klimka21
15.10.10, 20:20
Witam,
Od wielu lat choruję na padaczkę. Męża poznałam już będąc osobą chorą. Przed ślubem spotykaliśmy się 5 lat więc mąż wiedział czego się spodziewać. Jest cudownym człowiekiem i nigdy się na nim nie zawiodłam. "Stuknęło" nam już 11 lat od ślubu a wciąż bardzo się kochamy. Jest tylko jedno "ale". Mąż ciężko pracuje w korporacji. Dobrze zarabia i moglibyśmy pozwolić sobie na kilka wyjazdów w roku. Zawsze się jakoś wykręci byleby nie ruszyć się z domu. Mam ogromny problem by go wyciągnąć choćby do kina. Nawet jak w końcu gdzieś wyjdziemy jest cały czas spięty i nie potrafi się zrelaksować. Jeszcze gorzej jest gdy wychodzę sama bądź z synkiem. Wiem, że jest to spowodowane moją chorobą, że bardzo się o mnie boi. Mam wrażenie, że sytuacja go przerosła. Że może oczekiwał, że "jakoś się ułoży" a nie ma szans na poprawę. Nie wiem jak z nim rozmawiać. Nie chcę by w końcu uznał, że jestem dla niego tylko ciężarem.
Kasia