foremkaania
27.10.10, 23:33
Szwagierka kilka parę miesięcy temu zachorowała na schizofrenię. W każdym bądź razie w tym czasie objawy stały się widoczne. Jest ona matką czworga dzieci, najmłodszy jest przewlekle chory i upośledzony. Mąż nadużywa alkoholu, jest niezaradny życiowo, a może mu tak wygodnie. Liczy się tylko picie. W czasie moich wizyt udaje, że nic się nie dzieje. Objawy były ostre, np.: wydawanie pieniędzy, opowiadanie o zmarłych, odprawianie jakiś modłów, pusty śmiech, autoagresja. Nie wyraziła zgody na leczenie. Chora nie wiedziała, co robiła kilka godzin temu. Obecnie jest kiepsko. Nic jej nie interesuje, w czasie wizyty gapi się w telewizor, pyta się trzy razy o to samo, nic jej nie interesuje, odpowiada lakonicznie, przeważnie tak nie. W tym co mówi często mija się z prawdą. Prawdopodobnie zaciąga pożyczki w instytucjach parabankowych. W tej chwili jest bieda, a będzie jeszcze większa. U lekarza nie była. O problemie wie szkoła, opieka społeczna i lekarz rodzinny. Opieka społeczna nie ma specjalnego pola działania. W Polsce nie można leczyć przymusowo. Nie wiem, co dalej. Boję się, że może dojść do jakiegoś nieszczęścia . Chora staje się pośmiewiskiem całej wioski. Najmłodsza córka jest głęboko upośledzona. Nie poradzi sobie sama. Obawiam się, że w końcu powiadomią sąd rodzinny. Próbuje się nie angażować, bo kosztuje mnie to mnóstwo nerwów.
Gdzie mogę jeszcze szukać pomocy? A może się nie wtrącać i czekać na rozwój wypadków?