Jak żyć?

24.10.10, 23:11
Żyję w małej społeczności,z każdego zakątka widać obserwujące oczy....i cóż wszyscy kiedy zostałam wdową kiwali głowami,może i współczuli?nie wiem..ale za pewne oczekiwali ze będę już zawsze chodzić skurczona,zgarbiona z wykrzywiona od bólu twarzą ale niestety co po niektórych zaskoczyłam nie poddałam się losowi chociaż nie było mi łatwo wyjść z tego"ogromnego wykopu"Główna o w tedy też jedyna mobilizacją były i są nadal moje dzieci.Obecnie gdy minęło prawie dwadzieścia miesięcy kiedy odszedł mój mąż zaczęłam tez myśleć o sobie,czy to coś złego?Że mimo że nadal ciężko,ze są chwile ogromnego załamania,ogromnej nie do opisania tęsknoty,postanowiłam ponieść czoło,zadbać o swoją przyszłość i niestety tu w mojej małej miejscowości spotkałam się ze słowami krytyki oczywiście nie przekazane zostały bezpośredni ale zostały mi powtórzone.Czy my wdowy już do końca swoich marnych dni nie zasługujemy na chwile radosne,na chwile małego szczęścia?
    • proy0311 Re: Jak żyć? 25.10.10, 16:52
      Należy żyć w zgodzie z samym sobą. WychowaŁam się w maŁej miejscowości.Wiem że trudno pozbyć się wrażenia bycia ocenianym. Ludzie bywają okrutni.Ci co cudze oceny przekazują też.Ale trzeba im wybaczyć ,zakŁadając że naprawdę nie wiedzą co czynią. Nie da się walczyć z wiatrakami (bezmyślnością) .
      Nie wiemy co jest po tamtej stronie.CaŁa nasza "wiedza" opiera się na wierze, a ta nie stawia wymagania samotnego życia w smutku i umartwieniu. Już pożegnanie na tym świecie ukochanej osoby jest ...wystarczającym cierpieniem.
      Jedynym obowiązkiem wobec siebie i dzieci jest mądre (w miarę możliwości naszego wŁasnego rozpoznania) ukŁadanie życia.
      Tym co nie rozumieją mozna polecić prześledzenie losu i wŁasnej sympatii wobec wdów serialu " M jak...'" W takim świecie hipokryzji żyjemy. Widzimy i rozumiemy bohaterów serialowych a bliżnich... Pozdrawiam.

      Ja strasznie cierpię. 60 dzień.
      • digirec Re: Jak żyć? 25.10.10, 22:19
        Ja tez zyje w małej wsiowej spolecznosci,wiem o czym mowisz...ale powiem ci ze za rada pewnego madrego czlowieka zastosowalam system spłuczki-lałam-leje- na to co inni mowia.
        i powiem ci ze przez jakis czas slyszlam ,oczywiscie nie osobiscie bo na tyle odwagi moherowe bereciki nie maja ale inni doniesli-ze jak to poszlam sie edukowac,skad mam na to pieniadze...i wogole czas...a dzieci same? a moze kogos juz ma !:D Masakra.Dzis jestem dumna z siebie ze wytrwalam...Ty tez dasz rade:D
        Proy 60dni cierpienia to poczatek...ale z czasem bedzie lepiejD
    • agni-123 Re: Jak żyć? 26.10.10, 18:05
      Pomimo naszej tragedii musimy myśleć o sobie i naszych dzieciach. Cokolwiek się zdarzy, nasi bliscy zawsze będą w naszych myślach i sercach.Ale ludzie tego nie rozumieją. Według nich mamy się umartwiać do końca . Ja często spotykam się z zaskoczeniem ludzi, gdy dowiadują sięże jestem wdową. Mówią sory,ale nie widać tego po tobie. Tłumaczę im wtedy, że staram się żyć. Czy ja już nie mam prawa się śmiać? Swój smutek przeżywam w samotności tak żeby dzieci nie widziały, bo one też cierpią. Kiedyś śniąc na jawie usłyszałąm słowa: "Żyj tak,jakby każdy kolejny dzień miał być tym ostatnim". I staram się a ludżmi się nie przejmuję. I Tobie madzik2-4 też tak radzę.Myśl o sobie i dzieciach i nie przejmuj się gadaniem ludzi.Bo od zawsze ludzie mieli,mają i mieć będą do powiedzenia na czyjś temat. Powodzenia.
      • zlotaewa Re: Jak żyć? 26.10.10, 22:09
        Kiedyś w rozmowie z koleżanką wyszło, że jestem wdową. Ona we łzach w oczach - jak to, przecież masz małe dziecko? Nie widać tego po tobie, przepraszam i bardzo ci wspólczuję i podziwiam. Nie zawsze tak było. Kiedyś przejmowałam się słowami ludzi, szczególnie mojej teściowej i rodziny męża mimo, że po śmierci nie otrzymałam żadnej pomocy, wręcz przeciwnie musiałam walczyć o każdą rzecz po mężu, to co wspólnie kupiliśmy. Poźniej darowałam sobie i przestałam walczyć, przestałam starć się o dobrą opinie o sobie u nich. O dziwo jak przestałam to oni przestali mnie poniżać. Teraz sama teściowa dzwoni i zaprasza do siebie. Stanęłam na nogi i oni nie mieli odwagi powiedzieć mi choćby słowo o mnie, o wychowywaniu dziecka itp.
        Moja rada : dbać o siebie, patrzeć ludziom w oczy i być gotowym powiedzieć ,, mam Cię w d..., chleba mi nie dałaś i nie dasz, więc o co kaman ?,,

        pozdr
        Złota
    • mar-y88 Re: Jak żyć? 27.10.10, 18:34
      Jestem w dokładnie tym samym momencie co Ty, 20 miesięcy. dla mnie to i dużo i mało... ale na pewno te 20 miesięcy było wystarczającym horrorem i teraz te 'chwile małego szczęścia' są po prostu niezbędne żeby móc dalej żyć.
      'Żałobę nosi się w sercu' zawsze będziemy pamiętać o naszych ukochanych, ważne że my o nich pamiętamy, nie musimy tego na każdym kroku demonstrować. Ludzie są bezmyślni, pozostaje im życzyć aby mogli dalej sobie tkwić w swoich złudzeniach i na własnej skórze nie przekonali się zbyt wcześnie jak to jest znaleźć się w naszej sytuacji...
      • tilia7 Re: Jak żyć? 30.10.10, 15:14
        Ja jak dotąd spotykam się z dokładnie odwrotną sytuacją,ciągle słyszę,że mam żyć "normalnie",że mam zapomnieć,że całe życie przede mną i nikt nie chce zrozumieć,że to są MOJE uczucia,MOJA żałoba,MOJA decyzja co i kiedy będę robić.Ale walczę o siebie i o swoje prawo do przeżywania mojego bólu po swojemu.Złotaewa ma rację,trzeba mieć odwagę walczyć o siebie i przeciwstawić się głupiemu ludzkiemu gadaniu.
        • dario5555 Re: Jak żyć? 30.10.10, 16:38
          wbrew wszystkiemu i wszystkim starac sie isc do przodu wierzyc w to ze kiedys i nad naszym niebem wyjrzy slonce i los wreszcie znow sie do nas usmiechnie
    • grosz-ek Re: Jak żyć? 17.11.10, 18:37
      sen, dzieci, szkoła, praca, szkoła, dzieci, dom, praca, sen, dzieci, szkoła, praca, szkoła, dzieci, dom, praca, sen, dzieci, szkoła, praca, szkoła, dzieci, dom, praca, sen, dzieci, szkoła, praca, szkoła, dzieci, dom, praca, sen, weekend, dom, dzieci, cmentarz, rodzina, znajomi, sen, dzieci, szkoła, praca, szkoła, dzieci, dom, praca, sen, dzieci, szkoła, praca, szkoła, dzieci, dom, praca, sen, dzieci, szkoła, praca, szkoła, dzieci, dom, praca, sen, dzieci, szkoła, praca, szkoła, dzieci, dom, praca, sen ...

      tak już 2 miesiące. reszta życia - przede mną ...
Pełna wersja