Maż kompletnie nie umie rozmawiać

08.10.10, 17:10
Jesteśmy młodym małżeństwem i nie mamy poważnych problemów. Ale czasem zdarzają się kłótnie, drobniejsze kłopoty, sytuacje, w których nie możemy się dogadać. I wtedy potrzebna jest rozmowa, żeby rozwiązać problem. Mój mąż tego nie umie. Zasadniczo woli udawać, że nic się nie stało, najchętniej przespać problem, a następnego dnia zachowywać się jakby nigdy nic. Przy próbach rozmowy z mojej strony najczęściej milczy, czasem odpowie na moje pytania. Ja nie jestem agresywna ani nahalna, bo nie chcę go spłoszyć jeszcze bardziej, więc najczęściej sprawy są zamiatane pod dywan. Pytany dlaczego nie chce rozmawiać mówi, że nie ma takiej potrzeby.
Mąż został wychowany tylko przez ojca, w dodatku agresora często zaglądającego do kieliszka. Wyglądało to tak, że np. po południu ojciec awanturował się, wyrzucał syna z domu itp. a rano obaj udawali, że nic się nie stało. Wiem, że mąż po prostu nie został nauczony wyrażania swoich emocji, ale czy myślicie, że jeszcze da się coś z tym zrobić?
Żeby Wam zobrazować powagę sprawy napiszę, że gdybym np. dziś powiedziała mężowi, że się rozwodzę, bo mam dość tego czy tamtego, to by się słowem nie odezwał. Potem stawiłby się na wezwanie z sądu i... byśmy się rozwiedli. Po prostu.
    • quba Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 17:16
      Chcesz powiedzieć, ze po prostu z pokorą przyjmuje wszystko, co życie niesie?

      Mówisz, że chciałabyś to u niego zmienic, ale czy on też chce? Bo mozna to byłoby zmienić, ale wymaga pewnego wysiłku, terapii, ćwiczeń, że tak powiem, charakteru.
      Po prsotu - pracy.
      Pytanie, czy mąż tego chce?
      • synek_lalinek Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 19:51
        Nie sądzę, by on chciał coś zmienić. Chyba mu dobrze tak, jak jest.
    • nchyb Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 17:33
      > I wtedy potrzebna jest rozmowa, żeby rozwiązać problem. Mój mąż tego nie umie.
      > Zasadniczo woli udawać, że nic się nie stało, najchętniej przespać problem, a n
      > astępnego dnia zachowywać się jakby nigdy nic


      zdecydowana większość znanych mi mężczyzn tak właśnie postępuje...
      i nie są to wszyscy synowie alkoholików i brutali. Coś jednak w tym jest, że się kobiety jednak różnią od mężczyzn...

      > o prostu nie został nauczony wyrażania swoich emocji, ale czy myślicie, że jesz
      > cze da się coś z tym zrobić?
      myślę, ze dorosłego mężczyzny już trudno oduczyć niewyrażania werbalnie emocji. Twój mąż może uważać, że je wyraża, niesłownie, tylko Ty nie potrafisz ich odczytać...


      > Żeby Wam zobrazować powagę sprawy napiszę, że gdybym np. dziś powiedziała mężow
      > i, że się rozwodzę, bo mam dość tego czy tamtego, to by się słowem nie odezwał.
      > Potem stawiłby się na wezwanie z sądu i... byśmy się rozwiedli.

      no to może, jeżeli Ci na tym rozwodzie nie zależy, to tak nie mów?... ;-)

      Naprawdę, wielu facetów twierdzi, ze wyraża swoje uczcia czynami i nie potrzebuje o tym rozprawiać...
      • verdana Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 19:31
        Ty masz potrzebę omowienia kłótni po tym, jak już wygasła. Powiedzenia mężowi, co on robi xle i być moze także usłyszenia, co Ty robisz źle. przedyskutowanie, co Ciebie drazni i denerwuje i uslyszenia co drażni jego.
        Mąż po kłótni uznaje ją za niebyłą. Pokłóciliscie się, pogodziliscie - ok. Rozmawianie o tym niewiele da, bo poglądy macie różne, a mówienie wprost o tym, co was w sobie wzajemnie drazni może zranić obie strony i kłótnia zacznie się na nowo.

        Czy jedna z tych postaw jest o tyle lepsza od drugiej, ze można jednoznacznie stwierdzic "Tak trzeba robić, druga strona ma sie dostosować?" . Nie. To dwa rózne sposoby podejscia do konfliktu.
        Cóz, ja jestem zwolenniczka opcji Twojego męża. Kłótnia to dla mnie drobiazg, rozstrżsanie przyczyn, mówienie sobie wprost, co mi się nie podoba i wysluchiwanie tego samego - to raczej dla mnie pierwszy krok do oddalania się od siebie, nie zbliżania. Parę takich zasadniczych rozmów i będe miała dosyć na zawsze.
        Ale mogę zrozumiec, ze ktoś ma inaczej - tylko chciałabym wyrozumiałości dla tych, ktorym "powazne i zasadnicze rozmowy" kojarza się jedynie z szybkim i milczącym rozwodem.
        • nutka07 Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:03
          Verdano a wynosisz cos z klotni, jakies wnioski? W jaki sposob rozwiazujesz problem, ktory byl przyczyna klotni?
          • verdana Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:11
            Po pierwsze - często przyczyna kłótnie jest problem, ktory jest na tyle błahy, ze nie potrzebuje rozwiazania, albo na tyle jasny, ze nie potrzebuje rozmowy. Jesli kłóce się o to, ze mąż zmywa raz dziennie (o północy) i pod koniec dnia nie można znaleźć w domu czystego noża - to po co rozmowa? Kłóće się i wiem, ze albo zacznę zmywac, albo kupię zmywarke, albo zostanie tak, jak jest, a kłócę się po to, by się wyladować i tyle.
            Gdy kłótnie dotycza tego, kto ma wychodzic, a kto zostawać w domu z dzieckiem, to nie pomoże "rozmowa", tylko napisanie harmonogramu, gdzie druga strona wprowadza poprawki. Itd. Chyba, ze kłóce się o zmywanie i wychodzenie, a mam na myśli "bo ty mnie nie kochasz", "bo ja tylko w tym domu pracuję, a ty się obijasz" - tylko wtedy nalezy się kłocić o sprawy własciwe, a nie o pretekst - to będzie wiadomo, o co chodzi...
            Nie wiem, jakos jestem z tych niewierzacych, ze "powazna rozmowa" może cokolwiek powaznego zmienić.
            • nutka07 Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:37
              Ano wlasnie.
              Chyba musze przyznac Ci racje, bo z coraz wiekszym doswiadczeniem zauwazylam ze u mnie jest tak jak piszesz.
              Takie powazne rozmowy nie przynosza skutku, czlowiek sie naprodukuje, zuzyje energie i nic z tego. Pogadanka chyba dla samego pogadania, taka 'klotnia' na spokojnie czyli wyrzucenie wszystkiego jeszcze raz. A tu potrzebny jest konkret np. ten grafik.
        • synek_lalinek Nieprecyzyjnie się wyraziłam 08.10.10, 20:08
          bo my się w sumie nie kłócimy. On mi nigdy nie powie, że coś do mnie ma. Przykład: w sobotę rano zapytał, czy pojedziemy odwiedzić jego ojca. Odpowiedziałam, że nie bardzo mam ochotę. Zamilkł, odzywał się tylko w sprawach koniecznych (b.kulturalnie zresztą). Byłam trochę zajęta, więc nie od razu zwróciłam na to uwagę, a jak już zwróciłam, musiałam sięgać pamięcią o co mu chodzi. Zapytałam, to po paru wykrętach wyznał, że zależało mu, żeby jechać. Kurczę, jak mu zależało, wystarczyło powiedzieć, mogłabym to dla niego zrobić! Ale nie. Gdybym w ogóle nie ruszała tego tematu, to najdalej następnego dnia on już by się zachowywał normalnie.
          Natomiast jak ja coś do niego mam, to rozmowa z nim jest męką. Nie broni się, jeśli uważa, że nie mam racji, a jak uzna, że mam rację, to przyzna mi to w jednym zdaniu i koniec. Doszło do tego, że zaczynam chować urazy, bo wiem, że rozmowa z nim nie ma sensu.On widzi, że coś mi jest, ale w życiu nie zapyta co, choćbym była obrażona miesiąc.
          • verdana Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 08.10.10, 20:23
            Mąż bardzo się boi kogoś urazić, nie chce wprost mowić, na czym mu zależy, bo jednoczesnie uznaje, ze ta druga osoba powinna wiedzieć, a z drugiej usiluje zgadnąć, czego zona sobie życzy i wpasować się w jej oczekiwania. Najwyraxniej uważa, ze jest nie w porzadku "zmusić" żonę, aby pojechała, skoro nie chce, ale ona powinna wiedzieć, ze on chce. Skomplikowane, co gorsza idealnie go rozumiem. Sama tak miewam, choć pewnie nie do tego stopnia. Uciążliwe, fakt. Możesz zwyczajnie, stale mówić otwartym tekstem "Chcesz cos to mow JA CHCĘ/ Ja NIE CHCĘ. Nie jestem jasnowidzem". Za jakieś dziesięć lat troche pomoże.
            Co do p. drugiego mój maż ma tak samo, co dla mnie bylo zawsze jedna z jego największych zalet. Tu nie bardzo rozumiem pretensje do chlopa - nie chce się kłócić, a jak masz rację - to ją przyznaje. Po co więcej niż jedno zdanie?
            A tak serio - Twój facet panicznie boi się nie rozmowy, tylko odrzucenia - o ile mogę wnioskować z tego co piszesz. Boi się wszelkiej odmowy, tak, ze woli o nic nie prosić. Jak tam było u niego w domu?
            • epreis Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 08.10.10, 20:29
              Sama tak miewam, choć pewnie nie do tego stopnia. Uciążliwe, fakt. Możesz zwycz
              > ajnie, stale mówić otwartym tekstem "Chcesz cos to mow JA CHCĘ/ Ja NIE CHCĘ. Ni
              > e jestem jasnowidzem". Za jakieś dziesięć lat troche pomoże.

              oj chyba nie.....
              chociaż z drugiej strony do 10 lat,został nam jakiś rok czy dwa...
              a ja coraz bardziej myślę o kursie jasnowidzenia :D
              • verdana Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 08.10.10, 20:32
                TROCHĘ. To było słowo kluczowe.
                • epreis Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 08.10.10, 20:38
                  ja nie widzę ŻADNEJ poprawy :D
                  ale może trzeba bardziej wierzyć :D
                  i moze autorce "lepszy egzemplarz" się trafił- znaczy bardziej reformowalny :D ja już ze swoim czasem jak ze "zgniłym" jajem rozmawiam....
                  czasem "luźniej" rozwiązuje mi się problemy z dzieciakami, niż z nim....
            • synek_lalinek Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 09.10.10, 21:50
              verdana napisała:
              > Mąż bardzo się boi kogoś urazić, nie chce wprost mowić, na czym mu zależy, bo jednoczesnie uznaje, ze ta druga osoba powinna wiedzieć, a z drugiej usiluje zgadnąć, czego zona sobie życzy i wpasować się w jej oczekiwania. Najwyraxniej uważa, ze jest nie w porzadku "zmusić" żonę, aby pojechała, skoro nie chce, ale ona powinna wiedzieć, ze on chce.

              Zawsze mi się wydawało, że to kobiety oczekują od swych partnerów jasnowidzenia ;)

              > A tak serio - Twój facet panicznie boi się nie rozmowy, tylko odrzucenia.

              Tak! Kiedyś, dawno temu i tylko raz mi to powiedział. Tylko to chyba niewiele zmienia...
              • verdana Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 09.10.10, 21:55
                Bardzo wiele zmienia. Przede wszystkim - powinnas go zrozumieć i zrozumiec jeo niechęć do wdawanie się w dyskusję, gdzie może uslyszeć coś nieprzyjemnego. Poza tym możesz - nie wprost, ale i nie w sposób całkiem zakamuflowany, przekonywac go, że krytyka nie jest odrzuceniem, że krytykujac go, kochasz go dokladnie tak samo jak nie krytykujac. I zastosować metodę, ktorej ja sama nie znoszę, ale tu się może sprawdzić - nie mówić "Bo ty nigdy nie zmywasz", tylko "Strasznie nie lubię nie zmytych naczyń".
                • epreis Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 09.10.10, 22:32
                  jednym słowem jak z dzieckiem :) albo jeszcze delikatniej ;))))

                  ubawiłam się kiedyś po pachy,obmyślając strategię rozmowy ze swoim mężem nt jego pomocy (bo wygląda to tak,ze on naprawdę baaaaardzo mi pomaga ale np jak sprząta łazienkę to robi syf w przedpokoju i ten syf zostawia itp itd :D)
                  chodziło właśnie o zmywanie naczyń- on zmywał,wkłądał i wyciągał naczynia do zmywarki,zmywał to co przy zlewie ale...
                  no właśnie umyte/wyciągnięte naczynia rozstawiał na blacie i do szafek nie chował- bo po co?! :D
                  i ehh..niemiłosiernie mnie to irytowało....
                  ale- jak mu zrobię "awanturę" to się obrazi- bo mi pomaga a ja nie doceniam,a z drugiej strony wkurzała mnie ta "pomoc" skoro wracając do domu widziałam pozmywane naczynia ale usiąść np z książką w fotelu nie mogłam bo....musiałam iść do tej kuchni i te naczynia pochować :D (podobnie z obiadem,facet ugotował,syf zostawił i wdzięcznym trza być że się ten syf po ugotowanym przez niego obiedzie sprząta :D)
                  no i hehe kombinowanie przez kilka dni "JAK mu to powiedzieć,żeby zrozumieć"
                  szczerze,z ręką na sercu- ze swoją 2latką bardziej na luzie rozmawiam.z nim wtedy,jak z jajkiem...
                  "kochanie,bardzo mi pomagasz i naprawdę jestem ci wdzięczna,ale strasznie denerwuje mnie to,że nie chowasz naczyń po zmywaniu. wyobraź sobie,że w pracy prosisz kogoś o pomoc.że ma np nacisnąć jakiś przycisk na tym radarze i ten ktoś to zrobi,ale żeby to mogło ci pomóc musisz znać też dane z tego radaru-a tego ten ktoś już nie zrobi,i choć teoretycznie miałeś pomoc to i tak musisz wstać iść i "dokończyć",zrobić to sam" irytujące prawda?!byłabym ci wdzięczna gdybyś chował od razu pozmywane naczynia bo to niesamowicie ułatwi mi życie" :D
                  tak mniej więcej to poszło.....
                  on się starał bardziej,ale tylko w tym jednym "kółku w domu"- podczas nastęnego rejsu zapomniał :D
                  dodatkowym plusem tej rozmowy było to,że gdy opowiedziałam sąsiadowi on stwierdził- ehh...ja też tak robię i też się starał,przez krótko- mimo,że on stacjonarny i nie miał okazji zapomnieć :D
            • dla-mroweczki Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 15.10.10, 17:40
              Skoro boi sie odrzucenia to jak zdbył te kobiete?
          • aneta-skarpeta Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 13.10.10, 16:42
            kiedy się z męzem docieralismy w mieszkaniu razem tez były rozne niedopowiedzenia- cos na zasadzie tej sytuacji z ojcem
            on cos chciał, ja nie sadzilam ze mu strasznie zalezy wiec powiedzialam szczerze ze mi sie srednio chce, on sie zamknal w sobie bo nie chcial rpzymuszac, ja nie wiedzialam o co chodzi

            generalnie o bzdurę, ktora mozna bylo rozwiazac bez problemu, bo jakbym wiedziala ze mu bardzo zalezy, to bym zrobiła/pojechała

            powiedzialam po kolejnej takiej sytuacji, ze ja NIE UMIEM CZYTAC W MYSLACH i musi jasno mi mowic.

            najgorsze są niedomówienia bo na tym mozna wiele głupot zbudowac:)
          • dla-mroweczki Re: Nieprecyzyjnie się wyraziłam 15.10.10, 17:22
            Mam wrażenie, że zmoi mężem jest podobnie. Nakrzycz na chłopaka w jakiejś sprawie gdzie ewidentnie nie masz racji np. że powinien układać prawe skarpetki po prawej stronie szuflady lewe po lewej - w końcu zacznie się bronić, a ty przyjmi to z pokora, niech zobaczy, ze moze sie bronic i nic zlego sie nie dzieje.
    • epreis Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 19:41
      mój też...
      to jakaś porażka po 5 latach małżeństwa, i kilka lat więcej znajomości straciłam nadzieję,też przestałam rozmawiać/mówić- próbować i....mamy problem ;/
      • epreis Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:02
        "Żeby Wam zobrazować powagę sprawy napiszę, że gdybym np. dziś powiedziała mężowi, że się rozwodzę, bo mam dość tego czy tamtego, to by się słowem nie odezwał. Potem stawiłby się na wezwanie z sądu i... byśmy się rozwiedli. Po prostu."

        ja kiedyś po takiej naprawdę poważnej kłótni zaczęłam pakować dzieci,nic mu nie mówiąc...
        on się nie odzywał,ja też.spakowałam-zaczęłam ubierac młodsze,a on....ubrał starsze i ładnie się z nim pożegnał ;)
        dziś mis ię z tego śmiać chce-ale dla mnie to porażka.wiem,że mnie/nas kocha,że mu zależy ale takie sytuacje jak opisana wyżej (czasem się podobne zdarzają) rozwalają mnie na łopatki......
        a mój był wychowywany w "normalnej" rodzinie :)
        • synek_lalinek Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:10
          epreis napisała:
          > ja kiedyś po takiej naprawdę poważnej kłótni zaczęłam pakować dzieci,nic mu nie
          > mówiąc...
          > on się nie odzywał,ja też.spakowałam-zaczęłam ubierac młodsze,a on....ubrał sta
          > rsze i ładnie się z nim pożegnał ;)

          Mój by zrobił to samo! (z tym, że my się nie kłócimy). Rany, jak sobie z tym radzisz?

          • epreis Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:19
            my też się nie kłócimy...
            nie w mi znanym pojęciu tego słowa.
            w nowopoznanym pojęciu - atmosfera była tak gęsta,że nie wyrabiałam z nerwami-ja :)
            on,choć pewnie w środku się denerwuje,smuci,czuje - nie pokazuje po sobie,że coś się dzieje- albo baaaaaaaaardzo rzadko ma jakiś wybuch (chyba 2 widziałam przez tyle lat :D)

            jak sobie radzę?!
            przez te wszystkie lata "wciągałam" go prawie siłą w rozmowę...chodziłam,trułam itp itd...
            tu nawet nie chodzi o "przegadanie" problemu,tylko specyfika jego pracy jest taka a nie inna(marynarz),że albo go nie ma albo wraca "fizyucznie" bo psychicvznie ma blokadę :)
            w związku z czym męczyłam,prosiłam,czasem się awanturowałam.....
            a ostatnio mam dość- jestem zmęczona "swoim życiem" i....odpuściłam.
            jest kiepsko,w sensie rośnie wielki mur niedomówień itp między nami- taka ehh droga donikąd.
            • synek_lalinek Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:25
              No właśnie, tego się boję. Bo on się nie uzewnętrznia, ale przecież czuje. I jak mu się kiedyś nazbiera, to po prostu pójdzie w długą, a ja zostanę z ustami otwartymi ze zdziwienia. Z drugiej strony ja też zaczynam się zamykać w sobie. Błędne koło.
              • verdana Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:33
                Nie sądzę. On raczej tego nie zbiera, ja też nie zbieram, a często nie mowię, chocbym była o coś wsciekla i w siną dal się nie wybieram.
                • epreis Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:40
                  tu tak jak verdana uważam.
                  mój mąż nie mówi o swoich uczuciach,nie mówi o tym jak ma żal i o co (a powodów ma tysiąc, bo ja najłatwiejsza we współżyciu też nie jestem) ale nie rozpamiętuje,nie kolekcjonuje tych uraz...
                  szybciej ja moge wymienić kilka najpowazniejszych (moich) problemów z kilku ostatnich lat.

                  on się obrazi, jak ja to zignoruję to on najpóxniej na drugi dzień nie pamięta o co sę obraził
              • epreis Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 08.10.10, 20:36
                wiesz ile ja razy pytałam dlaczego on ze mną nie rozmawia?!
                najczęściej słyszę- nie umiem.
                rzeczywiście w jego domu nie rozmawiało się,mama zajęta karierą- dziećmi zajmowała się babcia,on był dzieckiem środkowym-najbardziej ignorowanym,ojciec jak - marynarz (za to go nie lubię bo wie jaką "krzywdę"naszym dzieciom zrobił ;p),częściej go nie było niż był bo kiedyś marynarze naprawdę w długich rejsach pływali.mamusia jak miała nerwa to zamykała się w sypialni,przeryczała swoje i wychodziła jakgdybynigdy nic..

                ale wmojej rodzinie też się nie rozmawiało. nie było sensu iść z problemami do rodziców bo się słyszało "przesadzasz",a gdy próbowało się wyrazić własne zdanie to zwykle było to bezcelowe,w mojej rodzinie rację mieli tylko mama i tata,i od zawsze do teraz problem był tylko z tym jak ustalić,które z nich bardziej....
                nie było przytulania,słów "kocham cię"

                a mimo to- ja umiem,umiems ię przyznać do błędu,uwielbiams ię przytulać-do męża i dzieci,i bardzo często mówię o swoich uczuciach....
                mój mąż to fajny facet,nie musi być idealny- ale dla mnie to jego zamknięcie w sobie jest sporym problemem.
                zwłaszcza,że ostatnio odbieram to tak- ja mu mówię o swoich uczuciach,o tym co mnie rani,sprawia mi przykrość- i jeśli on to robi-to robi to celowo.
                skoro on ze mną nie rozmawia,to mi nie ufa i....ehhh...

                no porażka,jesteśmy obecnie na ytm etapie- że oboje się kochamy,ale żadne z nas w tą miłośc nie wierzy. wraca mąż do domu a ja jestem pewna,że wolałby nie wracać- bo i po co?! jedzie do pracy a ja się czepiam bo wydaje mi się,że on w końcu jest w euforii....
                on mówi "tęsknie" ja mówię z przekąsem "jasne ;/"
                on mi mówi,że mu się podobam a ja jego "bajki" w nosie głęboko mam....
                a najgorsze jest wpsólne wychowanie dzieci w takim związku...to już porażka. mam męża i jestem samotną matką ;/
              • kobieta_z_polnocy Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 14.10.10, 22:48
                synek_lalinek, w przeciwieństwie do forumowiczki powyżej uważam, że pewnych cech u partnera jednak nie powinno się akceptować bezwarunkowo. traumy z dzieciństwa, strach przed odrzuceniem - to wszystko rzeczywiście pasuje, ale pytanie teraz: co dalej? Na dłuższą metę życie z taką osobą jest bardzo trudne, bo jak żyć, kiedy druga strona nic o sobie nie mówi i nie interesuje się tym, co ma do powiedzenia partner? JUż teraz jest ci ciężko, już teraz żyjesz dręczysz się fantazjami nt. jego hipotetycznej reakcji na rozwód. Te fantazje nie biorą się znikąd.

                Powiem tak, cokolwiek by ci verdana i inni ludzie powtarzali, i tak nie dasz rady zaakceptować tak do końca postawy męża. Bo po prostu się nie da. Nie może być tak, że nie wiadomo nawet, czego ta druga strona chce w danej chwili i czy się aby na coś nie obraziła. Przecież to prosta droga do tego, by czuć się przeraźliwie samotnym w związku.

                Ja bym nie demonizowała traum męża, a rozumiem przez to, że nie sądzę, by nic się nie dało z tym zrobić, że on już jest tak na wieki zaprogramowany. Specjalnie wylewny z pewnością nigdy nie będzie, ale wnioskuję, że jest na tyle inteligentny, by móc zrozumieć o co się tobie "rozchodzi". CO robić? Ja bym proponowała cierpliwe drążenie skały - i rozsądne! Powtarzanie powtarzanie powtarzanie, ale broń boże w formie wyrzutów, nagany czy zrzędzenia, lecz spokojnie i życzliwie. I nie zapominając o zagwarantowaniu mężowi poczucia bezpieczeństwa przy tobie.

                Droga będzie żmudna i długa, ale szczerze, nie masz innego wyjścia.
                • synek_lalinek Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 15.10.10, 17:47
                  Dziękuję za ten głos, kobieto_z_polnocy. Rzeczywiście, nie uda mi się zaakceptować w pełni postawy męża, bo wydaje mi się, że związek nie może tak funkcjonować. Próbuję to zmieniać od początku (jeszcze przed ślubem), z marnym skutkiem. Ale może kiedyś choć trochę będzie lepiej...
    • kozauwoza Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 09.10.10, 14:43
      synek_lalinek napisała:

      > Żeby Wam zobrazować powagę sprawy napiszę, że gdybym np. dziś powiedziała mężow
      > i, że się rozwodzę, bo mam dość tego czy tamtego, to by się słowem nie odezwał.
      > Potem stawiłby się na wezwanie z sądu i... byśmy się rozwiedli. Po prostu.

      Skąd wiesz że by tak było?
      • nutka07 Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 09.10.10, 14:47
        Bo moze sie tak zachowuje. Przystaje na wszystko.
    • eastern-strix Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 10.10.10, 14:55
      Moj byly maz zachowywal sie podobnie, to znaczy nie uzewnetrznial emocji, nie umial nazwac tego,co czuje i na sytuacje z rozwodem zareagowal tak,jak to opisalas, czyli wcale. Bylam jego druga zona i po rozwodzie sie dowiedzialam,ze malzenstwo z pierwsza skonczylo sie z podobnej przyczyny.

      Tez mial agresywnego ojca alkoholika.

      Moj maz mial stwierdzona aleksytymie, niby chodzil na terapie, ale z tym nie jest tak latwo i efekty byly marne.

      Dodam,ze do dzis sie kumplujemy, po prostu zycie razem dalo nam w kosc ;)

      Moze pogadaj z mezem na temat tej blokady, jesli nawet nie aleksytymia, to i tak terapeuta moze pomoc mezowi w dotarciu do emocji. Dzieci alkoholikow czesto maja problemy z wyrazaniem czegokolwiek i nie musi to byc od razu aleksytymia. Po prostu sa karane za negatywne emocje i w koncu przestaja czuc cokolwiek.

      Pogadaj z mezem, powiedz mu,ze sie o Was martwisz i ze moze terapia? Zapropouj wspolna, moze wtedy amz sie chetniej zgodzi :)
      • eastern-strix Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 10.10.10, 14:58
        Wybacz literowki, pisze w dosc dziwnej pozycji, bo moj kot na mnie spi a kot to w tym domu swietosc ;)
    • tege Oj kobity, kobity... 12.10.10, 14:09
      Narzekacie na problem "nierozmownych" mężów, a nie podajecie żadnego konkretnego przykładu / przedmiotu sporu. Naprawdę pachnie to "problemami", które z punktu widzenia normalnego faceta należy przeczekać :).
      • tege Re: Oj kobity, kobity... 12.10.10, 14:26
        Różnica między mózgiem kobiety a mózgiem mężczyzny na wesoło, polecam :)
        www.youtube.com/watch?v=UgWHIguqnGg
      • blue_romka Re: Oj chyba się czytać nie chciało 13.10.10, 10:43
        całego wątku. Bo przykłady zostały podane nieco dalej. Nie są to tragedie światowe, ale właśnie codzienne sprawy, z których składa się życie.
    • velluto Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 14.10.10, 23:14
      Niekoniecznie to kwestia wychowania, niektórzy ludzie po prostu nie mają takiej potrzeby rozmowy jak inni, co nie znaczy, że są gorsi, czy mniej kochają.

      Być może twój mąż jest po prostu introwertykiem, i cała ta "niekomunikatywność" czy komunikatywność wyrywkowa jest po prostu jego cechą wrodzoną, tak jak np. blond włosy.
      Podobny egzemplarz mam w domu, naprawdę nie jest to najgorsza wada pod słońcem, da się z tym żyć, o ile zdasz sobie sprawę, że brak rozmowy nie jest wymierzony "przeciwko tobie" i zaakceptujesz fakt, że ten typ tak ma.
    • dla-mroweczki Re: Maż kompletnie nie umie rozmawiać 15.10.10, 17:36
      po za tym on tz Cie troche wychowa nauczy Cie odpowiedzialnosci za swoje decyzje np. o rozwodzie. Trudno jest samemu brac odpowiedzialnosc za swoje decyzje jak Cie nikt od niej nie wybawia ale to lepsze niz zycie pod czjes dyktando - przynajnmiej mi sie tak wydaje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja