Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki:-(

21.09.10, 08:58
Już wyczerpałam wszystkie możliwości by przekonać męża do zaniechania jego decyzji o zamieszkaniu z jego matką.
Pokrótce.
Rok temu "uciekliśmy"od teściów po trzech latach ciągłych kłótni i chorego układu.Od samego początku byłam przeciwna wspólnemu zamieszkaniu ale Mąż twierdził ze to chwilowe,jak odłożymy kasę,pomyślimy o swoim.I takim oto sposobem mieszkaliśmy tam ponad 3 lata.
O ile z teściem dogadywałam się super o tyle z teściowa nie umiałam złapać wspólnego języka,więcej nas dzieli niż łączy.
Nie mogę z nią dojść do żadnego porozumienia bo mimo ciągłych próśb o nie wtrącanie się ona uważała że ma do tego prawo.
Więc,mając dosyć ciągłych awantur,postawiłam sprawę na ostrzu noża(zagroziłam rozwodem) i wyprowadziliśmy się.
Było mi bosko.Relacje z teściami poprawiły się,ja stałam się spokojniejsza choć nadal bałam się że kiedyś możemy znów tam wrócić(brak kasy na opłaty).
No i stało się .Zmarł teść i teściowa została sama.
Mąż postanowił że "musimy" się do niej wprowadzić bo sama nie da sobie rady.Nie docierają do niego żadne argumenty że znów wrócimy do samego początku.
Zadeklarowałam pomoc teściowej,gotowanie obiadów,sprzątnie ,pranie byle by nie mieszkać razem.
Mąż mówi stanowcze "nie".Jestem bezsilna wobec jego postawy.Kocham mojego męża i staram się go zrozumieć ale w tym przypadku uważam że krzywdzi mnie i naszą rodzinę.
Co robić?
    • doctor.no.1 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 09:04
      Powiem Ci, że to sytuacja nie do pozazdroszczenia. Z jednej strony ogromna strata i tragedia rodzinna a z drugiej strony walka o Twoją najbliższą rodzinę.
      Z Twojego postu wnioskuję, że śmierć teścia nastąpiła niedawno. Oznacza to, że mężem targają silne emocje i chyba nie ma na razie w nim miejsca na racjonalną rozmowę.

      Myślę, że jedynym sposobem teraz jest "metoda zdartej płyty", czyli powtarzaj do znudzenia, że chętnie pomożesz, ale nie wyobrażasz sobie ponownie wspólnego mieszkania razem...

      Trudna sytuacja...
      Na gorąco myślę, że możesz zaproponować, że wrócicie do tej rozmowy za pół roku, a na razie bedziecie pomagać teściowej....
      • hanka20074 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 09:10
        Niestety mąż już realizuje swoje postanowienie:-(
        • verdana Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 09:17
          Czyli - jesteś nieszczególnie ważna dla męża. Najwazniejsza w życiu jest jego matka.
          Mąż moze sie przeprowadzić. Ty nie musisz i nie powinnaś. Jeśli mąż chce się przeprowadzić na miesiac-dwa, to jeszcze rozumiem. Jesli zdecydował się na przeprowadzkę na stałe - powinnaś mu prostymi, żołnierskimi słowy powiedzieć, ze musi wybrac - Ty, albo mama.
        • monzdr Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 09:29
          A jak zachowuje się teściowa?
          Trudna sytuacja...
          Mąż nie ma prawa decydować za Ciebie i w dodatku w tak ważnej sprawie jak miejsce zamieszkania.Wydaje się,że jest zupełnie zaślepiony.Chce dobrze,bo chce pomóc mamie po śmierci taty-rozumiem jego uczucia-niemniej jednak zakładając własną rodzinę wziął za nią pełną odpowiedzialność.Nawet w Biblii jest napisane,że mężczyzna ma zostawić matkę i ojca i pójść za żoną,z którą od tej pory stanowi jedność.I nie pozostaje to w żadnej sprzeczności z przykazaniem,żeby czcić ojca i matkę.Rodzicom należy się miłość,szacunek i pomoc,ale do tego nie trzeba razem mieszkać,szczególnie jeśli teściowa nie jest ciężko chora,niedołężna i nie wymaga opieki 24 godziny na dobę.
          Może porozmawiaj z teściową?Zapytaj,czego ona oczekuje od syna,czy ma on dla niej zostawić żonę i zmarnować sobie życie,czy nieudane małżeństwo to właśnie to,o czym dla niego marzyła.Ona straciła męża,czy chce,żeby syn stracił żonę?
          • kkokos Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 09:39
            > Może porozmawiaj z teściową?Zapytaj,czego ona oczekuje od syna,czy ma on dla ni
            > ej zostawić żonę i zmarnować sobie życie,czy nieudane małżeństwo to właśnie to,
            > o czym dla niego marzyła.Ona straciła męża,czy chce,żeby syn stracił żonę?

            to chyba nie jest dobra argumentacja dla teściowej
            przy kochanej mamusi miałby mieć zmarnowane życie? przecież nikt go tak nie kocha jak ona. a jeśli małżeństwo się rozpadnie, to wyłącznie przez tę sukę żonę, która jeszcze tak perfidna jest, że próbuje przerzucić odpowiedzialność na bogu ducha winną teściową :(

            • monzdr Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 09:43
              Może nie każda teściowa to wredna jędza,z którą zupełnie nie można się dogadać,może właśnie musi coś zrozumieć,musi do niej dotrzeć,że syn ma swoje życie?Zwłaszcza,że po wyprowadzce relacje z teściami się poprawiły,więc nie było tak tragicznie.Tutaj głównie problemem jest zachowanie męża.Nie wiemy nic o postawie teściowej.Może warto spróbować.Najlepiej byłoby rozwiązać ten problem bez drastycznych metod.
              • hanka20074 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 10:05
                Teściowa...hmmm.Trudno mi ją opisywać zachowując do końca obiektywizm bo zbyt dużo z nią przeszłam żeby mieć do niej pozytywne nastawienie.
                Kiedy wyprowadziliśmy się od teściów,odpoczęłam psychicznie,nasze małżeństwo stało się takie jak powinno być,nie mieliśmy już "widowni".
                Teściowa jest typem człowieka upierdliwego,nachalnego,nie rozumie gdy ktoś jej dziękuje za pomoc,próbuje wszystkich uszczęśliwić na siłę.
                Kiedy mieszkaliśmy razem zachowywała się wobec mnie tak jakbym była niepełnosprawna(wchodziła do naszej sypialni gdy spaliśmy z mężem i poprawiała nam kołdrę-czujecie?)
                Ale nie jest złym człowiekiem dlatego gdy wyprowadziliśmy sie od nich ja ochłonęłam i na nowo budowałam poprawne relacje.
                Teść za to bardziej ufał mnie niż swojemu synowi-mojemu Mężowi.
                To ja z nim rozmawiałam o wszystkim,to on mnie upoważnił do wszystkiego nawet do swoich pieniędzy,wreszcie to ja go zawiozłam do szpitala choć teściowa też mogła.
                Może tu chodzi o to że teściowa czuła się niepotrzebna,że była i jest o mnie zazdrosna?
                Ale przecież nie pchałam się tam na siłę tylko to teść prosił mnie zawsze o pomoc twierdząc ze mnie bardziej ufa.
                Może tu jest problem?
                Teściowa twierdzi ze jak przeprowadzimy się do niej to będzie tak jak ja będe chciała.Więc pytam ja czy będzie umiała życ własnym życiem nie ingerując w nasze.Powiedziała ze tak po czym jak tylko mąż wszedł do kuchni ona do niego z tekstem"no to co Ci zrobić do jedzonka bo tak mizernie wyglądasz"?
        • deodyma Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 22.09.10, 13:25

          hanka20074 napisała:

          > Niestety mąż już realizuje swoje postanowienie:-(



          w takim razie zycz mu powodzenia.
    • demonsbaby Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 09:48
      hanka, generalnie nie strasz konsekwencjami, których nie wprowadzisz w życie bo to zamierzonego skutku nie odniesie (wręcz przeciwnie). Nie jest twoim obowiązkiem opieka nad teściową, relacje jakie były między wami już poznałaś. Skoro mąż chce zamieszkać z mamą, masz jakieś możliwości co do samodzielnego utrzymania mieszkania? Skoro mąż nie uwzględnia Ciebie w planach, zaproponuj mu, że ty zostajesz w domu - bo to jest twój dom. W związku z tym, zgodnie ze wspólnością gospodarczą, niech dokłada tobie do utrzymania mieszkania, w którym pozostajesz, a ty możesz pomóc jego matce, dojeżdżając.
      • hanka20074 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 10:10
        Mieszkamy od teściowej 10 minut drogi pieszo poza tym bywamy u niej codziennie gdyz aby n ie czuła się samotna,poprosiłam ja by odbierała nasze dziecko z przedszkola i zajmowała się nim gdy my jesteśmy w pracy.
        Robi to chętnie i widzę ze gdy ma zajecie mniej myśli i tęskni.
        Propozycja pozostania w naszym mieszkaniu tylko mnie i naszej córki skończyła się tym że mąż powiedział że w takim razie zostajemy tu wszyscy ale żebym nie była zdziwiona jak jego matce coś się stanie.
        Dziewczyny mnie już ręce opadają z bezsilności bo on wie że ja jestem za miękka i daje soba manipulować:-(
        • demonsbaby Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 10:18
          chyba każdy jest miękki, jeśli pogrywa się uczuciami i na szalę stawia los rodziny. Tylko zauważ, że twój mąż w żaden sposób nie jest uczciwy wzgl. ciebie. Zatem określ mężowi, że zawsze i chętnie, ale życie pod wspólnym dachem z jego matką nie jesteś w stanie zrealizować.
        • helusia007 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 10:18
          Hanka, wiec zostancie we wlasnym mieszkaniu. I niech maz zostanie z wami. Ne pozwol szantazowac sie emocjonalnie mezowi. On widzi, ze jestes podatna na manipulacje, wiec chwyta sie takich sposobow. Tekst, ze ty bedziesz winna, jak cos stanie sie tesciowej jest histeryczno-maminsynkowy. Kobieta mieszka 10 minut od was. Co ma jej sie stac? Moglas odparowac, ze jak sie rozwali wasze malzenstwo, to bedzie jego wina. Natomiast wszystko, co robisz, zeby zintegrowac tesciowa (odbieranie wnuczki, codzienne odwiedziny, etc) jest bardzo dobre. Tak trzymaj, a dlugodystansowo wzmocnij siebie (terapia?), zeby maz poczul, ze nie moze pociagac za jakies emocjonalne sznureczki i ty tracisz pewnosc siebie.
          • verdana Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 10:25
            Cóż, Twój mąż posuwa się do obrzydliwego szantażu i tyle. I co gorsza doskonale wie, ze nie jesteś w stanie wytrzymać z tesciową, a nie jest to sytuacja, w której teściowa wymaga pomocy - nie mieszka daleko, nie jest niepelnosprawna.
            Niestety, nasuwa mi się jeden logiczny wniosek. Twój mąż zecydowanie wolał mieszkanie z rodzicami, niż mieszkanie w oddzielnym mieszkaniu. Wykorzystuje śmierć ojca, aby spowrotem wprowadzić sie do mamusi - to nie on jesty mamusi potrzebny, tylko mamusia jemu. Przykre , ale prawdziwe - mieszkanie z Tobą i dziećmi wcale mu nie odpowiada. Woli rozwalić małżenstwo (bo nie jest chyba idiotą i widział, co się dzieje) niż obecną sytuację - czyli niezależność i Ciebie, jako jedyne towarzystwo.
            Nie ukrywam, ze dla mnie to sytuacja wysoce niepokojąca i stawiająca pod znakiem zapytania trwałość małżenstwa.
          • hanka20074 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 10:28
            Właśnie dzięki terapii zdobyłam się na poważne kroki by wyprowadzić się od teściów bo gdyby nie pomoc psychologa,naszego małżeństwa by już nie było.
            To ja chciałam je uratować i to ja chciałam mieć poprawne stosunki z teściami bo mimo tego iż źle mi się u nich mieszkało nie miałam do nich żalu.
            Mam ogromny mętlik w głowie bo nie chce by ktoś zarzucił mi oschłość w stosunku do teściowej ale nie chce też przyzwalać na to żeby decyzja męża miała negatywny skutek dla naszego małżeństwa.
            I tak chodzę od miesiąca jak zahipnotyzowana.
            • velluto Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 21:34
              hanka20074 napisała:

              > > Mam ogromny mętlik w głowie bo nie chce by ktoś zarzucił mi oschłość w stosunku
              > do teściowej ale nie chce też przyzwalać na to żeby decyzja męża miała negatyw
              > ny skutek dla naszego małżeństwa.
              > I tak chodzę od miesiąca jak zahipnotyzowana.

              Mam nadzieję, że nadal chodzisz na terapię, bo to co napisałaś świadczy, że nadal bardzo jej potrzebujesz. Człowiek świadomy swojej wartości nie żyje pod dyktando tego "co ludzie powiedzą" tylko wybiera to, co wydaje mu się słuszne. Dajesz sobą manipulować, skoro mąż gra na poczuciu winy - i ty sama też poniekąd się do tego przyznajesz.
              A nawet jeśli ktoś zarzuci ci oschłość - to co z tego? wyobraź sobie - masz prawo być oschła (choć w twoim przypadku akurat tego nie widać) i nie podporządkowywać własnego zdrowia psychicznego potrzebom towarzyskim teściowej.
        • monzdr Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 10:21
          Teściowa nie jest złym czlowiekiem,ale nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.Znam przypadek,gdy nadgorliwa mama 2 razy rozwiodła swojego synka(obecnie facet ma ponad 50 lat!!!) i nadal sama dba o jego dom,sprząta,gotuje i do wszystkiego się wtrąca.
          Z drugiej strony teściowa czuje się bardzo samotna.Miała swoją rodzinę,męża,syna,a teraz została sama i to jest bardzo przykre...Na pewno nie jest jej łatwo.
          Mieszkacie blisko,możecie sobie nawzajem pomagać.O ile to możliwe zaangażujcie mamę w jakieś zajęcia,żeby czuła się potrzebna.A najlepiej,gdyby miała też inne zajęcia,poza rodzinnymi.Mąż może ją nawet codziennie odwiedzać,może dzwonić wieczorem,żeby się upewnić,czy wszystko w porządku.Może pokaż mężowi,że jesteś pozytywnie nastawiona wobec jego matki,że jej współczujesz(nie musisz okazywać miłości i uwielbienia) i że chcesz pomóc.Porozmawiajcie czasem o niej,jak jej pomóc,od czasu do czasu możecie gdzieś razem pojechać czy wyjść.W ten sposób wilk będzie syty i owca cała.Można mieć własną rodzinę,własne życie i sprawy,a jednocześnie dobre relacje z mamą.
        • mgla_jedwabna Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 22.09.10, 00:48
          "ale żebym nie była zdziwiona jak jego matce coś się stanie."

          To jest szantaż, czyli działanie poniżej pasa. Proponuję krótką piłkę: jak mamusia chora, to niech się leczy, a jak zdrowa, to nic jej nie będzie.

          Z takimi osobami, które szantażują stanami chorobowymi, trzeba konkretnie: mamusia na serce słabuje? To do kardiologa i terapia. Na nereczki? Na to też są lekarstwa. Stany lękowe? Psychiatra się kłania. Jeszcze nigdy nie słyszano, aby wśród zaleceń lekarskich było "wydrzeć synusia z łap synowej".
    • monzdr Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 09:58
      Tak sobie myslę,a może ktoś nie zaangażowany powinien porozmawiać z Twoim mężem?Czasami łatwiej wysłuchać kogos takiego,bo wydaje się bardziej wiarygodny niż zainteresowane strony.Ktoś powinien mu uświadomić,że w życiu są różne etapy i wszystko się zmienia.Nie da się pozostać synusiem mamusi i jednocześnie być mężem.To,że ma własne życie nie jest żadną "zdradą" wobec matki.Przeciwnie,normalna,dobra matka cieszy się,gdy dzieci idą własną drogą po własne szczęście.
    • calineczka_777 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 11:56
      hanka20074 napisała:

      > Rok temu "uciekliśmy"od teściów po trzech latach ciągłych kłótni i chorego ukła
      > du. (...)
      > Więc,mając dosyć ciągłych awantur,postawiłam sprawę na ostrzu noża(zagroziłam r
      > ozwodem) i wyprowadziliśmy się.
      > Było mi bosko.Relacje z teściami poprawiły się,ja stałam się spokojniejsza cho
      > ć nadal bałam się że kiedyś możemy znów tam wrócić(brak kasy na opłaty).
      > No i stało się .Zmarł teść i teściowa została sama.
      > Mąż postanowił że "musimy" się do niej wprowadzić bo sama nie da sobie rady.Nie
      > docierają do niego żadne argumenty że znów wrócimy do samego początku.
      > Zadeklarowałam pomoc teściowej,gotowanie obiadów,sprzątnie ,pranie byle by nie
      > mieszkać razem.
      > Mąż mówi stanowcze "nie".Jestem bezsilna wobec jego postawy.

      Moze wiec zastosuj stara sprawdzona metode? :-( Tzn. Ponownie zadeklaruj pomoc teściowej,gotowanie obiadów,sprzątnie ,pranie ale ze nie bedziecie mieszkać razem. I ZAGROZ ZNOWU ROZWODEM jesli maz bedzie ci nadal nakazywal zamieszkanie z tesciowa. Jest to metoda na ostrzu noza ale widze, ze etap dyskusji i argumentacji juz przerobilas:-(
      • ledzeppelin3 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 21.09.10, 19:56
        Mąż jest wobec Ciebie i córki bardzo nie w porządku. To w nim jest problem. Tak, jak napisała Verdana- śmierć ojca jest wyłącznie pretekstem, żeby uciec z powrotem do matki, od której nigdy się nie oddzielił. Na takim gruncie nie da się budować małżeństwa.
        Śmierć jednego z rodziców to trauma, ale na pewno nie powinna skłaniać ku regresji. Tu jest głębszy problem nieodzielenia się jednego z małżonków od rodziny pochodzenia. Potrzeba terapii, inaczej to się rozpadnie.
        I absolutnie nie ma co rozmawiać z teściową, bo to nie w niej jest problem. Żadni teściowie nie sa problemem, jesli małżeństwo ma dobre podstawy, jesli ma autonomię. Wtedy relacje z rodzicami są partnerskie a nie opierają się na zależnościach, i mogą bardzo wzbogacać ludzi. A tu jest wyłącznie ranienie drugiej osoby, miotanie się, krzywdzenie innych- żony i córki.

        Mieszkacie w bardzo bliskim sąsiedztwie matki męża, macie z nią stały kontakt, bez przerwy służycie pomocą. A mąż chce więcej... Chce być z matką, a nie z Wami. I taka jest prawda.
      • tully.makker Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 22.09.10, 15:25
        Ponownie zadeklaruj pomoc
        > teściowej,gotowanie obiadów,sprzątnie ,pranie ale ze nie bedziecie mieszkać raz

        Ale dlaczego ona ma obslugiwac wroga sobie tesciowa, ktora poki co jest na tyle sprawna, by zajmowac sie malym dzieckiem, wiec chyba nie ma problemow z mobilnoscia czy kojarzeniem?
    • kai_30 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 22.09.10, 12:17
      Popieram przedpiszczynie - problem jest w Twoim mężu, nie w teściowej jako takiej.

      Dla porównania - sama stanęłam przed koniecznością rozważenia, czy nie zamieszkać z moją Mamą po śmierci Taty. A właściwie jeszcze w czasie jego choroby zaczęliśmy to planować. Ale po pierwsze - Mama jest już po siedemdziesiątce i rzeczywiście jest schorowana, po drugie, nie mieszkamy w tym samym mieście, tylko 45 km dalej, po trzecie - nikt nikogo nie stawia pod ścianą, tylko zastanawiamy się wspólnie, jak Mamie pomóc, no i po czwarte wreszcie - wprowadzanie się do Mamy nie wchodzi w grę. Jeśli już, to ona przeprowadzi się do nas (ale raczej nie będzie chciała), a opcja najlepsza z możliwych to znalezienie Mamie mieszkania gdzieś blisko nas. Czyli docelowo sytuacja taka, jaka jest w tej chwili u Ciebie z "dochodzeniem" do Mamy, robieniem codziennych albo przynajmniej cięższych zakupów i dotrzymywaniem jej towarzystwa, bo gotować Mama uwielbia, więc jak ją znam, to jeszcze dla nas będzie pichcić.

      Absolutnie nie widzę potrzeby zamieszkiwania ze starszymi rodzicami, jeśli nie wchodzi w grę obłożna choroba czy autentyczne "nieradzenie sobie". No i na pewno nie kosztem własnego związku. Nie masz powodów do poczucia winy, olej to, co inni sobie pomyślą, i uświadom mężowi, że wprowadzając się do matki dokonuje wyboru między nią a Tobą.
    • deodyma Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 22.09.10, 13:23
      ja bym sie nie zgodzila.
      jak maz chce, niech zamieszka z mamusia, ale ja za chiny bym z nia nie zamieszkala.
      zreszta po tym, jakie byly wczesniej miedzy Wami relacje, nie zgodzilabym sie na to i tyle.
      • mwiktorianka Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 22.09.10, 14:21
        W 100% zgadzam sie z ty co napisała verdana i inne dziewczyny.Rozumiem Cie bo z moja tesciowa tez nie byłabym w stanie sie dogadać,ale ona mieszka prawie 300km od nas,a mój maz na szczęscie nie jest maminsynkiem.Nawet jesli zgodziłabys sie na zamieszkanie z tesciowa to bedzie tylko równia pochyła.Moim zdaniem teraz bedzie wtracała sie jeszcze bardziej.Wczesniej był jeszcze tesc mieli jakies swoje sprawy itd.teraz będzie zyła tylko i wyłacznie waszym zyciem.Juz to kidys pisałam i powtórzę;nie ma nic gorszego jak facet jedynak.W wiekszosci przypadków to maminsynkowie,a nawet jesli tacy nie sa to mamusie nie pozwalaja im zyć,traktujac całe zycie jak malutkiego chłopca.Twój mąz to maminsynek grajacy na Twoich uczuciach.Na pierwszym planie zawsze bedzie jego mamusia.Nie daj sie w to wkręcić.On nie ma prawa wymagac od Ciebie abys zamieszkała z jego matką,a Ty nie masz takiego obowiazku.Macie swoja rodzinę i to ona jest najwazniejsza.Jesli Twój maz miał zamiar całe zycie trzymac sie maminej spódnicy niepotrzebnie zakładał rodzinę.Najsmutniejsze jest to,że on zupełnie sie z Toba nie liczy.
        Uwierz mi na słowo,ze wiem o czym pisze.Mam podone doswiadczenia z tesciowa,tyle,że męża zupełnie innego niz Twój.Mój mąz jest najmłodszym dzieckiem(3),tesciowa urodziła go po czterdzistce,majac dwoje prawie dorosłych dzieci.Wymarzyła sobie,że najmłodszy .ukochany synuś zostanie z nia na stare lata.Niestety wyszło inaczej;synus poznał dziewczyne(mnie)z odległej czesci kraju i postanowił sie tam przerowadzic po slubie.Teściowa nielubila mnie od poczatku,nie chciala mnie nawet poznac(zabroniła mu zapraszac mnie do domu),zgodziła sie mnie poznac na krotko przed slubem jak juz widziała,że nie ma odwrotu,że syn zdania nie zmieni.Po latach przypadkiem od jego siostry dowiedzialam sie,że tesciowa naklanial go żeby sie nie wyprowadzał od niej.przez wiele lat nasze stosunki byly poprawne,jeżdzilismy na świeta itd.Po wielu latach wyniknęła pewna nieprzyjemna sytuacja i okazało sie,że tesciowa nigdy nie wybaczyła synowi,że ja zostawil i wyjechal za zona.Tyle,że dla mojego męża to ja i dzieci liczymy sie najbardziej i choc szanuje matke i nigdy na nia złego słowa nie powiedzial wiem,że jest obiektywny i widzi jak niesprawiedliwie go potraktowała,że nie interesuja ja wnuki.Karze go za to,że przeciwwstawił jej sie.A ja wiem,że jesli zamieszkalibysmy z nia naszego małżenstwa juz dawno by nie było.Ja po kilu dniach z tesciowa pod jednym dachem dostawałam szału i tylko cudem udawało mi sie powstrzymac przed wybuchem.
        Pozdrawiam i życzę silnej woli i nie poddawania sie kaprysom innych.
    • kol.3 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 22.09.10, 17:33
      A ile teściowa ma lat? Czy jest na coś chora? W jakim jest stanie zdrowia? Pracuje? Jest na emeryturze?
      • kol.3 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 22.09.10, 18:03
        Dodam jeszcze, że wielu mężów kombinuje, aby przerzucić na żonę całkowitą opiekę na ich mamusią. Mam kolegę który ożenił się późno i chyba tylko po to by żona pełniła rolę gosposi jego mamy i reszty rodziny, bo mieszkają wszyscy razem na kupie. Kolega ma poczucie moralnego obowiązku zapewnienia rodzinie opieki, ale ogranicza się tylko do moralizowania i nicniekosztującego gadania, nie jest specjalnie przyzwyczajony do prac domowych, więc to żona zapiernicza całe dnie bez odpoczynku.
        Uważałabym na taki układ, jaki się kroi i bardzo oględnie wyrażałabym chęć opieki nad teściową.
      • hanka20074 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 23.09.10, 09:13
        Teściowa ma 69 lat, jest na emeryturze,nie ma żadnych dodatkowych zajęć.
        Do chwili gdy żył teść ona była pod jego dyktando.Nie potrafi nic zrobić sama,na wszystko potrzebuje poleceń,jest jak robot.
        I ona właśnie do tego nas/mnie potrzebuje.Żeby mogła dalej żyć musi wiedzieć co robić,jak robić ,o której i gdzie wyjść,co włożyć do garnka,ile okien otworzyć.Ze wszystkim czeka na mnie jak wrócę z pracy a ja nie zawsze mam ochotę uczestniczyć w rozmowach z nią.Mam jeszcze dziecko któremu chcę poświęcać swój wolny czas.
        Według mnie teść ją bardzo skrzywdził,teraz ona nie umie odnaleźć się w rzeczywistości.
        Codziennie rozmawiam z mężem że nie będziemy mieć łatwego życia bo teściowa potrzebuje towarzystwa,kogoś do kierowania jej życiem i wtedy gdy on jest w pracy(zazwyczaj bywa w niej cały dzień)to na mnie spadnie "obowiązek" spędzania z nią czasu.
        Przecież nadal to będzie jej mieszkanie,jej garnki,jej kuchnia,ja tam znów(tak jak kiedyś) będę obcą osobą:-(
        • malwa200 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 23.09.10, 09:33
          przecież nie musisz sie zgadzać. oswiadcz meżowi stanowczo, ze to wykluczone, jak chce to niech sam się przprowadza (a on chyba zdaje sobie sprawę z tego, ze bez Cibie nie da rady skoro długo pracuje). ja bym nawet zagroziła rozwodem. to z Tobą się żenił, nie z matką. małżeństwo powinno być ważniejsze nawet od rodziców, należy ich wspierać i pomagać-owszem ale nie za cenę własnego małżeństwa. dziwię się, ze Twój mąż tego nie rozumie. u mnie by była krótka piłka. Tobie zaś sie dziwie, że boisz sie męża, jesteś przecież dorosła i masz prawo do własnych decyzji i trwania przy nich bez względu na reakcję męża
          • helusia007 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 23.09.10, 09:46
            Hanka, wydaje mi sie, ze nie zauwazasz, ze w calej tej sytuacji masz silniejsza pozycje niz myslisz. Pod wplywem szantazu emocjonalnego i z powodu Twojej nieumiejetnosci postawienia sie w (swojej) slusznej sprawie, nie widzisz, ze to Ty jestes ta silna, a maz jest slabeuszem. Przeciez powiedzial Ci, ze jezeli Ty z dzieckiem zostajesz w waszym mieszkaniu, to on tez zostaje. Bo on sam tej sytuacji z matka nie udzwignie. Nie bedzie prowadzil idiotycznych rozmow i wydawal tysiaca polecen matce, ktora zachowuje sie jak dziecko. Jego to nuzy. On chce to zwalic na Ciebie i w ten sposob sobie zalatwic spokojne sumienie. Ty bedziesz ciagnac ten wozek i nianczyc 2 dzieci (swoje i tesciowa), a on bedzie dobrym synem dbajacym o matke. Uwierz wiec, ze on bez Ciebie do matki nie wroci. Nie prowadz idiotycznych rozmow, tylko trzymaj sie tego, co juz raz powiedzialas. Jak zdarta plyta: ja sie nie wyprowadzam, mama mieszka 10 minut od nas, mozemy jej codziennie pomagac. Jezeli ty chcesz sie przeprowadzic, prosze bardzo. Pozdrawiam
            • kai_30 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 23.09.10, 10:55
              helusia - zgadzam się w całej rozciągłości. Zwłaszcza z tym, że Hanka i tak zapewne będzie "tą złą synową", a synuś, choć palcem nie kiwnie, bo całą robotę przy teściowej zrzuci na żonę, będzie wychwalany pod niebiosa, że tak o mamusię dba.

              Nie daj się, kobieto!
    • blue_romka Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 23.09.10, 12:28
      Moze to brutalne, ale zakladajac rodzinie maz ma obowiazek dbac przede wszystkim o nia. To zona i dzieci staja sie najwazniejsze. Rodzicow nalezy oczywiscie nadal kochac, szanowac i w miare mozliwosci pomagac, ale nie kosztem zalozonej rodziny. Twoj maz najwyrazniej o tym zapomina.
      Na Twoim miejscu pod zadnym pozorem bym sie nie wprowadzila do tesciowej. Meza sila nie zatrzymasz, moze zmadrzeje po czasie.
      • hanka20074 Postawiłam ultimatum i... 23.09.10, 17:06
        Niestety mój M ogłuch na moje prośby więc powiedziałam do niego że oki przeprowadze się do jego matki ale na moich warunkach czyli zarobione pieniadze wydawac bede na siebie i dziecko(do tej pory oplacałam połowe rachunków)+urządzenie całego mieszkania będzie po mojemu+mąż ma mi kupic samochód bo skoro mam byc "manager house" to musze byc mobilna.
        Powiedzialam tez tesciowej ze ta przeprowadzka jest wbrew mojej woli wiec niech nie bedzie zdziwiona jak bede problemy bo nie potrafiła tak wychowac syna zeby mógł samodzielnie egzystowac.Wiem to okrutne ale skoro Mąz uparty to i ja zmieniłam front.
        Mam tylko nadzieje ze uda mi sie to wszystko wytrzymac.
        • kai_30 Re: Postawiłam ultimatum i... 23.09.10, 17:29
          Ech. Nie postawiłaś żadnego ultimatum, tylko się poddałaś, i nawet nie jesteś tego świadoma. Pozycję do negocjacji stracisz, jak tylko przekroczysz próg tamtego domu, a naobiecywać mogą Ci złotych gór.
        • nutka07 Re: Postawiłam ultimatum i... 23.09.10, 17:38
          Wg mnie 'dalas ciala'. To nie jest ulitatum, poddalas sie szantazowi meza i poniekad 'sprzedalas' sie za samochod i pozostale 'warunki'. A tekst do tesciowej dla mnie calkowicie nie zrozumialy.
          Majac wlasne dochody zostalabym w obecnym mieszkaniu. Masz wybor.
          • helusia007 Re: Postawiłam ultimatum i... 23.09.10, 17:53
            Hanka po co prosisz o rade, skoro jej pozniej nie sluchasz? Decyzja do dooopy. Czego sie tak boisz? Ze ci tesciowa meza zabierze? Ze on sie z toba rozwiedzie? Tacy slabeusze jak twoj maz nie sa w stanie samodzielnie egzystowac. Oni sa dobrzy w gebie i w stojeniu fochow. Niechby sie do tej mamusi wprowadzil w swojej nieskonczonej synowskiej milosci. Najpozniej za kilka miesiecy bylby znowu u Ciebie, bo to zadna atrakcja mieszkac z infantylna i bezradna babcia, szczegolnie jak nie ma obslugi przez zone.
        • mruwa9 glupia decyzja 23.09.10, 17:48
          bardzo glupia i bedziesz jej zalowac. Tylko nie wyplakuj sie potem na forum, bo z wlasnej woli pakujesz sie w gowno.
          Nie rozumiem zupelnie, jak mozna byc tak naiwnym...
          • nutka07 Re: glupia decyzja 23.09.10, 17:49
            A niech sie wyplakuje jak najbardziej, moze wtedy pomysli i podejmie lepsza decyzje.
            • verdana Re: glupia decyzja 23.09.10, 18:00
              To Twoje zycie - Twoja decyzja. Chcesz mieć zmarniowane życier - bo nigdy nie będziesz "u siebie' - Twoja sprawa. Najbliższe parenaście lat spedzisz u tesciowej, na jej warunkach, a mąż będzie albo oczekiwał, ze zajmiesz się mamą, albo sam będzie sie nią zajmował. Czyli na męża możesz nie liczyć.
              szkoda tylko,że własnie zmarnowałąś życie swojemu synowi. Bo- niestety - tak jest. Bedzie wychowywany przez teściową, ktorej nie lubisz, będziesz wiele razy musiala swoje pomysly wychowawcze podporzadkować jej pomyslom, a że jest nadopiekuńcza - prawdopodobnie Twoje dziecko nie będzie miało szans prawidłowo się rozwijać, stale nadzorowane i kontrolowane przez babcię.
              najprawdopodobniej Twoje dziecko bedzie też świadkiem awantur i scysji między rodzicami. Nie mówiąc już o tym, ze nie zostanie Ci dla niego wiele czasu. Rozumiem, ze za samochód można sprzedać swoje zycie, ale poswięćic dziecko? Nie szkoda Ci go?
              • triss_merigold6 Re: glupia decyzja 23.09.10, 18:24
                Nie ma co żałować urodzonej męczennicy. Ona będzie naście lat ciągnęła profity ze statusu "tej pokrzywdzonej i zmuszonej", ale za to rodzina w całości, bo rozwód to przecież grzech i wstyd.
                • verdana Re: glupia decyzja 23.09.10, 18:28
                  Ja jej nie żaluje, dziecka mi szkoda.
        • annb Re: Postawiłam ultimatum i... 23.09.10, 18:49
          Tania jestes
          za samochód się sprzedac
          ale co kto lubi
          • mamapodziomka Re: Postawiłam ultimatum i... 23.09.10, 19:22
            Hehe, za samochod to moze by jeszcze bylo warto, ale jakos nie sadze, zeby ten samochod naprawde byl, naobiecywac mozna wszystko, a w praniu wyjdzie jak wyjdzie - "bo wiesz kochanie, w tym miesiacu akurat sie nie da" a potem bedzie zima i przeciez nie bedziesz zima zaczynac jezdzic, a potem nauczysz sie swietnie sobie radzic bez samochodu i juz nie bedzie potrzebny.

            Innymi slowy dalas sie nabic w butelke i juz.
            • hanka20074 Tak,macie rację... 23.09.10, 20:23
              że poddałam się ale już mi brakło sił :-(
              • mruwa9 Re: Tak,macie rację... 23.09.10, 20:26
                sil to Ci dopiero braknie, jak sie juz wprowadzisz do tesciowej.
                Jeszcze nie jest za pozno.
                • annb Re: Tak,macie rację... 23.09.10, 20:41
                  O to to
                  Jeszcze nie jest za pózno a zycie ma się tylko jedno
                  Wycofac się zawsze można
                  Do załozycielki wątku
                  panu mężu powiedz że zmieniłaś zdanie bo zgodziłas się pod presją/
                  Przemyslałas to na spokojnie i doszłaś do wniosku że nie masz zamiaru wylądowac u psychiatry z galopującą depresją

                  Niech sam tam idzie mieszkac i niańczyc dorosła kobietę, ktora nie ma pomysłu na zycie
                  wg mnie matka twojego męża go udupiła w imię miłości
                  Ale nie musisz dawac sie udupiac tylko dlatego że twoj mąż nie odciął pępowiny
              • kkokos Re: Tak,macie rację... 23.09.10, 20:43
                hanko, przemyśl sobie to, co ci napisała verdana o twoim dziecku, bo bardzo mądrze napisała.
                mniej więcej tak jak ona to opisuje wyglądała sytuacja u mnie w domu, a mieszkałam z moim dzieckiem i własną matką, której toksyczny wpływ na dziecko i na moją więź z dzieckiem widziałam coraz wyraźniej. psycholog mi wtedy powiedział: czasem niestety trzeba wybrać między dwiema osobami. miał rację. wybrałam oczywiście dziecko. i wszyscy troje wyszliśmy na tym bardzo dobrze - choć na początku moja matka na zmianę to strzelała focha, to załamywała nade mną ręce.

                nie masz podbramkowej sytuacji, masz gdzie mieszkać (a ja do pewnego momentu nie miałam) i masz własne pieniądze. co to za głupie powiedzenie, ze wszystko w domu teściowej ma być urządzone tak, jak ty chcesz - czy ty mając 50 lat i mieszkając we własnym domu zgodziłabyś się, że nagle wszystko zaczynie być tak, jak sobie zażyczy smarkula synowa, co się wprowadza na przyczepkę??
                dlaczego tak przeraźliwie się boisz, że mąż na jakiś czas - bo długo to on z matką, jak ktoś słusznie napisał, nie wytrzyma - się od ciebie wyprowadzi? będzie mieszkał 10 min. drogi od ciebie i dziecka. że to będzie dowód, iż matka jest dla niego ważniejsza od ciebie i dziecka? taki dowód już dostałaś, ona jest ważniejsza. że więź z dzieckiem się zerwie? jak jej nie ma, to nie ma co zrywać, a jak silna, to bez obaw.

                obawiam się, że przeprowadzając się - podporządkowując się woli męża - chcesz zachować na dłużej iluzję, że w twoim małżeństwie wszystko gra. po co okłamujesz sama siebie? albo inaczej - możesz okłamywać sama siebie, ale dlaczego cierpieć ma na tym dziecko?
                • joanna35 Re: Tak,macie rację... 23.09.10, 23:00
                  Całkiem sensowny post, ale jeżeli pozostaniesz przy swojej decyzji to chociaż nie pal za sobą mostów. Będziesz miała gdzie wrócić na wypadek gdyby Ci się " odwidziało"? Dasz radę utrzymać siebie i dziecko? Co się stanie z mieszkaniem, w którym obecnie mieszkacie, po Waszej przeprowadzce do teściowej? Złożyłaś siebie na ołtarzu mężowskiego egoizmu w imię miłości, ok, ja to rozumiem, ale, prosze Cię....dla Twojego własnego dobra, zabezpiecz, zorganizuj sobie tyły.
                  • verdana Re: Tak,macie rację... 24.09.10, 08:46
                    Miłosci? W imie swiętego spokoju i wiekszej kasy.
                    • ledzeppelin3 Re: Tak,macie rację... 24.09.10, 11:01
                      Słabe, bierne kobiety nie powinny mieć dzieci.
                      Jesteś słaba. Nie wstyd Ci, że sprzedałaś siebie i dzieciaka w imię świętego spokoju?
                      Jakie masz teraz poczucie własnej wartości?
                      Jakie poczucie wartości wpoisz synowi?
              • chloe30 Re: Tak,macie rację... 24.09.10, 11:14
                hanka20074 napisała:

                > że poddałam się ale już mi brakło sił :-(

                Ale na co ci brakło sił??????? Na siedzenie na tyłku we WŁASNYM mieszkaniu??? Na niekiwnięcie palcem w sprawie przeprowadzki???
                Siły to ci dopiero będą potrzebne, najwięcej na walenie baranków o ścianę, jak juz sie zorientujesz w jakie goowno sie wpakowałaś.
              • malwa200 Re: Tak,macie rację... 24.09.10, 12:07
                nie zazdroszczę Ci mieszkania z teściową. ja bym nigdy na taki cymes nie poszła, za nic
    • kajos5 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 24.09.10, 12:12
      co zrobisz jak po przeprowadzce okaze sie ze oni mają twoje ustalenia w głębokim poważaniu? Masz gdzie się wyprowadzi? Bo jak nie to oni doskonale wiedzą że mogą z Tobą zrobic co im się podoba bo i tak zostałaś bez możliwości odwrotu.

      ----
      [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/0158io4p9l60xp0s.png[/img][/url]
      • triss_merigold6 Teściową do domu opieki 24.09.10, 12:56
        Jeśli teściowa jest do tego stopnia ułomna społecznie, że należy jej dyktować wykonanie każdej czynności domowej, to właściwym dla niej miejscem jest dom opieki z obsługą. Będzie miała uregulowany rytm dnia, jeść dostanie, etc.
        IMO ciężkim absurdem jest przeprowadzanie się do teściowej i branie na siebie całej organizacji jej życia.
      • mwiktorianka Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 24.09.10, 13:12
        Oni juz wiedza,że moga z Toba wszystko zrobić,bo wystarczy troche Ci pomarudzic nad głowa,próbowac wywołać poczucie winy,a Ty na wszystko sie zgodzisz.Zupełnie Cie nie rozumiem.Piszesz,że tesc rzadzil tesciowa,a co robi Twój mąz?Rzadzi Toba.Napatrzył sie na tatusia i mamusie i taki sam model rodziny chce wprowadzic u siebie.Na jego szczescie trafiła mu sie zona,która mozna sterowac jak sie chce.Te warunki dla Ciebie,o ktorych piszesz to tylko przykrywka.Prawda jest taka,ze nie masz silnej woli i pozwalasz soba rzadzic.Ja nie znosze jak ktos próbuje mna rzadzic i ukladac mi zycie.Im bardziej maz by naciskał tym wiekszy napotykałby opór.Będziesz załowała tej decyzji i moze byc tak,że w ofierze złozysz swoje małzeństwo.
        • morekac Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 24.09.10, 14:02
          Na jego szczescie trafiła mu sie zona,która mozna sterowac jak sie chce.
          Bo takiej sobie szukał...
          • kim5 Re: Śmierć teścia.Mąż chce przeprowadzki do matki 24.09.10, 16:30
            Twoje życie, Twoja decyzja, Twoje konsekwencje.
            Natomiast Twój mąż dostał jasny przekaz: pomarudzisz, postraszysz, ale na koniec ulegniesz.
            Jesli Ci na czymś zależy - działaj. Samo się nie zrobi.
            Trudne decyzje wymagają aktwywności.
            Nie ma się co zasłaniać, że nie masz siły.
            Bo chyba siły będą Ci dopiero potrzebne.
            • hanka20074 Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 09:49
              dlatego podjął taka decyzję.
              Mieszkanie w którym obecnie jesteśmy nie jest nasze,wynajmujemy je za niemałe pieniądzę.Nie mamy oszczędnośći które pozwoliłyby na zakup własnego a to w który mieszka teściowa ma byc własnie dla nas.
              Teściu,jeszcze za życia mówił że po jego lub jej smierci my w zamian za dozywotnia opieke,dostaniemy to mieszkanie choć jeszcze są inni spadkobiercy i czeka nas nie lada wydatek żeby ich spłacić.
              Gdyby nie ten brak własnego kąta,w życiu nie zdecydowalabym sie na podjęcie kolejnego ryzyka związanego z mieszkaniem z teściową.
              Mój mąż powiedział ze boi się żę możemy zostać kiedys same(myślał tu o swojej śmierci) i nie miałybyśmy własnego dachu nad głową.
              Na swoich rodziców liczyć nie mogę, została mi tylko moja rodzina (mąż i dziecko).
              • ikame Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 10:16
                teść mówił, ale już nie żyje. Każdy testament rodzina może podważyć. Rodzina może się upomnieć o mieszkanie.
                A opieka, no coż, jeśli teściowa w dobrym zdrowiu to masz szansę całe swoje życie spędzić na jej obsłudze,
                domyślam się, że mieszkanie teściowej jest duże, nie lepiej sprzedać i podzielić na dwa mniejsze? wtedy daje wam jedno jako darowiznę w zamian za dożywotnią opiekę i cześć.

              • kajda28 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 11:03
                I tak jeszcze przez 20 lat będziecie się teściową opiekować?
                Co do spadku... to marna nagroda za zmarnowanie życia, poza tym to żadna nagroda, bo nawet jak nie będziecie opiekować się teściową to myślę że dogadacie się z rodzeństwem męża tak abyście mogli ich spłacić. A dopóki ona będzie żyła to mieszkanie będzie jej, i wrazie czego ty zostajesz bez niczego.
              • alinka_li Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 11:48
                "Teściu,jeszcze za życia mówił że po jego lub jej smierci my w zamian za dozywotnia opieke,dostaniemy to mieszkanie choć jeszcze są inni spadkobiercy i czeka nas nie lada wydatek żeby ich spłacić. "

                No nieźle dajecie się manipulować, jak dzieci! Po ile wy macie lat? Takie gadanie starszych ludzi nic ich nie kosztuje, a daje im wymierne korzyści:) Może innym też naobiecywali:)

                Jeśli mieszkanie ma być wasze, to musi być spisany testament. Jeśli mówisz o konieczności spłacania innych spadkobierców, stąd mój wniosek, ze testamentu żadnego nie ma. W takim razie, gdzie tu widzisz jakiekolwiek wasze pierwszeństwo do tego lokalu? Jesteście nawet w gorszej sytuacji, bo prawa do ew. mieszkania macie identyczne z innymi, tylko obowiązków więcej. Ale układ, nie ma co!
                Mówienie i obiecywanie złotych gór nic nie kosztuje, ale możecie namówić teściową do spisania testamentu teraz. Ale teść już umarł i z jego częścią nic już nie da się zrobić.

                Jeśli źle zrozumiałam Twój post i jest testament ze wskazaniem was jako jedynych spadkobierców, no to musicie płacić pozostałym tylko zachowek, jeśli będą o to wnioskować
              • deodyma Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 11:53
                moja droga, po tym co przeczytalam napisze Ci tak, ze zanim tescoowa opusci ten padol a wczesniej czy pozniej tak sie stanie, napsuje Ci z mezusiem nerwow i nie zdziw sie, jak bedziesz miala wszystkiego dosyc, malzenstwo sie rozpadnie, Ty zostaniesz tak czy siak na lodzie bo bedziesz musiala wyniesc sie z domu jego mamusi a on zostanie nie z Toba, ale z nia.
                • mwiktorianka Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 12:36
                  Teraz tym bardziej Cie nie rozumiem.Z tego co piszesz o innych spadkobiercach wynika,ze Twój maz najprawdopodobniej ma rodzenstwo bo w pierwszej linii dziedzicza dzieci.Wychodzi wiec na to,że mieszkanie nalezeć sie będzie wszystkim po równo,ale opiekowac sie macie tylko wy?Nie poszłabym na to przenigdy.Skoro inne osoby w rodzinie maja takie samo prawo do spadku powinny w takim samym stopniu opiekowac sie teściowa.Teśc ze wszystkich ewentualnych spadkobierców tylko wam postawił takie ultimatum?Czy każdemu naopowiadał co chciał,a jak kiedys tesciowa zejdzie z tego świata to bedzie dopiero polka o spadek.Poza tym dziewczyny dobrze pisza,że opieka nad tesciowa może zajac Ci prawie całe zycie,a spadkiem bedziesz musiała sie i tak podzielic.Ja gdybym zgodzila sie na sugestie mojej tesciowej aby z nia zamieszkac,mijałby juz 20 rok opieki nad nia,a ona cieszy sie calkiem niezłym zdrowiem i na tamten swiat sie nie wybiera,choc ma 85 lat.Dziwie sie Twojej decyzji tym bardziej,że juz to przerabialas i doskonale wiesz w co sie pakujesz.Jesli wydaje Ci sie,że tym razem bedzie inaczej to sie mylisz.Naprawde nie zazdroszcze takiej decyzji.Pozdrawiam.
              • mgla_jedwabna Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 12:43
                Czyli dostalibyście de facto 1/5 lub jeszcze mniej mieszkania w zamian za spieprzone życie? Naprawdę wam się to kalkuluje? Przecież tyle, co włożycie w spłatę pozostałych osób uprawnionych do spadku, moglibyście włożyć w kupno własnego mieszkania - bez teściowej na głowie.

                Jeśli mąż tak się boi o zabezpieczenie ciebie i dziecka, to lepiej niech zrobi wszystko, abyś mogła pójść do pracy. To wam pozwoli wziąć kredyt na własne mieszkanie. Teściowej zawsze się może odwidzieć, skoro mieszkanie z nią oznacza wieczne kłótnie, to nie zdziw się, jeśli po latach opieki okaże się, że mieszkanie dostała jakaś ukochana córcia mamuni, a ty jesteś ta zła i nic nie dostaniesz.
                • verdana Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 17:07
                  Taak.
                  Czyli - zgodziliście się zmarnować dziecinstwo synowi, aby dostać mieszkanie - mniej więcej wtedy, kiedy syn sie usamodzielni i po dziecinstwie i mlodości w atmosferze przygnębienia matki, wymagań babki, ciaglych awantur ucieknie z tego domu jak najdalej. Dzieciństwa nic mu nie zwróci - a Tobie syna, wychowywanego przez tesciową także nie.
                  Bo to bardzo zmienia sytuację - jesli chodzi o spadek - to znaczy, ze teściowa może robić co zechce, ma monetę przetargową. Moze wchodzić do Waszego pokoju, może terroryzowac Waszergo syna, moze buntować go przeciw Tobie, moze wszystko - a zaprotestujesz, to okaze się,z ę mieszkania nie ma.
                  A najsmieszniejsze, że najprawdopodobniej i tak mieszkania nie dostaniecie. Bo tesciowa umrze, gdy będziecie w wieku przedemerytalnym. Raczej nie zgromadzicie wówczas pieniedzy na spłatę rodzeństwa, albo bedziecie musieli wybierac - wykształcenie syna lub splata mieszkania.
                  Najgłupsza decyzja o jakiej słyszałam w życiu. Zostaniesz bez rodziny, bez syna i bez mieszkania na starość - na 75%.
                  • triss_merigold6 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 17:49
                    100% racji + drobna uwaga: spadek będzie nalezał do męża autorki, bo nie wchodzi w skład wspólnoty małżeńskiej. Czyli pan we własnym interesie organizuje mamuni towarzystwo i służącą w postaci żony na wiele, wiele lat. Tanio, bo za żarcie i dach na głową.
                    • verdana Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 17:54

                      Przy okazji prawdopodobnie trzeba będzie za całe mieszkanie placic czynsz - te same pieniądze można by spłacać kredyt na małe dwa pokoje.
                      I nie wierzę mężowi - część mieszkania należy mu sie i tak, niezaleznie od mieszkania u mamusi. Mamusia nawet zapisu calego mieszkania nie obiecuje, czyli zysk jest zerowy. prawda jest smutna - facet robi co może, aby mieszkać z mamusia, bo nie ma ochoty mieszkać z żoną. Co niemal gwarantuje, ze po smierci mamy nadal nie bedzie chciał - i wtedy żonę z wlasnego juz mieszkania wyrzuci.
                      • helusia007 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 18:04
                        Hanka, odkrec dziewczyno te decyzje, bo sama na siebie szykujesz bicz. Tesciowa jest jeszcze mloda i raczej zdrowa (o chorobach nic nie piszesz), tylko zyciowo niezaradna, czym uprzykrza wszystkim wokol zycie. Na szybki spadek nie licz. Twoje malzenstwo jest i bedzie wystawione na ciezka probe (bo maz sie jeszcze z mamusia nie pozegnal), wiec licz sie z tym, ze bedzie rozwod. Syn ma przechlapane, bedzie ogladal dwie klocace sie baby i ojca, ktory jest bierny i ma ogolnie rzecz biorac w wszystko w dooopie, a jak mu sie znudza klotnie, to wezmie strone mamusi. Jeszcze ci kiedys synowa za takie wychowanie syna podziekuje, oj podziekuje. Dobrze ci tez dziewczyny napisaly, ze spadek nie wchodzi w sklad majatku wspolnego malzonkow, tak wiec mieszkanie bedzie majatkiem odrebnym meza. Natomiast splacac rodzine bedziecie z majatku wspolnego (jego i ewentualne twoje zarobki). Idiotyczna decyzja. Zostaniesz na starosc bez niczego. Ja wiem, ze kobiety maja w zyciu pod gorke, mniej zarabiaja, ida na maciezynski i inne takie. Ale do jasnej chol..ry, trzeba tez w zyciu uzywac glowy. Nie dziwie sie, ze maz cie nie szanuje, nie jestes partnerka. Mozna ci kit wcisnac jak dzieciakowi.
              • joanna35 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 19:17
                Hanko , a dlaczego, skoro mąż ma rodzeństwo, a teściowa inne dzieci to właśnie Wy(a właściwie Ty) macie zapewnić jej opiekę i towarzystwo? Niestety, dziewczyny mają rację - biorąc pod uwagę sytuację masz duże szanse zostać za parę lat bez mieszkania i zabezpieczenia finansowego za to z nerwicą i poczuciem wykorzystania. Jak jest naprawdę to wiesz tylko Ty, ale z Twojego opisu rozkład sił wygląda nastepująco : TY z jednej strony z drugiej TEŚCIOWA +mąż. Nie chcę Cię dobijać, ale z takim podejściem Twojego męża do sprawy i Twojej w niej roli z czasem będzie tylko gorzej, bo nawet jeżeli na poczatku w odpowiedzi na Twoją zgodę poczuł ulgę wymieszaną z wdzięcznością to za parę lat po wdzięczności nie zostanie żaden ślad, a będą pretensje i roszczenia. Ktoś napisał, że będziesz walczyć z teściową a mąż będzie się biernie przyglądał. Niestety, opierając się na Twoich postach, nie podzielam tej opinii - mąż będzie murem stał za matką i w zależności od dnia albo /i humoru będzie ją tłumaczył albo Ciebie krytykował i obwiniał za całą sytuację. Biorąc pod uwagę co napisałaś o sobie samej to z góry stoisz na przegranej pozycji. A co do spadku...No cóż bliska mi osoba też miała obiecany(nic nie było uregulowane prawnie) dom po rodzicach w zamian za opiekę. I opiekowała się, żyły sobie wypruwała, a parę lat po tym jak zmarł jej ojciec matka przypomniała sobie, że ma jeszcze trójkę innych dzieci i im sie też coś należy z tego domu. A że przez te wszystkie lata nawet palcem nie kiwnęły ...nic to.
              • cahir4 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 25.09.10, 22:32
                "Teściu, jeszcze za życia mówił", ale teściu nie żyje. Jeżeli był właścicielem lub współwłaścicielem mieszkania, to najprawdopodobniej sytuacja jest taka, że teściowa, choćby chciała, nie może dysponować tym mieszkaniem, bo nie jest jego jedyną właścicielką. Czy stan prawny tego mieszkania jest uregulowany? Czy przeprowadzono po teściu postępowanie spadkowe i, ewentualnie, podział majątku? Dopiero w sytuacji, w której teściowa będzie dysponowała tytułem własności do całości tego lokalu, można myśleć o zawieraniu z nią jakiś umów. I nie myślałabym o testamencie, bo ten w każdej chwili będzie mogła zmienić, nawet po 20 latach Twojej służby. Raczej sprawdziłabym, jaka jest możliwość zawarcia umowy notarialnej dokładnie w takiej postaci, jaką macie na myśli, czyli mieszkanie za opiekę. Co zresztą może nie uchronić Was przed koniecznością spłaty zachówku. Natomiast jeśli cały interes polega na tym, że po latach odziedziczy Twój mąż swoją ustawową część, to ja nie rozumiem, o co chodzi. Fakt zamieszkiwania w tym mieszkaniu nie będzie z was czynił w żaden sposób "lepszych" spadkobierców. Nic Wam nie da. O co chodzi?

                I jeszcze jedno, o czym już powyżej wspomniano - spadek będzie dotyczył (zarówno ten po teściu, jak i teściowej) WYŁĄCZNIE TWOJEGO MĘŻA. Czyli na wypadek rozwodu, nie będzie podlegał podziałowi, będzie należał w całości do Twojego męża i fakt, że to on będzie winnym, czy będzie sobie życzył rozwodu, nie będzie miał tu nic do rzeczy. Ewentualna darowizna mogłaby być sporządzona także na Twoją korzyść.

                > Mój mąż powiedział ze boi się żę możemy zostać kiedys same(myślał tu o swojej ś
                > mierci) i nie miałybyśmy własnego dachu nad głową.
                Gdyby Twój mąż, co nie daj Boże, zmarł przed swoją matką, to co? Zostajecie bez dachu nad głową, tzn. macie nad głową dach teściowej, a ona będzie mogła wyrzucić Was za drzwi. I wybrać sobie innego opiekuna, bo mogą znaleźć się chętni, kiedy już perspektywa spadku będzie bliższa. No a Ty będziesz ze swoją teściową już dokładnie pokłócona.

                W tej postaci, w jakiej o tym piszesz, to jakieś kompletnie niepoważne gadanie. Nic Ci nie daje, w żaden sposób nie zabezpiecza Waszej sytuacji mieszkaniowej. O ile w ogóle w opisanej przez Ciebie sytuacji, warto się godzić na owo "mieszkanie za opiekę". Przeczytaj jeszcze raz post Verdany i się zastanów. Na razie jednak wygląda na to, że jest to "opieka za nic".

                • alinka_li Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 01:37
                  "Gdyby Twój mąż, co nie daj Boże, zmarł przed swoją matką, to co?"
                  To ew. należny mu spadek przechodzi na jego dzieci, czyli również dzieci autorki wątku
                  • cahir4 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 02:02
                    Jak najbardziej, ale dopiero po śmierci teściowej. Do tego momentu autorka wątku zostaje z niczym w cudzym domu. Po ewentualnej śmierci teściowej dzieci męża autorki (i jej, chyba że miałby też w przyszłości jakieś inne) "podzielą się" przypadającą na niego częścią spadku (a nie będą bynajmniej jedynymi spadkobiercami.) O ile teściowa nie sporządzi testamentu, który stanowiłby inaczej. Gdzie tu jest zabezpieczenie żony i dzieci na wypadek śmierci męża i ojca?
                    • kochamkotyijuz Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 05:33
                      Po przeczytaniu calgo watku dochodze do wniosku ,ze twoj maz to mamisynek z nieodcieta pepowina.Tesciowa wystepuje w roli ofiary,manipuluje biorac na litosc az nie uzyska zamierzonego celu-czyli powrotu synka do domu.Przerabany duet i do tego ty-osoba z ktorej uczuciami nikt sie nie liczy.
                      Wspolczuje ci,ze masz takiego niedojrzalego meza.Piszesz ,ze godzisz sie dla spokoju a ja mysle ,ze w glebi serca wiesz ,ze nie godzac sie mozesz stracic meza.Czy podswiadomie nie obawiasz sie ,ze w konkurencji z tesciowa mozesz przegrac dlatego ulegajac starasz sie zachowac pozory udanego malzenstwa??Twoje negocjacje to taki lizak na otarcie lez,ktorego zreszta mozesz nie dostac:-/ To takie oszukiwanie samej siebie dla poprawienia humoru pomimo swiadomosci ,ze wdeptuje sie w goowno.
                      Pamietaj dom do ktorego sie wprowadzasz nigdy nie bedzie twoim domem to zawsze bedzie dom tesciowej a ty gosciem a nawet powiedzialabym -intruzem.
                      Rada-jesli nie jest za pozno-odwolaj decyzje bo latwiej teraz postawic sie niz w pozniej w kryzysie wszystko odkrecac i wywracac zycie do gory nogami -i tu przede wszystkim mam na mysli twoje dziecko.
                      • hanka20074 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 10:02
                        Czytając Wasze posty tylko utwierdzam się w przekonaniu ze robię najgorszą rzecz w życiu,już teraz jestem bliska złamania nerwowego,oczy opuchnięte od płaczu z bezsilności mówią same za siebie.
                        Tylko boję się że sama z dzieckiem nie poradzę sobie zaczynając wszystko od nowa.
                        Tak wiem wiem niejedna tak mówiła a dała rade tylko moja niska samoocena(dzięki mojemu tatusiowi)ogranicza moje decyzje:-(
                        Po prostu się boję:-(
                        • verdana Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 11:04
                          Cóż, u teściowej nie będziesz "sama z dzieckiejm' - będziesz miała do towarzystwa i do wydawania poleceń teściową. Bo męża raczej nie - podejrzewam, ze będzie wiał z domu, zeby mieć spokój.
                          Nikt nie namawia Cię do rozwodu, mąż będzie musiał nadal utrzymwyać Ciebie i dziecko, nawet jak się wyprowadzi. Możesz wystąpić o alimenty, nawet od męża.
                          I zastanów się - co wybioerasz - własny świety spokój i to, ze będziesz mogła nie troszczyć się o pieniądze (bo o to w tym wszystkim chodzi) czy spokojne dzieciństwo dziecka?
                          Przykre - i Ty i mąż myślicie nie o sobie wzajemni, nie o dziecku - jedynie o finansach. Dla kasy Twój mąż chce zniszczyć życie żony i dziecka, dla stabilizacji finansowej Ty poświecasz siebie i syna.
                          Przy czym pamietaj o jednym - przeprowadzają csię do teściowej tracisz mieszkanie. Jeśli Twój maż uzna, ze chce się rozwieść, jesli teściowa uzna, ze jej przeszkadzacie, jerżeli tesciowa lub mąz umrą - Ty ladujesz prosto pod mostem. Do mieszkania teściowej nie masz praw. Jesli coś stanie sie Twemu mezowi - następnego dnia możesz z dzieckiem wylądować na bruku. Ktoś napisał, ze Twoje dziecko dziedziczy - nie musi, jesli np. teściowa za życia przepisze komu innemu mieszkanie.
                          • triss_merigold6 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 11:10
                            Qrde w czym w ogóle problem? Mąż chce żyć z matką to krzyz na drogę, najwyżej się rozwiodą. I tak z męża nie ma dużego pożytku jako z partnera, a płacić alimenty będzie musiał. Tchórze są sami sobie winni.
                        • kol.3 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 11:36
                          Zapisanie mieszkania w darowiźnie w zamian za dożywotnią opiekę załatwia się aktem notarialnym. W chwili obecnej mieszkanie jest współwłasnością teściowej i wszystkich jej dzieci, w częściach jakie przewiduje dziedziczenie ustawowe, a więc teściowa nie może Wam zapisać mieszkania w darowiźnie, bo nim samodzielnie nie dysponuje.
                          Na Waszym miejscu poradziłabym się notariusza jak sprawę załatwić, jeśli już mąż koniecznie chce się opiekować matką, licząc na mieszkanie, bo on w końcu też zostanie z ręką w nocniku. Chętnych do opieki podejrzewam nie ma, ale do spadku wszyscy się zlecą.
                          • helusia007 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 11:48
                            Hanka, nie mysl teraz o rozwodzie, bo moze jest na to jeszcze za wczesnie. Postaw na swoim i zostan w tym mieszkaniu, w ktorym mieszkacie teraz. Maz musi sie dokladac do jego utrzymania, chociazby w postaci alimentow na dziecko. Zobaczysz czy:
                            1. Maz w tej sytuacji rzeczywiscie sie przeprowadzi do matki (deklarowal, ze nie),
                            2. Jezeli sie przeprowadzi, to czy za jakis czas galopem nie wroci do Ciebie
                            3. Jezeli nie wroci, zaczniesz myslec o rozwodzie (albo sytuacja z dochodzacym mezem Ci sie spodoba), ale bedziesz miala dach nad glowa. To na pewno ulatwi sprawe.
                            Nie mysl teraz, jak rozwiazac wszystkie problemy, ktore moglyby wyniknac w ciagau przyszlych 10 lat. Mysl o tym jak sie nie wpakowac w gooowno teraz i zostac we wlasnym domu.
                • jadwiga1350 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 11:45
                  > Gdyby Twój mąż, co nie daj Boże, zmarł przed swoją matką, to co?

                  Gdyby nie miała z czego żyć, mogłaby domagać się alimentów od teściowej na dziecko.

                  Zostajecie bez
                  > dachu nad głową, tzn. macie nad głową dach teściowej, a ona będzie mogła wyrzu
                  > cić Was za drzwi.

                  Ale osobę zameldowaną w lokalu raczej trudno wyrzucić za drzwi.
                  • verdana Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 12:26
                    Szczególnie 75-letnia teściowa będzie miała z czego płacic... Niem, nie moze się domagać - dziecko dostanie rentę po ojcu i tyle.
                    Meldunki zostają zlikwidowane. Od przyszlego roku chyba.
                    • triss_merigold6 Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 12:58
                      Meldunek nie jest tytułem własności do lokalu.
                      Sądy bardzo, bardzo niechętnie zasądzają alimenty od dziadków dzieci i to tylko w wypadkach gdy matka również jest skrajnie niewydolna finansowo.
                      • verdana Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 13:18
                        I nie ma renty po ojcu - zasądza się alimenty od dziadków, gdy ojciec nie placi. Renta jest formą łożenia przez ojca na dzieci.
                        • ikame Re: Mężowi chodzi o spadek i... 26.09.10, 18:14
                          Hanka, łzy z oczu przetrzyj i spójrz: wszystkie opinie są praktycznie jednakowe. Ja mam przeczucie, że Twój mąż wróciłby do ciebie w podskokach, gdybyś wybrała wariant: ja z dzieckiem zostaje, a ty obsługuj mamę. Zawikłane układy rodzinne trwają wtedy, gdy jedna ze stron kładzie uszy po sobie. Jeśli się postawisz na swoim mam przeczucie, że wygrasz to starcie w cuglach. Szantażują Cię bliskie osoby, bo wiedzą, że się poddasz.
                          • hamerykanka Re: Mężowi chodzi o spadek i... 27.09.10, 05:22
                            I ja przylacze sie do chorku:)
                            Ma naciska na ciebie bo to ty bedziesz sie opiekowac mamusia. Maz umyje rece, tesciowa bedzie miec wieczne pretensje, a ty, juz wiesz, bedziesz po przegranej stronie.
                            Zostan gdzie jestes i powiedz mezowi ze sam sie moze mamusia zajmowac. Jestem pewna ze strzeli wielkiego focha, no bo przeciez liczy na ciebie, a ty sie wypinasz. Ale sam sie nie zdecyduje z nia zamieszkac, no bo przeciez sam musialby kolo niej chodzic...
              • majgug Re: Mężowi chodzi o spadek i... 27.09.10, 00:22
                moi rodzice sa po szescdziesiatce, babcia dobiega setki :)
                jakby tez mieli taka umowe to byloby to dalece nieoplacalne.
                zajmuja sie babcia, bo to rodzic, nie dla mieszkania.
                jest owiedzenie: umiesz liczyc, licz na siebie.
                moim zdaniem nic dodac nic ujac.

                moze z powodu mieszkania w kolejnym z kolei kraju, moze z powodu generalnej zasady, ze moj majatek to to co mam w glowie, uwazam ze nie mozna dac sobie zmarnowac zycia za kawalek podlogi z dachem, w ktory piorun moze trafic albo powodz zalac i bedzie po zawodach :)
    • mruwa9 przeczytaj sobie sasiedni watek 26.09.10, 22:00
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,116910875,,Co_ja_mam_zrobic_problem_mieszkania_i_tescioowej.html?v=2
      poza tym piszesz o 3 latach ciaglych klotni i chorego ukladu..teraz chcesz dobrowolnie wrocic do tego samego piekielka, z ta roznica, ze na kolejne byc moze 20 lat?
      • kochamkotyijuz Re: przeczytaj sobie sasiedni watek 27.09.10, 07:15
        Hanko
        Twoja tesciowa jest zdrowa i nie potrzebuje opieki-ona potrzebuje towarzystwa.Bedzie zyla waszym zyciem-jej nudne zycie w koncu nabierze smaku no i sensu.Bedzie czula sie wazna i roscila sobie prawa do czynnego udzialu w wychowywaniu dziecka oraz ingerowala w wasze malzenstwo.Ty nigdy nie bedziesz wystarczajaco dobra matka i zona o czym wkrotce przekona meza a ten przyzwyczajony ,ze matka zawsze ma racje w konfliktowych sytuacjach murem bedzie stal za rodzicielka.Zostaniesz zdominowana a twoje slowa i czyny beda ignorowane-czy tego chcesz???
        Ty nie wprowadzasz sie do tesciowej bo budujecie dom i rok na duposcisku musisz przetrzymac,ty podpisujesz na siebie wyrok.
        Nie daj sobie wmowic ,ze to bedzie twoja wina jesli cos sie stanie tesciowej.Maz naprawde juz nie wie jakich argumentow uzyc wiec posuwa sie do chwytow ponizej pasa.
        Zrozumialabym jeszcze twoja decyzje gdybys nie byla swiadoma w co wchodzisz ale przeciez ty wiesz czym to pachnie.Nie badz naiwna i nie mysl ,ze tym razem bedzie inaczej ,lepiej.Wtedy chociaz byl jeszcze tesciu a teraz mama juz bedzie CALA wasza.
        Brrrr juz ci wspolczuje.
    • e_madziq i jeszcze... 27.09.10, 09:02
      doświadczenie wśród znajomych pokazuje, ze rodzice przeważnie zapisują dom/mieszkanie itp dzieciom, ale nie tym które sie nimi do starosci opiekuja, tylko pozostałym, z którymi kontakt jest rzadszy i siłą rzeczy mniej konfliktowy. Znam niestety kilka takich przypadków:(
Pełna wersja