Szukam kogoś kto ma podobne życie do mojego

03.10.10, 22:41
Witam wszystkich!
Szukam osoby lub osób, które maja podobne życie do mojego, które tak jak ja mają dosyć zadreczania przyjaciół swoimi problemami ( ciagle tymi samymi), które moze już nie mają przyjaciół ze wstudu, które chciałyby porozmawić o tak po prostu aby zapomnieć na chwile jak źle im jest.
MOJE ŻYCIE:mąż pije - PIWO - ktoś by się zaśmiał A KTO NIE PIJE? Ale on pije około 10 piw dziennie, każdego dnia po pracy a wraca póżno. Nie chce przestać pić - jak twierdzi nie jest alkoholikiem bo może nie pić, ale nie chce przestać Bo lubi.Pije tak już około 4 lat a ja w jego odczuciu ciąglę zrzędzę, jestem drętwa, wiecznie się czepiam, a jak sobie wypije to używa gorszych słów. Dodam, że mamy 5 letnia córkę, ona tatusia uwielbia i jeszcze nie orientuje się że tatuś śpi bo jest pijany. Chciałam pójść na spotkania współuzależnionych, ale nie mam odwagi. Zaczynam mały kroczek od tego forum, może znajdzie sie ktoś, kto ma podobne problemy i po prostu pogadamy :)
    • wielbicielnaruto alkoholik póki nie sięgnie dna nie zrozumie 03.10.10, 23:21
      alkoholizm to uzaleznienie nawet od połowy 1 piwa. Skoro nie może przestać to jest ALKOHOLIKIEM. I proszę nie kieruj się postawą pięciolatka bo dziecko zawsze chce aby mamusia i tatuś byli razem, zawsze będzie upośledzonego rodzica tłumaczyć. Polecam psychologię rozwojową dziecka. Z perspektywy dziecka, którego ojciec miał i ma problemy z alkoholem. To trwa już lat 17. Mój ojciec był na tyle silny aby skończyć z nałogiem ale do niego powracał. Obecnie nie pije (znowy sam skończył) ale ja nie mam pewności czy za jakieś 4 dni nie sięgnie po alkohol. Z mojej perspektywy - wiać od niego gdzie pieprz rośnie. Czyli on we Wrocławiu a ty w Gdańsku. Miałem to szczęście, że ojciec zaczął pić gdy miałem 17 lat i psychę ukształtowaną. Znajomi dziwią się, dlaczego raczej omijam alkohol. Ja wiem co alkohol robi z człowiekiem. Pomyśl, że on upośledzi ciebie i dziecko, które za 20 lat stanie się DDA i powieli schemat wychodząc za kogoś, kto potrzebuje opieki - czyli alkoholik lub narkoman, bo taki schemat panował w domu i taki jej zapewniłaś. Alkoholik musi sięgnąć dna a w twoim przypadku jest bardzo daleko. Żona tolerująca 10 piw dziennie, Jezu toż to mały KEG albo 5 litrów. Czyli 50g x 10 = pół lita dziennie w innej postaci. To ile musi wypić, abyś zrozumiała że jest alkoholikiem, a ty jesteś współuzależniona. Czy ty myślisz, że mi było miło jak studenci odwozili zaszczanego ojca do domu? Odpowiedz sobie na pytanie.
    • gonia_29 Złóz papiery rozwodowe 04.10.10, 00:15
      i chodź cały czas na terapię. Po prostu uciekaj! Pomyśl, że całe życie będzie Ci tak wyglądało! Ty przestaw sobie w głowie/poszukaj grup wsparcia dla rodzin alkoholików - dla siebie. On niech sam się wyciąga, bo przerąbiesz ten żywot. Jesli brak Ci odwagi napisz na forum stricte dla zoń alkoholików i poszukaj kogoś z kim będziesz mogła iść na pierwsze spotkanie.
    • blue_romka Re: Szukam kogoś kto ma podobne życie do mojego 04.10.10, 09:34
      Może nie powinnam się odzywać, bo nie jestem w Twojej sytuacji, natomiast miałam ojca alkoholika.
      Twoja córka uwielbia tatę- to świetnie, jest jednak na tyle mała, że nie potrafi ocenić jego stanu. Kiedy nieco podrośnie, wiecznie zawiany ojciec nie będzie jej już tak cieszył. Zarówno dla niej, jak i dla siebie powinnaś poszukać pomocy. Poradnia, o której piszesz to świetne rozwiązanie. Nauczą Cię tam postępować z alkoholikiem, radzić sobie z problemem, podsuną pewne rozwiązania. Spotkasz tam też kobiety, których szukasz tutaj- współuzależnione, a znajomości w realu nie zastąpi Ci żadne forum. Zrób ten pierwszy krok.
      Powodzenia:)
    • doctor.no.1 Re: Szukam kogoś kto ma podobne życie do mojego 04.10.10, 09:55
      Małe dzieci kochają swoich rodziców, bez względu na okrucieństwo, jakiego doznają od rodziców. Mam na myśli najgorszą patologię! Bicie, głodzenie i inne sytuacje. Także odnoszenie swojej decyzji do perspektywy pięcioletniego berbecia jest wynmówka w czystej postaci. To nie dziecko ma decydować o aktualnym i przyszłym życiu rodziców. To Ty musisz samodzielnie podjąć decyzję. A decyzja w takim przypadku jest jedna. Albo się leczysz i kończysz z chlaniem albo uciekam od Ciebie jak najdalej.

      • atylla2907 Re: Szukam kogoś kto ma podobne życie do mojego 04.10.10, 10:27
        Bardzo mi miło, ze ktoś się zainteresował moją sprawą. Dziękuję za wszystkie rady, ja to wszystko wiem - uciekaj!! Juz to zrobiłam raz i wróciłam. Dlaczego? To proste. Mogłam uciec tylko do mamy a tam nic nowego często pijana babcia (moja mama bardzo wykształcona kobieta, po śmierci mojego ojca alkoholika, zaczeła też pić - takzwana cichopijka- gdy nikt nie widzi potrafi wypić dużo). Tak wiem klasyczny przypadek DDA i robie to samo dziecku. ale to nie takie proste. Mam iść do domu samotnej matki? Jak to się odbije na dziecku? Nie stać mnie na wynajęcie mieszkania.
        Miło by było jednak znaleść kogoś kto by dał i na tyle wsparcia i poszedł ze mną chociaż na pierwsze spotkanie sama już nie wiem czy DDA, czy dla współuzalżnionych, jeśli to drugie wogóle istnije :)
        • gonia_29 łatwo 04.10.10, 10:55
          pisać ale mam pytanie? Czy naprawdę uważasz, że dom samotnej matki czy inny byleby bez widoku codziennie pijanego Ojca/faceta/matki/babci będzie GORSZY? Wybacz Twój tekst to klasyczna wymówka! I po drugie. Masz google. Nie podałaś nawet z jakiego miasta/regionu jesteś?! Wbijasz wyrazy w google-spotkania dla alkoholików/współuzależnionych/dla kobiet/rodzin alkoholików i naprawdę jest. I nie wiem czego Ty się wstydzisz? To oni chlają a nie {jeszcze?}TY. Więc przede wszystkim zacznij inaczej myśleć o sobie. I niech Cię napędzi trochę to, że FUNDUJESZ małej i dalej gnoisz siebie niestety Ty będziesz LATAMI wychodziła z tego a ONA ma SZANsę nie poznać DALEJ?! I wierz mi na dziecku znacznie większe ważenie zrobi cisza niż "śpiący" Ojciec. To Ty to odbierasz jako upodlenie ona niekoniecznie. Nie znam się tu bardziej zna się DEMONBABY ale jak się rozwiedziesz będzie musiał/może łożyć na dziecko. ONA jest coraz starsza. Przestań kity samej sobie na początek wciskać. Konsekwentnie chodź do lekarza -szukaj do skutku,przeszukaj net/zacznij dzwonić. Nie za rok/dwa TERAZ -nigdy tak naprawdę nie dojrzewa się do pewnych decyzji - robisz i zmieniasz bez dywagacji. Ktoś w rodzinie WIE jaka jest TWOJA prawdziwa sytuacja? Może pomóc? Nie wie? A jest Ci życzliwy? Przestań kłamać - TY potrzebujesz pomocy ale wsparcie nic nie da na dłuższą metę bo to jest coś co możesz i powinnaś zrobić dla siebie. Zmień pkt. ciężkości. Topisz się i masz koło ratunkowe?! Czego wstydzisz się go użyć?! To Twój facet ma w nosie to wszystko i to "ciąganie" potrwa latami jeśli TERAZ nie uratujesz WAS dwóch. Zacznij działać. NET masz? Wyszukaj co trzeba!
      • menodo Re: Szukam kogoś kto ma podobne życie do mojego 04.10.10, 11:14
        Moja corka przyjazni sie z dziewczynka,ktorej ojciec jest alkoholikiem.

        Ta dziewczynka (17 lat), bardzo ja lubie, ma ogromne problemy emocjonalne, niezrozumiale dla wiekszosci jej rowiesnikow, zwlaszcza ze ona ukrywa swoja sytuacje rodzinna; z kregow licealnych przyjaciol tylko moja corka jest osoba wtajemniczona.

        Z jednej strony dziewczynka jest bardzo przywiazana do swojego ojca, ktory "kiedy nie pije,jest bardzo fajnym czlowiekiem, a gdyby nie pil w ogole bylby kims wielkim" (klasyka) - z drugiej : bardzo sie go wstydzi. Do tego matka, ktorej bardzo zalezy na wizerunku osoby radzacej sobie z zyciem...W zwiazku z tym zadluza sie, aby corka wygladala jak dzieci z zamoznych rodzin; markowe ciuchy, buty, torebki ,kosmetyki etc...Mnie by do glowy nie przyszlo, aby kupowac corce tusz do rzes Chanel (OK, ma bogata matke chrzestna, wiec cos tam dostaje na urodziny:)), wysmialabym ja, gdyby poprosila mnie o pieniadze na lunch w hehe Pedzacym kroliku... Natomiast tamta dziewczynka dostaje pieniadze od matki, ktorej zwyczajnie nie stac takie wydatki.
        I czasami zdarza sie, ze przez dwa tygodnie odzywiaja sie chinskimi zupkami z Biedronki. Wtedy moja corka, np. nocujac u swojej przyjaciolki, kupuje jedzenie na kolacje dla wszystkich.(potem mama sie tlumaczy, chce oddawac pieniadze etc. - podaje to jako przyklad plynnosci finansowej w tym domu)

        Efekt jest taki, ze ta dziewczynka ma falszywa tozsamosc, bo z jednej strony, zgodnie z wyobrazeniami matki, wyglada jak corka kogos , "kto odniosl wielki sukces finansowy", z drugiej - boi sie zaprosic przyjaciol do domu (poza moja corka) z obawy, ze ktos moze natknac sie w przedpokoju na zsikanego ojca...W zwiazku z tym jest nieustannie spieta, ma obsesje na punkcie wlasnego wizerunku i bardzo wysokie aspiracje dotyczace osiagniec szkolnych,ktore realizuje niewyobrazalnym kosztem.

        Szczerze mowiac, sama zastanawiam sie, czy nie porozmawiac szczerze z mama tej dziewczynki, bo mam wrazenie, ze w coraz wiekszym stopniu moja corka jest wciagana w patologie tej rodziny...


        • gonia_29 menodo 04.10.10, 11:27
          a to co chcesz zrobić nic nie da. Jesteś na straconej pozycji. Po pierwsza obca dla tej rodziny, po drugie czy uważasz, że nazywając iluzję po imieniu pomożesz im? Matka sama włożyła już tak niewyobrażalny wysiłek w wygładzenie kantów i polerkę rodzinnej story, że sama w tej Krainie Czarów tkwi i nie wydobędziesz jej. Twoja rozmowa spali na panewce, zerwaniu kontaktów, może niemiłych słowach ze strony matki tej dziewczyny. Twojej córce może być gorzej bo ta dziewczynka może wzbudzić w niej poczucie winy{tak Ci ufałam a Twoja mama, jak mogłaś mnie zdradzić, Twoja mama nie rozumie} itp. Twoja córka nie ma takiego patrzenia na te sprawy jak TY i takich mechanizmów radzenia sobie z odrzuceniem. Bo tak to może być. Matka tamtej dziewczyny, rekompensuje swej córce {wg. swojego rozumienia sprawy} to, że nie chce/potrafi/nie umie odejść od TAKIEGO faceta. Matka raczej nie ma szans. Czego to człowiek nie zrobi aby podtrzymać to w co wierzy. Do tego nie trzeba być współuzależnionym. Jakieś inne problemy-najłatwiej jest pisać w cudzej sprawie. Matka ma małe szanse na ratunek, może jakieś większe upodlenia, dziecko choć ma 17 lat można jeszcze uratować -terapia latami. Bo Matka nawet nie chce{jeszcze?}uświadomić sobie, że sama tez przyłożyła się do tej "idylli". Poza tym może być osoba o niskiej samoocenie, z takiej samej rodziny jaka stworzyła/osoba na pewno współuzależnioną/taką , która już dawno się poddała i uważa, że może go jeszcze uratować, że zasłużyła itp. Dużo opcji.
          • menodo Re: menodo 04.10.10, 14:03
            Nie, wczesniej nie interweniowalam, ale corka mi doniosla, ze mama tej dziewczynki podjela juz jakies ruchy po tym jak ojciec kolezanki zanieczyscil wycieraczki kilku sasiadom.
            Moja corka tez zreszta byla swiadkiem rekoczynow w tej rodzinie, a nawet w ostatni weekend czynnie bronila mame swojej przyjaciolki przed pijanym tata, co chyba wykracza ponad zasade dyskretnych relacji towarzyskich - na pewno w moim ich rozumieniu.
            Wlasnie dlatego zamiera
    • eastern-strix nie chce Cie martwic, ale... 04.10.10, 11:00
      ...jak sama napisalas, droga od rodzica alkoholika do partnera alkoholika jest czesta wsrod DDA. po prostu laczysz sie w pary z osobami, z ktorymi podswiadomie nawiazujesz wiez, ktore w jakis tam sposob znasz, bo taki byl ojciec i powielasz te same skrypty.

      coz, jak juz tu ktos napisal, pan maz sie nie zmieni za to corka moze powtorzyc Twoje zycie jesli jej w pore z tego nie wyrwiesz. czyli ultimatum dla pana meza, a jesli pic nie przestanie, to musisz pozwolic mu zmierzyc sie z konsekwencjami.

      czyli: zadnej cieplej zupki na kaca, jak sie porzyga to sam sprzata, jak nie moze z Toba gdzies pojsc i cos zawali przez chlanie to nie klamiesz,ze jest chory tylko nazywasz sprawe po imieniu-ze sie zachlal. to on am problem, nie Ty i Ty sie nie musisz za niego wstydzic.

      dla dziecka alkoholik w domu nie jest dobry.

      byc moze dom samotnej matki jest lepszy od zycia z alkoholikiem i narazania przyszlosci corki... :/ terapia DDA to swietny pomysl, jesli nie potrafisz sie odwazyc dla siebie, to zrob to dla corki.
      • gonia_29 Głównie 04.10.10, 11:29
        dla siebie/potem/i córka nie można naprawić/zacząć żyć inaczej BEZ zmiany SIEBIE przede wszystkim. Poszukaj tych namiarów w necie.
        • sebalda Re: Głównie 04.10.10, 12:08
          Czy mąż bywa agresywny? Piszesz o wyrazach, ale czy używa czasami sily fizycznej? Nowa ustawa o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie zaklada eksmisję znęcającego się nad rodziną pijaka z mieszkania i pozostawienie tam matki z dziećmi. Jak wygląda kwestia własności mieszkania, w którym żyjecie?
          Dziewczyno, nie ma cienia wątpliwości, że Twój mąż jest alkoholikiem. Jeśli jesteś aż tak współuzależniona i nie dbasz już o siebie, pomyśl o dziecku, dla ktorego musisz być wsparciem. NIE WOLNO Ci skazywać swojej córki na los tysięcy nieszczęsliwych, poniżanych dzieci z rodzin alkoholowych, ktorych życie do końca naznaczone jest piętnem. Czego sama wszak jesteś przykładem. W każdym mieście jest wiele miejsc, gdzie może się zwrócić po pomoc kobieta z takim problemem jak Twój, a wstydzić ma się Twój mąż, a nie Ty. Terapia bez wątpienia bardzo Ci pomoże, a w rezultacie uratuje też Twoją córeczkę, przecież kochasz ją nad życie, prawda?
          • atylla2907 Re: Głównie 04.10.10, 18:24
            Nie mąż nie bya agresywny, wręcz przeciwnie tryska miłością i nie rozumie, że ja nie mam ochoty się przytulać bo zwyczajnie cuchnie. Mówie mu o tym a w odpowiedzi słyszę jak to mam kochankó itp i dlatego mu odmawiam.
            A co do wyboru meża kierowałam sie właśnie tym, ze nie pił. Zawsze wolał być kierowcą niż pijącym, dodam że oboje mamy po 32 lata. Nie pił ui to było dla mnie najważniejsze boo nie chciałam byćklasycznym przypadkiem, że jak ojciec pił to takiego meża będzę miećZaczął pić jakieś 4 lata temu, może trochę dłużej, ale odkąd córka skończyła rok (ma 5) piwo codziennie pije.

            Przeczytałam tu wiele słów prawdy, dziękuję za wszystkie. I o ille niektóre na początku mnie zdenerwowały - lecz po przemyśleniu mają sens...
            • menodo Re: Głównie 04.10.10, 20:11
              Wiesz, tata przyjaciolki mojej corki tez byl kiedys bardzo milym czlowiekiem, w zasadzie nadal jest- kiedy nie wypije za duzo...
              U nas w domu byl przez jakis czas taki problem, ze moja corka, buntujac sie przeciwko wlasnemu ojcu, podawala tamtego tate za wzor...Ze jest "fajny", wspierajacy, nie wymaga zbyt wiele od corki; zawsze ma dobry humor itd...No po prostu fantastyczny czlowiek , a "gdyby nie pil" to juz w ogole lepszego ojca nie mozna byloby sobie wyobrazic...
    • powerextension Może poszukaj lepiej adwokata i terapeuty 04.10.10, 14:17
      Z teo co piszesz, od nich powinnaś zacząć.
    • kati1973 Re: Szukam kogoś kto ma podobne życie do mojego 04.10.10, 19:22
      forum.gazeta.pl/forum/w,1182,116936350,116936350,Upokarzajacy_seks_z_mezem.html
      tu jest taka osoba
      • anka_1234567 Re: Szukam kogoś kto ma podobne życie do mojego 05.10.10, 09:46
        Wierzyć mi się nie chce, że wiedząc co to za bagno skazujesz na to samo córkę! Każde mieszkanie jest chyba lepsze od mieszkania z zalanym ojcem i mężem! Rozumiem że go kochasz itede itepe, ale dziecko chyba też kochasz prawda?? Tak jak dziewczyny pisały, terapia to pierwsze, nad domem samotnej matki też się zastanów, napewno będzie tam lepiej niż w domu z lumpem. I mogę się założyć, że spotkasz tam niejedną kobietę w podobnej sytuacji.
        • monika19782 Re: Szukam kogoś kto ma podobne życie do mojego 06.10.10, 20:13
          Może powinnas zrobić coś co nim wstrząśnie, wyprowadzka może da mu do myslenia
          • atylla2907 Re: Szukam kogoś kto ma podobne życie do mojego 06.10.10, 22:01
            Wyprowadzałam się już 2 razy, mieszkałam u mamy. Za pierwszym razem nie było nas w domu około 10 miesięcy, a drugim razem 6 miesięcy. W tym czasie był idealn mężem i ojcem. Przyjeżdżał codziennie po pracy , raz nawet przyjechał do przedszkola ją odebrać (oj jaka była zczęśliwa), i wróciłyśmy a teraz tego żałuję. Boje się że przez moje dawanie mu szans, lub jak lepiej tu pasuje moje niezdecydowanie robie niezły mtlik w głowie mojego dziecka. Nie mamy wspólnego mieszkania, żyjemy można powiedzieć u rodziny mojego męża z osonym wejściem.
            Teraz mogę spokojnie pisać na forum, tego jeszcze nie odkrył. Bo rano, jak wytrzeźwieje, przed pracą spoenetruje cały komputer itelefon w celu odnalezienia potencjalnych kochanków. Martwią mnie te jego urojenia....
Pełna wersja