnie bez wsparcia i otoczona ludźmi, którzy nią sprawnie manipulują. Jeżeli nie ma jeszcze depresji, to jest na jej pograniczu a jej osobowość nie jest żadnym zabezpieczeniem przed depresją a powiedziałabym, że wręcz przeciwnie, bo jak już się zacznie rozwijać, może się okazać jedynym dostępnym na podorędziu mechanizmem obronnym i bedziesz miała wieloczynnikową depresję i nie dogrzebiesz się, czy jajko, czy kura była pierwsza - a dziewczyna spokojnie się oddali w niebyt mózgowy, gdzie jest cicho, bezpiecznie i nie trzeba podejmować żadnych decyzji. Kolorowe pastylki mogą ją postawić na nogi i otrzeźwić na tyle, żeby była w stanie podjąć jakąkolwiek walkę - zanim będzie za późno, nie będzie w stanie podnieść się z łóżka i pójść do lekarza a mąż z babcią załatwią sprawę za jej plecami. A nawet jeśli ta depresja się dokłada najpierw należy pomyśleć o psychotera > pii - 60% depresji wystarczy leczyć dobrą psychoterapią, dać wsparcie, pokazać > możliwości wyjścia z sytuacji. (Depresja poporodowa jest egzogenna, więc pewnie > jeszcze lepiej reaguje, ale nie znam statystyk, o lekach można pomyśleć znaczn > ie później, bo do hormonów dołączymy jej jeszcze całe spektrum działań niepożąd > anych). Jak zajmiemy się podstawowym problemem to te "zaostrzenie/depresja" też > ustąpi :) No wiesz, są różne szkoły. Jeżeli sądzisz, że ona jest w stanie w tej chwili zdecydować się na terapię i w niej aktywnie uczestniczyć, to niech śmiało wali do ciebie. Ja obstawiam, że dopóki nie postawi się jej na nogi od strony organicznej (wszystko jedno, czy hormony same opadną, czy pomoże się jej farmakologią), to nie ma mowy w ogóle o doprowadzeniu jej na terapię. I że na tą terapię w tej chwili nie ma czasu, bo ona nie jest w twoim gabinecie, tylko gdzieś w internecie a koło niej siedzi mąż, któremu znudziła się dzidzia i który w tym stanie zrobi z nią, co chce. Najwyżej będziesz się mogła za parę lat zająć terapią depresji po oddaniu dziecka do adopcji za namową męża psychola i paru próbach samobójczych. Odpowiedz Link Zgłoś
lilith_dclxvi Re: przeczytajcie jej wczesniejszą wypowiedz 28.09.10, 18:32 1.Zaburzenia osobowości są jednostkami klinicznymi (ICD-10, w DMS IV pewnie też). Osobowość zależna F60.9. 2.W depresji z definicji musi być obniżony nastrój w stopniu nieadekwatnym do sytuacji- jakby nie musiała się o nic martwić i myślała o oddaniu dziecka to wtedy by to była depresja. Czy robiąc rzeczy, które dawniej lubiła nadal odczuwa przyjemność? np. serfując po necie? Jeszcze musi mieć obniżony afekt i napęd, a tu wydaje się być całkiem emocjonalna. Błagam, naprawdę nie każdy, kto się wrednie czuje ma od razu depresję - jak mu się utrzymuje mimo, że wszystko jest już cacy to można się zastanowić. Tak samo jak nie każdy dzieciak, co pisze z błędami ma dysleksję - dopiero jak tak pisze mimo nauki i specjalnych ćwiczeń- chyba dobra analogia. Dziewczyna nie referuje żadnych objawów psychotycznych by być niepoczytalna. A gdzie było o próbach samobójczych? Depresja poporodowa jest egzogenna, nie endogenna wstrzymaj się trochę z tymi prochami. 3.Pisałam, że jestem "po psychiatrii"-takie zajęcia kliniczne i egzamin , nie mam specjalizacji z psychiatrii i mieć nie zamierzam, a do psychoterapii nie wystarczy nawet sama specjalizacja tylko trzeba mieć dodatkowe uprawnienia. (i ma mi ta wiedza wystarczyć do końca kariery- rozpoznać i skierować do leczenia ambulatoryjnego/ szpitalnego, nie zaordynować leków, których nie można łączyć itp.- dobry pacjent to uśpiony pacjent ;) Diagnozować przez neta nie zamierzam, ale niech idzie do psychiatry, inaczej nie ruszy i doprawdy nie każdy dół to depresja. Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: przeczytajcie jej wczesniejszą wypowiedz 28.09.10, 19:47 > 1.Zaburzenia osobowości są jednostkami klinicznymi (ICD-10, w DMS IV pewnie też > ). Osobowość zależna F60.9. I jakie to ma w tym przypadku zastosowanie praktyczne? Nie można ich łączyć, czy co? Zespoły cech/objawów nie istnieją? 2.W depresji z definicji musi być obniżony nastrój w stopniu nieadekwatn > ym do sytuacji- jakby nie musiała się o nic martwić i myślała o oddaniu dziecka > to wtedy by to była depresja. Czyli ci wszyscy, co depresję bo np. zmarł im ktoś bliski albo stracili majątek całego życia, to nie mają depresji, tylko doła, bo mają się czym martwić, nawet jeżeli przez pół roku nie wychodzą z domu patrząc się w sufit i nie myjąc się? A depresja poporodowa, o ile mi wiadomo, jest nieźle związana z aktualną sytuacją rodzinną i emocjonalną kobiety. Chyba, że depresję mają tylko te, które wyskakują z okna, chociaż nie mają się czym martwić, zaś te, które wyskoczyły z okna parę tygodni po porodzie a miały oprócz tego porodu jeszcze inne problemy, to też nie miały depresji, tylko doła? > Dziewczyna nie referuje żadnych objawów psychotycznych by być niepoczytalna. Bardzo cię proszę, rozumiem, że jesteś "po psychiatrii" ale poczytaj sobie coś jeszcze z endokrynologii. Albo przepisy prawne związane z przestępstwami popełnianymi przez kobiety w połogu lub z zrzekaniem się praw rodzicielskich przed upływem 6 tygodni po porodzie. I zastanów się, skąd się wzięły. I jeszcze przypomnę, że żeby prowadzić terapię, trzeba mieć ją z kim prowadzić. Często pacjent wymaga najpierw ustawienie lekami, żeby w ogóle mógł współpracować z terapeutą i żeby na terapię dotarł. Odpowiedz Link Zgłoś
izazdo kup chuste! 27.09.10, 09:31 Kup chustę długą wiązaną na przyklad taka www.sling.com.pl/?mod=./chusty/NATI/wiazania.html (pamietaj tylko, ze noworodka mozna zawiazac tylko w kolyske, kieszonke albo 2x i tylko z przytrzymaniem glowki). Nakarmione, przewinięte przywiąż do siebie i rób co musisz. Wykąpać się nie wykąpiesz, ale obiad ugotujesz, zrobisz makijaż, posprzątasz mieszkanie, wyjdziesz na zakupy. Dziecko kołysane twoimi krokami powinno zasnąć, a ty nie będziesz uwiazana w mieszkaniu. Pierwsze 3 miesiące są krytyczne. Po 12 tygodniu powinno być lepiej. Przynajmniej było u mnie i coreczki mojej szwagierki. Zmeczenie przy dziecku <3 miesiecy jest niewyobrazalne. Mnie zdarzylo sie zasnac na sedesie (!). Przez pierwsze 3 miesiące chodziłam w pidżamie do 16.00. Zeby mylam raz na kilka dni. Za to jak po 12 tygodniach pomalowałam paznokcie, poczułam sie jak miss swiata: ) Przezylam, da się. Pogoń męża do roboty i zaniż standardy na 3 miesiące. No i kup chuste. Odpowiedz Link Zgłoś
an-nna Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.09.10, 11:52 Jeżeli wypowiedz jest prawdziwa to znaczy, że masz depresje poporodową. Poproś mamę aby wprowadziła się do Ciebie na jakieś 6miesiecy abyś miała wsparcie jesteś bardziej przerażona niż zadowolona z nowej sytuacji ale masz też wsparcia z żadnej strony i to Cie przeraża. Potrzebna Ci osoba trzecia do pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix mnie wychowywala babcia 28.09.10, 20:55 jak bylam niemowlakiem i nigdy nie mialam potem wiezi z matka. moja matka nie chciala dzieci, moim zadaniem bylo naprawienie jej malzenstwa ale sie nie powiodlo. z zazdrosci to mozna sobie kupic samochod a nie urodzic dzecko,ktore prawie CALE ZYCIE bedzie od ciebie jakis tam zalezne. moze rzeczywiscie oddaj je do adopcji,bo jak oddasz na przechowanie do babci a potem ci sie odmieni, to dziecko bedzie mialo niezly kociol w glowie. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaaleksandra Co tam u Was słychać? 03.10.10, 00:05 Jak idzie Ci z dzieciątkiem? Dajesz radę? Napisz kilka słów.. Odpowiedz Link Zgłoś
milenahignett Re: Co tam u Was słychać? 05.10.10, 22:32 A czy ten dzieciaczek nie ma przypadkiem nietolerancji na bialko mlekowe skoro tak placze caluchny czas? Wiem o kilku takich przypadkach i dopiero po przestawieniu na mleko sojowe dzieciaczki sie uspokajaly. POZA TY, NIE MARTW SIE MOJA DROGA, JA SIE CZULAM DOKLADNIE TAK SAMO! PRZEZ PIERWSZE TYGODNIE BYLAM TYLKO NA MALEGO ZLA I CHCIALAM ZEBY GO KTOS ZWYCZAJNIE ZABRAL ZEBYM SIE MOGLA WYSPAC, WYKAPAC I POBYC SAMA ZE SOBA. ALE MI PRZESZLO. I OKAZALO SIE NAWET ZE MISIEK JEST SWIETNY W DOTRZYMYWANIU TOWARZYSTWA PRZEZ DLUGIE DNI KIEDY MAZ JEST W PRACY A I DUZO LATWIEJ SIE Z NIM WSZEDZIE ZABRAC JAK TROSZECZKE PODROSL (4M-CE). NIE MARTW SIE, NAPRAWDE. WSZYSTKIM JEST POTWORNIE CIEZKO NA POCZATKU, A NIEKTORZY PO PROSTU CZUJA ZE ICH TO PRZERASTA I NIE MA W TYM NIC DZIWNEGO, POZDRAWIAM I SCISKAM XX MILENA Odpowiedz Link Zgłoś
paulinaiamelcia Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 06.10.10, 08:04 ja od kiedy byłam w ciąży byłam skazana na samotne macieżyństwo.nie miałam pomocy od nikogo.byłam świadoma swojej decyzji o posiadaniu dziecka.po urodzeniu Amelki mialam depresję.nic nie potrafiłam sama zrobic.nie umiałam.ale kto powiedzial ze bedzie Latwo?matka trzeba sie nauczyć byc.ja to robilam sama.mimo iż mialam ciężkie momenty to nie poddawałam sie. Jezeli ktos śmie mi mowic ze chcial dziecka a jak sie urodziło to mowi ze juz nie chce.za duzo pracy przy nim za malo czasu dla siebie to mnie zal w brzuchu ściska.biedne dziecko mysle sobie.rodzice sa wyrodni.postawa męża tym bardziej mnie wkur.brak slow Odpowiedz Link Zgłoś
klepska Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 27.10.10, 13:45 kochana, masz poprostu baby blues albo depresję...sama przez to przechodziłam.... cierpliwie czekaj...przejdzie Ci.... naprawdę....a to co czujesz jest zupełnie naturalne...nie zawsze miłość do dziecka przychodzi od razu...mnie to zajęło jakieś pół roku.... Trzymam kciuki...potem nie będziesz widzieć świata obok Ciebie... Odpowiedz Link Zgłoś
maminka1111111 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 28.10.10, 14:47 jeśli chcesz oddac matce to to zrób, sama z czasem za nia zatęsknisz,odezwie się sumienie żę to ty jestes matką tego dziecka.początki zawsze są trudne ale każda z nas to przeszła,a może twoja mama by jakiś czas wam codziennie pomagała zająć się dzieckiem zamiast radykalnie ją oddać?niestety ale jak sie urodzi dziecko to za każda decyzję trzeba wziąć odpowiedzialność,ja też miałam depresję poporodową,nie chciałam karmić dziecka z piersi,nic,ale wtedy zamiast"pozbywać się problemu" inicjatywę przejął mąż,teraz mały ma rok a mi zarzucają nadopiekuńczość,dziecko to nie tylko to co pokazują w telewizji,dziecko jest skarbem ale też ciężkim orzechem do zgryzienia,weż sie w garść kobieto poprostu poproś o pomoc mężą Odpowiedz Link Zgłoś
edytamariqa Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 01.11.10, 19:59 tu jest wczesniejszy watek tej dziewczyny forum.gazeta.pl/forum/w,898,114142240,114341964,tanana89.html modlic sie zeby to prawda nie była...... Odpowiedz Link Zgłoś
ramka2 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 08.11.10, 16:37 Jestem w szoku. Brak mi słów. Nie wiem co powiedzieć. Odpowiedz sobie na pytanie: Czy Ty kochasz to dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
zabcia35 Re: chce oddać dziecko mojej matce!!! 10.11.10, 11:19 Nawet nie chce mi się czytać całości tego wątku. Autorka tego wątku musi być trollem, albo obrzydliwym , nieodpowiedzialnym gnojem na którego post nie chce się odpisywać. Brrrrr Niedobrze mi się zrobiło na mysl, ze to mogła by byc prawdziwa historia.... Odpowiedz Link Zgłoś