jak samej wychować dziecko?

08.11.10, 12:43
Witajcie,
jestem wdową od ponad roku i mam prawie dwuletnią córcię. Od początku czyli od śmierci męża zastanawiałam się jak to będzie z Małą? Jak ja dam radę wychować ją na fajnego, wartościowego człowieka. Moje wątpliwości moje są jeszcze większe. Córcia jest po rodzicach charakterna i czasami trudna do okiełznania. Jak to będzie dalej? Ja na dodatek zrobiłam się teraz bardzo nerwowa i mimo że staram się opanowywać w jej towarzystwie, to ona na pewno coś wyczuwa.
I wiecznie będę sama z dylematami wychowawczymi...
A jak pójdzie do przedszkola to jak da radę z tymi innymi dzieciakami, które będę miały tatusiów. Czy da radę im wytłumaczyć, że jej tatusia nie ma? I czy nie będzie cierpiała z tego powodu?
Jak wam dziewczyny się układa z waszymi dziećmi po śmierci ich tatusia?
Pocieszcie...
    • mar-y88 Re: jak samej wychować dziecko? 08.11.10, 17:46
      Witaj:) moja córka jest nieco starsza ma 2 i pół roku. Także mam wiele dylematów dotyczących mojego dziecka. nawet bardzo wiele...
      a jeśli chodzi o 'tatusiów innych dzieci w przedszkolu' to mam dokładnie takie same myśli, które od jakiegoś czasu nieustannie mnie prześladują. co będzie czuła moja córka kiedy po inne dzieci będzie przychodził uśmiechnięty tata? ja już czuję mój ból z tego powodu i bardzo się boje że mała będzie czuła to samo.
      Jeżeli masz ochotę zapraszam Cię do rozmowy także poza forum, nasze dzieci są w podobnym wieku. jeśli chcesz napisz do mnie np na gazetowego maila, albo na 'mapie forum' jest moje gg
      pozdrawiam Ciebie i Twojego urwisa:))
    • grosz-ek Re: jak samej wychować dziecko? 09.11.10, 11:39
      A jak wychować - tylko przez ojca - 4 dzieciaków w wieku 6-12 lat? A przede wszystkim, jak siebie samego wychowywać? Do tej pory robiła to żona - na co czasami psioczyłem - ale ogólnie byłem z tego bardzo zadowolony. Teraz jestem sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem, z 4 pasażerów na pokładzie. Jak żaglować, żeby nie wpaść na jakieś rafy lub skały życiowe, nie dać się huraganom i sztormom uczuć, uniknąć pułapek i potworów, które na nas czyhają, i w końcu dotrzeć w jednym kawałku do portu "Dorosłość dzieci"? Bo dla dzieci - to wystarczy być. Być sobą - szczerym i otwartym. Oraz mieć. Mieć dla nich czas, mieć dla nich serce, mieć dla nich ucho. Reszta przyjdzie sama.
      • grosz-ek Re: jak samej wychować dziecko? 17.11.10, 18:29
        Dlaczego jestem takim fatalnym ojcem?
        Ja powinienem być dla nich oparciem, a sam się rozpadam. Jestem w tak czarnej rozpaczy, jak czarny i ponury jest dzisiejszy wieczór. Bojciu. Jak tu być silnym i mocnym - nie wiem. Nie mam siły ...
        • proy0311 Re: jak samej wychować dziecko? 17.11.10, 19:00
          jestem w 83 dniu życia tutaj bez meza z dwojka dzieci. Czytałam twoje groszek wpisy widząc jak za wszelką cene trwasz w pionie i ...bylam w czasie zupelnej niemocy. zdaje się teraz Ciebie ona dopada. Ostatnio ogladalam zdjęcia komunijne dzieci kobiety ktora od roku jest z nimi sama. widac na nich że dzieci czują się bezpieczne i kochane.pożaliłam się jej że ja tak nie potrafię. Ona odpowiedziała że to przychodzi z czasem.I chyba rzeczywiście powoli coś zaczyn się zmieniać...powoli...bardzo. Dobrze że na początku moglam liczyć na pomoc rodziców. Dopiero od niedawna jestem w stanie trochę zapanować nad swoją rozpaczą. Od bardzo niedawna dostrzegam że ...dla dzieci muszę się starać. Ale to jeszcze nie to. Jestem smutna gdy mi smutno.czyli prawie caly czas. Nie uśmiecham się na siłę bo bym zwariowala. Tyle tylko że jestem przy nich i staram się słuchać.
          Dopiero od niedawna w domu mam tylko totalny balagan a nie chaos zupelny. Zyczę Ci wyrozumialości dla samego siebie,mądrej pomocy bliskich...i wspomagajacej obecnosci Waszego Aniola.
    • atkkaa Re: jak samej wychować dziecko? 09.11.10, 22:46
      Sama wychowalam sie bez ojca i wiem jedno, ze nikt go nie zastapi. Chociaz nawet nie wiem, jak to jest miec ojca, pozostaje pewna pustka, luka, ktorej niczym sie nie da wypelnic, choc ja akurat zdalam sobie z tego sprawe bedac juz dorosla kobieta, wczesniej jakos sie nad tym szczegolnie nie zastanawialam. Brak jednego z rodzicow (szczegolnie, gdy nie ma sie okazji go poznac lub nie pamieta) pozbawia nas jakiejs czesci tozsamosci, na zawsze uniemozliwia doglebne poznanie samego siebie, bo to jest mozliwe chyba tylko w pewnym kontekscie, odniesieniu do wlasnych rodzicow. Przynajmniej takie jest moje odczucie.
      Co do wychowania dziecka, to ja sobie nie radze najlepiej, moje obowiazki przejeli w duzym stopniu dziadkowie. Ehh.. to wszytsko takie pokrecone.. macierzynstwo powinno sie kojarzyc z najlepszymi chwilami w zyciu, a ja wspomninam glownie to, jak chodzilam z tym wielkim brzuchem na cmentarz, bylo zimno, a ja bylam tak potwornie samotna, ze zal mi bylo samej siebie, a teraz nawet nie potrafie byc dobra matka, zapewniam dziecku wszelkie potrzebne srodki do zycia, dbam, zeby mialo to, czego potrzebuje, ale nie potrafie sie na nie otworzyc, chyba nie potrafie juz kochac.. jakby bylo zupelnie obce... jak ja sie za to nienawidze...
      • luck29 Re: jak samej wychować dziecko? 11.11.10, 11:57
        Ja również wychowałam się w większości bez ojca... rodzice rozwiedli się jak byłam mała, a później tata miał swoją nową rodzinę i nie dogadywaliśmy się. nasze drogi się rozeszły i tylko od czasu do czasu się schodziły by znów iśc w swoją stronę. Ale to zupełnie inna sytuacja. Ojciec był gdzieś tam, ale był... A teraz???????? MÓJ Łukasz zmarł gdy byłam w 6-tym miesiącu ciąży, tak że drugiej połowy ciąży nie wspominam zbyt dobrze. Kojarzy mi się z ogromnym bólem, tęsknotą, samotnością, niedowierzaniem... Mimo traumy jaką przeżyłam nasz synek urodził się o czasie, zdrowiutki, CUDOWNY! Jest wymarzonym dzieckiem, pełnią szczęścia, ucieleśnieniem pragnień... Tylko co z tego jak ja nie potrafię się tym cieszyc tak jak powinnam :-( Patrzę na wszystko przez pryzmat śmierci Ł. i wiem, że bylibyśmy tak szczęśliwi gdybyśmy byli we trójkę... Ktoś nam tego szczęścia bardzo pozazdrościł i zabrał GO do siebie....... Nasz synek skończył właśnie roczek. I jak sobie radzę? Myślę, że na razie bardzo dobrze. Dbam o niego, kocham ogromnie, próbuję sprwic aby jego dzieciństwo było na tyle szczęśliwe na ile może byc... niestety tatusia nie zastąpię, nawet nie próbuję bo to nie ma sensu ale CHCĘ BYC TAKĄ MAMĄ NA JAKĄ ZASŁUGUJE więc staram się ze wszystkich sił. Patrząc na synka widzę, że jest szczęśliwy i uśmiechnięty, radosny jak mało które dziecko, pełno w nim życia! Tak sobie myślę, że ma on podwójną radośc życia - swoją i swojego taty, który był właśnie taki jak nasz maleńki synek... Mam nadzieję, że kiedyś gdy nasz synek dorośnie to powie mi, że jestem najlepszą mamą na świecie, że tata jest ze mnie dumny, że sobie poradziłam ze wszystkim i że wciąż sobie ze wszystkim daję radę :-) Takie właśnie wzorce chcę mu przekazac, bo teraz on jest dla mnie najważniejszy! I mam nadzieję, że wszystkie sobie z tym poradzimy i nie damy się przeciwnościom losu. Dla naszych ukochanych i dla naszych dzieci ( i dla siebie oczywiście też, bo o sobie nie można zapomniec ) :-)))
    • lynka81 Re: jak samej wychować dziecko? 02.12.10, 23:58
      dużo osób mówi mi, że jestem dzielna. nie cierpię tego słuchać. ja nie mam wyjścia, to nie jest u mnie kwestia wyboru, każda z Was to pewnie wie, że dwulatek jeszcze wielu rzeczy nie rozumie,a 5 miesieczny synek beze mnie by nie przeżył. ja po prostu muszę wstać rano z tego łóżka chociaż często mi się nie chce.
      mój mniejszy synek jest strasznie pogodnym dzieckiem mimo moich przepłakanych dni jak był on jeszcze w brzuchu. Starszy synek również dobrze się rozwija, jest pogodny. czasem płaczę przy nim. na początku nie płakałam,ale ktoś mi doradził, że mama nie może być tylko uśmiechnieta bo wtedy jest nieprawdziwa, że musi zobaczyć, że życie składa się i z emocji pozytwynych i negatywnych. Jak mój mąż zginał synek miał rok i 4 miesiące, teraz ma dwa latka i 3 miesiące i jego reakcja na moje łzy też się zmieniała.
      czasem jest mi strasznie trudno. jak mam wychować synków? co mam robić w pewnych sytuacjach? jak już nie wiedziałam co mam robić (synek miał nawykowe zaparcia, był strasznie uparty) spotkałam się dwa razy z dziecięcą psycholog, trafiłam na naprawdę mądrą kobietę. jak mój synek jest uparty to przeważnie staram się odciągnąć jego uwagę albo znaleźć jakiś sposób.a jak jest naprawdę niegrzeczny podpatrując supernianię wymyśliłam karny kącik i liczenie do 10 by się uspokoił, u mnie to się sprawdza.
      no ale poza tym wszystkim mam masę dylematów. i boli to jak mój synek ostatnio sobie wymyślił, że Tata mieszka w górach (tam zginął) i że jutro przyjdzie.
      mój starszy synek od małego bardziej wolał towarzystwo mężczyzn niż kobiet, wiadomo teraz bardziej lgnie do mężczyzn. przykro mi jak on obserwuje innych tatusiów z dziećmi. myślę, że będzie mi ciężko, jak pójdzie do przedszkola i inny ojcowie będą odbierać dzieci. u nas też miał odbierać tata wracając z pracy.
      no ale pewnie będę sobie z tym jakoś radzić i przyzwyczajać się. tak jak któraś z Was napisała, że na zewnątrz nic nie widać a ból w środku. u mnie podobnie. nie potrafię płakać przy ludziach, nawet mi najbliższych. płaczę głównie sama, zawsze przy psychoterapeutce i czasem przy starszym synku. dlatego pewnie wiele osób uważa mnie za dzielną i że sobie świetnie radzę.
      • proy0311 Re: jak samej wychować dziecko? 28.12.10, 01:41
        wlaśnie mam kolejną nieprzespaną noc z powodu swojej 20 letniej córki :(
Pełna wersja