juz sama nie wiem co robic...

07.11.10, 12:37
moi drodzy, bardzo bym chciala, zebyscie sie wypowiedzieli na temat tego co tutaj napisze. nie mam z kim o tym porozmawiac. nie wiem czy sama robie gdzies blad, czy moze wmawiam sobie , ze to moja wina.
JA: lat 27, mama wspanialych dzieciakow,dwulatki i roczniaka. Nie pracuje na razie, synek w sierpniu jako dwulatek pojdzie do przeszkola-ja do pracy. Zajmuje sie domem. Dziecmi. Czasem wyjde gdzies sama, np zakupy, odwiedze kogos(wtedy P. zostaje z malucham). Do okolo 19, czasem i pozniej jestem w domu sama. Wtedy wraca maz, zajmuje sie dziecmi, kladziemy je spc. Ja, bardzo towarzyska, kochajaca rozmawiac z ludzmi, miec gosci w domu jestem tutaj calkowitym przeciwienstwem mojego meza.
ON: 29 lat, prowadzi wlasna firme, do wszystkiego doszedl wlasna, bardzo ciezka praca, za co mam do niego ogromny szacunek. Nie potrzebuje rozmowy, podzielenia sie jakas wiadomoscia, jezeli kogos zaprosze do domu, a on wtedy bedzie nie odezwie sie, jezeli nie zostanie zapytany o cos. Jezeli wychodzi, to mowi:wychodze. Nie mowi gdzie, po co, o ktorej wroci.( Zawsze ja go o to pytalam, ale juz ostatno sil nie mam, ani checi) Nie potrzebuje przytulenia, pocalunkow, seks juz jest dosyc rzedko.
Ze swojego rodzinnego domu pamietam tylko wiecznie walczacych ze soba rodzicow, ktorzy nigdy sie nie przytulali, nie calowali, nie byli dla siebie mili. Nikt nigdy mnie nie przytulal, nie mowil, ze mnie kocha, ze jest fajnie, ze jestem. Jestem najmlodsza, starsze rodzenstwo jeszcze sie zalapało na odrobine ciepla i jakiegos wzoru, ja niestety nie. Moze dlatego te zwiazki wygladaja u nich inaczej.
Tak bardzo brakuje mi rozmowy z nim, marzen wspolnych, pojscia gdzies do znajomych, do kina, pochwalenia mnie( poczucie wlasnej wartosci ponizej sredniej mam, zawsze wszystko dla matki robilem, zle) Wczesniej jeszcze z nim o tym rozmawialam, tzn.probowalam, ale teraz juz nie widze sensu. Myslicie, ze to normalne tak nic nie mowic. Dzisiaj od rana, powiedzial moze do 12 trzy zdania( do dzieci tez nie potrzebuje sie odzywac, gdyby nie musial i gdyby nie ja mowiaca, mow do nich Kochanie, opowiadaj co robisz to chyba by sie nie odezwal.Ja tez juz nie mam sil rozpoczynania rozmowy i ciagniecia go za jezyk. Kiedys sie rozplakalm z bezsilnosci on lezal na kanapie i patrzyl jak placze. Nie podszedl nie przytulil, a tak bardzo tego potrzebowalam. Nie cierpi wychodzic do miejsc publicznych, odwiedzanie rodziny jest dla niego straszne. Mieszkamy za granica. Myslalam nad tym czy bedac w Pl bylo podobnie i doszlam do wniosku, ze tak, ale wtedy nie bylo dzieci, ja chodzilam do pracy, mialam swoich przyjciol, jakos chyba nie zwracalam na to uwagi. Teraz nie mamy zadnych wspolnych znajomych, probowalam go zapoznac z ludzmi, ktorych ja znam, ale nic z tego nie wyszlo. Czasem mysle, ze skoro wiem, ze tak jest to jednak powinnam jakos probowac go zachecic, ale juz nie mam sil. Wiec od kilku miesiecy rozmawiam o tym o czym musimy. Nic wiecej. Zblizaja sie swieta, maz nie chce jechac do Pl a ja nie wiem czy psychicznie tutaj sama wytrzymam. (
P. bardzo zle czuje sie w swoim rodzinnym domu, juz nawet ja sie tam lepiej czuje) wiem, ze maz jako dziecko bywal u psychologow, nie wiem jednak dlaczego, pytajac go dlaczego odpowiadal, ze dlatego , ze byl inny.
Zastanawiam sie juz, czy tak ma wygladac to nasze zycie, najbardziej szkoda mi dzieci, tego, ze nie beda wiedzialy jak to jest dorostac w domu w cieple i w milosci, bo mimo, ze jakas patologia nie jestesmy to chyba jest jakas dysfunkcja...
juz sama nie wiem jak postepowac...
Pozdrawiam M.


    • lidia341 Re: juz sama nie wiem co robic... 08.11.10, 06:54
      Potrzebna wam rozmowa..to jest podstawa dogadania się w związku. Ewentualnie jakis wspólny wypad. Wiem jak to jest, bo mój mąż też taki jest. ALe on za to tylko w domu by siedział:(
    • amb25 Re: juz sama nie wiem co robic... 08.11.10, 08:29
      Witaj! Ja tez mieszkam za granica, i to w kraju, gdzie malomownosc jest norma!!! Tutaj to prawie normalne, ze mowi sie tylko wtedy gdy ma sie cos waznego do powiedzenia (oczywiscie dotyczy to tylko czesci spoleczenstwa, inni sa bardziej "normalni"). Dzieci tez z reguly nie wypytuje sie co u nich slychac, jak beda chcialy to powiedza same.
      Wiem, ze to ciezkie kiedy on sie nie odzywa, bo moj maz tez moze przez dlugi czas nic nie mowic. Tez nie lubi wychodzic nigdzie, tylko, ze jak ja go poprosze i pozalatwiam to oczywiscie pojdzie (czasem nie bez fochow, ale co mnie obchodza jego fochy, skoro ja akurat potrzebuje towarzystwa). Nie lubi jak do nas przychodza goscie albo jak my idziemy, ale wtedy zachowuje sie b.dobrzei i wszyscy mysla, ze on taki towarzyski jest :).
      Moj tez w mlodosci mial problemy - koledzy i inni ludzie nie interesowali go wcale, ale na nieszczescie, do psychologa nie chodzil, bo wszyscy mysleli, ze to dlatego, ze jest taki genialny, a nie dlatego, ze zyl we wlasnym swiecie i innego nie potrzebuje.
      Jak chcesz sobie z nim ulozyc zycie, jesli rozmowy nic nie dadza, to musisz zakceptowac to jaki on jest, i zyc swoim zyciem. Bo on Cie pewnie po swojemy kocha, moze nie umie tego okazac. Ciesz sie, bo pewnie nie bedzie Ci robil awantur o wyjscia wieczorne czy pozne powroty, jak potrzebujesz przytulenia to idz sie do niego przytul a nie czekaj az on sie domysli, bo moze on po prostu nie rozumie twoich uczuc (tez jest taka wada rozwojowa). Na pewno w kraju w ktorym mieszkasz sa inne Polki, moze macie "przedszkole" w ktorym np. raz w tygodniu spotykaja sie dzieci (a przy okazji glownie mamy). Moze masz fajne sasiadki, z ktorymi mozesz czasem pogadac. Zapisz sie na jakis kurs aby przzebywac wsrod ludzi, i zapraszaj gosci jesli chcesz i niczym sie nie przejmuj. Spojrz na to z innej strony - dzieki temu, ze on taki jest masz wiecej swobody i mozesz zyc swoim zyciem, nie musisz mu sie z niczego tlumaczyc. JEstes wolna. I to jest fajne.
      Jesli nie zakceptujesz jego innosci to albo bedziesz wiecznie nieszcesliwa albo po prostu znajdz sobie innego faceta.

      • majgug Re: juz sama nie wiem co robic... 08.11.10, 15:00
        mieszkasz w Finlandii? :)
        bylam kilka razy, mam kilkoro znajomych Finow...
        nie wiem jak oni sie lacza w pary, w oczy sie nie patrzy, nie zagaduje sie...
        • amb25 Re: juz sama nie wiem co robic... 09.11.10, 08:13
          Zgadlas:)
          Ja mam meza Polaka, ale Finowie az tak okropni nie sa (przyrost naturalny maja najwiekszy w UE i to nie z powodu emigrantow), choc duzo prawdy w tym co napisalas :) Po prostu sa inni i niczego bez twojego przyzwolenia nawet nie sprobuja zrobic (np. zagadac, powieddziec jakis komplement, poderwac, nie to co w Polsce :) ).
    • blue_romka Re: juz sama nie wiem co robic... 08.11.10, 09:42
      A ja się zastanawiam, czy nie widziałaś tego wcześniej, tzn. przed ślubem. Twój mąż nie jest gorszy czy zły, jest po prostu inny niż Ty. Wygląda na to, że to głęboki introwertyk i prawdopodobnie zawsze taki był. Nie dobraliście się po prostu. I nie mam dobrych wiadomości, prawdopodobnieństwo, że się zmieni jest niewielkie. Możesz nadal próbować uczyć go rozmawiać, okazywać czułość, być może po długim czasie osiągniesz drobne sukcesy. Możesz go namówić na wizytę u psychologa albo coaching. Możesz go po prostu zaakceptować. Albo odejść.
      • sprucexl Re: juz sama nie wiem co robic... 08.11.10, 12:06
        Wiesz,blue romka, nie chcialam tego zauwazyc wczesniej. Glupio to brzmi, ale to prawda.
        Siostra twierdzi, ze z niego to taki asperger.
        Dzieki dziewczyny za wsparcie! Mam nadzieje, ze bede miala na tyle sily, zeby go jakos zrozumiec.
    • tully.makker Re: juz sama nie wiem co robic... 08.11.10, 12:50
      Sa podobno fora wspierajace kobiety w zwiazkach z chorymi na szespol aspergera, poszukaj tam wsparcia. raczej nie liczylabym na zmiany u meza, choc jakby chcial, to moglby na pewno poprzez terapia wniesc odrobine zmian do swego funkcjonowania - ale nie licz na wiele.
    • ajnina_1972 Re: juz sama nie wiem co robic... 09.11.10, 21:37
      jakbym czytała o swoim mężu
      jedyny postęp po 8 latach to to, ze się opowiada jak ma się spóźnić, po logicznym zrozumieniu, ze jak go nie ma, to ja się martwię, na logikę masz szansę do męża trafić, na zasadzie, że nie musi rozumieć dlaczego, ale żeby to robił
      trzeba zaakceptować
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: juz sama nie wiem co robic... 14.11.10, 12:26
      Wygląda na to, że Pani mąż jest takim typem osobowości. Nie wiem czy można postawić mu formalną diagnozę zespołu Aspergera, po tych szczegółach które Pani opisała. Ale na pewno można przypuścić, że nie są mu potrzebne rozbudowane relacje interpersonalne. Nie widzi potrzeby dla ich rozwijania. Woli raczej mikroskalę w tym. Co nie oznacza, że nie kocha lub jest całkowicie obojętny. Tylko nie zna sposobów na wyrażanie swoich uczuć.
      Obawiam się, że rozmowa tu nie pomoże. To jest osobowość męża i wynikające z niej ograniczenie. Wydaje mi się, ze powinna się Pani z tym pogodzić. Szczególnie, że to nie jest obliczone przeciwko Pani. Zmiana w takich wypadkach jest mało możliwa. Natomiast mężowi ciągłe zwracanie uwagi i bombardowanie go oczekiwaniami może wydać się dręczące i ubezradniające go. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • sprucexl Re: juz sama nie wiem co robic... 14.11.10, 14:03
        mam nadzieje, ze bede miec na tyle sily i rozsadku, zeby przestac go naciskac.
        teraz wydaje mi sie to normalnie smieszne, bo wiele rzeczy dla mnie i dla innych tak bardzo oczywistych dla niego sa takie odlegle. myslalam ,ze to moja wina, ze cos robie zle.
        pytam go ostatno czy dzwonil do swojej mamy. mowi, ze nie. wiec ja dzwonie do niej. ona mowi, ze wczoraj dzwonila do P. wiec ja go pytam czemu nie mowiles, ze dzwonila, on bo pytala sczy ja dzwonilem .OMG!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • ajnina_1972 Re: juz sama nie wiem co robic... 16.11.10, 15:03
          i to jest dokladnie to - maz nie odmawia Ci informacji, tylko trzeba mu zadac odpowiednie pytanie, w poscie powyzej np. czy rozmawiales z Mama?
          na pocieszenie, sztuka zadawania pytan w odpowiedni sposob tez przychodzi z wiekiem
Pełna wersja