barbra25
23.10.10, 17:41
Witam wszystkie znienawidzone synowe. Dręczą mnie pewne refleksje na temat odzywek w stosunku do teściowych. Wiadomo, że czasem pod wpływem emocji wyrzucamy z siebie najgorsze określenia pod adresem teściowych, a one nas do tego potrafią doskonale sprowokować. Wtedy nie liczy się kultura, ani to, że na co dzień staramy się nie używać wulgaryzmów. Pół biedy gdy te epitety padają za plecami teściowej, gorzej gdy damy się ponieść i wygarniemy jej w prosto w twarz coś niekoniecznie miłego... Wiem, że nie ma się czym chwalić ale ucieszę się jeśli okaże się, że nie ja jedna zaniżyłam się do poziomu reprezentowanego przez teściową.
Więc zaczynam: moja teściowa przez długi czas waliła do mnie "Ty gówniaro..." Niby nic takiego bo przecież różnica wieku faktycznie jest ale któregoś razu nie wytrzymałam i nazwałam ją "starą ropuchą"...
Teraz przeszła na określenia dotyczące wyglądu i gdy jestem tuż za ścianą krzyczy do mojego męża tak żebym słyszała: "ruda małpa"... Narazie jeszcze się hamuję i nie reaguję mimo, że się we mnie gotuje ale też mogłabym się przyczepić do jej aparycji. Nie wiem jak to zrobić aby ona nie pozwalała sobie na takie wyzwiska i jednocześnie nie zniżyć się do jej poziomu...