synek_lalinek
08.10.10, 17:10
Jesteśmy młodym małżeństwem i nie mamy poważnych problemów. Ale czasem zdarzają się kłótnie, drobniejsze kłopoty, sytuacje, w których nie możemy się dogadać. I wtedy potrzebna jest rozmowa, żeby rozwiązać problem. Mój mąż tego nie umie. Zasadniczo woli udawać, że nic się nie stało, najchętniej przespać problem, a następnego dnia zachowywać się jakby nigdy nic. Przy próbach rozmowy z mojej strony najczęściej milczy, czasem odpowie na moje pytania. Ja nie jestem agresywna ani nahalna, bo nie chcę go spłoszyć jeszcze bardziej, więc najczęściej sprawy są zamiatane pod dywan. Pytany dlaczego nie chce rozmawiać mówi, że nie ma takiej potrzeby.
Mąż został wychowany tylko przez ojca, w dodatku agresora często zaglądającego do kieliszka. Wyglądało to tak, że np. po południu ojciec awanturował się, wyrzucał syna z domu itp. a rano obaj udawali, że nic się nie stało. Wiem, że mąż po prostu nie został nauczony wyrażania swoich emocji, ale czy myślicie, że jeszcze da się coś z tym zrobić?
Żeby Wam zobrazować powagę sprawy napiszę, że gdybym np. dziś powiedziała mężowi, że się rozwodzę, bo mam dość tego czy tamtego, to by się słowem nie odezwał. Potem stawiłby się na wezwanie z sądu i... byśmy się rozwiedli. Po prostu.