mój mąż ma dziecko

21.09.10, 13:41
witam serdecznie.
nie wiem po co to tutaj pisze, może dlatego żeby ktoś o podobnym doświadczeniu napisał mi coś miłego.
jestem 3 lata po ślubie, mam 2 miesięczne dziecko.
ja i mój mąż byliśmy szczęśliwą zakochaną parą, zdarzały się drobne sprzeczki, ale zawsze wszystko dobrze się kończyło
zawsze byłam jednak zazdrosna o jedną z jego byłych partnerek, za dużo o niej mówił, wspominał różne chwile z przeszłości, niby tak sobie ale mnie zżerała zazdrość, było to też częstym powodem naszych kłótni.z czasem jednak przestał, byłam zadowolona że już nie słyszę co u Kingi..
zawsze dziwiło mnie jak mógł zwrócić uwagę na taką osobę, całkiem inną ode mnie, przede wszystkim była to wykolejona osoba jedyne co umie powiedzieć to k i ch, wyglądem też niezachwycająca, wykształcanie nawet nie wiem czy ma podstawowe ciągle jednak widywałam ją to tu to tam, bo jej rodzina przyjaźni się z rodziną mojego męża...jakoś to znosiłam chociaż zżerała mnie zazdrość, jak ją widziałam to mnie szlag trafiał :/
ta pani również ułożyła sobie życie z facetem mają 2 dzieci... a raczej tak im się wydawało, starsza córka - dziewczynka ma 5 lat, przypadkiem kiedy pol roku temu leżała w szpitalu zrobili jej różne badania w tym grupę krwi, okazało się że coś tu nie pasuje, potem faktycznie Kinga przyznała, że choć to mało prawdopodobne może to być dziecko mojego męża, niestety potwierdziły to również badania na ojcostwo...
Dowiedziałam się o tym będąc jeszcze w ciąży na początku byłam załamana, i dalej jestem.. mój mąż zaczął odwiedzać niby córkę , ale jak i dziecko to i kinga, boję się czy zaś nie zaiskrzy coś między nimi,,,

czuję się zagrożona... zamiast cieszyć się moim dzidziusiem łykam tonę pastylek uspokajających.. nie radze sobie kompletnie.. nie wiem jak to się wszystko skończy..
chyba skończę w wariatkowie a oni niech sobie żyją długo i szczesliwie :/
    • premeda Re: mój mąż ma dziecko 21.09.10, 13:44
      Jesteś 3 lata po ślubie, a mąż ma 5-letnie dziecko, to ja mam pytanie ile lat byliście ze sobą porzed ślubem?
      • puellapulchra Re: mój mąż ma dziecko 21.09.10, 15:24
        premeda napisała:

        > Jesteś 3 lata po ślubie, a mąż ma 5-letnie dziecko, to ja mam pytanie ile lat b
        > yliście ze sobą porzed ślubem?

        A to sa jakies normy, odnosnie tego, ile czasu trzeba byc ze soba, zeby wziac slub???
        Ja tez juz blisko 3 lata jestem mezatka, szczesliwa mezatka, a pobralismy sie po 10 miesiacach zwiazku, (niemal od poczatku zwiazku mieszkamy razem). Bo jakos od poczatku wiedzielismy, ze jestesmy "dla siebie stworzeni" :D
        Ja bym w dlugosci narzeczenstwa nie szukala przyczyn :)
        • nchyb Re: mój mąż ma dziecko 21.09.10, 15:53
          > A to sa jakies normy, odnosnie tego, ile czasu trzeba byc ze soba, zeby wziac s
          > lub???

          nie rozumiesz o co chodzi? Matematyka i liczenie...

          dziecko ma 5 lat, czyli do zapłodnienia doszło ok. 6 lat temu. Małżeństwem z tą są 3 lata, czyli jeżeli 6 lat temu się nie znali, nie ma mowy o zdradzie. A jeżeli jeszcze maż wczesniej nie wiedział o tym dziecku, to jego przeszłość nie jest zagrożeniem dla autorki wątku. Czy teraz rozumiesz skąd pytanie?
          • puellapulchra Re: mój mąż ma dziecko 21.09.10, 16:11
            Zrozumiałam, ze autorka watku boi sie o powrot meza do bylej milosci przy okazji kontaktow z dzieckiem, a nie ze problem jest bo zdradzil i stad wypowiedz poprzedniczki zrozumialam, tak jak zrozumialam. Ale ostatnio czesto mi sie zdarza zrozumiec "inaczej", jako ze w zaawansowanej ciazy jestem i myslenie mam na innych obrotach :D
            • nchyb Re: mój mąż ma dziecko 21.09.10, 20:02
              to fakt, ciąża potrafi namieszać w myśleniu, ale może ja źle zrozumiałam Twoją przedmówczynię i może ona myślała, że to jednak za krótko... :-)

              Powodzenia w pozytywnym zakończeniu zazwansowanej ciąży, ale z tego co pamiętam, to myślenie tak od razu nie wraca do stanu wcześniejszego ;-)
              • premeda Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 07:53
                Chciałam małymi kroczkami wszystko poukładać :) Nchyb dobrze mnie zrozumiałaś chodziło o to, zeby wykluczyć zdradę, czy nawet trwanie dwóch równoległych związków. Na miejscu autorki też bym się martwiła, czy mąż tak naprawdę już nic nie czuje do tamtej pani, skoro wcześniej się zdarzało wspominanie jej z sentymentem. I druga rzecz jak w takim układzie odnajdzie się autorka i czy wogóle się odnajdzie?
      • kokosara Re: mój mąż ma dziecko 21.09.10, 22:57
        pobraliśmy się po 10 miesiącach znajomości...
    • triss_merigold6 Re: mój mąż ma dziecko 21.09.10, 13:47
      No cóż, jeśli współżył z panią to istniało pewne prawdopodobieństwo, że pani mogła z nim zajść w ciążę. Piszesz, że ona wykolejona etc., a jednak z jakiegoś powodu Twój mąż się nią interesował, chyba, że go upijała podstępnie i zmuszała do kontaktów.
      Najlepiej byłoby wyjaśnić sytuację i nowy układ wspólnie, jak dorośli ludzie.
      • ola.42 Re: mój mąż ma dziecko 21.09.10, 15:07
        jak potoczą się dalej wasze losy w dużej mierze zależy od Ciebie
        jeśli wykażesz rozsądek i dużo dobrej woli będzie ok. jeśli będziesz zaborcza ,zazdrosna etc. zmęczy to męza i kto wie
        sytuacja jest jasna mąż ma dziecko a dziecko potrzebuje kontaktu z ojcem
        zaakceptuj sytuację ,pozwól męzowi córę zabierać do waszego domu zyskasz tym na uczuciach męża i możesz zaprzyjażnić się z jego córką
        nikt nie mówi ,że będzie łatwo jednak jeśli spróbujesz może byc o wiele spokojniej a przede wszystkim normalnie
        Tamto dziecko to takie samo dziecko jak Twoje ,musisz o tym pamiętać

        • kokosara Re: mój mąż ma dziecko 21.09.10, 22:55
          o mądre to wszystko co Pani pisze ale wcale nie jest takie proste do wykonania, chciałam być jak najdalej od tej kingi i wszystkiego co z nią związane a teraz stanie się częścią mojego zagmatwanego życia, poza tym mąż spędza sporo czasu teraz u niej, ja udaję w domu że niby rozumiem i toleruję to :/ ale on dobrze wie że mi się to nie podoba
          szkoda że wyszło to dopiero teraz, gdybym wiedziała o tym wcześniej w wielu kwestiach postąpiłabym inaczej, nigdy nie chciałam mieć faceta z "ogonem"
          ta dziewczynka zawsze trochę przypominała mi mojego męża, nawet jakos tak delikatnie na okolo go podpytałam o to to przysięgał ze gdzie tam to niemożliwe, to było dawno i nieprawda, ten związek to przeszłość, uważali itp :/ wierzyłam w to i nie znajduję wytłumaczenia ,mimo wszystko czuję się zawiedziona, oszukana
        • mgla_jedwabna Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 00:55
          Ale to dziecko ma, zdaje się, 5 lat i pewnie ma już kogoś, kogo uważa za ojca. Czyli zmienianie mu tatusia na tego zgodnego genetycznie wprowadziłoby tylko chaos w dziecięcej głowie. Może lepiej tego nie robić?
          • premeda Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 08:00
            Tylko, że pan już podjął decyzję i spędza sporo czasu u tej dziewczynki. Ja mam podobne podejście do autorki i od początku zapowiedziałam swojemu facetowi, że jeżeli taka sytuacja kiedyś wyjdzie to się rozstajemy, z tym, że nie mamy dzieci. Nie wiem co bym zrobiła na miejscu autorki ale wyobraźnia spokoju by mi nie dawała, to na pewno.
    • all.those.yesterdays Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 01:47
      Bardzo Ci współczuję, nie dziwię się, że wariujesz:(
      Może powinno zostać wszystko po staremu, tak jak pisze mgła?
      Tu powinniście poprosić o radę psychologa dziecięcego, a Ty może też powinnaś zasięgnąć gdzieś porady, bo inaczej zwariujesz...
      Poza tym, chyba dla obu waszych rodzin nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia, to bardzo zmienia życie... Nawet prawnie - to dziecko ma prawo np. do majątku Twojego męża. Pogadaj o tym z mężem, może lepiej by było gdyby zrzekł się ojcostwa, przecież dziecko wychowuje inny mężczyzna i niech tak zostanie. Mąż nie może wymagać od Ciebie, byś ponosiła emocjonalne koszty za jego błędy z przeszłości, bo "on nie wiedział, sorry". Moim zdaniem z tego powodu, że Ty nie wiedziałaś o tym, że on ma dziecko z tamtą panią powinien dać sobie spokój z integrowaniem się w tej chwili i prawnie to załatwić tak, byś mogła spać spokojnie. Ale innym problemem jest jego stosunek do tamtej kobiety i dziecka -nie wiem, co on czuje, ale powinien być przede wszystkim rozsądny. Zresztą, to dla wszystkich bardzo trudna sytuacja, dla niego też. Fair wobec Ciebie i waszego dziecka z jego strony byłoby, gdyby się wycofał i zrzekł się praw - dziecko ma przecież w tej chwili oboje rodziców, a tamta kobieta też powinna mieć świadomość, że jesteście wszyscy w nowych relacjach, macie rodziny. Niech Twój mąż się zajmie aktualną rodziną, bo taka sytuacja może ją szybko rozwalić. Myślę, że trzeba ponosić w życiu konsekwencje swoich poczynań - niech więc on pogodzi się z tym, że tę dziewczynkę wychowa inny człowiek.
      Powodzenia,
      Trzymam kciuki za mądrą, racjonalną decyzję męża.

      • kokosara Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 11:37
        problem w tym że on ma zamiar poważnie zajmować się tym dzieckiem
        poza tym kinga zawsze na niego leciała i dalej leci, zwłaszcza ze jej partner sie wyprowadził
        • demonsbaby Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 11:42
          jeżeli mąż dąży do opieki nad małą, to ustal zasady, że odwiedziny mają miejsce u was w domu, a córkę do mamy odprowadzaj ty, żeby zaznaczyć granice, że jesteś częścią jego życia.
        • deodyma Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 12:09
          skoro juz tak duzo opowiadal Ci o tej bylej, to powiedzial chociaz, jaki byl powod ich rozstania?
          co do posiadania dziecka, ona mogla mu nie powiedziec, ze jest z nim w ciazy i jego ojcostwo wyszlo w praniu, jej obecny partner tez byl przekonany o tym, ze starsze dziecko jest jego.
          ze ona na niego leci, to jeszcze nic nie znaczy a partner moze do niej jeszcze wrocic.
    • demonsbaby wierzę, że 22.09.10, 08:08
      ty i twoje dziecko chcecie być najważniejsi, najukochańsi dla twojego męża. To normalne. Wierzę, że pojawienie się sytuacji o jakiej piszesz jest po prostu zawaleniem się porządku świata, który dla ciebie istniał dotychczas.
      Świat nie tylko tobie się zmienił, bo nie bardzo rozumiem jak ta 5letnia dziewczynka została poinformowana, że wujek - to taki "najlepszy wujek" i stąd te odwiedziny albo wujek to tata.
      Poza tym dochodzi kwestia finansowa, do jakiej dziecko twojego męża ma prawo - czyli świadczenia alimentacyjne, o które wystąpić może jej matka, to z pewnością też będzie owocować w zgrzyty między tobą a mężem, bo przecież dotychczas ta pula pieniędzy, którą mąż przynosił do domu jest teraz do podzielenia nie na troje ale czworo.

      Zostaje więc akceptacja stanu powstałego bądż brak akceptacji - co ma szanse zakończyć się rozpadem rodziny.
      W tym wszystkim winy nie ponosi tamta 5letnia dziewczynka. To jest ofiara poczynań matki i ojca, który został twoim mężem.
      Może twoje obawy co do zaiskrzenia między rodzicami małej są zbyt nasycone hormonami i zmęczeniem tyt. opieki nad twoim dzieckiem. Może, żeby twój mąż rozumiał, że nie tylko istnieje 5letnia córka, zaangażuj go w opiekę nad waszym dzieckiem. Może warto jego córkę poznać, przytulić do własnej rodziny. A przede wszystkim porozmawiaj z mężem jak w świetle nowych faktów on widzi wasze życie. To, że ma dziecko z inną kobietą nie pozbawia go możliwości budowania własnej rodziny. No i chyba bez przyczyny ciebie na żonę nie wybrał, w innym razie tamta kobieta pełniłaby tą funkcję.
    • premeda Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 08:25
      Zostaje jeszcze pytanie jak wszystko przyjął partner tamtej pani, bo do tej pory był przekonany, że to jego dziecko? Może wiec być tak, ze pani będzie (już jest) wolna, a mąż autorki będzie pod ręką.
      • kokosara Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 11:34
        no właśnie ona jest znów wolna, z tamtym panem z hukiem się rozstali jak się dowiedział to się od niej wyprowadził
        • demonsbaby Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 11:40
          to rozumiem, że dotychczasowy opiekun dziecka żył w świadomości, że jest biologicznym ojcem, tak?
    • kajda28 Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 08:27

      > zawsze byłam jednak zazdrosna o jedną z jego byłych partnerek, za dużo o niej m
      > ówił, wspominał różne chwile z przeszłości, niby tak sobie ale mnie zżerała zaz
      > drość, było to też częstym powodem naszych kłótni.

      Więc byłaś świadomo tego jaki jest Twój mąż, jaką ma przeszłość, co robił i takiego go pokochałaś. Każdy dorosły człowiek wie jak powstają dzieci, więc było bardzo prawdopodobne że gdzieś ma jakieś dziecko o którym na daną chwilę nic nie wie.

      A jak zachowuje się Twój mąż?
      • monzdr Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 08:37
        kajda28 napisała:

        > Więc byłaś świadomo tego jaki jest Twój mąż, jaką ma przeszłość, co robił i tak
        > iego go pokochałaś. Każdy dorosły człowiek wie jak powstają dzieci, więc było b
        > ardzo prawdopodobne że gdzieś ma jakieś dziecko o którym na daną chwilę nic nie
        > wie.
        Bez przesady.Chyba trudno zakładać,że kandydat na męża ma dziecko z każdego poprzedniego związku.Czasami wyszłaby tego spora gromadka.To chyba nie ona powinna się domyślać,jak małżonek zarządzał swoimi plemnikami,ale raczej on powinien świadomie i dojrzale podejść do problemu(razem z byłą partnerką),wiedzieć,czy ma dzieci i z kim oraz uprzedzić o tym PRZED ślubem.To on i jego była partnerka zachowali się nieodpowiedzialnie,a teraz konsekwencje ponosi autorka wątku i jej maleńkie dziecko.Wszyscy piszą o pięciolatce,a co z drugim dzieckiem?Tata spędza teraz dużo czasu z córką.Czy spędza wystarczająco dużo z żoną i niemowlakiem?
        • kokosara Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 11:49
          no właśnie spędza z nami znacznie mniej czasu, zwłaszcza że również dużo pracuje
          poza tym zaczyna kupować masę prezentów drugiej córce, oczywiście w innej sytuacji nie miałabym nic przeciwko temu, tyle że ciekawe skąd ma zamiar wziąć pieniądze na pampersy i mleko dla naszego dziecka, zwłaszcza że ja niestety nie mam żadnego stałego dochodu
          zauważyłam że pieniądze również staną się tu problemem, choć jakoś do tej pory się nad tym specjalnie nie zastanawiałam
    • amb25 Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 11:53
      To, ze maz chce sie zajac dzieckiem, to akurat dobrze o nim swiadczy.
      Natomiast ty niczego nie udawaj i nie ukrywaj. Bo jesli udajesz, ze sytuacja ci odpowiada to skad on ma wiedziec, ze tak nie jest? Faceci do domyslnych nie naleza, nawet jesli niektorym kobietom sie tak wydaje :) Albo probuja wykorzystac te nasze udawanki.
      Mnie tez by niepokoilby jego stosunek do Kingi i powiedzialabym mu o tym. Bo moze dziecko to tylko pretekst do odwiedzania jej? A dziecko mozecie przyjmowac u Was - wtedy kontakty z Kinga beda krotsze. Ja to bym chyba sama jezdzila po tego maluszka i bym mu go przywozila, bo ja generalnie lubie miec wszystko pod kontrola.
      Planujac swoje kontakty z Kinga Ciebie tez musi brac pod uwage. A poza tym macie przeciez wspolne dziecko. Jesli Kinga jest dla niego tylko matka jego dziecka to wszystko da sie ulozyc.
      I chyba to jest podstawowe pytanie, na ktore powinnas poznac odpowiedz, nawet jesli bylby nie po twojej mysli (nie przeczytalam wszystkich odpowiedzi wiec nie wiem, czy wiesz).
      • premeda Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 12:00
        Wszystko dobrze pod warunkiem, że Kinga nie zażyczy sobie zakazu kontaktu małej z autorką.
        • demonsbaby Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 12:07
          też jest taka realna opcja, ale tatuś winien wtedy stanąć na wysokości zadania i wytłumaczyć matce, że autorka i jego 2miesięczne dziecię to również część jego życia.
          • nowy99 Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 13:46
            Mój mąż też ma dziecko z czasów przed naszą znajomością. I tamta kobieta (nie odbiłam jej go) była samotna, nie wiem, może miała nadzieję, że on mnie zostawi i wróci?
            Też w głębi byłam o nią zadrosna, nie ufałam do końca mężowi, choć nie miałam powodu.

            Odpowiadając autorce: ustal z nim ponad wszelką wątpliwość, że dziecko może przebywać tylko u Was, że nie zgadzasz się by przebywał sam na sam z tamtą (z tym ich dzieckiem), że nie ma on prawa przesiadywać w jej domu. Do tego ustal, że kasa w Waszym małżeństwie jest również Twoja i ma on obowiązek ustalania z Tobą, co może kupić tamtemu dziecku, prócz alimentów. Bez pytania Ciebie o zgodę może kupić dziecku jedynie loda, lizaka czy hamburgera - ale MA Cię o tym później poinformować.
            Poza tym nie zgadzaj się, by on tak często widywał się z tym dzieckiem, do diabła - raz na tydzień w weekend i to ma też ustalać z Tobą i Waszymi planami. Do tego po dziecko niech idzie z Tobą i odprowadzajcie dziecko też razem.
            Żadnych gadek z tamtą typu co słychać u Ciebie i w ogóle żadnych rozmów poza tymi o dziecku.
            Inaczej będzie jak napisałaś w ostatnim zdaniu. To się ziści.
            • premeda Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 14:01
              Takie przejęcie pełnej kontroli nad meżem jest nierealne i do tego w każdym człowieku, nawet najbardziej wyrozumiałym wzbudza bunt i dokładnie odwrotne postępowanie. Oni muszą się dogadać, bo autorka nie jest właścicielką męża oraz tej drugiej.
              • nowy99 Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 14:15
                Takie przejęcie kontroli jest jak najbardziej SPRAWIEDLIWE. On ma rodzinę i jego żona nie musi żyć wespół z jego poprzednim układem, tj. nie musi oglądać na co dzień jego dziecka, przyjmować go - to są normalne zasady w związkach, gdzie ludzie mają dzieci z poprzednich układów. Tu układ jest o tyle uczuciowo dla tego dziecka prosty, że oni czyli on i ta dziewczynka nie zżyli się wcześniej i nie musieli rozstawać jak to jest przy rozwodach rodziców. Wtedy taki ojciec tęsni, dziecko z zakończonego związku też i nowa kobieta w jakiś sposób powinna to szanować. Ale tu nie ma i nie było między nimi bliskich relacji. To tak jak u mojego męża - on nigdy nie wychowywał i nie mieszkał ze swoim nieślubnym dzieckiem, bo rozstali się z tą kobietą wcześniej i nie wiedzieli, że ona jest w ciąży (ona go zostawiła ze starym dziadem, z jak to mówiła, BMW cabrio:)))))
                Dlatego mąż widywał się, jak mieszkaliśmy w tym samym mieście, z tym dzieckiem raz na 2 tyg., przywoził ją do nas.
                • premeda Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 14:53
                  Ta dziewczynka ma prawo do tego, żeby tato spędzał z nią czas i nie raz na jakiś czas tylko wg możliwości. Tak samo ma prawo do pieniędzy ojca na równi z tym 2-tygodniowym maluszkiem. Dziecko nie jest winne temu, ze tatusiowi i mamusi nie wyszło, nie jest winne również temu, że facet którego brała za ojca (i on ją brał za córkę) teraz od nich odszedł. Każdy z tej trójki ma prawo do własnych decyzji i reszta musi się z tym liczyć. Pytanie tylko czy potrafią się kompromisowo dogadać, czy polecą "pióra" i ktoś się z układu wymiksuje?
                • kkokos Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 14:53
                  nowy99 napisał:

                  > Takie przejęcie kontroli jest jak najbardziej SPRAWIEDLIWE.

                  ?????
                  chyba inaczej rozumiemy słowo sprawiedliwość. jak ktoś ci już napisał, autorka wątku nie jest właścicielką swojego męża.

                  On ma rodzinę i jeg
                  > o żona nie musi żyć wespół z jego poprzednim układem,

                  nieprawda - musi. musi, bo facet dowiedziawszy się, że znana mu od dawna, podobna do niego dziewczynka jest jego córką postanowił być jej ojcem. potępiasz?

                  Tu układ jest o tyle uczuciowo dla t
                  > ego dziecka prosty, że oni czyli on i ta dziewczynka nie zżyli się wcześniej i
                  > nie musieli rozstawać jak to jest przy rozwodach rodziców

                  a tego wciąż nie wiemy - autorka nie odpowiedziała, jaką wersję przedstawiono tej pięciolatce, czy dawny wujek to teraz tatuś czy dalej wujek, czy poprzedni partner jej matki uchodził w oczach dziecka za ojca czy też za wujka. a może kolejnego wujka?

                  > Ale tu nie ma i nie było między nimi bliskich relacji.

                  nie było. ale czy nie ma, nie wiesz. nie wiesz, co się dzieje w duszy tego faceta.

                  To tak jak u
                  > mojego męża - on nigdy nie wychowywał i nie mieszkał ze swoim nieślubnym dziec
                  > kiem, bo rozstali się z tą kobietą wcześniej i nie wiedzieli, że ona jest w cią
                  > ży (ona go zostawiła ze starym dziadem, z jak to mówiła, BMW cabrio:)))))

                  no to jesteś w tej lepszej sytuacji od autorki wątku, że twojemu związkowi nie groził nagły powrót uczuć męża do byłej dziewczyny. czyli zero analogii z sytuacją autorki wątku

                  > Dlatego mąż widywał się, jak mieszkaliśmy w tym samym mieście, z tym dzieckiem
                  > raz na 2 tyg., przywoził ją do nas

                  a potem przestał się odzywać, bo ty - jak oszalała samica broniąca swoich młodych - zabroniłaś, a on się słucha. a może po prostu zachował się trochę mniej przyzwoicie od męża autorki wątku? oczywiście przesadzam, ale i taki wniosek można wysnuć z twoich postów.

                  odbieram twoje posty właśnie jako posty oszalałej samicy w obronie swych młodych. a twoje propozycje wobec autorki wątku moim zdaniem mogą tylko doprowadzić do rozwodu. jeśli facetowi serduszko zapikało w stronę dawnej ukochanej, w dodatku dowiedział się, że mają wspólne dziecko, to najgorszą radą, jaką można dać przerażonej matce niemowlaka, będącej jeszcze pod wpływem hormonów, zapewne jeszcze nie do końca panującej nad sytuacją czyli wymaganiami niemowlaka, być może z figurą wciąż nie taką, jak przed ciążą, a więc ze zmniejszoną pewnością siebie, niedospanej i zmęczonej - no więc najgorszą radą dla takiej kobiety jest, by wprowadziła mężowi wojskowy dryl raportowania, z kim, gdzie, jak długo i ile wydał.
                  • nowy99 Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 18:00
                    Mój mąż spotyka swoją córkę, dziś już 17-latkę gdy tylko ma możliwość, to że napisałam o dawnych spotkaniach dwutygodniowych oznacza ni mniej ni więcej li tylko to, że od kilku lat mieszkamy od tego miasta 400km, więc spotkania jego SĄ, ale trochę rzadziej - zrozumiałeś wreszcie kkokos?????? Nie obrzucaj mnie błotem, bo to ja zaproponowałam, by tę dziewczynkę, za pieniądze z debetu wziąć na zagraniczne wczasy, bo mi dziecka szkoda było, wcześniej zaproponowałam wyjazd nasz na 2 tyg. nad polskie morze, to ja tej dziewczynce ZAWSZE kupowałam drogie, powtarzam drogie, np. w Zarze, podczas gdy my ubieramy się skromniej, ubrania na prezenty, ja stroiłam paczki, wyszperowywałam w Empiku piękne kartki okolicznościowe, mąż nigdy nie pamiętał o tym wszystkim. Ja nigdy nie postawiłam mężowi tyvh wszystkich punktów, które poradziłam wprowadzić autorce wątku. Żadnego z nich, mówię tylko, jak to było, jest u nas.
                    A chyba nie sądzisz, że partner w związku małżeńskim może sobie, ku zastrzeżeniom drugiego, kupować komuś innemu prezenty. Przecież oni żyją z jednej w tej chwili penscji i to, że piszesz równo każdemu z tych dzieci tu wcale tego nie oznacza - jego dzidziuś ma tyle, ale on do tamtego dziecka ma dopłacać połowę, niezależnie od tego ile zarabia matka - wiem to z ust sędziego ze sprawy alimentacyjej mojego męża. Czyli nie ma tu nigdzie mowy o równym finansowo traktowaniu.
                    Poza tym kobieta nagle dowiaduje się o zobowiązaniu męża, a jest już po ślubie, nie tak ustalali zasady życia wcześniej - on powinien tak sprawę dziecka ustalić , żeby żona nie miała wątpliwości. I żeby to było dla niej akceptowalne. Czy nie widzisz, że kobieta łyka garściami tabletki, a on godzinami przesiaduje u tamtej?????
                    Czy to jest wg Ciebie normalny stan rzeczy????
                    No niestety nie.
                    A co gra w duszy tego faceta teraz to, nie strasząc autorki, diagnoza jest prawie pewna: facet był kiedyś z tamtą, ona jednocześnie miała drugiego, z którym ma 2 dziecko, rozeszli się i facet do dziś to gdzieś przeżywa, nie zamknął moim zdaniem tego wątku życiowego, bo żona pisze o jego opowiadaniach jak to było im dobrze. Prawdopodobnie tamta go zostawiła, drugiemu wcisnęła,, nie będąc pewną, że to jego dziecko (no bo tegoż kochała). I tyle. A facet teraz oszalał, bo okazuje się, że mają jednak coś wspólnego - owoc miłości, dziecko.
                    I nie życząc autorce wątku - on może i rozważać teraz gdzie ostatecznie chciałby być. Tamta teraz mruga okiem do niego, no bo została na lodzie. A on naiwny lgnie tam.
                    I jeśli żona nie zareaguje taktycznie: doprowadzi do ustalenia z nim sprawy tak, by tamci się nie zeszli, nie mówię tu o kłótniach i dyktaturze - ona powinna powiedzieć mu spokojnie i rzeczowo, że ponieważ stało się jak się stało a ona nie ma zaufania i się zadręcza, powinien jej pomóc i nie stwarzać takich sytuacji typu przesiadywanie u tamtej w domu. Dziecko ma 5 lat, jest samodzielne i nie musi on tam siedzieć.

                    Wracając do mojej sytuacji: otóż mój mąż, jak zaszłam z nim na studiach w ciążę, to po cichu wrócił do tamtej i na odległość, bo ze mną mieszkał w akademiku, planował jak to będzie, jak wróci (dziecko ich miało 4 lata). Ja dopiero jak urodziłam dowiedziałam się, że on mnie już nie kocha i odchodzi, było to przykre. Ale z tamtą ni czorta nie mogli się ułożyć i po 8 miesiącach błagał o powrót do mnie, zgodziłam się tylko dla syna, i stąd moja późniejsza nieufność do jego układów z matką jego córki. Ale nigdy nie było powodu, on był b.fer i wiedział, jak postępować by dać nam szansę i odbudować to, co rozwalił, zaufanie.
                    Dziś jesteśmy w związku przede wszystkim szanującymi się przyjaciółmi, jest fajnie, ale już minęło jakieś 13 lat od zadry...
                    I wiem, że mój mąż jest super facetem, mało takich na świecie. I każdej takiego życzę.
            • nowy99 Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 14:06
              Dodam jeszcze, że Wy macie teraz mega zajęcie w postaci malutkiego dziecka Waszego dziecka. Jako mąż ma po pracy prosto grzać do domu i Ci pomagać - luuudzie, przecież on jest Ci potrzebny przez cały czas , którego nie spędza w pracy!!! Przecież Ty jesteś umęczona dzieckiem, po porodzie - nie, no on nie może teraz włąśnie tam latać!
              Abolutnie nie do przyjęcia to jego latanie tam. No i, jak ktoś już tu słusznie zauważył, to dziecko 5-letnie jest emocjonalnie związane z INNYM ojcem, i Twojego męża latanie tam bez przerwy nie jest temu dziecku nawet potrzebne!
              Uważaj, bo , jak napisałaś ta baba siedzi mu w głowie (jego wspomnienia ich wspólnych chwil), od czasu zakończenia ich układu minęło mało czasu i wody w rzece - to świeża jeszcze sprawa, on sam się teraz na nowo w miniony układ wkręca, wkręcił - Musisz spokojnie i kategorycznie zażyczyć sobie tego co Ci napisałam. Na wytłumaczenie mu dlaczego tak nie zaprzeczaj, gdyby Ci mówił o zazdrości Twojej. Powiedz, że to nieodległa historia ich i ten nowy wątek z dzieckiem, czujesz się w tym niedobrze i nie zamierzasz się uspokajać chemią. I on to , jako Twoj mąż MUSI zrozumieć. Inaczej, jeśli Cię i Twojego złego stanu nie uszanuje, to albo już tam się zaangażował, albo jest bezwzględny i Was (Ciebie z dzidzią)ignoruje.
            • kkokos Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 14:33
              Bez pytania Ciebie o zgodę mo
              > że kupić dziecku jedynie loda, lizaka czy hamburgera - ale MA Cię o tym później
              > poinformować.
              > Poza tym nie zgadzaj się, by on tak często widywał się z tym dzieckiem, do diab
              > ła - raz na tydzień w weekend i to ma też ustalać z Tobą i Waszymi planami. Do
              > tego po dziecko niech idzie z Tobą i odprowadzajcie dziecko też razem.

              prościutka droga do rozwodu
      • kkokos Re: mój mąż ma dziecko 22.09.10, 14:30
        Ja to bym chyba sama jezdzila po t
        > ego maluszka i bym mu go przywozila, bo ja generalnie lubie miec wszystko pod k
        > ontrola.

        a kinga miałaby święte prawo zatrzasnąć ci drzwi przed nosem. nie twoje dziecko, nie twój interes, precz z łapami.
        • nchyb Re: mój mąż ma dziecko 23.09.10, 10:26
          święte słowa...
    • paul_ina Re: mój mąż ma dziecko 23.09.10, 10:09
      To jest trudna sytuacja i serdecznie Ci współczuję.
      Ale postaraj się popatrzeć na wszystko obiektywnie, choć w tej chwili będzie Ci bardzo trudno, bo tak naprawdę jesteś jeszcze w połogu.

      To Ty jesteś żoną swojego męża i to z Tobą ma zaplanowane dziecko. Z tamtą panią rozstał się bardzo dawno temu (pięć? sześć lat temu? to kupa czasu), to że ją czasem wspominał, to nie znaczy, że za nią tęsknił - po prostu dzielił się z Tobą wspomnieniami. Był jakiś powód, dla którego się rozstali i był powód, dla którego ożenił się z Tobą. Ja myślę, że tak naprawdę to on ma tutaj wszystko poukładane, ale dla swojego spokoju powiedz mu o swoich lękach, o tym, że czujesz się zagrożona.

      Druga sprawa, jeśli jest na tyle poplątany, że zechce do niej wrócić, to przecież nie jest Twoją własnością i nie będziesz stała mu na drodze do szczęścia. Nie jesteś warta takiego traktowania - nie daj się tak traktować. Jeśli w szczerej rozmowie Ci wyzna, że myśli jeszcze o tamtej (chociaż w to nie wierzę) albo jeśli złapiesz go na budowaniu więzi nie z dzieckiem, ale z matką, zacznij bić na alarm - nie daj się tak traktować.
      Na marginesie, warto zadbać o swoją sytuację ekonomiczną - już teraz zastanów się, co będziesz robiła po urlopie macierzyńskim, studia - praca - może jedno i drugie?

      Trzecia sprawa, Twoje dziecko właśnie zyskało przyrodnie rodzeństwo. Więc moim zdaniem i chyba tak to powinnaś mężowi przedstawić - warto tą dziewczynkę wprowadzić do waszej rodziny. Nie męża "wypożyczać" byłej, tylko dziecko wprowadzić do waszej rodziny, żeby nawiązała się więź z waszym malutkim dzieciątkiem i - z czasem - z Tobą. Ona na zawsze już będzie wpisana w wasze losy, to jest córka Twojego męża, ma swoje prawa - w tym prawo do jego czasu i pieniędzy - oraz prawo do kontaktów z przyrodnim rodzeństwem.

      No i czwarta sprawa - powiedz mężowi, że jest Ci bardzo ciężko, że jesteś po porodzie - rozmemłana psychicznie i fizycznie, że jest Ci potrzebna jego pomoc przy dziecku, że boisz się o to, że on odejdzie do byłej. Jako antidotum zaproponuj wspólne spędzanie czasu z przyrodnią siostrą - Wy i dwójka dzieci razem, wspólnie, spacery, wspólne popołudnia. Tamtemu dziecku musi być trudno, opuścił ją ktoś kogo uważała za ojca, postarajcie się jej to wynagrodzić wprowadzając ją w wasz świat.

      Nic się nie dzieje bez powodu, może właśnie to dziecko wprowadzi nową jakość do waszego związku, może go umocni. Trzeba być dobrej myśli i pamiętać o tym, że w tej sprawie najważniejsze są dzieci i ich dobro, równie ważna jest więź mąż - żona, a jakieś tam relacje z byłą są przy tym maluśkie i nieważne.
      • nowy99 Re: mój mąż ma dziecko 23.09.10, 12:41
        Paul_ino. z całym szacunkiem dla Twojego dobrego wielkiego serca. Ale Ty radzisz Kokosarze, by po prostu pozostawiła sprawy swojemu biegowi, tak naprawdę. Dopiero każesz jej bić na alarm, gdy w rzeczywistości będzie JUŻ ZA PÓŹNO. Bo gdy jej mąż za mocno się tam w obu kobietkach zaangażuje, to już z takiej sytuacji nie ma powrotu bez siekier i tony chemii spożytej. Po prostu będą już wtedy zgliszcza i nie wiadomo, czy Kokosara zechce jeszcze go po takim numerze.
        Kokosara nie powinna zwierzać się mu jak jest jej ciężko, robić z siebie słabą, sfrustrowaną, trzęsącą się kobietę, bo on ją wyśmieje. Pwoinna rzeczowo powiedzić, że sytuacja ją przerasta, jest ponad jej siły psychiczne i powinni dążyć do takiego ustawienia klocków, by ona mogła bez stresu w ich układzie żyć.
        Nadal podtrzymuję, że tamta córka nie musi się z nim widywać codziennie. Obie rodziny mają swoje życie i codzienne życie na dwa domy tych wszystkich osób tj. Kingi, jej córki 5-letniej, jej ojca i żony jego, a do tego ich maleńkiego dziecka.
        I wiem, że jeśli Kokosara teraz pozwoli by mąż robił jak mu i tylko jemu odpowiada (no bo tak to teraz przebiega), to z czasem się rozejdą. Bo albo ona tego nie wytrzyma, albo tamci zajdą za daleko i ona się dowie.
        Kokosaro, jeszcze jedna rada z mojego doświadczenia: choćbyś nieba przychyliła, zaprzyjaźniła się z jego córcią, to i tak pozostaniesz w jej oczach wrogiem, konkurentką. Więc nigdy się z dziewczynką nie spoufalaj - ja wzięłam na wczasy córkę mojego męża, a ona z mamą ukartowały informację do mnie, że on z jej mamą po cichu korespondują, się kochają, taaakie intrygi. Potem przyznała się mężowi, że baaardzo chce by on wrócił do jej mamy, i dłuuugo go namawiała. Mąż był w szoku, a one popsuły nam, mi takie piękne wczasy na południu Europy. I to po 13 latach rozstania męża z tamtą. Te historie nie umierają, ci ludzi będą, fakt, towarzyszyć Ci czy tego chcesz, czy nie - i jeśli dziś ustawisz to wszystko tak jak Ci pasuje, to tak to dalej siłą rozpędu będzie się toczyło, ale jeśli dziś pozwalasz mężowi na dużą swobodę - za dużą zdecydowanie - to za chwilę się rozwali Wasze małżeństwo, albo będzie byle jakie, pełne kłótni, podejrzeń.
        I jeszcze odniosę się do postu poniżej: Twój brak zaufania to NIE JEST TWÓJ PROBLEM. On pojawił się z jakiegoś, jakichś powodów. I to nie Ty masz go w sobie stłumić, ale masz stłumić powody dla których mężowi nie ufasz - jego układ z tamtą jest widocznie nieodpowiedni i za bliski. Zakomunikuj mu, że on ma coś z tym zrobić, bo Tobie to nie odpowiada.
        • aadzia21 traktowanie męża jak niesamodzielnego idiotę 23.09.10, 12:57
          to radzisz, nowy99. Ograniczyć, zabronić, najlepiej ubezwłasnowolnić. Bzdury!
          Dziecko jest faktem, którego nie da się wymazać z życia. Należy mu się od ojca to, co najlepsze, bo nie jest jego winą, że tatuś ma już nową rodzinę. Jedyne, co mąż autorki wątku powinien teraz zrobić, to ustalić z nią warunki opieki nad tamtą córką, żeby nowa rodzina na tym jak najmniej cierpiała. Bo niestety, nie da się udawać, że nic się nie stało.
          Matka dziecka nie jest jedyną kobietą na świecie, w której mąż może się zakochać. Jak będzie chciał zdradzić lub odejść zrobi to, czy to z sekretarką, czy sąsiadką z góry. Rzecz nie w tym, żeby mu czegokolwiek zabraniać.
          • nowy99 Re: traktowanie męża jak niesamodzielnego idiotę 23.09.10, 13:14
            Nie czytaj tylko dwoma kolorami czarm=nym i białym - pośrodku jest wiele odcieni. Nikt nie każe jej zabraniać czegokolwiek mężowi.
            A takie przypadki dania swobody mężowi to znam. Znam też ich finały i nie leżą w szufladzie z komediami z the endem.
            Lepiej nie pisz miast radzić takie skrajne bzdury. Trochę trza jednak na świecie pożyć, by widzieć rezultaty.
            • paul_ina Re: traktowanie męża jak niesamodzielnego idiotę 23.09.10, 13:44
              No właśnie, Ty też nie czytaj dwoma kolorami, Twoja historia to nie historia autorki postu, nakręcasz dziewczynę negatywnie, a wcale nic złego nie musi się wydarzyć.

              Ja nie napisałam, że facet ma zostawić żonę w połogu z maleńkim dzieckiem i latać na skrzydłach do świeżo odnalezionej latorośli - nota bene która jest w wieku, jaki bardziej odpowiada mężczyznom, którzy rzadko kiedy doceniają uroki ojcostwa w przypadku niemowląt. Ja napisałam, żeby Oni - Żona i Mąż - uczestniczyli razem w życiu tej córki, wciągnęli ją do swojego świata, żeby On nie zrobił z tego dziecka sprawy tylko jego i jego byłej - tylko żeby to dziecko weszło do Ich rodziny, a nie On odszedł do rodziny dziecka. Czy to jasne?
              • nowy99 Re: traktowanie męża jak niesamodzielnego idiotę 23.09.10, 14:17
                Rada, by dziecko weszło do ich rodziny jest radą niedobrą. takie dziecko staje się "wtyczką", zwłaszcza jeśli ma głupią mamuśkę, relacje między dziećmi są przesiąknięte zazdrością dziecka pozbawionego ojca, które robi krzywdę temu szczęśliwemu itd. Nie mówię o skrajności, jak to próbuje się mi wcisnąć, żeby się dzieci nie znały. Ale to 5-letnie nie ma wielkiej potrzeby mieć dodatkowego rodzeństwa, bo ma już w swoim pierwszym domu rodzeństwo. To też z doświadczenia.
                Uważając, że nic złego nie musi się wydarzyć, nie dość uwagi i empatii przeznaczyłaś na posty Kokosary. Tam już dzieje się coś bardzo niedobrego, bo ona łyka garściami prochy na uspokojenie. Nie wiem, w jak fatalnej sytuacji musiałabym się zdobyć na tak desperacki krok, mam nadzieję, że łykając je nie karmi jednocześnie maluszka.
                • paul_ina Re: traktowanie męża jak niesamodzielnego idiotę 23.09.10, 21:09
                  Nowy99 doceniam Twoje zaangażowanie, ale NIE MA innej drogi niż życie w prawdzie z poszanowaniem innych, każdy inny wybór kogoś unieszczęśliwi. Chodzi o to, żeby każdy był szczery sam ze sobą i z innymi - a najbardziej autorka wątku, żeby powiedziała mężowi, co czuje. Z drugiej strony powinna jego zrozumieć, jego zainteresowanie odnalezioną córką. Moim zdaniem wszyscy się lepiej poczują (oprócz Kingi, jeśli ona coś planuje), jeśli córka zostanie zaproszona do ich rodziny, będzie blisko ze swoim przyrodnim rodzeństwem i żoną swojego taty. Z drugiej strony żona taty powinna zostać włączona w życie tej córeczki, na zasadzie rodzinne uroczystości typu urodziny małej - tata zjawia się ze swoją rodziną, odwożenie przywożenie małej - zamiennie tata i jego żona, itp. itd.

                  Najważniejsze, żeby tego dziecka nie traktować jak "wtyczkę" - to jest dziecko, potrzebuje ojca, jest małe i nie zna sytuacji, w której jego rodzice - jej biologiczny ojciec i matka - byli razem, więc nie tęskni do takiej sytuacji. Za to z radością powita informację, że ma przyrodniego brata / siostrę, że jest mile widziane w domu brata / siostry, gdzie wszyscy są jej życzliwi.

                  Co do autorki wątku, to dziewczyna jest dwa miesiące po porodzie, to jest bardzo, bardzo trudny czas dla kobiety (dokładnie pamiętam, moje dziecko ma 9 i pół miesiąca), istnieje duże zagrożenie depresją poporodową, a już na pewno dziewczyna nie jest zdolna do zdystansowania się. Stąd moja rada, żeby spróbować spojrzeć na całą sytuację pozytywnie, wierzyć w męża i w siebie i po prostu na bieżąco prowadzić rzeczowy dialog z mężem, informować go o swoich uczuciach, obawach i spostrzeżeniach związanych z tą sytuacją, powtarzać mu, że jest potrzebny młodej mamie i malutkiemu dziecku, a jednocześnie z życzliwością zaangażować się w proces "oswajania" nowego członka rodziny.

                  Jedyną osobą, która może Ci pomóc to wszystko spokojnie przeżyć i poukładać jest Twój mąż - rozmawiaj z nim, spokojnie i bez pretensji, ale rozmawiaj, mów mu jaki jest Ci potrzebny i co do niego czujesz, mów mu także, że chcesz zaprosić jego córkę do waszej rodziny, angażuj się z sympatią w kontakty z tym dzieckiem, staraj się ułatwić nawiązanie więzi między waszym dzieckiem a nią.
                  Wszystko będzie dobrze, tylko nastaw się pozytywnie.
            • premeda Re: traktowanie męża jak niesamodzielnego idiotę 23.09.10, 14:08
              > Lepiej nie pisz miast radzić takie skrajne bzdury. Trochę trza jednak na świeci
              > e pożyć, by widzieć rezultaty.
              O proszę jaki dyktatorski ton od osoby, która sama nie wie czy w końcu nie miała problemów z córeczką meża czy miała? Do tego sama radzisz autorce postępowanie, którego sama w czyn nie wprowadziłaś, więc nawet na swoim chłopie takich akcji nie przetestowałaś, a radzisz je wobec nieznanego faceta. Może zastosujesz się do swoich rad i przestaniesz pisać bzdury.
              • nowy99 Re: traktowanie męża jak niesamodzielnego idiotę 23.09.10, 14:26
                Pisałam o tym, że u nas mój mąż w taki właśnie sposób sam ustawił całą kwestię z jego córką. To, co radziłam Kokosarze jest wzięte z naszego, ustawionego przez męża, układu. I nawet dziś pytałam go co u córki, żeby napisał do niej - czyli nie jestem aż taka egoistyczna skoro sama nakręcam ich kontakt.
                Powtarzam: pożyjcie w takich układach, powyciągacie sobie najlepsze wnioski. Będą Wasze.
                A prawda o życiowym doświadczeniu niechaj nikogo nie boli, i nie odbieraj tego błędnie jako nieodpowiedni ton.
                • premeda Re: traktowanie męża jak niesamodzielnego idiotę 23.09.10, 14:41
                  > Ja nigdy nie postawiłam mężowi tyvh wszystkich punktów, które poradziłam wprowadzić
                  > autorce wątku. Żadnego z nich, mówię tylko, jak to było, jest u nas.
                  Sama nie wiesz jak to w końcu było!
            • aadzia21 Re: traktowanie męża jak niesamodzielnego idiotę 23.09.10, 20:38
              Co to znaczy, że znasz przypadki dania swobody mężowi? A co kto ma tu do dawania? Mąż JEST wolnym człowiekiem, jak każdy, małżeństwo nie czyni bowiem z niego istoty podległej. Zastanów się nad swoją skrzywioną wizją świata, to może Ci zgorzknienie życiem przejdzie.
    • blue_romka Re: mój mąż ma dziecko 23.09.10, 12:12
      Powinnaś się cieszyc, że Twój mąż to odpowiedzialny człowiek, który nie zignorował obecności Bogu ducha winnego dziecka w swoim życiu. Chwała mu za to. Córka jest owocem związku zanim się poznaliście, a nie zdrady. A jeśli boisz się, że między nim a tamtą kobietą znowu zaiskrzy, to masz problem ze sobą, ze swoim zaufaniem do męża, ze światopoglądem. Popracuj nad tym, zamiast się krzywic, że wyszłaś za porządnego faceta.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mój mąż ma dziecko 24.09.10, 00:06
      Bardzo trudna sytuacja pod każdym względem. Zrozumiałe jest Pani zamieszanie, zdenerwowanie i niepewność. Mimo, że jest Pani przypadkową ofiarą całej sytuacji, niestety jakaś część odpowiedzialności spoczywa i na Pani. Ona dotyczy odpowiedzialności za swój związek z mężem. Jeśli mąż jest nadal kochanym przez Panią mężczyzną, to winna go Pani wesprzeć w tej sytuacji. Pani widzi tę sytuację jedynie w płaszczyźnie męsko - damskiej i z tej perspektywy może Pani przeżywać jedynie zazdrość. A ta sytuacja ma więcej niuansów. Mąż nagle okazał się ojcem dziecka, dziewczynki. Może mieć poczucie winy, że tego nie wiedział, że skrzywdził swoje dziecko. Może mieć poczucie winy, że nie skontrolował całej sytuacji. Z tego co Pani napisała i rzeczona Kinga również tego nie zrobiła.
      Decyzja jakie stanowisko zająć w tej sytuacji należy wyłącznie do Pani męża. Czy być bliżej dziecka i podjąć rolę ojca czy też wycofać się płacąc ewentualnie jedynie alimenty i uznając, że tylko Wasz związek jest pełnoprawny.
      Każdą decyzję powinna Pani przyjąć i wspierać. Mąż to przecież bliski Pani człowiek. On też przeżywa dylemat. Eskalacja tylko swoich roszczeń może Was oddalić.
      Poza tym spotkaliście się jako dojrzali ludzie. Chyba każde z Was miało swoją dorosłą przeszłość. Cóż, trzeba to uznać. Ona nie przekreśla Waszej Agnieszka Iwaszkiewicz teraźniejszości i przyszłości.
Pełna wersja