kokosara
21.09.10, 13:41
witam serdecznie.
nie wiem po co to tutaj pisze, może dlatego żeby ktoś o podobnym doświadczeniu napisał mi coś miłego.
jestem 3 lata po ślubie, mam 2 miesięczne dziecko.
ja i mój mąż byliśmy szczęśliwą zakochaną parą, zdarzały się drobne sprzeczki, ale zawsze wszystko dobrze się kończyło
zawsze byłam jednak zazdrosna o jedną z jego byłych partnerek, za dużo o niej mówił, wspominał różne chwile z przeszłości, niby tak sobie ale mnie zżerała zazdrość, było to też częstym powodem naszych kłótni.z czasem jednak przestał, byłam zadowolona że już nie słyszę co u Kingi..
zawsze dziwiło mnie jak mógł zwrócić uwagę na taką osobę, całkiem inną ode mnie, przede wszystkim była to wykolejona osoba jedyne co umie powiedzieć to k i ch, wyglądem też niezachwycająca, wykształcanie nawet nie wiem czy ma podstawowe ciągle jednak widywałam ją to tu to tam, bo jej rodzina przyjaźni się z rodziną mojego męża...jakoś to znosiłam chociaż zżerała mnie zazdrość, jak ją widziałam to mnie szlag trafiał :/
ta pani również ułożyła sobie życie z facetem mają 2 dzieci... a raczej tak im się wydawało, starsza córka - dziewczynka ma 5 lat, przypadkiem kiedy pol roku temu leżała w szpitalu zrobili jej różne badania w tym grupę krwi, okazało się że coś tu nie pasuje, potem faktycznie Kinga przyznała, że choć to mało prawdopodobne może to być dziecko mojego męża, niestety potwierdziły to również badania na ojcostwo...
Dowiedziałam się o tym będąc jeszcze w ciąży na początku byłam załamana, i dalej jestem.. mój mąż zaczął odwiedzać niby córkę , ale jak i dziecko to i kinga, boję się czy zaś nie zaiskrzy coś między nimi,,,
czuję się zagrożona... zamiast cieszyć się moim dzidziusiem łykam tonę pastylek uspokajających.. nie radze sobie kompletnie.. nie wiem jak to się wszystko skończy..
chyba skończę w wariatkowie a oni niech sobie żyją długo i szczesliwie :/