anka_1234567
25.10.10, 08:12
Mam przyjaciółkę, taką jeszcze od podstawówki. Do niedawna spotykałyśmy się dosyć często, co drugi, trzeci dzień. Ja od 3 miesięcy jestem mamą, w związku z czym wiadomo, że nie mogę już poświęcać jej tyle czasu co wcześniej. No ale tak raz na tydzień mniej więcej uda nam się wyskoczyć na jakąś kawę czy coś, z tym, że nie są to już kilkugodzinne posiadówy i ploty jak kiedyś. Dlatego właśnie, że nie ma go za wiele, ten czas jest dla mnie tak cenny, kiedyś gadałyśmy o wszystkim, teraz o sprawach najważniejszych bo po prostu tylko na to starcza nam czasu. Chociaż nie zawsze. Moja przyjaciółka ma bardzo irytujący mnie zwyczaj. Otóż, jak ktoś zadzwoni do niej podczas naszego spotkania ona nie potrafi powiedzieć "teraz nie mogę rozmawiać, oddzwonię później" tylko gada, gada i gada....10, 15, 20 minut.... o dupie Maryni itp. A ja jak ten debil siedzę i słucham. Obojętnie kto to jest, ojciec, siostra, koleżanka ze studiów czy ostatnio nawet pani od operatora sieci komórkowej! Po tym ostatnim powiedziałam jej, że nie jest mi miło, że kiedy ja przebieram nogami bo może dziecko w domu płacze czy coś a ona sobie ustala nowy plan taryfowy, przecież mogła poprosić tę kobietę żeby zadzwoniła za godzinę czy wieczorem czy coś... I tak jest zawsze, nie wiem jak jej wytłumaczyć, że jest mi przykro, że czas który czasem naprawdę z trudem uda mi się wygospodarować na spotkanie z nią ona poświęca na rozmowy które naprawdę mogłyby poczekać. A potem jest zdziwiona, że muszę już lecieć do domu. Do tego zawsze się spóźnia, zawsze! Czuję się lekceważona, tak jakby ona nie szanowała mnie i mojego czasu. Ostatnio miałam ochotę po prostu wyjść z kawiarni bez słowa, ani nic, ale za bardzo zależy mi na tej przyjaźni.