jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dziecko...

20.09.10, 09:56
Córcia ma 4,5 roku i poszła pierwszy raz do przedszkola. Zawsze uczyliśmy jej z mężem,że nikogo nie wolno bić,że trzeba się dzielić zabawkami, że niewolno dokuczać, trzeba słuchać i wszystkich innych zasad. W domu staram się utrzymywać dyscyplinę i za złe uczynki karać a za dobre nagradzać. Mamy tablicę zachowania, gdzie przywieszamy wesołe i smutne buźki a na koniec dnia jak dziecko uzbiera okresloną ilość dostaje medal - na koniec tygodnia nagrodę. Do tej pory jedyny kontakt z innymi dziećmi miała na placu zabaw i tam też tłumaczyłam że nie wolno dokuczać, bić czy sypać piaskiem. Różnie bywało ale jak napsociła to na chwilkę siedziała na ławeczce za karę a potem już bawiła się z dziećmi i było ok. Pierwszego dnia w przedszkolu usłyszałam pytanie : CZY TO DZIECKO MA W DOMU JAKIEŚ ZASADY? Trochę się załamałam bo wydawało mi się,że nauczyłam jej wszystkiego co powinna wiedzieć . No i za każdym razem gdy spytam jak dziś dziecko zachowywało się w przedszkolu słyszę,że nie słucha, dokucza innym, zabiera zabawki, bije dzieci, nie chce się bawić razem z dziećmi w kółeczku, nie interesują ją zabawy organizowane przez Panią. nie słucha poleceń .. np sprzątanie zabawek czy koniec zabawy na placu (dodam,że nie jest to prawienie kazań czy od progu witanie mnie z pretensjami przez Panie w przedszkolu tylko informowanie mnie ,gdyż sama pytam jak moje dziecko sobie radzi).Jestem bardzo zdziwiona gdyż w domu mała uwielbia jak czytam jej bajki czy jak siedzimy razem i wyklejami obrazki lub robimy inne prace plastyczne. Sama od siebie nie lubi rysować czy kolorować, ale jak ma konkretne zadanie do wykonania to chętnie to robi. Jak karzę jej posprzątać zabawki to czasem trochę marudzi jak każde dziecko ale przeważnie słucha moich poleceń. Lubi mi pomagać i angażuję ją w prace domowe.Niewiem co ja robię źle ,że moje dziecko tak odstaje od innych dzieci w przedszkolu. Codzień dostaje kazanie jak powinna się zachować itd. wychodząc do przedszkola mówi mi,że dzisiaj będzie najgrzeczniejsza a jak wraca to okazuje się,że znowu coś było nie tak jak powinno. Jestem załamana bo naprawdę chciałabym być dobrą mamą i mieć dobre dziecko. Nie chcę jej ciągle karcić, bardzo często chwalę ją za zwykłe drobiazgi typu- odłożenie bucików na miejsce po powrocie ze spacerku. Kocham moje dziecko i jest mi jej żal,że wszyscy mówią o niej,że jest niegrzeczna a dzieci skarżą się na nią że im dokucza. Czy ktoś mi pomoże ?????? co mam robić, jak z nią rozmawiać ???
    • blue_romka Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 10:12
      Przede wszystkim polecam Ci lekturę tego wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,851,112638948,112638948,Odnosnie_nagrod_czy_dobra_metode_obralam_.html
      i wzięcie sobie do serca komentarzy, które tam zostały napisane.
      • latosie Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 10:17
        Tylko u nas to nie wygląda tak,że nagradzamy ją bo "była grzeczna" a karzemy bo była "niegrzeczna". Ona ma tam konkretne obowiązki np - sprzątanie zabawek czy samodzielne ubranie się... i to ją bardzo motywuje do działania...
      • sebalda Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 10:31
        >W domu staram się utrzymywać dyscyplinę i za złe uczynki karać.
        Pytanie, jak dotkliwe i za co są te kary. Być może dyscyplina, jaką wprowadzacie, jest zbyt dotkliwa, a nade wszystko za bardzo sztywna i za wiele wymagacie od tak małego dziecka. Bardzo złą rzeczą jest nadmiar zakazów i nakazów. Granice muszą być postawione, najważniejsze rzeczy przestrzegane, ale nie w nadmiarze, bo dziecko się w tym gubi, a z czasem buntuje, co też jest pewnym etapem rozwojowym nota bene. Dziecku trzeba wpajać zasady przede wszystkim dotyczące bezpieczeństwa, współżycia z innymi, ale nadmierny dryl, sztywny system kar i nagród za zbyt dużą liczbę zachowań, przeciążają dziecko i dlatego w przedszkolu dziecko zachłystuje się wolnością, bo tam pani jej nie wyznacza za byle co kar, nie robi jej wykladów, nie stwarza aż tak sztywnego systemu, jaki być może dziecko ma w domu. Dziecko zwyczajnie odreagowuje stres sztywnego systemu.
        Wszystko, co jest przegięte, przesadne, jest niezdrowe. Nie namawiam na nadmierne odpuszczenie dziecku, ale radzę zastanowić się, czy mała nie ma w domu jednak zbyt sztywnych zasad i czy są one zawsze dostosowane do jej wieku, temperamentu i potrzeb dziecięcych. Za dużo swobody powoduje zagubienie dziecka, nadmierna dyscyplina hamuje dziecko i często doprowadza do jego niewspółmiernego buntu, często właśnie poza domem.
        Niegrzeczne dziecko (pytanie jak bardzo niegrzeczne i według jakich kanonów) nie jest wyznacznikiem porażki rodzica, zwłaszcza w pewnych okresach rozwojowych dziecka, kiedy jest ono na etapie sprawdzania granic. Czasami naprawdę trzeba dziecku trochę odpuścić.
        To Twoje pierwsze dziecko, prawda?
        • latosie Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 10:55
          tak pierwsze ...
    • demonsbaby nie jestem pedagogiem 20.09.10, 10:19
      ale ...
      i tu moje ale, jako matki małego buntownika, który też zderzył się z rzeczywistością po raz pierwszy w przedszkolu w wieku lat 3.
      Jeżeli twopje dziecko z postaci aniołka przeobraża się w małego diabelka w innym środowisku, to (dla mnie) oznacza bunt dziecka. Na razie nie umie się znależć w grupie i wykonywac poleceń "ad hoc".
      Jest pierwszy raz w przedszkolu? To znaczy kiedy zaczęła - od 1 września? Jest tam trzeci tydzień, a pni pdegaog wymaga od niej zachowań na poziomie jej równiesników, który etap przedszkolny mają już za sobą min. półtora roku / rok. Tzn. od roku najmniej były dostosowywane do systemu społecznego panującego w przedszkolu, do którego twoja córka nie przywykła, bo kiedy miała to zrobić?
      Nie chodzi o to, że jesteś złą mamą? A ktoś napisał bestseller, jak wychować grzeczne dziecko? albo co znaczy "najlepszy rodzic"? Ja też poczytam.
      Czy rozmawiałaś z panią pedagog / przedszkolanką jakiej współpracy od ciebie oczekuje? Na czym masz się skupić (czy pani pedagog w ogóle z tym wyszła do ciebie) i popracować w domu?
      • latosie Re: nie jestem pedagogiem 20.09.10, 10:31
        dla mnie wygląda to tak jakby córcia próbowała na co może sobie pozwolić i jakie są granice w przedszkolu. Panie uspokajają,że potrzebuje czasu aby się dostosować do nowych warunków a zaraz potem mówią, ale są dzieci które też są pierwszy raz w przedszkolu i one są grzeczne...
        • demonsbaby Re: nie jestem pedagogiem 20.09.10, 10:34
          ok, ale twoje nie jest. Mój też nie był - miał swoje "ale" i "nie". Rok działania w grupie zmienił ten schemat. Oczywiście - ja życzyłam sobie, żeby pani pdegaog naprowadziła mnie, z czym jest problem, jaka metoda jest egzekwowana w przedszkolu, żeby zastosować podobną w domu ... Współpraca. Nie oczekuj cudów od ddzieck po zderzeniu z nową rzeczywistością po trzech tygodniach, raptem.
          Powoli, systematycznie. I z panią przedszkolanką ustalić co sprawia największy problem, "nad czym pracujemy w tym tygodniu".
        • sebalda Re: nie jestem pedagogiem 20.09.10, 10:39
          ale są dzieci które też są pierwsz
          > y raz w przedszkolu i one są grzeczne...
          Dzieci są różne, mają różne temperamenty, nie należy porównywać swojego dziecka z jednym tylko wzorcem. Ja chyba wolałabym, żeby dziecko było nawet trochę niegrzeczne, niż na przykład na cały dzień zaszywało się gdzieś w kącie i płakało. Tak też się przecież zdarza. Masz rację, córka testuje granice swobody, której jej brakuje w domu, gdzie jest trochę tresowana jak piesek, za sztuczkę: smakołyk, za psotę klaps, zakaz wyjścia, karny kącik i co tam jeszcze.
          Z góry przepraszam, może się mylę, ale zalecam jednak mniej nakazów i zakazów, a więcej miłości i luzu, to w przedszkolu nie będzie musiała odreagowywać.
          • latosie Re: nie jestem pedagogiem 20.09.10, 10:52
            no wydaje mi się,że miłości ma dużo. też zastanawiałam się nad tym już dawno czy nie ma za dużo zasad... no popuściłam jej pozwalając na psoty i bycie poprostu dzieckiem... ale wydaje mi się,że jakieś reguły i obowiązki też powinna mieć... no a jak usłyszałam pytanie czy w domu ma w ogóle jakiekolwiek zasady to mnie zamurowało... nie chowam jej jak robocika i nie tresuję jak psa... ale jakieś granice swobody powinny być ... widze,że jak np jest u dziadka gdzie pozwala się jej na maksymalnie wszystko to potem dwa dni nie daję z nią w ogóle rady.... nie zrobi czegoś bo nie i koniec !!
            • demonsbaby Re: nie jestem pedagogiem 20.09.10, 11:02
              latosie napisała:

              > no wydaje mi się,że miłości ma dużo. też zastanawiałam się nad tym już dawno cz
              > y nie ma za dużo zasad... no popuściłam jej pozwalając na psoty i bycie poprost
              > u dzieckiem... ale wydaje mi się,że jakieś reguły i obowiązki też powinna mieć.

              no przecież ma.

              > .. no a jak usłyszałam pytanie czy w domu ma w ogóle jakiekolwiek zasady to mni
              > e zamurowało... nie chowam jej jak robocika i nie tresuję jak psa... ale jakieś
              > granice swobody powinny być ...

              i sama sobie odpowiadasz. Widzisz są rożne ciałka pedagogiczne. Nie wiem, gdzie trafiła twoja córka. Nie mówię też, że to powód do dumy bo dziecko jest niegrzeczne czy nie słucha poleceń... ale Rzym też od razu nie powstał. Natomiast "niech Ciebie nie muruje, a zadawaj rzeczowe pytania na takie stwierdzenia pedagoga: "czego pani ode mnie oczekuje - jakiego poziomu współpracy / nad czym mam pracować? w jaki sposób dziecko neguje polecenie / w jaki sposób jest nadawany komunikat, etc"

              widze,że jak np jest u dziadka gdzie pozwala s
              > ię jej na maksymalnie wszystko to potem dwa dni nie daję z nią w ogóle rady....
              > nie zrobi czegoś bo nie i koniec !!

              O i skąd ja to znam... komunikat do dziadka "wiem, że jesteście od rozpieszczania, ale ja mam potem problem. Wymagajcie od niej ... i tu x i y".

              U mnie ściana pt. "nie i skończyłem z tobą rozmawiać" (na hasło: "sprzątamy zabawki") - ja już nie rzucam gromami i za karę, gdzie nie pójdziemy bo pada hasło "to nie", ale jest rzucana (i to działa) historyjka o super-bohaterach, pomagających mamie obserwowanych od s. Mikołajów po super-bohaterów, którzy też pomagali mamom... więc mamo - szukaj innego sposobu, jeśli dany dotychczas nie działa. A z przedszkolem - nie panikuj. Musi minąć trochę czasu zanim twoja córka zrozumie, że znalazła się w grupie, która wykonuje dane polecenia.
              • smuti26 Jestem pedagogiem 20.09.10, 17:21
                Jestem po pedagogice wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Pracowałam w przedszkolu około pół roku obecnie w gimnazjum. Czy jesteś złą matką? To chyba było pytanie retoryczne, bo sama wiesz, że nie. Wiek 4/5lat to okres buntu. Moze to jest powodem. Może córkę denerwuje hałas-bo i takie przypadki znam i to było powodem agresji, może tak reaguje na duże skupiska ludzi. Nie wiem... Zazwyczaj jest na odwrót dziecko odreagowuje stresy przy rodzicach. Mam pytanie czy wychowawczyni stosuje kary względem małej? Wiesz, może to jest powód iż ona w swoim zachowaniu jest bezkarna(w domu nie może się wyrzuć, bo wie co ją czeka) trudno jednoznacznie zdiagnozować na odległość. Bardzo nie lubię tego stwierdzenia, ale podobno nie ma niegrzecznych dzieci są tylko żli pedagodzy. Na pewno nie pomogłam za wiele-jutro porozmawiam z koleżanką która pracowała 20lat w przedszkolu-może ona cos pomoze pozdrawiam
    • morekac Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 11:11
      Być może poprzez stworzenie ścisłego systemu kar i nagród zaniedbałaś rozmowę z dzieckiem na temat: "dlaczego nie należy robić tak i tak, a należy robić inaczej". Być może dziewczę nie włącza swoich hamulców, tylko oczekuje, że ktoś je za nią włączy - czyli w momencie, kiedy jest dokuczliwa dla innych - ktoś posadzi ją na ławce. Oczekuje, że ktos powie, że zachowuje się ok i ją nagrodzi... czyli tak, jak było to robione dotąd. Być może to jest jej zasada, którą opanowała do perfekcji.

      że nikogo nie wolno bić,że trzeba się dzielić zabawkami, że niewolno dok
      > uczać, trzeba słuchać i
      Z tych zasad to zgadzam się tylko z tym, że nie wolno dokuczać. Wszystkie inne mają jakieś wyjątki.

      bardzo często chwalę ją za zwykłe drobi
      > azgi typu- odłożenie bucików na miejsce po powrocie ze spacerku
      bez przesady... za to należałoby chwalić w początkowym okresie wyrabiania nawyku, po pewnym czasie to już norma...

      BTW: nie szukałabym problemów wyłącznie w tym, że mała ma 'trening przedszkolny' krótszy o rok niż reszta grupy.
      • demonsbaby Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 11:17
        morekac napisała:


        > BTW: nie szukałabym problemów wyłącznie w tym, że mała ma 'trening przedszkoln
        > y' krótszy o rok niż reszta grupy.

        U mnie akurat problem "bycia niegrzecznym w przedszkolu" skończył się po współpracy na linii rodzic - pedagog i asymilacji w grupie.
        • morekac Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 11:36
          U mojej starszej, która do przedszkola poszła też po skończeniu lat 4 i weszła do grupy, która już była ze sobą od roku - nie było żadnych problemów. Jedne dzieci mają problem z wejściem w grupę, inne nie -mimo wszystko nie szukałabym w póżniejszym o rok debiucie przedszkolnym wyłącznych przyczyn problemu.
          • demonsbaby Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 11:41
            sugeruję na zasadzie podobieństw - to co w domu (w tamtym czasie) nie sprawiało "żadnych problemów wychowawczych" w przedszkolu przez pół roku (prawie) tak. Możliwe, że to właśnie ten deseń i nie opierałabym się na stwierdzeniu pedagoga,, że dziecko w domu nie ma zasad - czyli zawodzę w systemie wychowawczym jako rodzic. No cóż - może je mieć w domu, ale w przedszkolu nie potrafi ich odwzorować.
    • latosie Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 11:15
      ja popsrostu czuję się bardzo zagubiona ... chcę być dobrą mamą a złe zachowanie mojego dziecka traktuję jak osobistą porażkę rodzicielską ... jedni mówią karać, inni nagradzać ... jedni ,ze wyrośnie inni,że powinnam nad dzieckiem umieć zapanować i szczerze mówiąc już sama niewiem co i jak robić... dziecko moje pierwsze, chcę by czuło się szczęśliwe i kochane ale,żeby nie wyrosło na młodocianego kryminalistę ... Panie w przedszkolu mówią,że trzeba rozmawiać i tłumaczyć i naprawdę nie czuję,żeby atakowały mnie z tego powodu ,że córcią jest niegrzeczna ... mówią,że trzeba czekać ... tylko to dla mnie jest takie upokarzające,że nie potrafię nauczyć dziecka szacunku do drugiej osoby ...
      • demonsbaby Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 11:21
        zatem wyczekaj, obserwuj postępy, zmieniaj metody - jeśli odnoszą przeciwny do zamierzonego skutku - szukaj klucza do dziecka ... ja wiem, że to łatwe nie jest. I nie skazuj się na porażkę, bo dziecko nie umie szanować innych. Ono nie ma jeszcze możliwości rozumowania czym jest społeczeństwo - dopiero się tego uczy i na tym etapie zawsze sukcesem uwieńczone być nie musi.
        • morekac Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 12:06
          Jest jedno ale: latosie nie ma kontroli nad tym, jak zachowuje się córka w przedszkolu, bo jej tam po prostu nie ma.
          Moim zdaniem opisany we wstępie system kar i nagród za wszystko nie sprawdza się na dłużsża metę wcale...
          • demonsbaby Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 12:18
            stąd powinna (dla mnie) pracować wspólnie z panią pedagog. I poznać sposób w jaki "dziecko się odzywa / neguje, etc." W jaki sposób pani wyraża polecenie, czy ma np. czas, żeby nad nią "popracować dłużej, czy ta negacja objawia się w grupie / indywidualnie, itp. Ten bunt (o ile jest tak) może tez być efektem - braku zaufania do pedagoga, lęku przed nim, brakiem asymilacji w grupie, etc. Dziecko tez nie potrafi zlokalizować problemu i nadać otwartym tekstem "czemu tak się zachowuje" (może fantazjować).
      • sebalda Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 11:56
        Teraz mówisz ludzkim głosem:) To normalne, że czujesz się zagubiona, ja uważam, że sztuka wychowania dziecka, to najtrudniejsza sztuka na świecie. Mam 19-latkę i 15-latka, najgorsze już chyba za mną, ale nie narzekam, dzieciaki są naprawdę super. Miałam dylematy wychowawcze, zwłaszcza w tym młodszych latach dzieci, ale nie narzekam, właściwie nigdy nie było poważniejszych problemów, ale główną zasadą, jaką się kierowałam w wychowaniu dzieci, dość instynktownie zresztą, była pamięc mojego wewnętrzego dziecka. Czyli kierowanie się tym, co lubiłam, czego nienawidziłam, czego się bałam, a czego pragnęłam najbardziej w dzieciństwie. Druga zasada, to szacunek dla dziecka, wczuwanie się w jego emocje, te dobre i te złe też, pozwalanie na ich wyrażanie (w granicach bezpieczeństwa ich i innych), rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy, słuchanie zdania dziecka (wciąż w odpowiednich granicach), a przez to uczenie ich, że są ważne, że mają nie tylko obowiązki, ale i prawa.
        Jeszcze jedna rada: kupuj sobie poradniki. Najlepiej uznane, sprawdzone. Od siebie polecam książkę Andrzeja Samsona (tak, tak, tego Samsona, nie przejmuj się) Książeczka dla przestraszonych rodziców. Tam w bardzo skondensowanej formie masz opisane kolejne lata dziecka i ich charakterystyczne rysy. Oczywiście bywają głupie poradniki, trzeba wybierać mądrze, ale czytanie tych dobrych bardzo pomoże Ci uporać się ze swoimi lękami, że źle wychowujesz dziecko, bo nie jest takie, jak sobie wymarzylaś. Są różne etapy rozwojowe u dzieci i trzeba się z nimi liczyć, trzeba wiedzieć, że czasami złe zachowanie nie zależy od dziecka. Sama piszesz, że córeczka obiecuje, że będzie grzeczna. Bo ona bardzo tego chce, ale niektóre emocje są silniejsze i ona mimo najlepszych chęci nie jest w stanie nad nimi zapanować.
        Moja koleżanka, która ma 4-latkę i 2-latkę, powiedziała tej starszej, że jak będzie bardzo zła, to ma do niej szybko przybiec i ją mocno przyciskać, tak z całej siły. Czyli nie reprymenda, że nie wolno się złościć, ale zrozumienie dla tej złości czterolatki i odpowiednie jej skanalizowanie. Ponoć sprawdza się w 100%.
        Życzę powodzenie i pisz tutaj, poradzimy w konkretnych sytuacjach. Życzę powodzenia i więcej luzu, to dziecku tez się udziela:)
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 21.09.10, 17:31
        latosie napisała:

        > chcę być dobrą mamą a złe zachowani
        > e mojego dziecka traktuję jak osobistą porażkę rodzicielską ...

        Myślę, że w tym zdaniu tkwi i prawda i problem. Zachowanie dziecka wystawia Pani cenzurkę. Gdy dziecko jest krytykowane, wtedy czuje się Pani jak skarcona uczennica, nakryta na jakimś niedociągnięciu. W tej chwili to jest Pani problem, a nie córki i to jest pocieszające, bo jeśli Pani zechce, może Pani to zmienić. Czyli spróbować oderwać swoje poczucie wartości od wymaganych zachowań dziecka.
        Dla dziecka taka postawa rodzicielska nie jest dobra. Ono nieświadomie zaczyna czuć, że od jego zachowania, losów, sukcesów i porażek zależy los i samopoczucie rodzica. I zaczyna się na tym koncentrować czyli próbować zaspokajać te potrzeby dorosłego, kosztem swojego rozwoju, kreatywności, intuicji, potrzeb.
        To nie oznacza rezygnacji z zasad czy systemu wychowawczego, który Pani obrała. To raczej ma zachęcić do refleksji czy ten system wybrała Pani aby czuć się wzorowym rodzicem czy dla dobra swojego dziecka. Być może na początku będzie Pani trudno to rozdzielić, ale warto objąć tę sprawę głębszym namysłem. Dopiero potem coś ewentualnie modyfikować.
        Niestety, to co Pani przeżywa jest udziałem wielu współczesnych rodziców. Dużo by pisać o źródłach tego problemu. Jednym z nich jest na pewno ogromna presja społeczna na sukces i "wyrabianie się" . Dla wielu rodziców takim terenem sprawdzania są ich dzieci.
        Wydaje mi się, że Pani córka niegrzecznym zachowaniem czy radykalnie odmiennym zachowaniem manifestuje swój kłopot związany z pójściem do przedszkola: z poczuciem bezpieczeństwa,z rozstaniem, z nowymi wymaganiami, z dużą ilością dzieci.
        Mniej zwracałabym uwagę na prawienie kazań czy reprymendy. Więcej pozwalałabym córce mówić o przedszkolu, pytałabym ją co tam się dzieje, uważnie słuchała jej odpowiedzi, ciekawiła się. Niech mówi sama jak się zachowuje i dlaczego. Od tego, żeby sobie poradzić z zachowaniem córki w przedszkolu są panie przedszkolanki, osoby wykwalifikowane. Pani zadaniem jest rozkodować szyfr tego zachowania i wesprzeć córkę w trudnej dla niej chwili. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • magdmaz a może...? 20.09.10, 12:01
      A może szukasz problemu tam, gdzie go wcale nie ma?

      Mój syn jest wspaniałym, dość grzecznym, zadbanym młodym człowiekiem. Obecnie ma już 9 lat. W przedszkolu nie był wprawdzie niegrzeczny (przynajmniej nie codziennie), ale odmawiał zabawy z grupą, wolał bawić się sam, najlepiej funkcjonował z jakimś jednym "przyjacielem".
      W szkole zaczęły się schody, gdyż syn po prostu odmawiał współpracy, a polecenia kierowane do grupy traktował jak nie dotyczące go. Celowo robił coś innego niż wszyscy. I miał strasznie dużo do powiedzenia, tylko niezupełnie na temat. Podobnie było z nauką, polecenia były często ignorowane. Wysłano nas do poradni psych-ped., badania wykonano dwukrotnie, w odstępie pół roku. Gdyż... nic odstającego od normy nie znaleziono. Rozwija się normalnie pod każdym względem, umiejętności w normie, inteligencja wysoka. Tyle, ze jest introwertykiem i indywidualistą i trzeba do niego podejść indywidualnie.
      Piszę tak skrótowo, chodzi mi o pokazanie, że niektóre dzieci są po prostu inne, ale nie gorsze ( mój jest w szkole muzycznej, gra, jest dobry z matmy, nie znosi czytać, ma szeroką wiedzę "pozaszkolną", co widać na takich konkursach, jak "Omnibusik"). I fakt, że Twoja córka jest jedynaczką, może nasilać jej potrzebę traktowania indywidualnego i kłopoty z integrowaniem się w grupie. Może wolałaby mieć jedna koleżankę, a nie 15. A może potrzebuje tylko więcej czasu, bo osobiście mam wrażenie, że wszystko wyjaśni się w ciągu kilku miesięcy. Poza tym z własnych obserwacji widzę, że dopiero pięciolatki są tak naprawdę gotowe (?) do "współżycia społecznego", czterolatki maja z tym kłopoty.
      Rozmawiaj z córką jak najwięcej i niech Ci wyjaśnia swój punkt widzenia na sprawę. Co to znaczy, ze była niegrzeczna? Może pani nazywa tak fakt, ze nie zareagowała NATYCHMIAST na polecenie sprzątania zabawek, a Twoja córka akurat miała w planach dokończyć jakąś zabawę, a posprzątać później... Słuchaj, ona nie ma obowiązku radzić sobie z takimi sprawami - w domu dostosowujemy się do naszych wzajemnych, dobowych rytmów i potrzeb (umawiam się z dziećmi, że za 10 minut mają zakończyć zabawę/grę i umyć ręce, na przykład), a w szkole działa się "na dzwonek", natychmiast. Podobnie konflikty z innymi dziećmi - trzeba to obgadać spokojnie, ale nie histeryzować, bo to chyba normalne, że co parę minut pojawia się w przedszkolu "konflikt interesów". A może przedszkolanki przekazują "na skróty", jak im wygodnie, bez zastanowienia się nad przyczynami?
      Będzie dobrze. Pozdrawiam.
      • nowy99 Re: a może...? 20.09.10, 12:30
        Popieram - latosie, doszukujesz się problemu, którego NIE MA.
        Uwierz, nie ma go. Twoja córka jest baaardzo grzeczną dziewczynką, a to, że czasem się sprzeciwia to jest jej siła charakteru i sposób walki, początki walki na tym świecie, o swoje - nie niszcz na Boga tego w niej, bo ją urobisz jak plastelinkę i już nigdy nie będzie miała wewnętrznej siły, nabędzie się kompleksów.
        Jedna główna rada: PRZESTAŃ PYTAĆ O JEJ ZACHOWANIE W PRZEDSZKOLU. Panie takie są, że jak się je pyta to klepią ile się da. A to one mają sobie radzić z dziećmi i są ponoć do tego najlepiej przygotowanie. I wymagajmy tego od nich, płacąc za przedszkole.
        To Ty radzisz sobie z dzieckiem, i na jakiekolwiek pytanie tego typu odpowiadaj, że Ty sobie świetnie z nią radzisz. Panie muszą czasu by poznać dzieci, znaleźć metody. I uważaj, bo jeśli sama będziesz z nimi rozmawiać i potwierdzać i się kajać za jej zachowanie one z czasem będą sobie pozwalać na różne niedopuszczalne kary, metody wobec córci. I ona może, nie widząc w Tobie oparcia i obrony na co dzień, bać się kiedykolwiek Ci o tym powiedzieć.
        Mój syn miał np. kłopot z jedzeniem, niejadek. Poskarżył się mi, że pani (był to rok 2003, Warszawa, dziecko od tygodnia w nowym przedszkolu) każe mu jeść na stojąco na szafce od butów, na korytarzu, i że raz pani go za to zbiła. Poszłam do dyrektorki, pani się przyznała, popłakała... No ale dziecku dokuczała.
        I nie ma tematu, że teraz inne czasy, panie są inne, przedszkola inne - wszystko jest jak zawsze, panie to ludzie z różnymi charakterami, niekoniecznie stworzonymi do dzieci.
        Ty musisz współpracować z córką tak by być jej, a nie przedszkolanek przyjacielem, i jej musisz pytać jak było w przedszkolu, czy panie są miłe dla ciebie, czy nie biją, nie krzyczą, czy się ich nie boisz.
        A cechy typu: bije, zabiera zabawki, nie chce się bawić w grupie - wszystko to przechodzi, umiejętnie i nie natarczywie, nieagresywnie potępiane - tłumacz, tłumacz.
        Jeszcze jedno: jakiś autorytet zauważył, że dzieciaki zagraniczne, w tym też z USa na pytanie jaki jesteś? mówią: mądry, zdolny, sprytny, wesoły itp a polskie dzieci na to pytanie odpowiadają dumnie: jestem grzeczny. I to ponoć nie jest najlepiej świadczące o wychowaniu i nie rokuje najlepiej dla tego dziecka, zabija jego charakter.
        Myślę, że masz za dużo ambicji by ona była grzeczna, posłuszna.
        Ona jest dobra, a jeśli coś się dzieje w przedszolu to trzeba jej wpierw zapytać co się stało, i dlaczego uderzyłaś kogoś, dlaczego nie chciałaś się bawić z dziećmi - i zobaczysz, że ona wyśpiewa Ci całkiem uzasadnione powody, aż się zdziwisz.
        • rumpa Re: a może...? 20.09.10, 12:53
          A to one mają sobie radzić z dziećm
          > i i są ponoć do tego najlepiej przygotowanie. I wymagajmy tego od nich, płacąc
          > za przedszkole.
          > To Ty radzisz sobie z dzieckiem, i na jakiekolwiek pytanie tego typu odpowiadaj
          > , że Ty sobie świetnie z nią radzisz.

          Swięte słowa! Dziewczyno, nie ma cie tam, i to nie twój biznes, co dzieciak tam robi. Tym ma się zająć pani. Mój syna ma ADHD, w polskiej szkole dzień w dzień była u nauczycielki, ciągłe awantury a dzieciak dziczał w postepie geometrycznym. Chwąła niebiesiom wyjechalismy do Holandii a syn poszedł do szkoły miedzynarodowej. Na rozmowie byłam raz czy dwa, panie dopytał sie o reakcje dziecka, co lubi, co go drażni i... to był koniec. Oczekiwałam codziennych pielgrzymek do szkoły bo sie wiercił, bo chrząknął, bo biegal, bo oddychał - nic, cisza. Panie poradziły sobie same, w klasie były problemy - zmieniono program i lektury żeby uwzględnić specyficzną sytuację. Dzieciak nabrał radości życia, uwielbiał szkołę, Holandia jest jego rajem, a POlski, kojarzącej mu się z pierwsza klasą podstawówki a obecnie z idiotycznymi uwagami na temat jego włosów - nie trawi. W Holandii sie nauczyłam że polskie nauczycielki są niedouczone, niefachowe, nudne i niepotrafia sobie radzić w najprostszych sytuacjach inaczej jak kablując na dziecko do rodzica.I nie są przepracowane - klasa międzynarodowa miała taką samą liczbę uczniów jak w polskiej szkole, w dodatku na bardzo różnym poziomie językowym, a był porządek, duzo pracy i fantastyczna atmosfera. Świadectwo to był kilkanaście stron opisu osiagnięc dziecka. Nie wiem jak one to robiły. W dodatku były uśmiechniete, zakaładały dobrą wolę, pomocne.
          I jeszcze jedno - drapieżcy węszą krew - skoro jesteś młoda i masz ambicje, niepewna, zeżrą cię żywcem. Wiem bo przechodziłam przez to piekło wiecznego czepiania się o ich nieumiejetności pedagogiczne.
          I jeszcze jedno - czemu ci tak zależy żeby córeczka była "grzeczna" ?
          bez przesady z kryminałem, empatia tez jest ważna, ale że potrafi dowalić to ja bym się raczej cieszyła.
          Pamiętaj że grzeczne dziewczynki idą do nieba a niegrzeczne - tam gdzie chcą :)))
          Sama jesteś grzeczną dziewczynka i co z tego masz? generalnie nerwicę że nie jesteś dość grzeczna, czyż nie?
    • demonsbaby system kar i nagród 20.09.10, 13:06
      jest tak różny jak rożni są ludzie. I ten dobór powinien być indywidualny - jak indywidualna jest każda istota na ziemi. Pewne cechy wspólne będą się przewijać ... Najważniejsze (zaznaczam to moje zdanie) jest słuchać i tłumaczyć. Wybrałaś ten, a nie inny system i ja go z góry nie neguję, poniewaz może odnosić skutek w stosunku do twojego dziecka. I był dotychczas skuteczny w domu ... zapominasz o jednym. Twoja córka w domu czuje się bezpiecznie - ma wyznaczone granice i ufa wam jako rodzicom. W przedszkolu - ten świat jest inny, gdzie ufać paniom / pedagogom NIE MUSI, bo NIE UMIE. Nie dlatego, że jesteś złym rodzicem, ale dlatego, że ten świat i system jest NOWY / INNY. Możesz pracować nad tym jak świat w domu i przedszkolu pogodzić. Nie zamęczać pytaniami, jak było, co się działo, z kim się lubisz bawić, dlaczego jesteś niegrzeczna ...pytać, ale nie przesadnie. Możesz np. (nie wiem czy odniesie skutek) zaproponować ulubioną zabawę z przedszkola albo jakie kolory lubi pani Kasia / Dorota, itp. Wiesz co np. przerosło mojego syna i wywoływało niechęć do pani od angielskiego? (tłumaczył np. że ma chrypkę od biegania na angielskim???? czego nie mogłam pojąć - ale zajęcia od angielskiego odbywały się na sali gimnastycznej, więc jakoś to wiązał) Niechęć i brak współpracy/ nauki - objawiała się przez czerwoną bluzkę przez panią noszoną, bo moje dziecko w jakiś sposób deprymowało i kojarzyło się nie z czymś "ożywionym / wesołym" ... natomiast żółta bluzka już była pożądana ... ponieważ moja garderoba raczej ograniczała się do stonowanych kolorów, wpadłam na pomysł, że zacznę stosować czerwień w swojej garderobie - pytać synka czy wyglądam ładnie ... i pani się przestał "bać" w czerwonej bluzce ... dla mnie to był (na wstępie szok) - ale moje dziecko po prostu w ten sposób wyraziło niechęć do zmian. Z tymże u mnie jest jeszcze problem dziecka z biciami kortyzolu przekraczającego normy (bez znalezienia przyczyny po usilnych poszukiwaniach) i niektóre sytuacje (jak dla nas na poziomie oswajalnego stresu) u niego wywołują silne emocje. Stąd ja się nauczyłam słuchać i tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz wyjaśniać.
      • verdana Re: system kar i nagród 20.09.10, 13:38
        To złożony problem. Wydaje mi się, ze najwiekszy problem masz Ty - Twoim naczelnym celem jest wychowanie "grzecznego" , poslusznego dziecka. To, ze dziecko w nowej grupie szaleje, jest raczej normalne, panie w przedszkolu mają same problem - i nie potrafią zapanować nad dzieckiem i nie potrafią rozmawiać z rodzicami. Na rodziców nie można przerzucać odpowiedzialności za zachowanie dziecka w nowej grupie w przedszkolu - a tu wydaje się, ze tak jest. Panie zamiast pomnysleć "muszę sobie z X poradzić" wolą powiedzieć matce "Pani dziecko jest niewychowane, niech Pani coś z tym zrobi". A dla Ciebie to cios, bo najwazniejsza cecha dziecka - grzeczność - została zakwestionowana. problem w tym, ze dziecko nie zawsze musi być grzeczne.
        Poza tym jest możliwe, ze Twoja corka rzeczywiście nie umie się zachować. W domu ma bardzo ścisle reguły, wrecz regulamin - wie, za co jest nagroda, za co kara. I wydaje się, ze tylko to, a nie wewnętrzne przekonanie o słuszności takiego zachowania ją motywuje. Nie ma nagrod i kar - nie trzeba się starać, bo nie ma innych motywacji... I to może byc problem. A moze jest i tak, ze wymagania stawianie dziecku sa nierealistyczne - jeśli uczycie ją zawsze ustepować, oddawać zabawki, nie kłocić się, to albo musi w przedszkolu nauczyć się, ze tak sie nie da w grupie funkcjonować, albo pogodzić się z tym, ze bedzie ofiarą. Odrzucajac nierealne wymagania, byc może odrzucila tyakże inne, uznając, ze są równie niezyciowe.
        • demonsbaby Re: system kar i nagród 20.09.10, 13:55
          verdana napisała:

          > Na rodziców nie można przerzucać odpowiedzialności za zachowanie dziecka w
          > nowej grupie w przedszkolu - a tu wydaje się, ze tak jest. Panie zamiast pomnys
          > leć "muszę sobie z X poradzić" wolą powiedzieć matce "Pani dziecko jest niewych
          > owane, niech Pani coś z tym zrobi".
          podpisuję się pod tym. Kiedyś było tak, że system szkolnictwa nie ograniczał się tylko do nauczania / krzewienia wiedzy, al również wychowania. Ten zaczyna się zmieniać (chyba, ja przynajmniej odnoszę takie wrażenie i zaraz dostanie mi się po łbie od pedagogów). Choć z drugiej strony, brak jest realnego systemu szkolnictwa do potrzeb (okrojone możliwości, nakład wielu zajęć, liczne grupy, jałmużna - zamiast wynagrodzenia, itp.).
          Nie oznacza też, że rodzic ma zrzucać odpowiedzialność za wychowanie na pedagoga, ale bez współpracy wyeliminowanie "niepożądanych" zachowań ... czy aby to też nie jest subiektywizm (nie wiem do końca).

          A dla Ciebie to cios, bo najwazniejsza cech
          > a dziecka - grzeczność - została zakwestionowana. problem w tym, ze dziecko nie
          > zawsze musi być grzeczne.
          zgadza się.

          > Odrzucaja
          > c nierealne wymagania, byc może odrzucila tyakże inne, uznając, ze są równie ni
          > ezyciowe.

          Gdzieś i kiedyś na potwierdzenie tego stwierdzenia (choć nie gwarantuję, że pod tym podpisywał się dr nauk pedagogicznych tudzież psychologicznych) przeczytałam bądź słyszałam, że młody człowiek wchodząc po etapie asymilacji w pierwszej społeczności (rodzina) do kolejnej ma prawo i będzie je egzekwować do uzurpowania swojej pozycji. Te starcia - niekoniecznie pt. przewodnictwo / dowództwo - mają różne postacie i taką może być negacja panujących zasad.
    • latosie Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 17:57
      Troszkę nad tym wszystkim pomyślałam i chyba doszłam do wniosku,że to nie moja wina, nie wina przedszkola ani tymbardziej mojej córci,że tak zachowuje się w przedszkolu. Dzisiaj przyszłam po nią troszkę wcześniej bo chciałam ją poobserwować .... i wykonywała polecenia pani i nie dokuczała dzieciakom, byłam z niej naprawdę dumna... czyżby coś do niej dotarło z codziennych "kazań" ? . Mam nadzieję,że trochę wyolbrzymiłam problem i z tego co słyszałam gdy czekałam na małą to w sumie u każdego dziecka możnaby znaleźć jakieś małe grzeszki... dla mnie był to poprostu szok, że w domku jest ok a w przedszkolu diablica... myślałam,że gdzieś popełniam błąd,że z czymś sobie nie radzę.... ale czytając wasze odpowiedzi mam wrażenie,że poprostu spanikowałam ... no nic narazie czekamy co dalej... dzięki za odpowiedź i wsparcie... jeśli macie jeszcze jakieś uwagi i rady to chętnie poczytam bo na naukę nigdy za późno
    • kol.3 Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 17:57
      Tzw. dzieci grzeczne i posłuszne mają bardzo ciężko w życiu, od dzieciństwa przyzwyczaja się je do wykonywania cudzych poleceń i potem im to tak już zostaje na całe życie. . Odpuść sobie trochę z tym posłuszeństwem. Panie nauczycielki przedszkolne i szkolne nie zawsze mają rację, a widzą to, co chcą widzieć. Wydaje mi się, że zamiast się przejmować porozmawiaj z córką, wyjaśnij dlaczego np. uderzyła inne dziecko? Może ono uderzyło ją wcześniej, tylko pani nie widziała albo udała, że nie widzi. Panie też sprawiedliwe nie są, mają swoje pupilki, które czasem są diabełkami wcielonymi, ale mama diabełka przynosi pani prezenty i pani chwali diabełka pod niebiosa. W szkole ze stopniami może być podobnie.
      Dziecko trafiło do przedszkolnej dżungli i radzi sobie jak umie.
      Rozmawiaj z dzieckiem to podstawa i bądź zawsze po stronie swojego dziecka. Ono jest teraz w trudnej sytuacji i musi mieć w Tobie wsparcie. Musi to czuć.
    • mamamisiasia Re: jestem niedobrą matką? mam niegrzeczne dzieck 20.09.10, 19:19
      Poradzę Ci jedno. Mam dziecko z zespołem Aspergera, więc przez 3 lata syn odstawał od grupy. Na poczatku z pokorą wysłuchowałam żalów i uwag na temat jak to powinnam dziecko w domu wychowywać W końcu sie wkurzyłam i poszłam do dyrektorki z pytaniem jak to jest, że moje dziecko jest non stop karane za podobne rzeczy i dlaczego nauczycielki z wieloletnim stażem nie może sobie poradzić z trzylatkiem. Pani nie mogła mi na to pytanie odpowiedzieć, sugerują przedszkole integracyjne ( w integracyjnym mnie dyrektorka wyśmiałąabo przyjmują dzieci naprawdę z poważnymi problemami). Teraz doszłam do wniosku, że niepotrzebnie strofowałam dziecko, bo to i tak nie miało znaczenia, bo on jak wchodził na salę to dostawał małpiego rozumu. Poza tym takie małe dziecko moze w domu wszystko obiecać, a w przedszkolu o tym zapomni. Zresztą takie dzieci zupełnie inaczej rozumują- może obiecać, że nie uderzy Janka klockiem, ale lalka już tak, bo tego mamie nie obiecała. I jeszcze jedno- nikt nie lubi słuchać o sobie negatywnych opinii. Szkoda, że przedszkolanka tego nie rozumie i zwraca jedynie uwagę na negatywną stronę zachowania. U mojego syna zmieniła sie przedszkolanka- sama mi powiedziała, że stara sie go chwalić nawet za najmniejsza pierdołę i rzeczywiscie synek zrobił sie spokojniejszy. Miała zupełnie inne podejscie niż poprzednia pani. To nie wina Twojego dziecka, dziecko jest małe i ma prawo do "niegrzecznych" zachowań. A takie żale nie świadcza dobrze o przedszkolance. Przyjrzyj sie paniom, bo moze one przekazują jakieś negatywne wzorce- np. mnie nauczycielka mówiła, że nie pozwala dzieciom bawić sie pistoletami, ale jak podnosiła dziecko, to potrafiła nim porządnie szarpnąć. Czesto panie przedszkolanki maja takie drobne, jeszcze nie podchodzące pod przemoc, agresywne zachowania, a dzieci bardzo dobrze je wychwytują. Widze różnicę z młodszym dzieckiem- ma super paniei naprade grupa jest o wiele bardziej spokojniejsza.
Pełna wersja