ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki

01.10.10, 16:02
Z góry przepraszam za nieco nieskładny tekst ale nie wiem od czego zacząć.
Otóż mam 16-letniego syna, który uczy sie w technikum i w związku z tym musi chodzic wcześnie spać, ponieważ dojeżdża do sąsiadującego miasta. Na zachowanie syna nie narzekam, czasem trochę "pyskuje" ale to chyba prawo jego wieku.
Mąż natomiast jest maniakiem gier on-line i czasem wymusza na synu, aby na jakies 15-20 min. zastapił go w tej grze. Wczoraj późnym wieczorem (po 22.00), kiedy syn kładł sie spać (tego dnia był wyjątkowo zmęczony), ojciec ponowił prosbę i kiedy usłyszał odmowę, wpadł w wielka złość, wykrzyczał mu, że jest niewdzięcznikiem, leniem itd itd. Niewdzięcznikiem (w jego mniemaniu) jest dlatego, ze zawozi on syna raz na m-c do lekarza-specjalisty (czasem po nocnej zmianie, wiec niejako poświęca się), co zajmuje ok.1,5 godziny.
Syn jest kochanym dzieckiem, ale coraz częściej toczy bitwę słowną z własnym ojcem. Mąż z natury jest nadpobudliwym człowiekiem i za każdym razem, zamiast próbować jakoś dogadać się z nastolatkiem załatwia sprawe krótkim cięciem - daje kary na komputer, na wyjście z domu i na wszystko, co tylko mu przyjdzie do głowy, żeby mu "pokazac" kto tu rządzi.
Jestem miedzy młotem a kowadłem. Staram się być bezstronna, często próbuje jednemu i drugiemu przetłumaczyć, że źle postępuje. Jednak zdarza sie, ze tak naprawdę nie wiem, jak do nich dotrzeć. Obawiam sie, że w przyszłości i ch wzajemne relacje bardzo się popsują a tego bym nie chciała.
    • serendepity Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 16:25
      Szczerze mowiac, to brzmi to jakby syn byl dojrzalszy od wlasnego ojca.
      • serendepity Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 16:25
        A dawanie kary za to, ze nie chcial grac na komputerze za ojca jest wrecz absurdalne.
    • morekac Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 16:37
      Rozumiem, że można być niewdzięcznikiem z powodu niezajęcia się młodszym rodzeństwem w sytuacji podbramkowej - ale z powodu niezagrania w gry komputerowe, bo się ojcu pewnie siku zachciało?
      Szczerze - w takiej sytuacji zachowanie bezstronności przez drugiego rodzica powinno być karalne... Co byś zrobiła, gdyby mąż namawiał młodego na wspólne picie?
      • smuti26 Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 17:49
        Nie wiem w co gra twój mąż. Ja grałam akurat w traviana były chwile, ze po 20h na dobe tak 20h !!! i to on stop np przez 3mies. Zachowanie twojego męża troszkę o to zahacza... Żeby dać nastolatkowi kare za to że nie dał mu sitta bzdura
        • verdana Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 18:09
          No cóż, trudno tu wyrokować jednoznacznie. Gdy ojciec regularnie prosi syna o zastąpienie go w grze, to skandal, a dawanie za to kar - to skandal do kwadratu. jeżeli jednak to są sporadyczne prosby, a syn, wiedzac że ojcu zależy, odmawia - cóż, wylamię się, mam wątpliwosci. Karać oczywiscie bym nie karała, ale z drugiej strony, 15 minut, gdy ojcu zależy?
          A gdyby ojciec poprosił o zrobienie mu herbaty? Gdyby poprosił (u nas w domu się zdarza, nie powiem), aby mlody człowiek przez 15 minut obejrzał fragment filmu i opowiedział, bo do ojca właśnie ktos zadzwonił?
          Oczywiscie, nastolatk nie musi spełniać fanaberii rodziców. I teraz pytanie - czy nie poswieci tych 15 minut, bo ma dosyć ojca, bo za nim nie przepada, bo ojciec poswięca czas grom, a nie rodzinie - i to rozumiem. czy nie poświęca tych 15 minut, bo nie ma ochoty i tyle?
          To są dwie zupełnie rózne sytuacje.
          Gdyby moj nastolatek powiedział "Nie mam zamiaru zrobić ci kawy, bo mam lekcje do odrabiania, chcesz kawy, to sobie weź" - nie bylabym zachwycona, słowo daję. Ale gdyby zrobił to, bo uważa,z e kawe mi szkodzi - to inna sprawa.
          • triss_merigold6 Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 18:35
            Qrde to było po 22!
            • verdana Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 18:41
              Ty tak serio?
              • triss_merigold6 Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 19:02
                Najzupełniej serio. Jeśli nastolatek dojeżdża do sąsiedniego miasta to - zakładam - wstaje koło 6 rano i cały dzień jest na nogach, samo dojeżdżanie jest męczące. Ja mam w miarę blisko i super dojazd do pracy, wstaję koło 6 - żeby być przytomna muszę iść spać koło 22. Sporadycznie później ale potrzebuję potem nadrobić.
                • verdana Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 19:33
                  Mój wstaje o 6.30. I naprawdę, pójscie spać o 10.30 dla 16, ktory musi wstać o 6 nie jest tragedią, szczególnie sporadycznie. Naprawdę, znam mnóstwo 16-latków i zasadnicza większość ogląda filmy wieczorem, jakoś nie padajac z nog rano.
                  • nchyb Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 20:12
                    mój 16-latek też wstaje zazwyczaj o 6.30. Spać chodzi z reguły po północy, bardzo rzadko wcześniej. Odsypia w weekendy, potrafi spać i do 14-15.
                    Ale z tego co pamietam, w wieku nastolatkowym i ja miałam tę super zdolnoć do regeneracji.

                    To tyle co do spania, chociaż wiem, że trafiają się i nastolatkowie, którzy potrzebują stale dużo snu.

                    Wracając do tematu. Jezeli to nagminne, to ojciec oczywiście pregina natomiast jeżeli była to sporadyczna prośba ojca, to syn mógł pomóc, ale rozumiem, ze jeżeli wyjątkowo był bardzo zmęczony i już myślał tylko o łóżku, to prośba ojca mogła go zdenerwować i wywołać niechęć do kompa. Szczególnie jeżeli tuż wcześniej za cokolwiek ojciec ukarał go zakazem dostępu do komputera.

                    I jeszcze ten tekst o byciu niewdzięcznikiem, bo tatuńcio tak się poświęca. No to już przegięcie - wypominanie zawożenia do lekarza? Wypominanie dziecku przez ojca? Nie rozumiem...
                    • verdana Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 20:55
                      No, ja tego też nie.
                      Mój syn zapytał, czy aby na tej grze nie ma ojciec i syn wspólnego konta.
                      • nchyb Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 21:56
                        > Mój syn zapytał, czy aby na tej grze nie ma ojciec i syn wspólnego konta.

                        grywałam w te same gry co mój starszy syn, ale nigdy wspólnego konta nie mieliśmy. Jedynie na pokerze mój młodszy korzysta z konta taty, ale to dlatego, ze jest praworządny, a konta na tym portalu mogą zakładać wyłącznie penoletni... :-)
                  • anabel7 Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 21:46
                    Verdana, dobrze, że zabrałas głos, bo to właśnie w tej konkretnej sytuacji nie byłam pewna, po czyjej stronie jest racja. Mój nastolatek dopiero m-c dojeżdża (czasem jedzie o 6.30 na 7.00) i moze potrzebuje troche czasu na przyzwyczajenie sie do dojazdów i wcześniejszego wstawania.
                    Z drugiej zaś strony, może nie był az tak zmeczony, żeby poświecić komuś 15 min. Mojemu mężowi zdarza się po nocce (praca) nie spać przez pół dnia, żeby załatwić bardzo wazne dla nas sprawy. Ale to sa ważne rzeczy. Kiedyś grywałam w rózne gry i mogę pewne rzeczy zrozumiec, ale wg mnie poświecanie 90% swojego wolnego czasu dla jakiejś wirtualnej rzeczywistości jest niemądre, natomiast z punku widzenia nałogowego gracza jest to najważniejsza sprawa w życiu.
                    A już karanie za to,że dzieciak nie chce za kogoś ślęczeć przed monitorem to już przesada.
                    • menodo Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 22:07
                      Mój nastolatek dopiero m-c dojeżdża
                      > (czasem jedzie o 6.30 na 7.00) i moze potrzebuje troche czasu na przyzwyczajeni
                      > e sie do dojazdów i wcześniejszego wstawania.
                      > Z drugiej zaś strony, może nie był az tak zmeczony, żeby poświecić komuś 15 min
                      > . Mojemu mężowi zdarza się po nocce (praca) nie spać przez pół dnia, żeby zała
                      > twić bardzo wazne dla nas sprawy. Ale to sa ważne rzeczy. Kiedyś grywałam w róz
                      > ne gry i mogę pewne rzeczy zrozumiec, ale wg mnie poświecanie 90% swojego wolne
                      > go czasu dla jakiejś wirtualnej rzeczywistości jest niemądre, natomiast z punku
                      > widzenia nałogowego gracza jest to najważniejsza sprawa w życiu."


                      Sorry, czy leci z nami pilot?
                      Czy to forum ma jakiegos moderatora? Czy Pani ekspert moglaby sie wypowiedziec?
                      Czy matka ma prawo przyjmowac punkt widzenia ojca, dla ktorego jakas komputerowa gra jest "najwazniejsza sprawa w zyciu?"
                      • anabel7 menodo - źle mnie zrozumiałaś(eś) 01.10.10, 22:41
                        W żadnym wypadku nie usparawiedliwiam meża - przedstawiłam swój a potem jego punkt widzenia. Maniacy on-line niestety żyją tym światem i to jest chore.
                        • menodo Re: menodo - źle mnie zrozumiałaś(eś) 01.10.10, 22:49
                          anabel7 napisała:

                          > W żadnym wypadku nie usparawiedliwiam meża - przedstawiłam swój a potem jego pu
                          > nkt widzenia. Maniacy on-line niestety żyją tym światem i to jest chore."

                          Ale poniewaz jest to chore, chron swoje dziecko przed ta choroba!

          • morekac Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 19:43
            Ojciec czasami wymusza zastępstwa w grze (zostało uzyte słowo wymusza, a nie prosi). A kazdy ma prawo być zmęczony i nie miec ochoty na siedzenie przy komputerze wieczorową porą - tak po prostu. To nie jest rzecz konieczna do zrobienia tu, zaraz, teraz i natychmiast.
            To tatuś powinien dostać szlaban na komputer.
            • verdana Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 19:50
              Teoretycznie się zgadzam.
              Ale cos mi w tym poscie nie gra - może się mylę, ale mam takie wrazenie, ze matka staje miedzy ojcem a synem, że syn ma być wychowywany ejdynie tak, jak ona chce, a wszelkie działania ojca są złe.
              Ale oczywiscie mogę się mylic, wcale się nie upieram - tylko cos mi tu nie gra.
              A miedzy nami mowiac - proszę mojego 16-latka o mnostwo rzeczy niekoniecznych do zrobienia.
              • morekac Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 19:54
                Bo prosisz, a nie żądasz. I czy wrzeszczałabyś po odmowie oraz dawała szlabany na wszelkie rozrywki w zasięgu wzroku? ;-)
                Poza tym sama twierdzisz, że twój 16-latek jest nietypowy. Wykorzystujesz go.
                • verdana Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 20:57
                  Bywa, ze żądam- serio. Może dlatego moj - już trzeci - jest nietypowy, ze uważam, iż nie tylko nastolatkowi nalezy się ode mnie niekonieczna pomoc, ale i mnie od niego? Że mam prawo czasem prosic, a czasem no, zdecydowanie prosić o rzeczy, ktore są tylko dla mojej przyjemnosci?
                  No, wykorzystuję wsztstkie moje dzieci.
              • anabel7 Verdana 01.10.10, 21:43
                Dobrze, że mogę liczyć na wasz obiektywizm - to dla mnie ważne. Verdana, może i masz trochę racji, może powinnam dac ojcu dziecka 100% swobody w wychowaniu, bo prawdą jest, że nie wszystkie jego działania sa złe, pod warunkiem, że ma pełna kontrolę nad wszystkimi i wszyscy sie z nim zgadzają. Ja jestem zwolenniczką rozmowy (kara jest wtedy jeśli jest wg mnie naprawde zasłuzona) a mój mąż lubi wystostować "prośbę", która szybko przeradza sie wymuszenie, jest zwolennikiem odgrażania się, wypominania, wyzywania a nawet (rzadko) szarpania. Po ostatniej kłótni ojciec synowi oznajmił, że ma sobie sam dojeżdżac do lekarza (dojazd jest okropny a powrót z tamtej miejscowości jeszcze gorszy) i jak zobaczy, że tatuś jednak robił mu "wielką przysługę" do tej pory to zmięknie i nadal bedzie na jego każde zawołanie.
                I o to wszystko właśnie chodzi. Nie wiem ile tak naprawdę mozemy oczekiwac od naszych dzieci, nie chcę, zeby syn stał sie samolubnym i niewdziecznym człowiekiem ale mam poprostu wrazenie, że ojciec nadmiernie wykorzystuje syna do swoich celów.
                • verdana Re: Verdana 01.10.10, 22:43
                  100% nie - ani Ty jemu, ani on Tobie. Dla mnie ideałem jest wzajemna kontrola, przy zostawieniu możliwosci odmiennych metod.
                  Problem tu nie w w tym, o co ojciec prosi (a na tym skupił się wątek), tylko raczej na tym, ze nie uznaje rozmowy, tylko wydawanie rozkazów.
                  • menodo Re: Verdana 01.10.10, 23:01
                    Wez ty sie Verdana ogarnij, czy Ty za duzo pijesz,czy co?
        • anabel7 Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 18:49
          smuti, gra w inną gre, również bardzo popularną i jakby mógł to siedziałby 24h/dobę. Wyraxnie widać, że jakby nie praca i zaspokajanie podstawowych potrzeb fizjologicznych to przyrósłby do tego fotela. Powiedziałm mu kiedyś, że jak pójdzie na emeryture to po kilku latach umrze, bo nie będzie sie wcale już poruszał.
          • annb Re: Byłam uzależniona od Traviana 01.10.10, 20:56
            Nie po kilku latach a po kilku dniach
            z odwodnienia
            nerki padną i pozamiatane
      • anabel7 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 18:34
        Cieszę się, ze ktos mnie rozumie, ja także uważam, że mój mąż zachowuje sie niedojrzale.
        Droga morekac, to nie jest tak, że ja w takiej sytuacji chowam głowe w piasek. Zawsze reagowałam i najczęsciej (dobra, przyznam się - praktycznie zawsze) broniłam syna, bo wiem, że mąż będąc człowiekiem nadpobudliwym szybko wpada w złość, często wyolbrzymia problem, zawsze chce mieć rację. W czasie takich sprzeczek nie raz słyszałam :"ze bronię swojego synusia, ze kiedyś mi na "łeb" wejdzie, że będe tego żałować, bo nie będzie mnie szanował i skoro ja sie wtrącam w relację ojciec-syn (według mnie relacja pępek świata-wykonawca wszelkich poleceń), to mam sobie radzic z nim sama. On poprostu nie rozumie oromnej róznicy miedzy szacunkiem a strachem przed czyims gniewem. I tak źle i tak nie dobrze, bo albo jest ojcem zbyt okrutnym albo nieobecnym.
        Mam dość dobry kontakt z dzieckiem, czesto rozmawiamy na różne , nawet trudne tematy, opowiada mi o szkole, również o swoich problemach . Niestety zdarza sie, że nie zrobi rzeczy, o które go poproszę i wcale nie robie z tego karczemnej awantury. Czasem jest opryskliwy i wtedy rozmawiam z nim o tym, co nie podoba mi sie w jego zachowaniu a jesli rozmowy nie pomagają- nakładam kary typu: szlaban na komputer,tv itp.
        Mimo wszystko mój mąż uważa, że daję sobie wchodzić na głowę. Twierdzi, że od własnego ojca dostawał lanie i jakoś wyszedł na ludzi. Szczerze powiedziawszy, czasami w to wątpię. Jego miłośc do dziecka nie jast bezwarunkowa. Jest despotyczny i nie pomagają tłumaczenia, że z nastolatkiem, któremu buzuja hormony i który jest przekonany co do słuszności swoich wypowiedzi, nie moze toczyc wojen, tylko znaleźć wspólny język.
        • triss_merigold6 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 19:05
          A może jest po prostu uzależniony od gry i stąd to ciągłe poirytowanie i nadpobudliwość? Jeśli jest uzależniony i spędza przy grze cały czas poza pracą/snem/korzystaniem z toalety to w zasadzie jakie masz korzyści z niego jako męża?
          • smuti26 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 19:26
            To samo pomyślałam i zasugerowałam
            Słuchaj, człowiek uzależniony od gier nie myśli logicznie wszystko wyprowadza go z równowagi a nie daj boże coś nie pójdzie on line nie tak... To jest jak magnes i samemu nie da rady sobie z tym poradzić
        • morekac Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 19:45
          No i dobrze, ze reagujesz.
    • powerextension Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 20:01
      Yyyyyy GRA on line??????? To jest Problem??????????????
      Ten tauś i mąz ma IQ 60?
      Rozumiem herbatę, załatwienie czegoś, obowiązki domowe, ale tego nie ogarniam.
      BTW w telewizorze jest opcja PAUZA - nawet w tych starszych, nie płaskich full wypas, poza tym telefonu nie trzeba odbierac, można oddzwonić.
      • verdana Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 20:54
        A nastolatka poprosic nie mozna? Można prosic tylko o rzeczy podstawowe, elementarne, a jeśli rodzic chce poprosic o zrobienie niekoniecznej przyslugi, czegoś dla wlasnej przyjemnosci - to skandal?
        • annb Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 21:12
          verdana, powiedz że żartujesz
          dla przyjemności rodzica zakładam buty i idę z nim w góry, bo on lubi a ja niekoniecznie.
          Z poczucia troski wożę po lekarzach

          ale grac?
          Pan tatus jest zwyczajnie uzalezniony

          do założycielki wątku-nie można synowi załatwić miejsca w internacie?
          To srednio przyjemne i mało wychowawcze oglądać plecy uzaleznionego od gier ojca
          • mandziola Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 02.10.10, 21:11
            "dla przyjemności rodzica zakładam buty i idę z nim w góry, bo on lubi a ja niekoniecznie." Widzisz juz niekonsekwencję? A ten tatus nie lubi chodzić po górach, lubi pograc...
        • menodo Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 21:16
          verdana napisała:

          > A nastolatka poprosic nie mozna? Można prosic tylko o rzeczy podstawowe, elemen
          > tarne, a jeśli rodzic chce poprosic o zrobienie niekoniecznej przyslugi, czegoś
          > dla wlasnej przyjemnosci - to skandal?"

          Prosba rodzica do dziecka o wspieranie go w jakimkolwiek uzaleznieniu to SKANDAL.
          >
          • br_bardot Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 22:27
            Też mi tatuś..
            Kazałabym się synowi w ogóle nie przejmować takim ojcem. I rzeczywiście może jakiś internat, nie wydaje mi się, żeby siedzenie z takim ojcem w domu było przyjemne.
            Chyba po tym poście sobie obiecam, że jeśli w momencie usamodzielnienia się u mnie będą takie objawy-to spadam. Mój mąż też ma różne uzależnienia, tylko na chwilę obecną wykazuje chęci do zmian. Jak będzie to tylko gadanie to nie chciałabym, żeby za 10 lat tak wyglądało moje życie.
            Ja nie kupuje żadnego wytłumaczenia dla tego typu zachowań.
          • verdana Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 22:39
            A tata jest uzależniony, czy lubi grać? Większość kobiet uwznaje, ze dorosły facet, który gra to uzależniony fanatyk. A one oglądają seriale, bo muszą wypocząć.
        • swinka-morska Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 22:28
          > A nastolatka poprosic nie mozna? Można prosic tylko o rzeczy podstawowe, elemen
          > tarne, a jeśli rodzic chce poprosic o zrobienie niekoniecznej przyslugi, czegoś
          > dla wlasnej przyjemnosci - to skandal?


          Nie dostrzegasz, że to jak wysyłanie dziecka po wódkę dla alkoholika?
          Sytuacja podobna, tylko nałóg inny.
          Ale tak samo koffany tatuś wypomni każdą rzecz, którą dla niewdzięcznego bachora w życiu zrobił.
          • verdana Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 22:41
            Ależ autorka nie napisała, ze facet jest uzalezniony, tylko, ze jest maniakiem gier on-line. Może to oznaczać, ze po prostu lubi grać. To jeszcze nie zbrodnia.
            Będę musiała pamiętać, zeby Mlodego do biblioteki więcej po książkę nie wysłać, bo ja jestem maniakiem czytania.
            • anabel7 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 01.10.10, 22:45
              verdana nie boje sie tego powiedzieć: to już nie manictwo - to juz nałóg.
              • nowy99 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 02.10.10, 13:37
                Anabel, jeśli twój mąż nie zmieni sposobu komunikowania się z synem (krzyki, szarpanie), niezależnie czy ma w danej syuacji rację, to syn po prostu go (używając nastolatkowej przesady i wyolbrzymiania) znienawidzi go i tyle. No i jeszcze żeby ojciec na starośc nie dostał wpieprz od synka, który nauczony przykładem będzie chciał coś na ojcu wymusić;)
                Po prostu nie będą się lubić i tyle. No bo nastolatek nastolatkiem, ale to też człowiek więc trzeba z nim się porozumiewać i słuchać jego argumentów i, szanując jego uczucia, uczyć szacunku do uczuć innych.
                faktycznie żeby ojciec nie wciągnął syna w nawyk - już wciąga choćby przez swój przykład
                • anabel7 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 02.10.10, 13:48
                  nowy99 - masz całkowitą rację, że syn zaczynie pałać nenawiścia do własnego ojca. Tymi argumentami również sie posługiwałam, ale do mojego meża nic nie dociera. Wie swoje i koniec.
                  • nchyb Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 02.10.10, 14:45
                    w takiej sytuacji powiem tak, jeżeli nie chcesz, by i Ciebie znienawidził, daj synowi jednak wyraźnie znać, że jesteś po jego stronie, że chcesz go chronić przed humorami nałogowca...
                    • anabel7 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 02.10.10, 15:45
                      Jak już wcześniej wspomniałam, nigdy nie pozostaję obojętna na tego typu sytuacje. Mój syn dobrze wie, że jestem przeciwniczką wszelkich objawów agresji oraz absurdalnych kar, wiec zawsze może na mnie liczyć. Oczywiscie nigdy nie byłam za bezsensownym tzw."bezstresowym wychowywaniem", bo nie tędy droga. Chcę, żeby moj syn wyrósł na wartościowego i szczęśliwego człowieka.
    • eastern-strix Twoj maz zachowuje sie skandalicznie! 02.10.10, 16:51
      Po pierwsze, ojciec od syna to moze wymagac udzialu w obowiazkach domowych,ale po pierwsze gra komputerowa do takich nie nalezy,a po drugie nastolatki potrzebuja duzo snu i wymaganie, zeby dzieciak spedzal czas przed komputerem kiedy jest zmeczony jest po prostu smieszne.

      Jakby ojcec chcial zeby mu synek papieroskiem sie pozaciagal zeby nie zgasl to tez byc uwazala,ze to ok?

      Po drugie, wyglada mi na to,ze Twoj maz to tyran i do tego uzalezniony, tyle,ze od gier nie od alkoholu. A Ty byc moze jestes wspoluzalezniona, bo ojciec widac juz nie panuje nad swoim nalogiem i wciaga w to syna, a Ty sie zastanawiasz czy to dobrze czy zle...

      I ostatnia sprawa. Sposob w jaki Twoj maz egzekwuje swoje racje uwazam za niedopuszczalny. On chyba potrzebuje kilku lekcji z rodzicielstwa, skoro uwaza,ze syn ma obowiazek rzucic wszystko i leciec tatusia ratowac. Przeciez to jest chore! Jakby byl uzalezniony od heroiny to mialby prawo karac syna bo mu lyzeczki z hera nie podgrzal jak ojciec musial siku?

      A co do lekarza, to takie szantaze mi wygladaja na toksycznego rodzica. Skoro splodzil dziecko to jest jego OBOWIAZEK sie nim zajmowac najlepiej jak umie i zapewniac opieke, takze medyczna, jesli dziecko tego potrzebuje. Mam nadzieje,ze syn opowie o tym pedagogowi szkolnemu i moze sie to skonczyc niezla pogadanka, bo tatus najwyrazniej juz zatracil granice skoro szantazuje syna utrata zdrowia bo mu syn nie chce pogrzac miejsca na kompie.

      Gdyby Twoj maz byl w porzadku ojcem,to syn pewnie by sie zgodzil tak z milosci i po to zeby ojcu pomoc. A skoro taka przysluge Twoj maz egzekwuje krzykiem i grozbami zaniedbania zdrowia syna, to wybacz,ale ojcem jest nienajlepszym i to delikatnie mowiac.
      • bluenote1 Re: Twoj maz zachowuje sie skandalicznie! 02.10.10, 20:10
        Mam w domu bardzo podobną sytuację. Podobną o tyle, że mąż wyznaje zasadę, że dzieci i ryby głosu nie mają. Mają słuchać poleceń ojca bez szemrania, natychmiast, nie mają prawa do swojego zdania, a wszelkie próby sprzeciwu, choćby najbardziej logicznego i sensownego, są traktowane jako pyskowanie. Dzieci są grzeczne i nie sprawią kłopotów wychowawczych, ale... Córka, już dorosła, ojca nie kocha, nie szanuje, marzy tylko o momencie wyprowadzki z domu, dorastający syn przystosował się do warunkow, ustępuje ojcu, jest pokorny i wie, że nie ma co walczyć, boję się o jego przyszły charakter, czy poradzi sobie w życiu, jeśli nauczy się tylko ustępliwości, zawsze będzie unikał jakiejkolwiek konfrontacji, będzie każdemu schodził z drogi. Boję się o jego kręgosłup moralny.
        A podobnie jak Ty walczę z postawą męża od lat. Staję po stronie dzieci, a to generuje kolejne problemy, bo mąż zarzucam mi to, że nie tworzymy wspólnego frontu. Jak go tworzyć, gdy mąż ewidentnie niesprawiedliwie traktuje dzieciaki? NIe szanuje ich uczuć i zdania? Gani z byle powodu? Nie pozwala nigdy się wytłumaczyć. Zatem tłumaczę je ja i to mi się w końcu dostaje. Nie żałuję, wiem, że to dzieciom pomaga, że ktoś stoi w ich obronie i wiem, że one to doceniają. Bo ponoć największy żal ma się do matki, która ze strachu nie broniła dzieci przed ojcem tyranem, pozwalała je poniżać i źle traktować.
        Tłumaczeniem nie dotrzesz do męża. On się nie zmieni. To agresja psychiczna, a Ty i syn możecie być już współuzależnieni. Radzę poszukać pomocy w terapii, może w grupie wsparcia, jest ich dużo, także bezpłatnych. Musicie sobie jakoś radzić, bo na poprawę ze strony męża absolutnie nie możecie liczyć, a straty psychiczne, jakie wynosi dziecko z takiej rodziny są poważne i trudno z nich potem wyjść. Życzę powodzenia i hartu ducha, jak do tej pory dobrze robisz, nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.
        • br_bardot Do p. Agnieszki 03.10.10, 10:13
          A jakie jest zdanie pani Agnieszki na temat takich zachowań ojca/męża w rodzinie? Co by pani poradziła autorce -anabel i autorce ost. postu bluenote1? Jeśli ktoś z różnych przyczyn nie chce uczęszczać na terapie, może się dowiedzieć tu, w jaki sposób sobie radzić w takich sytuacjach?
    • an_ni Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 04.10.10, 09:46
      ty jestes slepa kobieto? twoj maz jest uzalezniony od gier, wciaga w to syna, ktory na szczescie nie ma takich nalogow a ty popierasz nalogowca!
      ja bym rozbila kompa na glowie takiego starego durnia.
      • anabel7 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 04.10.10, 12:28
        an_ni nie jestem slepa, bo widzę przecież co sie dzieje, no ale za twoja radą staremu durniowi(39 lat) roztrzaskam ten cholerny komp na jego głowie!!
        • an_ni Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 04.10.10, 13:01
          ale nie biore odpowiedzialnospci za to co roztrzaska ci maz!
          bo podejrzewam ze to zrobi skoro jego nalog i agresywne zachowania sa tolerowane do tej pory przez potulna , lagodzaca konflikty zone
    • amb25 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 04.10.10, 15:01
      A mnie dziwi ten nastolatek. Bo jeszcze nie spotkalam dziecka ani nastolatka, ktore nie chcialoby sobie pograc, szczegolnie gdy Tatus prosi. Moj Dzidzius chyba umarby ze szczescia.
      • sebalda Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 04.10.10, 15:44
        Mój w normalnych warunkach może też, ale nie zmęczony, kladący się spać, mający w perspektywie poranną pobudkę. Mój sam idzie spać po 21, bo wie, jak ciężko wstać rano.
        Czym innym jest granie z kolegami, czym innym za ojca 15 min na rozkaz.
        Dzieciakowi może też nie do końca odpowiadać, że dorosły ojciec, a zachowuje się jak gó...arz. Wiem, bo mój syn też czasami sarka, jak się zasiedzę przed kompem. Im się wydaje, że to ich domena powinna być:) Dzieci oczekują od dorosłych więcej powagi i dorosłości. To czasami niesprawiedliwe, ale dla mnie jednak zrozumiałe. Sama kiedyś byłam dzieckiem;)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 06.10.10, 13:41
      Nie ma nic złego, kiedy rodzice proszą dzieci o przysługi. Przysługa to co innego niz wypełnianie przez dziecko nałożonych na niego obowiązków i egzekwowanie ich przez rodziców. Przysługa to osobista prośba, czasem fanaberia. Wydaje mi się, że w rodzinie to naturalne, taka wzajemna pomoc. Dzięki temu uczymy dzieci w różnym wieku współpracy, empatii, wyrozumiałości, troskliwości. Zatem w samej prośbie męża nie widzę nic złego. Nawet jeśli dotyczyła jego mani. W odmowie syna również nie ma nic złego. Fajnie jakby spełnił prośbę, ale mógł też odmówić. W związku z tym powstał konflikt interesów. Szkoda, ze ojciec niepotrzebnie używł wobec syna mało wybrednego argumentu
      ( wożenie do lekarza jest obowiązkiem rodzców bo łączy się z opieka na dzieckiem i jego zdrowiem ), ale trudno.
      Reasumując pozostawiłabym tę sprawę między nimi. Niech się kłóca jak umieją, syn niech odmawia , kiedy czuje , że nie chce wykonać owej przysługi. W takiej sprawie Pani nie musi byc między młotem a kowadłem. Może Pani zająć swoje stanowisko i może ono być inne niż męża. Ale też nie musi się przejmowac swoja nieskutecznością w tłumaczeniu. W opisanej sytuacji nie ma powodów dbac o pryncypia. bo sprawa jest dość drobna.
      Nadszedł wiek ścierania się ojca z synem. Niech Pani da synowi szansę na zmierzenie się z ojcem w dość bezpiecznych warunkach.
      Inną sprawą jest Pani stosunek do grania męża w gry komupterowe. Ale to już jest sprawa między Wami i na ocenę tej sytuacji nie powinna mieć wpływu. Ale domyślam się, że łatwiej w takiej sytuacji stanąc po stronie syna i uznać zachowanie męża za beznadziejne a nawet warte rozbicia komutera na głowie. Myślę, że tu doszły do głosu Pani frustacje związne z zachowaniem męża w sprawie gier, a nie wyłącznie w sprawie zachowania wobec syna. Warto te dwie sprawy rozdzielić. Z jednej się wycofać, w drugier rozmawiać z mężem jako o Waszym problemie. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • sebalda Re: Pani Agnieszko 06.10.10, 14:02
        > Nadszedł wiek ścierania się ojca z synem. Niech Pani da synowi szansę na zmier
        > zenie się z ojcem w dość bezpiecznych warunkach.
        To co Pani napisała, jest oczywiście bardzo mądre, ale co, gdy ojciec na takie ścieranie zwyczajnie nie pozwala? Występuje z pretensją do syna, syn probuje sie bronić i wytłumaczyć z czegoś, a ojciec krótko to ucina: nie pyskuj, smarkaczu? Matka zna podłoze konfliktu, wie, że mąż z braku wiedzy o jakimś fakcie, źle ocenił syna, ale nie pozwala mu o tym powiedzieć, bo wszystko jest pyskowaniem. Jak wtedy ma sie zachować ta matka. Wie, że syn ze strachu przed ojcem nie podejmie już próby wytłumaczenia się, a jej proba włączenia sie w sprawę jest traktowana przez męża jako niepotrzebne wtrącanie sie matki w konflikt ojca z synem? Matka wie, że w synu narasta frustracja i poczucie bezsilności, martwi się, że syn wyniesie nieodpowiednie wzroce postępowania z domu, nie nauczy się stawania do konfrontacji, co czasami w życiu się przecież zdarzy. Co ma robić matka, gdy ojciec jest nazbyt autorytarny i nie daje dziecku szansy na obronę własnych racji? To dla mnie bardzo ważne, proszę o odpowiedź.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pani Agnieszko 06.10.10, 22:01
          To nie jest tak, że autorytarny ojciec nie pozwala na ścieranie się. Na hasło " nie pyskuj szczeniaku" syn może odpowiedzieć " Rozumiem, że nie chcesz usłyszeć co mam do powiedzenia" lub " nie chcesz znać mojego zdania na ten temat" lub "Mimo, ze nie chcesz tego słuchać powiem Ci , że... " Często syn obawia się takiej konfrontacji. Autorytarny ojciec zwykle ma pod ręką cały arsenał narzędzi: kary, upokorzenie, pozbawienie przyjemności. Syn może czuć się słabszy, gorszy, głupszy, bezsilny.
          I tu może pomóc matka. Jeśli szczerze i realnie uważa że syn ma rację lub uważa, że warto się konfrontować, może osobistej rozmowie z synem dodać mu odwagi. posłuchać jego argumentów, a potem powiedzieć np: "Mnie przekonałeś, teraz powiedz to tacie" lub "Świetnie umiesz bronić swojego zdania i mówić co czujesz. Czemu nie możesz tego samego powiedzieć tacie" lub " Pogadaj z ojcem. Trzymam kciuki, aby się udało Wam dogadać" lub " Cokolwiek ojciec powie, nie ustępuj i spróbuj go przekonać". To jest takie danie synowi znaku, że jest samodzielny, roztropny, silny i może sam zawalczyć o siebie.
          Jeśli synowi się nie uda, co może się zdarzyć, mama może pomóc mu znieść porażkę, pogadać, uspokoić, powstrzymać zniechęcenie.
          Ważne jest , aby opisane wsparcie mamy nie było spiskowaniem p-ko ojcu, tworzeniem frakcji, plotkowaniem na ojca. Trzeba się wystrzegać ocen ojca, lekceważenia go, czy pokazywania, że mama jest lepszym, wyrozumiałym rodzicem i potrafi ukoić syna pod swoimi skrzydłami. Oczywiście takie zachowania trzeba nie raz i nie dwa powtórzyć. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • anabel7 Re: Pani Agnieszko 06.10.10, 22:43
            Pani Agnieszko, bardzo dziekuje za odpowiedź. Właśnie taka matką starałam sie być cały czas, niestety dopadły mnie pewne watpliwości ,czy moje postepowanie jest właściwe.
          • sebalda Re: Pani Agnieszko 07.10.10, 12:58
            Bardzo dziękuję za odpowiedź. Szczególnie za konkretne rady, jak wspierać syna. W zasadzie podobnie postępuję, niekiedy nie udaje mi się czekać na możliwość rozmowy na osobności z synem, staję w jego obronie otwarcie i w danej chwili, bo tego wymaga czasami sytuacja. Niemniej zachęcanie syna do konfrontacji z ojcem z reguły mija się z celem, bo on za bardzo się boi, wyrobił w sobie mechanizm obronny, woli zejśc ojcu z oczu, o czymś nie powiedzieć (nie mowię o ważnych rzeczach, syn nie ma na sumieniu złych uczynków, stopni, niczego poważnego, mówię na przykład o różnych zakupach) niż narazić się na ten arsenał narzędzi, o ktorym Pani psycholog pisze.
            Zachęcanie do konfrontacji z ojcem syn potraktowalby jako namawianie do samobójczej akcji. Syn mnie często strofuje, jak zbyt otwarcie rozmawiam z mężem, denerwuje się: po co mamo powiedziałaś to czy tamto. I na nic się zdaje tłumaczenie, że jestem wolnym człowiekiem i mam prawo do swojego zdania. Syn bardzo obawia się naszych kłótni i zrobiłby wszystko by im zapobiec.
            A wyrażenie zdania wobec ojca wygląda mniej więcej tak (córka jest już pełnoletnia i mniej się ojca obawia): ojciec wyraża jakiś zarzut, córka próbuje wyjaśnić swoje zachowanie czy jakieś słowo, ojciec ucina krótkim: nie będziesz mi tu pyskowała, córka mimo to próbuje dalej, ojciec podnosi głos, córka próbuje przebić się przez ten podniesiony głos, ojciec wpada w furię, że córka na niego krzyczy i wszystko kończy się karczemną awanturą i wypominaniem córce różnych rzeczy. Zresztą nie chce wchodzić w szczegóły. Niektorzy może znają takie schematy z ojcami nieznoszącymi sprzeciwu. Zatem syn, znając postawę ojca, choćbym go namawiała, nie zaryzykuje takich scysji, woli zmilczeć, ustąpić, zejść z drogi.
            Będę oczywiście go namawiała nadal, żeby próbował dogadać się z ojcem, ale czy moje namowy pomogą? Jedno jest pewne, syn ma moje wsparcie i o tym wie, to jedyne co mogę zrobić. Na ojca plotkować nie chcę i nie muszę, wystarczy poobserwować, wystarczy w tym być.
        • anabel7 Re: Pani Agnieszko 06.10.10, 22:33
          Sebalda, bardzo ci dziękuję, ze udało ci się wyciagnąć właściwe wnioski z moich postów. Pięknie to wszystko ujęłaś i dziekuję równiez za to, ze wciagnęłaś panią Agnieszkę w dyskusję.
      • menodo Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 06.10.10, 22:32
        Przysługa to osobista prośba, czasem fanaberia. Wydaje mi
        > się, że w rodzinie to naturalne, taka wzajemna pomoc. Dzięki temu uczymy dziec
        > i w różnym wieku współpracy, empatii, wyrozumiałości, troskliwości. Zatem w sa
        > mej prośbie męża nie widzę nic złego. Nawet jeśli dotyczyła jego mani. W odmowi
        > e syna również nie ma nic złego. Fajnie jakby spełnił prośbę, ale mógł też odmó
        > wić. W związku z tym powstał konflikt interesów. Szkoda, ze ojciec niepotrzebn
        > ie używł wobec syna mało wybrednego argumentu
        > ( wożenie do lekarza jest obowiązkiem rodzców bo łączy się z opieka na dzieckie
        > m i jego zdrowiem ), ale trudno."

        Jak to "trudno"?
        Trudno, ze ojciec rewanzuje sie synowi odmowa zawiezienia do lekarza, bo dzieciak, ktory na 7 dojezdza do szkoly nie chce wieczorami zastepowac go w grze komputerowej?

        To ma byc 'scieranie sie"? To sa normalne warunki rozwoju nastolatka? A matka ma uznac, ze nic jej do tego, bo tak juz jest miedzy ojcami a synami?
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 07.10.10, 12:45
          menodo napisała:


          >
          > Jak to "trudno"?
          > Trudno, ze ojciec rewanzuje sie synowi odmowa zawiezienia do lekarza, bo dzi
          > eciak, ktory na 7 dojezdza do szkoly nie chce wieczorami zastepowac go w grze k
          > omputerowej?
          >
          > To ma byc 'scieranie sie"? To sa normalne warunki rozwoju nastolatka? A matka m
          > a uznac, ze nic jej do tego, bo tak juz jest miedzy ojcami a synami?

          W ramach dyskusji, do której się wciagnęłam :))) mogę odpowiedzieć, że to są normalne warunki rozwoju nastolatka.
          Sprzeciwiam się takiemu niejasnemu i pozornie niewinnemu sugerowania patologii rodziców i rodzin, tam gdzie tego nie ma. Może to dotykać rodziców, wzbudzać ich niepotrzebny niepokój oraz kierować niektóre dyskusje w niepotrzebnym i nietwórczym kierunku. Mam nadzieję, że i ja i inni uczestniczący w dyskusjach umieją to oddzielić i dostrzec. A tam gdzie jest takie zagrożenie odpowiednio reagować.
          Każde dziecko żyje wśród przeciętnych rodziców, którzy mają swoje konretne doświadczenia życiowe, osobowości, wyznają różne wartości, w tym dotyczace wychowywania dzieci, miewają różne humory i nastroje, różne momenty życiowe,różnie funkcjonują w swoich małżeństwach. Oczywiście jak w każdej dziedzinie powinniśmy dążyć do doskonałości, ale nie ulegajmy iluzji, że to jest możliwe. Zresztą dzieci muszą uczyć sie zyć w świecie zróżnicowanym, radzic sobie z tym, a zaczynac tę naukę powinny w domu. Wszelkie eksperymenty z unifikowaniem wychowania poprzez przesunięcie je z rodziców na idealne instytucje nie powiodły się.
          Wątpliwości autorki wątku dotyczyły jej roli w sporach syna z ojcem oraz podania oceny takiej sytuacji. I to, wydaje mi się, w mojej jednej i drugiej odpowiedzi zostało zawarte.
          Nadal uważam, że takie zachowania jak opisane są naturalne w domach. Trzeba tylko umieć sobie z nimi radzić.
          Stoję na stanowisku, że solidarność rodziców i stanie na jednoznacznie wspólnym stanowisku w zachowaniach wobec wspólnych dzieci, nie powinna być wartością samą w sobie i oderwaną od rzeczywistości. Dlatego mama może nie zgadzać się z tatą ( i odwrotnie ) i jego zachowaniem i może to głośno i stanowczo wyrazić. Ważne jest jedynie, aby taka różnorodność nie była powodem do manipulacji dorosłych między sobą lub celowym i upokarzającym podważaniem autorytetu jednego z rodziców , ośmieszaniem go lub również celowym, ranieniem jego lub miłości dziecka do niego. I to tyle.
          Natomiast wyobrażam sobie, że można dać pokłócić się ojcu z synem nie wtrącając się natychmiast ze swoimi komentarzami.
          Na marginesie nigdzie w tym wątku, jego autorka nie napisała, że ojciec odmawia zawiezienia dziecka do lekarza a jedynie napisała , że ojciec wypomina synowi w kłótni, że to robi.
          Tu jest zasadnicza różnica, a argument taty został uznany przeze mnie za wątpliwej jakości. dalej nie mam zamiaru pastwic się nad takim ojcem. Wprowadzenie tak subtelnej różnicy błyskawicznie zmienia obraz sytuacji , jej znaczenie i całą narrację oraz sprzyja manipulacją. Bardzo mi zależy, aby na tym forum tego nie robić. Agnieszka Iwaszkiewicz


          • menodo Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 07.10.10, 13:52
            > Na marginesie nigdzie w tym wątku, jego autorka nie napisała, że ojciec odmawia
            > zawiezienia dziecka do lekarza a jedynie napisała , że ojciec wypomina synowi
            > w kłótni, że to robi.
            > Tu jest zasadnicza różnica, a argument taty został uznany przeze mnie za wątpli
            > wej jakości. dalej nie mam zamiaru pastwic się nad takim ojcem. Wprowadzenie ta
            > k subtelnej różnicy błyskawicznie zmienia obraz sytuacji , jej znaczenie i
            > całą narrację oraz sprzyja manipulacją. "

            Jesli dobrze udalo mi sie wkleic link, w tym poscie matka chlopca wyraznie pisze, ze ojciec zapowiedzial chlopcu - iz nie bedzie go wozil do lekarza etc. Moze tak tylko powiedzial,moze sie rozmyslil - tego nie wiemy.
            Ale sama taka zapowiedz wzbudzila moje przerazenie, co w ogromnym stopniu wplynelo na moja definicje sytuacje w domu autorki watku jako patologiczna.
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,117107343,117119664,Verdana.html
            Poza tym, co do reszty, zgadzam sie. Sama mam juz doroslego syna, ale pamietam wiele burzliwych dyskusji miedzy ojcem i synem, w ktore staralam sie nie ingerowac.
            Jednak nie wyobrazam sobie, aby moj maz odmowil odwiezienia syna do lekarza albo grozil, ze tego nie zrobi - a ja uznalabym to za ich sprawe, w ktora lepiej sie nie mieszac!

            • sebalda Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 07.10.10, 14:05
              Mam podobne zdanie jak Menodo na temat tatusiowych metod wymuszania posłuszeństwa na synu. Kazać sobie dziękować za wożenie do lekarza? Syn ma wielbić i być posłusznym w każdej kwestii ojcu, za coś takiego? Tak się buduje autorytet? Dziwne.

              Sama mam juz doroslego syna, ale pamietam
              > wiele burzliwych dyskusji miedzy ojcem i synem, w ktore staralam sie nie inge
              > rowac.
              Burzliwe dyskusje są wręcz konieczne w procesie dorastania, ale tutaj nie mówimy o dyskusjach ojciec-syn. To ojciec nakazuje, a syn musi wykonać, gdy się z uzasadnionego powodu próbuje uwolnić od nakazu i grzecznie o tym ojca przekonać, natychmiast jest strofowany, karcony, wypomina mu się rzeczy, które ze strony normalnego rodzica powinny być naturalne, naklada kary. Gdzie tu miejsce na burzliwą dyskusję? Dla mnie dyskusja to przeplatające się wypowiedzi dwóch stron, a nie monolog ojca zakończony nałożeniem sankcji, sorry. A tak jest w domu autorki (jak wynika z jej wypowiedzi) i moim.
              Burzliwe dyskusje, jaki to piękny eufemizm!
              • menodo Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 07.10.10, 14:42
                U nas rzeczywiscie byly "burzliwe dyskusje" wynikajace z jednej strony z tego , ze syn sie "wyodrebnial", z drugiej - ze wyodrebnial sie w zaskakujaco innym kierunku niz to wyobrazal sobie moj maz, bardzo zwiazany emocjonalnie z dziecmi.
                Pewnie bylo mu ciezko z tym, ze syn nagle przestal chciec robic z nim jakies rzeczy (wspolne wypady w gory, sport, czytanie tych samych ksiazek i gazet etc.), ze nagle zaczal wyglaszac "dziwne" poglady (o wiele bardziej konserwatywne:)) albo ostentacyjnie obnosic sie z obcym w naszym domu stylem zycia (dla mojego meza zbyt konsumpyjnym).

                Pare razy probowalam ingerowac w te dyskusje, zazwyczaj w obronie syna, ale zazwyczaj zle sie to dla mnie konczylo, bo oni sie szybko godzili, a ja wychodzilam na kretynke:)

                W niczym to jednak nie przypomina ani Twojej sytuacji, ani sytuacji autorki watki!

                • sebalda Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 07.10.10, 14:57
                  > W niczym to jednak nie przypomina ani Twojej sytuacji, ani sytuacji autorki wat
                  > ki!

                  Tak też myślałam. Jak ja bym chciała, żeby mój mąż i syn mogli tak właśnie burzliwie podyskutować.
              • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 08.10.10, 00:42
                sebalda napisała:

                >
                > Burzliwe dyskusje, jaki to piękny eufemizm!

                Tak jak napisałam wcześniej rodzice mają swoje charaktery i operują narzędziami wychowawczymi na jakie te charaktery pozwalają. Generalnie można powiedzieć, że okres dojrzewania będzie dla nastoletniego dziecka bardziej burzliwy lub skomplikowany, kiedy jeden z rodziców jest autorytarny i to nie tylko w relacji z dzieckiem. Gdyby taki nie był, odpuściłby, dogadał się, umiał przeprosić, prowadziłby dyskusję a nie stosował wyłącznie sankcję. I to najczęściej jako karę za chęć polemiki. Ale często tak nie jest. Zatem termin "burzliwa dyskusja" jest eufemizmem jedynie w określonych warunkach. Myślę, że autorytarny ojciec jest też autorytarnym człowiekiem, z którym i dorosłe osoby też z trudem się dogadują . Nie ma co oczekiwać zatem, że raptem dla dziecka taka osoba się zmieni. Szczególnie, że triumf nad osobą słabszą i zależną dla osoby autorytarnej jest satysfakcją. Nadto pewnie atmosfera w domu przesiąknięta jest akcjami obrony i ataku.
                Rozumiem rozgoryczenie jakie płynie z wypowiedzi "sebaldy" i autorki wątku. Często w takich sprawach traci się nadzieję, zapomina o asertywności i obronie własnych granic, czuje bezradność. Niestety, nie na wszytko w życiu ma się wpływ i siłę przebicia. Agnieszka Iwaszkiewicz

    • burza4 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 07.10.10, 14:19
      anabel7 napisała:

      > Jestem miedzy młotem a kowadłem. Staram się być bezstronna, często próbuje jedn
      > emu i drugiemu przetłumaczyć, że źle postępuje. Jednak zdarza sie, ze tak napra
      > wdę nie wiem, jak do nich dotrzeć. Obawiam sie, że w przyszłości i ch wzajemne
      > relacje bardzo się popsują a tego bym nie chciała.

      Nie jesteś bezstronna - tylko zwyczajnie tchórzysz. Nie istnieje bezstronność w konflikcie - KTOŚ ma rację i z tym trzymamy. Tłumacząc i "nie mogąc dotrzeć" - pokazujesz swoją uległość, nie potrafisz obronić syna przed agresją uzależnionego od netu półgłówka.

      W takiej sytuacji męża zabiłabym śmiechem i sama zrobiła awanturę, bo chyba go bóg opuścił, jeśli życie podporządkowuje harmonogramowi gry. Oficjalnie zapowiedziałabym, że kary tego typu będą ignorowane.
      • anabel7 Re: ojciec daje kary nastolatkowi za błachostki 07.10.10, 21:05
        Burza, jesli chodzi o gry on-line i inne podobne nałogi, to absolutnie nie pozwalam i nie pozwole, aby one rzadziły moim życiem (dlatego staja się często tematym naszych kłótni).
        Napewno nie jestem tchórzem, mam poprostu czasami (jak każdy) jakies tam dylematy, które już opisałam. Co prawda napisałam, ze staram sie byc bezstronna, ale w praktyce wyglada to tak, że najczesciej bronię syna. Wszystko zależy od zagęszczenia atmosfery. Jeśli to tylko mała potyczka słowna, nie wtrącam sie, jesli przybiera na sile, tłumacze jednemu, bądź drugiemu, że nie powinien tak a tak postępowac. Jeśli wywiązuje sie dzika awantura, wkraczam i wytaczam najcieższe działa.
        W tym sęk, że niestety syn nie zawsze ma rację, zupełnie niepotrzebnie się unosi (hormony) a nadpobudliwy mąż zwyczajnie nie potrafi tego "puścić" mimo uszu. Wielokrotnie tłumaczyłam mężowi, że to trudny okres dla młodego człowieka i przypomniałam, jaki on był w jego wieku i ile kłopotów przysparzał swoim rodzicom (a tak na marginesie nasz syn w porównaniu do niego jako 16-latka to aniołek).

        Co do tematu "posiedź za mnie na kompie tylko 15, max 20 minut" w pocżatkowym etapie sporu syn-ojciec nie widziałam nic niepokojacego, poniewaz myslałam, że ojciec zakończy szybko dyskusję, dowiadujac sie, że syn jest zmeczony i nie bedzie mu niestety niczego pilnował. Przez chwilę nawet odnosiłam wrazenie, że syn usiłuje sie zwyczajnie wykręcić, bo dobrze wiem,że potrafi siedziec do bardzo późnych godzin (i jakos nie jest zmeczony). Nie wtrącałam się. Natomiast burzyłam się w momencie, kiedy zwykłe przekomarzanie się tych dwu osobników szybko przeistoczyło się w awanture. I tutaj musiałam poprostu wkroczyć, bo uważałam,ze tym razem maż mocno przesadził. Nazajutrz rankiem poszedł do pracy miał wiec sporo czasu aby, przeanalizować zaistniała sytuacje. Po powrocie przyznał, ze niepotrzebnie wspomniał na temat lekarza (widziałam, ze było mu głupio), ale stanowczo upierał sie przy utrzymaniu kary. W sumie kara potrwała 1 dzień i sobie odpuścił.
        Niby wszystko wróciło do normy ale dobrze wiem, ze takie sytucje powracaja jak bumerang, dlatego zdecydowałam się na napisanie tego postu. Chciałam poprostu wiedziec,
        • anabel7 c.d. 08.10.10, 09:04
          czy słusznie postępuję. Mąz zarzuca mi, że w większosci wypadków staję po stronie dziecka, które wg niego wykorzystuje sytuację, a ja mam "matczyne" klapki na oczach i nie widzę, że wyrasta nam egoista.
          Moje zdanie jest takie, ze syn z pewnością spełniałby zachcianki tatusia, gdyby on sam był w porządku. Nie rozumie, iż dając dziecku zły przykład i traktujac go jak swojego niewolnika, nie moze w dalszej przyszłosci oczekiwac, że syn będzie go chętnie odwiedzał.
          • sebalda Re: c.d. 08.10.10, 10:47
            >Mąz zarzuca mi, że w większosci wypadków staję po stron
            > ie dziecka, które wg niego wykorzystuje sytuację.

            Znam na pamięć taką śpiewkę. Jesteś za dobra, masz za miękkie serce, dzieci to wykorzystują. Może gdyby rzeczywiście tak było, zastanowiłabym się, ale dzieci są naprawdę bez zarzutu, nigdy nie sprawiały problemów wychowawczych, o jakich czytamy także tutaj tak często. Skąd zatem w naszych mężach takie obawy, że źle wychowamy dzieci? Po co to dokręcanie śruby, łamanie kręgosłupa przez uniemożliwianie obrony swojego zdania?
            Przy czym mój mąż bywa też dobrym ojcem, stara się, czasami wręcz nadskakuje synowi, co ten zawsze przyjmuje z wdzięcznością, tym większą, że się tego nie spodziewał. Młody przystosował się do życia w takiej atmosferze, boję się jedynie o jego przyszłe życie rodzinne, bo kumulowany żal, niewyrażona złość, niemożność wyrażenia buntu, kiedyś muszą znaleźć ujście. Ciekawe gdzie znajdą? Jakim on sam będzie mężem i ojcem? Czuję się za to też odpowiedzialna i bardzo mnie to martwi.
            Cieszę się jedynie, że tutaj zarówno od Pani psycholog, jak od doroslych już kobiet wychowanych w dysfunkcyjnych rodzinach dostawałam i nadal dostaję sygnały, że nie należy biernie przyjmować agresji skierowanej przeciwko dzieciom przez ich ojca, nie trzeba za wszelką cenę tworzyć wspólnego frontu rodzicielskiego, jak mi to zawsze nakazywał mąż. I piszę tutaj nie tylko o agresji czynnej, ale o tym stosowaniu narzędzi do wymuszania posłuszeństwa, o których pisze pani Agnieszka. Dziecko mające wsparcie przynajmniej w jednym rodzicu ma szansę wyjść z tego lepiej niż to, które wychowuje się w rodzinie, gdzie ojciec jest tyranem, a wystraszona matka nic nie robi, by obronić przed tą tyranią dzieci.
            • sebalda Re: c.d. 08.10.10, 11:39
              I jeszcze rada praktyczna: jak mąż ma lepsze okresy, lepszy humor, trzeba próbować z nim rozmawiać na tematy wychowawcze i rozwojowe. Nigdy w ferworze kłótni, bo to tylko nakręca złośnika.
              Jest taka książeczka, którą często tutaj polecam, Andrzeja Samsona Książeczka dla przestraszonych rodziców merlin.pl/Ksiazeczka-dla-przestraszonych-rodzicow_Andrzej-Samson/browse/product/1,344156.html, którą ostatnio dałam mężowi do przeczytania, a w niej rozdział poświęcony 15-latkom, który jest najdłuższy w całej pozycji. Sama nie pamiętałam i nie sądziłam, że jest to aż tak burzliwy okres w życiu człowieka. I sama też teraz nieco inaczej patrzę na swojego 15-latka:) Mąż przeczytał i zauważyłam, że nawet podjął jakąś refleksję. Bardzo liczę na to, że będzie o tym pamiętał dłużej i zacznie nieco lepiej traktować syna (wiem, jestem naiwna, ale muszę coś robić, działać).
              Mężczyznom bardzo zależy na synach, może uda się jednak te stosunki po trochu naprawiać i wspierać dobre zachowania, bardzo na to liczę i Tobie też tego życzę:)
              • anabel7 Re: c.d. 08.10.10, 16:28
                Sebalda, bardzo dziekuję Ci za zrozumienie i porady, z których napewno skorzystam. Znam mojego meża i napewno nie przeczyta tej ksiazeczki, bo oczywiscie "on wie lepiej". Natomiast ja napewno oddam sie lekturze i spróbuje przemycić co nie co w trakcie naszych rozmów o wychowaniu.
                Cieszę sie, że załozyłam ten post, poniewaz dzieki temu mogłam sie upewnic co do słuszności moich metod wychowawczych, znalazłam również wsród Was zrozumienie i otrzymałam słowa otuchy. Dziekuję serdecznie.
                • sebalda Re: c.d. 08.10.10, 16:47
                  Mój tez nie z tych czytających poradniki, ale Książeczka jest naprawdę książeczką, wszystko w telegraficznym skrócie i dałabyś tylko 1-2 rozdziały do przeczytania. Moj przeczytal, jak mial dobry humor. Tam nie ma konkretnych rad, jak postępować w dzieckiem, ale na co zwracać uwagę i jakie sa charakterystyczne cechy dziecka w danym wieku, z jakimi problemami się boryka, jak reaguje, co go boli, a co szczególnie interesuje. Książka naprawdę najwyższej jakości, w mojej ocenie. Bardzo pomaga zrozumieć własne dziecko i jego rówieśników też.
                  Cieszę się, że mogłam pomóc, cala przyjemność po mojej stronie:) Ja tez bardzo skorzystałam z czytania i pisania na tym forum.
Pełna wersja