Jak nisko można upaść...

23.10.10, 17:41
Witam wszystkie znienawidzone synowe. Dręczą mnie pewne refleksje na temat odzywek w stosunku do teściowych. Wiadomo, że czasem pod wpływem emocji wyrzucamy z siebie najgorsze określenia pod adresem teściowych, a one nas do tego potrafią doskonale sprowokować. Wtedy nie liczy się kultura, ani to, że na co dzień staramy się nie używać wulgaryzmów. Pół biedy gdy te epitety padają za plecami teściowej, gorzej gdy damy się ponieść i wygarniemy jej w prosto w twarz coś niekoniecznie miłego... Wiem, że nie ma się czym chwalić ale ucieszę się jeśli okaże się, że nie ja jedna zaniżyłam się do poziomu reprezentowanego przez teściową.
Więc zaczynam: moja teściowa przez długi czas waliła do mnie "Ty gówniaro..." Niby nic takiego bo przecież różnica wieku faktycznie jest ale któregoś razu nie wytrzymałam i nazwałam ją "starą ropuchą"...
Teraz przeszła na określenia dotyczące wyglądu i gdy jestem tuż za ścianą krzyczy do mojego męża tak żebym słyszała: "ruda małpa"... Narazie jeszcze się hamuję i nie reaguję mimo, że się we mnie gotuje ale też mogłabym się przyczepić do jej aparycji. Nie wiem jak to zrobić aby ona nie pozwalała sobie na takie wyzwiska i jednocześnie nie zniżyć się do jej poziomu...
    • deodyma Re: Jak nisko można upaść... 23.10.10, 17:50
      wiec co?
      bedziecie tak stac naprzeciwko siebie i sie wyzywac? przeciez to bez sensu...
      gdy tesciowa zaczyna Cie wyzywac, powinien wkroczyc Twoj maz i uswiadomic mamusi, ze tak sie nie robi.
      a jak tesciowa zacznie sie bic, wtedy miedzy Wami dojdzie do rekoczynow i co wtedy?
      • barbra25 Re: Jak nisko można upaść... 23.10.10, 18:10
        Ależ ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że takie obrzucanie się wyzwiskami do niczego nie prowadzi, jestem jedynie ciekawa czy innym też zdarza się przekroczyć granice przyzwoitości pod wpływem prowokacji teściowych...
        Gdyby mnie teściowa uderzyła wezwałabym policję, obdukcja u lekarza i sprawa dla sądu o pobicie. Przyznam, że mnie samą już nie raz swędziała ręka żeby jej przywalić ale jakoś udało mi się powstrzymać własny odruch.
        Mąż...no cóż. Czasem zwróci uwagę swojej matce, wtedy jest awantura i właściwie i tak nie daje to żadnego rezultatu.
    • gadamzrybami Re: Jak nisko można upaść... 23.10.10, 21:51
      Teściowa nigdy nie użyła w stosunku do mnie wulgaryzmów, ani ja w stosunku do niej. Co innego pan-teść - zdażyło mu się to raz i po ostrzeżeniu, żeby przestał wyrzuciłam go za drzwi, no bo nie przestał. Teściowa się wtedy śmiertelnie obraziła, on zresztą też, a dlatego, że ja nie pozwoliłam, żeby ten cham do mnie krzyczał. Od tamtej pory ich nie widziałam.
    • kobietka_29 Re: Jak nisko można upaść... 24.10.10, 14:58
      ja rowniez uwazam, ze nie mozna w nieskonczonosc przescigac sie w obrazliwosciach. To do niczego nie prowadzi. Nie sprawi to, ze tesciowa wreszcie zacznie zacznie normalnie sie do Ciebie zwracac, bo nagle skoncza jej sie epitety. Nigdy nie bylam w takiej sytuacji. Jedyna eskalacja, do jakiej doszlo pomiedzy mna a tesciami byla na temat cudzoziemcow. I wowczas wyrazilam sie dosadnie, ze nie pozwole nikomu na takie zachowanie w moim domu. Tesciowie sie spakowali, wyjechali i do dzis sa obrazeni. Ich sprawa, racja jest po mojej stronie. Dlatego dziwi mnie, dlaczego nie mozesz zwyczajnie otwarcie odpowiedziec tesciowej, ze zaslugujesz na odrobine szacunku i jesli sie tego nie nauczy, nie ma czego szukac w twoim domu? Na meza, jak widzisz nie masz co liczyc. A ponizac sie w nieskonczonosc tez nie mozna. Wydaje mi sie, ze to jedyna metoda, zeby nie ponizyc sie do jej poziomu.
      • zla_synowa Re: Jak nisko można upaść... 24.10.10, 20:15
        Powiem wam, że ja się nie odzywałam jak przyszła teściowa mnie wyzywała i to doprowadziło do tego, że mnie uderzyła. Miałam wielka ochotę jej oddać ale rodzice mnie wychowali, że starszych się szanuje. I powiem wam, że później żałowałam, że nie zgłosiłam tego na policje bo by miała nauczkę a w tamtym momencie myślałam tylko gdzie jest mój telefon żeby zadzwonić po brata żeby mnie stamtąd zabrał. A później ona zaczęła wymyślać, że ja ją pierwsza uderzyłam, że siniaka ma przeze mnie wiec radze powiedzieć jej prosto z mostu,że nie tolerujesz jej takiego zachowania i jak jej coś nie pasuje to niech wyjdzie i tyle ;)
        • znowuniedziela Re: Jak nisko można upaść... 24.10.10, 21:34
          Pierwsza kłótnia to było tak dawno,wiele wiele lat temu-się nie odezwałam, potem przez lata sie z nia kłociłam, jak i ona, i przez lata sie z niej śmiałam -to było najskuteczniejsze -bo mnie powalała jej durnota-teraz moge jej spokojnie powiedziec ze smiechem nawet,że ejst głupia pusta i durna a ona się zapluwa
          co do uderzenia-szkoda,że tego nie zgłosiłaś, szkoda :(
    • kobietka_29 jestem zszokowana 25.10.10, 10:40
      Dziewczyny, jestem naprawde zszokowana, jak czytam Wasze historie. jak mozna doprowadzic konflikt do tego stopnia, ze ktos was bije? Przemoc fizyczna jest czynnoscia karalna. I nie wazny jest tu stopien uszkodzenia ciala. bezwzglednie nalezy zglosic ten fakt na policje. tym bardziej, jesli sie wie, ze bez zglaszania i tak konflikt nie ustanie. Dziwi mnie, dlaczego akceptujecie agresje slowna ze strony tesciowych. I zastanawia mnie fakt, jak wogole do tego moze dojsc. Czy wasze tesciowe nagle po slubie ni stad ni z owad przeszly na "Ty gowniaro"? Nie sadze, azeby stalo sie to bez powodu. Gdy czytam niektore posty mam wrazenie, ze wina lezy po obu stronach. tesciowa jest zaborcza, chamska i agresywna, ale czasem synowa daje jej pretekst do wybuchow, poprzez nastawienie na konfrontacje od pierwszego spotkania. ale tak czy siak, przemocy fizycznej nie nalezy ignorowac ani tolerowac. to nie ma nic wspolnego z szacunkiem dla osob starszych. Nie mozna miec szacunku dla innych, jesli nie ma sie go dla siebie samego ("Kochaj blizniego, jak siebie samego". Nie mniej ale tez nie wiecej niz siebie.). Pozatym relacje miedzyludzkie opieraja sie na wzajemnym szacunku. Nie na szacunku mlodszego wzgledem starszego, zony wzgledem meza, pracownika wzgledem szefa itd. Wszystko powinno byc odwzajemniane. Wy takze jestescie dorosle, macie pewne doswiadczenie zyciowe, kto wie czy nie wieksze jak to tesciowej, macie dzieci, o ktore swietnie sie troszczycie. Zaslugujecie na szacunek.
      • barbra25 Re: jestem zszokowana 26.10.10, 11:34
        KObieto_29 pytasz "jak mozna do
        > prowadzic konflikt do tego stopnia, ze ktos was bije? "
        To tak jakbyś pytała ofarę przemocy czy sprowokowała sprawcę do agresji...to bardzo kontrowersyjna kwestia. Moja teściowa mnie nie bije ale za to zdarzy jej się przyłożyć swoim synom w twarz. Za to ja niestety jestem poniżana słownie i nie mam pojęcia jak to zatrzymać.

        Dziwi mnie, dlaczego akceptujecie agresje slowna
        > ze strony tesciowych.
        Nie akceptujemy i właśnie dlatego są konflikty bo najlepiej by było gdybyśmy my - synowe całkowicie się podporządkowały władczym teściowym: nie mieć swojego zdania, swoich poglądów i robić wszystko tak jakby chciały tego despotyczne teściowe...

        Cz
        > y wasze tesciowe nagle po slubie ni stad ni z owad przeszly na "Ty gowniaro"?
        Moja przeszła po zamieszkaniu u niej.

        N
        > ie sadze, azeby stalo sie to bez powodu.
        Powodem jest różnica wieku...

        > Pozatym relacje miedzyludzkie opieraja sie na wzajemnym szacunku.
        Hmmm... jak widać nie wszędzie ta teoria ma zastosowanie.

        "Zaslugujecie na szacunek." Powiedz to mojej teściowej.. Ale wiesz co... Masz w sumie rację... Tylko czy da się wymusić szacunek?
        • kobietka_29 Re: jestem zszokowana 26.10.10, 12:34
          > To tak jakbyś pytała ofarę przemocy czy sprowokowała sprawcę do agresji...to ba
          > rdzo kontrowersyjna kwestia."

          Dlatego tez twierdze, ze przemoc nie moze nikomu uchodzic bezkarnie, barbro25. Przemocy fizycznej nie wolno niczym tlumaczyc. Ale jesli chodzi o pewne konflikty, latwo by bylo ich uniknac, gdyby obydwie strony nie nastawialy sie od poczatku na konfrontacje. Niedawno byl tu taki post, czarnego kubraczka, w ktorym dziewczyna nie widzac tesciowej ani razu na oczy wysnuwala na jej temat przerozne wnioski i planowala od poczatku zachowywac sie w stosunku do niej niemilo. Jesli podchodzi sie do relacji z tesciowa w ten sposob- od poczatku zakladajac, ze to wrog i ma to przelozenie w naszych werbalnych i niewerbalnych sygnalach, to nie mozna sie dziwic, ze tesciowa bedzie bronic sie epitetami. Taka reakcje samemu sie prowokuje. A potem juz konflikt sam narasta. Ona Cie brzydko nazwala, Ty nazwiesz ja jeszcze gorzej itd. a w niektorych przypadkach konsekwencja moze byc przemoc fizyczna.

          Moja teściowa mnie nie bije ale za to zdarzy jej s
          > ię przyłożyć swoim synom w twarz. Za to ja niestety jestem poniżana słownie i n
          > ie mam pojęcia jak to zatrzymać."

          Jestes dorosla i nie wiesz, jak nie dac sie ponizac slownie? Czy na ulicy tez pozwalasz obcym ludziom, azeby obrzucali Cie miesem? Powtorze sie. Dlaczego zwyczajnie nie powiesz "Stop! Nie masz prawa tak do mnie mowic i dopoki nie nauczysz sie traktowac mnie z szacunkiem, nie jestes w moim domu mile widziana."? Tesciowej zdarzy sie przylozyc synom w twarz? A Ty bez protestu sie temu przygladasz? Czy czegos sie boisz?
          • deodyma Re: jestem zszokowana 26.10.10, 13:54
            kobietka29, to chyba nie tak bylo z tym czarnym kubraczkiem.
            ona sie zastanawiala, jak ma sie zachowac wobec tesciowej, ktora przez 5 lat nie chciala jej na oczy ogladac, nie miala ochoty choc troche blizej jej poznac itd...
        • kobietka_29 Re: jestem zszokowana 26.10.10, 13:09
          barbra25 napisała:

          > "Zaslugujecie na szacunek." Powiedz to mojej teściowej.. Ale wiesz co... Masz w
          > sumie rację... Tylko czy da się wymusić szacunek"

          Powyzasza wypowiedz nie dotyczyla Twojego problemu (na ten temat wypowiedzialam sie w pierwszej odpowiedzi) a doswiadczen z przemoca fizyczna, o ktorych pisaly inne kobiety. Dlatego powiem- nie mam W SUMIE RACJI, tylko MAM RACJE. Prawo do zycia oraz nietykalnosci fizycznej i psychicznej jest jednym z podstawowych praw czlowieka. Art. 30, Art 34 (1), Art. 47 Konstytucji RP; Art. 2 i 8 EKPCZ i wiele innych.
          Szacunku nie mozna wymusic. I za sam brak szacunku nie mozna nikogo postawic przed sadem. Nauczyciel nie pozwie np. swojego ucznia, gdy ten na pytanie, czy odrobil prace domowa, odpowie "pocaluj mnie w ****", co jest ewidentnie brakiem szacunku. Ale jezeli ktos kierowany brakiem szacunku do innej osoby narusza prawa i wolnosci tejze osoby, moze byc pociagniety do odpowiedzialnosci za swoje czyny. Przemoc fizyczna i psychiczna jest oznaka braku szacunku.
    • jafryzjerka Re: Jak nisko można upaść... 26.10.10, 22:31
      ja akurat nigdy nie dalam sie znizyc do poziomu mojej tesciowej i nawet nie umiem jej w chamski sposob odgryzc glupich komentarzy ...
      po to wlasnie bywam tu na forum zeby sobie pogadac i wyrzucic to z siebie za co jestem ostro krytykowana przez niektorych (chociaz niektore rzekome synowe nie pisza tu zadnych postow o sobie ...)
      co do twojej sytuacji hmmmm wolalabym unikac kontaktu z taka tesciowa a jesli juz to raczej probowalabym nie dac sie sprowokowac ewentualnie grzecznie odpowiedziec ze gowniara juz nie jestes albo ze masz na imie Basia (tak wnioskuje z nicka) ewentualnie ze nie zyczysz sobie takiego nazewnictwa wobec swojej osoby

      jesli jeszcze raz bedzie tak komentowac to poprostu zwracaj jej uwage ze sobie tego nie zyczysz i powiedz jej ze jak na kobiete w jej wieku to nie przystoi taki brak kultury ;)
      pamietaj nie dawaj sie sprowokowac lepiej popisz sobie tu na forum
      • barbra25 Re: Jak nisko można upaść... 29.10.10, 17:47
        Fryzjerko, staram się nie dać sprowokować i w tym celu unikam teściowej jak ognia. Nie wchodzę do jej pomieszczeń, nawet już nie korzystam z jej kuchni ani łazienki bo zaraz bym usłyszała, że rządzę się w jej domu i powinnam jej codziennie podłogę myć. Ostatnio do mojego męża się rzucała, że "przyprowadziłeś taką mendę do domu z wielką dupą, ona przecież nic nie ma i nygus śmierdzący na dodatek, no szlag mnie trafia"... Ja byłam za drzwiami ale słyszałam... Co jej do mojej dupy? Co ją interesuje ile ja czego mam?

        Wieczorem po kąpieli mój mąż wychodzi z łazienki, niestety musi przejść przez kuchnię swojej matki i usłyszał cytuję wprost: "umyłeś chuja i będziesz teraz ruchać tą kurwę..."
        • sparrow.jack Re: Jak nisko można upaść... 02.11.10, 11:56
          Współczuję...Ktoś taki powinien trafić do sądu za znęcanie się psychicznie, a najlepiej od razu do psychiatry na konsultacje.
        • jafryzjerka Re: Jak nisko można upaść... 02.11.10, 15:09
          obecnie nie mam czasu posiedziec na forum ale podsylam link do poczytania forumprawne.org/prawo-karne/161-fizyczne-psychiczne-znecanie-sie.html
          jak znajde czas to odpisze
          pozdrawiam i trzymaj sie a twoja tesciowa to nadaje sie na oddzial zamkniety szpitala psychiatrycznego powaznie ona ma jakies powazne zaburzenia
        • jafryzjerka Re: Jak nisko można upaść... 03.11.10, 01:39
          o nie nie moja droga na tyle to jej nie pozwalaj bo zaraz zacznie cie bic a co na to twoj maz ? jakby moja nazwala mnie ku.... to nie recze za siebie jaka ma podstawe zeby tak cie nazywac ? to juz naprawde trzeba miec narabane we lbie zeby tak sie zachowywac
          a wedlug jej toku rozumowania to ona tez powinna nazywac siebie ku...a bo w koncu tez ma z kims syna i tez musiala sie ruchac ze sie tak brzydko wyraze bo czutajac gazete nie zaszla w ciaze a wedlug niej seks malzenski jej syna to ruchanie kur,,,,,,, ?
          no brak slow
          zazdrosci czy co?
          rozwalilo mnie to jej wyrazanie sie na two temat
          a co do tylka to niech swojego pilnuje i nawet jakby twoj tylek jej caly swiat przeslonil to nic jej do tego ma swoj to niech sie cieszy
          no idiotka jakas nie moge zniesc... czy ona nie jest alkoholiczka? bo to poziom patologii
          • deodyma Re: Jak nisko można upaść... 03.11.10, 07:11
            poczytaj sobie wczesniejsze posty barbry a sama zobaczysz, ze na meza pod tym wzgledem kobieta nie ma co liczyc...
            wspominala cos tez o tym, ze on rzekomo ma dosyc ich obu i cos tam kwekal, ze sie biedaczysko powiesi.
            brak slow po prostu.
        • marynica Re: Jak nisko można upaść... 09.11.10, 12:06
          barbra25, co ty masz za teściową? To jakaś prymitywna baba! Życie przeżyłam i czegoś tak prymitywnego jak twoja teściowa nie widziałam, choć widziałam wiele. Czy nie macie możliwości, żeby sie wynieść z tego chamowa?
    • bubster Re: Jak nisko można upaść... 16.11.10, 18:10
      skoro krzyczy do męża, to mąż powinien zareagować
      • alexisdyn Re: Jak nisko można upaść... 16.11.10, 18:30
        do tej ropuchy - przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać :) (choć temat smutny się zrobił)
        Co to jest - Ropucha i 20 żabek ??? - Teściowa wieszająca firanki !!! -
      • barbra25 Re: Jak nisko można upaść... 24.11.10, 13:16
        Do bubster, mąż reaguje i to jeszcze bardziej ją "nakręca" żeby sobie powrzeszczeć. Praktycznie codziennie na wejściu po pracy musi słuchać jej wywodów.

        Nie mamy możliwości się wynieść, mieszkaliśmy już na wynajmowanym i nie dawaliśmy rady finansowo, zadłużyliśmy się wtedy żeby jakoś funkcjonować i do tej pory nie udało nam się spłacić debetu. Więc mamy długi, co miesiąc odsetki, teściowej też płacimy za używanie prądu, gazu, ogrzewania i wody. Jej jest stale mało i ostatnio zagroziła, że nam "odetnie" prąd i zakręci wodę. A niech tak zrobi! Ciekawe co dalej...

        Mąż ostatnio myślał o wyjeździe za granicę. Sama już nie wiem, może to byłoby dobre wyjście?
        • jafryzjerka Re: Jak nisko można upaść... 24.11.10, 16:26
          uwazam ze jesli twoj maz zna jezyk to chyba najlepszym wyjsciem byloby wyjechac...
          odbijecie sie od dna on zarobi tak jak powinno sie zarabiac i moze bedziecie mogli pomyslec o czyms swoim
          nie od razu oczywiscie i napewno poczatek bedzie ciezki ale jesli ma moliwosc wyjazdu to chyba jest to najlepsze wyjscie bo pomysl cale zycie na garnuszku tesciowej? bardzo ciezko teraz cokolwiek osiagnac bo zarobki male, umowy na stale nie chca dawac a co za tym idzie kredytu tez nie dadza ...

          mam kolezanke ktora powiedziala mi (mieszkaja u tesciow) ze ma cudowna tesciowa i ma z nia lepszy kontak niz z matka ! dasz wiare? :)
          a u mnie z kolei synowa mojej mamy tez narzeka ze ma zla tesciowa tylko jedyny powod jaki moge poprzec to nadopiekunczosc mamy
          ale bratowa zapomniala ze suknie slubna wesele i ciagla pomoc w wielu kwestiach zawdziecza mojej mamie stad wiem ze sa synowe ktore napewno wyolbrzymiaja
          ale my nie z tych barbaro25 nam trafily sie naprawde podle zazdroszcze ci tego poparcia meza bo moj to zawsze bedzie za swoja rodzinka chociaz by mu serce wyjeli z klaty....dlaczego on jest taki slepy i glupi? czasami ma jakies przeblyski ale to taka czestotliwosc jak i moje wizyty u tesciow ;) czyli kilka razy w roku
          • kobietka_29 the grass is always greener on the other side 24.11.10, 16:56
            jafryzjerka napisała:

            > uwazam ze jesli twoj maz zna jezyk to chyba najlepszym wyjsciem byloby wyjechac
            > ...
            > odbijecie sie od dna on zarobi tak jak powinno sie zarabiac i moze bedziecie mo
            > gli pomyslec o czyms swoim

            :) To bardzo uproszczone i, przepraszam, naiwne myslenie. Po pierwsze, nie wystraczy znac jezyk, trzeba tez miec odpowiednie wyksztalcenie, na ktore w danym kraju i w danym momencie jest popyt. Po drugie, nawet jesli takowe wyksztalcenie sie posiada, nie ma gwarancji, ze po przeprowadzce znajdzie sie prace, bo majac do wyboru pracownika-obywatela danego kraju z danym wyksztalceniem i doswiadczeniem a pracownika-cudzoziemca z tym samym wyksztalceniem i doswiadczeniem, wybor zawsze padnie na tego pierwszego, bo skonczyl on szkole w tym kraju. Z wyksztalceniem"zagranicznym" to jest niestety tak, ze choc czesto jest przez instytucje formalnie uznawane, to w praktyce pracodawcy powatpiewaja w takie kwalifikacje. Aby miec lepsze szanse nalezaloby zrobic wyksztalcenie w danym kraju zagranica, ale to tez nie wiele zmieni, bo nadal jest sie obcokrajowcem. Pisze z wlasnego doswiadczenia. Pracodawca rzuca okiem na Twoje zdjecie, jesli mu sie podobasz, przeczyta Twoje podanie i zyciorys i najpozniej wtedy zwraca uwage na Twoje imie/nazwisko, ktore zdradza Twoje pochodzenie. Efekt jest taki, ze Twoje podanie albo od razu laduje w smietniku albo pracodawca dla swietego spokoju zaprasza Cie na rozmowe i albo otwarcie zachowuje sie wobec Ciebie jak ostatni Nazi, albo jest milutki i obiecuje do Cieie jeszcze zadzwonic a dzien pozniej dostajesz od niego odmowe, bo niestety znalazl kogos innego. Oczywiscie sa tez szczesciarze, ktorym sie udaje znalezc godna prace. Ale wymaga to wiele samozaparcia przez dlugi okres czasu. Pisze godna prace. Pewnie, zadna praca nie hanbi. Ale nie o to tu chodzi. Chodzi o to, zeby moc z tej pracy przezyc ten miesiac. A w dzisiejszych czasach to coraz trudniejsze. Takze zagranica. Tu takze dostaniesz, jesli dostaniesz, prace tylko na okres probny albo na czas okreslony. I albo Ci beda umowe przedluzac latami, albo wogole nie przedluza. A zarobki, zalezy oczywiscie w jakiej branzy i na jakim stanowisku, ale dla zwyklego robotnika (a zakladam, ze maz autorki watku na takiej pozycji jedynie moglby znalezc prace z polskim wyksztalceniem i srednia znajomoscia jezyka) sa takie, ze czasami mimo pracy na caly etat, musisz brac zapomoge, zeby byc w stanie przezyc do pierwszego. tego sie nie widzi, gdy sie mieszka w Polsce. Jak to mowia, wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma. Nie chce tutaj nikogo dolowac i odstraszac od emigracji, ale nalezy byc ostroznym. Mysle, ze jesli ktos sie na taki krok zdecyduje, to dobrze by bylo, jesli najpierw jedna osoba wyjedzie, poszuka pracy, mieszkania i wtedy "sciagnie" reszte rodziny. To nie latwe, ale chyba bezpieczniejsze rozwiazanie anizeli nagla przeprowadzka do obcego kraju bez stalej pracy i mieszkania.
            • jafryzjerka Re: the grass is always greener on the other side 24.11.10, 20:58
              no wiec tak .... ;)
              moj brat wyjechal w maju do pracy do Anglii i musze powiedziec ze nie narzeka
              nie jest na zadnym kierowniczym stanowisku (jest po szkole ekonomicznej zaczal studiowac prawo ale przerwal) i szkoly nie byly mu potrzebne do obecnej pracy mowil ze jak podpisze kontrakt to bedzie zarabial jeszcze wiecej
              tylko.... teraz kwestia tego dla kogo ile to duzo? ja zarabialam ok tysiaca teraz jestem bezrobotna ale niedlugo znow zaczynam prace i jakbym zarabiala 2 tys to bylabym w siodmym raju (oczywiscie nie mowie o zapierniczaniu caly dzien od rana do nocy tylko godna praca) ja akurat mam taki zawod ze pracuje caly dzien i kazda sobote wigilie sylwester czesto dla innych dni wolne ja tez jestem w pracy
              wiec cieszylabym sie praca na zmiany za 2 tysia a w anglii babka sprzatajaca w sklepie zarabia 1000 na tydzien i wiem ze zycie tam drozsze ale ja nie pale nie pije nie imprezuje wiec duzo byl odlozyla a znajac lepiej jezyk i majac lepsze wyksztalcenie napewno zarobic mozna wiecej takze moje myslenie nie jeest takie calkiem naiwne
              a poza tym wolalabym pojechac do anglii pozapierniczac przez rok czy dwa za dobre pieniazki i zamieszkac oddzielnie (nie mieszkam z tesciowa) jak w przypadku autorki nawet jakby to mialo byc naiwne bo zawsze lepiej sprobowac i wiedziec ze sie sprobowalo niz gdybac i do konca zycia sie nie przekonac jakby to bylo
              ale kazdy ma inne podejscie do zycia i kazdy ma inne zdanie wiec szanuje to ze traktujesz moje podejcie jako troche naiwne :) nie gniewam sie :)
              pozdrawiam
              • kobietka_29 Re: the grass is always greener on the other side 25.11.10, 07:36
                Fryzjerko, nie wiem, jak jest w Anglii. Pisze, jak jest tuz, gdzie mieszkam. Jezeli zakladamy, ze autorka watku chce zyc lepiej niz teraz z tesciowa, to znaczy, ze potrzebne jest jej mieszkanie, ktore ma nieco wiecej niz jeden pokoj (autorka ma wszakze rodzine). Mieszkanie takze zagranica udzo kosztuje. Piszesz, ze Twoj brat wyjechal. Wyjechal sam czy z rodzina? Bo to ogromna roznica. Dlatego pisalam wlasnie o przygotowaniu podstaw. Gdy sie wyjezdza samemu, to nie jest sie zbyt wybrednym co do lokum i wtedy mozna duzo zaoszczedzic na czynszu. Mozna tez sporo pieniedzy zaoszczedzic na jedzeniu, jakkolwiek glupio to brzmi. Do rodziny do Polski przyjezdza sie wtedy raz na jakis czas z obca waluta i po wymianie na zlotowki ma sie wrazenie, ze zarobilo sie zagranica kupe pieniedzy. Inaczej sytuacja przedstawia sie, gdy wyjezdzamy z rodzina. Nie wiem, jak Ty, ale ja nie zamieszkalabym z mezem i dzieckiem w slumsie, w jednopokojowym mieszkaniu. A u nas nawet takie potrafia kosztowac 300€ plus gaz, ogrzewanie (od osoby) i prad. Normalne mieszkanie w ludzkich warunkach z porzadnymi sasiadami (ktorzy nie szcza na klatke, nie urzadzaja nocnych burd pijackich, nie organizuja lekcji Koranu) kosztuje srednio 550€ plus koszta wody, ogrzewania, gazu (od osoby ok. 100€) i dodatkowo oczywiscie pradu. Sam koszt mieszkania w takiej sytuacji osiagnie ok. 700-800€. Lekko. A jako zwykly robotnik lub sekretarka zarabia sie na czysto ( w zaleznosci od klasy podatkowej, bo podatki placi sie tam, gdzie sie mieszka) 1100-1500€. A czysz to przeciez nie wszystko. Nie bede tu wyliczac. Powiem tylko krotko, bez zbednych abonamentow i ubezpieczen mamy z mezem miesieczne stale oplaty w wysokosci 1300-1500€ (w zaleznosci od miesiaca).

                > wiec cieszylabym sie praca na zmiany za 2 tysia a w anglii babka sprzatajaca w
                > sklepie zarabia 1000 na tydzien i wiem ze zycie tam drozsze ale ja nie pale nie
                > pije nie imprezuje wiec duzo byl odlozyla a znajac lepiej jezyk i majac lepsze
                > wyksztalcenie napewno zarobic mozna wiecej takze moje myslenie nie jeest takie
                > calkiem naiwne

                zdrowym podejsciem do sprawy, majac plany emigracyjne, byloby przestac przeliczac zarobek zagraniczny na zlotowki. Bo przy takim podejsciu szybko po emigracji dostaje sie szoku. Nie wiem, z jakiego zrodla znasz dochody w innych krajach i w jakiej walucie ta sprzedawczyni 1000 na tydzien mialaby zarabiac. 1000 €/ Funtow? To ktos sobie z Ciebie zakpil, zeby wywoac u Ciebie zazdrosc. 1000 zlotych? To sprobuj sobie zamienic to na Funty/€ i pomnozyc przez 4. 250€ w tygodniu- 1000€ w miesiacu. Bingo! Jak pisalam. Przy pelnym etacie, ledwo zarabiasz na czynsz. No zwraca sie jeszcze dojazd do pracy i stolowka pracownicza. I tyle. A na reszta moga sobie tacy pracownicy pozwolic, gdy dostana pieniadze z opieki spolecznej.
              • kobietka_29 btw. 25.11.10, 07:42
                A sprzedawczyni u nas nie jest nawet zatrudniana na pelny etat tylko najczesciej na tzw. Minijob/ 400€- Job (stawka miesieczna, zeby nie bylo). I bez ubezpieczenia rentalnego.
                • barbra25 wyjazd... 25.11.10, 14:38
                  No właśnie słabo znamy język...
                  Powiem Wam, że w ogóle wyjazd za granicę kojarzy mi się z czymś strasznym...
                  Zacząć nagle porozumiewać się w języku, który się ledwo zna bo przecież edukację mamy już dawno za sobą i przeżyć pierwszy miesiąc za coś, no właśnie, za co? ile trzeba mieć na start? Znowu brać kolejny kredyt na "życie"? A co jeśli nam tam nie wyjdzie? Kredyt do spłacenia, a my wracamy z podkulonym ogonem i teściowa ma kolejny powód do triumfowania nad nami... Jestem pesymistką pod tym względem.
                  Ktoś mnie tu zaraz zapyta: to lepiej z teściową się męczyć?

                  W zasadzie niedługo teściową "zamurujemy" tzn.w tej chwili mamy już oddzielną kuchnię i łazienkę, oddzielny pokój i wejście, pozostaje jedynie podłączenie prądu w tej kuchni, przepływowego ogrzewacza wody w łazience i oczywiście podliczników... Bardzo małymi kroczkami dążymy do samodzielności i odizolowania się od tej patologii zza ściany...
                  Jest mi dobrze w tym lokum, nie jest mi dobrze, że za drzwiami naszego pokoju codziennie są awantury, mimo, że ja nie wchodzę tam gdy jest teściowa i gdy nie ma takiej konieczności, nie odzywam się do niej, w zasadzie nie widuję jej nawet bo drzwi mam zawsze zamknięte.
                  • kobietka_29 "Tesciowa zamurujemy :)" 25.11.10, 15:05
                    No wlasnie o to mi chodzilo, o czym piszesz w pierwszej czesci. Nie chce nikogo straszyc. Ale, gdy sie stoi z boku, to wszystko wyglada latwo. Ale zadna decyzja w zyciu nie jest latwa i dojscie do pewnego celu tez nie. To trzeba sobie zawsze uzmyslowic, zanim porwie sie z motyka na slonce. Jezyka nie me sensu sie bac. Ja rowniez wyjezdzalam ze szkolnym jezykiem. A pol roku pozniej rozpoczelam tu studia. Jezeli ma sie podstawy i samozaparcie, to szybko sie zacznie mowic plynnie. Co wazne, nie nalezy sie izolowac. Wielu obcokrajowcow popelnia ten blad, ze szukaja sobie mieszkania w dzielnicach, gdzie mieszkaja tylko ich rodacy, maja przyjaciol tylko ze swojego kraju, tv ogladaja w swoim jezyku itp. W ten sposob czloweik odbiera sobie tylko szanse na nauke jezyka. Ale jesli nie popelnia sie tych bledow, to nauka jezyka idzie szybciutko. Takze, nie nalezy sie bac. Najwiekszy problem polega wlasnie na tym, gdzie zyc i za co. Dlatego szczerze radze komus, kto decyduje sie na wyjazd, najpierw przygotowac sobie grunt.
                    Jezeli nie chcecie wyjezdzac, to praca sezonowa tez nie jest zla. Wtedy wlasnie najbardziej i najszybciej sie ona oplaci. Bo oszczedza sie na lokum i po przyjezdze do Polski mozna sobie na prawde na cos pozwolic. Tylko tez wtedy dobrze jest miec znajomosci i nie wierzyc jakims pokatnym posrednikom pracy.
                  • jafryzjerka Re: wyjazd... 26.11.10, 15:16
                    jesli nikogo nie macie za granica kto by wam pomogl to napewno nie ma co jechac w ciemno
                    latwo jest niektorym mowic wyprowadzcie sie na swoje....
                    tylko ze w zyciu czesto wychodzi inaczej niz chcemy i to ze mieszkasz z tesciowa to nie znaczy ze jestes gorsza lub ze tesciowa ma prawo do chamskiego traktowania ciebie bo w koncu jakby nie chciala zebyscie u niej mieszkali to powinna odrazu sie nie zgodzic
                    zreszta uwazam ze kazda matka powinna pomoc swojemu dziecku w miare swoich mozliwosci a dla twojej tesciowej chyba nie jest wielkim problemem to ze mieszkacie z nia tym bardziej ze macie oddzielne pomieszczenia
                    dobrze sie radzi zeby odrazu zamieszkac odzielnie tylko nie wszyscy maja taka mozliwosc ja akurat moglam zamieszkac oddzielnie (wprawdzie jeszcze mieszkamy u moich rodzicow ale w grudniu sie wyprowadzimy)
                    dobrze kobietka radzi ze najlepiej zaczac od pracy sezonowej bo tak jest latwiej niz odrazu na gleboka wode ale zastanowcie sie nad tym barrrrdzoooo
                    wczoraj powiedzialam mezowi ze ciekawa jestem co dostanie od swojej matki na nowy dom ale nie zdziwilabym sie jakby nic nie dostal on powiedzial "moze ciapy dla gosci" a ja powiedzialam mu ze bede lezala i sie smiala i on sam sie z tego smieje i jest swiadomy ze ma taka a nie inna matke ktora ma go gleboko w powazaniu no ale czesto reaguje tak jakby to byla najwpanialsza matka na swiecie...
    • biraneczka Moja teściowa jest bardzo wredna. 04.09.11, 22:40
      Moja teściowa skończyła tylko 2 klasy podstawówki, nie wie nic o życiu, dla niej liczą się tylko ploty. A jaka ona jest podła wobec wszystkich dookoła!!! I to poza oczy. Każdemu "obrobi tyłek", mało tego, to jeszcze dołoży, skłamie. Ona nie lubi ludzi, szczególnie małych dzieci. Do tego lubi sobie podbierać ode mnie a to to, a to tamto. Łazi po moich pokojach, zagląda do szafek. Zastanawiam się czy mogłabym wydać jakąś książkę na ten temat..? Nie była by dużą, ale napewno bardzo ciekawą.
    • blackagula Re: Jak nisko można upaść... 26.09.11, 15:46
      Jeśli twój mąż jest maminsynkiem, a teściowa uwielbia się wtrącać w Wasze życie zgłoś się do naszego programu. Szukasz pomocy, a może wiesz jak rozprawić się z uciążliwą mamuśką i chciałabyś innym synowym udzielić kilku skutecznych rad? Przyjdź i podziel się swoimi patentami jak ujarzmić niesforną teściową? Pisz na a.lubawska@tvn.pl lub dzwoń 516444962
Pełna wersja