Myślicie że będzie dobrze?moja historia

19.10.10, 13:04
Witam, po krótce przedstawie Wam moją historię.

Po Slubie jesteśmy 12 lat ja 32 lata on 36, dwójka dzieci, mąz prowadzi firmę ja od 4 lat pracuję.
Do pracy poszłam gdy dzieci mogły pójśc do "zerówki", po pierwsze nie było nas stać na płatne przedszkole po drugie niewyobrażałam sobie by moimi maluchamy zajmował się ktos inny niz ja.
Wszystko co było związane z dziecmi i z domem było na mojej głowie,taka Matka Polka. Były rózne chwile złych raczej niewiele.Problemy zaczeły się gdy poszłam do pracy. Taka moja gchenna, mąż stał sie chorobliwie według mnie zasdrosny."Inwigilował" mnie na każdym kroku
przeglądał codziennie telefon,komputer wypytwywał gdzie co z kim i jak, średnio raz w tygodniu kłutnia,starałam sie go zrozumieć dotąd spokojny dom z ciepłym obiadkiem i zoną czekał,teraz pośpiech, wczesne wsatwanie dzieci do szkoły itd.Wracaliśmy póznym popołudniem do domku,
trzba było coś posprzątać, przejrzeć lekcje itd. byłam wyczerpana bo nadal wszystko było na
mojej głowie do łozka kładę się koło 23.00. i według mojego męża nie mam prawa byc zmęczona. chyba sama jestem sobie winna bo całą trójkę tak przyzwyczaiła.Kłutnie narastały , nie dawałam rady tłumaczyć mężowi że musi mi pomóc bo ja sama tego wszystkiego nie udżwignę,plus jego ciągłe podejrzenia że kogoś mam ,że go napewno zdradzam dobijały mnie totalnie.Podczas kłutni coś w mojej głowie się wyłączało nie potrafiłam już tłumaczyc prosić,milczałam a myśli rozrywały mi głowę tak bardzo chciałam go przekonać że to co mi wmawia jest nieprawdą.ale już nie potrafiłam rozmawiać,chciałam tylko by kłutnia się skończyła,żeby wszystko było ok.ale było dobrze tylko na jakiś czas.Podam przykład zadzwonił do mnie kolega z pracy oczywiście w sprawie służbowej po godz. 15stej kiedy jestem juz w domku
to był jeden telefon przz trzy lata po godzinach pracy,kiedy odebrałam i zaczełam rozmawiac wyrwał mi go z ręki i roztrzaskał twiedząc że z nim tak wesoło nie romawiam i że to napewno nie facet z którym łączy mnie coś więcej zatkało mnie.Nigdy przez mys nie przeszłoby mi skrzywdzic moją rodzine męża dzieci.Mąż jest "dosć" wrażliwym facetem wiem że nas kocha, ale sądzi że skoro zapewnia nam 2 razy w roku dluzsze wakacje, ogólnie nie szczędzi na przyjemności bo to on jakby niebyło zarabia więcej że to wystarczy, że więcej nie powinnam chyba oczekiwać.A ja tylko chciałbym by więcej się udzielał w domku czy pomógł przy dzieciakach. Ciagle twierdził że on tez jest zmczony że na nim ciązy duża odpowiedzialność za nasz byt itd.Ja to wszystko rozumiem, miałam sporo uwag do Niego.Nie potrafiliśmy się porozumieć.Miał mi za złe że zbyt rzadko mówię mu że go kocham że mu tego nie okazuję.Czy to Ja popełniłam gdzieś błąd? On także miał złych doradców, otoczenie w którym pracuje to mezowie których rodzina raczej niema znaczenia laski na prawo i lewo.Utwierdzali go w tym że napewno kogoś mam,wierzył im nie mi choc nigdy nie dałam mu powodu by tak myślał.Dowiedziałam się niedawno że skusił się i umówił
na kawę z jakąś małolatą znajomą kolegi.BYłam w niezłym szoku 4 dni wymazane z życiorysu.
Niw wiedziałam jak mam zareagować , w pierwszej chwili strasznie sie za to winiłam, że to
przezemnie że chyba faktycznie byłam zbyt zimną żoną,że właśnie rozpada się moja rodzina.Miałam chęć powiedzieć mu by się spakował,ale przecież ja go kocham nad życie.przeprowadziliśmy szczerą rozmowę tłumaczył że chciał tylko z kimś pogadać o swoich problemach bo ja podczas kłutni nie reagowałam milczałam, nie wiedział co ma myśleć i utwerdzał się że napewno ja go nie kocham a ja poprostu nie miałam sił kolejny raz mu tłumaczyć że kocham że nikogo nie mam . Chyba zabrneliśmy w jakiś ślepy zaułek.Opowiedział mi wszystko w szczegółach tak mi się wydaję.Powiedział że nigdy w życiu nas juz nie skrzywdzi.
Odciążył mnie w obowiązkach,jest lepiej zaczliśmy dbać o siębie bardziej,lepiej się słuchać i znajdować choć niewielkie chwile w pędzącym tygodniu pracy by być ze sobą.Czy jesteśmy na dobrej drodze by odbudowac wzajemne zaufanie?
Chciałam się tylko komuś wyżalić pozdrawiam wszystkich.
sory za chaotyczność i błędy.






    • blue_romka Re: Myślicie że będzie dobrze?moja historia 19.10.10, 13:45
      Chcę, tak jak Ty wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Być może mąż istotnie się opamiętał, zrozumiał i postanowił zmienić. Tego Ci z całego serca życzę.
    • magumagu Re: Myślicie że będzie dobrze?moja historia 19.10.10, 13:49
      Ja myślę, że będzie dobrze. Tyle lat jesteście małżeńswem, w końcu musiał nadejść jakiś kryzys ;-) Jeśli się dogadaliście i wcielacie ustalenia w życie, to gratulacje!
      Jesteście młodymi ludźmi a podziały w Waszym związku są (były?) jak pięć pokoleń wstecz.
      A co do obsesji męża to sam musi sobie z tym poradzić, za bardzo bym się nie tłumaczyła - jeśli masz czyste sumienie. W sumie to takie dręczenie psychiczne z tym inwigilowaniem, a na dodatek niszczenie mienia, na jego miejscu bym się porządnie zastanowiła i bardzo wkurzyła na Twoim za takie zachowania - musi poznać granice, trudno, żebyś Ty go przepraszała za jego paranoje.
    • velluto Re: Myślicie że będzie dobrze?moja historia 19.10.10, 13:52
      Nie jesteś partnerką, żoną, a podporządkowaną służącą - co kto lubi. Jesteś wiecznie manipulowana, dajesz sobą pomiatać - i stąd poczucie winy. Takim człowiekiem łatwiej sterować, daje się łatwo podporządkować. A mężowi w to graj. Nie musi się wysilać.

      A chorobliwa zazdrość nie jest objawem czegokolwiek innego poza zaburzeniami. I niestety - bardzo często stanowi odbicie własnego postępowania, bo normalnemu człowiekowi takie scenariusze do głowy nie przyjdą, ale takiemu, które je "przećwiczył" - jak najbardziej. I to nie koledzy tak go nakręcają. Tu działa prosta zasada: każdy sądzi wg siebie.

      Idź do psychologa, bo żaden post nie nauczy cię szacunku do siebie w 5 minut.
      Nie masz się z czego tłumaczyć, nie musisz też uciekać od rozmów. Terapeuta pomógłby wam nauczyć się rozmawiać konstruktywnie. Bo teraz nie umiecie - słyszycie się, ale nie słuchacie.
      • buziak1078 Re: Myślicie że będzie dobrze?moja historia 19.10.10, 14:46
        Wiem że psycholog to najlepsze wyjście, nikt nawet nie musi mi o tym mówić. Napewno mam wiekszy szacunek i wiarę w siebie odkąd w cudzysłowiu mam swój grosz co zdaje się zauważył mój mąż i gdzieś go to pewnie też zabolało ,że jakto taka szara myszka może sobie tak dobrze radzić, że może mieć innych znajomych niż jego, że może szybko awansować itd. A myslałam że mam dojrzałego faceta który naprawde dużo rozumie i powinien być dumny a nie szukać dziuryw całym.jego męskie ego zostało troszke dotknięte, a do tego doszły problemy zycia codziennego i wybuchło.
        • niebieski_ptak5 Re: Myślicie że będzie dobrze?moja historia 19.10.10, 15:23
          To nie jest żadne męskie ego tylko prostactwo i buractwo. Problemy były zawsze tylko TY zrobiłaś i pozwoliłaś z siebie zrobić niewolnicę Isaurę, nie będzie dobrze. Będzie gorzej. Zwłaszcza , że mu nie minie bo przez tyle lat się przyzwyczaił, że to on rządzi.
          • niebieski_ptak5 Re: Myślicie że będzie dobrze?moja historia 19.10.10, 15:25
            To chwilowa poprawa, potem zacznie się jazda. Niestety tak sądzę.
            • annb Re: Myślicie że będzie dobrze?moja historia 19.10.10, 15:31
              To się nazywa miesiąc miodowy
              Pan się stara przez chwilę a pozniej stara jazda
              należy być czujnym
    • baszi Re: Myślicie że będzie dobrze?moja historia 19.10.10, 15:55
      moim zdaniem chorobliwie zazdrosny facet ktory w dodatku umawai sie z malolatami sam ma na sumieniu i pewnie nie jedno

      a jak kocha to szanuje ja tu szcunku nie widze za grosz, wybacz ale utrzymywanie rodziny to za malo zeby mowic o milosci bo utrzymywac mozna i pania lekkich obyczajow, rozmowa, twarde warunki i konsekwencja

      swoja droga az tak sie zmienil?
    • demonsbaby Re: Myślicie że będzie dobrze?moja historia 19.10.10, 16:30
      pan mąż kwalifikuje się na pracę nad sobą i to dość metodyczną ...chciałabym ci powiedzieć, że tak - ułoży się, ale w ujęciu przytoczonych przez ciebie wydarzeń -chyba byłoby to zbyt pochopne. Sądzę również, że obecne objawy pana męża, mają jedynie mianownik wspólny z "miesiącem miodowym"., po którym wszystko wróci do opisywanej przez ciebie normy ... choć i może zdarzył się cud i facet dorósł do funkcji męża i ojca.
    • magumagu Aha, jeszcze jedno... 20.10.10, 10:14
      ... wygląda na to, że Twój pan i władca wkurzył się, kiedy stracił nad Tobą całkowitą kontrolę. To JEST chore. Gdyby znowu mu coś odbiło, postaraj się o to, żeby ktoś jeszcze o tym wiedział. Jednym słowem zadbaj o świadów, także tych pośrednich - zwierz się w pracy, koleżance, rodzicom. Nigdy nie wiadomo, co się może w życiu przydać ;-)
      • buziak1078 Re: Aha, jeszcze jedno... 20.10.10, 11:48
        Witam,
        Moim zdaniem nie ma ludzi idealnych czy idealnych związków,staram sie być dobrym człowiekiem i żyć i postepować zgodnie ze swoim sumieniem.Poprostu obydwoje gdzieś sie pogubilismy w tym wszystkim tak myślę.Chcę wierzyc że będzie dobrze:)A czy okaże się że jestem naiwna to czas pokarze.
        • azalia21 Re: Aha, jeszcze jedno... 20.10.10, 13:26
          Niestety, ja również czarno to widzę, chociaż nie chcę tobie sprawiać przykrości. Myślę, że człowiekowi, który żyje w zgodzie z własnym sumieniem, nie przyszłoby do głowy roztrzaskiwanie telefonu żony o podłogę tylko dlatego, że ta rozmawia z kolegą z pracy. Uważam, tak jak kilka osób powyżej, że twój mąż po prostu mierzy ciebie swoją miarą, to znaczy ma coś na sumieniu, jest nieuczciwy wobec ciebie i dlatego stał się tak podejrzliwy i chorobliwie zazdrosny, bo pewnie boi się, ty również możesz być nieuczciwa wobec niego. Może też w ten sposób zwala swoje poczucie winy na ciebie. Ja w każdym razie nie widzę tu miłości, przykro mi.
          • mozambique Re: Aha, jeszcze jedno... 20.10.10, 15:49
            na bank mąz cie zdradził , przynjamniej raz
            tak chorbliwa zazdrosć jest charakterystyczna dla osób które same maja cos za uszami ,
            z dwóch powodów :
            1. odwracaja uwage od siebei ( podobeni jak najwiwkszymi abstynentami są byli alkoholicy)
            2. doskonale wiedzą JAK ŁATWO jest zdradzic i JAK ŁATWO jest to ukryć

            a jesli jeszcze srodowisko pracy męza to jakis dziwny kombinat byle bzykaczy na parwo i lewo, którzy w dodatku tym sie chwalą ( to jakas gó...arzeria a nie dorosli mężczyźni?) i gdize zaliczenie jakiejs dupencji w przerwie na obiad to temat na rozmowy w wiekszym gronie - to jzu nie ma co sie domyslac .

            p.s. tylko nie "w domku" pliiiz - co to za infantylizm ?
            • ikame Re: Aha, jeszcze jedno... 20.10.10, 18:52
              odwracaja uwage od siebei ( podobeni jak najwiwkszymi abstynentami są byli
              > alkoholicy)

              a to można być mniejszym lub większym abstynentem?
              • verdana Re: Aha, jeszcze jedno... 20.10.10, 21:56
                Moim zdaniem - nie bedzie dobrze.
                • znowuniedziela Re: Aha, jeszcze jedno... 20.10.10, 23:20
                  IMO nie będzie bo Ty tłumaczysz sobie jego zachowanie. Twój post na forum dał mi do zrozumienia, że Ty oczekiwałaś, że my tu napiszemy-bedzie dobrze, jest szansa, przycichnie, przyschnie-do następnego razu. IMO nalezy natychmiast wybrac się do mediatora (dobrego) -jeśli zależy ci na związku, jeśli wolisz mieć święty spokój-zwiewaj , póki czas, bo może się skończyc rękoczynami, albo i czymś gorszym.. Tak to widzę, bo sama piszesz, że wszystko na chwilę przycicha, po czym jest nieco gorzej ...
                  • magumagu Re: Aha, jeszcze jedno... 21.10.10, 09:19
                    Tak naprawdę to nikt na forum nie jest w stanie Ci odpowiedzieć jak będzie. Może lepiej pójdź do wróżki? ;-)
                    Tak opisałaś swojego męża, że z zewnątrz to nie wygląda najlepiej, ale może rzeczywiście coś mu odbiło po prostu? Wcale nie uważam, że Cię zdradził, co najwyżej koledzy go podkręcili, że MOŻNA zdradzić i dlatego zaczął sobie coś tam roić? A może ma depresję? W każdym razie milczenie podczas kłótni jest najgorszym rozwiązaniem, no bo jak to wygląda? On się drze, a Ty co robisz? Słuchasz i się gotujesz w środku? Jeśli facet nie jest telepatą to jak ma wiedzieć co naprawdę dzieje się w Twojej głowie?
                    A teraz jak jest? Masz poczucie winy, za to co się stało? Czy jednak on przejrzał na oczy? Gdyby taka sytuacja się powtórzyła to udaj się do psychologa i ośrodka interwencji kryzysowej albo zadzwoń na niebieską linię - tam Ci dokładnie wytłumaczą na czym polega mechanizm przemocy psychicznej.
                    A może to jednak był to potężny kryzys i teraz będzie lepiej niż do tej pory? Przecież nikt nie każe Ci się od razu rozwodzić, po prostu bądź czujna, a jeśli będziesz czuła się winna temu, że coś dzieje się nie tak, będziesz się bała, że ktoś z pracy do Ciebie zadzwoni po godzinach, albo że uśmiechniesz się do kogoś i cały czas będziesz miała wrażenie, że musisz się PILNOWAĆ i UKRYWAĆ nie mając do tego powodów - to jest dla Ciebie bardzo poważny sygnał, że facet jest BARDZO NIE OK W STOSUNKU do Ciebie.
                    • buziak1078 Re: Aha, jeszcze jedno... 21.10.10, 10:08
                      Witam,zamieszczając post nie liczyłam na wspaniałe rady, może chciałam spojrzec bardziej obiektywnie na mój związek choć to co napisałam to kropla w morzu z naszych 12stolenich przezyć odzwrciedlająca cząstkę z naszego zycia rodzinnego. Myslę że powodów zazdrosci może byc wiele,jescze jeden aspekt który może mi się nasunąć to to że faceci uważaja mnie za "niezłą laskę" czy jak kto woli bardzo atrakcyjną kobietę. Zdarzają się sytuacje kiedy panowie wciskają mi w rękę swoje nr tel., czy próbója zaprosic na kawę czy bezpośrednio na sex, jednak takie sytuacje naprawdę mnie nie interesują mam kochane dzieciaki , byc może nie idealnego faceta który potrafi byc kochany i którego kocham. nic więcej dla mnie się nie liczy. Panowie są chyba troszke prostrzej konstrukcji, kilka dobrych rad niedojrzałych kolegów czy stwierdzeń utrwaliło w nim to że napewno kogoś mam. Rozmawialiśmy często o tym co czujemy przed tymi wszyskimi kłótniami mówił, że zle się psychicznie czuje że siedzi w pracy i mysli czy ci wszyscy przystojni koledzy z pracy mnie adorują i wogóle strasznie się nakręcał że już napewno nie jest dla mnie atrakcyjny itd. Chyba nie byłam swiadoma że aż tak źle z nim.Może mogłam cześciej Go przytulać i mówić że jest najwarzniejszym człowekiem w moim zyciu.Wydaję mi się że świad stanoł troszke na głowie rządzą nim inne priorytety, patrzę wokół na znajomych którzy borykają się z podobnymi lub gorszymi problemami i się zastanawiam o co w tym zyciu chodzi?Tak się właśnie zastanawiam czy milcząc podczas kłótni to nie ja znecałam się nad nim psychiczne, ale nie potrafiłam konstruktywnie tłumaczyc mu by się nie przejmował i własnie wtedy przydałaby się pomoc specjality.Jesteśmy teraz chyba mądrzejsi o te przeżycie.
                      • magumagu Re: Aha, jeszcze jedno... 21.10.10, 10:13
                        No widzisz, masz odpowiedź.
                        Karanie milczeniem to bardzo zły pomysł, lepiej coś wywrzeszczeć, pokłócić się i oczyścić atmosferę.
                        Ja tam uważam małżeństwo za bardzo fajną instytucję i warto zawsze o nie walczyć i zmieniać się dla niego - chodzi o obie strony oczywiście. Bądź dobrej myśli, pozdrawiam!
                        • falka32 Re: Aha, jeszcze jedno... 21.10.10, 11:00
                          Sama nie wiem, co napisać.
                          Wszystko wskazuje na to, że to po prostu twoja wina.
                          Twoja wina, bo jesteś za ładna
                          Twoja wina, bo jak on na ciebie wrzeszczał i wysuwał absurdalne oskarżenia, to tak naprawde to ty się nad nim znęcałaś i go krzywdziłaś swoim milczeniem. Świetnie, że w końcu to odkryłaś, teraz wszystko się zmieni.
                          Twoja wina, bo go sprowokowałaś chodzeniem do pracy pomiędzy przystojnych kolegów.
                          Twoja wina, że nie wybaczyłaś od razu biednemu chłopcu, który się pogubił.

                          Zrób sobie ten test - czy twój facet jest potencjalnym damskim bokserem: www.tczew.edu.pl/index.php?id=26,227,0,0,1,0

                          Nawet z tego, co tu napisałaś widać, ze masz porażającą zgodność z tym testem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja