Żałoba dzieci po mamie - problem?

01.11.10, 00:48
Witam

Od miesiąca jestem wdowcem z 4 dzieci. Dość mocno to przeżywam, dużo rozmawiam na temat żony z moją i jej rodziną, znajomymi, koleżankami z pracy, sąsiadkami, jej przyjaciółkami, itd. Zauważyłem jednak, że dzieci - które trzymają się nadzwyczaj dzielnie - nie chcą o mamie rozmawiać. Unikają rozmów, oglądania zdjęć, filmów, wspominania jej osoby. Być może ja sam przesadzam. W jakimś sensie zafiksowałem na punkcie mojej kochanej: zgrałem wszystkie zdjęcia (a jest kilkanaście tysięcy) żeby wyszukać ją na tych zdjęcia, przewaliłem wszystkie jej dokumenty, aby odszukać stare listy, przepisuję swoje dzienniki z okresu narzeczeństwa do komputera. Wszystko po to aby lepiej ją pamiętać. I trochę mnie złości, że dzieci zachowują się tak, jakby nie chciały mamy pamiętać. Że nie chcą w tym uczestniczyć. Że zachowują się tak, jak gdyby nic się nie stało. Że to, że mamy nie ma, było całkiem naturalną sprawą. Jakby wyjechała na jakąś dłuższą wycieczkę. Ale z drugiej strony: gdy dzisiaj oglądałem filmy nakręcone przez żonę, córka usłyszawszy głos mamy, wyszła z pokoju. Później powiedziała, że nie chce tego oglądać i słuchać, bo to za bardzo jej przypomina mamę. I ja mógłbym oglądać i oglądać, słuchać jej głosu do upadłego.

Trochę mnie martwi i złości taka postawa moich dzieci po śmierci mamy. Jest się czym przejmować?
    • puellapulchra Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 01.11.10, 01:40
      Ja straciłam moją ukochaną mamę w wieku 27 lat. I powiem Ci tyle: ja zachowywałam i w zasadzie nadal zachowuję się podobnie, jak Twoje dzieci. Bo myślenie o tym, oglądanie zdjęć itd jest po prostu zbyt bolesne. U Was to jest świeża sprawa, za jakiś czas dzieci inaczej spojrzą na pamiątki po mamie. U mnie to trwa już 5 lat, nie pożegnałam jej jeszcze tak naprawdę, nie opłakałam, bo NIE POGODZIŁAM SIĘ Z JEJ ŚMIERCIĄ. To nie jest dobre, wiem, ale nie potrafię jeszcze tego "wyprostować".
      Daj dzieciom czas. Straciły najważniejszą osobę.
      • e-kasia27 Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 01.11.10, 02:48
        Ty przeżywasz żałobę po swojemu, dzieci po swojemu.
        Daj im spokój i nie zmuszaj do ciągłego pamiętania, bo pamiętanie bardzo boli.

        Moi rodzice nie żyją już ponad dwadzieścia lat, a ja do tej pory nie lubię chodzić na cmentarz (chodzę tam raz do roku, 1-go listopada), bo jak tam idę to muszę płakać, i przeżywać wszystko na nowo, a to boli wciąż tak samo.
        • radola1 Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 03.11.10, 23:28
          Pisałam ci o tym w poprzednim twoim wątku. Ten etap , w którym są twoje dzieci musi tak wyglądać. One nie pogodzily sie ze śmiercią mamy i podświadomie wypierają wszystkie wspomnienia o niej, żeby nie mysleć. To twoje ogladanie zdjęć i filmów z żoną ty też jakaś forma wskrzeszania jej, też odpierasz mysli że jej juz nigdy nie będzie. Ty masz sposob taki a dzieci inny/własciwy dzieciom/. Nie zmuszaj ich do niczego. Zgadzam się tu w zupełnosci z e-kasią27.
        • 3-mamuska Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 04.11.10, 02:13
          e-kasia27 napisała:

          > Ty przeżywasz żałobę po swojemu, dzieci po swojemu.
          > Daj im spokój i nie zmuszaj do ciągłego pamiętania, bo pamiętanie bardzo boli.
          >
          > Moi rodzice nie żyją już ponad dwadzieścia lat, a ja do tej pory nie lubię chod
          > zić na cmentarz (chodzę tam raz do roku, 1-go listopada), bo jak tam idę to mus
          > zę płakać, i przeżywać wszystko na nowo, a to boli wciąż tak samo.

          Dokladnie ,mam to samo,idac na cmentarz musze isc w taki czas kiedy nikogo prawie nie ma, bo placze strasznie,i nie moge sie pozbierac.A moj tato zmarl 12 lat temu,nie wiem czy kiedys to przejdzie,ale kilka lat temu nawet nie moglam o nim mowic,teraz moge rozmawiac ale krotko.Wiec chyba jakis postep jest,moze kiedys dam rade dojsc jak czlowiek na cmentarz ,bo teraz idac na cmentarz czuje sie jak wrak czlowieka.
    • amb25 Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 01.11.10, 08:13
      Moja mama zmarla kiedy mialam 10 lat.
      Niby bylam duza, ale to do mnie nie odcieralo. To bylo tak jakby sobie pojechala do szpitala, z ktorego za jakis czas wroci. Plakalam, oczywiscie, bo wiedzialam, ze tego po mnie oczekuja. Ale nie czulam smutku czy zalu. Nie cierpialam i dlaj nie lubie chodzic na jej grob, bo to przyomina o jej smierci. Nie chcialam o tym myslec, bo wierzylam, ze ona do mnie wroci. I to jest tak do tej pory... Dopiero teraz zaczynam rozumiec co to oznacza i troche rozwala mi to zycie.
      Jedyna rada jaka moge Ci dac, patrzac z mojej perspktywy, to jesli Twoje dzieci dalej beda zachowywac sie w ten sposob to poszukaj dobrego psychologa ktory pomoze im przez to przejsc. I nie badz na nie zly.
      • verdana Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 01.11.10, 08:59
        Pozwól dzieciom przezywać żałobę, tak jak chcą. Dla Ciebie problemem jest to, ze one nie chcą o mamie mowić, dla nich - pewnie to, ze Ty caly czas jesteś zajęty zmarłą żoną. Myślę, ze przydałby się Wam ktos z zewnątrz, jakiś psycholog, który pomogłby Wam w tym. Inaczej Ty bedziesz zły na dzieci, ze nie chcą wraz z Toba wspominać, a dzieci z trudem wytrzymają z kimś, kto caly czas mówi o ty, o czym one na razie mowić nie chcą.
    • asfo Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 01.11.10, 09:56
      Nie zmuszaj dzieci, żeby przeżywały żałobę na Twój sposób, bo tylko powiększasz tym ich cierpienie i mogą mieć o to później duży żal, o czym dowiesz się za kilka lat, kiedy już będą w stanie o tym mówić. Pamiętaj też, że one nie są w stanie dzielić Twoich uczuć na tym samym poziomie - ty jesteś dojrzałym człowiekiem i mimo szoku masz jakieś możliwości zapanować nad rzeczywistością. Przezywasz żałobę tak jak czyni to dorosły człowiek - pielęgnujesz wspomnienia, nie uciekasz przed swoimi uczuciami, starasz się to jakoś w duszy ułożyć.

      Dzieci natomiast są kompletnie bezbronne, do tej pory ktoś się o nie codziennie troszczył, sprawdzał czy zjadły śniadanie, czy odrobiły lekcje, czy mają czyste i całe ubranie, czy nie przytrafiło im się nic przykrego, i nagle ta troska z ich życia zniknęła. Straciły osobę, od której były w bardzo dużym stopniu zależne, nie tylko emocjonalnie, ale i fizycznie.

      Twoje dzieci są w poważnym szoku i próbują się "jakoś trzymać". I niech Ci nie wpadnie do głowy, że skoro jakoś sobie radzą, wykazują zwiększoną samodzielność i przejmują jakieś obowiązki domowe to znaczy że są już duże i faktycznie sobie poradziły. Nadal są dziećmi i musisz pamiętać, że to co się wydarzyło bardzo wpływa na ich rozwój emocjonalny i będzie miało przykre konsekwencje w ich dorosłym życiu

      Teraz dbałość o ich rozwój należy do Ciebie. Potrzebują dużo troski.
    • eastern-strix Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 01.11.10, 10:28
      Na poczatek wyrazy wspolczucia, moja Mama umarla po dlugiej chorobie jak mialam 25 lat, wiec cos tam wiem o przezywaniu zaloby.

      Coz, mysle,ze taka hiperaktywnosc jak Twoja jest czyms powszechym w pierwszej fazie zaloby. Po prostu usilujesz zapelnic pustke po zmarlej. Rozmawiasz z otoczeniem, bo w ten sposob, jakostam, Zona jest ciagle 'miedzy Wami'.

      Innymi slowy, szukasz oparcia w innych i to jest ok, ale moze to byc pewego rodzaju mechanizm obronny, ktory chroni Cie przed stresem zwiazanym z utrata najblizszej osoby. Dlatego warto szukac fachowej pomocy dla siebie i rodziny.

      Natomiast Twoje dzieci nie maja na to ochoty. Widocznie bol jest tak silny, ze nie sa gotowe na rozmawianie o Zmarlej. Ja zaczelam mowic o tym,co czulam 4 lata po smierci Mamy i czasami zdarza mi sie plakac, bo emocje sa wciaz silne.

      Jesli Zona przed smiercia chorowala, to cala rodzina byla narazona na dlugotrwaly stres. Po smierci chorego niektorzy odczuwaja ulge (oczywiscie nie jest to jedyne uczucie ale sie pojawia). To moze powodowac poczucie winy i kolo sie zamyka. Naprawde, przezywanie zaloby to jest bardzo indywidualna sprawa, nie ma tu jednego slusznego modelu.

      Pamietaj,ze takie wychodzenie do swiata jest ok, ale dla swoich dzieci Ty jestes oparciem i nie win je przypadkiem za to,ze zalobe przezywaja w inny sposob.

      Poza tym, mysle, ze Ty tez po tym epizodzie aktywnosci mozez miec epizod depresyjny, kiedy to zamkniesz sie w sobie.

      Proponuje poszukac dobrego psychologa juz teraz, bo zaloba ma swoje prawa i jest to sytuacja dynamiczna. Dobrze miec wsparcie z zewnatrz.
      • eastern-strix Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 01.11.10, 10:31
        Acha, o i oczywiscie duzo zalezy od tego, w jakim wieku sa dzieci. Bo do pewnego momentu dzieci nie potrafia zrozumiec istoty smierci i nieodwracalnosci. To tez moze byc powod ich odmiennej reakcji.

        Ale z drugiej strony, niektorzy po prostu nie lubie dzielic sie bolem ze swiatem i to tez jest w porzadku.
        • grosz-ek Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 02.11.10, 16:59
          > Acha, o i oczywiscie duzo zalezy od tego, w jakim wieku sa dzieci.

          Dzieci są w wieku szkolnym 6-12 lat. Jest ich czwórka i bardzo silnie siebie wspierają. Żona zmarła nagle - została potrącona na przejściu dla pieszych. Była nauczycielką, wyjechała na wycieczkę szkolną, z której już nie wróciła. A raczej wróciłem, ja zapłakany, a później, jej trumna. Od wyjazdu na wycieczkę, dzieci mamy nie widziały - niestety ślady wypadku były bardzo widoczne. W jakimś sensie, uważają, że mama cały czas jest na tej wycieczce i być może, kiedyś wróci. W jakimś sensie, ja tak samo uważam - tyle że to ja kiedyś do niej dołączę. Na razie, żyjemy po staremu - dzieci chodzą do tej samej szkoły, w której uczyła mama, mieszkają w tych samych pokojach. Jedyne, co różni, to to, że mają więcej komputera, niż wcześniej. Ale tak zawsze było, gdy ja się zajmowałem dziećmi, więc dla nich w jakimś sensie, to normalna sytuacja. Nie ukrywam, że swoim spokojem mi imponują. Najbardziej obawiałem się o najmłodszego, ale to on mi najbardziej zaimponował. Przed śmiercią żony często zdarzało mu się zasikać łóżko. Od tamtej pory - wcale. Stał się bardziej samodzielny. Ogólnie rzec biorąc, wszystkie dzieci stały się doroślejsze. Bardziej angażują się w utrzymanie porządku, odrabianie lekcji. Są też bardziej posłuszne - jedno moje słowo i wszystko jest zrobione. Po prostu, ideał. Pewnie, jest to jakiś wyraz ich strachu po śmierci mamy, bo nasze dzieci nigdy nie były takie grzeczne. Dlatego staram się być ich oparciem. Dużo rozmawiamy na różne tematy ich interesujące, dużo robimy razem. Bardzo często je przytulam. Staram się utrzymywać dobrą atmosferę w domu. Cóż, tak naprawdę największy problem mam ze sobą, ale tu chyba nie ma mądrych. Po prostu, muszę przeżyć te wszystkie emocje i już. Z czasem opadną, a rutyna dnia codziennego zrobi swoje. Zawsze będzie mi brakować mojej lepszej połowy, ale to co zostało - dzięki niej - takie najgorsze nie jest. Da się żyć. Są dzieci, dla których warto żyć, jest jej historia, którą warto opowiadać. A co dalej to się zobaczy.
          • eastern-strix Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 02.11.10, 17:22
            Nie wiem, czy poprawnie interpretujesz te 'dojrzalosc' dzieci. Nie jestem psychologiem dzieciecym,zeby to komentowac. Mysle, jednak,ze przydalaby sie tu pomoc specjalisty. Czasem bol jest tak silny,ze nie da sie rozmawiac. Jak juz pisalam, to jest sytuacja dynamiczna, dzieci nie beda zawsze takie posluszne, z czasem byc moze, a raczej prawdopodobnie zaczna sie trudne sytuacje.

            Moze tez byc i tak,ze Ty jestes tak pochloniety przezywaniem zaloby po swojemu,ze dzieci czuja, ze nie moga wyrazac siebie i postepowac tak,jak chca. Byc moze staraja sie byc dorosle, zeby Ciebie chronic, a same nie maja komu powierzyc swojego ciezaru. Dlatego warto skorzystac z pomocy kogos z zewnatrz.

            One byc moze za jakis czas beda chcialy sie wyryczec i nie utrzymywac za wszelka cene optymistycznej atmosfery w domu. Takie udawanie,ze wszystko jest okay dziala jak kaganiec.

            Obawiam sie,ze nikt na forum nie udzieli Ci informacji jak postepowac z dziecmi, bo to jest po prostu niemozliwe bez poznania tego systemu rodzinnego blizej, a to moze zrobic jedynie wykwalifikowany psycholog na miejscu (jesli bedzie potrzeba).

            Poza tym, Ty tez nie bedziesz zawsze w takim stanie ducha jak teraz. Moze byc lepiej, ale zanim bedzie lepiej, moze byc i gorzej.

            Pozdrawiam
            • grosz-ek Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 02.11.10, 19:53
              Rozumiem zastrzeżenia - najtrudniej jest ocenić samego siebie.

              Nadzieja w tym, że jesteśmy rodziną specjalnej troski dla moich i żony krewnych, znajomych, przyjaciół, którzy nie dadzą nam zginąć.
              • eastern-strix Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 03.11.10, 00:03
                Wsparcie rodziny i przyjaciol jest bardzo wazne, zwlaszcza,ze piszesz,ze zona odeszla niespodziewanie - w takich wypadkach zazwyczaj szok jest wiekszy niz gdy wiadomo,ze nadchodzi nieuniknione.

                Zycze duzo sily, takze do tego, by nie bac sie okazac slabosc :)
              • niewadzibridge Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 04.11.10, 05:41
                grosz-ek, ja mam wrażenie, że dzieci "tak dobrze sobie radzą", i "takie są grzeczne", bo wg ich dziecięcej logiki w ten sposób mogą "zasłużyć" na powrót mamy. Przypuszczam, że za jakiś czas, kiedy dotrze do nich, że ona jednak nie wraca, "posypią się". Tak jak wszyscy tutaj radzę terapeutę... Może najpierw Ty mógłbyś porozmawiać z nim o wszystkim, a potem on "wyczuć" Twoje dzieci i doradzić Ci, co robić dalej, żebyś był przygotowany na kolejne etapy tego rozstania Twoich dzieci z ich matką.

                Bardzo Ci współczuję.
    • morekac Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 01.11.10, 17:56
      Moje dzieci tak zareagowały na smierć babci. Rozmawiać o niej i wspominac ją były w stanie dopiero po kilku miesiącach. Bo wcześniej za bardzo bolało.
      Każdy przeżywa żałobę i stratę na swój własny sposób .
    • evee1 Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 03.11.10, 03:09
      Bardzo wspolczuje Wam straty - Tobie zony, a dzieciom mamy. Nie bede nic radzic, bo to nie jest cos co mozna robic na forum. Natomiast bardzo goraca namawiam na wizyte u psychologa i to najlepiej takiego, ktory specjalizuje sie radzeniu sobie ze strata bliskich.
      Nie umniejszajac Twojej straty, Ty straciles partnera i jestes dorosly. Twoim dzieciom zawalil sie swiat i nawet jezeli pozornie daja sobie rade, to jest to raczej dalekie od stanu faktycznego.
      Wydaje mi sie (ale pscyhologiem nie jestem), ze aby Wasza rodzina mogla na powrot zaczac funkcjonowac, to wszyscy musicie przezyc te zalobe i kazde na swoj sposob. Dlatego wlasnie prawdopodobnie przydalaby sie Wam pomoc z zewnatrz, zeby Wam wszystkim w tym pomoc.
      Jeszcze raz wspolczuje.
    • sueellen Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 04.11.10, 01:02
      Moja Mama zmarla 7 lat temu. Trzymam jej jedno zdjęcie na półce. Nie chodzę na cmentarz, wyjechalam i nie przyjezdżam ani na rocznicę śmierci ani 1go listopada. Nie rozmawiam o Niej. Tak mi łatwiej, bo wtedy nie placzę. Teraz pisze ten post i ledwo widzę bo zaledwie po kilku slowach oczy mi zaszly lzami. Znowu... Nie zmuszaj do tego swoich dzieci.
    • magdatysz Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 04.11.10, 19:23
      grosz-ek poczytaj sobie forum mama - wdowa. Ręczę że znajdziesz tam odpowiedź na wiele swoich pytań. O zachowaniu się dzieci rónież. I nie ufaj w ich spokojne obicze za bardzo bo wierz mi - one na razie tłumią swoje emocje. Kiedyś - często w najmniej oczekiwanej chwili one wybuchną.
      Mój 8 latek nadal nie za bardzo chce chodzić na cmentarz - nie zmuszam. Ja mam różne etapy - od takiego że bywałam codziennie do takiego że nawet cmentarza nie zauważam przejeżdżając obok niego. Strata rodzica boli i to bardzo zwłaszcza jak sie jest dzieckiem - widze to po moim synu.
      Co do rodziny, znajomych i przyjaciół to życzę żebyś za rok mógł powiedzieć to samo co teraz. Niesety pod tym względem różnie bywa.
    • zabulin Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 05.11.10, 23:20
      Moja Mama zmarła 2 lata temu, kiedy ja miałam 28 lat, męża, syna.
      Dzieckiem już nie byłam.

      Do dziś nie wierzę w to, co się stało, do dziś się z tym nie pogodziłam. Pozornie jest inaczej- wszyscy myslą, ze świetnie sobię z ta strata poradziłam.
      Nieprawda.
      Każdy przezywa żałobę na swój sposób. Twoje dzieci nie chcą rozmawiać o Mamie, bo to za bardzo boli. Prawdopodobnie jedno słowo wystarczy, zeby serce pękało na nowo. Nie zmuszaj.

      Nie dalej jak kilka godzin temu poryczałam się, bo jest w moim życiu problem i nie bardzo mam się kogo poradzić. Nikt tego nie zrozumie tak jak Ona by rozumiała.
      Bardzo mi Jej brakuje, Jej głosu, oczu, Miłości.

      Wiesz, po Jej śmierci myslałam, ze jak troche okrzepnę, będe wciąż na nowo oglądać płytę z naszego wesela, zeby na Nią patrzeć. Oglądnełam raz.
      Nie potrafię. Bo wtedy jeszcze bardziej dociera do mnie, ze to tylko płyta, wspomnienie, a jej głosu realnie już nie usłyszę.

      Niech każdy z Was przeżywa to co się stało zgodnie z własnymi potrzebami po prostu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 07.11.10, 21:05
      Różnica w przeżywaniu wynika z wieku dzieci i jest to naturalne. Dzieci nie są w stanie przeżywać żałoby jak dorośli. I to nie jest kwestia różnic w przeżywaniu, ale różnic w możliwościach psychologicznych. Więc pretensje do nich są nieuzasadnione.
      Poza tym różnicie się utraconym obiektem. Pan stracił żonę, one matkę. Pan został osamotniony w parze, one nie, bo pozostał Pan jako drugi rodzic oraz rodzeństwo.
      Trudno też żądać aby dzieci były zlane z Panem i zidentyfikowane z Pana bólem. Tego nikt nie potrafi.
      Pan spogląda na dzieci z perspektywy swojego cierpienia. Nawet jak to jest zrozumiałe, to może być dla nich krzywdzące. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • santiam84 Re: Żałoba dzieci po mamie - problem? 08.11.10, 20:33
        witam,ja tez stracilam ukochanego miesiac temu, mamy 3 dzieci, mam 27 lat, on byl starszy 16 lat.bylismy razem 9lat,choc mieszkalismy kiedys razem pozniej ja z rodzicami, to bylismy bardzo szczesliwi. On byl juz rozwodnikiem. Czuje wielka pustke, czuje sie bardzo samotna. Wiele w zyciu wycierpialam zeby z nim byc,teraz to juz nic nie warte, Zycie juz nie ma sensu. Budze sie rano a jego nie ma!!! widzialm sie dzien przed jego smiercia. Pytal sie czy sie jutro spotkamy ale ja nie mialm czasu, jakbym sie z nim wtedy spotkala to by dzis zyl!!!!Byl bardzo cieplym,spokojnym facetem. Zawsze mi powtarzal ze mnie kocha, pokazywal mi to na kazddym kroku. Zawsze mnie przytulal,calowal. Nie moge dalej w to uwierzyc. Zyje nadzieja ze sie spotkamy po tamtej stronie i bedziemy juz na zawsze. Dlatego juz nie chce miec nikogo innego do tego czasu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja