Listopad

29.10.10, 19:08
1 listopada znów za progiem. Czas wspomnień, czas zadumy. Minęły ponad 3 długie lata od tego dnia. W tym roku wybiorę się na cmentarz bez rozpaczy, a jedynie ze smutkiem i zadumą. Spróbuję podsumować myśli, które w ostatnich dniach krążą w mojej głowie coraz liczniej i natarczywiej. Trzy lata temu byłam wypełniona łzami, przeraźliwie rozdzierającym smutkiem, niedowierzaniem że to się stało, że w tym grobie, w zamurowanej w nim trumnie leży On. Taki uśmiechnięty, spokojny i wyważony, a jednocześnie pełen pasji i życia, z tymi wszystkimi planami, z marzeniem, którego realizację właśnie rozpoczął. Za mną było półtora miesiąca, przede mną całe życie, którego nie chciałam.

Dzisiaj czas dodał swoje trzy lata. Znowu stanę nad grobem, który w międzyczasie został przeniesiony, zmieniony, ale w nim ten sam On. Spokojny i uśmiechnięty. Teraz już wiem, że w końcu pozwoliłam Mu odejść. Dawno już mi się nie śnił.

Zapomniałam? Nie. Nigdy nie zapomnę. Pogodziłam się z tym co się stało? Nie. Nie ma we mnie zgody na nieoczekiwaną śmierć. Zrozumiałam, po co to było? Nie. I nie chcę takich rzeczy rozumieć. Przestałam kochać i tęsknić? Nie. Ale kocham i tęsknię do przyjaciela, który był mi niesamowicie bliski, tęsknię do człowieka. Czasami zwyczajnie mi Go brakuje.
Dzisiaj jestem szczęśliwa. Kocham. Mimo tego jest mi czasami smutno i trudno. Ale miłość wspiera i daje siły. Nauczyłam się też radzić sobie z problemami. Staram się też pamiętać jaka jest różnica pomiędzy problemem a zwykłą komplikacją… Cenię spokojną miłość, która mnie znalazła. Wiem, że poradzę sobie gdyby znowu mnie to spotkało, ale nie zakładam że tak się stanie. Wypełnia mnie spokój.

Przeszłam przez żałobę. Z pomocą kilku osób, które znałam wcześniej, ale też takich które poznałam w ciągu tych ostatnich 3 lat. Niektórych przysłał mi On. Z pomocą lekarza, na którego chciałabym trafić dużo wcześniej niż trafiłam.

Zmieniłam się, i bardzo lubię tę nową mnie. Przede mną całe życie, którego bardzo chcę.
    • atkkaa Re: Listopad 31.10.10, 21:24
      Fajnie, zazdroszcze Ci. Ja sie juz chyba nigdy nie dogadam sama ze soba. Nie cierpie tej osoby, ktora sie stalam po smierci Meza.
    • mar-y88 Re: Listopad 06.11.10, 16:20
      Dziękuję Ci za to co napisałaś:) można dostrzec w tym dużo optymizmu, we mnie tchnęło to trochę nadziei na lepsze jutro..
      ja także bardzo się zmieniłam, stałam się jakimś potworem, straszydłem, karykaturą człowieka...
    • abi-23 Re: Listopad 17.11.10, 14:07
      czytając to co napisałaś kilkakrotnie na zmianę czułam żal, złość i podziw, żal bo ja nie umiem się uspokoić wprawdzie borykam sie z samotnościa półtora roku i chyba ją oswoiłam, złość bo to wszystko fantastycznie brzmi a ja wiem że innym się udaje a mnie nigdy się nie uda, a podziw bo fantastyczne jest to że się nie zamknęłaś i jeszcze innym dajesz choć trochę siły. życzę Ci z całego serca żebyś już zawsze była szczęśliwa.
      • fiambala Re: Listopad 30.03.11, 16:46
        Abi, mnie po półtora roku wydawało się, że przecież to już tyle czasu, więc wszystko powinno być za mną ok. A nie było. Dalej miałam ciężkie dni - rzadziej, ale i tak potrafiły ściągnąć mnie na dno po dłuższym całkiem niezłym okresie. Złościłam się na siebie, że tak kiepsko sobie radzę... Ale to nie tak... Jak już kilka razy tutaj pisałam, żałoba to długi, mozolny i zwodniczy proces. Wraca ze zdwojoną siłą zaraz po tym, jak Ci się wydaje że już nauczyłaś sobie z nią radzić. Pokazuje bezlitośnie, że wcale nie.

        Moja żałoba się skończyła, kiedy znowu pokochałam. Ale to nie było automatyczne. Przez cały wcześniejszy czas ciężko pracowałam na to, żeby kiedy miłość przyjdzie przyjąć ją, ale nie jak koło ratunkowe rzucone tonącemu, ale bardziej jak kij wystrugany przez przyjaciela. Wiesz, że bez takiego kija też da się iść dalej, ale z kijem o wiele łatwiej.

        Ja się nie łudzę, że zawsze będę szczęśliwa. Mam świadomość, że jest to niemożliwe. Ale kiedy jestem szczęśliwa, to staram się z tego czerpać całymi garściami z pełną świadomością tego szczęścia.

        Ty też potrafisz, mimo że w to nie wierzysz, tak jak i mnie było trudno w to uwierzyć.
        Pozdrawiam ciepło.
Pełna wersja