postawa matki

26.09.10, 17:54
Nie wiem od czego właściwie zacząć ten post bo zbyt wiele rzeczy tłucze mi się po głowie.
Ale może zacznę od poczatku.

Moja matka urodziła mnie jak była młodą dziewczyną(19 lat).Rodzina mojego ojca nie była zbyt zachwycona wizją małżeństwa moich rodziców, ale z opowiadań rodziny ojca wynika, że pomimo przypadkowości ciąży ''wziął na klatę'' konsekwencje i z matką moją się ożenił.

Przez całe moje życie miałyśmy( i nadal mamy) bardzo ciężki konflikt ze sobą.
Moja matka jest introwertyczką zamkniętą w sobie, każdy jej dzień wygląda tak samo.
Główne źródło wiedzy o świecie to seriale w Tv.
Niestety nie potrafimy ''normalnie'' ze sobą rozmawiać.Dlaczego?Cokolwiek powiem jest polewane przez nią sosem jadu i pretensji.Nawet rozmowa na tak błachy temat jak uczestnicy Tańca z Gwiazdami natychmiast jest wygaszony przeze mnie z powodu jej chamskich komentarzy( np. Dorota Zawadzka to gruba świnia i jak ma lustro w domu to nie powinna wychodzić z tego domu).Niestety z jej strony nie padają żadne formy uzasadnienia swoich wyborów:
nie podoba mi się ta pani bo...
ten program jest beznadziejny bo...
Zamiast tego słyszę, że wszyscy są nienormalni bo jak oni mogą tak postępować(np. grupa,która dzisiaj tańczyła półnago w Mam talent),że trzeba być chorym psychicznie i kretynem.

Moje próby rozmów z nią dotyczące moich wyborów życiowych też są kwitowane słowami: co ty znowu wymyśliłaś! to jest beznadziejne! na pewno nie skończysz tej szkoły!

O ile do sytuacji, kiedy nawet sposób jedzenia jest komentowany przez nią (jesz jak świnia, obleśnie jesz) czy komentowany jest mój wygląd, moje zainteresowania( ostracyzm, same negatywne cechy) ''w miarę się przyzwyczaiłam'' to niestety do pewnych nie potrafię podchodzić na chłodno.

Kilka dni temu będąc w supermarkecie kupiłam za własne pieniądze książeczkę dla dwuletniej córeczki mojej koleżanki ze szkoły,którą darzę sympatią.
Przyszłam do domu i chciałam się pochwalić dobrym zakupem. Oczywiście zaraz zostałam zapytana:po co to kupiłaś i dla kogo?
Niestety moja matka nie potrafiła zrozumieć mojej intencji=> jak można córce OBCEJ baby kupować prezent?

Dzisiaj rano dowiedziałam się, że umarł ojciec mojego chłopaka.
Było to dla wszystkich dużym szokiem i czułam się nieswojo w związku z tym zdarzeniem.
Kiedy powiedziałam matce o tym stwierdziła:
NO I CO Z TEGO, ŻE UMARŁ?
Po tych słowach coś się we mnie stało.

Mam do niej żal.Ogromny żal za to, że nawet nie jest w stanie uszanować czyjejś śmierci i musi paskudnie to skomentować.

Jak postępować z taką osobą, żeby było mi trochę łatwiej i żeby słowa tak nie raniły?
    • marzeka1 Re: postawa matki 26.09.10, 18:01
      Matki nie zmienisz, ale za to powinnaś dążyć do tego, aby móc się jak najszybciej usamodzielnić i wyprowadzić. Takie "wampiry emocjonalne" na co dzień są straszne, człowiek traci przy nich radość i sens życia.
      • epreis Re: postawa matki 26.09.10, 18:10
        wyprowadzka nic nie zmienia....
        ja założyłam własną rodzinę,wyprowadziłam się i z mamą nie mam kontaktu "codziennego",nie dzwonimy do siebie itp itd.
        mimo to nadal zanim coś zrobię to myślę co ona by powiedziała,a jak coś zrobię to wyobrażam sobie jej pierwszą reakcję...
        mimo,że bezpośrednio (już) nie wtrąca się moje życie,o co długo walczyłam to ja i tak czuję się zasczuta i "ubezwłasnowolniona" bo albo robię coś,żeby perfidnie było inaczej niż ona by chciała,albo szukając aprobaty robię coś,żeby sprawić jej przyjemność- i nigdy nie robię tego czego naprawdę chcę....

        planuję wyprowadzić się do innego miasta,dużo dalej od obecnego miejsca zamieszkania z nastawieniem "byle dalej od niej głównie",ale w duszy wiem,że nawet inny kraj nie rozwiąże do końca tego problemu.

        tobie życzę powodzenia i duużo odwagi.
        • lasubmersion Re: postawa matki 26.09.10, 18:15
          Wyprowadzka i zmieni i nie zmieni.
          Nie zmieni dlatego, że nie mam i raczej nie będe mieć w niej oparcia.
          Nigdy nie byłyśmy blisko ze sobą.Nigdy nie wprowadziła mnie w ''tajniki bycia kobietą'' takie jak chociażby co to jest miesiączka i co się dzieje z ciałem jak dziewczynka dorasta.
          Nie spędzamy razem w ogóle czasu, nie rozmawiamy ze sobą.
          Każda próba kontaktu wypływająca ode mnie jest natychmiast atakowana złośliwościami.

          Nigdy nie mogłam jej powiedzieć,że jest mi źle albo że ktoś mnie zawiódł.
          pierwsze nastoletnie miłości,pierwsze ''poważne'' problemy czy lęk przez egzaminem- to były rzeczy, którymi nie mogłam się z nią podzielić.
          Bo mój płacz kwitowała słowami ''nie rycz''.
          A inne rzeczy były tak mało interesujące, że nie zwracała żadnej uwagi na nie.
          • lasubmersion Re: postawa matki 26.09.10, 18:18
            Jeszcze a propos podejścia do jednej kwestii:
            przez bardzo długo czas miałam problemy z akceptacją własnego ciała. nigdy nie pozwalałam sobie zrobić zdjęcia. a ona cały czas komentowała jaka jestem tłusta i ile źrę(jej słowa).

            Bardzo negatywną opinię też ma na temat bycia babcią.Stwierdziła, że ona jest za młoda na bycie babcią(44 lata).
            Bardzo negatywnie wypowiada się na temat małych dzieci drwiąc ze mnie kiedy mówię jej, że chciałabym mieć kiedyś męża i dziecko.
          • epreis Re: postawa matki 26.09.10, 18:31
            nie wiem co ci poradszić.
            ja przez nią znienawidziłam własne dziecko, bo przez jej zadrywki czułam,że nie mam do niego prawa...
            nawet nie wiesz ile razy usłyszalam,że wcale nie jestem mu potrzebna,bo bezemnie świetnie dałoby sobie radę.

            studiowałam pedagogikę,przerwałam po urodzeniu syna (był wcześniakiem),ja naprawdę chciałam czerpać pełnymi garściami z macierzyńśtwa,wiedziałam,że studia nie zając..
            a żadna chwila z życia dziecka nie powtórzy się drugi raz.
            miała niesamowity żal,że przerwałam studia i przez kilka lat było to tematem tabu.
            a mimo to,gdy próowałam jej tłumaczyć dlaczego stosuję takie a nie inne metody wychowawcze (zaczynając od prostych,dlaczego zawsze żegnam się przed wyjściem z dzieckiem-gdy czasem został u niej, czy dlaczego NIGDY nie kłamię) to słyszałam,że to sam stek bzdur i na tych studiahc nic mądrego nie uczą.
            wtedy wybuchłam,że o co więc ta cała afera że studia przerwałam skoro ona po zawodówce wie więcej niż wykładowcy.
            a mimo to wszystko,gdy w tym roku na studia postanowiłam wrócić(dla siebie) to jest przeszczęśliwa i lata i opowiada wkoło,że zmądrzałam...

            usłyszałam od niej,raz w gniewie,że "nikt nie mam tak popie...nej córki jak ona"
            i potwierdziła to jeszcze 2 razy przy innych okazjach,gdy rozmawiałyśmy i ja tak bardzo potrzebowałam usłyszeć od niej "przepraszam,wcale tak nie myślę"

            był moment,że zwątpiłam czy mam prawo żyć i kim wogóle jestem,wylądowałam u psychiatry i brałam przez jakiś czas leki antydepresyjne.
            dziś jest już lepiej,bo wyzbyłam się potrzeby aprobowania przez nią mnie i moich decyzji.
            już mi nie zależy tak jak zależało kiedyś.
            nauczyłam się też jej sprzeciwiać...
            i nie przejmować...mieć włąsne zdanie i się go trzymać.

            nie wiem czy ona mnie kocha,ja tylko 2 razy w życiu czułam jej wsparcie i było ono dla mnie większym szokiem niż oba zdarzenia które to wsparcie wywołały.
            z moją mamą rozmawia mój mąż,bo to co on powie jest święte- ja mówię same bzdury.

            taka karma,a żyć trzeba- życzę powodzenia w uwalnianiu się spod "władzy" toksycznej matki....
        • rosapulchra-0 Re: postawa matki 27.09.10, 07:01
          uciekłam od mojej matki 2 tys. km, żeby mieć względny spokój, niestety, nawet ta odległość nic nie pomogła, mam z nią same problemy, wszystko załatwia za moimi plecami i to niekorzystnie dla mnie, choć uważa, że robi dobrze, nie da się jej przekonać, stosuje szantaże, ubliża, wrzeszczy, poniża mnie podczas każdej rozmowy, pamięć ma bardzo wybiórczą i gdy sama nie wytrzymuję i coś jej wypominam to obrzuca mnie stekiem obelg i zapiera się wszystkiego. Jest tak toksyczna, że każdy wyjazd do Polski jest dla mnie ogromnym stresem. A naprawdę wielokrotnie mi chciała lub zaszkodziła, świadomie i z premedytacją. Z mojego domu wyniosłam tylko worek kompleksów.
      • lasubmersion Re: postawa matki 26.09.10, 18:10
        Wiem, że nie zmienię.
        Od kwietnia tego roku chodzę raz w tygodniu na psychoterapię ze względu na moje problem(kilkakrotna hospitalizacja,podejmowane próby''s'').
        Od ponad 2 lat jestem w związku z chłopakiem i podczas naszych rozmów on czasami mi mówi, że zachowuje się podobnie jak moja matka.

        Dodatkowym problemem jest jeszcze to, że matka kilka miesięcy temu zachorowała na nerki(niechęć do odbycia wizyty u lekarza pomimo realnych i nieustępujących objawów).Skończyło się na tym, że od pół roku jest na zwolnieniu bo ma dializy domowe i tak naprawdę nie wiadomo czy nie zostanie skierowana na rentę.

        Jej problem zdrowotny pogarsza konflikt między nami chociażby ze względu na to, że nie ma zajęcia.
        Zachęcam ją do czytania.Jeźdzę do różnych bibliotek i wypożyczam jej książki, ale i często słyszę, że książka x. jest beznadziejna.

        Dlatego cała sytuacja jest dla mnie trudna.Dla ojca również.
        Matka ma awersję do kontaktów z ludźmi(utrzymuje tylko kontakty z rodziną-sporadyczne).
        Dzisiaj na naszym osiedlu był dzień sąsiada,próbowałam ją wyciągnać.
        Jednakże znowu usłyszałam ''to chore,po co mam tam iść?''.
        • smuti26 Re: postawa matki 26.09.10, 18:28
          wiesz ja z moją matką mam podobnie... Ogólnie po tym co wczoraj wyczynił mój ojciec stwierdzam, że moim rodzice pasują do siebie bo są gburami i prostakami. Nie wiem ile masz lat z postu wynika, ze musisz z nią mieszkać. Wiesz najlepiej się nic do niej nie odzywaj bo taka postawa matki nigdy się nie zmieni... Niestety są tacy ludzie. Moja jak odezwę się w jakimś temacie mówi o jezu... rzadko z nią rozmawiam ona wie wszystko najlepiej/jestem po pedagogice i tylko raz w życiu zdarzyło mi się jej powiedzieć coś na temat dlaczego tak a nie inaczej postępuje z moim dzieckiem a ona gó..o wiesz! itp/ Nie przejmuj się, wiem że jest ci ciężko ja mojej jak mówiłam że chora jestem to ona odpowiadała mi na to że ona k...a się jeszcze gorzej czuje ode mnie i gdzie taki nierób jak ja mógł zachorować! i standardowo zaczynała mnie wyzywać i drzeć się na mnie
          • lasubmersion Re: postawa matki 26.09.10, 18:47
            U mojej matki bardzo silną i dobrze trzymającą się cechą jest dulszczyzna.
            Zero inicjatyw, zero chęci nawiązywania kontaktów z innymi i przede wszystkim ''co ludzie powiedzą''.

            I chyba ja ( według mojej matki) powinnam żyć wedle tego co ludzie powiedzą.
            Dzisiaj, kiedy już nie dałam rady utrzymać swoich nerwów na wodzy i powiedziałam jej , że przeraża mnie jej głupota( chociażby osądzanie ludzi nie znając ich motywów)to stwierdziła, że DO MATKI POWINNO SIĘ MIEĆ SZACUNEK NIEZALEŻNIE JAKA TO MATKA.

            czyli w jej rozumowaniu matka ma prawo do robienia wszystkiego ze swoim dzieckim łącznie z gnojeniem go,wkładaniem mu do głowy nieufności i chamstwa wobec ludzi.
            A dziecko ma potakiwać głową potulnie czekając na kolejne ciosy...
            • mamapodziomka Re: postawa matki 26.09.10, 19:18
              No coz moim zdaniem wyprowadzka jest jedynym rozwiazaniem i to im szybciej tym lepiej.

              Tyle, ze wyprowadzka w zaden sposob nie poprawi Twoich kontaktow z matka, bo jak widac jest ona do nich niezdolna, no i niespecjalnie ma w ogole ochote. Jedyne wyjscie to odciac sie kompletnie, jesli twojej matki nie interesuje jej wlasny stan zdrowia i relacje z innymi ludzmi to dlaczego na litosc Boska mialoby to interesowac Ciebie?? To jest dorosla kobieta nie 2-letnie dziecko, nie musisz i nawet nie mozesz jej wychowywac, zachecac do czytania czy wchodzenia w relacje z innymi ludzmi.

              Raczej zajmij sie swoja nawet nie blizna, a rana. Bedziesz musiala zaakceptowac fakt, ze matki jako takiej wlasciwie nigdy nie mialas i miec nie bedziesz. Porozgladaj sie po otoczeniu kto moglby Ci te bolesna luke troche uzupelnic, moze jakas ciocia, moze starsza znajoma, czasem nawet kolezanki moga sie przydac. Sporo mozesz zrobic sama, zajmowanie sie swoim wewnetrznym dzieckiem wcale nie musi byc glupim pomyslem.

              No i bedziesz musiala blyskawicznie dorosnac: jestes dobra wtedy kiedy TY stwierdzisz, ze jestes dobra, nie wtedy kiedy powie ci to matka. Acha i najlatwiej bedzie Ci zrobic to wlasnie teraz, za 10 lat ugrzezniesz w tych toksycznych klimatach jeszcze glebiej i postawienie wlasnego zycia na nogi zajmie ci o wiele dluzej i bedzie bardziej bolesne.
              • lasubmersion Re: postawa matki 26.09.10, 19:37
                Wciąż zadaje sobie właśnie to pytanie:
                dlaczego moja matka nie jest zdolna do ciepłych i zdrowych kontaktów ze mną?

                Strasznie jest mi smutno,gdy patrzę na zdjęcia swoich koleżanek z ich matkami podczas ślubów czy wraz z wnukami.
                Strasznie też mi smutno, gdy widzę na ulicach dziewczynkami,młode kobiety z matkami.

                Brakuje mi tego.Odczuwam deficyt tego uczucia.
                Pewnie ktoś z Was mógłby zapytać:co z ojcem?

                Ojciec chce mieć spokój.Czasami fuknie na matkę,ale bardzo często on sam nie ma do niej sił.
                Przy każdej nadażającej się okazji matka informuje mnie o tym, że niedługo pożyje. Ale zupełnie nie szuka informacji o alternatywach leczenia. Wielokrotnie pokazywałam jej portale na których chorzy na nerki dzielą się swoimi myślami i podtrzymują się na duchu. Niestety matka nigdy nie skorzystała z tego.
                • ikame Re: postawa matki 26.09.10, 20:41
                  mój mąż ma takiego toksycznego ojca i bierną matkę. Powiem Ci tylko tyle, że tacy ludzie się nie zmieniają. Będzie tylko gorzej. Jedyne, co może Cię uratować, to odcięcie się od matki; w przeciwnym wypadku będziesz żyła w jej cieniu. Mojemu mężowi już nie jest smutno, właściwie zachowuje się tak, jakby nie miał ojca (ma za to wspaniałego wujka, który w dużym stopniu zastępował mu ojca), dorastanie w takim domu przypłacił depresją, nerwicą...
                  Czasem myślę, że większą krzywdę wyrządza jednak bierny rodzic, bo pozwala na niszczenie własnego dziecka takiemu toksycznemu popaprańcowi.
                  pytasz dlaczego Twoja matka nie jest zdolna do poprawnych kontaktów z Tobą? nie wiem, myślę, że nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Pewnie jest sfrustrowana swoim nieudanym życiem; ale ty nie musisz za to płacić.
                  • verdana Re: postawa matki 26.09.10, 21:08
                    Wsóczuję. Z matką nic nie da się zrobić - to co opisujesz, to zachowania autorytarne. matce brak pewności siebie, bezmyslnie słucha autorytetów, liczy się dla niej posłuszeństwo i opinia publiczna, a wlasne dziecko albo wykonuje rozkazy (zwykle źle), albo jest wyrodne.
                    W dodatku matka jest chora, więc najlepszy sposób - wyjazd bez pozostawienia adresu - nie wchodzi w grę.
                    Musisz jakos spróbować - być moze z pomoca terapeuty - wyzbyć się jakiegokolwiek śladu dążenia do tego, aby "spodobać" się matce. Przyjąć, ze nawet, gdy matka będzie świadkiem wręczania Ci dyplomu doktora honoris causa Oxfordu - to i tak uzna, ze nawalilaś. Ona po prostu nigdy nie dorosla do roli matki, ani nawet przyzwoitego człowieka.
                    • tully.makker Re: postawa matki 08.10.10, 18:18
                      W dodatku matka jest chora, więc najlepszy sposób - wyjazd bez pozostawienia ad
                      > resu - nie wchodzi w grę.

                      A dlaczego?
                • mamapodziomka Re: postawa matki 27.09.10, 00:24
                  Nie dojdziesz dlaczego Twoja matka jest jaka jest. Moze traumatyczne przezycia z dziecinstwa, moze psychopatyczne zaburzenia osobowosci, moze co innego. Tak naprawde ta diagnoza niczego tez by nie zmienila, bo na jakiekolwiek zmiany jest za pozno i to twoja matka a nie ty musialby chciec sie zmienic.

                  Moj partner mial praktycznie identyczna kombinacje w domu - potwornie toksyczna matka i bierny ojciec. I tez ciagle wlasciwie walczyl o uznanie, szacunek, milosc. Przyplacil to powaznymi zaburzeniami, problemami z ukonczeniem studiow (zdawal egzaminy, ale np. nie szedl po wpis do indeksu, etc.). Generalnie kosztowalo go 20 lat, w tym 3 lata terapii, zeby jakos uporac sie z problemem, mimo, ze majac 19 wyniosl sie ponad 800 km od domu. Naprawde nie warto do zmarnowanego dziecinstwa i mlodosci dokladac zmarnowanych lat doroslosci. Bo bedziesz musiala nauczyc sie odciecia od matki tak czy siak, inaczej bedziesz nieszczesliwa i bedziesz unieszczesliwiac swojego partnera i ew. dzieci.

                  Zaakceptuj sytuacje tak jak jest, zaakceptuj to, ze to nie twoja wina, przezyj zalobe za matka ktorej nie mialas, postaraj sie pozaklejac dziury, innego wyjscia po prostu nie widze. Mysleniem zyczeniowym, ze to niesprawiedliwe, ze matka powinna i dlaczego wlasnie ty nie wyleziesz z bagna niestety.

                  Byc moze kiedy odetniesz sie od matki bedzoesz w stanie uporzadkowac kontakty z ojcem, juz na zupelnie odrebnych zasadach. Ale do tego potrzeba bedzie troche czasu.
      • violka00 Re: postawa matki 26.09.10, 22:58
        marzeka1 napisała:

        > Matki nie zmienisz, ale za to powinnaś dążyć do tego, aby móc się jak najszybci
        > ej usamodzielnić i wyprowadzić. Takie "wampiry emocjonalne" na co dzień są stra
        > szne, człowiek traci przy nich radość i sens życia.


        cala prawda
        • violka00 Re: postawa matki 26.09.10, 23:12
          Moja matka jest taka sama. Tez zazdroszcze innym ich matek. Moje to nawet na wlasny slub nie zparosilam. Wypowaida sie o mnie zle. Wypowaida sie tak przy innych. Jest chamska, bywa wulgarna. Wstydze sie jej. Maj akies kompleksy. Mowi przykre slowa. Potrafi zahaczyc o mjoa sfere seksualna.. Obrrzydzic mi coś.. Jest toksyczna, naapstliwa. Podla. ZLosliwa.
          Probuje mnie zwlaczac. Chyba jest zazdrosna o mnie... Mowi o mnie brzydko. Kpi sobie. Nie pdoba jej sie, ze sobie radze w zyciu bez jej pomocy, ze normalnie funkcjonuje, że nie jestem ofiara, taka jak ona chce.

          W tej chwili probuje wywiedziec sie, gdzie jest moje miejsce pracy, by moc do niego dzwonić i skarżyc na mnie, ze uwaga: bije kijem syna!!! Nic by sie nie stalo oprocz tego ,ze narobilaby mi wstydu... Do wczesnijeszej pracy tez dzwonila...
          Nie jaj edna padlam ofiara jej dzialań...

          Najgorsze jest to, ze moj partner mowi, ze jestem takaj ak ona, ze orbie sie do niej podbna, a to najgorsza kara na swiecie dla mnie.

          Nawet jak sie od niej izoluje, slysze jej glos w sobie, wiem co ona powie!
          Uciekac, nie ogladac sie. Wiem ze jest trudno, ale przleamalo sie cos we mnie, gdy do naszej papugi, powiedziala, ze jestem k..rwą. Od tak sobie.
    • blue_romka Re: postawa matki 27.09.10, 09:13
      Przede wszystkim pora dorosnąć. Mam wrażenie, że nieustannie szukasz akceptacji swoich decyzji i wyborów, a nawet poglądów u matki. Jakbyś bez tego nie istniała. Nieustannie dostajesz od niej po twarzy (przenośnie), po czym próbujesz jeszcze raz. Po co? Czy masz zaniżone poczucie własnej wartości? Dlaczego wciąż czujesz potrzebę przeglądania się w oczach matki?
      Oczywiście jej zachowanie jest naganne, ale ona się nie zmieni. Zmienić się możesz Ty, czy raczej Twoje podejście do sprawy. Bezowocne dyskusje z matką ogranicz do koniecznego minimum, nie dziel się swoimi poglądami i uczuciami, skoro wiesz, że zostaniesz zbombardowane. Dorośnij.
      • mamatroojki Re: postawa matki 29.09.10, 12:38
        Hej, moja matka zachowuje się w stosunku do mnie podobnie, nie posuwa się może tak daleko jesli chodzi wulgaryzmy, ale nigdy nie okazywała czułości mnie i mojej siostrze, nigdy nas nie wspierała, krytykowała, krytykowała, krytykowała. Też zastanawiałam się dlaczego taka jest. Wyprowadziłam się z domu po maturze i zobaczyłam, że ludzie żyją inaczej. Usamodzielniłam się. Nie pamiętam kiedy, ale w pewnym momencie doszłam do wniosku, że nie warto się z nią dzielić spostrzeżeniami, matka więc snuła domysły (wg niej ćpałam, włóczyłam się po nocnych klubach itp.). Czułam ogromną satysfakcję, gdy kiedyś zamiast się z nią kłócić, przekonywać, że tak nie jest, po prostu powiedziałam "skoro wiesz, co robię to po co pytasz ? pogadaj z tymi, którzy informują Cię", "jak Ty wyglądasz - ja - mnie się podoba, jesteś za chuda - ja "może jestem", twoje dzieci są rozpuszczone - ja - nieprawda, to po prostu dzieci. Itd. Itd. Stresuję się za każdym razem, gdy jadę do rodziców, bo dużo kosztuje mnie trzymanie nerwów na wodzy, na szczęście mój mąż rozładowuje sytuację. Najtrudniejsze jest dla mnie rodzicielstwo, niestety nie wyniosłam pozytywnych wzorców, ciągle się zastanawiam czy nie za dużo wymagam od dzieci, wrzeszczę podobnie jak wrzeszczała matka, choć w innych sytuacjach. Zwierzyłam się z moich problemów moim niedoszłym teściom i po pojawieniu się naszego pierwszego dziecka natychmiast przykleili mi etykietkę nieczułej matki tyranki, która cyt. "pracuje, aby dziećmi się nie zajmować". Reasumując, mogę powiedzieć, że mnie się udało bardzo poprawić jakość życia (np. prawie zero kompleksów, obecnie jestem zadowolona ze swojego wyglądu, choć po ciąży zostało mi jakieś uporczywe 5 kg :))), ale są takie sfery, które ciągle sprawiają mi trudności (nagradzanie i karanie dzieci, ustalanie priorytetów, konsekwencja w działaniu - mam mnóstwo pomysłów, niewiele doprowadzam do końca). Trzymam kciuki za Ciebie :)) pozdrawiam
        • nowy99 Re: postawa matki 07.10.10, 15:14
          Z obserwacji: matki często źle traktują córki, a już z synami idzie im lepiej - czy do głosu dochodzi tu sorry: jakaś sucza natura?
          U mnie było podobnie. I mogę powiedzieć jak to toczy się dalej, po opuszczeniu domu rodzinnego: po prostu nie lubię swojej matki za jej agresję, egoizm, deptanie po ludziach, po mnie, ojcu i po nowym jej panu... Ale ją chyba mało kto lubi...
          I później taka matka na starość dziwi się, ze dzieci nie chcą się nią zająć, że mało ją odwiedzają, że są jak mówi niewdzięczne, niedobre.
          Są takie, jakimi ona nauczyła je być wedle swojego złego wzorca. Nie szanują jej, bo ona ich nie szanowała.
          Też byłam smutnym, wrażliwym, przewrażliwionym dzieckiem, bitym, wyzywanym, zapędzanym do nonstop domowej roboty. Albo do zabawiania jej, jak ojciec pracował za granicą.
          Ale wiem co było złe w jej postawie, potrafię to zdefiniować i dlatego za nic w świecie nie popełnię tych samych błędów w stosunku do swoich bliskich: męża, dzieci.
          I udaje mi się to, naprawdę:)

          I to wydaje się być najważniejsze: autorko wątku, niestety mamy nie zmienisz, ale nie popełnij tych błędów, nie powiel jej zachowań - by inni później przez ciebie nie płakali i nie targali się na życie.
    • quba Re: postawa matki 08.10.10, 17:23
      Hm... postawa Twojej matki wskazuje na wycofanie.
      Myslę, ze zostala przez kogos bardzo skrzywdzona i z góry najeża się na wszystki kontakty, wszystich ludzi, otoczenia.Przebywanie w domu przed telewizorem jej nie zagraża, więc robi to.
      Nieprzychylne komentarze wszystkich i wszystkiego wskazują na to, ze nmatka tak naprawdę nie wie jak się zachować, na wszelki wypadek wszystkich z góry przekreśla, wtedy nikt jej nie zarzuci, ze się angażuje, a z pewnością nikt jej nie skrzywdzi.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: postawa matki 14.10.10, 09:21
      Pani mama pewnie ma swoje świadome i nieświadome doświadczenia, które motywujają do takich zachowań jak opisane. Wydaje się też, że nie jest zainteresowana zmianą, przeżyciami innych realnych , bliskich ludzi, swoim stanem.
      Rozumiem , że taka postawa mamy przeniknęła do Waszej relacji powodując u Pani deficyty z nią związane. Nie ma już wielkich szans na realne ich zaspokojenie, bo to co już się stało i ukształtowało Pani w określony sposób. Pani doskonale diagnozuje tę sytuację.
      Teraz, u progu dorosłego życia trzeba będzie zdawać sobie sprawę z tego deficytu, pamiętać, aby nie wchodzić w relacje kompensacyjne, może podjąć pracę nad sobą, opłakać stratę po idealnym wizerunku mamy i pogodzić się z realnością. Ale nie szukać juz zaspokojenia u realnej mamy. Ona tego nie da, bo prawdopodobnie ani nie ma czego ani nie umie. Pani natomiast narazi się na kolejne rozczarowanie i frustrację.
      To może się wydawać smutne i beznadziejne, ale zgoda na taką rzewczywstość jest lepsza niż tkwienie w iluzji, że ta relacja da jeszcze pełną satysfakcję, o jakiej Pani marzy i jakiej Pani potrzebuje. Można tego dokonać pod wpływem terapii, parcy własnej, w satysfakcjonującym związku, poprzez pracę zawodową, póżniej z własnymi dziećmi. To nie jest niemożliwe.
      Relacja z rodzicami jest podstawowa, najważniejsza, budująca doświadczenie na całe życie, ale to nie jest jedyna relacja, której trzeba się "uczepić" i iść z nią przez to życie.
      Podążając nową ścieżką odczuje Pani za jakiś czas ulgę. Wartością dodaną może będzie umiejętnoścćzbudowania z mamą nowej relacji uwzględniającej Wasze wspólne deficyty. Ale to potrwa. pociechą jest to, że przed Pania cały świat nowych doznań i spraw. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja