attka
30.09.10, 09:54
Mam w rodzinie osobę, która, od kiedy pamiętam, ma gwałtowne skoki nastrojów. Jednego dnia jest normalnie, a np następnego dnia rano wstaje wściekła i zaczyna się piekło. Oczywiście każdemu może sie zdarzyć gorszy dzień, ale tutaj ta huśtawka nastrojów jest tak często, że już nie wiadomo jak z tą osobą (moja matka) funkcjonować. Chodzi mi o te momenty kiedy ma, delikatnie mówiąc, zły humor. Wymyśla wtedy historie (najczęściej jest to negatywne ubarwienie jakiejś zwykłej sytuacji), o które robi awantury i mówienie, że takiej sytuacji nie było (nawet jeżeli przedstawi się dowody) nic nie daje - ona wie lepiej. W ogóle wtedy jest strasznie daleka od racjonalności i logicznego myślenia. Potem jest wielka obraza i teatralne gesty, że jesteśmy najgorsi i że nikt jej nie rozumie. Próby spokojnej rozmowy nic nie dają bo jest głucha na wszelkie argumenty. Po kilku dniach obrazy, ni z gruszki ni z pietruszki, wstaje rano i rozmawia normalnie jakby się nic nie stało. I tak do następnego razu. Jest to bardzo męczące, bo w zasadzie żyjemy w ciągłym napięciu jaki ona będzie miała humor, a kiedy już ma ten zły to trudno jest normalnie funkcjonować. Nie mam też zielonego pojęcia jak z nią postępować kiedy jest w tej złej fazie. Wysłanie ją do lekarza jest nierealne, ponieważ uważa, że z nią jest wszystko w porządku, tylko my jesteśmy ci źli / bez serca / okrutni itd.