jak zakomunikować rodzinie?

13.10.10, 11:45
Pani Agnieszko,

Nie mam już pomysłu jak komunikować rodzinie, że sami decydujemy o sprawach dot. naszego dziecka i nasze decyzje nie są "grą" wymierzoną w kogokolwiek. Tak, by to odniosło skutek - by przestali nas napastować o odwiedziny i komentować nasze wychowywanie dziecka.

Szczegółowy rys sytuacji:
jesteśmy 9 lat po ślubie, od 7 staraliśmy się o dziecko i leczyliśmy. Ja wtajemniczyłam swoją rodzinę w problemy, po licznych uwagach i domaganiach się potomka, mąż powiedział swojemu rodzeństwu (rodzice nie żyją od wielu lat) o wiele później - tak zadecydował. Potem nagle zaszłam w upragnioną ciążę, która była trudna - byłam w szpitalu, sporo leżałam, potem musiałam się oszczędzać.
Mieszkamy daleko od rodzin (300km) i dotychczas jeździliśmy na odwiedziny co dwa miesiące. Jednak jesteśmy tutaj sami, nie mamy nikogo , wiec mąż mnie nie chciał zostawiać i na urodziny rodzeństwa nie jeździł jak byłam w ciąży, był u nich w sumie dwa razy - pogadać co słychać i na 1 listopada, objechał w jeden dzień. Potem urodziła się Kruszyna, miała trochę problemów, wypisali nas a potem ona znowu trafiła do szpitala. Nie ukrywam, ze nie chowam jej 'sterylnie', ale unikam niepotrzebnych obciążeń (tłumy, ciągłe zmiany).
Ponieważ znam nadopiekuńczość własnej rodziny, a w mojej ciąży panikowali okrutnie codziennie przez telefon 'co to będzie' (wcale mi nie pomagając tą histerią), poprosiłam żeby wstrzymali się z odwiedzinami aż mała skończy miesiąc. Tak też zrobili. Ja się z małą oswoiłam, ustawiłyśmy ładnie karmienie piersią, mąż miał urlop i był z nami 3 tygodnie, no i nikt nam się nie wtrącał i nie narzucał swoich metod czy porządków. Podzieliliśmy się obowiązkami i to działa, choć mąż wraca z pracy dopiero ok. 18.00 i tylko godzinkę bawi się z małą oraz szykuje do snu, dlatego weekendy nadrabia przejmując główną opiekę nad małą. I tak nam dobrze.
Teraz mała ma 7 miesięcy i jej dziadkowie oraz szczęśliwi pradziadkowie przyjeżdżają do nas na zmianę, co 5-6 tygodni na kilka dni. Jednak rodzina męża raczej nie przyjeżdża tylko oczekuje, że my przyjedziemy. Zwykle im było ciężko, przez cały czas naszego mieszkania tutaj (6 lat) była u nas 4 razy jedna siostra, druga była raz, a dwaj bracia z rodzinami nie byli. Proponujemy nocleg (mamy osobny pokój), zapraszamy, mieszkamy w ładnej okolicy dobrej na spacery, ale zawsze coś się im wydarza, że nie przyjadą: a to kasy nie ma, a to czasu nie ma, a to małżonek źle się czuje, a to dziecko (dorosłe, student) chore. Wszyscy byli u nas raz, na kilka godzin, na chrzcinach. Mała miała 2.5 mca i zmęczyła się tłumem 18 osób , tato chciał się nią pochwalić i nosił po sali, każdy gugał i gruchał, muzyka w restauracji grała, potrawy pachniały na 1000 sposobów, podobnie perfumy gości, zatem mała się popłakała i nie dała uspokoić. Dopiero zabrana do osobnej sali zaczęła fikać, choć obok były 4 osoby (ja, ciocia i chrzestni) i bawiły się z nią. Co myśmy się nasłuchali, żeby dziecko przynieść, nie izolować, a w ogóle nie chować pod kloszem tylko brać do ludzi bo ma się przyzwyczaić do życia towarzyskiego.
Jakoś mi specjalnie tych ich odwiedzin tu nie brakuje, od studiów sami sobie radzimy, do rozmów o życiu, pogaduszek i 'nagłej' pomocy mam własną rodzinę, życzliwych znajomych, mój kontakt z rodziną męża nigdy nie był zbyt bliski i zażyły (lubili się na mnie wyzłośliwić bez powodu, nie podoba im się to nasze 'samostanowienie', sądząc po uwagach mam wrażenie że zazdroszczą dobrego statusu materialnego na który ciężko pracowaliśmy m.in. idąc z domu na drugi kraniec kraju:-). Ale odkąd mała skończyła 5 miesięcy co tydzień są telefony: "Przyjedźcie, czemu nie przyjedziecie, nie możecie jej wychowywać jak dzikiej, tak sterylnie, pod kloszem, odseparowanej od ludzi". Na zaproszenie ich do nas i tłumaczenie, że nam ciężko przyjechać, sami mówią, że im o wiele ciężej przyjechać. Bez sensu takie licytacje. Nie chcemy jechać, bo mąż nie ma urlopu i wyjazd wchodzi w grę na weekend. A to jest pogoń - odwiedzić wszystkich którzy się domagają w sobotę (5 rodzin) i jeszcze wracając wstąpić do 2 domów. Tak zawsze jeździliśmy, ale byliśmy sami i było to męczące, ale do zrobienia. Teraz nie chcemy zaburzać pogodnemu dziecku rutyny, planu dnia z okazji takiej 'wycieczki'. Mała pije pierś i dwa razy dziennie je słoiczek, śpi o 9.00, 11.30 i 16.00 - jak mamy to niby zorganizować w pogoni od domu do domu? Zaburzenie rytmu to nocne pobudki i nerwowość - ja potem sama z tym zostaję i muszę się uporać. Po co mi to? I to palenie papierosów podczas spotkań (przesadzali mnie i męża (pod moim wpływem rzucił palenie) zawsze "na róg", bo ja nie palę i bardzo nieprzyjemnie i bardzo mocno nieprzyjemnie odbieram dym, znajdywali miejsce gdzie niby dym nie leciał, ale po powrocie i tak wszystko prałam i myłam włosy, jednak zawsze to znosiłam widząc potrzebę rodzinnych kontaktów u męża).
Nie chronię małej przed światem, ale ją traktuje jak dziecko - ma swoje pory i ich przestrzegamy z mężem. Byliśmy na wczasach nad morzem, 450km, ale jechaliśmy dwa dni na miejsce i tak wracaliśmy, po to by małej nie zburzyć rozkładu dnia i żeby sen, jedzenie, kąpanie były plus minus w podobnych porach, a na miejscu nie lataliśmy nadmiernie, tylko był wypoczynek i leniwienie się z małą. Małą biorę w wózku na zakupy (choć hipermarketów jej oszczędzamy), do kawiarni i do restauracji (sale dla niepalących), bywam u znajomych w domach, koleżanki biorą małą na ręce (myte, ona wszystko nadal ładuje do buzi, rączki również). Jednak upewniam się, że ludzie są zdrowi zanim się spotkamy (sama w ciąży wylądowałam w szpitalu bo chorzy przyjechali znajomi i się nie przyznali, dopiero potem, jak już leżałam powiedzieli).
Nie chcę teraz, żeby dziecko lądowało w 3 dni na kolanach i rekach 16 osób (bo tyle osób odwiedzamy), kiedy w cudzym domu nie mam wpływu czy ktoś mył ręce czy nie (przecież nie nakażę wchodząc do kogoś, by najpierw umył ręce). A jak nie pozwolę brać małą na ręce takiej liczbie osób (w każdym domu kilka osób), to znowu będzie kontynuowane obecne gadanie o 'chowaniu pod kloszem'. Uważam, że mała ma czas na "wyjścia w ludzi" i takie wyjazdy od drugiego roku życia, ale i wtedy nie na 3 dni tylko na dłużej, żeby to nie był wyścig. Teraz to jest jeszcze nie siedzący nawet niemowlak na piersi, dla mnie to mordęga. No ale to nie dociera.
Telefony robią się coraz mniej przyjemne, sprawa postawiona wprost (to jest dla nas zbyt męczące dlatego, że...) wywołuje jakiś dziwny skomasowany atak: "My ci powiemy czemu ty nie chcesz przyjechać, bo ty się boisz że ją ciotki wezmą na ręce! Ty ją chcesz chować pod kloszem!", "Przecież nie przyjedziesz dopiero, jak ona skończy rok, czy półtorej, nie zachowuj się tak nienormalnie!" i inne uwagi, równie mało przyjemne. I tysiąc przykładów jak brat, siostra, ciotka, kuzynka, chowali dzieci w otwarciu dla świata. Z opowieści wynika, ze w rodzinie męża wszyscy niemal od pierwszych dni jeździli z dzieckiem wszędzie, co jest oczywiście nieprawdą, bo do dziś mają styl życia nie ruszający się z domu, wszyscy do nich chodzą i jeżdżą a nie oni (bo za ciężko). po ostatniej rozmowie się zdenerwowałam, bo zaczynają się oskarżenia: "Bo ty nie chcesz nam pokazać dziecka, ty je od nas izolujesz". Jak mąż powiedział: "Przyjedźcie wy, wam prościej niż nam zabierać cały majdan" brat wykrzyknął oburzony tonem, jakby mąż go strasznie obraził: "No popatrz, powiedział co wiedział!". Uważam - zaczyna się obrażanie nas: "Jesteście niepoważni", "robisz głupoty", "Słuchaj starszych i mądrzejszych" etc.
Jak sobie z tym poradzić?
W sezonie grypowym na pewno nie będziemy nigdzie wyruszać w dalsze podróże i w pielgrzymkę po cudzych domach. Zimę mamy piękną na naszej "wsi", mąż w weekendy łapie oddech po dzikim pędzie tygodnia i skupia ten czas na Małej, zapraszamy innych serdecznie do nas a nie chcemy nigdzie jechać , bo ktoś na nas wywiera presję w coraz ostrzejszy sposób.
Co z tym zrobić, pani Agnieszko?


    • tully.makker Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 12:26
      To wszystko, co opisujesz odnosnie wychowania niemowlecia jest dosc oczywiste - dla mnie przynajmniej, a jednak ty nam tlumaczysz jak krowie na rowie - jesli podobnie postepujesz z rodzina, to moze to dawac poczucie braku pewnosci siebie.

      na przyszlosc mow, jak zacieta plyta - niestety, nie jestesmy w stanie przyjechac z dzieckiem, zapraszamy do nas. niestety, nie jestesmy w stanie przyjechac z dzieckiem, zapraszamy do nas. niestety, nie jestesmy w stanie przyjechac z dzieckiem, zapraszamy do nas.niestety, nie jestesmy w stanie przyjechac z dzieckiem, zapraszamy do nas.

      Moze dotrze ( osobiscie watpie)
      • aneta-skarpeta Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 16:22
        niestety pewnie nie odniesie to zadnego skutku, ale to jedyne wyjscie:)

        ja sama chodzilam z synem niemal wszedzie- ale rozumiem, ze dzieci są rozne i kazdy ma swoj rytm



        • tully.makker Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 16:34
          ja sama chodzilam z synem niemal wszedzie-

          Chodzilas, a nie jezdzialas 300km na 2-dniowe maratony po 5 domach, jak rozumiem?
      • fifi0001 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 14:27
        Jak widać z postów poniżej, nie dla wszystkich pewne zasady wychowywania niemowlęcia są dośc oczywiste - są na te kwestię różne poglądy. Dlatego krowie na rowie jest czytelniej - pokazuje jakie z mężem mamy poglądy. :-) Jedni będą się bawić do północy, a dziecko w końcu ze zmęczenia uśnie w kąciku, "obok" dymu papierosowego, i uznają, że w końcu "co mu się stało"? Inni uznają, że mając dziecko nie ma co udawać, że jesteśmy luzacką parką jak za czasów studenckich, wypracują sobie z dzieckiem wygodny sposób funkcjonowania i nie będą chcieli go zmieniać - dla wlasnej wygody i dla komfortu dziecka. My jestesmy w drugiej grupie.
        • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 17:11
          Jak widac rownie w grupie tych zlosliwych kiedy sie z Wami ktos nie zgadza. :) Nie napisalam, ze dziecko mi usnelo w kaciku w oparach dymu papierosowego, prawda? Poza tym, jesli Ci sie wydaje ze sie zachowujemy jak para niedoroslych studencikow to tez sie grubo mylisz. Dbamy o rutyne malego ale nie jestesmy na tyle glupi i krotkowzroczni zeby cale nasze zycie ustawiac wokol tego o ktorej godzinie ma zjesc zupke z dyni. I jak mu sie spac nie chcialo do 23ej bo mial bardzo emocjonujacy dzien to nie bede go na sile usypiac o 19 bo o tej godzinie juz zazwyczaj spi. Dopiero teraz przeczytalam Twoj powyzszy wpis (a skomentowalam juz te ktore sa ponizej) i wcale sie juz nie dziwie dlaczego Cie rodzina uwaza za nienormalna.
          • mmk9 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 20:46
            milenahignett napisała:

            >
            > Nie napisalam, ze dziecko mi usnelo w kaciku w oparach dymu papierosowego,

            napisałaś za to : dlaczego musisz wracac do domu
            > zeby spala? Nie moze spac w wozku na imprezie?

            do tych bardzo prawdopodobnych oparow dodajmy jeszcze hałas. To nie sa warunki dla niemowlaka, choćby całe UK było innego zdania. No , chyba, że radzisz imprezującej matce odstawienie wozka ze śpiącym dzieckiem w najdalsze, za to spokojne zakamarki :)
            • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 22:35
              Jak najbardziej to mam na mysli. Byly tam jeszcze 3 dzieciaczki (3, 5 i 6 m-cy) i spaly sobie spokojnie w wozkach na korytarzu mimo ze halas tez tam dochodzil. I jak juz maly usnal to na zmiane z nim tam bylismy, albo maz, albo ja, albo tesciowa, albo ktoras z palajacych checia pomocy ciotek,Poza tym niemowleta w lonie matki nie maja przeciez wcale cicho. Nie dosc, ze slysza w pewnym stopniu co sie dzieje na zewnatrz to przeciez wszystkie odglosy trawienia itd sa dosyc glosne. Z tego tez wlasnie powodu dzieciatka po urodzeniu moga spac prawie wszedzie i niewiele 'w miare normalnych' odglosow jest w stanie je obudzic. Co do papierosow to dla niewtajemniczonych: w UK jest calkowity zakaz palenia w miejscach publicznych, a juz w hotelach typu Hilton zwlaszcza. Suma sumarum, wytanczylismy sie mezem do drugiej nad ranem, zapakowalismy malego z wozka do fotelika, do samochodu, potem z samochodu do lozeczka i tyle. Moja opinia jest prosta: jak sobie czlowiek wyhoduje taka sierotke Marysie co to jej wszystko przeszkadza to nie dziwota ze jedzie na wczasy 2 dni. Przepraszam za zlosliwosc, ale to mnie najbardziej ubawilo. :-)))) Matko, chcialabym miec tyle czasu hihihihihihi
          • fifi0001 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 22:19
            "Nie napisalam, ze dziecko mi usnelo w kaciku w oparach dymu papierosowego, praw
            > da?"
            Nic w tym poście nie było zarzutem w Twoją stronę, w ogóle nie myślałam o "sposobie na życie milenahignett, który należy skrytykować". Ktoś napisał, że "tłumaczę jak krowie na rowie" rzeczy oczywiste w postępowaniu z dzieckiem. Odnosząc się do tego wskazałam , ze są inne podejścia do wychowania i inne poglądy, więc krowie na rowie znaczy czytelnie. Gdybym napisała, ze mam poglądy konserwatywne, to zbyt wiele informacji to nie wnosi.
            Ty masz inny sposób na wychowanie i już. Nie mam zamiaru komentować i wyzłośliwiać się, mnie to nie dotyczy. A pisząc o usypianiu w kłębach dymu mam przed oczami nie "przypadek milenahignett", ale po pierwsze sceny w jakich uczestniczyłam, a po drugie jeden z artykułów Zofii Milskiej-Wrzosińskiej, która b. trafnie opisała to zjawisko: bycie chłopakiem i dziewczyną jak za czasów studenckich, zamiast po prostu parą z dzieckiem.
            Pytanie do p. Psycholog dotyczy tego, jak sobie poradzić z rodziną nie przyjmującą do wiadomości - jak, nie psując relacji, uciąć nalegania stające się coraz bardziej natarczywe.
            Nie mam zamiaru komentować jak wychowują poszczególne osoby na tym forum, ani się wyzłośliwiać, ani "pić do tej czy tamtej". Tego moje posty nie dotyczą.
            • magdamajewski Re: jak zakomunikować rodzinie? 18.10.10, 20:22
              o nasza mala staralismy sie bardzo dlugo. Do 2 roku miala wszystko poukladane, wszstyko tak samo, zeby dziecku cyklu nie zaburzyc. I co? okazalo sie ze wcale nie bylo to takim swietnym pomyslem jak nam sie wydawalo. Tak sie przyzwyczaila do wszsytkiego, ze najmniejsza zmiana a ona prawie histerii dostawala. Mama zawsze byla rano jak wstawala, ale jak mama poszla do szkoly i tata byl rano to szal i placz byl dlugo. Ulubiona pani w przedszkolu poszla na urlop - dachy i fochy. I tak wszystko. Juz nie mowiac o tym ze nigdzie nie zasnela w dzien, bo nie jej lozko, bo jej poduszki nie ma bo koldry nie ma itd. Wkoncu zeby dziecku oszczedzic traumy zaczelismy jej wprowadzac "urozmaicenia". Dalej ma swoj rytm ale zdarza nam sie wyjsci "do ludzi" gdzie jest glosno i posiedziec dluzej niz do ustawowej 8.30. Teraz zaluje ze tego nie zaczelismy robic wczesniej bo moglibysmy jej oszczedzic duzo niepotrzebnego stresu. Tak male dzieci potrzebuja rytmu i stabilnosci bo troche zmiany od czasu do czasu nie zaszkodzi im a wrecz pomoze.
        • attiya Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 13:11
          Dziewczyno, chyba nie załapałaś, wesele to nie impreza, która raz na tydzień się odbywa.
          Utwierdzam sie w przekonaniu, że rodzina męża wg ciebie jest be a twoja jest dobra. I że jednak chowasz dziecko pod kloszem. Owszem papierosy są złe, ale zawsze można poprosić tego kogoś, żeby wyszedł podczas imprezy rodzinnej na dwór aby zapalić tego papierosa. A nie walić fochy.
    • doczegotopodobne Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 12:42
      Bardzo przepraszam, ale po co się tym przejmujesz? Nie rozmawiaj przez telefon, niech maż się z nimi użera.
      Tłumaczysz rzeczy dla mnie (mam półroczne dziecko) oczywiste, ja bym w taką podróż nie pojechała. Jak ktoś pali w otoczeniu, to ja z dzieckiem wychodzę (lub nie wchodzę), jak nie umyje rąk, to dziecka nie dotyka, jedna (max dwie) wizyty dziennie to ostateczność. A ponieważ jestem dość pewna siebie (jeśli chodzi o sprawy związane z dzieckiem), to dla rodziny i znajomych nie stanowi to problemu, nikt ze mną nie dyskutuje.

      Pamiętaj - rodzina choć "dana" może być i "wybrana". Ja nie kontaktuję się z osobami, z którymi kontakt nie jest dla mnie przyjemny i Tobie taką strategię polecam.
    • blue_romka Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 15:40
      Komunikuj uprzejmie, ale stanowczo. Nie przyjedziemy, zapraszamy do nas. Naprawdę nie musisz się wdawać w dyskusję, tłumaczyć, objaśniać- po pierwsze dlatego, że to Twoje dziecko, po drugie ponieważ te tłumaczenia i tak nic nie dają. Narzekania rodziny zbywaj milczeniem i tyle. Błąd już popełniłaś brakiem asertywności do tej pory (ja bym nie pozwoliła, żeby przy moim dziecku palić!), dlatego teraz Twoja nagła stanowczość może dziwić i skłaniać do próby jej przełamania (rodzina wie, że nie jesteś dość silna), więc musisz ich wszystkich do tego powoli przyzwyczaić.
      A w ogóle co na to Twój mąż? Przecież to jego rodzina, mógłby wziąć na siebie przykre rozmowy z nimi.
      • fifi0001 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 14:32
        Nie wyraziłam się jasno - nie palili przy moim dziecku, tylko na imprezach rodzinnych zawsze sama siedziałam w dymie. Mało asertywnie? Może. Ale układ rodzinne mają inną specyfikę niż relacje z innymi ludźmi. Jak ktoś mi nie pasował, to się nie spotykałam. Z rodziną tak się nie da - jeśli szanuję potrzebę kontaktów rodzinnych mojego męża . Poczucie wspólnoty rodzinnej jest dla niego ważniejsze niż przesiąknięte dymem ciuchy i włosy. Dla mnie w przypadku moich bliskich tez by było, wiec to rozumiem.
        • doczegotopodobne Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 18:40
          fifi0001 napisała:
          > Może. Ale układ rodzinne mają inną specyfikę niż relacje z innymi ludźmi.

          Nie zgadzam się z tym. Najważniejszym członkami mojej rodziny są mąż i dziecko. I nie będę ich narażać na kontakt ze szkodliwymi substancjami. Jeśli ktoś nie może wytrzymać kilku godzin bez papierosa, to znaczy, że mu na mnie (i moich bliskich) zwyczajnie nie zależy. A jak mu nie zależy, to w imię czego ma się z nim spotykać?

          fifi, moim zdaniem jesteś za mało asertywna. Po co się ze wszystkiego tłumaczysz? Nawet Twój pierwszy post zawiera tonę usprawiedliwień. Masz prawo postępować z dzieckiem tak, jak uważasz i nikt (prócz męża) nie powinien Cię z tego rozliczać. Nie dyskutuj, nie wdawaj się w jałowe rozmowy. Stosuj krótkie, jednoznaczne komunikaty.
    • doctor.no.1 Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 18:08
      A ja jak czytam Twój post, to mam wrażenie, że rodzina męża może jednak mieć trochę racji.
      • mehil.dam Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 19:40
        Ja bym już chyba dawno przestała telefon odbierać... Jak im się nie chce - ich sprawa, dziecka widzieć nie będą. Myślę, że jak tak dalej pójdzie, to i z Wami kontakty stracą...
        My naszą Małą ciągamy wszędzie, ale jestem podobnego zdania jak Ty - ciągać dziecko setki kilometrów na widzimisie cioć to na pewno by nie przeszło.
        • konwalka Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 19:45
          czy to jest dziecko specjalnej troski?
          • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 20:44
            Ja Ci powiem tak: przesadzasz troszeczke!
            Mieszkam w UK i jak nasz maluch (nasze pierwsze i narazie ostetnie dziecie) mial 4 miesiace pojechalismy na 2 tyg pod namiot do Walii. (Dojazd 2.5godz a na miejscu warunki takie jak na polu kampingowym, o pogodzie w tym kraju nie wspomne, lalo jak z cebra przez co najmniej tydzien), kapalam go a to w misce pod markiza albo w umywalce w toalecie i nic sie maluchowi nie stalo. Wrecz przeciwnie, jako ze mial juz dobrze ustawiona rutyne dnia to te kilka dni totalnej rozpierduchy (w tym podroz w obie strony) nic strasznego mu nie zrobily. Powiem Ci tez szczerze, ze jesli chodzi o czystosc to do glowy by mi nie przyszlo, zeby sie martwic czy ktos kto go chce potrzymac ma umyte rece, a Ziutek tez wpycha wszystko do buzi bez wyjatku. Dodatkowo, miesiac temu bylismy na weselu brata mojego meza i Ziutek jako, ze nie chcialo mu sie w ogole spac - co nie jest dziwne, bo bylo tam ponad 100 gosci i on sie przewinal przez wiekszosc, rozdajac usmiechy i plujac na wszystkich w upojeniu, wyladowal w koncu ze mna na parkiecie i przetanczylismy razem impreze az do 23ej. Po czym maluch padl i spal do 10 rano nastepnego dnia. Fakt, ze byl troche delikatny po takim balowaniu, ale nie zauwazylam zeby mu to w jakikolwiek sposob zaszkodzilo, czy ingerowalo w dzienna rutyne. Za kilka tygodni wybieramy sie do Edynburga na tydzien, Ziutek bedzie mial 8 m-cy, dojazd: 4godz i zamierzamy sie zatrzymac 2 razy po drodze na posilki i rozporstowanie kosci, bo trudno od dzieciatka wymagac zeby tyle wysiedzial w samochodzie. Zaznaczam ze wyjedziemy bardzo wczesnie rano tak zeby sie wpasowac w poranna drzemke. A teraz uwaga: JA TU JESTEM UWAZANA PRZEZ RODZINE MEZA (ANGLIKOW) ZA KRETYNSKO NADOPIEKUNCZA! A to dlatego ze nie pozwalam mu jesc soli, cukru, rzeczy z barwnikami/konserwantami, zakladam mu czapke jak jest troche chlodniej, nie pozwalam go wynosic na zewnarz gdy jest chlodno po kapieli, i tym podobne. W tym kraju to ze dzieciary lataja z gola glowa, bez kapci (bez skarpet nawet - na zewnatrz) sa usmarkane po pachy i nie wstaje sie do nich jak wrzeszcza po nocach godzinami (bo musza sie nauczyc ze w nocy sie spi) to norma. A przynajmniej norma wsrod tych ludzi ktorych ja znam. Wiem, ze jest trudno sobie pozwolic na jakikolwiek margines z pierwszym dzieckiem, a juz zwlaszcza gdy rodzina Ci pierniczy nad uchem caly czas (Ja musialam swoja tesciowa ktoregos dnia zwyczajnie poprosic zeby juz sobie poszla do domu bo tak mnie stara krowa nakrecila) a Ty sie boisz ze mozesz maluchowi zaszkodzic byle czym, ale postaraj sie wyluzowac chociaz troche. Oczywiscie Ty znasz swoje dziecko najlepiej i wiesz na co mozesz sobie pozwolic a na co nie, ale czasem warto sie odwazyc i zobaczyc co z tego wynikinie. Nie chcesz przeciez zeby Ci dziecko zdechlo z nudow jak troche podrosnie, prawda?
            • fifi0001 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 14:50
              milenahignett , nie obawiam się, że mi dziecko "zdechnie z nudów", bo uczestniczy w życiu "społecznym" i nadal będzie. Tyle, że uczestniczy jak dziecko w jej wieku, nie jak dorosły. Wasz maluch tez uczestniczy i miło, że tak Wam niekłopotliwie i bezproblemowo reaguje na warunki "nietypowe". Nasza reaguje sprzeciwem. Sprzeciw jest meczący i dla nas i dla niej. Nie mam np. żadnej pzryjemności z imprezy, która zaczyna się o 17.00, jeśli godzinę później już muszę z niej wychodzić, żeby dojechać do domu i wykąpać Małą. Oczywiscie mogę się bawić i olac godzinę, jednak moja zabawa będzie polegała na utulaniu zmęczonej Małej od 18.00 i fundowaniu gościom zatyczek od 19.00, kiedy domaga się kąpieli i snu. Po prostu, jak napisałam, nauczyla się funkcjonować w mniej-więcej stałych porach. Nie przeszkadza nam to uzywac życia o innych godzinach, nawet nie pzreszkadza nam to wyjezdżać do znajomych czy na wczasy. Wiec o nudę sie nie martwię.
              • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 16:32
                Alez nie zrozumialas mnie do konca, Ziutek tez funkcjonuje w stalych godzinach (i nie jest az tak bezproblemowy - to tylko my nie robimy z tego problemu) ale zdaje sobie sprawe ze musi sie tez nauczyc byc elastycznym bo nie zawsze mam wplyw na wszystko.
          • fifi0001 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 14:41
            "czy to jest dziecko specjalnej troski?"

            Nie, to jest dziecko długo wyczekiwane, cudem poczęte (wbrew wynikom badań, które wykluczały możliwość ciąży), noszone pod serduchem z problemami, rodzone z problemami, leczone jako noworodek w szpitalu.
            To jest dziecko, które funkcjonuje i rozwija się normalnie. I które my rodzice traktujemy jak dziecko, które ma swoje prawa. Np. może nie chcieć podróżować w odwiedziny w porach drzemki, co komunikuje wrzaskiem sprzeciwu , a potem łkającym płaczem. Może nie chcieć być brane na ręce przez każdego ko ma ochotę, zwłaszcza przez wiele osób w krótkim czasie, przeciwko czemu protestuje podobnie.
      • fifi0001 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 14:34
        Czy możesz rozwinąć? Racji w czym? Że mamy przyjechać na taki rajdzik, zeby poczuli się usatysfakcjonowani? Ze izolujemy od nich dziecko? Że trzymamy dziecko pod kloszem? Ze jestesmy niepowazni?
        • helusia007 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 14:42
          fifi, nie mam dzieci, wiec moge sobie tylko wyobrazic jak to jest i Ciebie rozumiem. Ja sama (bez dziecka) nie mialabym ochoty na 2-dniowy rajd po 5 rodzinach i do tego po 300 km w jedna strone. Nie zgadzam sie z kilkoma glosami, ze trzymasz dzieciaka pod kloszem. Cos takiego jest meczace dla doroslej osoby, a co dopiero dla niemowlaka.
          A poza tym, to wy jestescie rodzicami i wy decydujecie. Przemeczanie sie, zeby uszczesliwiac rodzine, ktora sama nie ma ochoty sie ruszyc to wedlug mnie przesada. Uwazam tez, ze jezeli zrobicie taki rajdzik i zamiast 5 rodzin odwiedzicie tylko 2 albo 3 (zeby nie meczyc dziecka), to dopiero zacznie sie jazda w rodzinie, jak to wyrozniliscie jedna ciotke, a drugiej nie. Daj se na spokoj z takimi akcjami.
        • attiya Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 13:13
          jak raz na pół roku odwiedzisz rodzinę męża to nic się nie stanie. Ja przynajmniej raz na trzy miesiące staram się odwiedzić tatę - 200 km różnicy. I trwa to około 4 godzin - dwa postoje po drodze. A nie dwa dni.
    • a.b1 Re: jak zakomunikować rodzinie? 13.10.10, 20:58
      Ty sobie nie musisz z tym radzić, masz prawo wychowywać dziecko tak jak chcesz Ty i Twój mąż
      Sugeruje troche więcej asertywności, jesteś dorosłą kobieta i nie musisz sie nikomu tłumaczyć
      "Przyjedziemy do was kiedy wy nas odwiedzicie"
    • aadzia21 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 11:47
      O matko, przeraziłam się po przeczytaniu tego postu. Trzymacie dziecko pod absolutnym kloszem, to jakiś obłęd! Naprawdę nic mu się nie stanie, jeśli raz na dwa miesiące w jeden weekend odstąpicie od tych niesamowicie sztywnych reguł dnia oraz jak kilka osób weźmie je wówczas na ręce! Można to zorganizować tak, że nie odwiedzacie 5 domów, tylko 1-2, reszta niech dotrze tam, gdzie jesteście. Wizyty rozłożyć na 2 dni.
      Wiesz co, bardziej bym zrozumiała, jakbyś napisała, że zwyczajnie Ci się nie chce tam jechać, niż ten elaborat na temat fałszywie pojmowanego dobra dziecka.
      • pudelek09 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 12:07
        Ja bym powiedziala ,zeby maz ze swoja rodzinka sam zalatwil sprawe!Zreszta u siebie tak zrobilam(jedna siostra meza sie obrazila,ze nie przynieslismy pokazac jej corki po wyjsciu ze szpitala.Kretynizm.Przeciez przychodzi sie do dziecka a nie obnosi dziecko po rodzinie zeby pokazac).
        Wcale bym na sile nie jechala,zeby ich zadowolic.Po co malucha meczyc podroza i tabunem ludzi.Wiadamo,ze kazdy chce ponosic mala,pobawic sie,teraz taka pogoda ze wszyscy pozaziebiani.
        Ja Cie rozumiem.Skoro tyle przeszlas w ciazy,potem mala ladowala w szpitalu to masz prawo sie bac,byc przewrazliwiona.Lepiej zapobiegac.
        Nie przejmuj sie ta sytuacja.Sa dorosli niech zrozumieja,a jak nie to ich problem!
        Skup sie na malej.Chcesz dla niej jak najlepiej,sama napisalas ze jest Wam tak dobrze!
        Jak zakom rodzinie?- powiedz ze jak maja ochote to niech wpadna na weekend(oczywiscie nie naraz 10osob),czy w ktorys dzien swiat,zapraszasz chetnie,ale sama sie nie wybierasz,bo to dla Coebie meczace z malym dzieckiem.I nie rozwijaj tematu
        • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 16:41
          w zaden sposob nie chcialam Cie urazic a tylko skierowac uwage na to, ze roznie mozna dzieci wychowywac (w tym calkiem male maluchy) nie robiac im tym krzywdy. W koncu o to Ci chodzilo gdy umieszczalas tu swoj post? chyba, ze chodzilo Ci tylko o to zeby sie wszyscy z Toba zgodzili i utwierdzili w Twoim przekonaniu. Ja Ci nie mowie ze robisz zle czy dobrze. Jedyna opinia jaka na ten temat wyrazilam jest w pierwszym zdaniu i to najdelikatniej jak tylko moglam, poza tym masz tylko opis tego jak ja sie zachowuje. Dodatkowo napisalam tez ze sama wiesz co jest dal Twojej malej najlepsze wiec sama najlepiesz zdecydujesz. Nie rozumiem wiec Twojej prawie urazonej odpowiedzi. Nie chce Ci sie w nic wtracac ale wyglada mi na to ze 'rosniesz' na strasznie kontrolujaca i niespontaniczna (elastyczna) matke a to tez nie najlepiej dla nikogo. Pozdrawiam
          • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 16:52
            Koniec koncow jest taki ze i tak zrobisz jak zechcesz i nikt Ci z tego powodu nie powinien robic wyrzutow. moje zdanie jest tylko takie, ze jesli odwazysz sie byc troche bardziej elastyczna to mala z czasem zacznie sprawiac mniej klopotow jesli bedzie na pol dnia wybita z rutyny i wtedy Ty tez bedziesz mogla sie troche pobawic na imprezie zaczynajacej sie o 17ej. A do rutyny wroci bezproblemowo dnia nastepnego. A juz odbiegajac od tematu, dlaczego musisz wracac do domu zeby spala? Nie moze spac w wozku na imprezie?
    • ajnina_1972 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 17:31
      Oczywiscie, ze masz racje, nie chcac ciagnac dziecka 300 km w weekend. Nie wspominajac o kontakcie z ogromna iloscia osob. Jak chca dziecko widziec, to niech sie sami wybiora. Nie jestes nadopiekuncza, niemowlak ma swoje prawa.
      A rodzinie odpowiadaj, ze nie bo nie. Ich problem.
    • cibora Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 17:50
      Witaj.
      Masz prawo wychowywać dziecko tak jak chcesz i potrafisz. Dzieci są różne, nasz Staś do tej pory musi mieć w miarę regularny rytm dnia, bo potem trzy dni odreagowuje.
      Mężowi powiedz niech się komunikuje ze swoją rodziną, chce jechać niech jedzie sam, nie chce - nie musi. Nie ma obowiązku odwiedzania rodziny. My nie chodzimy do teściów (z baaardzo różnych powodów), zapraszamy, jak chcą niech przyjdą do nas, albo wyjdą na spacer. Mieliśmy też przejścia, teściowa obrażona, bo zabroniliśmy jej przyjść obejrzeć dziecko do szpitala, bo miała grypę! Najważniejsze jest, żebyście trzymali wspólny "front".
      A z czystością nie przesadzasz, dzięki unikaniu chorych, tłumów w sklepach, myciu rąk tych którzy przychodzili z wizytą - pierwszy katar Staś miał jak skończył dwa lata. I mimo unikania tłumów, dużych imprez do późnej nocy Staś jest bardzo towarzyski, nie ma zahamowań i problemów w kontaktach z ludźmi.
      Powtarzaj sobie jak mantrę "dobrze robię dla mojego dziecka", a rodzinie "nie przyjedziemy, zapraszamy do nas".
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • mama303 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 18:54
      Jesteście już rodzicami powinniście juz zatem zrozumieć rodziców męża. Ponadto bardzo przesadzasz z ta sztywnoscią i trzymaniem sie kurczowo "rytmu dnia". Sama jestem zwolenniczką spokoju małego dziecka i nie bombardowaniu go zbyt dużą ilościa wrażeń. Natomiast sa tez rzeczy równie ważne np. kontakt dziecka i babcią i dziadkiem, kontakt Twojego meża z własnymi rodzicami.
      • marianna72 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 20:27
        mama303 napisała:

        > np. kontakt dziecka i babci
        > ą i dziadkiem, kontakt Twojego meża z własnymi rodzicami.
        A przeczytalas ,ze rodzice nie zyja:)))
        >
        • mama303 Re: jak zakomunikować rodzinie? 16.10.10, 18:55
          Nie przeczytałam. W takim razie jesli chodzi o jakąś dalsza rodzinę męża to nie wiem zupełnie z czym Ty własciwie masz problem?
    • mrowkojad2 Re: jak zakomunikować rodzinie? 14.10.10, 22:08
      Moim zdaniem ciut przesadzasz. Ja też nie przepadam za jeżdżeniem z dzieckiem w gości, ale są sytuacje, raz na jakiś czas, że trzeba i już. To jest w końcu jej i wasza rodzina, dziecku nic się nie stanie, jeżeli raz na jakiś czas zmieni otoczenie. Ja sama mam 10-miesięczniaka o regularnym trybie życia i rodzinę rozsianą po całym kraju, ale nie robię z tych wizyt aż takiego problemu. Przecież możecie pojechać tam na 2-3 dni, a nie na jeden, wtedy wasz grafik nie będzie aż tak napięty. Co do noszenia, dotykania niemytymi łapami i palenia fajek, masz święte prawo powiedzieć, że tego sobie nie życzysz i egzekwować. U nas na przykład była taka sytuacja, że rodzina mojego M. ma zwyczaj traktowania niemowlaka jak zabaweczki, żywej laleczki, podawanej z rąk do rąk, trzymanej na kolanach, traktowanej aparatem z fleszem, bo każdy przecież chce mieć zdjęcie z bobasem. Ale szybko ukróciliśmy te zwyczaje, po prostu komunikując wyraźnie w polskiej mowie, że tego sobie nie życzymy, bo dziecko boi się i męczy. Ale dziadkowie szczerze małą kochają i nie miałabym serca im odbierać tego kontaktu.
    • attiya Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 13:08
      chyba jednak trochę przesadzasz, jeśli dziecko ma już unormowany czas dnia to jedna podróż powiedzmy na dwa miesiące nie rozwali mu tego wszystkiego. Poza tym aby podać dziecku słoiczek, można zatrzymać się w przydrożnej restauracji, hotelu i poprosić o podgrzanie słoiczka.
      W ciągu pierwszych dwóch lat życia synka kilkanaście razy odbywałam z nim drogę - pierwszy raz dwa tygodnie po urodzeniu - W-wa B-stok i na odwrót. Poza tym trzy razy byliśmy w dłuższych podróżach - średnio po 500 km. I nie jechaliśmy dwa dni ale jeden. Poza tym uważam, że przekazywanie dziecka z rąk do rąk tylko dobrze mu zrobi. Jestem ciekawa czy twe dziecko było na placu zabaw? Pewnie nie, bo tam publiczny piasek, inne dzieci, rodzice, nie daj boże któreś dotknie twego dziecka.
      Zdecydowanie jesteś przewrażliwiona, chuchasz i dmuchasz na nie, niepotrzebnie.
      A raz jeszcze co do odwiedzin - fakt, co drugie odwiedziny rodzina męża mogłaby was odwiedzić a jeśli nie chcą to nie. Odwiedźcie ich co jakiś czas, raz, dwa razy czy też trzy razy w roku, tak jak wam pasuje i tyle. I nie wiem po kie licho musicie zaliczać 5 domów? NIe przesadzasz? Jedziesz do teściów czy do szwagrów, wujków, stryjków?
      • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 13:40
        Ja sie calkowicie zgadzam z attiya. I bardzo mi sie podoba jej podejscie do sprawy, zwlaszcza jesli chodzi o kontakt z innymi ludzmi. Rozmawialam na ten temat z tutejszym lekarzem pediatra i ten byl zdania, ze im wiecej bodzcow dla ukladu odpornosciowego tym lepiej. Dzieciatko, ktore ma ograniczony kontakt z otoczeniem (pomijajac, ze moze miec problemy w pozniejszej, bardziej doroslej socjalizacji) nie ma mozlwosci zbudowania i umocnienia swojej odpornosci nawet przeciw zwyklym przeziebieniom bo organizm sila rzeczy nie jest wystawiony na zadne 'proby'. Niezaleznie od tego co mysla inni, ja i moj maz za priorytet uwazamy wprowadzanie Ziutka w co raz to nowe rejony zycia. I dlatego na przyklad ma lekcje plywanie (od 5 m-ca) gdzie go regularnie zanurzamy calusienkiego pod wode i chodzimy na rozne inne zajecia praktycznie caly tydzien. Mam wrazenie tez, ze Fifi nie bardzo chce sie nigdzie ruszac z mala bo jest jej trudno sobie z nia poradzic jak cos idzie zle. Napisala gdzies, ze mala sie moze rozplakac i wtedy ona z tym bedzie sama na imprezie. Otoz z tego wzgledu mozliwe ze mnie jest latwiej bo moj maz w takich sytuacjach przejmie paleczke kiedy ja mam dosyc. Poza tym, Ziutek juz nie tylko siedzi sam (od 4m-ca), jest sie w stanie prawie sam 'nakarmic', ale tez raczkuje i potrafi sie sam czyms zabawic, a juz wystarczy mu dac pilota od telewizora to wtedy cisza i spokoj przez pol dnia. Mozliwe zatem ze bylo by Ci duzo latwiej w trakcie wyjazdow i innych okazji gdyby maz Cie wyreczyl od pewnych obowiazkow i sial rzeczy byloby to duzo mniej stresujace wydarzenie dla Ciebie.
        • cahir4 Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 13:47
          > Niezaleznie od tego co mysla inni, ja i moj maz za priorytet uwazamy wpr
          > owadzanie Ziutka w co raz to nowe rejony zycia.

          Autorka wątku nie ma obowiązku podzielania Waszych priorytetów. Natomiast niewątpliwie powinna się mniej przejmować tym, co myslą inni.

          > a juz wystarczy mu da
          > c pilota od telewizora to wtedy cisza i spokoj przez pol dnia.

          Rewelacja!!! jestem pod coraz wiekszym urokiem Twoich patentów na wychowanie.
          • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 14:12
            No tak! Ziutek jest w takim wieku ze lubi przyciskac guziczki. To ze bawi sie pilotem nie znaczy ze oglada telewizje. Urok Twojej inteligencji tez jest dla mnie rewelacja
        • fruzia01 Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 15:17
          kobieto, to świetnie że twój Ziutek jest taki fajny i że ty jesteś taka fajna i się go nie boisz nigdzie zabierać, ale błagam, nie uogólniaj swoich macierzyńskich doświadczeń na resztę społeczeństwa i nie wciskaj na siłę swojego wzorca wychowania dzieci jako jedynego i najsłuszniejszego na tej ziemi.

          autorka nie pyta czy jechać do rodziny czy nie, tylko jak ma jasno, dobitnie i grzecznie zakomunikować że nie; dzieci są różne, różnie reagują na zmiany, matki są różne i o różnym stopniu cierpliwości, rodziny są różne (jedne są wyrozumiałe dla dziecięcych potrzeb, inne mają zwyczaj "zaciamkać dzidzie na śmierć" a ryczącego ze zmęczenia dzieciaka karmić lodami bo pewnie głodne a matka sie nie zna na wychowaniu dzieci) a wszyscy do tego mamy lepsze lub gorsze dni;

          jak autorka wie, że dziecko nie wytrzyma takich bodźców a ona nie ma ochoty słuchać wielkiego płaczu to ma do tego święte prawo; a ty zaś nie masz prawa tłumaczyć jej, że na pewno dziecko będzie zadowolone z weekendowego rajdu po 5 domach, bo ty tego konkretnego dziecka po prostu nie znasz
          • doctor.no.1 Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 16:02
            > jak autorka wie, że dziecko nie wytrzyma takich bodźców a ona nie ma ochoty słu
            > chać wielkiego płaczu to ma do tego święte prawo; a ty zaś nie masz prawa tłuma
            > czyć jej, że na pewno dziecko będzie zadowolone z weekendowego rajdu po 5 domac
            > h, bo ty tego konkretnego dziecka po prostu nie znasz

            Ech te wszechwiedzące mamy, które NAJLEPIEJ WIEDZĄ, co dla ich dziecka jest najlepsze :) I w ten sposób wychowuje dzieciaka, który za chwile rzeczywiście nie będzie w stanie sobie radzić z większa ilością bodźców.

            Co do mycia rąk, przed wzięciem maleństwa na ręce. Badania wskazują, że dzieci, które wychowują się z psami są bardziej odporne i zdrowsze. :) A psy - łap nie myją, jedzą śmierdzące przysmaki na podwórki i takim ozorem potrafią malucha polizać po twarzy :) Już widzę autorkę tematu, która patrzy na taką sytuację ze spokojem.
            • doczegotopodobne Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 18:28
              Ale masz na myśli dzieci wychowywane z psem (psami) domowym? Takim, który z dzieckiem mieszka, którego dziecko od urodzenia zna (i którego flora bakteryjna nie jest dziecku obca)? Czy może masz na myśli wrzucenie dziecka do schroniska między schroniskowe burki? Widzisz różnice, czy mam rozwinąć myśl?

              • doctor.no.1 Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 19:18
                Nie poprzestawałabym na, jak to nazywasz, "schroniskowych burkach", wybrałabym najbardziej zaropiałego psa i wcisnęła mu niemowlę do budy

          • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 16:28
            Alez, kobieto przeciez ja to samo powiedzialam kilka postow wczesniej:
            'Oczywiscie Ty znasz swoje dziecko najlepiej i wiesz na co mozesz sobie pozwolic a na co nie'
            'w zaden sposob nie chcialam Cie urazic a tylko skierowac uwage na to, ze roznie mozna dzieci wychowywac (w tym calkiem male maluchy) nie robiac im tym krzywdy'
            ' sama wiesz co jest dal Twojej malej najlepsze wiec sama najlepiesz zdecydujesz.'
            'Koniec koncow jest taki ze i tak zrobisz jak zechcesz i nikt Ci z tego powodu nie powinien robic wyrzutow. moje zdanie jest tylko takie, ze jesli odwazysz sie byc troche bardziej elastyczna to mala z czasem zacznie sprawiac mniej klopotow jesli bedzie na pol dnia wybita z rutyny'


            Rozjasnilo sie?
        • doczegotopodobne Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 18:34
          Moje dziecko jest bardzo spokojne, mało pobudliwe, lubi ludzi, nie boi się ich. Prawie nigdy nie płacze, nie marudzi, nawet przekładane z rąk do rąk. Przesypia noce, nie ma problemów z jedzeniem, potrafi bawić się samo, jest wesołe, pogodne, zwykle całkowicie wyluzowane. Nie potrzebuje schematów, rutyny.
          Ale takich dzieci jest mniejszość. Większa część niemowląt wymaga dużo więcej uwagi, dużo spokoju, trudniej się wycisza. Ja oczywiście mogę być najmądrzejsza w całej wsi i opowiadać, jakie mam "sposoby" na moje dziecko, jak ono doskonale reaguje na nieznane otoczenie, jakie jest dzięki mnie idealne. Nie robię tego jednak, bo wiem, że dzieci są różne i że to nie moja zasługa, że moje jest właśnie takie. I że moje "mundrości" nieszczególnie przydadzą się innej mamie, której dziecko nie jest takim spokojnym małym człowiekiem jak moje.
      • cahir4 Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 13:42
        > rodzina męża mogłaby
        > was odwiedzić a jeśli nie chcą to nie

        A dlaczego nie miałoby to dotyczyć także autorki i jej męża? Że jeśli nie chcą, to nie?

        >Jedziesz do teściów czy do szwagr
        > ów, wujków, stryjków?

        Teściowie nie żyją, co zostało wyjaśnione w pierwszym poście.

        > Jestem ciekawa czy twe dziecko było na placu zabaw? Pewnie nie,
        > bo tam publiczny piasek, inne dzieci, rodzice, nie daj boże któreś dotknie twe
        > go dziecka.

        No co Ty, na pewno było! Każda rozsądna matka regularnie wsadza siedmiomiesięczne niemowlę do piaskownicy, tylko wyjatkowo przewrażliwione mamuśki czekają z tym do czasu, kiedy dziecko zacznie chodzić albo przynajmniej pewnie siedzieć.
        :D

        Do autorki wątku: dołączam się do rad powyżej: nie chcesz - nie jedziesz. "Podróż z dzieckiem byłaby dla nas zbyt kłopotliwa, ale zapraszamy do nas." Nie działa? Masz kilka opcji do wyboru, w zależności od osobistych predyspozycji od odłożenia słuchawki (wariant obraźliwy), poprzez zmianę tonu na ostrzeżenie, że nie życzysz sobie, aby mówiono do Ciebie tym tonem aż do zapamiętania listy wyrzutów i powtórzenia jej: "Jak to? Nie chcecie nas odwiedzić? Chcecie nas wykluczyć z rodziny!? Nie możecie sie tak separować od ludzi! Kiedy zamierzacie przyjechać? Jak skończy rok, półtora? Tak długo waszej córki nie widzieliśmy, bedziecie ja przed nami ukrywać? Niech zobaczy trochę świata... itd."

        Tak czy inaczej po odłożeniu słuchawki nie powinnaś się tym przejmować. No i przede wszystkim niech to załatwia Twój mąż. A że bedą mieli do Ciebie pretensje, że jesteś ta zołza, która misiowi zabrania? A co Cię to obchodzi?
        • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 14:14
          Ja jestem zainteresowana czy rodzina ktora nie chce przyjezdzac ma samochod?
          • cibora Re: jak zakomunikować rodzinie? 15.10.10, 20:28
            milenahignett napisała:
            > Ja jestem zainteresowana czy rodzina ktora nie chce przyjezdzac ma samochod?

            Z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli rodzina nie chce przyjechać to nawet jeśli miałaby helikopter to i tak nie przyjedzie. Więc uważam, że szkoda takie coś rozważać, szczególnie, że autorka wątku nie pyta "jak sprawić, żeby rodzina przyjechała".
            Agnieszka
            --
            Staś (03.05.2008)
    • analist73 Re: jak zakomunikować rodzinie? 16.10.10, 09:10
      Nie tłumacz rodzinie, że dziecko ma stały rozkład dnia, tylko powiedz że dziecko źle znosi długie podróże i nie dacie rady w ciągu jednego dnia przejechać takiej drogi (dziecko płacze w samochodzie, wymiotuje, lekarz zabronił, chore itd...), ale chętnie przyjedziecie do nich na dłużej jak tylko będzie lepiej będzie znosić podróż. Obecnie dłuższa podróż nie jest możliwa bo mąż nie ma urlopu itd.... Z związku że chcecie żeby Wasze dziecko miało kontakty z rodziną serdecznie zapraszacie ich do siebie.
      Myślę, że oni się przyzwyczaili, że to Wy jeździcie do nich a nie oni. Może Ty czy Mąż zadzwońcie sami do nich i zaproście ich do siebie zanim oni będą proponować przyjazd do siebie.
      • ledzeppelin3 Re: jak zakomunikować rodzinie? 16.10.10, 10:24
        Im mniej się tłumaczysz, tym lepiej.
        Powiedz, jakie są zasady: zapraszacie do siebie, wy nie jeżdzicie.
        Jak się kto nie chce stosować, jego sprawa.
        Na wszelkie niegrzeczne, ingerujące i toksyczne komentarze typu "ja wiem lepiej", "słuchaj starszych", "nie chowaj dziecka pod kloszem" odpowiadaj: To nasze dziecko i my ustalamy zasady jego wychowania, nie życzymy sobie nietaktownych uwag". I tak koło, panie pierdoło. W końcu im się znudzi.
        Acha, i najważniejsze: ODBIERAJ CO TRZECI TELEFON OD NICH.
    • lilka69 wcale nie przesadzasz! 16.10.10, 20:39
      masz prawo do takich zachowan i jasno to innym zakomunikuj. jak ci powiedza "boze! chowasz dziecko pod kloszem" to potwierdz bo masz do tego prawo. ja tak robie i postepowalam identycznie jak ty. teraz mam prawie 5 latka i uwazam, ze moje zachowania skutkuja pozytywnie.
    • bmk13 Re: jak zakomunikować rodzinie? 16.10.10, 22:25
      Tak, chowasz dziecko pod kloszem;
      Nie ukrywam, ze nie chowam jej 'sterylnie', ale
      > unikam niepotrzebnych obciążeń (tłumy, ciągłe zmiany).
      Alez właśnie chowasz ja sterylnie

      > Ponieważ znam nadopiekuńczość własnej rodziny,
      > ), poprosiłam żeby wstrzymali się z odwiedzinami aż mała skończy miesiąc.
      Prosiłaś własnych rodziców, żeby miesiąc czekali, aż po raz pierwszy zobaczą wnuczkę

      Ja się z małą oswoiłam, ustawiłyśmy ładnie karmienie piersią, mąż m
      > iał urlop i był z nami 3 tygodnie, no i nikt nam się nie wtrącał i nie narzucał
      > swoich metod czy porządków. Podzieliliśmy się obowiązkami i to działa, choć mą
      > ż wraca z pracy dopiero ok. 18.00 i tylko godzinkę bawi się z małą oraz szykuje
      > do snu, dlatego weekendy nadrabia przejmując główną opiekę nad małą.
      Najwidoczniej jesteś osobą, która lubi miec wszystko pod kontrolą. Nic w tym złego, taki Twój charakter, sprawia to jednak, że właśnie trzymasz córke pod kloszem

      Teraz nie chcemy zaburzać p
      > ogodnemu dziecku rutyny, planu dnia z okazji takiej 'wycieczki'. Mała pije pier
      > ś i dwa razy dziennie je słoiczek, śpi o 9.00, 11.30 i 16.00 - jak mamy to niby
      > zorganizować w pogoni od domu do domu?
      Szczerze powiem, niczego Wam to nie zaburzy. Fakt, dla Ciebie będzie to cholernie upierdliwe, namęczysz się podczas tej wizyty nieziemsko, bo najwyraźniej nie cierpisz rodziny męża (nie musisz ich lubić!), ale córxe nic a nic się stanie.

      Powtarzam, trzymasz córke pod kloszem, ale to Twoja córka i wychowujesz ja tak, jak uważasz, że jest najlepiej. I nikomu nic do tego, krzywda jej się nie stanie, najwyżej w wieku 17 lat zwije Ci z domu, żeby pojechać na Open'era:) Nie jedź do tej rodziny jak nie chcesz, po co macie się wszyscy męczyć? Masz taki charakter a nie inny, jesteś przewrażliwiona, ale powinno Ci to minąć, przynajmniej częściowo, przy drugim, a jak szczęście dopisze, do na bank przy trzecim dziecku. Czego Ci serdecznie życzę
      b.

      • ledzeppelin3 Re: jak zakomunikować rodzinie? 17.10.10, 11:36
        > Alez właśnie chowasz ja sterylnie

        Chowasz ją sterylnie zdaniem bmk13.

        Masz taki cha
        > rakter a nie inny, jesteś przewrażliwiona, ale powinno Ci to minąć, przynajmnie
        > j częściowo, przy drugim, a jak szczęście dopisze, do na bank przy trzecim dzie
        > cku. Czego Ci serdecznie życzę


        Nie jesteś- moim zdaniem- ani trochę przewrażliwiona. Po prostu stawiasz potrzeby dziecka nad potrzeby dalszej rodziny. To jest-moim zdaniem-dowodem miłości do dziecka i zdrowego rozsądku. Mi przy trzecim dziecku to nie minęło, a mam nadzieję, że i przy czwartym nie minie :)
    • green_hill Re: jak zakomunikować rodzinie? 16.10.10, 22:29
      Jestem, tak jak Ty, zwolenniczka przestrzegania rytmu dnia dziecka, moj syn jadl, spal i wychodzil na spacer o regularnych porach. Mimo wszystko uwazam, ze odrobine przesadzasz.

      Ponizej kilka luznych uwag:

      Komentarze dotyczace wychowania sa moim zdaniem nie na miejscu - te nalezy ucinac, ale fakt wielokrotnego zapraszania w odwiedziny jest moim zdaniem raczej pozytywny.

      Siedmiomiesieczne dziecko to nie parotygodniowy noworodek, skoro ma ustawiony rytm dnia, to zburzenie tegoz rytmu dnia raz na pare miesiecy nie bedzie stanowilo konca swiata. Poza tym wszystko da sie zorganizowac: nie odwiedzac pieciu domow, tylko dwa, wpadacie na godzine miedzy drzemkami dziecka, na karmienie mozesz wyjsc do innego pokoju albo podac sloiczek w gosciach. Od biedy dziecko moze sie zdrzemnac u kuzynki/stryjka/babci (chyba, ze mala nie umie spac w halasie i rozgardiaszu). Wszelkie protesty, ze wizyta za krotka, ze kogos nie odwiedziliscie ucinac uprzejmie i krotko, ze teraz napawde musicie juz isc i wyjsc, a ciotke Krysie odwiedzicie nastepnym razem. Jak ktos sie obrazi, to trudno.

      O asertywnosci forumki pisaly juz wyzej, wiec nie bede sie powtarzac.

      Skoro wiele razy zapraszaliscie rodzine, a oni nie chca przyjechac, to coz... nikogo nie zmusisz. Z drugiej strony, wy tez macie cala mase wymowek: maz nie ma urlopu, dziecko ma rytm dnia, sezon grypowy etc. Jednym slowem remis.

      Z Twojego postu wynika, ze socjalizujesz dziecko, chodzisz z nim do kolezanek, kawiarni i innych publicznych miejsc. Byliscie w dalekiej trasie na urlopie (i nie przeszkadzalo Ci targanie "calego majdanu") Czy aby na pewno wiec nie chodzi w tym wszystkim o to, ze nie chcesz odwiedzac rodziny meza? Takie subiektywne wrazenie odnosze, zwlaszcza w kontekscie mycia rak (kolezanki wszystkie oczywiscie myja, ale rodzina to pewnie nie (BTW to pachnie lekka fobia).

      Rozumiem, jak moze umeczyc opieka nad niemobilnym dzieckiem dziecko, moje bylo nieruchawe az do 11 miesiaca. Mysle jednak, ze warto sie pokusic o niestawianie sprawy na ostrzu noza, bo za chwile corka bedzie miala rok, tylko jedna drzemke w ciagu dnia i nie bedzie wisiec na piersi dajmy na to 5 razy dziennie, tylko 2 i juz nie bedziecie mieli jak wykrecic sie od wizyty :D
      • ledzeppelin3 Re: jak zakomunikować rodzinie? 17.10.10, 11:55
        y aby na pewno wiec nie chod
        > zi w tym wszystkim o to, ze nie chcesz odwiedzac rodziny meza? Takie subiektywn
        > e wrazenie odnosze,


        I ma rację. Ja bym tez nie chciała jechac do buców, którzy robią mi przez telefon agresywne, niegrzeczne uwagi i pouczają nieproszeni na temat wychowania mojego dziecka. Ty jechałabyś z piosenką na ustach?

        Ach, zauważyłam już, że największym grzechem na forach jest NIELUBIENIE RODZINY MĘŻA. To jest grzech śmiertelny.
        • green_hill Re: jak zakomunikować rodzinie? 17.10.10, 12:31
          > I ma rację. Ja bym tez nie chciała jechac do buców, którzy robią mi przez telef
          > on agresywne, niegrzeczne uwagi i pouczają nieproszeni na temat wychowania moje
          > go dziecka. Ty jechałabyś z piosenką na ustach?

          Nie, nie jechalabym. Ale tez nie zapraszalabym tychze bucow wielokrotnie do swojego domu, a autorka watku zaprasza. Kupy sie to nie trzyma.
          • ledzeppelin3 Re: jak zakomunikować rodzinie? 17.10.10, 12:44
            Trochę tak. Ja mam wrażenie, że ona jest z tych "grzecznych", bo cały wątek usprawiedliwia się przed nami- że dobrze wychowuje dziecko, że chce zgody z rodziną męża. Nie potrafi być uległą, pokorną dziumdzią na 100%, bo wtedy, jak w rodzinach wietnamskich, jeżdziłaby na każde zawołanie braciszka męża i dawała dziecko ciotkom, żeby się nacieszyły. Więc zasłaniając się dobrem dziecka, wybiera "mniejsze zło". Ewidentnie boi się postawić, powiedzieć, że nie znosi rodzinki męża (i wcale nie musi!), i nie chce kontaktów częstszych, niż 2 razy w roku.
            Ilez to kobiet wpada w taką pułapkę? MUSZĄ być idealne. Nie mogą powiedzieć-mężowi, rodzicom, teściom- że czegoś szczerze nie znoszą. Nawet nie przyznają się same przed sobą. Bo wtedy nie będą miłe i sympatyczne.
            Kobiety najbardziej na świecie boją się ocen innych. Dlaczego? Nie wiem, ja nie mam takich obaw. Myślę, że to jest żebranie o akceptację. Niektórzy (zdecydowana większość!) nie mogą żyć bez akceptacji całego świata, szczególnie klanu, rodziny.
            W Polsce kobieta MA PSI OBOWIĄZEK utrzymywać dobre stosunki z rodziną męża. Wmawia się jej, że to ona jest odpowiedzialna za owe stosunki. Pozostałość po klanowej strukturze rodziny, która jest obecna np. w Azji (rodziny arabskie, chińskie, wietnamskie, kazachskie), gdzie glową domu jest matka męża, a młoda kobieta wchodzi do rodziny męża i musi zasłużyć na akceptację.
            • green_hill Re: jak zakomunikować rodzinie? 17.10.10, 12:58
              Masz racje.

              Ja akurat nie mam problemu z rodzina meza (nieliczna co prawda), bo ich lubie, a oni mnie i nie wtracaja sie w wychowanie mojego dziecka. Gdyby probowali, to maz ustawilby ich do pionu, trzymamy jeden front.

              Problem utrzymywania kontaktow z rodzina znam jednak z autopsji. Niejednokrotnie dawano mi w bardziej lub mniej zawoalowany sposob do zrozumienia, ze jestem nierodzinna, bo niewystarczajaco czesto odzywam sie do licznych wujow oraz ciotek (rodzenstwo mojego ojca). Kontakty z rodzina po prostu utrzymywac TRZEBA, nawet jesli sie nie ma na to specjalnej ochoty. Nie mam nic przeciwko owym wujkom i ciotkom, ale wywierana presja jeszcze bardziej mnie do tego zniecheca. Stad tez po czesci rozumiem autorke, ale moim zdaniem powinna byc bardziej konsekwentna.
              • ledzeppelin3 Re: jak zakomunikować rodzinie? 17.10.10, 13:41

                Zdecydowanie tak, dopóki nie będzie silna i konsekwentna, problemu nie rozwiąże.
                Ma dwa wyjścia: przestać starać się o akceptację, robić uniki i powiedzieć - najpierw mężowi- że towarzystwo rodziny męża średnio jej odpowiada, proponuje kontakty na Boże Narodzenie i Wielkanoc.
                Lub poddać się i wozić im dziecko, ilekroć zapragną, w imię bycia "rodzinną".
                Z tym, że powinna pamiętać, że nigdy nie zadowoli rodziny. Jak im da dziecko na pół dnia, to dowie się na koniec, że owszem, ciocia Zula długo małą trzymała, ale juz ciocia Luta za krótko, i co w ogóle autorka wątku ma do cioci Luty?! A poza tym Mała jakaś taka chuda i słabo główke trzyma, Oliwierek szwagierki Milenki w tym wieku juz siedział. I dlaczego Małej do chodzika nie wkłada? Cała rodzina wkładała i nic dzieciom nie było.
                • milenahignett Re: jak zakomunikować rodzinie? 17.10.10, 17:32
                  Zgadzam sie z opinia, ze dzieci nalezy chronic, przestrzegac ich rytmu dnia i tym podobne. Nigdy nie zachecalabym nikogo zeby nadmiernie i bez powodu ingerowac w rutyne i nie szanowac ich prawa do spokojnego dziecinstwa. Zdaje sobie sprawe natomiast z tego, ze matka jest nie tylko po to by trwac nieprzerwanie na strazy i odganiac wszelkie 'boboki', ale przede wszystkim po to aby pozawlac swemu dziecku doswiadczac zycia w kontrolowanych warunkach. Matki nie sa po to by calkowicie chronic i oslaniac swoje dzieci od wszystkiego czego one same nie lubia lub co im sprawia trudnosc, ale sa po to zeby nauczyc swoje dziecko radzic sobie w kazdej sytuacji, xeby dobrze zyc. A bycie przewrazliwiona moze zrobic wiecej zlego niz dobrego, chociazby dlatego ze nikt i nigdy nie bedzie w stanie zapewnic nawet namiastki tego gdy nas zabraknie.
            • blue_romka Re: jak zakomunikować rodzinie? 20.10.10, 18:09
              ledzepplin, masz skłonność do popadania w skrajności. Czym innym jest zawożenie dziecka na każde zawołanie, a czym innym raz na dwa miesiące. Nazywanie rodziny męża autorki bucami to też przesada- nic o nich nie wiesz, autorka zdaje się nie ma do nich takiego wstrętu, jak Ty, a zdaje się zna ich lepiej.
              No i absurdalne założenie, że kobieta ma psi obowiązek utrzymywać dobre stosunki z rodziną męża. Nie wiem, jaka krzywda Cię spotkała, że widzisz to tak dramatycznie. Kiedy dwie osoby się pobierają, obie powinny dołożyć starań, żeby zaakceptować rodzinę partnera, choćby ze względu na niego. Często jest to trudne, bo to inny świat i brak więzi, jednak pomijając sytuacje patologiczne powinno się z tamtą rodziną żyć dobrze. I dotyczy to tak żony, jak i męża.
    • matylda07_2007 Re: jak zakomunikować rodzinie? 17.10.10, 19:06
      A ja Cię rozumiem w 100 procentach! Moja córka też miała ustalony rytm dnia i obie najlepiej czułyśmy się, kiedy był przestrzegany. Mała zmiana powodowała runięcie wszystkiego i ogromne trudności do powrotu. Co powodowało nerwowość u mnie i dziecka.
      I te atrakcje towarzyskie... na pewno niemowlakowi bardzo potrzebne :/ Ważne, żeby mąż rozumiał i nie miał do Ciebie pretensji. Innych zlewaj w miarę możliwości i bądź pewna swego.
      Spróbuj może sama do nich zadzwonić i powiedzieć, że zapraszacie serdecznie np. na sobotę. W każdym razie nie ciągajcie się na takie maratony.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak zakomunikować rodzinie? 22.10.10, 01:07
      Pyta Pani co z tym zrobić? Odpowiadam: Nic.
      Po prostu wychowywać i pielęgnować córkę zgodnie ze swoimi zasadami. Wygląda na to , że jesteście Państwo do nich przekonani. Nie są to złe zasady. Rodzina ma prawo komentować, Pani ma prawo odmawiać i trzymać się swego. Na prawdę to wystarczy. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja