choroba w rodzinie

15.10.10, 20:20
Witam,

Od wielu lat choruję na padaczkę. Męża poznałam już będąc osobą chorą. Przed ślubem spotykaliśmy się 5 lat więc mąż wiedział czego się spodziewać. Jest cudownym człowiekiem i nigdy się na nim nie zawiodłam. "Stuknęło" nam już 11 lat od ślubu a wciąż bardzo się kochamy. Jest tylko jedno "ale". Mąż ciężko pracuje w korporacji. Dobrze zarabia i moglibyśmy pozwolić sobie na kilka wyjazdów w roku. Zawsze się jakoś wykręci byleby nie ruszyć się z domu. Mam ogromny problem by go wyciągnąć choćby do kina. Nawet jak w końcu gdzieś wyjdziemy jest cały czas spięty i nie potrafi się zrelaksować. Jeszcze gorzej jest gdy wychodzę sama bądź z synkiem. Wiem, że jest to spowodowane moją chorobą, że bardzo się o mnie boi. Mam wrażenie, że sytuacja go przerosła. Że może oczekiwał, że "jakoś się ułoży" a nie ma szans na poprawę. Nie wiem jak z nim rozmawiać. Nie chcę by w końcu uznał, że jestem dla niego tylko ciężarem.
Kasia
    • majda12 Re: choroba w rodzinie 15.10.10, 20:46
      hej,
      nie znam na to rady...mysle ze musi sam sie z tym uprac....lub moze jakas pomoc psychologa?
      mam synka, 1 raz tylko mial atak padaczki /na cale szcescie bylam w domu/ ale zawsze jakos mi to towarzyszy w zyciu, jezdzi sam do szkoly taxi /mieszkam w nl -taki tu zwyczaj/jest tam caly dzien, jezdzi z dziadkami na wycieczki, do cioci...ciagle mysle o tym co bedzie gdy..?ale co ja sama bym zrobila...?to samo co inni...wezwa karetke...moga tyle co ja..?na to gdzie/jak bedzie ew. napad nie mam wplywu nie wiem czy w ogole bedzie, wiem ze musimy zyc normalnie,
      napewno martwi sie i o to twoj maz ale on sam musi dojsc do tego..napewno wiele osob udzieli ci tu dobrych rad..moze pomoga i jemu?
      pozdrawiam :)
      magda
    • blue_romka Re: choroba w rodzinie 15.10.10, 20:56
      I dopiero po 11 latach małżeństwa stwierdziłaś, że to problem i postanowiłaś coś z tym zrobić???
      Nie jestem fachowcem, ale wydaje mi się, że przysłowiowo już pozamiatane. Skoro przez tyle czasu mąż się nie przestał obawiać i nadal nie ma ochoty na wyjazdy, to zaakceptowałabym to. Tak ma i już.
      A rozmawialiście w ogóle na ten temat? Bo z jednej strony piszesz, że jesteście udaną parą, a z drugiej tak naprawdę nie wiesz, co on myśli ("Że może oczekiwał, że "jakoś się ułoży" a nie ma szans na poprawę").
      • klimka21 Re: choroba w rodzinie 15.10.10, 22:14
        Wyczerpały mi się już pomysły jak nam pomóc. Wielokrotnie rozmawiałam z mężem. Staram mu się tłumaczyć, że musimy żyć normalnie na ile to możliwe. Rozmawiał z moim lekarzem, ten też mu powiedział, że najgorsze co można zrobić to zamknąć się w klatce. Niestety nie podziałało.
        • zdziwik Re: choroba w rodzinie 16.10.10, 07:52
          a ja ci po trochu zazdroszcze
          sam jestem osoba nie w pelni sprawna i chcialbym zeby moja zona tak sie o mnie troszczyla jak maz o ciebie
          • klimka21 Re: choroba w rodzinie 16.10.10, 08:27
            Wszystko jest miłe do czasu. Poza tym widzę, że mąż się z tym męczy. Namawiałam go, żeby znalazł sobie jakąś odskocznię, coś tylko dla siebie, żeby choć przez chwilę nie myślał co się ze mną dzieje. Poszedł kilka razy z dawnymi kolegami pograć w siatkówkę i było super. Tyle że doznał kontuzji i już nie może grać. Pewnie by szybciej wrócił do formy, ale weź tu człowieku wyślij faceta do lekarza...
    • tully.makker Re: choroba w rodzinie 16.10.10, 19:18
      Moze twoja choroba to tylko pretekst dla twojego meza,swiadomie, lub nie.
      • klimka21 Re: choroba w rodzinie 16.10.10, 21:18
        Pretekstem do czego? Żeby siedzieć w domu? Żeby odejść? Na pewno jest mu bardzo ciężko, sam czasem mówi, że gdyby mnie tak nie kochał to byłoby łatwiej.
        • nutka07 Re: choroba w rodzinie 16.10.10, 21:52
          A moze on sie wstydzi a nie boi?
          Chodzi o ewentualny atak wsrod ludzi.
          Jestescie razem 16lat i nigdzie nie chodziliscie czy przestaliscie?
          • klimka21 Re: choroba w rodzinie 16.10.10, 22:06
            Początkowo częściej wychodziliśmy. Z czasem coraz mniej. W tej chwili mam dużo ataków (padaczka lekooporna), ale nie są to ataki z drgawkami, nie przewracam się, nie tracę przytomności. Otoczenie, nawet znajomi często przeoczają mój atak, więc raczej nie chodzi o wstyd.
        • tully.makker Re: choroba w rodzinie 18.10.10, 12:42
          Tak, zeby siedzec w domu. Zeby nie podejmmowac wysilku. Zeby cie osaczyc i miec dla siebie.

          Nie wiem, ty znasz swojego meza, jak przeanalizujesz sprawy, to moze dojdziesz o co chodzi - bo niewiele rzeczy dzieje sie bez przyczyny.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: choroba w rodzinie 17.10.10, 09:24
      Z tego co Pani napisała, Pani choroba, mimo że nieuleczalna, przebiega w sposób kontrolowany. Również Pani umieją kontrolować i nie ma w sobie lęku i niepokoju przed życiem poza domem.
      Zatem, czy aby na pewno zachowanie męża, które Pani opisuje mozna przypisać do Pani choroby?
      Bywają osoby niechętne do wychodzenia z domu, korzystania z wielkomiejskich uciech, do funkcjonowania z dużą ilością ludzi. Wynika to z ich typu osobowości, nieświadomych tendencji związanych z brakiem potrzeby kontaktów zewnętrznych i głębszych relacji z innymi, delikatnych lęków agorafobicznych i innych symptomów. Może Pani mąż ma taki rys osobowościowy.
      Być może, właśnie dlatego, wybrał Panią za żonę, bo nieświadomie liczył na to, że Pani z racji choroby będzie sama się w zewnętrznych kontaktach ograniczyła. Lub on będzie Panią ograniczył, przystosowując do swoich nieświadomych potrzeb.Na tym być może polega ów pretekst, o którym napisała "tully". To co napisałam nie wyklucza w żadnym razie szczerego uczucia miłości do Pani.
      Dlatego może nie warto od razu łączyć zachowań męża z Pani chorobą, ale przyjrzeć się też i jemu i jego potrzebom, tendencjom i lękom. I dopiero na tej bazie coś wspólnego wypracować. Czyli do Waszych rozmów o zmianie wnieść i jego perspektywę, nie ograniczając się jedynie do analizy przyczyn Waszej sytuacji istniejących jedynie po Pani stronie.
      To może być nieco trudniejsze, bo łatwo mieć pod ręką dobry i wypróbowany argument w postaci Pani choroby. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • klimka21 Re: choroba w rodzinie 17.10.10, 20:57
        Mąż ma podstawy do obaw, moja choroba jest nieprzewidywalna. Jestem osobą pogodną i pełną optymizmu ale zdaję sobie sprawę z moich ograniczeń. Moje ataki charakteryzują się utratą świadomości. Podam przykład, bo trudno to opisać. Jechałam z synkiem do kina (mieszkamy pod Warszawą, jechaliśmy PKS-esem do stolicy). Po drodze dostałam ataku, "urwał mi się film". Mam tylko "przebłyski" co się działo. Tzn z jakiegoś powodu wysiedliśmy na trasie. Około godziny błąkałam się z małym to po jednej to po drugiej stronie bardzo ruchliwej jezdni. Nie ma pobocza, przejścia, bardzo szybko jeżdżą tiry. W końcu złapaliśmy autobus i jakoś dojechaliśmy do tego kina, ale całkowicie ocknęłam się dopiero dojeżdżając do Warszawy.
        Takich sytuacji było wiele dlatego rozumiem obawy mojego męża, ale z drugiej strony nie możemy się dać zamknąć w klatce.
        Martwię się, bo on przy jakimkolwiek wyjściu z domu od razu robi się spięty a gdy wychodzę sama wielokrotnie do mnie dzwoni. Nie chcę by to było treścią naszego życia.
        • wielbicielnaruto drobne pytanie 20.10.10, 14:23
          mam znajomą, która w wyniku przebytych kilku operacji zapadła na padaczkę i to tak, że rodzice musieli pojechać do jej męża i jej doglądać. Jest jedno ale - kategoryczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz podróżowanie jedynie pod opieką innej osoby właśnie ze względu na możliwość pojawienia się napadu. Nie wiem jak jest u Ciebie ale ja bym skreślił tramwaj, autobus i samochód.
          • wielbicielnaruto no i po części rozumiem Twojego męża 20.10.10, 14:26
            bo gdgyby A. zakomunikowała mi, że jedzie do mnie autobusem, to chyba bym osiwiał ze strachu.
          • klimka21 Re: drobne pytanie 20.10.10, 17:35
            Nie mam żadnych ograniczeń jeśli chodzi o podróżowanie. Oczywiście choroba dyskwalifikuje mnie jako kierowcę.
        • alinka_li Re: choroba w rodzinie 20.10.10, 15:15
          Klimko, rozumiem, że nie chcesz zamykać się w klatce i chcesz żyć tak jak wszyscy. Bardzo współczuję Ci choroby, a podziwiam samodzielność. Ale.....
          Ale czy nie byłoby jednak dobrze pogodzić się z niektórymi ograniczeniami jakie stawia choroba? Przede wszystkim chodzi mi tu o wyprawy z synkiem. Zmroziła mnie Twoja opowieść. Naprawdę dziwisz się mężowi?
          • klimka21 Re: choroba w rodzinie 20.10.10, 16:36
            Ja się pogodziłam z moją chorobą i ograniczam wyjścia, szczególnie te dalsze. Ale powiedzcie sami, ze dwa razy w miesiącu moglibyśmy wyjść do znajomych na wieczór czy do kina i po prostu dobrze się bawić. Albo, żeby sam gdzieś wyszedł, ale widzę, że pomału rezygnuje ze wszystkich swoich wyjść "bo nigdy nie wiadomo".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja