wodnik53
02.10.10, 08:46
Córka zrobiła mi straszna awanturę (głośno krzyczała,wpadła w szał),ze wtrącam się do wychowania jej 3- letniego synka.Przez 2 lata opiekowałam się wnukiem ,jestem bardzo z nim związana. Teraz ,kiedy poszedł do przedszkola i zachorował (wys. gorączka,ból gardła),tez poprosiła mnie o opiekę nad wnukiem. I kiedy przywiozła mi go chorego, zwróciłam jej uwagę ,że często nie zakłada dziecku kapci ,daje coca-cole do picia i stąd może ta choroba.To ją tak zdenerwowało,że zabrała wnuka i wykrzyczała,że już więcej go do mnie nie przyprowadzi.To już trwa tydzień ,żadnego telefonu,cisza.Nigdy nie odmówiłam jej pomocy ani czasowej, ani finansowej.Co tydzień zapraszam na niedzielny obiad.Dziecku kupuje drobne prezenty.
Córka jest w trudnym okresie ,rozpadło jej się małżeństwo,pracuje z trudną młodzieżą,ale czy to ją upoważnia do takiego histerycznego zachowania?
Zawsze ja pierwsza wyciągałam rękę na zgodę,ale teraz mam straszny opór,jest mi bardzo przykro ,ona mnie w ogóle nie szanuje.Nie umiemy szczerze rozmawiać. Nie znosi najmniejszej krytyki,jest bardzo nerwowa i przekonana o swojej racji.Co robić ?Zadzwonić ,czy czekać na jej gest?