Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu

21.10.10, 10:10
Mamy kryzys, kolejny, jesteśmy świeżo po ślubie, w domu 3 miesięczne dziecko.
Maleństwo ostatnio daje w kość co pewnie odbija się na sytuacji, ale przed dzieckiem również nie było różowo.

Czuję, że żona kompletnie nie ma do mnie szacunku, unika zbliżeń, jeśli do nich dojdzie zachowuje się mechanicznie. Pierwsza noc po ślubie w domu była plecami do siebie...
Ciągle mi coś wypomina, że nie sprzątam, że nie pomagam, jednocześnie nie mówi o tych problemach, zaciska je w sobie i wykrzykuje dopiero podczas kłótni. Podczas kłótni podważa moją męskość, wie gdzie uderzyć, żeby zabolało. Twierdzi, że nie chce mnie dotykać, bo mieliśmy kilka kłótni w których doszło do szarpaniny.

Staram się w trakcie kłótni spokojnie porozmawiać, coś wyjaśnić, coś ustalić jednak nie da się-ona wtedy przestaje myśleć, rozpoczyna się litania obwiniania. Chciałbym jej dać wszystko co mam, pomóc w codziennych sprawach ale paraliżuje mnie nerwica, bo gdy już to robię ona podnosi głos bo robię coś nie tak, nie po jej myśli. Nie mam zamiaru być traktowany jak szmata. Czasami już nie wytrzymuję obelg i ciągłych wrzasków; zależy mi na tym, aby moje dziecko nie było wychowywane w domu z kłótniami jakie oboje mieliśmy.
Sporo pracuję - ostatnio obciążająca umysłowa praca na etacie + fuchy wieczorami. Mimo, że w przyszłym roku fuch już nie zamawiam to ona tego nie stara się docenić.

Może nie jest to wszystko jakoś ułożone, ale nie mogę się skupić. Jestem w pracy i mam ochotę wyjść po prostu do domu. Te ciągłe kłótnie i wyzwiska nie dają mi żyć.

    • magumagu Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 10:20
      Co to znaczy szarpanina? Co to znaczy, że przed ślubem było źle? Napisz więcej o swoich reakcjach, powodach awantur. Masz jakiś świadków? Opowiedziałeś o tym komuś?
    • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 10:34
      myślałem, aby podczas kłótni wychodzić z domu, ale to jest bez sensu, bo i tak do niego będę musiał wrócić; problemy zostają. nie wiem jak załagodzić sytuacje.

      niejasno wcześniej napisałem - oboje mieliśmy kiepskie domy, ja z moim ojcem nawet ostatnio się kłócę, ale udaje mi się z nim też porozumieć. ona ma ojca alkoholika i rozkwit nienawiści w domu, raczej bez postępu.

      nie szuka sposobów naprawy problemów, umie tylko wytykać. gdy wypomina mi przeprowadzkę do innego miasta, to proponuję jej powrót do poprzedniego miasta, ale ona wtedy znajduje kolejny powód przeciwko powrotowi. paranoja. często proste sytuacje komplikuje jakąś projekcją mało mo problemami.

      proszę podpowiedzcie mi jak z tym wszystkim sobie radzić.
      • demonsbaby Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 10:43
        Czyli ta szarpanina nie ma znamion cielesnych, ale słowne jak rozumiem? Myślałam, żeby wskazać może najpierw wszelkie realne "bicia na gar" u mam przy małym dziecku, bo opieka nad takowym nawet we wspaniałych związkach piętrzy spięcia. Co też zaznaczam, ale jednocześnie, wskazuję, że relacje te będą się układać coraz gorzej, jeżeli nad związkiem nie zaczniecie pracować oboje ... co prawda, z młodą i świeżo upieczoną mamą będzie problem - jeśli idzie o powstrzymywanie czy kontrolę emocji.
        Sytuacja - troszkę jakby patowa. Jednak najpierw doradziłabym spokojną rozmowę z próba ustalenia wspólnych celów bez obwiniania się za stan zaistniały. Należy sobie wspólnie odpowiedzieć na pytanie: czy wy oboje chcecie być razem, nie kierując się "dobrem" dziecka (bo np. w takich relacjach to dobro jest fikcją i lepsze dla rozwoju malucha byłoby rozstanie)?
        Jeśli zapadnie - wspólne tak, to warto określić, czy nie potrzebujecie fachowej pomocy, żeby sobie umieć ułożyć dialog - a nie sypane wzajemnie monologi.
        • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 11:07
          Nie jestem święty, czasami chciałem jej zatkać usta żeby nie darła się na cały blok podczas kłótni. Proszę ją wielokrotnie, aby nie wrzeszczała. To już kolejne mieszkanie w którym wstyd mi jest mówić dzień dobry sąsiadom. Dochodziło też do nieco gorszych rzeczy ale staram się o tym zapomnieć.

          Jestem sfrustrowany, bo nie potrafię jak ona np. tydzień czasu nie odzywać się i nie przytulać. Ostatnio mi z tym coraz lżej - chyba coraz mniej mi zależy, ale i tak głównie ja wyciągam pierwszy rękę i to ja przepraszam => czyli wychodzi że to zawsze ja jestem winny wszystkiemu. Nie chcę żeby tak było, że moja dobra wola ustawia mnie w roli winnego.

          Dodam, że po takich cichych dniach, gdy widzę, że zapowiada się kolejnych kilka dni patologicznej ciszy i braku uczuć to krew mnie zalewa. Co ciekawe po megaawanturze ona zachowuje się nieco rozsądniej. Łatwiej jest nam się pogodzić, choć jak pisałem ostateczny gest pojednania przeważnie należy do mnie.
          • demonsbaby Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 11:23
            małe dziecko wymaga waszej wspólnej troski. Jeżeli trwają dni "zawieszenia broni", a ty masz taka możliwość i nie jesteś przemęczony pracą, zaproponuj żonie odciążenie w opiece - niech sobie odpocznie, wyjdzie z koleżankami, itp. Postaraj się (mimo, że zawsze TY) jeden tydzień przejść bezkonfliktowo. Pamiętaj, że nią teraz kierują szczególnie frustracje związane z opieką nad maleństwem. Przy bez-okazyjnej kolacji przy świecach z bukiecikiem, po prostu powiedz, że ją kochasz i chcesz ratować związek - bo dzieje się źle. Zaproponuj tym samym odział w terapii małżeńskiej, która może wam pomóc się wzajemnie rozumieć, a przynajmniej komunikować.
            Ważne jednak są zasady - wspólne zasady, które powinniście ustalić, a żeby je uszanować, będzie to wymagać od was obojga wspólnego wysiłku. I tak: zapisać sobie nawet na kartce / posterze punkt 1. "odnosimy się do siebie z szacunkiem" (bez epitetów, bez krzyków), punkt 2 próbujemy mówić o tym co nas denerwuje w drugiej osobie, itd. Ten proces jest żmudny, wymaga wysiłku, ale przy chęciach, a przede wszystkim uczuciu, przyjdzie czas na efekty.
            • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 13:01
              demonsbaby napisała:

              > małe dziecko wymaga waszej wspólnej troski. Jeżeli trwają dni "zawieszenia bron
              > i", a ty masz taka możliwość i nie jesteś przemęczony pracą, zaproponuj żonie o
              > dciążenie w opiece - niech sobie odpocznie, wyjdzie z koleżankami, itp. Postara
              > j się (mimo, że zawsze TY) jeden tydzień przejść bezkonfliktowo. Pamiętaj, że n
              > ią teraz kierują szczególnie frustracje związane z opieką nad maleństwem. Przy
              > bez-okazyjnej kolacji przy świecach z bukiecikiem, po prostu powiedz, że ją koc
              > hasz i chcesz ratować związek - bo dzieje się źle. Zaproponuj tym samym odział
              > w terapii małżeńskiej, która może wam pomóc się wzajemnie rozumieć, a przynajm
              > niej komunikować.

              boli mnie to, że mówię że ją kocham znacznie częściej niż ona; ona właściwie w ogóle.
              spróbuję z nią porozmawiać i razem udamy się do terapeuty, bo nie widzę już innych możliwości.

              > Ważne jednak są zasady - wspólne zasady, które powinniście ustalić, a żeby je u
              > szanować, będzie to wymagać od was obojga wspólnego wysiłku. I tak: zapisać sob
              > ie nawet na kartce / posterze punkt 1. "odnosimy się do siebie z szacunkiem" (b
              > ez epitetów, bez krzyków), punkt 2 próbujemy mówić o tym co nas denerwuje w dru
              > giej osobie, itd. Ten proces jest żmudny, wymaga wysiłku, ale przy chęciach, a
              > przede wszystkim uczuciu, przyjdzie czas na efekty.

              próbowałem wprowadzić zasadę "nie krzyczymy przy dziecku". nie udało się.
      • magumagu Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 10:46
        No cóż zbyt wylewny to nie jesteś...
        Takie życie na pewno normalne nie jest.
        Zadzwoń sobie na pierwszy lepszy komisariat, podadzą Ci namiar na najbliższy ośrodek interwencji kryzysowej. Tam, za darmo, porozmawiasz z psychologiem lub kimś kompetentym, kto pomoże ustalić Ci tok postępowania. Mogą skierować Cię na warsztaty dla ofiar przemocy, a żonę - dla sprawców lub na inną terapię, która pomoże Wam (jej) radzić sobie z negatywnymi emocjami.
        Jeśli nie to pozostaje Ci zwinąć manatki i zwiewać gdzie pieprz rośnie, a wcześniej jeszcze powalczyć o przejęcie opieki nad dzieckiem (chociaż udowodnienie żonie znęcania będzie bardzo trudne, takie są, niestety, polskie realia).
    • panpaniscus Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 11:06
      Trzymiesięczne dizecko i żona "unika zbliżeń" ? To prawdopodobnie fizjologia. Pewnie jest zmęczona i jeszcze w takim stanie hormonalnym (jeśli karmi piersią), że nie odczuwa ochoty. Jeśli ty nie jesteś zmęczony, a ona tak, to znaczy że żona ma za dużą część obowiązków.

      O co chodzi z szarpaniną? Ty ją szarpałeś czy ona ciebie?

      Znowu, wiele osób (i mężczyzn i kobiet) nie ma ochoty na seks i czułości, gdy emocjonalnie źle się czują w związku.

      Czas po urodzeniu dziecka jest bardzo, bardzo trudny dla rodziny. I dla ciebie i dla żony. Ty się czujesz niedoceniony w związku z pracą, widzisz problemy w komunikacji, ona też być może czuje się przeciążona i niezrozumiana. Może spróbujcie porozmawiać w obecności mediatora - np. z terapeutą. Nie sądzę, żeby żonie w tej sytuacji było dobrze, ani że wypominanie i kłótnia to to, o czym marzyła.
      • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 11:19
        unika zbliżeń, kompletnie ich nie potrzebuje. średnio 2 razy w miesiącu; ja mam 30 ona 26 lat.
        aby być uczciwym po pracy pracuję zazwyczaj od 18:00 do 00:30. mimo, że mi to ciągle wypomina i uzasadnia tym brak ... to nigdy nie odciągnęła mnie od komputera w tym celu, choć bardzo bym tego chciał. więc to chyba tylko wymówka.
        sytuacja ma miejsce od około 2 lat, a jesteśmy razem 4.
        szczerze mówiąc wali mnie to. środkiem zastępczym jest mi praca. nie będę nikogo prosił o seks.
        • demonsbaby Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 11:26
          w kwestii seksu, twierdzisz, że żona jest oziębła. Noc poślubną też wspominasz jako koszmar z ulicy wiązów. Natomiast w ramach rzucania się do gardeł, żona wskazuje na "brak twoich zdolności". Od kiedy to się zaczęło? Rozmawiałeś kiedyś z żoną nt. jej fantazji erotycznych, zaspokajania potrzeb, spełniasz ją fizycznie? Czy jest to raczej przez nią motywowane - niechęcią do zbliżeń po wylewaniu sobie rzygowin?
          • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 11:49
            demonsbaby napisała:

            > w kwestii seksu, twierdzisz, że żona jest oziębła. Noc poślubną też wspominasz
            > jako koszmar z ulicy wiązów. Natomiast w ramach rzucania się do gardeł, żona ws
            > kazuje na "brak twoich zdolności". Od kiedy to się zaczęło?
            Nigdy nie miałem problemów z potencją. Miałem na myśli raczej jej zarzuty co do mojego zachowania. Chciałbym, aby spotkała takiego "mało-męskiego" pasożyta bez ambicji, na którego by robiła. Ciekawe jak by go nazywała.
            > Rozmawiałeś kiedyś z żoną nt. jej fantazji erotycznych, zaspokajania potrzeb,

            Heh, erotyka i tego typu rozmowy u nas nie istnieją. Tyle na ten temat.
            Sam się sobie dziwię, bo w czasie studiów miałem bogate życie erotyczne ze swoimi stałymi partnerkami.

            > spełniasz ją fizycznie? Czy jest to raczej przez nią motywowane - niechęcią do zbliżeń po wylewaniu
            > sobie rzygowin?

            schudłem dla niej ok 8kg, chudnę dalej, ale mimo to wczoraj nazwała mnie "grubasem". nazywałem ją tak kiedyś dla żartu - jest szczupła, a ona wzięła to na poważnie i wytyka przy znajomych ten tekst.
            oprócz tego jest aniołem w towarzystwie, sprawia bardzo dobre wrażenie; nikt nie wie ile siedzi w niej gniewu.
            • demonsbaby Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 12:30
              raczej twoje bujne życie erotyczne w czasie studiów nie określa tej więzi erotycznej między wami. Innymi słowy, może być, że żona nie odczuwa satysfakcji i o tym również warto z nią porozmawiać - w kwestii potrzeb. Podkreślam jednak, że życie erotyczne ma prawo czasem ginąć, a nawet zanikać w takim okresie jak niańczenie oseska. To wczesne macierzyństwo chyba najlepiej choć brutalnie określiła kiedyś Chylińska. "ropiejące cycki, rozdarte krocze niczym kwiat lotosu". Stąd tutaj wykazywałabym się na twoim miejscu zrozumieniem tej niechęci, no chyba, że ta niechęć zrodziła się wcześniej przed poczęciem / urodzenia dziecka.
          • pelapa Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 11:53
            No rany, 3 miesiące po porodzie z nacięciem krocza i mlekiem lejącym sie z piersi to wiele kobiet nie odczuwa chęci na seks. Jak mało trzeba mieć empatii żeby tego nie zrozumieć?
            • lilyrush Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 12:39
              3 miesiące a nie 3 dni!!!!
              toć nie wiem coby sie jej z tym kroczem musiało stać, żeby się nie zagoiło do tego czasu
              3 miesiace to nawet po cesarce sie nie pamieta

              Myślę, ze jak dotąd pominęliście najważniejszy aspekt- żona jest DDA. Przenosi do swojego związku model jaki miała w swoim rodzinnym domu. Nie umie inaczej. to jest bardzo poważny problem i długo sie z tego wychodzi. Ale trzeba chcieć.
              • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 12:55
                była cesarka. nic nie tknięte. opory były długo przed ciążą.
                chylińską lubię i cenię i zdaję sobie sprawę, że zdarza się "rozklapiocha" :) ale tutaj jej nie ma :)
        • karolina1987r Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 14:56
          mam podobna sytuacje tez swiezo po slubie i dwumiesieczne dziecko, nie meiszkamy razem ze wzgledu na tesciowa. teraz wiem ile czasu i poswiecenia wymaga takie malenstwo ,czasem chcialabym aby ktos mi pomogl zebym mogla wykąpać sie dłuzej a nie tylko wejsc i wyjsc , zrelaksowac, zajac sie soobą przez chwilę oderwać sie od obowiązków. w nocy ciągłe wstawanie ,ogrom obowiązków z dzidziusiem, takie maleństwo potrzebuje bardzo duzo uwagi, na kazde zawolanie mamusia musi być. moze poprostu zrozum ją, sam od siebie zacznij pomagać w domu a nie tylko zostawiac po sobie -samo się nie zrobi ona naprawde jest zmęczona. teraz juz to wiem zostalam z dzieckiem sama ,mąż mieszka ze swoją matka ,przyjezdza do dziecka ale tylko oto zeby go zobaczyc,podejrzewam ze u ciebie jest tak samo jestes po to zeby zoaczyc dziecko no i bankomatem. a co do seksu daj zonie troche czasu po porodzie nie jest łatwo wrocic do wszystkiego a tymardziej majać tyle na głowie
          • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 16:18
            wiem ile to czasu zajmuje. może nie robię tego ciągle, ale robię to - z przyjemnością.
            nie wymagam od niej obiadów, prasowania moich rzeczy, ostatnio powiedziałem, że ma mi nie robić prania, bo też mi to wypominała, jedyne co zmywa i sprząta, ale też tylko dlatego, że nie zgadza się na podłączenie zmywarki która stoi 1,5 roku czasu nieużywana ze względu na niedużą kuchnię.

            wszystko się nadpsuło już zanim było dziecko i małżeństwo.
    • blue_romka Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 12:39
      Czytając Twój pierwszy post zastanawiałam się, czy Twoja żona nie jest czasem córką alkoholika. Twój drugi post mnie w tym utwierdził. Opisywane przez Ciebie zachowania są typowe dla DDA (dorosłe dziecko alkoholika). Proponuję, żebyś poczytał trochę na ten temat, co pozwoli Ci lepiej zrozumieć żonę. Podsuń jej też coś do poczytania- być może da jej to do myślenia, wpłynie na próbę zmiany zachowań. Tu potrzebna jest praca nad sobą, a jeśli nie będzie skuteczna, to terapia (bezpłatna jest w ośrodkach AA).
      • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 12:58
        dziękuję. też do tego doszedłem, ale wysłanie jej na terapię jest raczej niemożliwe. zaraz będzie gadać - "a kto się dzieckiem zajmie jak nie ja", - wynajdzie 1000 powodów, żeby mnie zignorować. ale widzę że to jedyne wyjście :/
        • demonsbaby Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 13:00
          najprawdopodobniej - jedyne realne. Swoje frustracje - mama przeniesie też na dziecko, więc może warto poruszyć taką argumentację.- tyko bez skrajności na zasadzie "złej matki". Poszukaj również pomocy dla siebie albo najprościej zgłoście się po taką pomoc wspólnie.
        • blue_romka Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 14:20
          Macie maleńkie dziecko, przy którym jest dużo pracy. Żona pewnie bywa sfrustrowana. Może terapię potraktowałaby jako odskocznię od domowego kieratu, zrobienie czegoś dla siebie?Zaproponuj, że zostaniesz wtedy z maluchem.
          Ale przede wszystkim uświadom jej problem, razem zgłębcie temat. Znam osoby, które poradziły sobie bez specjalistów, jednak wymagało to od nich po pierwsze dużej wiedzy, po drugie ciężkiej pracy.
    • eastern-strix Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 13:33
      Wybacz, ale twoja zona prezentuje wiele zachowan typowych dla DDA. Oczywiscie, wspieraj ja ale w granicach - nie pozwol podporzadkowac wlasnego zycia jej zaburzeniom.

      Coz, sporo DDA jest super w towarzystwie a wybucha dopiero w domu. To taki mechanizm,zeby sobie zjednac ludzi, niektorzy terapeuci mowia,ze to dlatego,ze kiedys tak musialy postepowac z rodzicami.

      Mysle,ze zona podwiadomie uwaza,ze agresja to dobra metoda na osiaganie wlasnych celow. Naogladala sie w domu,gdzie prawdopodobnie agresywna strona stawiala na swoim i teraz to powiela. Kobiety DDA nie zawsze sa pasywne i bierne i biora za mezow alkoholikow. jesli identyfikowaly sie z agresywnym ojcem/matka, to beda powielac taki wzorzec. Nie zawsze identyfikacja nastepuje z osoba tej samej plci.

      Skoro Twoja zona nigdy specjalnie nie lubila seksu,to moze byc tez i tak,ze po prostu chciala miec dziecko. Sporo kobiet z dysfunkcyjnych rodzin ma taki duzy deficyt milosci,ze idealizuje milosc maciezynska i wyobraza sobie,ze dziecko to lekarstwo na cale zlo,ze zycie bedzie super itp. To niestety tak nie dziala. A frustracje wyladowuje zona na Tobie, bo tego sie w domu nauczyla.

      Polecam postawienie sprawy jasno (ale nie w czasie klotni): mamy problem z bliskoscia, z seksem, ktory wynika z tego,ze nasz zwiazek nie dziala dobrze. Proponuje zebysmy poszukali kogos, terapeuty, kto pomoze nam wyjsc na prosta. Bunt masz murowany,ale proponuje sie nie uginac, tylko pojsc samemu. Jesli nic sie nie zmieni,to przynajmniej z kims sobie pogadasz, moze sie czegos o sobie dowiesz i moze sie troche otworzysz.

      Zakomunikuj tez, ze agresja slowna, krzyk, straszenie, to jest przemoc. Nastepnym razem kiedy zona wpadnie w szal po prostu wyjdz albo zadzwon na niebieska linie. To zaden wstyd, mezczyzni tez padaja ofiara przemocy.

      I zadnej przemocy z Twojej strony! Mi to wyglada na to,ze zona podswiadomie prowokuje sytuacje, ktore zna i prawie chce,zebys ja walna. Bron boze nic z tych rzeczy - po prostu wyjdz z mieszkania.

      Czasem ludzie dobieraja sie na zasadzie koluzji, tzn. 'nakrecaja' wzajemnie swoje negatywne cechy. To ich chroni przed bliskoscia, a pozwala nie czuc sie samotnym.

      Bez psychologa sie nie obejdzie. I polecam dzialac szybko, w przeciwnym razie moze sie okazac, ze opieka spoleczna sie zainteresuje Wami, bo w koncu sasiedzi nie wytrzymaja i zadzwonia gdzie trzeba (na Zachodzie to norma ale chyba juz tez i w Polsce cos sie ruszylo i zdarzaja sie interwencje majace na celu dobro dziecka gdy wiadomo,ze rodzice pozostaja w dlugotrwalym konflikcie).

      przepraszam za przydlugie dywagacje.
      • sebalda Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 14:05
        >Chciałbym, aby spotkała takiego "mało-męskiego" pasożyta bez ambicji, na którego by robiła. >Ciekawe jak by go nazywała.
        Zaintrygowało mnie to zdanie. Wnioskuję z tego, że Twoja żona jest niezadowolona, że dużo pracujesz, że jesteś czasami takim macho, skoro wolałaby "mało-męskiego", że chciałbyś uprawiać seks jak najcześciej zupełnie nie biorąc pod uwagę kwestii hormonów tudzież niechęci spowodowanej jej żalem do Ciebie po awanturze. Twierdzisz, że zawsze tylko przez nią są prowokowane awantury, ale czy na pewno? Wiesz jak wielu mężczyzn tak twierdzi? Ale ok, zakladam, że nie ściemniasz, tym bardziej, że żona może faktycznie być DDA. Niemniej niezależnie od tego, kto zaczął kobieta po awanturze z wyzwiskami i szarpaniem może naprawdę odczuwać wielką niechęć do jakiegokolwiek zbliżenia z partnerem. Awantury bolą, ale facetowi łatwiej się wyżyć w seksie, kobieta w takiej sytuacji nie umie się szybko przestawić z trybu rozżalenia na tryb gorącego seksu.
        Napisałeś to zdanie, dlatego, że żona czasami mowi, że wolałaby miec w domu mniej pracującego, ale bardziej poświęcającego się rodzinie męża, spokojnego, łagodnego, nie tak wymagającego? Czyż nie tak? To Ci powiem, że ją rozumiem, bo niekóre kobiety wolą od pieniędzy i wiecznych kłótni, spokój, ciepło zamiast gorącego seksu i odrobinę zrozumienia. Zaznaczam mocno, że nie wszystkie kobiety, że może z Twoją żoną jest inaczej, że może nadinterpretuję, ale może należałoby to wszystko przemyśleć.
        W żadnym z Twoich postów nie przeczytałam choć jednego słowa zrozumienia dla żony. Choć na milimetr. To smutne, zważywszy na jej problemy wyniesione z domu. Jest tak zła, że nie rozumiem dlaczego zdecydowałeś się na dziecko z nią.
        A co do terapii, to często pomaga ona ofierze, nie tylko agresorowi. Wiele kobiet ma problem z agresywnym mężem całkowicie opornym na terapie i zmiany w zachowaniu. Wtedy zaleca się takiej kobiecie, aby sama poszła na terapię, gdzie nauczy się stawiać granice i radzić sobie w kryzysowych sytuacjach. Coraz więcej mężczyzn zgłasza sie z tym problemem, a na spotkania grup wsparcia dla ofiar przemocy też trafia coraz więcej facetów. To nie wstyd. Radzę przemyśleć to też.
        Btw. dlaczego żona nie chciała Cię podczas nocy poślubnej, tak zupełnie bez powodu?
        • becik-pl Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 16:34
          sebalda napisała:

          > >Chciałbym, aby spotkała takiego "mało-męskiego" pasożyta bez ambicji, na k
          > tórego by robiła. >Ciekawe jak by go nazywała.
          > Zaintrygowało mnie to zdanie. Wnioskuję z tego, że Twoja żona jest niezadowolon
          > a, że dużo pracujesz, że jesteś czasami takim macho, skoro wolałaby "mało-męski
          > ego", że chciałbyś uprawiać seks jak najcześciej zupełnie nie biorąc pod uwagę
          > kwestii hormonów tudzież niechęci spowodowanej jej żalem do Ciebie po awanturze

          Tez mi się wydaje, że kolega trochę siebie wybiela, a całą odpowiedzialność za problemy w małżeństwie zrzuca na żonę, która pewnie całe dnie i noce (pisał, że po pracy pracuje w domu od 18 do 00.30....), siedzi z dziecięciem sama i nawet do kogo nie ma ust otworzyć. Nie dziwię się, że jest nie zadowolona! Poza tym jeśli pan tyle pracuje, to pewnie wszelakie obowiązki domowe również są tylko na jej głowie.... Przypuszczam, bo przecież nie wiem,że pada na twarz,przy czym mąż poświęca jej zero uwagi i jeszcze ma pretensje, że Ona ma o to problem, w takiej sytuacji nie łatwo na ochotę na seks, a maż uważa, że powinna mu rozkładać nogi ZAWSZE kiedy ON ma na to ochotę, bo utrzymuje rodzinę i mu się należy....

          > Napisałeś to zdanie, dlatego, że żona czasami mowi, że wolałaby miec w domu mni
          > ej pracującego, ale bardziej poświęcającego się rodzinie męża, spokojnego, łago
          > dnego, nie tak wymagającego? Czyż nie tak? To Ci powiem, że ją rozumiem, bo nie
          > kóre kobiety wolą od pieniędzy i wiecznych kłótni, spokój, ciepło zamiast gorąc
          > ego seksu i odrobinę zrozumienia.

          Też myślę, że to właśnie tutaj jest problem

          > W żadnym z Twoich postów nie przeczytałam choć jednego słowa zrozumienia dla żo
          > ny. Choć na milimetr. To smutne

          Nawet bardzo smutne. Jak się założyło rodzinę, to trzeba jej poświęcać czas, kolego.
    • kol.3 Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 16:48

      Zadałabym parę prostych pytań:
      Piszesz, że pracujesz na etacie plus fuchy wieczorami. Czyli od rana do wieczora nie ma Cię w domu, a kobieta jest sama przy dziecku? Czy ona ma jakąś pomoc?
      Czy te fuchy wieczorne, teraz kiedy jest małe dziecko w domu i kiedy trzeba pomóc, są konieczne? Czy nie pojawiły się przypadkiem z chwilą urodzenia dziecka, żeby uciec z domu?
      Czy żona ma zasiłek macierzyński, czy macie w tej chwili tylko jeden dochód? Doradzałabym skasowanie fuch, pomoc żonie i ratowanie związku.
      • verdana Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 18:04
        Wyglada na to, ze całe prowadzenie domu i opieka nad dzieckiem należą do domu. Bo Ty pracujesz - najpierw poza domem, potem w domu i oczekujesz za to wdzięcznosci. A wieczorem oczekujesz od żony wyłącznie seksu.
        Przykro mi, to tak nie działa. twoja żona jest zmęczona i samotna. Wnosisz do domu jedynie pieniądze, z bankomatem nikt nie ma ochoty sypiać. Szczegónie, gdy bankomat się awanturuje, nie uznając, ze żona może mieć inne potrzeby seksualne.
        Poza tym zauważylam, że wszelkie uwagi żony o tym, ze Wasz seks szwankuje traktujesz jedynie jako próbę obrazenie Cię. A może warto sie zastanowić - serio - dlaczego nie zadawalasz zony, zastanowić się, co powinieneś robić w łóżku, co zmienić - a nie uznać, zę Ty jesteś wspanialym kochankiem, a żona tylko marudzi. Bo niezaleznie, jak oceniały Cie inne kobiety - dla żony nie jesteś atrakcyjnym partnerem seksualnym - być moze nad tym trzeba popracować.
    • eastern-strix Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 18:54
      >>>>Chciałbym jej dać wszystko co mam, pomóc w codziennych sprawach ale paraliżuje mnie nerwica, bo gdy już to robię ona podnosi głos bo robię coś nie tak, nie po jej myśli. Nie mam zamiaru być traktowany jak szmata. >>>>

      To brzmi znajomo. Jesli jednak zona nie ma zadnych powaznych zaburzen zwiazanych z DDA, to widocznie potrzebna jest terapia zwiazku. To jest problem wielu par - najpierw kobieta bierze na siebie caly ciezar prowadzenia domu, bo ma w glowie idealny obraz matki i zony, potem jak juz sie to nudzi, partner jest oskarzany o nicnierobienie. Jesli zas sprobuje cos zrobic, to jest krytykowany. I tak sie to ciagnie.

      Mam wrazenie,ze Wy wcale ze soba nie rozmawiacie. Chyba potrzebujecie kogos, kto Was nauczy jak komunikowac potrzeby.

      I zeby bylo jasne, niezaleznie od tego,czy zona ma jakies zaburzenia (depresja poporodowa, zaburzenia zwiazane z DDA) czy nie, nie dziwie sie,ze w obecnej sytuacji nie chce seksu. Seksem nie naprawia sie zwiazku.
      • mehil.dam Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 21.10.10, 21:09
        Ja mam taką małą radę - zamienić się z żoną na 24 godziny rolami. Ty z dzieckiem, prowadzeniem domu, obiadem i wszystkimi sprawami z tym związanymi, a żona wychodzi z domu na taki czas, jaki Ciebie zazwyczaj nie ma. Sprawdzisz czy z cały dzień wyjącym dzieckiem i milionem rzeczy na głowie, będziesz miał wieczorem ochotę patrzeć spokojnie na żonę rozkładającą się przed telewizorem, a później żądającą seksu...
        • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 09:26
          Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Teraz mam urwanie głowy, ale odpowiem na większość.
          Póki co chciałbym zaznaczyć że temat seksu nie jest świeży. Pojawił się ok 2 lat temu. Wtedy byliśmy w kompletnie innej sytuacji geograficznej, finansowej i "zajętościowej" w moim przypadku.
          Nie powiem, pewnie się wybielam, pewnie jestem gorszy niż mi się wydaje, ale to jest podświadome. Poza tym złapałem się na tym, że pod wpływem żony straciłem wiarę w siebie i swoje umiejętności. Staram się, aby to nie postępowało.

          Z innej beczki: jej ulubiony tekst gdy np. zjem swojską kiełbasę z czosnkiem lub ryby - "śmierdzisz jak alkoholik". Te zapachy, mimo, że rzeczywiście mało sympatyczne to kojarzą jej się tylko z jednym typem faceta.
          • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 10:06
            Kolega mi opowiadał o swojej kobiecie. Pracowała ciężko w chińskiej restauracji przez 10 godzin w Wawie, wracala do domu i uprawiala gorący seks. Da się, tylko trzeba chcieć.
            • mehil.dam Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 11:23
              korgibusz napisał:

              > Kolega mi opowiadał o swojej kobiecie. Pracowała ciężko w chińskiej restauracji
              > przez 10 godzin w Wawie, wracala do domu i uprawiala gorący seks. Da się, tylk
              > o trzeba chcieć.
              Faceci często tak mają, że koloryzują, żeby wyjść na ogierów.
            • eastern-strix Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 17:45
              Tak, a moj maz moze 9 razy pod rzad.... Da sie, tylko trzeba chciec...

              Podobnie durny argument jak Twoj.

              Wybacz,ale co z tego,ze ktos tam haruje 10 godzin i moze a ktos inny nie? To sa indywidualne uarunkowania.

              Mysle,ze nie rozumiesz jednego: problem z seksem pojawil sie 2 lata temu, mimo to zdecydowales sie pozostac z ta kobieta i zalozyc rodzine mimo,ze nie odpowiadala Twjemu temperamentowi seksualnemu.

              Czego teraz oczekujesz? Ze pod wplywem dziecka i siedzenia w domu 24h na dobe zmieni sie w demona seksu? Sorry,ale jesli jestescie niedobrani seksualnie to trzeba bylo myslec przed, bo teraz to moze byc ciezko.

              Proponuje zebys napisal na kartce 10 rzeczy, ktore w swojej zonie lubisz. Mam wrazenie, ze stala sie ona dla Ciebie jakims monstrum. Niewazne,czy jest DDA czy nie. W zwiazku podstawa to rozmowa i myslenie o drugiej polowce.

              Mysle,ze Ty traktujez te kobiete przedmiotowo. Widac to po tym jak porownales ja do partnerki kolegi - jak gdyby wszystkie kobiety byly takie same.

              Problem w tym,ze pewnie ich zwiazek nie szwankowal a Twoj szwankuje i to mocno. Zadna kobieta nie pojdzie do lozka z facetem, ktorego zaczela nienawidziec. A wyglada na to,ze wy sie nienawidzicie i to z wzajemnoscia.

              Zamiast tracic czas na forum, poszukaj dobrego terapeuty rodzinnego.
          • mehil.dam Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 11:22
            korgibusz napisał:


            > Z innej beczki: jej ulubiony tekst gdy np. zjem swojską kiełbasę z czosnkiem lu
            > b ryby - "śmierdzisz jak alkoholik". Te zapachy, mimo, że rzeczywiście mało sym
            > patyczne to kojarzą jej się tylko z jednym typem faceta.

            A może weź prysznic, umyj zęby? Ja bym ze śmierdzącym facetem też nie miałaoochoty się miziać....
            • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 12:23
              heh. źle to zabrzmiało. nie jest to moja dieta, po prostu jak zdarzy się coś podobnego to jej tekst jest zawsze taki sam i właściwie najbardziej o niego chodzi - widzi obraz pijanego alkoholika. ja np. nie mam kompletnie żadnych skojarzeń tego typu.
              • verdana Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 13:35
                Ale własnie "trzeba chcieć" - a Twoja zona nie chce. Czy uważasz, ze powinna się zmusić i przełamując wstręt albo niechęć iść z Tobą do łóżka?
                Widzisz tylko jedną stronę - to Twoja żona ma chcieć, bo Ty chcesz. Ti jednak trzeba by zastanowić się - czy fakt, ze ona nie chce to tylko jej fanaberie, czy też , przynajmniej częściowo wina lezy po Twojej stronie?
                Może przydałby się seksuolog, a nie narzekanie, ze zona nie ma ochoty.
                • falka32 Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 31.10.10, 01:07
                  "trzeba chcieć" to można powiedzieć w odniesieniu do pracy, nauki i innych obowiązków albo wyzwań życiowych. W przypadku seksu odnosi się to tylko do prostytutek.

                  Natomiast reszta kobiet, które traktują seks niezarobkowo, to albo chce uprawiać seks, albo nie chce. Nie chce wtedy, kiedy seks nie sprawia jej przyjemności. I to jest chyba logicznie. Nie znam osoby, która by umiała się zawziąć i podjąć decyzję, że zacznie jej się chcieć seksu. Zaś seks uprawiany bez przyjemności jest O-BRZY_DLI_WY. Sądzę, że żonie twojego kolegi sprawia przyjemność i dlatego ma na niego ochotę. Twojej żonie po prostu nie sprawia. I w dodatku ona nie ukrywa tego przed tobą.
                  A nie sprawia jej dlatego, że ty - zakotwiczony na myśli, że jesteś doskonałym kochankiem - robisz z nią to, co sądzisz, ze trzeba, bo powinno działać. A tu ups, nie działa. To pewnie żona jest zepsuta, nie?
                  Toteż informuję cię, że żona nie jest zepsuta, tylko ty nie wpadłeś na to, żeby może zwrócić uwagę na to, co jej sprawia przyjemność (i nie mówię tutaj o technikach) ani żeby się tym zainteresować. Kobieta to nie jest prosta maszyna z jedną wajchą. Dopasować się nawzajem do swoich potrzeb można, TRZEBA TYLKO CHCIEĆ. Żona nie chce, bo nie ma motywacji - jej seks nie sprawia przyjemności, więc czego ma chcieć? Nie ma poczucia straty. Ty wiesz, że seks może być fajny - więc masz motywację i ruch jest po twojej stronie. Nie ma czegoś takiego jak doskonały kochanek uniwersalny dla wszystkich kobiet, albo jedna instrukcja obsługi dla wszystkich kobiet.

                  Już pomijam ten niuansik, że 3 miesiące po urodzeniu dziecka żona ma prawo mieć libido na poziomie zerowym albo ujemnym. Zwłaszcza, jak jest na ciebie ciągle wkurzona.
              • sebalda Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 13:43
                I tujest problem. Ty kompletnie nie chcesz zrozumieć problemu swojej żony, a tonie jest problem bagatelny. Zamiast próbować jej pomoc, tylko masz jej wszystko za złe. Gdybym wiedziała, że osoba, którą kocham reaguje w jakiś sposób nie ze złej woli, ale z powodu konkretnego poważnego problemu, chyba bym zrobiła coś, żeby wyjśc jej na przeciw, zwłaszcza, że umycie zębów i guma miętowa nie są jakoś bardzo uciążliwe.
                Kobieta może nie chciec się kochać, gdy jest bardzo zmęczona, szczególnie gdy jest to zmęczenie psychiczne (a opieka nad dzieckiem i zamknięcie w domu powodują większe zmęczenie psychiczne niż praca fizyczna) albo, gdy ma żal w sercu do nastającego na ten seks, czyli partnera. Po awanturze, wzajemnych wyzwiskach i szarpaninie, na bank przez dluższy czas tej ochoty mieć nie będzie. Spójrz trochę na siebie i zastanów się, co dajesz swoje kobiecie oprocz pieniędzy? Ciepło, zrozumienie, troskę, wsparcie, czułość, gesty bezinteresownej pomocy? Jesli dajesz to wszystko, a ona mimo to wciąż Cię odtrąca i wyzywa, sugeruję terapię dla ofiar przemocy domowej. Nauczy Cię to stawiania granic. Tylko pytanie, kto w tym związku jest ofiarą? Ja tego nie wiem, za mało mamy danych.
                Ponawiam pytanie o noc po ślubie. Dlaczego była plecami do siebie, bez powodu?
                • becik-pl Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 15:03
                  sebalda napisała:


                  > Ponawiam pytanie o noc po ślubie. Dlaczego była plecami do siebie, bez powodu?

                  Kolega ewidentnie unika odpowiedzi na to pytanie, co może sugerować tylko jedno:
                  Z jego winy....
                  • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 16:12
                    Nie, po prostu temat seksu jest dla mnie najmniej istotny. Liczy się, ale to nie jest przyczyna problemu a skutek. Dziwi odebranie mnie jako niechluja. Nie mam z czystością żadnych problemów. Powiem tylko, że żona czuje zapach po otwarciu lodówki w kuchni oddalonej od pokoju o ok 15m, a w domu nazywana jest wykrywaczem dymu.
                    "Noc poślubna" była, w hotelu, ale pewnie tylko dlatego miała miejsce, że po 2 dniach od ślubu jej o tym przypomniałem. W domu byłem wkurzony i przestałem z nią rozmawiać po kolejnych chamskich tekstach w moją stronę, dlatego min. wieczór tak się skończył.
                    • verdana Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 17:48
                      Czyli , jak rozumiem, zona zarzuca Ci, ze jesteś niechlujny i smierdzisz? To powtarza się w Twoich postach po raz kolejny.
                      A Ty na to mówisz, ze zona ma zbyt czuły węch, a ty sobie nie masz nic do zarucenia.
                      Cóż, to nie jest żaden argument - jeśli zona ma czuly wech i uwaza, ze wyczuwa, ze nie dbasz o higiene - to niestety, mozliwości sa dwie.
                      Albo rzeczywiście powinieneś myć sie częściej, dostosowując swoje snadardy to wymagań zony, nawet jesli uznajesz, ze przesadza.
                      Albo Twoja żona ma do Ciebie fizyczny wstręt, wtedy niezależnie od tego, co robisz, Twój zapach budzi w niej obrzydzenie.
                      Tak czy inaczej z facetem, który smierdzi (nawet tylko subiektywnie) żadna kobieta na ochotnika do łóżka nie pójdzie. I w tym problem.
                    • eastern-strix Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 17:54
                      Z kazdym Twoim utwierdzam sie w przekonaniu, ze zwyczajnie nie masz zdolnosci empatii za to bardzo Cie obchodzi co o Tobie mowia inni... To sa cechy charakterystyczne dla pewnego typu osobowosci, o ktorym mozesz sobie poczytac np. w ksiazkach Pospiszyla.

                      Wiem,ze jade ostro i ze nie stawia sie diagnoz przez internet ale, kolego, to co Ty tu wypisujesz to jest jakas masakra. Pierwszy post - dalam sie nabrac, bo naprawde opisales to tak, jakbys byl w tym zwiazku ofiara.

                      Ale teraz mysle,ze tak nie jest. Pomimo,ze problemy w Twoim zwiazku byly od zawsze, zdecydowales sie na slub i dziecko. Dlaczego? Zazwyczaj ludzie nie tkwia w zwiazkach, ktore nie daja im satysfakcji.

                      Mysle,ze zrobiles to celowo, zeby nie musiec byc z nikim naprawde blisko. Albo dlatego, ze kobieta niezakompleksiona i pewna siebie nie bylaby dla Ciebie partnerem. Wiec wybrales kogos z malym poczuciem wlasnej wartosci, kogo moglbys zdominowac.

                      Wszyscy Ci tu pisza,zebys sie wczul w sytuacje zony,ale po Tobie to splywa. Seks ma byc i koniec. Nawet pomimo,ze zona nigdy specjalnie seksu nie lubila, teraz ma sie stac demonem seksu? To jest nielogiczne.

                      Dochodze do wniosku,ze gdyby zona rozkladala nogi co wieczor, to nie widzialbys problemu w swoim zwiazku wcale. A to dlatego, ze Twoje wyobrazenie o zwiazku zamyka sie we frazie 'wymiana uslug'.

                      Kierunek psycholog.
                      • mehil.dam Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 18:17
                        Mnie to się jeszcze wydaje, że to związek z cyklu "poznaliśmy się, było fajnie, pojawiła się ciąża, więc MUSI być ślub". Znam takie przypadki, ślubów z konieczności, gdzie facet okazał się alkoholikiem, poniżał żonę, zdarzało mu się rękę podnieść, ale przecież, to mąż i przed Bogiem się obiecywało. Są też dziwne nie wiadomo skąd wzięte przeświadczenia, że ślub lub dziecko wszystko pozytywnie zmienią z związku.
                    • becik-pl Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 22.10.10, 20:38
                      korgibusz napisał:

                      > Nie, po prostu temat seksu jest dla mnie najmniej istotny. Liczy się, ale to ni
                      > e jest przyczyna problemu a skutek. Dziwi odebranie mnie jako niechluja. Nie ma
                      > m z czystością żadnych problemów. Powiem tylko, że żona czuje zapach po otwarci
                      > u lodówki w kuchni oddalonej od pokoju o ok 15m, a w domu nazywana jest wykrywa
                      > czem dymu.
                      > "Noc poślubna" była, w hotelu, ale pewnie tylko dlatego miała miejsce, że po 2
                      > dniach od ślubu jej o tym przypomniałem. W domu byłem wkurzony i przestałem z n
                      > ią rozmawiać po kolejnych chamskich tekstach w moją stronę, dlatego min. wieczó
                      > r tak się skończył.

                      Wiesz, co kolego? Dziwny jesteś jakiś i osobiście w ogóle Ci nie wierzę!
                      Prawdopodobnie to TY tworzysz problemy w waszym związku, a nie twoja żona....
                      Skoro Ci tak źle, to po co z nią jesteś? Rozstanie obojgu wyjdzie na dobre. Jej na pewno!!!
    • to-skania Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 23.10.10, 20:09
      Żona jest DDA, to nie ulega wątpliwości. Ale DDA w większości przypadków wybierają sobie na partnera życiowego również osobę dysfunkcyjną /dda lub ddd/ Gdy jest kat, musi być również ofiara i odwrotnie. A kat i ofiara to dwie strony tego samego medalu. I tak się zamieniają tymi rolami w zależności od sytuacji. Ty katujesz ja chęcią seksu, ona ciebie przysłowiowymi garami, a taniec kata i ofiary trwa. A do tanga trzeba dwojga...
      Więc aby zejść z parkietu i nie zacząć tanga z nową osobą, ale w podobnej konfiguracji należy się udać na kurs tańca do dobrego specjalisty - psychologa. Nic się bez tego nie zmieni i nieważne kto pójdzie pierwszy, Ty czy żona.
      Powodzenia
      • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 24.10.10, 11:58
        Zdaje sobie sprawe ze napisalas "w wiekszosci przypadkow" ale przypisanie autorowi roli kata to chyba troche na wyrost.

        Zgadzam sie z powyzszymi wypowiedziami ze autor przedstawia sprawe subiektywnie ale z drugiej strony skoro zwrocil sie po porade to jest w jakims stopniu swiadomy problemu i wykazuje chec rozwiazania. Przydalby sie opis sytuacji z perspektywy zony, no ale go nie ma i wg. mnie nie warto wyrokowac w tak radykalny sposob.

        Wg mnie brakuje im w zwiazku umiejetnosci rozmowy, spokojnego dojscia do kompromisu, zrozumienia. Przydaloby sie aby wypracowali sobie sposob na to. Jezeli potrafia to samodzielnie a jezeli sie nie da to z pomoca psychologa.
        Do tego dochodzi opieka nad malenkim dzieckiem, odnalezienie sie w nowej roli zarowno w stosunku do dziecka jak i do wspolmalzonka i tez sprawa alkoholizmu w rodzinie zony i jej zachowan ktore bycmoze z tego wynikaja.

        Autor prawdopodobnie nie rozumie zony i odwrotnie. A to podstawa funkcjonowania zwiazku. Czasem trzeba odpuscic, czasem trzeba wysilic sie aby dostrzec potrzeby dugiej osoby. A z tego co pisze autor u nich sa fochy, klotnie i dokopywanie sobie nawzajem na zasadzie ja ci pokaze jaki/jaka jestes. Sprawianie sobie przyjemnosci oplaca sie o wiele bardziej niz robienie wyrzytow, bo to ostatnie powoduje reakcje lancuchowa u nich i wszystko im sie sypie. Sprawe pogarsza fakt ze dziecko jest malenkie, a wiadomo ze nowej sytuacji trzeba sie nauczyc.

        Porada aby zwrocic sie do psychologa jest dobra.

      • filetta Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 29.10.10, 14:37
        Twoja żona jest DDA. Nie dziwię sie, że masz jej dosyć. Ona też ma dosyć ciebie, siebie i waszego zcyia. Nie pomoże rozmowa, empatia, zrozumienie, problem będzie trwał nierozwiązany i nic się nie zmieni, nawet jak dziecko zacznie rosnąć i będzie coraz bardziej samodzielne. Tutaj pomoże tylko terapia. Ona na pewno musi ją przejść bez względu na to, czy będzie z Toba czy nie. Natomiast Ty... DDA zazwyczaj wybierają na partnera osobę z problemami, przy której mogą odtwarzać dysfunkcyjne relacje, których zaznały w dzieciństwie z którymś z rodziców. Tak więc dokładasz dość dużo złego do tego "tanga". Nie czytałam uważnie twoich wypowiedzi, więć nie wiem, czy też powinienes ją przejść, ale sam fakt, że wszedłeś w związek z DDA, zawarłeś z nią związek małżeński i spłodziłeś dziecko o czyms świadczy. Byc może brak Ci instynktu samozachowawczego albo zgoła czegos innego.
        Mógłbyś podac rękę mojemu mężowi. On też ma dosyć bycia "szmatą" (nigdy go tak nie nazwałam), ma dosyć szukania sposobów zadowolenia mnie. Nie znajdzie ich, bo jeden raz zadowoli mnie to, a innym razem coś odwrotnego. Zawsze coś przeciwnego, co akurat zrobił. Buntuje sie facet (kto by sie nie buntował?!) i rewanżuje. Wypominaniom nie ma końca, obie strony dają wtedy z siebie wszystko. Nie rozumiemy się. Nie ma mozliwości zrozumienia siebie nawzajem. Trzeba tego zaprzestac, tylko jak to zrobić, kiedy to jest silniejsze od ciebie, kiedy to wydaje ci się naturalne. Są zaburzenia, z którymi naprawde trudno sobie poradzic.
        Dodam, że jestem DDA.
        • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 29.10.10, 16:48
          dziękuję Ci. nie wiesz jak bardzo się cieszę, gdy widzę że ktoś mnie rozumie.
          na pewno nie jestem całkowicie normalny, ale ucieczka z domu w wieku 20 lat i 10 lat mieszkania samemu trochę mi pomogło.
          • delicja11 Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 31.10.10, 19:09

            Zgadzam sie z filettą - wiem cos na ten temat i ona ma rację.
    • claudel6 Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 24.10.10, 23:36
      korgibiuszu, poczytaj sobie to forum:
      forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
      i niech cię nie zniechęca tytuł.

      tu dostaniesz tylko burę od kobiet, ktore wytłumaczą ci, ze fochy twojej zony, nieokazywanie ci uczucia, brak szacunku do ciebie i kłótliwość to wyłącznie twoja wina
      • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 28.10.10, 09:52
        heh, właśnie takie już zacząłem mieć wrażenie. dobrze, że ktoś inny również to zauważył.

        do pań, które zrobiły ze mnie kata - biorę prysznic codziennie, nawet dwa razy dziennie, nie jem całymi dniami ryb, ba, nie jem ich w ogóle choć uważam, że są niezbędne w zdrowej diecie.
        od miesiąca nie spałem ze swoją kobietą (tak, to moja wina, powinienem ją przepraszać bukietem róż za każde jej warknięcie na mnie). Ostatnio intensywnie zająłem się opieką nad maleństwem, choć terminy fuch mnie strasznie gonią, a w pracy nie lepiej - ostatnio siedziałem 10 godzin, do tego 2x w tygodniu szkolenie po godzinach, ale to nie powstrzymało mojej Pani przed podniesieniem głosu na mnie, gdy starałem się jej pomóc.
        • nowy99 Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 28.10.10, 22:59
          Jestem kobietą (mimo nicku nowy...)
          I powiem ci, że szczerze ci współczuję takiej wrzaskliwej chamskiej baby w domu.
          Taką była moja matka. Ojcu też nie dawała. Zepsuła mu życie, jego przyjemność.
          Ale wydaje mi się, że takie babska lubią silnych facetów, facetów rządzących i stawiających na swoim. Owszem, powinieneś pomóc jej przy dziecku, bo to robota dołująca, w kółko to samo no i zmęczenie daje znać o sobie. Ja też mam po 13 latach, dopiero teraz się zdecydowałam, drugie dziecko i czekam niecierpliwie na męża by mu wręczyć bobaska i zająć się jakąkolwiek robotą domową, która jawi się jako hobby (mam wyższe wykształcenie więc nie zadowalam się byle czym, pomimo tego każda odskocznia od roboty przy dziecku jest przesłodka). Ba, jaką przyemnością jest pojechanie samochodem do sklepu spożywczego;)))
          Naprawdę.
          No i z tym seksem to rzeczywiście tak jest. Póki karmi to nie licz na seks, to straszne, ja po prostu kochając się z mężem udawałam, bo nic mi nie sprawiało tej przyjemności, wręcz drażniło, odpychałam męża podczas różnych pieszczot, sama byłam na siebie zła. Tak to jakoś głupio działa.
          Ale jeśli z tym seksem było wcześniej poważnie nie tak, to chyba jesteście nie dla siebie. Nie wiem, czy jakaś terapia coś da. Być może szanowna małżonka stała się dlatego agresywna, w ten sposób wyraża swoją frustrację.
          Ale NIC nie może być powodem do jej agresji: wrzasków, obrzucania obelgami.
          Powinieneś powiedzieć jej spokojnie i kategorycznie (nie wiem, może zostaw list na stole), że ten sposób porozumiewania się z tobą jest nie do przyjęcia i ostatecznie nie do zaakceptowania. Może warto pokusić się o postraszenie, ze czara goryczy się zaczyna przelewać i nie odpowiadasz za siebie ile to wytrzymasz. I po prostu odejdziesz. Może to nią wstrząśnie. A może podczas takiego ataku powinieneś ostro zamachać rękami i powiedzieć stop! Wychodzę. Nie będziemy tak rozmawiać, wrócę jak się uspokoisz.
          Taką osobę chyba powinieneś ustawić do pionu, na spokojnie ale konsekwentnie. Tłumacząc, że taki sposób porozumiewania się jest nie do zaakceptowania i nie tak wyobrażasz sobie swoją rodzinę, żonę - wprost.
          • korgibusz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 29.10.10, 16:42
            chyba mnie dobrze rozumiesz. u mnie w domu też nie jest fajnie - wieczny konflikt, zero seksu, u niej tymbardziej. pochodzimy z rodzin, gdzie uczucie pomiędzy rodzicami nie istnieje. ja z powodów fizycznych mam pociąg do kobiety, ale jest światełko w tunelu. wczoraj było świetnie, choć nie jestem zadowolony z tego, że po awanturze wywołanej przez nią to ja do niej przyszedłem. eh... będę uważny i będę wcześnie reagował, gdy zacznie się podnoszenie głosu.
          • falka32 Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 31.10.10, 01:30
            > Ale NIC nie może być powodem do jej agresji: wrzasków, obrzucania obelgami.
            > Powinieneś powiedzieć jej spokojnie i kategorycznie (nie wiem, może zostaw list
            > na stole), że ten sposób porozumiewania się z tobą jest nie do przyjęcia i ost
            > atecznie nie do zaakceptowania. Może warto pokusić się o postraszenie, ze czara
            > goryczy się zaczyna przelewać i nie odpowiadasz za siebie ile to wytrzymasz. I
            > po prostu odejdziesz. Może to nią wstrząśnie. A może podczas takiego ataku pow
            > inieneś ostro zamachać rękami i powiedzieć stop! Wychodzę. Nie będziemy tak roz
            > mawiać, wrócę jak się uspokoisz.
            > Taką osobę chyba powinieneś ustawić do pionu, na spokojnie ale konsekwentnie. T
            > łumacząc, że taki sposób porozumiewania się jest nie do zaakceptowania i nie ta
            > k wyobrażasz sobie swoją rodzinę, żonę - wprost.

            Ja widzę, że pan jest zadowolony z twojej porady, zatem dorzucę trochę dziegciu. Ja jestem osobą reagującą bardzo podobnie do jego żony. Nie jestem DDA. Mam taki temperament i lubię nosić w sobie urazę, o której nikogo nie informuję, do czasu. Gdyby ktoś (zwłaszcza ktoś, kto uważa, że mój brak ochoty na seks to wyłącznie moja zła wola albo dysfunkcja) próbował mnie wychować taką metodą, jak proponujesz, wyleciałby za drzwi zanim zdążyłby skończyć zdanie. Zdarzało mi się być (krótko!) z ludźmi, którzy próbowali w ten sposób nauczyć mnie "komunikacji". O dziwo, istnieją także ludzie, którzy nie próbowali tej metody, a pomimo to nie wrzeszczę na nich i jestem w stanie pokojowo współegzystować w jednym gospodarstwie domowym - nawet, jeżeli dopuściło się wcześniej do powstawania jakichś niewypowiedzianych uraz i żali.
            Wiesz, na czym polega różnica? Ci pierwsi traktowali mnie tak samo, jak ten pan pisze o swojej żonie. Wspominam ich z obrzydzeniem. Ci drudzy traktowali mnie jak człowieka, którego kochają. Z tej różnicy wynika cała reszta zachowania w czasie, kiedy ja zaczynam się nakręcać i przypominać sobie całe zuo, jakie mnie spotkało. Żadna nauka komunikacji nie była wtedy potrzebna.
    • jn.pl Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 25.10.10, 15:35
      Nie znam Twojej żony, nie wiem czy to jest kwestia charakteru, ale sama jestem młodą mamą i dobrze pamiętam jak to jest trzy miesiące po porodzie. No wiesz hormony i te sprawy...Też nie miałam ochoty na seks. Piszesz ,że przeprowadziliście się do innego miasta, pracujesz całe dnie (zapewne żeby zapewnić byt swojej rodzinie, i to się chwali) żona nie może liczyć na wsparcie nikogo bliskiego. Możliwe, że Twoja żona czuje się sfrustrowna, zmęczona i nierozumiana. Jak się wykrzyczy to czuje ulgę. Wcale jej to nie tłumaczy, przecież macie w domu maleństwo. Może warto zaproponować, że spotkacie się ze specjalistą. Ale tylko wtedy gdy będzie w dobrym nastroju. Powodzenia.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Dziecko, ślub i myśl o rozstaniu 07.11.10, 19:11
      Jak zawsze trudno ocenić taką sytuację na podstawie jednostronnego i dość negatywnego opisu żony. Można stać się zbyt pochopnym w ocenie, szczególnie, że mamy do czynienia ze specyficzną sytuacją dla kobiety związaną z ciążą , porodem i połogiem.
      Bywa tak, że niektóre kobiety mając za sobą spełnione macierzyństwo przestają interesować się związkiem i mężczyzną. Może Pana żona należy do tych kobiet.
      Sądząc jednak z Pana opisu macie Państwo kłopoty z sympatią dla siebie, wyrozumiałością. Jedyna rada to nie zatrzymywać się negatywach i je traktować jednostronnie i przeciwko sobie, a próbować wzmacniać pozytywy. Rada być może trudna dla tych, którzy są w kryzysie, ale nie ma wyjścia w takiej sytuacji. Inaczej jest to prosta droga do wzajemnej wrogości. A w niej trudno cieszyć się dzieckiem, związkiem czy rodziną. Warto też wyjść ze swoich stereotypów i spojrzeć inaczej na partnera. To jest rada dla Państwa obojga. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja