ciągłe podrzucanie dziecka babciom

09.10.10, 08:06
Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat. Moja siostra podrzuca kilka razy w tygodniu 9 letniego syna babciom, obowiązkowo przynajmniej jeden raz z noclegiem....Przedtem to on nawet to lubił, teraz widze nie bardzo. To duży chłop, z babciami mu sie już nudzi. Matka traktuje go jak rzecz, która jej w domu chyba przeszkadza. Siostra pracuje w domu i tłumaczy się, że jest taka zapracowana. Tymczasem dzieciak w trzeciej klasie ma juz sporo zajęć w szkole /ona ma sporo czasu wolnego/, ponadto taki duży dzieciak to juz chyba nie jest taki absorbujacy i można w jego obecnosci popracować.
Chłopak nie chodzi na świetlicę, nie ma kolegów, nie ma swojego życia towarzyskiego, ciągle jest zaskakiwany wizytami u babć. To nawet nie sa wizyty tylko "pozbywanie się " go z domu i przechowywanie.

Nie podoba mi się to, jestem jego chrzestną, martwie się trochę. Widzę jak chłopcy w jego wieku czas spędzają a on ciągle u babć przed telewizorem, czasem babcia wyciągnie go na spacer. Rozmowa z siostrą skończyłą się kłótnią bo .....sie wtrącam. Pewnie nie powinnam ale jakoś tak nikt jej nic nie powie, a mojej mamie tez to sie nie podoba chociaz wnukowi nie odmówi.
    • demonsbaby Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 08:37
      ja też podrzucam swojego 4latka, który uwielbia się bawić z dziadkiem. Najczęściej po przedszkolu, kiedy sama nie zdążę (tyt. pracy) go odebrać, a nocleg z piątku na sobotę ma tam zapewniony i czeka na ten wypad nocny od środy najmniej :) Dla mnie to jeden dzień w tygodniu, kiedy mogą odpocząć po przyjściu z pracy, bez ganiania do dziadków / przedszkola / na karate z dzieckiem / po dziecko, zajmowania się malowaniem / rysowaniem... po prostu przysiadem na swoich 4literach, drinkiem / kieliszkiem wina i oglądaniem piątkowego wieczoru kinowego? Mam sobie odmówić tą przyjemność i to mnie kreuje na nieudolną matkę? Siostra jak ja, pełni rolę samotnej matki? To wtedy jestem w stanie zrozumieć.

      Natomiast 9letni chłopak,może z mamą porozmawiać "nie chcę iść do babci, wolę do cioci / wujka, na piłkę"... dziecko - moje 4letnie - mnie osobiście komunikuje "nie chcę" - w porządku to nie. I jeden dzień dla siebie z tygodnia mam z głowy. Może też chłopakowi mama albo ty ciocia wytłumaczyć, że mama chce sobie posiedzieć sama / odpocząć ... czy ta obecność chłopaka jest niewskazana tyt. czego?
      • morekac Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 08:43
        9-latki to nie są 4-latki...
        • demonsbaby Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 08:53
          morekac napisała:

          > 9-latki to nie są 4-latki...
          no stąd zadałam pytanie, jak to możliwe, że 4latek komunikuje: "nie chcę", a 9latek tego nie robi?

          Co do zasady, w takim razie, czy fakt "podrzucania" dziecka (jak u mnie) ma mnie kreować na nieudolną matkę? Bo z postu autorki raczej nie wynika wprost - co jest powodem kukułczych zachowań.
      • kozauwoza Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 14:10
        demonsbaby napisała:

        > ja też podrzucam swojego 4latka, który uwielbia się bawić z dziadkiem.

        Ok, tylko że to 9 letni chłopak.

        > Mam
        > sobie odmówić tą przyjemność i to mnie kreuje na nieudolną matkę? Siostra jak j
        > a, pełni rolę samotnej matki? To wtedy jestem w stanie zrozumieć.

        Nie siostra nie jest samotna tyle że mąż zapracowany od świtu do nocy.

        > Natomiast 9letni chłopak,może z mamą porozmawiać "nie chcę iść do babci, wolę d
        > o cioci / wujka, na piłkę"... dziecko - moje 4letnie - mnie osobiście komunikuj
        > e "nie chcę" - w porządku to nie.

        No właśnie to jest dziecko które nie umie powiedzieć nie, jest nienaturalnie zgodny. Jesli mówi NIE to niezbyt przekonująco i moja siostra zaraz go zagada i postawi na swoim. Jak tak sobie myśle o tym to to ciągłe go podrzucanie do jednej lub drugiej babci też ma na ten jego brak zdania wpływ. Dziecko nie zna dnia ani godziny, samo nie wie kim jest...... i czego chce.
    • morekac Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 08:41
      Jedyny sposób to zbuntowanie młodego...
      • kozauwoza Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 14:12
        morekac napisała:

        > Jedyny sposób to zbuntowanie młodego...

        Myślałam o tym, ale nie chcę aż tak ingerować i buntowac go przeciwko matce.
        • morekac Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 16:31
          Wiesz, skoro on się nie buntuje, to chyba aż tak bardzo mu to nie przeszkadza...
          • kozauwoza Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 16:36
            morekac napisała:

            > Wiesz, skoro on się nie buntuje, to chyba aż tak bardzo mu to nie przeszkadza..

            On się w ogóle nie buntuje. Taki typ. Jakoś wewnętrznie czuję że jednak nie do końca mu się to podoba.
            • verdana Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 17:15
              Sa dziecki, ktore się nie buntuja, bo wiedzą, ze to nic nie da. Sa takie, które się nie buntuja, bo nie mają poczucia bezpieczeństwa. Takie, ktore się nie buntuja, bo taki maja charakter.
              A jest i tak, że dziecko się nie buntuje, bo widzi, że nie chodzi tu o pobyt z babcią, tylko o chęć pozbycia sie go z domu - i wtedy bunt jest beznadziejny. Bo nawet jak się wygra, to się przegra - lepiej byc z chćetną babcia, niż z niechetną mamą. Ale to wcale nie zmniejsza problemu, wrecz przeciwnie nawet.
              • morekac Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 10.10.10, 06:28
                Fakt, są. Moje raczej z tych, co to mówią (żeby tylko...), co im nie pasuje.
    • doctor.no.1 Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 09:02
      Martwisz sie o dzieciaka? Zaproponuj siostrze, ze bedziesz go podwozic na jakies zajecia pozaszkolne raz w tygodniu. Zamiast martwic sie, mozesz zaproponowac swoje AKTYWNE wsparcie.
      • kozauwoza Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 14:16
        doctor.no.1 napisała:

        > Martwisz sie o dzieciaka? Zaproponuj siostrze, ze bedziesz go podwozic na jakie
        > s zajecia pozaszkolne raz w tygodniu. Zamiast martwic sie, mozesz zaproponowac
        > swoje AKTYWNE wsparcie.

        Nie za bardzo miałabym czas, mam swoje dziecko i swoją pracę.
        Ale młody przyjeżdża czasem do nas w weeckend. Jesteśmy kolejnym miejscem przechowywania go, gdy jego mama i tata pracują :-).
    • nchyb Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 09:09
      Mój 10-latek chętnie sypia u babci, nikt go nie podrzuca, sam czasem zagaduej, czy może tam zostać.
      to dla niego rozrywka. Więc twierdzenie, ze 9latek już za duży na noclego u babci - wydaje i się naciągane.

      > Nie podoba mi się to, jestem jego chrzestną, martwie się trochę. Widzę jak chło
      > pcy w jego wieku czas spędzają a on ciągle u babć przed telewizorem, czasem bab
      > cia wyciągnie go na spacer.
      jezeli przeszkadza ci, że on u babci, może jako chrzestna i ciocia w dodatku, sama czasem zaproponujesz mu jakieś zajęcie?
      Porozmawiaj z siostrzeńcem, czy chce chodzić na świetlicę, może to on nie chce, nie wszystkie dzieci chcą.

      natomiast co do tego, że pracując w domu - sostra ma dużo wolnego. To jeden z wielu pokutujących mitów, z którymi należy walczyć. Dług pracowałam w domu i doprowadzało mnie do szału, gdy twierdzono, że ja to mam czas, bo pracuję w domu. Nieprawda, pracując w domu - często wcale się tego czasu nie ma!

      • kai_30 Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 09:42
        nchyb napisała:

        >
        > natomiast co do tego, że pracując w domu - sostra ma dużo wolnego. To jeden z w
        > ielu pokutujących mitów, z którymi należy walczyć. Dług pracowałam w domu i dop
        > rowadzało mnie do szału, gdy twierdzono, że ja to mam czas, bo pracuję w domu.
        > Nieprawda, pracując w domu - często wcale się tego czasu nie ma!
        >

        W stu procentach się podpisuję. Siostra ma tak naprawdę tyle czasu na pracę, ile jej dziecko lekcji w szkole (czyli trochę ponad 20 godzin), minus czas na zaprowadzenie/przyprowadzenie dziecka, czas na zjedzenie śniadania i wypicie kawy (bo przed wyjściem do szkoły z reguły się nie zdąży), i różne czynności, które się wykonuje mimochodem, bo przecież "siedzi się" w domu, a nie w pracy.

        Czyli owszem - popracuję chwilkę, ale zaraz się oderwę, bo trzeba pranie wstawić - a jak już się poszło do łazienki, to wanna brudna rzuca się w oczy. Potem znów chwilkę popracować - pranie trzeba wywiesić. Zbliża się południe - czas pomyśleć o obiedzie, czyli wyprawa na zakupy. Potem przygotowywanie obiadu i bach! trzeba wyjść po dziecko do szkoły, czas "wolny" się skończył.

        A przy dziecku, nawet dziewięciolatku, wcale nie tak łatwo się skupić, jeśli co chwila słychać: "Mamoooooo, a co jest do jedzenia? A zrobisz mi herbaty? A mogę iść na dwór? A może przyjść do mnie kolega? A wiesz, dzisiaj w szkole...." i tak prawie w kółko ;)

        PS. Moi starsi synowie mają 10 i 12 lat. Możliwość noclegu u babci to święto, a jakby mogli, jeździliby co tydzień.
      • kozauwoza Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 14:26
        nchyb napisała:

        > Porozmawiaj z siostrzeńcem, czy chce chodzić na świetlicę, może to on nie chce,
        > nie wszystkie dzieci chcą.

        On nie chce rzeczywiście ale to pewnie dlatego że od poczatku nie chodził i jest troche odizolowany od dzieci.

        > natomiast co do tego, że pracując w domu - sostra ma dużo wolnego. To jeden z w
        > ielu pokutujących mitów, z którymi należy walczyć. Dług pracowałam w domu i dop
        > rowadzało mnie do szału, gdy twierdzono, że ja to mam czas, bo pracuję w domu.
        > Nieprawda, pracując w domu - często wcale się tego czasu nie ma!

        Nie twierdze że moja siostra ma dużo wolnego czasu ale napewno jest jej łatwiej logistycznie rozwiązać różne rzeczy niż osobom pracujacym poza domem codzień minimum 8 godzin dziennie. Inna sprawa że jak ktoś pracuje w domu to mu ten czas często przez palce ucieka bo nikt go nie goni i nad nim nie stoi z zegarkiem. Wiem że wymaga to dużo samodyscypliny, ale z drugiej strony czy rozsądny i bardzo spokojny dziewieciolatek /mój siostrzeniec jest taki/ jej tak strasznie przeszkadza przy tej pracy to szczerze wątpię.
        Jest mi go poprsotu szkoda że jest takim przedmiotem podrzucanym to tu to tam i nie tupnie nigdy nogą!
        • purpurowa_komnata Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 14:47
          > Nie twierdze że moja siostra ma dużo wolnego czasu ale napewno jest jej łatwiej
          > logistycznie rozwiązać różne rzeczy niż osobom pracujacym poza domem codzień m
          > inimum 8 godzin dziennie.

          Nie zawsze-cały paradoks sytuacji.
          Na moim przykładzie: załatwienie lekarza czy sprawy urzędowej-kiedy pracuję poza domem jest mi łatwiej-ktoś zostanie z dzieckiem dodatkowo np. godzinę albo dwie.
          Kiedy pracowałam tylko w domu doprosić się aby ktoś został z dzieckiem te godzinę lub dwie było bardzo trudno.
          To tak ogólnie.
    • latosie Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 11:51
      i bardzo dobrze robi... 9 latek chyba potrafi sam powiedzieć jeśli nie będzie miał ochoty iść do babci ... zastanawiam się czy Ty masz dzieci .. bo może to jest na tej zasadzie,że zazdrościsz siostrze,że ona ma czas dla siebie bo "podrzuca" dziecko babci a Ty siedzisz ze swoim ciągle i zapominasz wtedy o sobie - miałam taką znajomą właśnie, która zazdroszcząc innym ,że mogą gdzieś wyjść gdyż mają zapewnioną opiekę baci czy cioci - pluła jadem na prawo i lewo, obgadując ich przed innymi,że są złymi rodzicami bo nie zajmują się swoimi dziećmi (ona ze swoim siedziała ciągle sama gdyż nie miała nikogo,komu mogłaby powierzyć opiekę nad dzieckiem)
    • tully.makker Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 15:17
      Nawet moj 1latek czasmi z wlasnej woli nocuje u babci...
      • verdana Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 15:45
        A mnie teą by to zaniepokoiło. Bo dziewięciolatek nie potrzebuje stałej opieki. Czyli - doskonale zdaje sobie sprawę z tego, ze mama się go pozbywa z domu, nie dlatego, ze jest zajeta, ale dlatego, ze nie przepada za byciem z nim. Nie widze nic zlego w spędzxaniu u dziadków nawet dwóch dni w tygodniu, ale regularnie, w z góry wyznaczonych terminach. Dziewięciolatek ma prawo wiedzieć, ze dom to dom, wraca po szkole i nikt nie odsyla go dalej. A takie niespodiewane "podrzucanie" sprawia wrazenie niestalości, dwoch domów, z ktorych zaden nie jest do końca własny.
        I przy dziewięciolatku da się pracować. bez przesady. Nie pięć godzin bez przerwy, ale spokojnie sie da.
        • kozauwoza Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 16:43
          verdana napisała:

          > A mnie teą by to zaniepokoiło. Bo dziewięciolatek nie potrzebuje stałej opieki.
          > Czyli - doskonale zdaje sobie sprawę z tego, ze mama się go pozbywa z domu, ni
          > e dlatego, ze jest zajeta, ale dlatego, ze nie przepada za byciem z nim.

          No więc właśnie to mnie boli.

          > A takie niespodiewane "podrz
          > ucanie" sprawia wrazenie niestalości, dwoch domów, z ktorych zaden nie jest do
          > końca własny.
          > I przy dziewięciolatku da się pracować. bez przesady. Nie pięć godzin bez przer
          > wy, ale spokojnie sie da.
          Pewnie że się da. Ja przy mojej siedmiolatce mogę, jak jej wytłumaczę co i jak, a ona z tych impulsywnych dzieci. Mój siostrzeniec to naprawdę nadwyraz spokojne i grzeczne dziecko. Aż za bardzo.
        • matylda07_2007 Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 16:46
          Też byłam taka rozżalona. Moi rodzice ciągle siostrzeńca do siebie brali, o mojej córce zapominali. Wiecznie na wszystko za malutka była.
          Teraz czasem i Ją przygarną. Młoda szczęśliwa, a ja mam relax. I przeszło mi ;) Może masz tak samo?
          • kozauwoza Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 16:54
            matylda07_2007 napisała:

            > Też byłam taka rozżalona. Moi rodzice ciągle siostrzeńca do siebie brali, o moj
            > ej córce zapominali. Wiecznie na wszystko za malutka była.
            > Teraz czasem i Ją przygarną. Młoda szczęśliwa, a ja mam relax. I przeszło mi ;)
            > Może masz tak samo?
            Napewno nie mam tak samo. Moi rodzice sa zawsze otwarci zarówno na siostrzeńca jak i na moją córkę. Zupełnie nie o to mi chodzi i nie mam żalu do rodziców tylko uważam że siostra źle postępuje.
            • matylda07_2007 Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 17:10
              Tak mi się skojarzyło. Ale skoro to nie to, znikam, bo pomysłu na rozwiązanie sytuacji nie mam...
          • nchyb Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 16:57
            a siostrzeniec był starszy od twojej córki? To mógł bćpowód, dziadkowie moli bać się zajmować mniejszym dzieckiem...
            • mwiktorianka Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 18:07
              A ja doskonale rozumiem Twoje obawy.Moim zadaniem problem nie lezy w pracy tylko w checi pozbycia sie dziecka z domu,zrzucenia odpowiedzialnosci za opieke na kogos innego.Jest mnóstwo rodziców godzacych prace i wychowywanie dzieci.To przeciez ich obowiazek,a nie dziadków tym bardziej,że jak piszesz Twojej mamie tez sie to nie podoba.Sama mam trojke dzieci i od zawsze radzilam sobie z pracą i wychowaniem i choc mogłam poprosić o pomoc mame czy babcie robilam to tylko w wyjatkowych sytuacjach i nniezwykle rzadko,poniewaz uwazam,ze wychowanie dzieci nalezy do rodziców i co innego proszenie od czasu do czasu o pomoc,a co innego zrzucanie opieki nad dzieckiem na inne osoby jak tylko czesto sie da.Problem w tym,że Twoja siostra nie ma za bardzo ochoty wychowywac swojego syna szuka mozliwosci,aby inni to robili za nia.Za chwile juz bedzie za póxno na odbudowanie relacji.Strasznie zal mi tego chłopca bo napewno czuje sie odepchniety i niepotrzebny,czuje sie intruzem we własnym domu.
              Miałam w dziecinstwie kolezanke,która mieszkała z babcia,jej matka wyszła ponownie za maz i urodziła dziecko,mieszkała kilka ulic dalej,jej kontakty z córka ograniczaly sie do krótkich wizyt raz na kiedys,czasem ona chodzila do matki,ale niezwykle rzadko i zawsze bylo to dla niej duze wydarzenie.Pamietam,że zawsze jak cos dostala mówila ,że babcia jej kupila.Pamietam tez takie sytuacje,że matka byla u nich,a ona w tym czasie bawila sie pod blokiem,matka wychodzac rzucala tylko "nie pyskuj babci",ani jednego ciepłego słowa,buziaka na dowidzenia nic....
              • kozauwoza Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 18:22
                mwiktorianka napisała:

                > Strasznie zal mi tego chłopca bo napewno czuje sie odepchniety i niepot
                > rzebny,czuje sie intruzem we własnym domu.

                Mi tez się serce kraje. Próbowałam powiedziec siostrze co o tym myślę. Mam nadzieję że pomimo że sie pokłóciłyśmy, może coś do niej dotarło.....
                • ledzeppelin3 Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 09.10.10, 20:43
                  A ja mam wrażenie, że jest sporo racji w Twoich obawach.
                  Problemem wydaje się być chęć matki do pozbycia się chłopca z domu i brak ojca w całej tej sytuacji- a zarówno 4-latek, jak i 9-latek to wyczuje. Może mają dosyć rodzicielstwa (ale kto ma na tyle odwagi i jaj, żeby się do tego przyznać?), a podrzucenie babci jest społecznie akceptowalne. Nie wiadomo, czego chce i co czuje chłopiec. Zaczęłabym od oględnej rozmowy z nim.
                  Z 9-latkiem trzeba odrobić lekcje, trzeba mu zapewnić aktywne spędzanie czasu. To nalezy do rodziców. Jeśli sobie z tym nie radzą, powinni odpowiedzialnie poszukac pomocy.
                  I ie rozumiem, dlaczego autorka wątku miałaby chłopca podwozić na zajęcia pozaszkolne? Opieka nad dzieckiem to sprawa rodziców.
                  Tez widzę wokół podrzucanie dzieci dziadkom. To chyba jakaś plaga. W wielu wątkach ludzie piszą, że właściwie wychowali ich dziadkowie. Nie wierzę, że podrzucane dziecko nie cierpi. Czasem mam wrażenie, że ludzie robią sobie dzieci, bo tak wypada, a że potem okazuje się, że wychowanie wymaga trudu, fatygi, czasu, serca, poświęcenia siebie- i nagle w tej roli najlepsi okazują się dziadkowie...
                  Jasne, że nocowanie u dziadków może być super przygoda dla dzieciaka. Ale oddawanie go co łikend albo kilka razy w tygodniu?
                  • nowy99 Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 10.10.10, 12:49
                    PO pierwsze: rozmowa z nim, co on o tym sądzi, ile razy chciałby być u krewnych, a kiedy jednak chciałby być w domciu.
                    Po drugie: rozmowa teściowej, matki z rodzicami - najlepiej mamą i tatą jeśli się da, by sama mama nie czuła przewagi ilościowej matek; nie czuła się zaatakowana i głupio na ślepo się nie broniła, bo wówczas trudno o konstruktywne wnioski. Po prostu babcie powinny powiedzieć mamie i tacie to co czuje wnuczek, że się u nich nudzi, że chce być w domu, że go boli to oddawanie, że chce być w swoim domu ze swoimi zabawkami, książkami, grami itp. itd.

                    A jeśli rodzice są betonowi, to babcia może regularnie, spokojnie, ale stanowczo odmawiać, jeśli dopyta o powód i on okaże się nieuzasadniony. Niech powie, że dziecko ma swój dom i w nim powinno, i chce przebywać. Oczywiście kolejna babcia i reszta rodziny powinna zostać powiadomiona i konsekwentnie nie zgodzić się na przechowanie dziecka, którego babcia przechować nie zechciała.

                    Babcie mogą zaproponować inną pomoc: że dowiozą obiad dziecku czy inne posiłki, że przyjadą same do niego i zajmą się nim...no właśnie, a może to jest sposób: by babcie przyjeżdżały do domu wnuczka i tam się nim zajęły, ugotowały, pomogły w lekcjach...

                    Tak to jest, jak ludzie nie potrafią ustalić w sobie granic czasu poświęcanego na pracę zawodową...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ciągłe podrzucanie dziecka babciom 13.10.10, 23:28
      Przykre to co Pani opisuje, bo rzeczywiście wygląda na to, że rodzice nie mają ochoty na spędzanie czasu ze swoim dzieckiem obojętnie w jakiej formie.
      Więc może lepiej jak spędza czas w miejscu gdzie jest akceptowany i chciany nawet za cenę nudy. Dla niego te chwile mogą mieć w przyszłości duże znaczenie, więc jeśli dziadkowie sytuację akceptują, to nie sobie trwa.
      Z siostrą warto porozmawiać. Ale nie warto liczyć na szybką zmianę. Co nie oznacza konieczności kapitulacji. Zawsze można odwołać się do Pani roli w życiu dziecka. Skoro jest Pani matka chrzestną, to ma Pani prawo zadbać o wartości wyższe dla swojego podopiecznego. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja