Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko ?

04.11.10, 19:16

Czy osiemnastoletnią córkę należy jeszcze kontrolować w różnych dziedzinach życia, czy już traktować jak dorosłą osobę ?
Moja ciocia mi powtarza, że dzieciom, niezależnie w jakim wieku, nie należy do końca ufać.......
A co Wy o tym myślicie ?
    • kkokos Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 04.11.10, 19:23
      a w jakich dziedzinach życia chciałabyś kontrolować osiemnastolatkę i w jaki sposób?
      • triss_merigold6 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 04.11.10, 19:33
        Na przykład w zakresie powrotów na noc do domu (chyba, że zostało uzgodnione inaczej).
        • verdana Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 04.11.10, 20:21
          18-latka traktowana jak dziecko, będzie się zachowywała jak dziecko.
          Kontrolować - nie. Ale wymagać tego, czego wymaga się od doroslych członków rodziny, czyli na przyklad podania godziny powrotu do domy. I jesli mowi, ze będzie o trzeciej nad ranem, jedyne czego mozna wymagać - to aby byla o tej trzeciej, albo zadzwoniła.
          Natomiast polecenie "Masz wrócić o jedenastej" - nie , to juz nie.
    • menodo Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 04.11.10, 21:19
      Moja corka ma prawie 18 lat i traktuje ja prawie jak dorosla.

      To "prawie" oznacza na przyklad, ze nie pozwolilam jej wyjechac z grupa przyjaciol do Amsterdamu. Wyjasnilam jej dlaczego, zrozumiala. W przyszlym roku - kiedy bedzie juz pelnoletnia- pozwole.
      Drugim ograniczeniem jest zakaz nocowania jej chlopaka podczas mojej obecnosci w domu. W dodatku nie wiem, kiedy go zniose. No po prostu nie i nie zamierzam sie z tego przed nikim tlumaczyc :D

      Corka jakos z tego powodu nie cierpi i nie buntuje sie. A nawet twierdzi, ze w porownaniu z innymi matkami jestem bardzo liberalna. Jej kolezanki maja szereg "szlabanow", np. na komputer czy wyjscia na imprezy, restrykcje finansowe za ...niska srednia w szkole na przyklad.
      Sa matki, ktore oczekuja, ze 18. letnia corka musi byc w domu zawsze przed 22; o nocowaniu poza domem nie ma mowy. Dla mnie to przegiecie.
      • katarzyna172 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 04.11.10, 22:04
        > Drugim ograniczeniem jest zakaz nocowania jej chlopaka podczas mojej obecnosci
        > w domu. W dodatku nie wiem, kiedy go zniose. No po prostu nie i nie zamierzam s
        > ie z tego przed nikim tlumaczyc :D

        A jak Cię nie ma w domu to mu wolno nocować ?
        • menodo Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 04.11.10, 22:16
          Jak mnie nie ma to tak:D
      • marina2 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 04.11.10, 22:06
        wymagam dotrzymywania umów,terminów.
        puściłam na drugi koniec Europy i wróciła cała i zdrowa;)
        może mam szczęście dogadujemy się w miarę
    • burza4 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 04.11.10, 22:24
      A konkretniej?

      Kontrolować to ja lubię z natury, tylko w dość specyficzny sposób. Dobrze radzę, dyskutuję, kłócę się - co do ważnych spraw, a większość mniej istotnych rzeczy zapominam po 3 minutach.
      Moja jako 15latka była w szkole językowej, mieszkali prywatnie. Na wakacje jeździ sama ze znajomymi. Antykoncepcję załatwiłyśmy, co do reszty dorosłych decyzji, to staram się trzymać rękę na pulsie, ale bez histerii. Ma się meldować, jak gdzieś wychodzi. Pozrzędzę, żeby się uczyła, zjadła śniadanie i ubrała cieplej.
      • katarzyna172 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 05.11.10, 13:13

        > Antykoncepcję załatwiłyśmy......

        W jaki sposób załatwiłyście ? Pytam tak z ciekawości.............
        • burza4 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 05.11.10, 17:58
          Normalnie, przed wakacjami wysłałam ją do gina po plastry, nie wnikałam czy potrzebne czy nie - po prostu uznałam że będę spać spokojniej:)
          • katarzyna172 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 05.11.10, 18:22

            > Normalnie, przed wakacjami wysłałam ją do gina po plastry, nie wnikałam czy pot
            > rzebne czy nie - po prostu uznałam że będę spać spokojniej:)

            A jak były niepotrzebne jeszcze ? I tym wysłaniem do gina zachęciłaś ją do do seksu ? A hormony to nie cukierki...........
            A tak w ogóle to jak zareagowała na zaplanowaną przez Ciebie wizytę u gina ?
            Te pytania nie są, broń Boże, formą zaczepki, sama mam dylemat w tej kwestii u swojej córki więc pytam..............
            • verdana Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 05.11.10, 18:43
              Ja bym "profilaktycznie" nie wysylała, tylko zwyczajnie zapytała, czy przewiduje konieczność antykoncepcji. I w razie odpowiedzi twierdzacej, poszła do gina, albo przynajmniej oplacila antykoncepcję.
              "Na wszelki wypadek" mogłabym dac prezerwatywy, nigdy hormony.
              • mamapodziomka Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 05.11.10, 20:09
                A ja bym wlasnie profilaktycznie wyslala do dobrego, sprawdzonego gina omowic sprawe antykoncepcji na "sucho" a nie kiedy bedzie potrzebna juz ta po stosunku ;) Moze wyjsc z recepta, moze ja nawet zrealizowac, brac moze zaczac jak bedzie potrzebowala, decyzja ktore srodki wtedy bedzie podjeta, stosowanie omowione na spokojnie, ew. badania hormonow zrobione. Do gina regularnie trzeba chodzic tak czy siak, wiec mozna przy okazji sprawe szczegolowo omowic. A do plecaka faktycznie kupilabym prezerwatywy.
                • verdana Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 05.11.10, 20:12
                  Siedemnastolatka jeszcze nie musi regularnie chodzic do gina, o ile wszystko jest OK. A psrawy antykoncepcji omawiałam ze znacznie mlodszymi dziećmi - ostatecznie decyzja o podjęciu współżycia nie musi być omawiana z matką.
                  • katarzyna172 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 06.11.10, 17:10

                    > Siedemnastolatka jeszcze nie musi regularnie chodzic do gina, o ile wszystko je
                    > st OK. A psrawy antykoncepcji omawiałam ze znacznie mlodszymi dziećmi - ostatec
                    > znie decyzja o podjęciu współżycia nie musi być omawiana z matką.

                    Zgadzam się, ja też omawiałam z córką, i często wracam jeszcze do tematu stosowania antykoncepcji ( przy okazji ) , ale właśnie jakoś nie potrafią ją zapytać wprost czy ma zamiar zacząć, czy już zaczęła współżycie.
                    Mówię po prostu, że w razie " coś " trzeba stosować antykoncepcję, bo............itd.
                    Ale może robię błąd, może faktycznie lepiej zapisać do ginekologa.........
                    • mamapodziomka Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 10.11.10, 12:12
                      Wg zalecen, pierwsza wizyta w ciagu 2 lat od pierwszej miesiaczki, wiec pozno by musiala zaczac ta siedemnastolatka, ktora chodzic nie musi. Ja bylam na pewno wczesniej na wymazie, mimo, ze seks zaczelam uprawiac stosunkowo pozno.

    • rlena Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 05.11.10, 04:45
      Cala sztuka polega na tym, zebys miala na wszystko oko, a ona czula sie nie kontrolowana.

      Ona w gruncie rzeczy chce, zebys byla swiadoma tego co sie w jej zyciu dzieje, ale tez, zebys pokazala, ze jej ufasz i szanujesz jej granice. To czasem troche sprzeczne i dlatego jest prawdziwa sztuka polaczyc te dwie rzeczy.


      • redudek Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 05.11.10, 10:10
        A ja uważam że póki jest na wyłącznym moim utrzymaniu ,bo jeszcze się uczy(syn) to mam prawo jakieś zasady mu wprowadzić do których musi się dostosować.
        Np w tygodniu nie może za długo przebywac po za domem do 21 max zwłaszcza że rano do szkoły.Ma za zadanie na pierwszym miejscu stawiać na naukę a koledzy i koleżanki pózniej.
        W soboty zazwyczaj jest dłużej po za domem, daje zgodę ale mamy kontakt telefoniczny jeżeli cos mu się przedłuzy.Pozwalam mu chodzić na imprezy nawet do rana , ale wczesniej zaznaczam żeby zachował się rozsądnie z głową.Na wakacje jezdzi sam tzn razem z kumplami, ale musi na nie zapracować np zrywając wiśnie lub malując mieszkania ,oczywiście dokładam się finansowo ale niech ma poczucie że na wszystko trzeba zapracować bo z nieba nie spada.Teraz jest juz kierowcą i wiadomo nie moze sobie pozwolic na piwko itd, myślę że fakt iż zrobił prawko wpłynął na niego pozytywnie.Myślę że mam dobry kontakt z synem ,nie wnikam szczególnie w jego życie intymne ,zaznaczam tylko żeby uważał bo jestem jeszcze za młoda na babcię, niby w żartach ale wszyscy wiemy o co chodzi ;)
    • tully.makker Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 05.11.10, 10:53
      Moj 18-letni sym moze robic, co chce. Natomiast wie, zemusi sie tez liczyc z konsekwencjami, zwlaszcza teraz, kiedy jest "dorosly" wiec prawie zawszeudaje sie nam wynegocjowac satysfakcjonujacy obie strony kompromis.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 10.11.10, 11:22
      Być może wygłoszę w tej sprawie pogląd, z którym wiele osób się nie zgodzi. Jest on ukształtowany w oparciu o moje doświadczenie zawodowe. Uważam, że 18 lat to granica adminstracyjno - prawna. W polskim prawie tak ustalono, że od 18 roku życia nabiera się różnych uprawnień, głównie o charakterze obywatelskim. Zyskuje się prawo wyborcze, mozliwość zawarcia małżeństwa, nabywania alkoholu, uzyskania prawo jazdy na samochód itp. Taka granicę wyznaczono na jakieś podstawie. Pewnie brano też pod uwagę okres rozwojowy człowieka i to jakimi cechami powinien się wykazywać, aby takim zadaniom sprostać.
      Psychologicznie jest to jednak jeszcze okres zwany adolescencją czyli dojrzewaniem. Przyjmuje się, że osobowość człowieka kształtuje się do 23 - 25 roku życia i potem uznaje się ją za stabilną. Może sie zmieniać i zmienia się w ciagu życia, ale w obrębie już ukształtowanych cech i rysów osobowości. Często o osobach między 18 a 25 rokiem życia mówi się "młodzi dorosli", co podkreśla specyfikę tego okresu. Można powiedzieć, że ta nazwa jest w pewnym sensie odpowiedzią na dylemat tego wątku. Jeśli do tego doda się osobniczy rozwój każdej osoby czyli , że przebiego on indywidualnie u różnych osób oraz przyjmie zaproponowaną kategorię "zaufania", to można powiedzieć, że 18 - letnią osobę należy traktować z ograniczonym zaufaniem. Osiemnaście lat to okres burzliwy, chwiejny, impulsywny, nakierowany na separację od rodziców, określania się jako osoba dorosła, pierwszych inicjacji seksualnych, posukiwania wzorów męskości czy kobiecości. To wszystko jest naturalne, ale przysłania zachowania racjonalne. Można wprawdzie mieć zdecydowane poglądy polityczne i umieć zagłosować zgodnie z nimi, ale nie umieć dobrze się wiązać z partnerami i przyjaciółmi i mieć stany depresyjne.
      Można wprawdzie nauczyć się dobrze prowadzić samochód i być pewnym na jakie studia się pójdzie, ale być skłonnym do zachowań ryzykownych. Można się świetnie uczyć i być anorektyczką.
      Mimo formanlnej dorosłości, młodzi ludzie potrzebują w tym wieku dorosłych. Choć każde ich zachowanie temu przeczy, to tak własnie jest. Dorosłych, rodziców nauczycieli, którzy będą z jednej strony uczyć ich odpowiedzialności, konsekwencji, pozwalać na eksperymenty, ale też rodziców którzy w razie czego będą umieli stawiać granice i dac szanse na konfrontację.
      Można być tolerancyjnym w sprawach intymnych i osobistych, ale jeśli dziecko popadnie w tarapaty z powodów, które opisałam wyżej trzeba je wesprzeć. I uczyc antykoncepcji, choc jest juz dorosłe. Jeśli jest na granicy nałogów, to rodzice powinni interweniować. Jeśli ma zaburzenia odżywiania, to rodzice też powinni to zauważyć i pomagać. Mimo, że jest to dorosły człowiek i sam decyduje czy chce się leczyć czy nie.
      Sfery wpływów rodziców i sfery ich wycofania są w tym okresie bardzo subletne. To jest nieustający balans pomiędzy uznaniem dorosłości dziecka a jego wspieraniem czy wymaganiami.
      Na pewno trzeba zleżyć kontrolę w miejscach, które zawsze trzeba szanować czyli intymność, seksuaność, przyjaźnie , partnerzy, wybór studiów czy drogi zawodowej. Ale trzeba nadal dyskretnie obsesrwować. czasem dobitnie wyraźić swoje zdanie. Rozmawiać.
      I nie zawsze ulegać, demagogicznemu moim zdaniem argumentowi dziecka, że jest pełnoletnie i wszystko może. i trzeba się usunąć z drogi. Tutaj popieram głos "verdany" i "tully".
      To jest też okres prawdy dla rodziców, bo na wiele rodzicielskich interwencji jest już po prostu za późno, a właśnie teraz ma się na nie największą ochotę.
      Wiele też zależy czy nasz 18- latek jest niezalezny finansowo, czy mieszka z nami czy smodzielnie, w jaki sposób się z nami konfrontuje.
      Jednym słowem granica 18 lat to granica umowana. Od obu stron zalżey jak będzie przestrzegana i jak rozciągliwa. Ja w tym wieku nie polecałabym całkowitej abdykacji z roli rodzica, a już na pewno nie na polecenie 18 latka.
      A ufać trzeba starać się zawsze, choć bywa to trudne. Brak zaufania nie może być zasadą. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • santiam84 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 10.11.10, 12:04
        To moze ja powiem kilka slow. Majac 17 lat poznalam faceta 16 lat starszego od siebie,rodzice mi nie pozwalali sie z nim spotykac ale i tak dopielam swego.Gdy skonczylam 18 lat moj tato kazal mi wracac na 16 do domu po lekcjach,ja sie zrywalam z lekcji zeby sie moc z nim spotkac. W klasie maturalnej mieszkalam u niego na wakacjach,pozniej juz po lekcjach szlam po lekcjach do niego i siedzialam do pozna.Po 2 latach urodzial nam sie corka a po roku nastepna, mieszkalismy jakis czasme razem ale wrocilam do rodzicow,nie chcialam mieszkac w wynajmowanym domu, a mielismy sytuacje ze wlasciciel chcial sprzedac dom.Spotykalismy sie czesto, ostatnio jak dzieci poszly do przedszkola to raz, dwa razy w tygodniu,najczesciej w weekend.I tez rodzice mnie ograniczali przez caly czas. Jak wychodzialm z domu to sie mnie pyta o ktorej bede,itp , Mam 2 starszych rodzenstwa,brat 7 lat starszy a siostra 2 lata, Ja mam 26 lat.Bylismy razem 9 lat,a bylibysmy razem i dluzej ,na przyszly rok mielsimy razem zamieszkac. Obydwoje swiata nie widzielsmy poza soba. Byl czuly, zawsze przyjedzal, zawozil na zakupy. Bardzos sie kochallismy.Nasz zwiazek byl trudny, ale mimo to walczylismy zeby byc razem. Nieraz dostalam od ojca ze sie z nim spotykam. ale to jak bylam jeszcze nastolatka. On byl zonaty wtedy, pozniej sie rozwiodl. Musielismy sie jakis czas ukrywac,spotykac potajemnie. Jak sie dziedci urodzily bylo juz inaczej. Miesiac temuz darzyla sie tragedia,zginal w wypadku. Chcial sie spotkac w ten dzien co zginal ale ja nie chcialam,mi cos wypadlo.Teraz zaluje ze nie poszlam do niego mieszkac i ze sie z nim nie spotkalam. Bylam wczoraj u przyzszywanej tesciowej byla juz 21.30, mamie mowilam ze ide do tesiowej ,mieszka w tej samej wsi co ja. wyciszylam telef bo zanjac ja to bedzie co chwila wydzwaniac za mna. Zadzwonila do kuzyna czy mnie nie ma. Jak juz wracalam do domu to widzialam ze tata jedzie autem po mnie, ja wracalam autem do domu. Normalnie paranoja jakas. Nie dadza normalnie zyc, i tak mam kilka lat. Moj tato jest taki ze on jest w domu najwazniejszy i to niego trzeba sluchac, Nie jest mi teraz latwo to na dodatek jeszcze oni mi zatruwaja zycie.
        • blue_romka Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 10.11.10, 14:40
          Santiam84, też miałabym jaki rodzic dużo przeciwko, gdyby moja nieletnia córka spotykała się z 16 lat starszym, żonatym mężczyzną. Teraz jesteś jednak 26-letnią kobietą i to już całkiem inna historia, więc nie jestem pewna, czy na temat.
      • katarzyna172 Re: Osiemnastolatka, dorosła czy jeszcze dziecko 10.11.10, 18:26

        Pani Agnieszko, bardzo cenię pani zdanie i zgadzam się z tym co pani napisała.
        Proszę mi jeszcze powiedzieć odnośnie antykoncepcji, rozmawiam z córką na ten temat, i to ostatnio dość często, odkąd ma chłopaka, aż się dziewczyna irytuje już :)
        Ale czy mam faktycznie ją zapisać do ginekologa, jak ktoś wcześniej zasugerował ? To znaczy zastosować metodę dmuchania na zimne ?
        Czy polegać na tym jak mówi, że wie i, że nie jest głupia i, żebym się martwiła ?
        Jak pani radzi ?


      • katarzyna172 Do pani Agnieszki 10.11.10, 18:27

        Pani Agnieszko napisałam posta do pani,jest troszkę niżej :)
        • katarzyna172 Re: Do pani Agnieszki 10.11.10, 18:28
          Ojej, wyżej, chyba jestem niewyspana, przepraszam :)
          • verdana Re: Do pani Agnieszki 10.11.10, 18:46
            A nie możesz zapytać córki "Zapisać cię do ginekologa?".
            Czy do tego potrzebna jest porada psychologa?
            • katarzyna172 Re: Do pani Agnieszki 10.11.10, 19:12

              Jasne, że mogę ale wizyta u ginekologa oznacza w tym przypadku sugestię antykoncepcji, a to się wiąże jak wiadomo ze współżyciem. Ten temat jest bardzo intymny i jak sama wcześniej stwierdziłaś, nie każda dziewczyna chce z matką na ten intymny temat rozmawiać.
              Myślę, że córka by odpowiedziała, że nie chce takiej wizyty.
              Stąd moje wątpliwości i dylemat czy po prostu ją umówić i koniec.
              • nowy99 Re: Do pani Agnieszki 10.11.10, 22:45
                Radzę zaufać jednak córce miast proponować jej hormony.
                Po jakiego wszyscy doradzają antykoncepcję????
                Dziewczybna młoda, może wcale nie chce jeszcze tego robić, bo ma wysoki poziom oleju w głowie i może ma jakieś inne przekonania, może się najzwyczajniej "szanuje"...
                A tak w ogóle, czy antykoncepcja jest wskazana przed urodzeniem chociażby pierwszego dziecka - no nie. Niestety nie jest wskazana, choć opficjalnie nikt dziś już tego nie wypowie. Za sine lobby firm farmaceutycznych.
                Otóż hormony nie są różowe, mlóde kobiety dostają nowotwory piersi itakie różne kwiatki.
                Na Boga, można zawsze zaproponować w razie wątpilwości swą pomoc, ale też zawsze trzeba mówić do dziewczyny, by się zastanawiała zanim zbliży się mężczyzny - czy w razie pojawienia się potomstwa, chce spędzić z nim całe długie ikręte życie, czy on by się do tego nadawał w ogóle - wszystko też ważne, w jakim kontekście wychowujemy, czy w jakiejś religii, czy w poczuciu sumienia, odpowiedzialności itp.
                Przeczytałam cały wątek, ale jedno co mnie uderzyło to te rady z antykoncepcją i nachalne zachęcanie. Poza tym szokujące, że tylu rodziców uważa, że dowód osobisty daje już takie swobody i dorosłość w obrębie domu rodzinnego. W końcu inni domownicy nie łażą po nocach, mają jakąś powinność powiedzenia dokąd idą, z kim i kiedy wrócą.
                Nastolatek, póki mieszka z rodzicami, rodzeństwem powinien żyć z nimi w symbiozie i liczyć się z nimi, a nie tylko wymagać, by mu dano opierunek, ciepłe łóżeczko i kasę na wychodne.
                Wypowiedź eksperta na szczęście jednak pokazała, gdzie kot ma ogon: z tyłu a nie na głowie.
                • nowy99 Re: Do pani Agnieszki 10.11.10, 22:56
                  a to, że ginekolog od razu zaproponuje jej antykoncepcję, chociażby dla uregulowania się cyklu, bo na pewno jest nieuregulowany, to pewne na 100%, albo na pryszcze na twarzy. Oni mają z tego takie profity i nagrody!

                  Mnie też gina, po ostatnim porodzie wystartowała z antykoncepcją hormonalną - zadałam jej pytanie czy ja, z żyłą na całej długości nogi rozwaloną, zepsutymi zastawkami, zastoinami krwi w całej nodze, żylakami, czarną od krwi podskórnej kostką, gorącą i spuchniętą, ja oczekująca na operrację tego stanu - nadaję się do hormonów??? Odpowiedź: oczywiście, to nie ma związku. jak powtórzyłam to chirurgowi naczyniowemu to się tak wkurzył, że nie mógł się do końca wizyty uspokoić. W końcu grozi mi zakrzepica, a wtakim przypadku do piachu. I takie leczenie ma miejsce w prywatnym centrum medycznym w wawie, u giny która ma rewelacyjną opinię.

                  Lepiej powiedzieć córce, jeśli dzieczyna porządna i spokojna, że jeśli będzie chciała, to zapiszesz ją i pójdzie. Możesz dla otuchy powiedzieć, że do giny chodzi się na najzwyczjaniejszą kontrolę zdrowia, która jest oznaką dbałości o nie.
                  • verdana Re: Do pani Agnieszki 11.11.10, 11:00
                    A gdzie tam.
                    Moja ginekolożka odradziła córce antykoncepcję, mówiąc, ze nie ma co rozregulowywać sobie organizmu.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Do pani Agnieszki 11.11.10, 21:32
          Dziękuję ,"katarzyno172" za miłe słowa :))
          W sprawie ginekologa to uważam, że nie jest to jedynie lekarz od antykoncepcji. To lekarz, który towarzyszy kobiecie przez całe życie. Młoda dziewczyna powinna nabrać nawyku stałych kontroli ginekologicznych. Nauczyć się omawiania z ginekologiem stanu swojego zdrowia stosownie do potrzeb swojego wieku. Ginekolog powinien nauczyć kobietę badania piersi, szyjki macicy, stanu jajników, uporać się np: z bolesnymi miesiączkami i, miedzy innymi dobrać antykoncepcję. Któż jak nie mama, bliska kobieta, powinna uczyć tego córkę.
          Więc raczej potraktowałabym to tak samo jak wizyty u stomatologa. Chyba nie ma Pani oporu zapisać do niego córkę. Czyli spytać ją czy chce aby Pani ja zapisała na pierwszą wizytę ginekologiczną czy też wystarczy, że podać jej Pani "namiary" , a ona sama resztę załatwi. Pierwszą wizytę starać się dopilnować, a potem tylko sprawdzać czy kontynuuje albo nie. Podkreślam, tu nie chodzi tylko o antykoncepcję.
          Jeśli Pani zdaniem córka wie już o antykoncepcji wystarczająco dużo, a do tego potrafi Pani ocenić jej rozsądek. To już temat zostawić. Chyba, że powróci w luźnej, naturalnej rozmowie.
          Przekazywanie wiedzy o antykoncepcji to nie jest namawianie do współżycia. Nasze dzieci podejmują tę decyzję poza nami i z tym musimy się pogodzić. Ba, to jest właśnie słuszne. Natomiast jako dorośli czyli znów rodzice, nauczyciele, edukatorzy seksualni, media jesteśmy za tą wiedzę odpowiedzialni. Człowiek jest istotą seksualną. Od dzieciństwa do starości. Tak został stworzony. Czemu wiedza o tej sferze naszego życia i organizmu ma być drastycznie inna niż wiedza o przeziębieniu ? Tabuizowanie tej sfery nie ma sensu. To nie oznacza nadmiernego wkraczania w nią, tylko uznanie, że ona istnieje i nastolatki w naturalny sposób zaczną w niej funkcjonować.
          Podejmowanie współżycia przez nastoletnie dziewczyny nie powinno kojarzyć się z ich brakiem szacunku do siebie. To są odrębne sfery wartości. Pierwszy seks można przeżywać z dużym szacunkiem do siebie i partnera. Dlatego trzeba znać swój organizm i mieć wiedzę o antykoncepcji. To dotyczy i dziewcząt i chłopców.
          Antykoncepcje należy stosować od początku podjęcia życia seksualnego. W zależności od wieku i decyzji służy ona czemuś innemu. Albo temu żeby mieć dzieci albo temu żeby ich nie mieć. Agnieszka Iwaszkiewicz


Inne wątki na temat:
Pełna wersja